larusse
20.05.12, 18:19
Sprawa wygląda tak: powinnam w grudniu podejść (i zdać) egzamin i zdobyć pewne uprawnienia, które, powiedzmy, będą przydatne w dalszej karierze (lepsza praca, lepsza kasa etc.). Kończy się maj. Materiał nudny jak cholera. Zupełnie mnie nie pociąga. W ogóle branża nie moja (żadna branża nie jest "moja", bo nie mam żadnych zainteresowań, więc to w sumie bez znaczenia-postawiłam więc na kasę iwybrałam branżę, w której stosunkowo łatwo o niezłe zarobki). Pracuję dla pieniędzy (tylko i wyłącznie). Bez pasji, jak rzemieślnik. Wszystko jest ok dopóki robię coś tu i teraz. A już z takim "egzaminem w grudniu, który przyda mi się" nie mogę ruszyć. Siedzę nad książkami, ziewam (bo to nudy jak sto dwa) i pewnie nie podejdę. Materiał nie jest trudny. Podejdą i zdadzą mniej kumaci ode mnie, a ja będę ziewać dalej :-(
Wyzwanie pod względem trudności dla mnie żadne (raczej objętościowo).
Jak przezwyciężyć lenistwo i brak jakiejś takiej ambicji, która innych napędza (bo chyba mało kogo to fascynuje)?? Jak to zrobić?