Dodaj do ulubionych

nie mozna sobie ufac

02.10.12, 14:44
co do percepcji. czytam np. swoja korepondencje z kims. i nie widze teraz tam tego, co bylam przekonana, ze bylo. wtedy.
zabawne. niezabawne.

i co tu pomyslec teraz. jak to wyjasnic?
Obserwuj wątek
    • sorvina Re: nie mozna sobie ufac 02.10.12, 14:57
      www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=433
    • kropidlo5 Re: nie mozna sobie ufac 02.10.12, 16:13
      arandano napisała:

      > co do percepcji. czytam np. swoja korepondencje z kims. i nie widze teraz tam t
      > ego, co bylam przekonana, ze bylo. wtedy.
      > zabawne. niezabawne.
      >
      > i co tu pomyslec teraz. jak to wyjasnic?
      >
      >


      Jakby to banalnie nie brzmialo, kazdy dzien to nowe doswiadczenia, czlowiek sie zmienia, a wydarzenia zostaja w przeszlosci, przeniesione w inny kontekst nabieraja innego znaczenia.
    • uleczka_k Re: nie mozna sobie ufac 02.10.12, 20:01
      Wzburzenie, nieopanowane emocje - to tylko niektóre czynniki, wpływające na odbiór komunikatów. Zdarza się u najbardziej nawet rzeczowych osób.
      Dodatkowe pytanie powinno brzmieć: jaki z tego morał?
      Zastanawiać się dwa razy nad tym, co odbieramy. Jeśli zareagujemy nietrafnie, to może się nam nie zdarzyć już druga szansa na doświadczenie tej samej sytuacji.
      Ale też, przewrotnie, zadam pytanie: na jakiej podstawie ufasz swoim zmysłom teraz i skąd wiesz, że właściwie odczytujesz komunikat teraz?
      Myślę, że niejeden Grek umiałby to wyjaśnić :)
      • kropidlo5 Re: nie mozna sobie ufac 02.10.12, 20:28
        uleczka_k napisała:

        >
        > Ale też, przewrotnie, zadam pytanie: na jakiej podstawie ufasz swoim zmysłom te
        > raz i skąd wiesz, że właściwie odczytujesz komunikat teraz?
        > Myślę, że niejeden Grek umiałby to wyjaśnić :)
        >


        To mozna przetestowac. Bardzo prosty eksperyment.

        Usiadz i pomysl sobie o jakims stanowisku pracy, na ktore chialabys startowac, ale sie boisz, ze nie dasz rady i jestes za slaba. Zapisz, co pomyslalas.

        Nastepnie, powolnym tempem wypij trzy szklanki wina. Nastepnie pomysl o tym stanowisku i znowu zapisz, co pomyslalas.

        Zobaczysz, jak wiele zalezy od stanu umyslu:D



        • uleczka_k Re: nie mozna sobie ufac 02.10.12, 20:38
          Ależ ja to zastrzeżenie umieściłam w pierwszym zdaniu: wzburzenie, emocje, itp. To wszystko niewątpliwie zmienia obraz tego, co odbieramy.
          Tylko co, w sytuacji, gdy to wszystko nie występuje? Dlatego pisałam o Grekach: te wszystkie Sokratesy i Platony - już oni zaczynali to rozkminiać i doszli do całkiem ciekawych wniosków. Zdaje się podobne wysuwa współczesna psychologia, przy zmianie terminologii (co na sedno sprawy, naprawdę nie ma ogromnego wpływu)
          • lifeisaparadox Re: nie mozna sobie ufac 02.10.12, 22:39
            Co dziedzina to inaczej definiuje te same rzeczy i zależności między nimi, ale to fakt że nie jesteśmy żadnymi pionierami w tej dziedzinie z tym co dzisiaj wydedukowaliśmy pod postacią psychologii.
      • arandano Re: nie mozna sobie ufac 02.10.12, 20:51
        tak.) to byla pierwsza rzecz, ktora przyszla mi do glowy po poscie sorviny.
        kiedy bylam, w skrocie, zaburzona. albo nawet, kiedy bardziej .D

        potem, mozna dodac jeszcze inne czynniki,
        i umarl w butach...
        ,)
        • kim-ja-jestem Re: nie mozna sobie ufac 03.10.12, 08:12
          Jeśli nie można sobie ufać, bo ulegamy zaburzeniom, to również innym nie możemy ufać, bo inni też, tak jak my ulegają takim zaburzeniom.
          Każdy z nas od dziecka został w jakiś sposób uwarunkowany, nakierowany na dany sposób myślenia, każdy ma swoje indywidualne doświadczenia, które również wpływają na sposób postrzegania świata. W taki sposób nie można widzieć w sposób prawidłowy - najpierw trzeba zdać sobie sprawę z tych ograniczeń, lęków i uwarunkowań, zrozumieć je i w końcu porzucić.
          Co więcej, każdy ogranicza się do swoich pięciu zmysłów, które mają tylko ograniczoną skalę poznawczą (np. niskie lub bardzo wysokie zakresy dźwięku nie są przez człowieka odbierane świadomie).
          Jeśli do tych rzeczy związanych z naszym wychowaniem, uwarunkowaniem, ograniczeniami zmysłów dodamy jeszcze ciągłe myślenie o czymś, które powoduje naszą nieobecność w chwili teraźniejszej oraz nasze wzburzenia czy zachwiania uczuć, pośpiech itd. wówczas zdamy sobie sprawę, że świat który postrzegamy jest bardzo, ale to bardzo ograniczony.
          Na tej zasadzie działają też inni. Jeśli więc pierwotne stwierdzenie było że nie możemy sobie ufać, a zdajemy sobie sprawę z tego że inni działają na podobnej zasadzie, to powstaje pytanie komu ufać?
          Moim zdaniem tak długo jak długo będą istniały owe ograniczenia, nie możemy sobie i innym ufać. Więc zaufanie do nas samych - do naszego jestestwa, prawdziwej jaźni, może przyjść tylko gdy owe ograniczenia zostaną zredukowane. To jest wg mnie owa prawda o której wiele osób pisze i mówi, to jest wg mnie królestwo boże w nas samych, to jest owe oświecenie, zbawienie, czy jak to inaczej nazwać.
          Pozdrawiam z miłością
          • jackulus Pozdrawiam z miłością... 03.10.12, 15:02
            kim-ja-jestem - nie wiem, czy ten wątek był już poruszany: wiesz, że wkurzasz tym "pozdrawiam z miłością" ? Przynajmniej mnie :-). Robisz to celowo ?
            • kropidlo5 Re: Pozdrawiam z miłością... 03.10.12, 16:15
              Moze jego zona ma takie nietypowe imie 'Milosc' a zarazem oboje pisza posty i razem podpisuja?


              jackulus napisał:

              > kim-ja-jestem - nie wiem, czy ten wątek był już poruszany: wiesz, że wkurzasz t
              > ym "pozdrawiam z miłością" ? Przynajmniej mnie :-). Robisz to celowo ?
              >
              • 1xprzepraszam Re: Pozdrawiam z miłością... 03.10.12, 17:11
                do do TV Trwam wejściówka to "pochwalony".. Bez usczypliwości wynika to jak sygnal identyfikujacy nadawcę, jego przesłanie.
                To samo w tej sytuacji. Co ciekawe epatowanie milością zdaje się jest w sektach !?
                Właściwie, to z tego bylby dobry nick. Lepszy od mojego:)
                Można każdemu, przyłożyć wg uznania , ja 1x przepraszam.
                Ona pozdrawia z miłoscią nie wiedząc kim jest ?
                Niezłe...
                • kim-ja-jestem Re: Pozdrawiam z miłością... 04.10.12, 07:59
                  Ocenić jest bardzo prosto - wystarczy porównać coś z czymś na podstawie swojego doświadczenia i ot mamy ocenę - swoją ocenę. Umysł coś podpowie i od razu uznajemy to za fakt. Nie wzruszają mnie oceny innych, bardziej interesuje mnie jak ja i inni są uwarunkowani - pytanie jest więc następujące: dlaczego Was to drażni, dlaczego takie pozdrawianie jest mniej akceptowalne niż np. cześć, trzymajcie się, nara itd.?
                  Pozdrawiam z miłością
                  • 1xprzepraszam Re: Pozdrawiam z miłością... 04.10.12, 10:10
                    Porównanie moze odbywac się w róznych płaszczyzanch. Pachnie mi sektą (epatują słowem miłość - analiza ich tekstów, wylapała, ze słowo milośc występowala częsciej niz w języku potocznym) . Ja to odbieram, jako zakamuflowana chęć pouczenia, pod takim hasłem.
                    "ja z wszechobecna miłościa ,jestem gotowa Wam wybaczyć albowiem błądzicie" .
                    Uwarunkowania podobnych polądów nie sa wynikiem działaności naukowej (prościej poznawcze) sa z reguły środowiskowe a te z uwagi na jakies 95% ,takich czy innych katolików, sa w pewnym uproszceniu łatwe do wskazania.
                    Pozdrawiam z milosia,
                    po pierwsze:
                    - jest naduzyciem ( takim boskim), bo miłujesz wszsytkich w ciemno na forum .
                    po drugie:
                    - bo nic z tego nie wynika, bo jest to pusta deklaracja..,slowo milosc ma jakieś konotacje w stosunku do ludzi ,których znasz.
                    Pozdrawianie kogos z miłoscia przy wymianie informacji, jest jakby wybaczeniem
                    mu jego inności w imie milosci.
                    Trzymajcie się i nara, cześć.. jest deklaracja przerwania rozmowy lub spotkania.
                    Bez kontekstu co czujesz, co deklarujesz.
                    Naduzywanie słowa miłosc, prowadzi do wycierania znaczenia tego słowa.
                    Nikt nie pisze pozdrawiam ze zrozumieniem.



                    • kim-ja-jestem Re: Pozdrawiam z miłością... 04.10.12, 13:12
                      Pewnie Twoje ego chciałoby, żebym przyznał Tobie rację. A więc przyznaję, masz rację, bo po co byś tutaj pisał. Ale nie zapominaj, że to tylko Twoja racja.
                      Pozdrawiam z miłością (wg oczywiście mojego zrozumienia miłości)
                      • 1xprzepraszam Re: Pozdrawiam z miłością... 04.10.12, 14:01
                        Oprócz ego mam , jak sądzę , alter ego i id.

                        Id (ono) - obejmujące całokształt nieświadomych, pierwotnych popędów, jest podstawowym źródłem energii i kieruje się zasadą przyjemności. Oznacza wszystko to, co dziedziczone, wrodzone, ustalone konstytucyjnie, przede wszystkim popędy wynikające z budowy ciała, znajdujące wyraz w psychice.
                        2. Ego (ja, jaźń) - obejmujące wyuczone w toku indywidualnego rozwoju zdolności do orientacji w otoczeniu i świadomej regulacji zachowania, kieruje się zasadą rzeczywistości.
                        Ego reguluje postępowanie człowieka w taki sposób, aby poszczególne popędy zostały zaspokojone bez niebezpieczeństwa dla całego bytu ludzkiego. W tym celu musi ono kontrolować popędy, a zarazem poznawać świat: spostrzegać, zapamiętywać, sądzić, decydować.
                        www.sciaga.pl/tekst/12596-13-psychoanaliza_freud_adler_jung
                        3/ Alter ego, jest w pewnej niezdefiniowanej opozycji do mnie , jako wyraz refleksji i wątpliwości.
                        Czy nie jesteś w dysonansie poznawczym?
                        Dysonans poznawczy – stan nieprzyjemnego napięcia psychicznego, pojawiający się wtedy, gdy dana osoba posiada jednocześnie dwa elementy poznawcze (np. myśli i sądy), które są niezgodne ze sobą. Dysonans może pojawić się także wtedy, gdy zachowania nie są zgodne z postawami. Stan dysonansu wywołuje napięcie motywacyjne i związane z nim zabiegi, mające na celu zredukowanie lub złagodzenie napięcia.
                        Redukcja dysonasu poznawczego..polega na przyznaniu mi racji aby nie zmieniać swoich sądów.
                        >Ale nie zapominaj, że to tylko Twoja racja.
                        Chciałbys aby powszechność racji przesądzała o prawdziwości moich wątpliwości co do sensu szermowania miłością w pozdrowieniach ?
                        Pozdrawiam.. jak widze bez zrozumienia:)
                        • kim-ja-jestem Re: Pozdrawiam z miłością... 05.10.12, 08:10
                          Dlaczego więc nie chcesz zmienić swoich sądów związanych z tym, że pozdrawianie z miłością jest nadużyciem i że miłość musi być związana z kimś kogo znamy?
                          Pozdrawiam z miłością
                        • tola_pola Re: Pozdrawiam z miłością... 06.10.12, 10:07
                          Oprócz ego i id Freud mówił o trzeciej instancji, która nazywa się superego, a nie alterego. To tak dla porządku.
                          Tola
                  • jackulus Re: Pozdrawiam z miłością... 04.10.12, 10:55
                    Dlatego drażni, że jest naciągane. I to w tak szpetny sposób, że drażni :-).

                    Treść tego co powtarzasz w każdym wątku ma sprawiać wrażenie, że kumasz czaczę. Ale sposób w jaki to robisz świadczy, że jesteś "far from kumam czaczę". "Pozdrawiam z miłością" rozsiewane na prawo i lewo, dotyczy wszechogarniającej, boskiej miłości i może zabrzmieć prawdziwie z ust oświeconego. Problem w tym, że nawet oświeceni się tak nie zachowują. Jedna z mądrości, które ciągle klepiesz głosi, że ten kto zrozumiał (i już wie) ten milczy, mówi tylko ten kto nic nie wie.

                    Być może odgrywanie apostoła coś ci tam poprawia, ale jest irytujące. I gdzieś pojawia mi się pytanie, czy wiesz, i np. cieszysz się z tego, że inni się irytują (to byłoby jeszcze w miarę normalne), czy głosisz dobrą nowinę, a to już poważniejsza sprawa. I chyba tyle z mojej ciekawości.

                    Odpowiesz na zadane pytanie ?
                    • kim-ja-jestem Re: Pozdrawiam z miłością... 04.10.12, 13:47
                      Odpowiadam na zadane pytania.
                      Jeśli oświecony milczy, a nie pozdrawia z miłością, a wszyscy inni nie powinni tak pozdrawiać, to kto może i dlaczego ja tak pozdrawiam? Powtarzam pytanie zadane wyżej, dlaczego Cię to drażni a innych może nie drażnić? Skąd ta różnica w postrzeganiu? Dlaczego zależy Ci na tym bym tego nie robił? Co wówczas zyskasz?
                      Czy irytacja u innych z powodu tego że pozdrawiam z miłości nie jest przypadkiem wynikiem ich postrzegania świata w taki sposób, że niektóre rzeczy ich irytują? Niektórych irytuje np. że ktoś głaszcze się po głowie a innych nie. Czy osoba która głaszcze się po głowie, musi się dostosować do tych, których to irytuje? Czy zmiana osoby głaszczącej się po głowie może wpłynąć na osobę irytującą się? Ta irytacja przecież pozostanie w tej osobie tylko musi sobie zmienić obiekt irytacji. Z tego powodu ludzie są nieszczęśliwi nawet jeśli wg innych mają dosłownie wszystko. Dodam tylko, że Żydzi irytowali Hitlera, ludzi wierzących w Allaha irytują Amerykanie, warszawiaków irytują krakowianie itd.
                      Podsumowując, jeśli nawet przestałbym tak pozdrawiać to i tak drażnić będzie Cię coś innego. Czy nie lepiej wykorzystać fakt, że wiesz co Cię irytuje i znaleźć przyczynę irytacji, niż marnować energię na walkę z jakimkolwiek przedmiotem irytacji? Napisałeś że pytania zadajesz z ciekawości, więc czy nie jesteś ciekawy dlaczego myślisz tak a nie inaczej, dlaczego akurat Ciebie coś drażni a innego nie - czy nie jesteś ciekawy wszystkich swoich uwarunkowań, sposobu postrzegania świata - samego siebie?
                      Pozdrawia z miłością (i nie robię tego by kogokolwiek irytować lub schlebiać, robię to z mojego własnego celu lub bez celu - bo jakie to ma znaczenie)
                      • jackulus Re: Pozdrawiam z miłością... 04.10.12, 14:42
                        kim-ja-jestem napisał:
                        > postrzeganiu? Dlaczego zależy Ci na tym bym tego nie robił? Co wówczas zyskasz?

                        W którym miejscu zależy mi na tym, abyś przestał "pozdrawiać z miłością" ? Możesz zacytować ?
                        • kim-ja-jestem Re: Pozdrawiam z miłością... 05.10.12, 08:14
                          Gra słów i udowadnianie czegokolwiek nie ma sensu? Pytanie dlaczego Cię to wkurza?
                          Pozdrawiam z miłością
                          • jackulus Re: Pozdrawiam z miłością... 05.10.12, 10:16
                            kim-ja-jestem napisał:

                            > Gra słów i udowadnianie czegokolwiek nie ma sensu? Pytanie dlaczego Cię to wkur
                            > za?
                            > Pozdrawiam z miłością

                            Jaka gra słów ? Proste pytanie było. Mam wrażenie, że czytasz na tyle mało uważnie, że nie wiesz kiedy zmienić płytę.

                            Nie wkurza, tylko irytuje. Dlaczego, napisałem w poprzednim poście. Mam pełną świadomość, że to tylko moja sprawa, nie mam zamiaru ciebie zmieniać ani zakazywać ci "pozdrawiania z miłością". Wiem już, że jedziesz z tym "na poważnie", zatem adieu :-).
                            over-and-out
                            • kim-ja-jestem Re: Pozdrawiam z miłością... 05.10.12, 12:02
                              Napisałeś zarówno że Cię wkurza (patrz wypowiedź z 03.10.2012 - 15.02) i irytuje to moje pozdrowienie.
                              Jeśli chodzi o odpowiedź dlaczego to udzieliłeś tylko intelektualnej odpowiedzi, która ostatecznie nic nie daje. Spójrz na ostatnią swoją odpowiedź, zauważ swoje emocje w tej wypowiedzi. Ewidentnie moje podejście wyrażone w odpowiedziach Cię irytuje. Więc pytam dlaczego?
                              Nie chodzi mi żebyś mi podał tą odpowiedź (to Twoje emocje, Twoje podejście do życia) ani nie chodzi tutaj o taką odpowiedź jaką udzieliłeś - wniknij w to jeszcze głębiej, dlaczego udzieliłeś takiej a nie innej odpowiedzi, dlaczego wewnętrznie Cię to drażni, podążaj do przyczyny emocji i myśli a nie interpretuj te emocje i myśli. Dlatego zadaję to pytanie, abyś wniknął w to głęboko a nie powierzchownie. Ja nie chcę znać tej odpowiedzi, to Ty masz ją w sobie odnaleźć. Nie można jednak poznać prawdziwej odpowiedzi mając wzburzony umysł, poddając się emocjom - tu niezbędna jest obserwacja, gdyż tylko tak przychodzi zrozumienie, a poprzez zrozumienie (nie tylko intelektualne) przychodzi naturalna, bez walki, zmiana.
                              Nie wiem czy przekazałem to w sposób dla Ciebie zrozumiały. Jeśli nie to napisz, a spróbuję to wyjaśnić inaczej, jeśli tak - nic więcej dodać w tej kwestii nie mogę.
                              Pozdrawiam z miłością
                      • kekoa2 Re: Pozdrawiam z miłością... 04.10.12, 14:57
                        Mi to pozdrawianie z miłością się nawet podoba,bo miłości nigdy za wiele,jak już obcy ludzie się pozdrawiają z miłością to świat chyba nie taki zły.może jesteś księdzem,albo kimś związanym z kościołem.To może wkurzać,bo cokolwiek piszesz pozdrawiasz z miłością,jakbyś stawiał się ponad wszystkimi dając sobie do tego prawo.Pozdrawia z miłością każdego,nawet niemiłego człowieka,ktoś totalnie pewny siebie jak ty.
                        • kim-ja-jestem Re: Pozdrawiam z miłością... 05.10.12, 07:59
                          kekoa2 - aby zrozumieć nauki Jezusa musiałem wpierw przestać być chrześcijaninem, a więc księdzem nie jestem (i nie byłem).
                          Zauważ, że Twój punkt widzenia jest taki, że jeśli ktoś pozdrawia z miłością, musi się czuć ponad innymi. Dlaczego Twój punkt widzenia jest taki? Dlaczego Ty dajesz sobie prawo oceniać innych czy robią coś z wyższości czy nie? Zobacz co piszesz - najpierw że to się Tobie podoba, a następnie dopatrujesz się w tym fałszu.
                          W tym powstaje cały problem, nie wiemy kim jesteśmy i co mamy myśleć, robić. Gdy jest się dzieckiem nie rozumie się wielu kwestii, które robią dorośli, dopiero później przychodzi zrozumienie. Tak było ze mną, sam nie wiedziałem dlaczego coś robię, byłem totalnie uwarunkowany, zaślepiony wiarą, wychowaniem, społecznym kanonem itd. Gdy zacząłem negować to wszystko zdałem sobie sprawę, że ludzie są tak samo uwarunkowani i nieświadomi, wręcz ograniczeni, ale wciąż są niezmienni w ich prawdziwym wnętrzu. Nie różnię się od Ciebie poza doświadczeniem i sposobem myślenia. Ja tylko dostrzegłem ograniczenia w sobie i wiedzę je w innych o wiele wyraźniej niż kiedykolwiek, ale nie przez ocenianie ale przez zrozumienie, choć jestem na początku tej drogi, na której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie widzę więc ludzi jako miłych lub niemiłych, tylko postrzegających świat tak a nie inaczej i zdaję sobie sprawę z przyczyny.
                          Podsumowując, czuję spokój gdyż wiem kim jestem, z tego spokoju musi wynikać pewność siebie, gdyż spokój pozwala się wyzbyć lęku. A tam gdzie jest lęk, tam nie może być prawdziwej miłości. Czy nie chciałabyś żyć w spokoju, godząc się na zmiany jakie życie niesie, żyć bez lęku nawet o własną śmierć?
                          Pozdrawiam z miłością
                          • kekoa2 Re: Pozdrawiam z miłością... 05.10.12, 22:09
                            Dziękuję za odpowiedź, która pozwoliła mi zrozumieć, że nie odpowiedź na pytanie jest istotna ,tylko to dlaczego akurat to pytanie zadaliśmy.Już to słuszałam,nie zmieniaj innych tylko zmień siebie ,a reszta ułoży sie sama.Cieszy mnie to,że to wiem.Też pozdrawiam.
                        • kim-ja-jestem Re: Pozdrawiam z miłością... 05.10.12, 08:01
                          kekoa2 - aby zrozumieć nauki Jezusa musiałem wpierw przestać być chrześcijaninem, a więc księdzem nie jestem (i nie byłem).
                          Zauważ, że Twój punkt widzenia jest taki, że jeśli ktoś pozdrawia z miłością, musi się czuć ponad innymi. Dlaczego Twój punkt widzenia jest taki? Dlaczego Ty dajesz sobie prawo oceniać innych czy robią coś z wyższości czy nie? Zobacz co piszesz - najpierw że to się Tobie podoba, a następnie dopatrujesz się w tym fałszu.
                          W tym powstaje cały problem, nie wiemy kim jesteśmy i co mamy myśleć, robić. Gdy jest się dzieckiem nie rozumie się wielu kwestii, które robią dorośli, dopiero później przychodzi zrozumienie. Tak było ze mną, sam nie wiedziałem dlaczego coś robię, byłem totalnie uwarunkowany, zaślepiony wiarą, wychowaniem, społecznym kanonem itd. Gdy zacząłem negować to wszystko zdałem sobie sprawę, że ludzie są tak samo uwarunkowani i nieświadomi, wręcz ograniczeni, ale wciąż są niezmienni w ich prawdziwym wnętrzu. Nie różnię się od Ciebie poza doświadczeniem i sposobem myślenia. Ja tylko dostrzegłem ograniczenia w sobie i wiedzę je w innych o wiele wyraźniej niż kiedykolwiek, ale nie przez ocenianie ale przez zrozumienie, choć jestem na początku tej drogi, na której nie ma rzeczy niemożliwych. Nie widzę więc ludzi jako miłych lub niemiłych, tylko postrzegających świat tak a nie inaczej i zdaję sobie sprawę z przyczyny.
                          Podsumowując, czuję spokój gdyż wiem kim jestem, z tego spokoju musi wynikać pewność siebie, gdyż spokój pozwala się wyzbyć lęku. A tam gdzie jest lęk, tam nie może być prawdziwej miłości. Czy nie chciałabyś żyć w spokoju, godząc się na zmiany jakie życie niesie, żyć bez lęku nawet o własną śmierć?
                          Pozdrawiam z miłością
                          • 1xprzepraszam Re: Pozdrawiam z radością:), że sobie napisalem:) 05.10.12, 11:20
                            kim-ja-jestem napisał:
                            Odpowiadam za niego*, bo nie wszedłes w dialog z moim postem/odpowiedzią.
                            ( *nawiasem bez misji, organizuję myśli i je weryfikuje np: tutaj)
                            Cywilizacja chrzęścijańska jakieś 2 tys. lat, czyli jest to 25lat x80 pokoleń, a teraz "leci" 81.
                            Otóz nakladka chrzęścijańska jest z jednej strony, formą zawlaszczenia terenow i wierzeń ludzkich (patrz T.Heyerdhal -"Fatu Hiva"), gdzie jest pare przykładów chrystianizacji archipelagu Polinezji, z drugiej sytemem Windows /metaforycznie/ na atawizmy ludzkie.
                            Podstawowe pytanie brzmi..czy jesteś kreacjonistą i ewolucjonistą...
                            Czynię to jako alter ego, z uwagi na fakt, że cywilizacja ? (ksztaltowanie kutury materialnej i niematerialnej) ludzka , liczy jakieś 150 tys. lat....a teraz "leci" 81pokolenie liczac od chrystianizacji, ktora jest etapem rozwoju (ewolucji mózgu - w tym etyki! )

                            > kekoa2 - aby zrozumieć nauki Jezusa musiałem wpierw przestać być chrześcijaninem
                            > a więc księdzem nie jestem (i nie byłem).
                            Kwestia apostazji czy samooceny,ze przestałeś byc chrześcijaninem
                            Nie można wypisać się z Kościoła, a apostazja nie sprawia, że ktoś przestaje być katolikiem – przypomina w rozmowie z KAI ks. dr hab. Piotr Majer, konsultor Rady Prawnej Konferencji Episkopatu Polski. /net/..
                            kolejny "poturbowany za młodu"
                            >(...) W tym powstaje cały problem, nie wiemy kim jesteśmy i co mamy myśleć, robić.
                            (...) Tak było ze mną, sam nie wiedziałem dlaczego coś robię, byłem totalnie uwarunkowany, >zaślepiony wiarą, wychowaniem, społecznym kanonem itd.
                            Oooo, to jest CLOU, te totalne uwarunkowania społeczne .
                            > Gdy zacząłem negować to wszystko zdałem sobie sprawę, że ludzie
                            > są tak samo uwarunkowani i nieświadomi, wręcz ograniczeni, ale wciąż są niezmi
                            > enni w ich prawdziwym wnętrzu. Nie różnię się od Ciebie poza doświadczeniem i s
                            > posobem myślenia. Ja tylko dostrzegłem ograniczenia w sobie i wiedzę je w innyc
                            > h o wiele wyraźniej niż kiedykolwiek, ale nie przez ocenianie !!!!
                            >ale przez zrozumienie /eee tam /, choć jestem na początku tej drogi,
                            > na której nie ma rzeczy niemożliwych. "Zostań Premierem:)"
                            Powiew katolickiej przeszlości..EF3:)
                            > Nie widzę więc ludzi jako miłych lub niemiłych, tylko postrzegających świat tak
                            > a nie inaczej i zdaję sobie sprawę z przyczyny.
                            > Podsumowując, czuję spokój gdyż wiem kim jestem,
                            nick kim ja jestem /brzmi jak zapytanie/
                            > choć jestem na początku tej drogi
                            Jakiej drogi były chrzęścijaninie ..
                            >z tego spokoju musi wynikać pewność siebie,
                            Pewność siebie, moze wynikac racjonalnie (co to jest racjonalnie) z analizy, że jesteś na końcu drogi, (jakiegoś wtajemniczenia, lub bliskiej śmierci z jej nieuchronnoscią)
                            • kim-ja-jestem Re: Pozdrawiam z radością:), że sobie napisalem:) 05.10.12, 12:13
                              Bardzo mnie cieszy, że potrafisz zaprzeczać, gdyż to otwiera umysł. Ale dopiero gdy zanegujesz swój punkt widzenia - swój sposób postrzegania siebie i świata, przyjdzie zrozumienie.
                              Pozdrawiam z miłością
                              • lifeisaparadox Re: Pozdrawiam z radością:), że sobie napisalem:) 05.10.12, 19:06
                                Chciałem coś dodać ale mi się zanegował punkt widzenia :S
    • out23 Re: nie mozna sobie ufac -ad rem 04.10.12, 16:51
      No dość banalne nie byłaś skupiona, a następnie czytałaś jakieś inne teksty ..
      Ze tak powiem w jakis sposób jedne treści weszły do drugich:)
    • maggpie Re: nie mozna sobie ufac 06.10.12, 08:19
      Rodzaj dysonansu poznawczego. Jesteś o czymś wewnętrznie przekonana, to widzisz co chcesz widzieć, a nie to, co obiektywnie istnieje. Przypadłość (niestetyż) ogromnej większości ludzi. Nieuleczalna.
      Co jakiś czas trzeba się 'oderwać' od... i zafundować zewnętrzny, od-subiektywizowany ogląd spraw;)
      • 1xprzepraszam Re: nie mozna sobie ufac 06.10.12, 10:09
        Dyskusyjne ..to nie sa dwa elementy poznawcze
        Dysonans poznawczy – stan nieprzyjemnego napięcia psychicznego, pojawiający się wtedy, gdy dana osoba posiada jednocześnie dwa elementy poznawcze (np. myśli i sądy), które są niezgodne ze sobą. Dysonans może pojawić się także wtedy, gdy zachowania nie są zgodne z postawami. Stan dysonansu wywołuje napięcie motywacyjne i związane z nim zabiegi, mające na celu zredukowanie lub złagodzenie napięcia.
        Redukcja dysonansu poznawczego..polega min. na
        - przyznaniu pozornej racji racji aby nie zmieniać swoich sądów.
        - deprecjacji żródła przekazu
        - modyfikacji własnego przekazu ( ja własnie tak mówilem)
        Powyższe dane z pamieci prosze pogooglować:)
        Wg mojej oceny, brak zaufania do Siebie , jest w tym przypadku, pomieszaniem źródeł danych , są nie w tym miejscu !!, gdzie mialy byc wg jej przekonania.
        To nie jest ani percepcja ani dysonans poznawczy, poniewaz przedmiotem dociekań nie jest sprzeczność treści (w wyniku poznania) , tylko niepewność co do ich źródla pochodzenia.
        ( jakby jedno było w głowie i sie dokleiło, bo pasowało ?)
        >Przypadłość (niestetyż) ogromnej większości ludzi.
        >Nieuleczalna.
        Przypadlość uleczalna... ale dla ogromnej mniejszości ludzi:)
        W konwencji "jakim żeś mnie Panie Boze stworzył , takim mnie masz" - jest kłopot z uleczalnoscią.
        Wymaga samoobserwacji, doskonalenia i zaufanego partnera do analizy.
        > Co jakiś czas trzeba się 'oderwać' od... i zafundować zewnętrzny, od-subiektywi
        > zowany ogląd spraw;)
        Wymaga otwartości na informacje zwrotne w systemie tzw. otwartym, tj. wymiany
        energii i informacji.



        • maggpie Re: nie mozna sobie ufac 07.10.12, 07:25
          Niekoniecznie 'dyskusyjne'. Można te dwie sprawy połączyć i łączą je. Np. jest też tam napisane, co następuje:

          Czy przypadkiem plotki osób na peryferiach nie stanowiły sposobu na usprawiedliwienie swojego lęku? Czy system poznawczy człowieka nie działa tak, aby znaleźć uzasadnienie dla obaw mimo braku realnych sygnałów zagrożenia? Ten pomysł – być może ludzie dopasowują obraz świata, w którym żyją do tego, jak się w danym momencie czują lub co robią – stał się zalążkiem teorii dysonansu poznawczego.


          ^^
          Tak tam tłumaczą dysonans i w taki sposób o jaki mi chodziło: odbieramy różne, sprzeczne dane z zewnątrz na temat sytuacji/osoby/problemu. A przychylamy się do tych, które zgadzają się z naszą wcześniejszą oceną, założeniem, poglądem. Nawet do tego stopnia, że odrzucamy obiektywnie silniejsze dowody na to, że nasza 'koncepcja' jest słuszna. Uprzedzenia, założenia, uprzedzenia. Ot co!
          O to mniej więcej, jak myślę chodziło autorce wątku;)

          Ciekawy temat tak w ogóle.
          A to jeszcze ciekawsze:

          Dzięki teorii dysonansu przewidziane, opisane i zbadane zostały takie zachowania ludzi, które w świetle potocznej wiedzy psychologicznej (a także teorii dominujących w psychologii lat 50. XX wieku) są bardzo trudne do wyjaśnienia. Okazało się na przykład, że:

          - ludzie, którym mało płaci się za ich kłamstwa, wierzą w nie bardziej niż ci, którzy czerpią z nich duże zyski;
          - wykonywanie nieprzyjemnej czynności na prośbę nieakceptowanej osoby, prowadzi do polubienia tej czynności;
          - wysokie nagrody wręczane za wykonywanie działań, które w dodatku są przyjemne, sprawiają, że przestajemy lubić te działania;
          - srogie kary mogą podnieść atrakcyjność zakazanych czynności, nawet jeśli same te czynności są szkodliwe lub niemoralne itd.


          Ludzie poplątani są;)
          • maggpie Re: nie mozna sobie ufac 07.10.12, 07:26

            >
            >
            > ^^
            > Tak tam tłumaczą dysonans i w taki sposób o jaki mi chodziło: odbieramy różne,
            > sprzeczne dane z zewnątrz na temat sytuacji/osoby/problemu. A przychylamy się d
            > o tych, które zgadzają się z naszą wcześniejszą oceną, założeniem, poglądem. Na
            > wet do tego stopnia, że odrzucamy obiektywnie silniejsze dowody na to, że nasza
            > 'koncepcja' jest słuszna.

            Winno być: 'nie jest słuszna!' :)
            • 1xprzepraszam Re: nie mozna sobie ufac 07.10.12, 12:07
              Do podanych przez Ciebie przykladów nie mam wątplwości. Dysonas poznawczy wskazuje jakby na nasze "zamrożenie" wcześniejszej opinii, rzeczywiście odrzucjąc póżniejsze obiektywnie silniejsze dowody .
              cyt. za arandano czytam np. swoja korepondencje z kims. i nie widze teraz tam tego, co bylam przekonana, ze bylo. wtedy. zabawne. niezabawne.

              Jest to raczej tak: jeżeli szukamy kapci tam gdzie ich nie ma, to jeśli ich tam nie znajdujemy
              to..nie musimy zmieniac swojej postawy , bo nie ma nowych danych na temat miejsca pobytu kapci .ale czy pojawia się ?
              1/"stan nieprzyjemnego napięcia psychicznego, pojawiający się wtedy, gdy dana osoba posiada jednocześnie dwa elementy poznawcze"
              2/ Sytuacja w której "odrzucamy obiektywnie silniejsze dowody".
              Czy oba warunki wystepują w przypadku kapci /metaforycznie/?
              No, faktu, ze nia ma kapci ( treści_:)w tym miejscu, gdzie mialy być, nie mozemy odrzucić !!!!
              Ewentualnie znalezienie kapci w innym miejscu byloby "obiektywnie silniejszym dowodem".
              Ale w ten sposób nie ma napięcia, bo nie możemy odrzucić faktu niezgodnego z naszym wczesniejszym oczekiwaniem, bo kapcie są !!!
              Chyba,ze samo przekonanie, ze kapci nie ma, doprowadza nas do tego, ze ich w ogóle nie bylo, to jest zmiana postawy ?
              Niezależnie od odpowiedzi chyba nie będę polemizował..,dlatego ,ze to ujęcie jest bardziej przedmiotowe, z podmiotowym np dotyczącym eutanazji chyba byłoby łatwiej .
              No i jak widzisz szukanie kapci :) Nie masz watpliwości ?
              Każde szukanie i nie znalezienie jest dysonasem poznawczym...?
              • maggpie Re: nie mozna sobie ufac 07.10.12, 22:30
                Z kapciami to zły przykład -dysonans dotyczy mniej uchwytnych fizycznie rzeczy; nie sytuacji 'szukania' itp.
                I ociera się także o delikatną sferę emocji i przekonań, światopoglądu. Czyli raczej chodzi o ortodoksyjnego katolika, który odrzuca wszelkie twarde dowody na wszystko, co mu się kłóci z wizją świata -a nie o kapcie, których nie może znaleźć, bo np. zjadł mu je pies :)
                Tak widzę szukanie kapci, nie mam wątpliwości ;] Tzn. one pewnie tam są, a szukający nie wie, że wczoraj kupiły w markecie czapke-niewidke i 'tylko' ich nie widać.
    • arandano Re: nie mozna sobie ufac 06.10.12, 23:32
      zapytalam siebie jaka jest roznica. jest w moim stosunku do osoby.
      wtedy zdecydowanie bardziej ja lubilam/ cenilam. zalezalo mi na relacji z nia.


      teraz mam te osobe gleboko w dupie.
      mam tez bardzo negatywne zdanie o niej.



      tylko jak to moze wyasniac obecnosc/ nieobecnosc jakichs tresci/ znaczen
      w tym co pisala?
      • 1xprzepraszam Re: nie mozna sobie ufac 07.10.12, 12:14
        chyba jest to dośc proste..Lubiąc kogos widzimy pozytywy, nie lubiąc negatywy..
        Czyli "dopisywalaś " sobie coś ? do pozytywów.. Czego teraz nie widzisz..nastawienie determinowało odbiór? Wątek na poczatku zbyt lakoniczny, co pozwala na na rozwlekanie i fantazjowanie:)
      • 1lapaz Re: nie mozna sobie ufac 07.10.12, 12:27
        To raczej jest zmiana stosunku do jakiejs osoby niz mylne zrozumienie samego siebie. To bardzo wzne zeby miec ze soba dobra komunikacje na wszystkich poziomach. Pracowac nad byciem soba i badaniem wlasnego wnetrza. Nigdy nie mow , ze nie mozesz sobie ufac, nigdy nie utwierdzaj sie w takim przekonaniu, bo zaprowadzi cie donikad. Ty jestes kims dla siebie , baza , od ciebie wszystko w twoim zyciu sie zaczyna. Nie wprowadzaj siebie samego w blad. Zmiena sie twoj stosunek do swiata, swiatopoglad ulega modyfikacji. Ty jednak jestes dla siebie prawda, podpora i na pewno mozesz sobie ufac !!!
        • out23 Re: nie mozna sobie ufac 07.10.12, 13:38
          1lapaz napisała:

          > To raczej jest zmiana stosunku do jakiejs osoby niz mylne zrozumienie samego si
          > ebie. To bardzo wzne zeby miec ze soba dobra komunikacje na wszystkich poziomac
          > h. Pracowac nad byciem soba i badaniem wlasnego wnetrza. Nigdy nie mow , ze nie
          > mozesz sobie ufac, nigdy nie utwierdzaj sie w takim przekonaniu, bo zaprowadzi
          > cie donikad. Ty jestes kims dla siebie , baza , od ciebie wszystko w twoim zyc
          > iu sie zaczyna. Nie wprowadzaj siebie samego w blad. Zmiena sie twoj stosunek d
          > o swiata, swiatopoglad ulega modyfikacji. Ty jednak jestes dla siebie prawda, p
          > odpora i na pewno mozesz sobie ufac !!!

          Uporządkujmy przynajmniej wg wiki
          Tożsamość osobista – bycie tym samym człowiekiem (tą samą osobą), bycie sobą, bycie tym za kogo się podajemy. Tożsamość to więcej, niż identyczność, jednakowość – przykładowo dwóch braci bliźniaków może wyglądać identycznie, jednak każdy z nich będzie miał własną tożsamość.
          Nierozerwalnym elementem funkcjonowania człowieka w społeczeństwie jest proces komunikacji. Ludzie łączą się w różne grupy, wewnątrz których wchodzą w mniej lub bardziej skomplikowane relacje. Cechą wyróżniającą człowieka spośród wszystkich zwierząt naczelnych jest wykształcona umiejętność komunikowania się, która pozwala na organizację życia społecznego i przekazywanie informacji i wiedzy kolejnym pokoleniom.

          Na szybko są to elementy: tożsamość, komunikacja wewnętrzna i komunikacja z otoczeniem.
          > Ty jednak jestes dla siebie prawda, podpora i na pewno mozesz sobie ufac !!!

          Czlowiek jako zwierze stadne musi wchodzic w interrakcję z innymi. W taka interrakcję weszła arandano. Poszukiwanie wlasnego ja w interrakcji z ludżmi i przedmiotami przez nich wytworzonymi (to sie nazywa sprzężenie zwrotne) i jest procesem ciagłych przemian zwanych rozwojem.
          Np: mnisi w klasztorach Tybetu jak sie dobrze odrwą od Chińczyków, mogą w sobie poszukiwac prawdy itp., no i święci w Indiach zwani Sadhu.


    • arandano Re: nie mozna sobie ufac 07.10.12, 14:21
      uuuuuuuuuuu, komunaly klepiecie.

      w pierwszym etapie znajomosci, lubienia, zobaczylam w tej korepondencji cechy socjopatyczne u drugiej strony, w zachowaniu.

      teraz nie widze nieby czym mialyby sie objawiac, wtym jak pisze, nie widze zadnego uzasadnienia do takich wniskow.
      • maggpie Re: nie mozna sobie ufac 07.10.12, 22:35
        Czyli co: upatrywałaś socjopaty w kimś, kogo lubiłaś, a teraz go nie lubisz i już nie widzisz tych cech...? Mocno dziwne.
        • arandano Re: nie mozna sobie ufac 08.10.12, 12:32
          1.nie upatrywalam.
          bylam wtedy przekonana, ze ma takie cechy. dla mnie, akcje, ktore ta osoba robila byly jak wziete z definicji ww.

          2.jestes idealnym przykladem wlasnych wyjasnien ,D

          3.gdyby bylo proste w sposob oczywisty, nie pisalabym, tutaj .)(
      • arandano Re: nie mozna sobie ufac 08.10.12, 12:33
        arandano napisała:


        powinno byc:

        > uuuuuuuuuuu, komunaly klepiecie ,P)
        >
        >
        • 1xprzepraszam Re: nie mozna sobie ufac, słusznie :) 08.10.12, 14:44
          arandano napisala
          no nie. skad na tym forum taka plaga tych co wiedza lepiej?? byles w jakiejkowliek innej rodzine paradox, ze juz madrosci swoje wstawiasz?
          wezcie sie puknijcie tykwa w czolo i noscie ja ze soba zawsze i wszedzie. tylko nie wiadomo, nawet tykwa w garsci moze nie pomoc.

          inny pomysl na zycie niz dzieci
          Autor: arandano 17.04.07, 16:41
          czy jest tu kto, kto widzi inne tez sensy w zyciu, niz ten, w pl wydaje sie
          przytlaczajaco obowiazujacy?
          jesli tak, to z miejsca pozdro! ,)
          forum.gazeta.pl/forum/w,29,60907828,60907828,inny_pomysl_na_zycie_niz_dzieci.html
          Forum rozmnażanie ,D(2)
          .założyciel: arandano
          25.08.12
          , 15:42
          zastanawia mnie czy w tak prymitywnym kraju i pierwotnym społeczeństwie, jak polskie, jest wiele osob, ktorych motorem zyciowym nie sa cele biologiczne. kopiowanie swoich genow, gromadzenie pokarmu bezposredniego i posredniego, zagarnianie zasobow terytorialnych.....etc. są?
          forum.gazeta.pl/forum/f,211317,rozmnazanie_D.html?
          Po 5 latach zastój na tamtym forum aaaaa nie tylko tam...:)_:),z rozmnażaniem gorzej:)

          Arandano ? Ty się chcesz czegos dowiedzieć, czy tez nikt Cie nie chce zapłodnić:)
          Jeżeli ludzie tutaj musza sie pukac tykwą , to Ty jesteś po to aby im o tym przypominać !
          To jest ten inny pomysl na zycie niz dzieci !
          • 1xprzepraszam Re: nie mozna sobie ufac, słusznie :) cd 08.10.12, 14:48
            link do pierwszego akapitu
            forum.gazeta.pl/forum/w,210,135283304,135289130,Re_jakie_macie_rodziny_.html?t=1349698985990
          • arandano Re: nie mozna sobie ufac, słusznie :) 08.10.12, 15:32
            naprawde myslisz, ze wejde w dyskusje z takim zulem jak ty?

            szukaj forumowiczow ze swojego rejestru.
            tu na tym forum znajdziesz ich na pewno .)
            • 1xprzepraszam Re: nie mozna sobie ufac, słusznie :) 08.10.12, 17:47
              czemu polskie spoleczenstwo jest takie biologiczne
              Autor: arandano 20.01.08, 20:01
              Ten wątek został zamknięty i nie można dodawać postów.

              zajmuje sie prawie wylacznie 98% ,p
              swoim biologicznym funkcjonowaniem?
              tylko prosze nie piszcie, ze malo kasy itp.
              mozna miec malo, i wiecej wybrazni,
              i zero wyobrazni przy gigantycznej kasie.


              Współczynnik dzietności (takze: poziom płodności) (ang.: Total Fertility Rate - TFR) – współczynnik określający liczbę urodzonych dzieci przypadających na jedną kobietę w wieku rozrodczym (15-49 lat).

              Przyjmuje się, iż współczynnik dzietności między 2,10 ÷ 2,15 jest poziomem zapewniającym zastępowalność pokoleń.
              W 2000 współczynnik dzietności wynosił w Polsce 1,37[1], w roku 2008 współczynnik ten wzrósł nieznacznie do 1,39[2], a obecnie wynosi około 1,31[3], co daje Polsce 209 miejsce na świecie, na 222 kraje, w których prowadzone są takie statystyki.


              pl.wikipedia.org/wiki/Wsp%C3%B3%C5%82czynnik_dzietno%C5%9Bci
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka