Dodaj do ulubionych

jak odpuścić?

22.05.12, 17:48
Byłam dwa lata w kiepskim związku, ale byłam wówczas bardzo zakochana i oczywiście nie widziałam tego wszystkiego co tam kulało, a kulało wiele. W końcu z jego decyzji rozstaliśmy się, z wielkim trudem stawałam na nogi, dwa lata byłam sama, jakaś-tam terapia, odbudowywanie poczucia własnej wartości, itd. W chwili kiedy wydawało mi się, że jestem szczęśliwsza i silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej i kiedy zamknęłam temat - on wrócił. Były wielkie słowa i poważne deklaracje, zdecydowaliśmy oboje, że chcemy zacząć na nowo. Z mojej strony to była chyba bardzo emocjonalna decyzja, bo okazuje się, że to zaczynanie na nowo kiepsko mi wychodzi. On się stara, ja ciągle mam wiele żalu w sobie, widzę, że wchodzę znowuż w tą samą rolę, nie umiem odpuścić, odciąć tamtej historii grubą kreską. I zastanawiam się dlaczego zawsze mam tak niskie poczucie własnej wartości będąc w związku, że stale się z kimś porównuję, a będąc sama jestem spokojna i dobra dla siebie samej. Czy to kwestia związku czy tylko mnie? Prócz klamotów związkowych raczej nie mam problemów z relacjami z ludźmi. Zasadniczo postrzegam siebie jako dość atrakcyjną kobietę, wrażliwą, mam swoje zainteresowania, rzeczy, które mnie niosą, nie mam jakiś nadzwyczajnych kompleksów, które zatruwają mi życie, ale w związku czuję się jakaś mała, słaba, taka wiecie, dobra, poczciwa dziewczyna, do której się wraca na końcu jak już się poskakało na boki i chce się sobie ułożyć życie.
Obserwuj wątek
    • lifeisaparadox Re: jak odpuścić? 22.05.12, 19:28
      Może Twój były takie ma zachowanie i sposób bycia że Cię przypiera do ziemi i zmniejsza samoocenę?
      • liczby_pierwsze Re: jak odpuścić? 22.05.12, 22:03
        Ja od samego początku naszej znajomości miałam bardzo wyidealizowany obraz mojego ex, nasze rozstanie, a zwłaszcza jego sposób i okoliczności było dla mnie szokiem, ponieważ burzyło ten właśnie idealny wizerunek.
        Po rozstaniu trafiłam przypadkowo na książkę o syndromie Piotrusia Pana i opisywane tam cechy charakteru mężczyzn z tą przypadłością odpowiadają w dużej części cechom charakteru mojego ex, a ja z kolei pasuję trochę do partnerki takiego Piotrusia. Piotrusie w pierwszym kontakcie są ujmujący, zabawni, spontaniczni, otoczeni wieloma ludźmi. Imponowała mi ta łatwość nawiązywania przez niego kontaktów, różnorodność doświadczeń, był człowiekiem, który "z niejednego pieca jadł chleb". Dopiero później zauważyłam, że to jest ciągła ucieczka przed zobowiązaniami, ciągłe poszukiwanie wrażeń, szukanie coraz to nowszych kobiet, emocji, ciągłe przeglądanie się w oczach innych. Byłam zawsze szalenie zazdrosna o te wszystkie kobiety wokół niego.
        I chyba teraz też się boję, że może znowu będę tylko na chwilę, że pakuję się w związek z trudną przeszłością, której koszty ponoszę tylko ja, bo to ja muszę się uporać z tymi wszystkimi emocjami: odrzuceniem, upokorzeniem, zranieniem.
    • eirene-the-best Re: jak odpuścić? 22.05.12, 20:07
      A jakie stosunki miałaś z ojcem ? Jak się czułaś i czujesz w tej relacji ?
      • liczby_pierwsze Re: jak odpuścić? 22.05.12, 21:49
        Jestem jedynaczką, mój tata, choć jestem już dorosłą kobietą ciągle mnie traktuje jak dziecko, lubi trzymać "rękę na pulsie", podejrzewam, że najchętniej trzymałby mnie pod kloszem, żeby chronić mnie przed złem całego świata. Bywa gwałtowny i wybuchowy, ale wiem, że w gruncie rzeczy jest wrażliwym człowiekiem.
        Dostaję od taty wiele wsparcia, mogę zawsze na niego liczyć w trudnych sytuacjach, jeśli podejmuje się jakiejś sprawy to wiem, że nie zawiedzie. Zupełne przeciwieństwo mojego roztrzepanego byłego (obecnego), który zawsze coś zgubi, zapomni, zaśpi, nie zdąży.

        Mam wrażenie, że moi rodzice gdy jestem z kimś w związku bardziej szanują moją autonomię, jakby uświadamiali sobie, że jestem dorosłym, odrębnym człowiekiem, a nie jedynie ich dzieckiem.

        Ja byłam dzieckiem chowanym pod kloszem, ale moi rodzice od kiedy pamiętam nie tworzyli zgodnego, dobrego małżeństwa, terapeutka zasugerowała mi, że mój powrót do byłego partnera może wynikać z tego, że mam obraz związku moich rodziców, który nie jest dobry, w tym sensie, że nie jest satysfakcjonujący dla obu stron, a jednak trwa, choć to trwanie jest wyłącznie papierowe.
        • lifeisaparadox Re: jak odpuścić? 23.05.12, 07:10
          Trudno powiedzieć co jest dobre a co złe. Imponuje Ci to że ex robi takie pozory i zachowuje się z grubsza tak jak polityk, czyli duże gesty, emocje, a brak treści i bełkot pozbawiony sensu?
          To jest charakterystyka pajaca. Może jesteś jedną z bardzo niewielu niedobitków którzy tego nie rozumieją, a dla niego ostatnią deską ratunku bo wszystkie inne już się na nim poznały?
          • liczby_pierwsze Re: jak odpuścić? 23.05.12, 08:01
            @lifeisaparadox, ja to bardziej widzę jako czasami zaklinanie rzeczywistości przez niego, trochę chowanie swoich kompleksów, trochę dopasowywanie się do tła, a przede wszystkim kompletny brak komunikacji z samym sobą. Ale to mówię o tamtym naszym związku, teraz ex twierdzi, że się zmienił, dojrzał, dorósł (czy Piotruś może kiedykolwiek dorosnąć?). To teraz jest świeże, więc nie mam możliwości jeszcze przekonać się czy tak jest w istocie.
            Wiem, że ja się trochę zmieniłam, może trochę wydoroślałam, ale też może tak być jak piszesz, i że ja tego nie widzę.
            • lifeisaparadox Re: jak odpuścić? 23.05.12, 08:05
              Co człowiek to historia, słyszałem wersję że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki ale czy to wszystkim robi dobrze to nie umiem potwierdzić
              • baryhomo Re: jak odpuścić? 23.05.12, 09:37
                że nie wchodzi się dwa razy do tej sa
                > mej rzeki ale czy to wszystkim robi dobrze to nie umiem potwierdzić

                Filozofowi chodzilo o to, ze nigdy nie wejdziesz do tej samej rzeki, bo wszystko sie zmienia. Nie o to, ze nie powinno sie drugi raz tego samego robic, tylko, ze za cokolwiek sie wezmiesz to juz nie bedzie to samo co kiedys.

                Czyli jest szansa na zmiane, ale zmieniac trzeba siebie, a nie innych. Jesli ten zwiazek ma sie udac to bez analizowania jakis niezrozumialych dla faceta spraw , tylko zyjac razem. Po prostu bez fochow o glupoty. Podam przyklad z zycia wieczorem wszystko jest ok i milo , a rano afera i juz jakby inaczej. Nie wiadomo o co chodzi w sumie. Po powrocie z wieczora i kiepskim dniu okazuje sie , ze kubek byl rozchlapany i zostawiony . Ludzie no jak mozna tak zyc.
                • eirene-the-best Re: jak odpuścić? 23.05.12, 11:44
                  Ten kubek rozchlapany to tylko pretekst.Przyczyna tkwi w czymś zupełnie innym.Inny musiał być powód tej chmury gradowej.
                • lifeisaparadox Re: jak odpuścić? 23.05.12, 14:39
                  baryhomo napisał:

                  > Filozofowi chodzilo o to, ze nigdy nie wejdziesz do tej samej rzeki, bo wszystk
                  > o sie zmienia. Nie o to, ze nie powinno sie drugi raz tego samego robic, tylko,
                  > ze za cokolwiek sie wezmiesz to juz nie bedzie to samo co kiedys.

                  No tak :) Zacytowałem zrozumienie tego powiedzenia pochodzące od pewnej uroczej blondynki :)

                  A chodziło o nie wchodzenie w ten sam związek dwa razy.
    • jan_stereo Re: jak odpuścić? 22.05.12, 23:29
      Piszesz o poprzednim zwiazku z obecnym bylym jako 'kiepski', co w takim razie bylo dobre w tym zwiazku dla Ciebie (za wyjatkiem zakochania, o ile to dobra rzecz), CO co chcialabys teraz kontynuowac, no bo te deklaracje z Twojej i jego strony majac czemus przeciez sluzyc. On, zapewne wie czemu, ale jakie sa Twoje atrakcje w tym wszystkim ? Pytam bo kompletnie o tym nie wpsomnialas a piszesz tylko od odbudowie zwiazku i swoich obawach.

      ps. zylas kiedys w udanym zwiazku ? A jesli nie, to skad wiesz, ze to Twoj mankament, owo podporzadkowywanie sie nieszczesne i zatracanie wlasnego poczcucia wartosci ?
      • liczby_pierwsze Re: jak odpuścić? 23.05.12, 07:50
        Źle może się wyraziłam, że to był kiepski związek. Przez jakiś czas było dobrze, czułam się kochana i akceptowana. Wydawało mi się, że przez chwilę było tam wszystko, co dla mnie w związku ważne: poczucie bezpieczeństwa, bliskość, uważność na potrzeby drugiej strony, pewne ogólnie ujmując porozumienie „światopoglądowe”.
        Ale nie miałam okazji sprawdzić tego z nikim innym, tzn. nie byłam w żadnej innej stałej relacji z mężczyzną i tu jest zagadka, czy to problem jest we mnie czy tylko gram tak, bo i partner jest taki.

        Największą słabością tego związku było to, że dopiero na nim ja uczyłam się bycia w związku, odkrywałam czego od związku oczekuję, co jest dla mnie do zaakceptowania, a co nie. I być może przez ten właśnie mój brak doświadczenia związkowego czy też silne zaangażowanie emocjonalne nie miałam prawdziwego obrazu tej relacji, a powinnam była widzieć, że przekroczyliśmy już jakąś bezpieczną granicę pokojowej egzystencji i będzie już tylko gorzej. I żałuję, że nie odeszłam dużo wcześniej, nie dlatego, by uprzedzić porzucenie, choć to nie jest najmilsze doświadczenia, ale dlatego, że z perspektywy czasu zobaczyłam, że już od dawna nie byłam w tamtym związku szczęśliwa. I to było w miarę świeżo po rozstaniu, bo później to już zupełnie wyparłam wszystkie dobre wspomnienia, chyba w jakimś mechanizmie obronnym.
        • baryhomo Re: jak odpuścić? 23.05.12, 09:43
          I to było w miarę świeżo po rozstaniu, b
          > o później to już zupełnie wyparłam wszystkie dobre wspomnienia, chyba w jakimś
          > mechanizmie obronnym.

          Nie wiadomo czego chcesz i to jest problem. Czego konkretnie ? Chcesz maszyny czyszczacej umysl ? Chcesz zeby facet sie zmienil ? Czy chcesz czegos zupelnie innego ?
          • liczby_pierwsze Re: jak odpuścić? 23.05.12, 15:27
            @ baryhomo, nie, nie chcę, żeby facet się zmieniał, chcę nabrać pewności siebie i przekonania, że będę w stanie wyłapać jeśli coś będzie się źle działo
        • jan_stereo Re: jak odpuścić? 23.05.12, 12:03
          liczby_pierwsze napisał(a):

          > Wydawało mi się, że przez chwilę było tam wszystko, co dla mnie w związku ważne: poczucie bezpieczeństwa, bliskość, uważność na potrzeby drugiej strony, pewne ogólnie ujmując porozumienie „światopoglądowe”.

          Pytanie czy te wartosci faktycznie wystepowaly czy tez stan zakochania utrzymywal Cie w przeswiadczeniu, ze to wszystko tam gdzies jest, bo w ktorym momencie nastapil ich zanik, byl to ciagly i dluzszy proces, czy z 'dnia na dzien' sobie uswiadomilas brak powyzszego ?

          > Ale nie miałam okazji sprawdzić tego z nikim innym, tzn. nie byłam w żadnej inn
          > ej stałej relacji z mężczyzną i tu jest zagadka, czy to problem jest we mnie cz
          > y tylko gram tak, bo i partner jest taki.

          No to moze warto sprawdzic siebie z kims innym (jesli zalezy Ci na idei bycia w zwiazku) zamiast robic powtorki z przeszlosci, nielubianej ?
          • asiara74 Re: jak odpuścić? 23.05.12, 12:19
            Daj sobie spokój z facetem z którym jest ci źle i szukaj dalej. Innej drogi nie ma, chyba że taka donikąd, ale o tym przekonasz się za parę lat.
          • liczby_pierwsze Re: jak odpuścić? 23.05.12, 15:37
            @ jan_stereo, fakt, że działo się źle od dłuższego czasu w pełni uświadomiłam sobie dopiero po naszym rozstaniu, kiedy ochłonęłam z pierwszego szoku zrozumiałam, że w sumie zapracowaliśmy oboje na to, zobaczyłam swój udział w rozpadzie tego związku. I ja już teraz nie dojdę do tego, czy na początku naszego związku naprawdę było wszystko ok, czy tylko ja miałam klapki na oczach, bo byłam zakochana.
            Inna sprawa, że ja chyba nie zakochuję się łatwo, bo w przeciągu swojego 32-letniego życia to właściwie tylko raz mi się zdarzyło.
        • mona.blue Re: jak odpuścić? 23.05.12, 14:56
          Skoro nie byłaś szczęśliwa w tamtym związku, to po co chcesz do niego wracać?
          • liczby_pierwsze Re: jak odpuścić? 23.05.12, 15:43
            Mona, liczę, że może oboje trochę wydorośleliśmy i może się uda?
            • mona.blue Re: jak odpuścić? 23.05.12, 16:00

              liczby_pierwsze napisał(a):

              > Mona, liczę, że może oboje trochę wydorośleliśmy i może się uda?

              Ale odpowiedz sobie naprawdę szczerze - czy pociąga Cie ten chłopak psychicznie i fizycznie?
              I czy dobrze Cię traktuje?
    • shachar Re: jak odpuścić? 23.05.12, 13:36
      Po pierwsze zwolnij obecnego terapeutę i weź jakiegoś bardziej seksownego :-) A tak na serio to nie wyobrażam sobie powrotu do kogoś, kto mi ewidentnie robił źle po dwóch latach odpoczynku. Emocje opadły.
      • liczby_pierwsze Re: jak odpuścić? 23.05.12, 15:41
        @ shachar, opadły mi te różowookularowe emocje, które moim zdaniem akurat nie pomagają w związkach, więc teraz staram się być ostrożna, a nie skakać na główkę do pustego basenu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka