Dodaj do ulubionych

Znikąd pomocy...

06.07.12, 17:56
Witam,
Moja sytuacja jest nietypowa. Urodziłam się ze złożoną wadą wrodzoną. Rok po mnie z tą samą wadą urodził się mój brat. Mieszkamy w małej mieścince. Obecnie oboje mamy znaczny stopień niepełnosprawności, wymagamy stałej opieki. Od niepamiętnych czasów matka jest sama ze wszystkimi obowiązkami, ma na głowie nas, dom i firmę. Ojca nie obchodzi nic, całe dnie spędza przed telewizorem lub na działce. Matka z powodu tej sytuacji wpadła w nerwicę/depresję, swoje emocje wyładowuje na nas, ojca traktuje jak obcego człowieka, własne dzieci jak niedorozwiniętych przygłupów (nie mamy stwierdzonego upośledzenia umysłowego). Wszyscy w domu mamy nerwicę, depresję, problemy ze snem itp. Ja powoli wpadam w zaburzenia odżywiania. Mam za sobą takie etapy, kiedy nie jadłam przez dwa miesiące, raz wylądowałam w szpitalu. Od jakiś dwóch tygodni znowu nie potrafię jeść. Mój brat parę dni temu ciął się nożem, a matka wyraźnie mu kibicowała. Ciągle powtarza: "Strzelmy sobie wszyscy w łeb." Jesteśmy na granicy zbiorowego samobójstwa. I znikąd pomocy. Państwo nie przewiduje więcej niż jednej osoby niepełnosprawnej w jednym gospodarstwie domowym, fundacje i stowarzyszenia nic nie robią, psychiatra i psycholog nie pomaga. My potrzebujemy realnej pomocy, kogoś kto będzie w domu i odciąży matkę. Nie stać nas na gosposię, nasz dochód to 2 renty socjalne, firma dopiero się rozkręca, nie przynosi jeszcze dochodów. Gdzie szukać pomocy? Błagam, pomóżcie, bo już nie dajemy rady. Niedługo się wszyscy zastrzelimy i media będą miały pożywkę, a tego nie chcemy. Ufff, rozpisałam się, ale musiałam się wygadać. Odpiszcie, co o tym myślicie, będę wdzięczna, pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • 1temperatura Re: Znikąd pomocy... 06.07.12, 18:55
      eee www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=zxlm_oPhV7o
    • eirene-the-best Re: Znikąd pomocy... 06.07.12, 22:01
      A możesz napisać w jakim wieku jesteście ? Drugie pytanie ;czy ojciec przyczynia się jakoś finansowo do Waszego utrzymania ? Czy w ogóle pracuje ? Czy mama mówi tacie,ze potrzebuje jego pomocy w domu ?
      • boczek31 Re: Znikąd pomocy... 07.07.12, 12:45
        obecnie mamy po dwadzieścia parę lat; matka w ogóle nie rozmawia z ojcem, traktuje go jak obcego człowieka i mówi, że nie chce rozmawiać.
    • lifeisaparadox Re: Znikąd pomocy... 07.07.12, 01:26
      Jak macie dodatkowy nabój to ja bym się też zapisał na to zbiorowe samobójstwo z wami.

      Z tego co się orientuję to opieka społeczna przydziela osobę do opieki, która przychodzi pomagać w codziennych czynnościach w zamian za niedużą odpłatność.
      Myślę że dało by się to wyegzekwować, a przynajmniej zasiłek opiekuńczy i może jakieś dodatkowe pieniądze dla mamy za to że się wami opiekuje poświęcając swój czas (zamiast sama pracować, na przykład, takie uzasadnienie).
      Poza pomocą finansową, to nie bardzo znam się na różnych formach aktywności społecznej tego typu. Są jakieś grupy wsparcia dla osób z problemami psychicznym, gdzie możesz się spotkać w gronie, ale z tego co kojarzę nic specjalnego na ogół.
      Mogła byś też dostać skierowanie na terapię grupową, z takimi zaburzeniami odżywiania, nerwicowo-depresyjnymi kategoriami, tak jak piszesz, to możliwe by było dostanie się na 2-3 miesięczną sesję. Zawsze to jest dobra sprawa, odetchnąć na chwilę, zrobić coś nowego, konstruktywnego.
      Pamiętaj żeby przeżywać jeden dzień naraz. Ludzie którzy trzymają w myślach nieprzychylne i niekorzystne informacje, żyją przeszłością i przyszłością w której mnożą scenariusze nie dość że są w innym świecie, to jeszcze w całkiem niesprawiedliwym dla siebie, pozbawionym realnego doświadczania i życia. Tracą życie, tracą dzień dzisiejszy odlatując w wyobraźnię.

      Jaką masz wadę wrodzoną?
      • forumowy-chirurg Re: Znikąd pomocy... 07.07.12, 05:38
        > Pamiętaj żeby przeżywać jeden dzień naraz. Ludzie którzy trzymają w myślach nie
        > przychylne i niekorzystne informacje, żyją przeszłością i przyszłością w której
        > mnożą scenariusze nie dość że są w innym świecie, to jeszcze w całkiem niespra
        > wiedliwym dla siebie, pozbawionym realnego doświadczania i życia. Tracą życie,
        > tracą dzień dzisiejszy odlatując w wyobraźnię.
        Fajna rada Lifeisaparadox,tylko,że autorka nie żyje przeszłością lecz nie może poradzić sobie ze zbyt trudną teraźniejszością.
        Jesli mieszkają w małej miejscowości,to takich grup wsparcia tam nie ma. Tak samo możliwości psychoterapii są ograniczone..Trzeba szkukać najbliższego Ośrodka Interwencji Kryzysowej,które są w większych miastach. Można napisać też do Elżbiety Jaworowicz,autorki programów interwencyjnych- "Sprawy dla Reportera" w TVP. Wielu ludziom pomogła.
        • lifeisaparadox Re: Znikąd pomocy... 07.07.12, 07:26
          forumowy-chirurg napisał(a):

          > Fajna rada Lifeisaparadox,tylko,że autorka nie żyje przeszłością lecz nie może
          > poradzić sobie ze zbyt trudną teraźniejszością.

          Tak, ale negatywy przylegają z przeszłości i towarzyszą w teraźniejszości, obciążają i uprzedzają podejmowanie decyzji, a nawet posługują jako narzędzie do przewidywania wyniku działań.

          Taka jest depresja, tym się cechuje.
          Natomiast rzeczywistość kształtujemy sami, na ogół własnym nastawieniem.
          • szaman.ka Re: Znikąd pomocy... 07.07.12, 09:21
            Lifeisaparadox napisał :
            Tak, ale negatywy przylegają z przeszłości i towarzyszą w teraźniejszości, obci
            > ążają i uprzedzają podejmowanie decyzji, a nawet posługują jako narzędzie do pr
            > zewidywania wyniku działań.
            >
            > Taka jest depresja, tym się cechuje.
            > Natomiast rzeczywistość kształtujemy sami, na ogół własnym nastawieniem.

            Taa, Mogłeś napisać taka karma i tyle ! Tylko,że to nie to forum.
            A co do kształtowania rzeczywistości własnym nastawieniem,to przyznasz chyba,że osoba chora i niepełnosprawna ma ograniczone możliwości jej kształtowania i wymaga pomocy ?
            Tak samo matka obarczona dwojgiem takich dzieci wymagających opieki .Ojciec też sam zachowuje się jak dziecko,które woli uciec od odpowiedzialności.
            Matka wraz z dziećmi wymaga leczenia.Wszyscy troje są w depresji i Twoje skądinąd słuszne rady,by nie żyć przeszłością niewiele tutaj pomogą.

            Radzę by zwrócić się do gminy i przedstawić swoją sytuację.Może miejscowy wójt lub burmistrz wpłynie na instytucje,które zajmują się świadczeniem pomocy ?

            • lifeisaparadox Re: Znikąd pomocy... 07.07.12, 10:23
              Ta, burmistrz wsiądzie na czarnego rumaka i przygalopuje z wodą życia w świętym graalu.
      • boczek31 Re: Znikąd pomocy... 07.07.12, 12:48
        mamy wadę wrodzoną: przepuklinę oponowo-rdzeniową, rozszczep kręgosłupa, wodogłowie, pęcherz moczowy neurogenny + schorzenia towarzyszące.
        • mona.blue Re: Znikąd pomocy... 07.07.12, 13:01
          No to chyba macie renty i zasiłki pielęgnacyjne, a mama mogłaby mieć świadczenie pielęgnacyjne na opieke nad Wami.
        • lifeisaparadox Re: Znikąd pomocy... 07.07.12, 15:21
          Przydała by się wam terapia rodzinna, żeby wypowiedzieć rzeczy niewypowiedziane latami, obudzić uczucia między wami, przejść przez te trudne na których nastąpiła blokada.
          Może faktycznie takie coś zorganizować ośrodek pomocy społecznej. Jak byś widziała kwestię napisania wniosku o taką rehabilitację rodzinną, psychologiczną, żeby opisać wasze sprawy i że potrzebna jest ingerencja kogoś spoza rodziny w tych kwestiach, sformalizowanie takich spotkań i nadania temu toku pełnowartościowej terapii grupowej-rodzinnej.
          Jak byś to widziała, żeby zacząć od rozmowy z bratem, ojcem, a później z matką tak żeby z tym ruszyć we właściwym kierunku?

          Owszem jest to pewna innowacja, ale w pełni zgodna ze statutem opieki społecznej.
          Akuratnie w rodzinie mam działaczkę w opiece społecznej, znam trochę te realia i wiem że jak nie jedna to druga osoba podjęła by się inicjatywy.
    • mona.blue Re: Znikąd pomocy... 07.07.12, 09:22
      Skoro mama sie wami opiekuje i z tego powodu nie może podjąć pracy należy jej sie świadczenie pielęgnacyjne - chyba teraz troche ponad 500 zł na rękę, a Wam zasiłki pielęgnacyjne - jakies 150 zł na osobę. Do tego świadczenia sa teraz co kwartał jakies dodatki. Należy też sie Wam pewnie zasiłek z opieki społecznej - trzeba się z nimi skontaktować, zrobia wywiad i tak jak napisał life - może wtedy jakaś osoba mogłaby przychodzic do pomocy. I właśnie - a co z ojcem - czy on zarabia, dokłada sie od utrzymania Was?
      • boczek31 Re: Znikąd pomocy... 07.07.12, 12:42
        Ojciec od kilku lat nic nie zarabia i nic nie robi w domu, oczekując, że matka założy mu firmę, a on łaskawie raz na jakiś czas się tam pojawi.
        • shachar Re: Znikąd pomocy... 07.07.12, 14:00
          no przecież już mu założyła, ma na głowie was, dom i firmę, pierwszy post.
          • boczek31 Re: Znikąd pomocy... 07.07.12, 16:20
            tak, założyła, ale firma jeszcze zysków nie przynosi, a wymaga mnóstwa załatwień, papierologii i bieganiny po urzędach i nie tylko. Wszystko na głowie matki.
            • lifeisaparadox Re: Znikąd pomocy... 07.07.12, 17:09
              Możesz jej jakoś w tym pomóc, współpracować choćby logistycznie czy ona taka samowystarczalna niezniszczalna?
              • boczek31 Re: Znikąd pomocy... 08.07.12, 12:04
                no właśnie nie pozwala sobie pomóc, mówi, że sama zrobi wszystko lepiej, szybciej, robi to chyba z rozpędu.
    • satoja Re: Znikąd pomocy... 07.07.12, 19:55
      Matka powinna (i wy koniecznie też) chodzić na psychoterapię. Nie wolno jej się znęcać nad wami. Są bezpłatni psycholodzy przy mops, UG, CIK...
      Jeśli ojciec jest leniem-pasożytem, to niech się z nim rozwiedzie, albo przynajmniej przestanie go utrzymywać-żywić i opłacać rachunki które on generuje.
      • renkaforever Re: Znikąd pomocy... 07.07.12, 20:56
        Czy to nie wyglada na to, ze potrzebna jest wam osoba mieszkajaca w waszym domu, taki psycholog terapeuta, ktory by z wami wszystkimi zrobil porzadek?
    • mona.blue Re: Znikąd pomocy... 07.07.12, 21:28
      W ośrodku gminnym czy ośrodku pomocy społecznej powinni miec adresy ośrodków interwencji kryzysowej a także dyżurnego psychologa, który mógłby was pokierować. Wiem, że np. w miastach (nie wiem jak jest gdzie indziej) można uzyskać z ośrodka pomocy społecznej pomoc psychologiczną - taka osoba przychodzi do domu, np. dwa razy w tygodniu i omawia bieżące problemy. Są też telefony zaufania, np.

      di.com.pl/news/30047,0,Telefon_zaufania_ma_zapobiec_fali_depresji_Polakow.html
      gdzie powinni pomóc znaleźć dla was konkretne miejsce, gdzie moglibyście uzyskać pomoc psychologiczną.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka