Dodaj do ulubionych

młodego małżeństwa przypadki

02.07.04, 12:45
Jesteśmy małżeństwem od niespełna roku: historia z bajki: zakochanie od
pierwszego wejrzenia, od razu decyzja o ślubie, okazało się, że pasujemy do
siebie jak czerń do bieli – uzupełniamy się i znakomicie działamy w drużynie,
miłość szalona, romantyczna, oboje przed 30-tka, oboje pracujący, z jakimiś
doświadczeniami na koncie, także wiemy czego chcemy, czego oczekujemy...
Mąż jest z Warszawy, ja z Łodzi – dla niego zostawiłam świetna prace,
rodzinę, znajomych, znalazłam sobie jeszcze lepsza prace i zamieszkałam w
Warszawie. Ślub, mieszkanie na kredyt, meblowanie, miłość, szczęście.
I nagle ta codzienność, przed która mąż chce tak uciekać nas zabija...
Oprócz pracy na etacie tworzy własna firmę – „po godzinach”.
W efekcie pracuje 20 godzin na dobę. Jeździ po całym świecie, albo nie ma go
w domu, albo jest szalenie zajęty pisaniem ofert, przeglądaniem biuletynów,
projektowaniem nowych rozwiązań.
A ja jestem sama... I czekam.
Jestem tak sama, że czasem dzwonie na infolinie operatora telefonów
komórkowych, żeby z kimś pogadać.
Mam trochę znajomych w Warszawie, ale nie są to na tyle bliscy znajomi, by
wyżalać się im, by spotykać w ciągu tygodnia, ot tak.
Czekam i myślę... Czy może mu się znudziłam i ucieka w ten sposób ode mnie?
Nie wiem.
On mówi, że chce się teraz poświęcić, by móc zbierać już wkrótce owoce – by
nie być materialnie i czasowo ograniczonym.
Ale co mi po pieniądzach i jego wolnym czasie za „jakiś czas”, skoro wypali
się, zniszczy fizycznie i psychicznie.
Kochamy się 3 razy w miesiącu – kiedyś kochaliśmy się kilka razy dziennie...
Tego tez mi brakuje. Jakiś czas temu nawet próbowałam, ale on był albo zbyt
zmęczony, albo nie ma po prostu czasu, albo... go nie było.
Tłumaczy mi, że robi to dla nas, bo nie jest nam łatwo (mamy kredyty, ale nie
przymieramy głodem, nie stać nas na wakacje na Cyprze, ale na tydzień nad
morzem pod namiotem z pewnością by starczyło – gdyby tylko on miał jeszcze
urlop, ale nie ma... wykorzystał cały na potrzeby swojej nowej firmy) i boi
się, by drobne problemy nie zmieniły naszego życia w piekło. Pytam go więc,
czy kiedykolwiek się skarżyłam, że czegoś mi brakuje, czy kiedykolwiek
czyniłam mu wyrzuty z powodu tego, że nie stać nas na cos, czy kiedykolwiek
było choćby najmniejsze nieporozumienie miedzy nami z powodów finansowych.
Odpowiada, że nie, ale boi się, by do tego dopuścić.
Trudno z nim o tym rozmawiać – kiedy raz wyżaliłam mu się – nie robiąc
wyrzutów, tylko tłumacząc co mnie boli, stwierdził, że w takim układzie
wszytko musi rzucić, bo nie da się tych dwóch rzeczy ze sobą pogodzić. A ja
nie chce, żeby z tego całkowicie rezygnował, chcę tylko, żeby zdystansowała
się trochę, żeby dostrzegał mnie i siebie, bo inaczej zwariujemy oboje. Wiem,
ze ma swoje ambicje i ze jeżeli ja nie pozwolę mu ich realizować to mnie
znienawidzi, to ja będę źródłem jego frustracji, kulą u nogi, która nie
pozwoliła mu w pewnym momencie rozwinąć skrzydeł.
Nie radze sobie z tym....
Obserwuj wątek
    • zlewozmywak1 Re: młodego małżeństwa przypadki 02.07.04, 12:55
      No niestey tego pewnie przewidziec nie mogłas, ze twój wybranek to niewolnik
      współczesny. Albo bedziesz z niewolnikiem albo nie - wybór nalezy do ciebie.
    • j_ar Re: młodego małżeństwa przypadki 02.07.04, 13:06
      marto marto, skoro twoj maz pracuje po 20 godzin na dobe, lata po calym swiecie
      i stac was co najwyzej na tydzien pod namiotem, to co to za oplacalny biznes on
      rozkrecil?
    • Gość: magggie Re: młodego małżeństwa przypadki IP: *.energis.pl 02.07.04, 13:15
      Musisz czuć się bardzo samotna...
      Ale wiesz, pierwsze, co mi przyszło do głowy gdy czytałam Twojego posta, to to,
      żebys może zebrała siły i pomogła mu realizować nowy biznes. Podwójnie zyskasz -
      będziecie spędzali więcej czasu razem i to będzie WASZ biznes. Spóbuj,
      zaproponuj mu - może to jest rozwiązanie... Powodzenia :-)
      • marta_marta1 Re: młodego małżeństwa przypadki 02.07.04, 13:25
        Gość portalu: magggie napisał(a):

        > Musisz czuć się bardzo samotna...
        > Ale wiesz, pierwsze, co mi przyszło do głowy gdy czytałam Twojego posta, to
        to,
        >
        > żebys może zebrała siły i pomogła mu realizować nowy biznes. Podwójnie
        zyskasz
        > -
        > będziecie spędzali więcej czasu razem i to będzie WASZ biznes. Spóbuj,
        > zaproponuj mu - może to jest rozwiązanie... Powodzenia :-)

        niestety obawiam się, że to będzie bardzo trudne - to jest bardzo
        specjalistyczna dziedzina i zupełnie się na tym nie znam...
        ja jestem filologiem, a w gre wchodzi sprzet medyczny...
        ale pomysł jest dobry, mogę np starać się pomagac mu w tłumaczeniach, pracach
        biurowych etc.
        Dzięki za zrozumienie i radę.
        :)
        • Gość: magggie Re: młodego małżeństwa przypadki IP: *.energis.pl 02.07.04, 16:17
          Dokładnie tak. Zająć się papierami, tłumaczeniami, pismami etc. Trzymam kciuki
          i wierzę, że Wam się uda :-)
          • marta_marta1 Re: młodego małżeństwa przypadki 02.07.04, 16:48
            oczywiście, musi!
            po prostu nie ma innego wyjścia...
            dziękuję za dobre słowo, i pozdrawiam :)
            M
        • Gość: Ethlinn Re: młodego małżeństwa przypadki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.04, 17:07
          I ja uważam że pomysł z pomocą w jego firmie jest świetny.
          U nas było podobnie (z tym że nie mieszkamy razem); czysty obłęd. Ale po
          pierwsze okazało sie, że część rzeczy mogę robić ja (chociaż branża jest mocno
          techniczno informatyczna;-P, a po drugie to ja zaczęłam mu organizować czas
          pracy (oczywiście wg jego wskazówek co musi zrobić) i raptem okazało się, że ze
          wszystkim zaczął sie wyrabiać, że nie robi niczego na ostatnia chwilę w związku
          z czym jest mniej nerwowy. Ten egzemplarz ma po prostu niezły problem z
          organizacją czasu. A dzięki temu nie dosć że wiecej czasu spędzamy razem, to on
          ma poczucie, że ja również jego pracą sie interesuję, że ją doceniam, no i
          chociaż na tym tle nie ma już konfliktów;-)
          Pozdrawiam

    • Gość: Tomfa Re: młodego małżeństwa przypadki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.04, 16:35
      Współczesna miłość, nie ma letko, no i na mój gust coś za szybko
      takie dno was dopadło, szkoda:(
      zrozum, nie będziesz jego królewną na wieki, tacy faceci z ambicjami już mają
      zakodowane, że żona z czasem zamienia się w mamona ;)
      I żadne tam wspólne prowadzenie firmy, rozwijaj lepiej swoje pasje,szkoda
      młodości na takie przyziemne kajdany;)jak biznes

      ps."I w tym cały jest ambaras żeby dwoje chciało naraz"
      • Gość: tez mloda mezatka Re: młodego małżeństwa przypadki IP: 194.7.121.* 03.07.04, 17:06
        A u mnie jest wrecz odwrotnie! Jestesmy 3 lata po slubie i cala sfera zawodowo-
        materialna zajmuje sie ja, teraz ja jestem na kontrakcie zagranicznym. Moj maz
        pierwszy rok po slubie ktory jednoczesnie byl pierwszym rokiem po studiach
        przesiedzial w domu bo, jak teraz twierdzi, przyzwyczajal sie do stolicy, drugi
        pracowal w marnym miejscu ale pracowal i to bylo najwazniejsze, potem mial
        okazje przejscia do lepszej pracy i to zrobil, jak twierdzi pod presja kolegi,
        po paru tygodniach zrezygnowal bo stwierdzil ze to nie dla niego i niedlugo
        minie rok od kiedy nie pracuje, miedzy czasie ja wyjechalam. Nie czuje zadnego
        wsparcia w tej kwestii z jego strony, nie jestem ksiezniczka i nie oczekuje
        wielkiej kasy, ale nie moge zrozumiec ze wystarcza mu jakas marna pensja
        podczas gdy chcialby kupic mieszkanie 5-pokoje i super samochod najlepiej za
        pieniadze rodzicow albo te ktore ja teraz odkladam dzieki super pracy. Ja nie
        mam wielkich oczekiwan, a przede wszystkim mam oczekiwania na miare moich
        mozliwosci, skoro mnie nie stac to mnie nie stac, a jezeli wiem ze moglabym
        sobie na cos pozwolic przy wiekszym nakladzie pracy, to pracuje. Wiec widzisz
        ze zaden uklad nie jest idealny. Ja marze o tym, ze moj maz mial jakies pasje,
        pomysly, zeby czyms zyl. On niby szuka pracy, a jednoczesnie mowi mi ze przez
        to ze wyjechalam to jest podlamany i jest mu ciezko. Ale gdy bylam na miejscu z
        jego podejsciem do pracy bylo tak samo. W kazdym razie w ciagu tych 3 lat tyle
        problemikow sie narobilo, ze czasami juz mam dosc a to cale zycie przede mna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka