Dodaj do ulubionych

Strach przed Śmiercią

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.08.01, 20:14
Każdy się boi śmierci (no, może oprócz motocylkistów :)
Jak sobie radzicie ze świadomoscią, że kiedyś umrzecie, być może zaraz. Na
przykład na zawał. Czy boicie się bardziej świadomości, że was nie będzie, a
świat bedzie pedził dalej do przodu i wasze wnuki bedą latać na wakacje na
Marsa, a wy tego nie doświadczycie. Czy może bardziej przeraża was świadomość,
że będziecie umierać w strasznych męczarniach, gdzieś za szpitalnym parawanem ?
Co sądzicie o eutanazji z powodu strachu przed śmiercią ?
Obserwuj wątek
    • Gość: Susan Re: Strach przed Śmiercią IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 19.08.01, 21:14
      Boję się, to jasne, chyba każdy się boi... Ja jestem
      istotą wierzącą, nie żeby jakoś nadmiernie czy
      fanatycznie, ale jednak. Tak wewnętrznie, a nie na pokaz
      :-) I wierzę w druga stronę, wierzę że tam jest jakaś siła
      wyższa, Bóg, energia, coś... Myślę że kształt tego czegoś
      przekracza nasze możliwości zrozumienia. A strach przed
      śmiercią jest celowo dany istotom żyjącym, inaczej
      prawdopodobnie bylibysmy delikatnie mówiąc bardzo
      nieostrożni... jak rzeczeni motocykliści :-)) Najbardziej
      boje się umrzec gwałtownie, wolałabym spokojnie
      przygotować się do tej chwili.
      Ciężko jest natomiast wyrazić zdanie w kwestii eutanazji.
      Myślę, że cierpiący człowiek zasługuje na możliwość
      przerwania swego bólu. Anonimie, etanazja to nie metoda na
      strach przed śmiercią! To ulżenie w cierpieniach
      umierania! Ale to temat na kompletnie osobną dyskusję o
      zagrożeniach ew. nadużyć z tym związanych.
      W każdym razie, jak czasem w nocy przychodzi lęk, zapalam
      światło, troszkę się modlę, gadam z kimś bliskim... I
      jakoś mi lepiej...Bo jak ktos to powiedział, nie można
      spędzić życia bojąc się śmierci! Cóż to była bowiem za
      bezsensowana strata!
      pozdrawiam, Susan
      • sara Re: Strach przed Śmiercią? Nieeeee..... 19.08.01, 21:51
        Zycie to zeslanie na ziemski, najgorszy ze swiatow. Rodzimy sie nan w bolu i
        leku i tak odchodzimy. Pomiedzy tymi dwoma momentami tez jest sporo cierpienia
        i, co gorsza, strachu. Jest tez radosc zycia , jego fantastyczna strona, nieraz
        cierpka,lecz soczysta. Lecz zawsze i wszedzie wszystko konczy sie takim samym
        koncem, czyli w naszym, doczesnym pojeciu - zle: smiercia. Wszyscy jestesmy
        zaprogramowani na zadze przezycia, nikt w normalnych warunkach nie pragnie
        konca. Lecz sa nieraz rzeczy duzo straszniejsze niz smierc: cierpienie,
        upokorzenie, rozpacz. Nieraz smierc przychodzi jak milosierna przyjaciolka;
        wyobrazmy sobie koszmar niesmiertelnej egzystencji, bez wyjscia, bez ratunku,
        bez konca. Wiec nie boje sie jej, lecz podrozy w nieznane, rozstania z
        najblizszymi i ... ponownego zeslania.


        • Gość: Susan Re: Strach przed Śmiercią? Nieeeee..... IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 19.08.01, 22:07
          Wspaniale powiedziane, Saro... Po prostu niesamowicie!
          Piekne spojrzenie na śmierć i życie.
          serdeczne pozdrowienia, Susan
      • Gość: Anonim Re: Strach przed Śmiercią IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.08.01, 22:00
        Gość portalu: Susan napisał(a):

        > Boję się, to jasne, chyba każdy się boi... Ja jestem
        > istotą wierzącą, nie żeby jakoś nadmiernie czy
        > fanatycznie, ale jednak. Tak wewnętrznie, a nie na pokaz
        > :-) I wierzę w druga stronę, wierzę że tam jest jakaś siła
        > wyższa, Bóg, energia, coś... Myślę że kształt tego czegoś
        > przekracza nasze możliwości zrozumienia.

        Też trochę przeczuwam, że po śmierci nie zapadniemy w nicość, ale z drugiej strony
        obawiam się, że niema TAM nic, tzn. jakiejś "wyższej" inteligencji. Jak by była
        to chyba by się ujawniła. A może chodzi o pozostawienie tego marginesu
        niepewności, zeby nas sprawdzić jacy naprawde jesteśmy,ale po co ? Fakt istnienia
        nieskończoności czasu i przestrzeni i innych wymiarów daje jednak dużo do
        myślenia.

        >A strach przed
        > śmiercią jest celowo dany istotom żyjącym, inaczej
        > prawdopodobnie bylibysmy delikatnie mówiąc bardzo
        > nieostrożni...

        Czy zwierzęta są świadome istnienia śmierci ? Nie sądzę. Watpię czy nawet
        człowiek pierwotny był jej świadomy.

        >jak rzeczeni motocykliści :-)) Najbardziej
        > boje się umrzec gwałtownie, wolałabym spokojnie
        > przygotować się do tej chwili.
        > Ciężko jest natomiast wyrazić zdanie w kwestii eutanazji.
        > Myślę, że cierpiący człowiek zasługuje na możliwość
        > przerwania swego bólu.

        Zgadzam się

        >Anonimie, etanazja to nie metoda na
        > strach przed śmiercią! To ulżenie w cierpieniach
        > umierania!

        A strach przed śmiercią nie jest cierpieniem ?

        >Ale to temat na kompletnie osobną dyskusję o
        > zagrożeniach ew. nadużyć z tym związanych.
        > W każdym razie, jak czasem w nocy przychodzi lęk, zapalam
        > światło, troszkę się modlę, gadam z kimś bliskim... I
        > jakoś mi lepiej...Bo jak ktos to powiedział, nie można
        > spędzić życia bojąc się śmierci! Cóż to była bowiem za
        > bezsensowana strata!
        > pozdrawiam, Susan

        • Gość: Mina Re: Strach przed Śmiercią IP: *.turboline.skynet.be 19.08.01, 22:37
          Nawet gdybym byla najszczesliwsza z istot, nie chcialabym zyc wiecznie...
          Smierc jest czescia zycia, zamyka je tak jak obwoluta zamyka ksiazke. W
          rodzinie nazywana jestem "grabarzem", bo asystuje naszym umierajacym przy
          smierci i staram sie, aby - w miare mozlliwosci byla ona dobra, lagodna,
          przezyta z kims bliskim trzymajacym za reke, nie w samotnosci... jesli czegos
          sie boje, to tego, ze moje zycie bedzie nienaturalnie podtrzymywane - ze spedze
          polswiadoma kilka lat pod jakas aparatura, tylko po to, by potem statystyki
          znow radosnie doniosly o przesunieciu w gore sredniej zycia ludzkiego.
          Eutanazje popieram. Jesli przyznajemy zwierzetom prawo do godnej smierci bez
          meczarni, dlaczego odmawiamy jej ludziom? Wiem, ze to brzmi kontrowersyjnie
          (dla niektorych moze nawet bluznierczo lub po prostu idiotycznie - wybaczcie),
          ale jakas logika w tym jest. Zwierzeta popelniaja samobojstwa, kiedy sa
          nieuleczalnie chore - rzucaja sie pod samochody, wyskakuja (ledwo zywe) przez
          balkony... a czlowiek musi sie meczyc do samego konca, czesto sztucznie
          podtrzymywanego bez pytania delikwenta o zdanie... Moja babcia chciala umrzec w
          wieku 89 lat. Nie mogla strawic zycia w uzaleznieniu od osob trzecich. Przez
          cale zycie byla bardzo niezalezna, wladcza i robila to, co chciala. A tu nagle
          nie mogla chodzic i zapominala coraz wiecej (paradoksalnie miala tego pelna
          swiadomosc). Kiedy zachorowala, zazenowaniem napawal ja fakt, ze wymaga pomocy
          przy wyproznianiu sie. Pocieszalam ja wtedy "nie martw sie babciu, juz
          niedlugo". Tydzien pozniej zmarla, w domu, w otoczeniu bliskich, z usmiechem na
          ustach (doslownie). Jeszcze zdolala gestem podziekowac mamie - pewnie za to, ze
          mogla umrzec w domu, no i nie sama.
          Co do swiadomosci zwierzat: one zawsze wiedza, ze zbliza sie smierc. Slonie
          udaja sie na cmentarzysko, by tam dokonac zywota, a moj kot wie o zblizajacej
          sie smierci w rodzinie na dzien wczesniej, ma specyficzny zespol zachowan,
          ktore okazal tylko w te trzy dni. Smieszne? Moze. Nie dla mnie.

          pozdrawiam wszystkich, niezaleznie od pogladow na smierc, eutanazje i inne
          fundamentalne kwestie :)
          Mina
          • Gość: Rene Re: do Miny IP: *.proxy.aol.com 19.08.01, 23:17
            Mina, fajnie to napisalas, wnioskuje ze jestes pielegniarka lub lekarka skoro
            czesto jestes przy umierajacych.
            Czlowiek jak tyle spotyka sie ze smiercia, to chyba mniej boi sie wlasnej.
            Ja rowniez jestem zwolennikiem eutanazji, bo sztuczne podtrzymywanie przy zyciu
            to tylko przedluzanie mek zarowno dla samego chorego jak i jego bliskich.
            Ale nie rozumiem troche ludzi, ktorzy oplakuja zmarlych na ich grobach.
            Przeciez ich tam juz dawno nie ma.Osobiscie wolalbym byc spalony.
            Piszesz ze zwierzeta przeczowaja swoj koniec, czasami zdarzy sie to i
            czlowiekowi. Ale kazdy moze osiagnac to przez medytacje.
            Pzdr
            • Gość: Mina Re: Mina do Rene IP: *.turboline.skynet.be 20.08.01, 20:45
              Rene, zobacz - wlasnym przykladem ilustrujesz podejscie wspolczesnych do
              smierci: jak ktos towarzyszy umierajacym, to musi miec cos wspolnego ze sluzba
              zdrowia. Nie mam nic wspolnego z medycyna. Po prostu w ciagu kilku lat z rzedu
              mielismy "wysyp" smierci w rodzinie.
              Nie medytuje i robic tego nie zamierzam, uwazam ze zamiast izolowania sie od
              ludzi i czytania Tybetanskiej Ksiegi Umarlych (coz to za horror! czytalam i nie
              polecam, chyba ze ktos ma problemy ze zbyt mocnym i dlugim snem) lepiej spedzac
              wiecej czasu z rodzina. Zwlaszcza z seniorami. Maja wiele do przekazania, i
              potrzebuja nas w swojej pulapce starosci. Kontakt z pozytkiem dla obu stron -
              rowniez ten ostatni.
              Kiedys umierajacych rzeczywiscie sie szanowalo - byla to norma; dzis wiekszosc
              ludzi odwraca od smierci glowe, "bo taka brzydka i z kolcami". Smierc nie jest
              bardziej nieestetyczna niz porod. Towarzyszmy wiec umierajacym w tym jakze
              waznym momencie ZYCIA.
              • Gość: fnoll do Miny i nie tylko IP: *.ds.uj.edu.pl 07.09.01, 10:11
                musze napisac, ze jestem pod wrazeniem twoich slow Mino,
                mimo, ze mam dopiero 24-ry lata i nie uczestniczylem w niczyjej
                smierci, to moje intuicje na temat umierania dokladnie pokrywaja
                sie z tym co piszesz

                bylem ostatnio w norwegii i zaprzyjaznilem sie z jedna starsza
                osoba, ktora pokazywala mi rozne miejsca, w ktorych spedzaja
                czas ludzie starsi i bylem tym dosyc przybity - tam starzenie sie
                to po prostu biznes, najpierw sprzedajesz swoj dom by wynajac
                male mieszkanko w specjalnym domu dla osob starszych, a potem
                przenosisz sie do domu opieki pod kroplowke, gdzie mlode dziewczyny
                beda cie jak doniczke na wozku wywozily czasem na slonce, i za
                to wszystko placisz, placisz, placisz znajdujac sie w coraz bardziej
                obcych miejscach

                mysle, ze wiele racji jest w przyslowiu, ze starych drzew sie nie
                przesadza, czlowiek z wiekiem ma coraz mniejsze zdolnosci
                adaptacyjne, i takie przesadzanie, to chyba jakby odciac mu
                spory kawal ciala

                no ale zeby umierac w towarzystwie bliskich, to najpierw trzeba
                ich miec

                osobiscie sadze, ze eutanazja "szpitalna" jest nienaturalna i niedobra,
                ale jest po prostu odbiciem przesadnego podtrzymywania czlowieka
                przy zyciu, ktore tez jest niedobre - medycyna sie rozwija, biznes
                wokol osob starszych tez, swietnie, tylko w pewnym momencie
                moze przestac chodzic o dobro czlowieka, lecz o realizacje
                roznych instytucjonalnych celow

                no i kto kupuje najwiecej lekow? a nie usmierca sie przeciez dobrych
                klientow
    • Gość: Kate Re: Strach przed Śmiercią IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.01, 22:05
      A ja jestem niesmiertelna czego i Wam życzę ;))))
    • Gość: Rene Re: Strach przed Śmiercią IP: *.proxy.aol.com 19.08.01, 22:17
      To zalezy od tego w co wierzysz, jesli jestes przekonany, ze cale Ty, to tylko
      cialo, ktore po smierci rozsypie sie w proch - to mysl o smierci moze byc
      rzeczywiscie przerazajaca.Popatrz na swoje cialo, pelne zycia, energii i
      pomysl, ze moze juz nawet jutro bedzie bezwladne, zimne, a z wewnatrz
      wydostawac sie beda przerozne robaki, glizdy,ktore chodzic beda po calym Twoim
      ciele.Wejda do oka,nosa czy ucha.Twoja skora juz jutro moze stac sie sucha i
      cuchnaca.
      Ale to jest tylko mysl, ktora odrzucasz i pomyslisz sobie - na szczescie to
      jeszcze nie teraz, nie jutro.
      W chwili smierci ogarnie Cie dodatkowy strach, ze na zawsze utracisz
      wlasne "ja".
      Ale rzecz ma sie zupelnie inaczej, jesli wierzysz, ze Ty to nie Twoje
      cialo,lecz to cialo to tylko "plaszcz", ktory ubrales przychodzac na Ziemie i
      ktory teraz zniszczony i stary przychodzi Ci zostawic.
      Wielka pociecha w tej trudnej chwili moze byc mysl, ze swoje zycie przezyles
      pozytywnie i dzieki temu odrodzisz sie ponownie z pozytywna karma.
      Odpowiedzialem Ci na Twoj watek, poniewaz sam duzo mysle i czytam o tym co moze
      nas spotkac po smierci.
      Polecam Ci przeczytac bardzo interesujaca ksiazke - Sogjal Rinpocze "Tybetanska
      Ksiega Zycia I Umierania"
      Bardzo ciekawy jest opis samego zgonu przy smierci naturalnej, ktory trwa ok
      tygodnia.Powoli zanikaja zmysly smaku, wzroku ,dotyku, powoli zmienia sie
      zapach ciala i zanika swiadomosc.
      Pozdrawiam

    • Gość: Domana Re: Strach przed Śmiercią IP: *.chello.pl 20.08.01, 09:46
      Jeśli boisz się śmierci to koniecznie musisz przeczytać książkę pt."Życie po
      śmierci" ( niestety nie pamiętam autora ). Ja czytałam ją dawno temu i teraz
      wiem na pewno że będę żyła.
    • Gość: Morin Re: Strach przed Śmiercią IP: 195.116.152.* 20.08.01, 11:52
      Istnieje i jak sądzę u wszystkich żywych istot. Przykładem dla mnie są małe zwierzątka domowe - nie
      przypuszczałem, że takie maleństwo jak chomik będzie przed śmiercią szukało opieki i oparcia wśród
      ludzi (to nie 1 przypadek ale 3), podobnie jak szczurek chodowany przez dziecko.
      Wydaje mi się, że wiara ale ta prawdziwa (jakakolwiek!) ułatwia przejście tej granicy - wg niektórych
      religii granica ta nie istnieje?
      Boję się cierpienia, poniżenia, utraty samodzielności i niezależności może bardziej od wizyty
      Thanatosa dlatego jestem zwolennikiem eutanazji ale polegającej tylko na udostępnieniu możliwości
      godnego pożegnania się z życiem (bez ingerencji innych).
      Nie boję się gwałtownego odejścia, jestem prawie pewien, że wbrew pozorom jest łagodne -
      miałem wypadek samochodowy ... i mam dziurę w pamięci a współuczestnik również mający
      przerwę bardzo dobrze chodził mimo złamanej nogi; bliski pomiędzy zawałami
      odzyskał na krótko świadomość i pytał co się stało. Podobnie jest w świecie zwierząt, ofiary
      drapieżników wg zoologów są w szoku blokującym odczuwanie bólu.
      Zastanawiam się tylko po co ewolucji potrzebne były takie mechanizmy czyżby była humanitarna
      a nie tylko efektywna bez względu na koszty jak nasz kapitalizm :)). A może to nie ewolucja???
      Czytałem kilka książek o tej tematyce - zastanawiające są podobieństwa (tunel, świetlista istota)
      mimo różnic w wyznaniu lub jego braku. Oczywiście specjaliści twierdzą, że są to wizje spowodowane
      stopniowym niedotlenieniem mózgu - można by się zgodzić ale dlaczego samobójcy mają inne?
      • Gość: budzio Re: Strach przed Śmiercią IP: 195.187.97.* 20.08.01, 12:18
        Zacznę lekko od końca - o tym tunelu, świetle, itp. To, że takie opisy występują we wszystkich
        kulturach, nie świadczy o życiu pozagrobowym, a jest jedynie efektem ostrego niedotlenowania
        mózgu, które najczęściej kończy się śmiercią. Etiologia takiego stanu może być różna, dla przykładu
        wymineić można opisy przeżyć młodych i niedoświadczonych pilotów myśliwców odrzutowych
        (oczywiście tych, którzy przezyli), którzy znajdując się na dużej wysokości zbyt gwałtownie "pociągnęli"
        maszynę w górę lub w dół i stracili nad nią panowanie. Brak utlenowanej krwi w mózgu objawa się z
        reguły widzeniem tunelu ze światełkiem na końcu.
        Poza tym zadziwiony jestem stosunkowo wysokim poziomem dyskusji; z reguły takie rozmowy są dla
        ludzi wyłącznie pretekstem do agitki religijnej.
        Trzeba jednak wyraźniej zdefiniować temat rozmowy: strach przed śmiercią. Jeśli pod pojęciem
        śmierci rozumieć całkowite unicestwienie czyjegoś bytu - zarówno biologiczne, jak i intelektualne - to
        trochę nie na miejscu są wypowiedzi o nadziei na życie na "tamtym świecie". W takim rozumieniu
        śmierci nie ma miejsca na żaden "tamten świat". I dlatego ja sam nie potrafię odpowiedzieć na
        pytanie, czy boję się śmierci. Nie wiem, nie umiem wyobrazić sobie tego, że mnie nie ma (może
        dlatego że z definicji jest to niewyobrażalne).
        Pozdrawiam - więc jestem.
    • Gość: Domana Re: Strach przed Śmiercią IP: *.chello.pl 21.08.01, 07:27
      Kiedyś moja św.p babcia przyszła we śnie do mojej mamy, aby ostrzec ją przed
      niebezpieczeństwem. Sylwuniu, pilnuj dziecka - powiedziała. Jeszcze tego samego
      dnia mój braciszek ciężko się rozchorował. Zrobił się blady jak ściana i dostał
      drgawek. Moja matka płakała, nie wiedziała już co robić. Po chwili chwyciła
      małego za nogi i podniosła do góry. Zdziwiła się swoim zachowaniem, ale po tym
      zabiegu mój braciszek zwymiotował i wyzdrowiał. Od lekarzy dowiedziała się
      potem że miała szczęście że tak zrobiła bo mały mógł umrzeć. Zresztą nad moją
      matką zawsze ktoś czuwał. Pewnego dnia była naszykowana aby iść do rotundy.
      Wyszła już z domu, ale zatrzymała ją sąsiadka która zaprosiła ją na kawę. Moja
      matka tłumaczyła że nie może, ale sąsiadka bardzo nalegała więc matka
      postanowiła zostać. Po jakimś czsie dowiedziała się że rotunda wyleciała w
      powietrze. Wierzę że to ktoś bliski posłużył się sąsiadką aby zatrzymać moją
      mamę. Może zmarli czuwają nad nami podsuwając nam dobre myśli. Ci co zginęli w
      rotundzie nie mieli tyle szczęścia. Może akurat nikt nad nimi nie czuwał. Nie
      wiem. Myślę że zamiast myśleć o śmierci powinieneś zająć się życiem. Dbać o to
      aby było ono ciekawe i wartościowe. Być może i Ty zostaniesz kiedyś aniołem
      stróżem swoich dzieci. Pozdrawiam.
    • never Re: Strach przed Śmiercią 21.08.01, 09:30

      najbardziej boję się tego, że życie i śmierć mogą nie mieć żadnego sensu... że
      jesteśmy tylko maszynami do powielania i przenoszenia genów... brrrrr :-/

      • Gość: Anonim Re: Strach przed Śmiercią IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.08.01, 21:01
        never napisał(a):

        >
        > najbardziej boję się tego, że życie i śmierć mogą nie mieć żadnego sensu... że
        > jesteśmy tylko maszynami do powielania i przenoszenia genów... brrrrr :-/


        A może prawda jest bardziej prozaiczna ? Może po śmierci odepniemy z głowy
        elektrody i zobaczymy swoich przyjaciół popijających pivko, którzy powiedzą : "No
        nieźle stary, doszedłeś do 114 poziomu, załozyłeś rodzinę, dorobiłes się majatku
        i władzy. Jednym słowem prowadzisz" Może się okazać, że Bóg to pecet z Pentium
        XXLII z zaimplementowaną sztuczna inteligencją, jesteśmy nieśmiertelni, a
        zjawisko śmierci jest potrzebne na uzytek gier, żeby gostek-gracz mógł zakonczyć
        level.

        • Gość: Strix Re: Strach przed Śmiercią IP: 192.168.1.* / *.wroclaw.top.pl 21.08.01, 21:16
          Uwazasz, ze zycie to MATRIX?
          • Gość: Anonim Re: Strach przed Śmiercią IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.08.01, 21:47
            Gość portalu: Strix napisał(a):

            > Uwazasz, ze zycie to MATRIX?

            Tak, przecież Bóg nas umiescił w MATRIKSIE. Tylko jeszcze nie wiemy w jakim celu.
            • Gość: Strix Re: Strach przed Śmiercią IP: 192.168.1.* / *.wroclaw.top.pl 21.08.01, 22:12
              Bog stworzyl dla nas matrix, abysmy mogli doswiadczac tego czego chcemy,
              zgodnie z wolna wola, ktora tez mamy od Niego.
              • Gość: budzio Re: Strach przed Śmiercią IP: 195.187.97.* 23.08.01, 11:27
                O ja cię pierdolę! Ludzie, to miała być dyskusja nt. "strach przed śmiercią", a nie - zwierzenia
                schizofreników paranoidalnych, którzy obejrzeli jeden (w dodatku nie najlepszy) film s-f. Myślicie, że
                jeśli ten świat, w którym żyjemy, nie jest tym, w którym żyjemy naprawdę (cokolwiek miałoby to nie
                znaczyć), to wy się kiedyś tego dowiecie? Co za potworna naiwność. Nawet jeżeli po śmierci
                przychodzi do człowieka Bóg z siwą brodą, obcy z zielonymi czułkami albo inne bydlę, i wali prosto z
                mostu całą prawdę, to i tak to nie ma znaczenia. Jeżeli po śmierci biologicznej będę w jakiś
                niewytłumaczalny sposób istniał nadal, to ex definitione nie będę tą samą osobą, którą jestem teraz,
                bo będę istniał już po tamtej stronie, a tam z założenia jest inaczej.
                Prawda jest taka, że ludzie (w większości) nie są w stanie pogodzić się z tym, że kiedyś umrą, tzn. że
                kiedyś ich po prostu nie będzie - i fizycznie, i mentalnie. Dlatego muszą mieć jakiegoś boga, matrixa,
                zeny i inne pierdoły, bo bez tego by oszaleli (co - swoją drogą - też jest chyba rodzajem śmierci, w
                wymiarze czysto duchowym rzecz jasna).
                • Gość: mycha Re: Strach - do Domany IP: *.acn.waw.pl 24.08.01, 20:40
                  witaj
                  zjawiska o ktorych piszesz sa powszechne jednakze nie wszyscy o nich chca mowic
                  i zaliczaja do przypadkow (ile ich moze byc ?)- mysle ze nie potrafia ich
                  wytlumaczyc za pomoca nauki bo nie ma ona tu zastosowania
                  moja rodzina takze opiekuja sie duchy naszych bliskich
                  tez tego nie umiem wyjasnic ale na wlasnej skorze sie o tym przekonalam
                  Pozdrawiam
    • Gość: Magda Re: Strach przed Śmiercią IP: *.tnt1.f.uunet.de 27.08.01, 21:50
      Smierc jest jedynie przejsciem na druga strone. Zawal? To szybkie odejscie.
      Nie, zdecydowanie nie boje sie smierci. A czy moje wnuki beda lataly na wakacje
      na Marsa nie jest dla mnie ciekawe. Niech lataja i na Pluton!
      • Gość: Budda Re: Strach przed Śmiercią IP: *.unl.edu 28.08.01, 17:30
        Magda, skad tyle radosci w tym wszystkim ? Zawsze taka bylas, czy cos wplynelo
        na Twoj stosunek do smierci ? Napisz o tym, prosze. Wyglada na to ze umieranie
        to najwieksza przygoda ... zycia. Czy tak ?
        Budda.
        • Gość: ja Re: Strach przed Śmiercią IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 30.08.01, 22:51
          Nie umieranie a śmierć! Według mnie są to dwie różne sprawy. Nie boję się
          śmierci - ale boję się umierania, świadomego! Boję się bólu moich bliskich i
          tego świadomości! Uważam, iż śmierć jest sama w sobie swoitym osiągnięciem
          mądrości i wiedzy o życiu gdy tymczasem żaden żyjący posiąść nie jest po prostu
          w stanie
          Boję się śmierci bliskich mi ... nie mojej
          Pozdrawiam
    • gepe Re: Strach przed Śmiercią 28.08.01, 18:55
      Nie boję się śmierci, jako zakończenia życia ''ziemskiego'', bardziej może jestem ciekaw
      tego momentu. Egoistycznie przeraża mnie śmierć najbliższych osób, które kocham,
      choć na dobrą sprawę winienem się cieszyć, że po śmierci już są tam , gdzie - jak wierzę
      - jest wieczna radość. Ta wiara bardzo pomaga.
      Boję się cierpienia i utraty nadziei, tak swojego, jak i najbliższych, mimo to zdecydowanie
      sprzeciwiam się eutanazji, w imię tej samej wiary. Choć nie wiem, co się z moimi
      poglądami stanie w sytuacji krytycznej...
      • Gość: Smik Re: Strach przed Śmiercią IP: 10.1.12.* / 193.41.231.* 29.08.01, 10:12
        Ostatnio doznałam olśnienia, że śmierć jest właściwie wybawieniem. Wreszcie można mieć spokój i nie trzeba
        cały czas walczyć. Nie zrozumcie mnie źle - nie jestem w depresji i nie myślę o samobójstwie.
        Życie jest jednak trudnie i właściwie jest ciągłym zmaganiem - nie boję się śmierci i tylko pewno trudno jest
        " wypuścić" swoich bliskich.
        • Gość: Budda Re: Strach przed Śmiercią IP: *.unl.edu 29.08.01, 17:55
          Smik, opisz prosze jak to olsnienie przebieglo, co to bylo i w jakiej sytuacji.
          Dzieki, Budda.
          • Gość: Smik Re: Strach przed Śmiercią IP: 10.1.12.* / 193.41.231.* 30.08.01, 10:33
            Byłam bardzo zmęczona pracą i musieliśmy uśpić psa, bo nagle okazało się, że jest umierający i
            bardzo cierpi - pies wsześniej nie dawał tego po sobie poznać. Nawet nie byłam tak bardzo z tym
            psem związana, ale w tym okresie tęskniłam za świętym spokojem i leżeniem całymi dniami nic nie
            robiąc - że stwierdziłam, iż śmierć jest końcem udręki, że może być czymś przyjaznym.
            • Gość: barabasz Re: kochani Maluczcy IP: *.ibc.de.easynet.net 30.08.01, 23:10
              nawypisywaliscie tu juz tyle farmazonow, ze sam staniczek by sie nie powstydzil.
              slyszeliscie kiedys o plaszczakach ? plaszczak jest nieskonczenie plaski,
              dlatego zna tylko dwa wymiary: dlugosc i szerokosc; wysokosci nie jest w stanie
              ogarnac, a tym bardziej pojac.
              wyscie jak plaszczaki trojwymiarowe, powiedzmy wiec: trojniaki. trojniak nie
              jest (per analogiam) w stanie ogarnac i pojac wymiarow poza liczba 3.
              w konsekwencji wychodzi z kompletnie falszywych zalozen i - co za tym idzie -
              stawia kompletnie falszywe pytania...
              b.
              • Gość: budzio Re: kochani Maluczcy IP: 195.187.97.* 31.08.01, 11:05
                I pewnie otrzymuje kompletnie fałszywe odpowiedzi, bla-bla-bla...

                Ja także uważam, że pewne opinie wygłoszone w tej dyskusji są "niedopracowane", o czym już
                pisałem. Niemniej wskazałem, co konkretnie mam na myśli, natomiast twoją wypowiedź można by
                umieścić na każdej innej liście, bo pasuje do rozmów o kosmitach, płaszczakach, samochodach i
                innych pierdołach. Na przyszłość albo mów, o co ci chodzi i podawaj szczegóły, albo się po prostu
                zamknij.
                • Gość: barabasz Re: do budzia IP: *.ibc.de.easynet.net 31.08.01, 14:28
                  malos zrozumial, wiec mowiac Twoim jezykiem, drogi budzio - nie pierdol.
                  pa
                  b.
                  • Gość: budzio Re: do barabasza IP: 195.187.97.* 03.09.01, 10:26
                    Ojej, ale ty brzydko mówisz! Jakbym wiedział, że użyjesz takiego słowa, to bym przyszedł z mamą.

                    Koleś, nie o to chodzi, że ja czegoś tam z twojego bełkotu nie zrozumiałem, ale że naprawdę to, co napisałeś, jest
                    tak ogólnym pieprzeniem, że łęb pęka. Jasne, inni też bełkoczą - wcale nie gorzej niż ty - ale jakoś konkretniej (jest
                    wtedy o co zahaczyć w dyskusji lub krytyce). A ty tu pierdolisz o wymiarach jak jakiś jebany matematyk albo
                    inny nawiedzony różdżkarz.
                    • Gość: s Re: do wszystkich IP: 192.168.0.* / *.osowa.gda.osk.pl 04.09.01, 01:47
                      Jeżeli jestes zdrowy i młody ,nie wiesz co to śmierć.Umiera babcia ,wujek,ktos
                      z rodziny,przyjaciel,nawet pies ,czy kot? Umiera sasiad ,sasiadka ,kogoś kogo
                      znaliscie .Jest to naturalne .Ale gdy dotknie Was powazna choroba,czy wypadek
                      nie zależnie od wieku ,napewno zmienicie zdanie o smierci.Ja przeżyłam bardzo
                      śmierć babci,dziadka.Smierć moich wiernych psów ,po których płakałam,nie jadłam
                      i zawsze ich wspominam i kocham. Trzy lata temu operowano mnie na raka.Nigdy
                      nie myślałam ,że zachoruję na tak straszną chorobę.Pierwszy rok minął
                      spokojnie,ale dwa lata bardzo byłam załamana. Ciągle jestem pod kontrolą
                      lekarzy.Mam nadzieję , że jeszcze pokonam tą chorobę,chociaż są dni że wszystko
                      mi jedno ,mam chandrę,trochę boję się.Nawet jak idę na badania mam straszny
                      lęk.Płaczę jak nikt nie widzi,nie skarżę się nikomu że mi jest ciężko,bo nie
                      chcę martwić mojej kochanej rodziny i męża,który w jakiś sposób chce zebym
                      zapomniała o chorobie i wymyśla mi jakieś zajęcia.Ale dużo więcej w takich
                      stanach załamania dawał mi lekarz, do którego mogłam zadzwonić i osobiście z
                      nim porozmawiać i to bardzo mi pomogło ,był moim pocieszycielem .Po wizycie lub
                      telefonie do niego czułam się super.Takich lekarzy polecam wszystkim
                      potrzebującym.Nie chciałabym umierać jeszcze,mam tyle do zrobienia i chciałabym
                      dożyć sewego wieku.Zawsze myślałam, ze umrę jako starsza pani.I mam taką
                      nadzieję-choć nie do końca .Pozdrawiam Wszystkich,przepraszam,ze nie na
                      temat .Życzę zdrowia i optymizmu .Ale nie wiem czy, tam nas nie będzie-jak nas
                      nie było.Kto Wie.?????????
                      • Gość: kala Re: do wszystkich IP: 192.168.1.* / 217.11.134.* 04.09.01, 17:05
                        Zmarł mój młodzszy, siedemnastoletni brat. Myślę sobie, że własna smierć nie
                        jest tak straszna jak śmierć kogoś kogo kochasz. Nie wiem co się dzieje po
                        drugiej stronie, wiem natomiast jak strasznie boli pustka, jak potworna jest
                        tęsknota i jak przerażająca jest myśl, że On NIGDY już ze mną nie porozmawia.
                        Śmierć jest chyba bardziej okrutna dla tych którzy muszą z nią żyć. Oby nikt z
                        Was nie musiał.
                        • Gość: barabasz Re: do s. i kala IP: *.pppool.de 04.09.01, 18:50
                          wobec Waszych doswiadczen czlowiek, ktory nie jest chory na raka (przynajmniej
                          nic mu o tym nie wiadomo) i ktoremu nie umarl brat lub inna rownie bliska
                          osoba, jest bezradny i nie moze sobie uzurpowac mozliwosci "wczucia sie" w
                          sytuacje.
                          niemniej jednak: nadzieja umiera ostatnia, niech wiec zywi, tzn. Wy, jej nie
                          traca !
                          s - jesli masz jeszcze "duzo do zrobienia", zbieraj ciagle od nowa sily do
                          walki, takze poprzez dobre rozmowy z bliskimi Ci ludzmi.
                          kala - probuj mimo wszystko dalej "rozmawiac" z bratem i - nie mow nigdy nigdy.

                          zycze Wam wszystkiego dobrego, przede wszystkim wiele ciepla od bliznich i -
                          nawet jesli zabrzmi to banalnie lub niedorzecznie- wytrwalosci w przyjmowaniu
                          przeciwienstw losu.
                          moj respekt za to, ze napisaliscie o doswiadczeniach tak intymnych !
                          b.
    • Gość: Paulo Reinkarnacja IP: *.telkab.pl 30.08.01, 00:20
      Ja wierzę w reinkarnację i wędrówkę dusz.Nie boję się śmierci.
    • Gość: ula Re: Strach przed Śmiercią IP: *.in-tra.com.pl 30.08.01, 13:11
      Obejrzałam film Matrix i caly strach mi minal, a balam sie strasznie,
      wszystkiego.
    • Gość: Dorota Re: Strach przed Śmiercią IP: *.punkt.pl 31.08.01, 14:04
      Strach przed śmiercią jest bez sensu - przecież jeszcze żyjesz,a poza tym
      dlaczego bać się czegoś, o czym nie ma się pojęcia? A potem już nie żyjesz i
      tez nie ma się czego bać.
      • Gość: ja Re: Strach przed Śmiercią IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 16:55
        brawo dla Doroty
    • gadula Re: Strach przed Śmiercią 03.09.01, 15:39
      Im młodszy organizm to tym wieksza energia rozwoju, która dominuje w naszym
      postrzeganiu zycia, swiata. Im bardzej się starzejemy to tym bardziej tej
      energii nam ubywa, która robi miejsce energii destruktywnej, która z każdym
      dniem coraz większy ma wpływ na nasz sposób myślenia. Dla młodych często
      skrajne przypadki takie jak kontakt bezpośredni ze śmiercią przybliżają ich na
      krotki moment do tej negatywnej energii, co często się wyraża takimi a nie
      innymi pytaniami.
      Sama dyskusja w sobie na taki temat ma tez charakter rozwojowy pod warunkiem ze
      wynika ona z potrzeby poznania, co jest częścią składową pozytywnej energii.
      Ponad to mamy religie, które spełniają role katalizatora i chronią nas przed
      nadmiarem negatywnej energii.
      Reasumując, jeżeli się boisz to pomyśl o Bogu, jeżeli jesteś ciekawy to zadawaj
      pytania.
    • Gość: jaro Re: Dance Makabra IP: 172.30.23.* / 62.87.254.* 04.09.01, 06:50
      Ja jestem śmiercią, Twoim przeznaczeniem
      W proch Cię zamienię swoim spojrzeniem
      Zamknę Ci oczy ostatnim gestem
      Na wieki Twoją kochanką jestem...

      O sen Ciebie proszę, głęboki i mocny
      Jak śmierć z ręki kata ci ma ludzkie serce
      I o dobę w krainie, gdzie miłość jak śmierć
      Roztacza krąg wiecznego trwania....


      (a tak poważnie, czasem silniejszym uczuciem niż strach, nie tylko przed
      śmiercią jest uczucie dumy, cholernie autodestrukcyjna postawa, ale póki co
      jeszcze żyję...)
    • Gość: jaro Re: Strach przed Śmiercią IP: 172.30.23.* / 62.87.254.* 04.09.01, 06:53
      Eutanazja - to wbrew mojej dumie! Zazwyczaj walczyłem, mam nadzieję że i życie
      zakończę jakąś walką! To może nie calkiem fair, bo póki co jestem zdrowy, ale w
      mojej rodzinie wszyscy walczyli, do końca, ja pewnie i też.
    • Gość: fnoll Re: Strach przed Śmiercią IP: *.ds.uj.edu.pl 07.09.01, 00:41
      zwierze we mnie boi sie smierci i uwielbia zycie dla samego zycia,
      to ja jestem to zwierze, ale poza samym nagim byciem moge sie
      jeszcze w tym byciu opisac, na rozne sposoby, i ten opis wplynie
      na to, co bede widzial i czul ze swiata i siebie, i jak to odczuje,
      czy ostatnie tchnienie bedzie jekiem czy westchnieniem ulgi

      wiec szukam dobrych opisow, ktore nie sklocalyby mnie z
      pierwotnym doswiadczeniem, a jednoczesnie pozwalaly
      je maksymalnie wyzyskac, mysle, ze jak bede mial czas
      pomyslec o swojej smierci jako juz o czyms calkiem bliskim,
      to bede jej przede wszystkim ciekawy, czy to jest stara znajoma,
      ktorej ksztalt i smak moge odczytac z samego siebie, w ktorego
      smierc jest wpisana, czy moze cos zupelnie innego

      moze bede po prostu przerazony i zesram sie w gacie, jak
      zolnierze na froncie, gdy smierc mnie zaskoczy

      mam rozne opisy na te okazje, jednym z moich ulubionych
      jest metafora tysiecy iskier gasnacych w polmroku nocy,
      nie w pustce ciemnosci, bo wystygla, zgasla iskra po swym
      krotkim locie staje sie z powrotem czescia ciemnozielonego
      wszechswiata, wtapia sie w cos, co trudno dostrzec gdy sie
      plonie, tracac przy tym swa osobna, iskrowata forme

      wazne jest dla mnie doswiadczenie, ze jestem tylko jedna
      z miliardow iskier, gdy tak czuje usmiecham sie szeroko
      i ogrania mnie cos na ksztalt spokojnej milosci

      a iskry ukladaja sie we wzory
      • Gość: Trotula Re: Strach przed Śmiercią IP: *.dabrowa.sdi.tpnet.pl 04.10.01, 22:12
        Ja sie boje nie tyle smierci, co samej fizjologii umierania, wyobrazam sobie to
        na tysiac sposobow. Moze bolec wszyskimi rodzajami bolu,moze bede czula kazde
        obumierajace wlokno,kazdy miesien, moze po prostu nie bede czula nic. Nie
        wierze w Boga, i mam nadzieje, ze po smierci nic nie ma- wiecznosc jest
        przerazajaca. Fnoll- czytales 'Thorgala'-'Kraine Cieni'? Pasuje mi troche do
        tych iskier, choc tam sa nitki biegnace w kosmosie i przecinane przez slepe
        anioly. Niesamowite.
        velkor@wp.pl
    • Gość: kwieto Nie boje sie smierci IP: *.ipartners.pl 04.10.01, 23:22
      Traktuje ja jako cos normalnego. Nie uwazam ze smierc jest wyzwoleniem - zycie
      jest zbyt przyjemne, zeby sie z niego wyzwalac!
      Na pewno mam pewien instynkt samozachowawczy - czasem uprawiam sporty
      "ekstremalne" i wtedy czuje lek - na przyklad zeby skads skoczyc - ale nie moge
      tego okreslic jako strach przed smiercia!
      Jesli chodzi o filozoficzno-religijne podejscie, jestem agnostykiem (to troche zle
      slowo, lecz n ie mam lepszego). Tak na prawde nie interesuje mnie czy jest "druga
      strona", i czy po smierci trafie do innego swiata, inkarnuje sie w cialo kogos innego,
      czy po prostu bede lezal pare metrow pod ziemia - zobacze, jak juz umre... (Albo
      nie zobacze - tez dobrze)
      Natomiast mam wielki szacunek do smierci swiadomej. Wiecie - ktos decyduje sie
      popelnic samobojstwo - ale nie z rozpaczy, po prostu stwierdza, ze wszystko
      osiagnal, wiecej od zycia nie oczekuje. Wtedy taka osoba doprowadza pewne
      sprawy do konca, zegna sie ze znajomymi... Nie chodzi mi tutaj o ludzi
      zabijajacych sie np. dlatego, ze zucila ich dziewczyna/chlopak, bardziej w typie
      samuraja, ktory popelniajac hara-kiri przechodzi przez swoisty ceremonial -
      specjalny miecz, odpowiednia postawa - jego smierc jest scisle przemyslana, na
      chlodno. Albo "zywej torpedy" - pilot, czy kierowca takiego pojazdu, wsiadajac do
      niego wie, ze umze, i ze to nie bedzie lekka smierc. Przyznaje, ze ja nie mialbym
      odwagi zrobic cos takiego, ale ktos, kto jest w stanie popelnic samobojstwo w ten
      sposob - czy to rozpruwajac swoj brzuch, strzelajac sobie w glowe, czy podcinajac
      zyly itp. zasluguje na szacunek.
      Eutanazje popieram - kazdy ma prawo umzec godnie.

      Natomiast ciekaw jestem dlaczego boimy sie smierci? No bo z jednej strony piszacy
      tu twierdza, ze "na tamtym swiecie jest lepiej", "smierc jest wyzwoleniem" - a z
      drugiej strony chyba nikt z autorow sie do smierci nie spieszy?

      No i dlaczego uwazamy smierc za cos zlego? W koncu smierc jest wpisana w zycie
      - nawet przed urodzeniem w czlowieku miliony komorek jednoczesnie gina i zostaja
      zastapione innymi! No i sposob utrzymywania sie przy zyciu - w koncu aby zyc,
      musimy konsumowac padline - czy to zwierzeca, czy roslinna. Dlaczego wiec porod
      ma byc dobry, a smierc zla? Przeciez oba zjawiska sa tak samo naturalne?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka