boczek31
06.07.12, 17:56
Witam,
Moja sytuacja jest nietypowa. Urodziłam się ze złożoną wadą wrodzoną. Rok po mnie z tą samą wadą urodził się mój brat. Mieszkamy w małej mieścince. Obecnie oboje mamy znaczny stopień niepełnosprawności, wymagamy stałej opieki. Od niepamiętnych czasów matka jest sama ze wszystkimi obowiązkami, ma na głowie nas, dom i firmę. Ojca nie obchodzi nic, całe dnie spędza przed telewizorem lub na działce. Matka z powodu tej sytuacji wpadła w nerwicę/depresję, swoje emocje wyładowuje na nas, ojca traktuje jak obcego człowieka, własne dzieci jak niedorozwiniętych przygłupów (nie mamy stwierdzonego upośledzenia umysłowego). Wszyscy w domu mamy nerwicę, depresję, problemy ze snem itp. Ja powoli wpadam w zaburzenia odżywiania. Mam za sobą takie etapy, kiedy nie jadłam przez dwa miesiące, raz wylądowałam w szpitalu. Od jakiś dwóch tygodni znowu nie potrafię jeść. Mój brat parę dni temu ciął się nożem, a matka wyraźnie mu kibicowała. Ciągle powtarza: "Strzelmy sobie wszyscy w łeb." Jesteśmy na granicy zbiorowego samobójstwa. I znikąd pomocy. Państwo nie przewiduje więcej niż jednej osoby niepełnosprawnej w jednym gospodarstwie domowym, fundacje i stowarzyszenia nic nie robią, psychiatra i psycholog nie pomaga. My potrzebujemy realnej pomocy, kogoś kto będzie w domu i odciąży matkę. Nie stać nas na gosposię, nasz dochód to 2 renty socjalne, firma dopiero się rozkręca, nie przynosi jeszcze dochodów. Gdzie szukać pomocy? Błagam, pomóżcie, bo już nie dajemy rady. Niedługo się wszyscy zastrzelimy i media będą miały pożywkę, a tego nie chcemy. Ufff, rozpisałam się, ale musiałam się wygadać. Odpiszcie, co o tym myślicie, będę wdzięczna, pozdrawiam.