liczby_pierwsze
22.05.12, 17:48
Byłam dwa lata w kiepskim związku, ale byłam wówczas bardzo zakochana i oczywiście nie widziałam tego wszystkiego co tam kulało, a kulało wiele. W końcu z jego decyzji rozstaliśmy się, z wielkim trudem stawałam na nogi, dwa lata byłam sama, jakaś-tam terapia, odbudowywanie poczucia własnej wartości, itd. W chwili kiedy wydawało mi się, że jestem szczęśliwsza i silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej i kiedy zamknęłam temat - on wrócił. Były wielkie słowa i poważne deklaracje, zdecydowaliśmy oboje, że chcemy zacząć na nowo. Z mojej strony to była chyba bardzo emocjonalna decyzja, bo okazuje się, że to zaczynanie na nowo kiepsko mi wychodzi. On się stara, ja ciągle mam wiele żalu w sobie, widzę, że wchodzę znowuż w tą samą rolę, nie umiem odpuścić, odciąć tamtej historii grubą kreską. I zastanawiam się dlaczego zawsze mam tak niskie poczucie własnej wartości będąc w związku, że stale się z kimś porównuję, a będąc sama jestem spokojna i dobra dla siebie samej. Czy to kwestia związku czy tylko mnie? Prócz klamotów związkowych raczej nie mam problemów z relacjami z ludźmi. Zasadniczo postrzegam siebie jako dość atrakcyjną kobietę, wrażliwą, mam swoje zainteresowania, rzeczy, które mnie niosą, nie mam jakiś nadzwyczajnych kompleksów, które zatruwają mi życie, ale w związku czuję się jakaś mała, słaba, taka wiecie, dobra, poczciwa dziewczyna, do której się wraca na końcu jak już się poskakało na boki i chce się sobie ułożyć życie.