Dodaj do ulubionych

związek z żonatym

17.03.02, 21:29
Zaiskrzyło między nami, zaczęliśmy siię spotykać. Na początku nie chciał
rozwodu, po kilku tygodniach zmienił zdanie, ja w to uwierzyłam. Zamieszkalismy
razem i tu nagle tracg-powrócił do zony. Dlaczego tak mnie oszukał? Czuje uge
ze to juz koniec i jest mi wsytd. Czy powinno?
Obserwuj wątek
    • Gość: A Re: związek z żonatym IP: *.210.221.105.Dial1.NewYork1.Level3.net 17.03.02, 21:36
    • Gość: Aga Re: związek z żonatym IP: *.210.221.105.Dial1.NewYork1.Level3.net 17.03.02, 21:54
      Mam pytanie do ciebie:Jak mozna byc tak naiwnym?
      Dalas sie nie lepiej mowiac tylko wykorzystac,kazdy facet z reguly powraca
      do "gniazdka" i faktycznie masz za co sie wstydzic,dzieki takim kobietom jak ty
      nie ma mowy o wirnosci w malzenstwie,a w odwrotna strone powiedz jak ty bys sie
      czula na miejscu zdradzonej zony.
      Czyzby na swiecie zabraklo wolnych facetow,a moze ciebie po prostu rajcuje
      odbijanie mezow?
      • yess do Agi 18.03.02, 09:15
        ty chyba jestes glupia !
    • Gość: Rene Re: związek z żonatym IP: *.dip.t-dialin.net 17.03.02, 22:10
      Medlaine, nie musisz sie tego wstydzic!!! Niech wstydzi sie ten, ktory Ciebie
      wyrolowal!!!
      To w koncu zaden wstyd krecic z zonatym, bo byc zonatym, to nie jest wcale
      jednoznaczne z tym, ze do konca zycia pozostaje sie czyjas wlasnoscia.

      Pozdrawiam
      • janusz_b Re: związek z żonatym 17.03.02, 22:23
        Gość portalu: Rene napisał(a):

        > Medlaine, nie musisz sie tego wstydzic!!! Niech wstydzi sie ten, ktory Ciebie
        > wyrolowal!!!
        > To w koncu zaden wstyd krecic z zonatym, bo byc zonatym, to nie jest wcale
        > jednoznaczne z tym, ze do konca zycia pozostaje sie czyjas wlasnoscia.
        >
        > Pozdrawiam

        ********************************************************************
        Halo Rene,
        pytanie: jakiej jestes plci ? To dla ciebie bycie zonatym to bycie czyjas
        wlasnoscia ?
        Dobrze to zrozumialem ? Moglbys to uscisnic bo (prawie) nic z Twojego postu
        nie rozumiem (poza wyrazami aprobaty)..
        janusz
        • Gość: Rene Do Janusz i nie tylko IP: *.dip.t-dialin.net 17.03.02, 22:35
          Halo Janusz!

          Nie wiem dlaczego, ale zrozumiales mnie akurat odwrotnie!
          Przeciez wyraznie powiedzialem, ze byc zonatym, to NIE znaczy byc wcale czyjas
          wlasnoscia. Wiadomo, ze z czasem tej drugiej stronie przestaje cos odpowiadac,
          czasami potrafi zdeformowac sie charakter, itd.

          Pozdrawiam
          • janusz_b OK nieporozumienie 17.03.02, 22:47
            O.K. zle zrozumialem, widocznie jestem juz zmeczony..
            pozdrawiam
      • Gość: Dorota30 Re: związek z żonatym IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 18.03.02, 12:20
        Gość portalu: Rene napisał(a):

        > Medlaine, nie musisz sie tego wstydzic!!! Niech wstydzi sie ten, ktory Ciebie
        > wyrolowal!!!
        > To w koncu zaden wstyd krecic z zonatym, bo byc zonatym, to nie jest wcale
        > jednoznaczne z tym, ze do konca zycia pozostaje sie czyjas wlasnoscia.
        >
        > Pozdrawiam

        Oczywisci masz racje Rene, ale czy zawarcie związku małzenskiego jest aktem
        poddaństwa niewolniczego, aktem własności, czy dobrowolnym wyborem wolnego
        człowieka? Hm, ciekawa sprawa... Tak sobie myślę, czy fakt, że mój obecny ożenił
        się kiedyś ze mną (bo tak wybrał) nie stawia go teraz w trudnej sytuacji Isaury.

        Może ten facet Medlaine, po prostu poczuł sie odpowiedzialny za swoj wybór, może
        za rodzinę, może gdyby nie Medlaine nie dowiedziałby się, że kocha tylko swoją
        żone... i postanowił, od dziś, być w zgodzie sam ze sobą. Nie usprawiedliwia go
        fakt, że pociupciał i zwinął żagiel Ale ludzie! Tak czy inaczej kogos by
        unieszczęśliwił.
        Wiem, co mówie, bo byłam zdradzona przez mojego meża (wciąż obecnego) i znam
        sprawę z drugiej strony. Mogę tylko współczuć kobietom, które ładują sie
        w "żonate" związki, bo zazwyczaj facetom chodzi o dowartosciowanie się na boku, i
        zazwyczaj tak (niestety dla tych trzecich), zeby zona i rodzina na tym nie
        ucierpiała...
        A wybór zostaje wyborem...

        • Gość: goska Re: związek z żonatym IP: *.ots.utexas.edu 22.03.02, 04:11
          Dorota ma racje - facetom chodzi glownie o dowartosciowanie sie "na boku".

          Gdy rzeczywiscie z zona nijak nie moga sie dogadac badz tez maja inne problemy
          wtedy wystepuja o rozwod... i nie oszukuja swoich zon i "drugiej" kobiety.
    • debe Re: związek z żonatym 17.03.02, 22:36
      Madlaine!,
      dlaczego mialabys sie wstydzic???
      uczymy sie przeciez na bledach, nastepnym razem moze po prostu sie zastanow...
      dla mnie wiazanie sie z facetem, ktory nie jest w stanie szanowac wlasnej zony,
      jest ... conajmniej niezrozumiale...
      ... ale z kazdego doswiadczenia mozna sie czegos nauczyc, jesli tylko chcemy..
      pozdrawiam
      • Gość: madlaine Re: związek z żonatym IP: *.pl / 10.1.2.* 17.03.02, 22:45
        Dzięki, jestem doświadczoną dziewczyną bo już tylu różnych facetów miała,
        zawsze trudne charaktery-ale dzięki temu jestem silniejsza i mądrzejsza, szkoda
        tylko ze czasami po fakcie.
        • debe Re: związek z żonatym 18.03.02, 18:25
          Madlaine,
          nie znam takich, co zawsze byli/sa madrzy "przed".. pewnie, ze byloby to
          idealnie, bo zapewnialoby prawie-bezbolesne zycie, ale zabiloby to np. nasza
          spontanicznosc...
          ..jesli potrafimy uczyc sie na bledach, to BARDZO duzo, takie to niby
          oczywiscte, ale czasami wystarczy rozejrzec sie naokolo...i co?
          ..sa ludzie, ktorzy przez lata robia wciaz te same bledy, i chodza ze swoja
          zdziwiona minka i pytaniem "dlaczego mi sie tak nie uklada?"... (absolutnie nie
          pisze tego, zeby Cie pocieszyc, zaden to przyklad do pocieszenia...),
          po prostu, chce powiedziec, ze nasze zycie zalezy od nas jedynie od nas..., ale
          Ty to chyba dobrze wiesz, trzymaj sie cieplutko!

    • Gość: Ania Re: związek z żonatym IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.03.02, 23:21
      Madelaine oczywiscie, ze nie powinnas byla isc na taki uklad. Zonaty to zonaty,
      jesli jest z inna to znaczy ze to kawalek lajdaka nic wiecej. Poszukaj sobie
      kawalera, dla ktorego bedziesz bardziej wartosciowa niz tylko przespac sie z
      toba. Pozniej taki wraca do zony i jeszcze mowi, ze mu sie narzucalas i napewno
      ze on niewinny tylko ta taka owaka. Tacy sa ci niektorzy zonaci oszusci. Z
      drugiej strony wyobrazasz sobie ze wyszlabys za niego, a on by tobie tez taki
      numer odwalil z jakas panienka jak tej pierwszej zonie. Glowa do gory swiat
      pojdzie swoja droga i o tym zapomni. Ty jednak o tej lekcji nie zapomnij.
      Jestes przeciez wartosciowa dziewczyna.
      • Gość: madlaine Re: związek z żonatym IP: *.pl / 10.1.2.* 17.03.02, 23:52
        Wiesz, dzięki za te słowa. On powiedział jej o mnie, że mnie kocha, ze byłam
        kimś więcej, ale na moje szczęście został z nią. Szkoda mi jej bo zaraz znowu
        znajdzie sobie nastęoną panienkę jak tylko z zona sie pokłoci albo stwierdzi ze
        ona jednak sie nie zmienila. Ja czekam na moją wielką miłość i wierzę, że
        zapuka do mojego wolnego serduszka. Umiem kochać i chće kochać.
        • lenka5 Re: związek z żonatym 18.03.02, 00:00
          i zaslugujesz zeby ciebie ktos prawdziwie pokochal. zycze powodzenia
    • hal9000 Re: związek z żonatym 18.03.02, 08:48
      madlaine napisał(a):

      > Dlaczego tak mnie oszukał?

      Oszukał żonę, to dlaczego Ciebie by nie miał oszukać?

      > Czuje ulge ze to juz koniec i jest mi wsytd. Czy powinno?

      Powinno.
      • Gość: Miazga Re: związek z żonatym IP: *.chello.pl 18.03.02, 16:12
        ludzie, ja się zastanawiam nad tą żoną, że po wyprowadzeniu się męża z domu, po
        takim upokorzeniu, zechciała jeszcze go przyjąć. Takie żony mnie po prostu
        śmieszą. NIE ISTNIEJĄ powody, dal których miałaby to robić. No chyba że boi się
        być sama, a posiadanie (ale tylko pozornie)faceta jest dla niej nobilitacją.
        • Gość: madlaine Re: związek z żonatym IP: *.pl / 10.1.2.* 18.03.02, 21:33
          Ta żonka, wie o mnie, cały czas go kontroluje czy aby SMS-y nie ode mnie, zy
          aby u mnie nie był czy abym ja nie dzwoniła.? Jak może się tak zadręczać. Mnie
          już nie ma i nie będzie, bo ja go nie chcę. Jest dla mnie tchórzem i
          niezdecydowanym egoistą, żal mi jej. Jej brak poczucia godności jest smutny, ja
          będąc na jej miejscy bym go wykopała, a niech cierpi samotnie, bve żadnej z nas.
          • Gość: Miazga Re: związek z żonatym IP: *.chello.pl 19.03.02, 10:59
            Niee, no to już dno. Jak można się tak zadręczać? I po co? Dla kogo? Co to za
            związek, w którym trzeba pilnować męża żeby się znowu nie urwał? I wydaje się
            tej żonie że WYGRAŁA?? Przecież ona właśnie przegrywa: całe swoje życie,
            godność, kobiecość itd. Kopnęłabym takiego faceta w d..ę, wystawiłabym walizki
            i tyle by mnie widział.
            Boże, jak to kobiety lubią cierpieć i się upokarzać.

            PS. A tak w ogóle Madaleine, skąd wiesz jak zachowuje się ta żona, skoro
            zerwałaś z tym gościem? To macie jeszcze jakiś kontakt czy nie?
            • Gość: madlaine Re: związek z żonatym IP: *.pl / 10.1.2.* 19.03.02, 18:13
              Tak, dzwonił do mnie i opowiadał, ale mnie to już nie obchodzi, nich swoj
              eproblemy małżeńskie rozwiązuje z "kochaną" lae jak głupią żoną.'
              Dla mnie jej zachowanie jest poniżające....
    • vicca1 krótko :( 18.03.02, 16:31
      skoro już oszukiwał jedną kobietę (mam na mysli jego żonę), to było do
      przewidzenia, że taką samą taktykę obierze w stosunku do Ciebie. Niestety, tacy
      ludzie raczej się nie zmieniają.

      • Gość: smile Re: krótko :( IP: 192.39.188.* 19.03.02, 18:20
        vicca1 napisał(a):

        > skoro już oszukiwał jedną kobietę (mam na mysli jego żonę), to było do
        > przewidzenia, że taką samą taktykę obierze w stosunku do Ciebie. Niestety, tacy
        >
        > ludzie raczej się nie zmieniają.
        >

        nieprawda. po prostu rzadko kiedy znajduje się szczęście za pierwszym razem. znam
        to od drugiej strony. nie było mi dobrze z żoną. miałem parę związków z innymi
        kobietami. chciałem na poważnie, ale to one rezygnowały i wracały do swoich
        mężów. ok - nie byłem ideałem. ale nie o to chodzi, żeby teraz mnie oceniać.
        prawo do powrotu do 'gniazdka' mają dwie strony i obydwie z niego korzystają.
        gwoli wyjaśnienia - rozstałem się z żoną i potem poznałem cudowną kobietę. i
        jestem z nią do dziś
        • debe Re: krótko :( 19.03.02, 18:34
          ...jesli zwiazek jest niedany/ nie mozna/nie chce sie go naprawic, to najpierw
          sie zegnamy a pozniej buszujemy dalej...
          ...wyskoki poza plecami ukochanej/ukochanego swiadcza o braku szacunku dla
          tejze osoby, (przynajmniej dla mnie)
          ..inna sprawa jest to, ze czesto sami zdradzani szacunku nie oczekuja czy tez
          nie wymagaja, ale to juz ich problem, prawda?
          • vicca Debe! 20.03.02, 08:29
            Absolutnie i całkowicie masz rację!!!! Zgadzam się w 100% !

            Pzdr Vicca
            • Gość: kasia_76 Re: Debe! IP: *.sochaczew.sdi.tpnet.pl 20.03.02, 10:53
              Ja tez.
              Wczoraj czytalam artykul w "Twoim Stylu" o kobiecie, ktora zabila synka swojego
              bylego kochanka. Zastanawiam sie, co powoduje w czlowieku taki reakcje? To, ze
              nie chce sie byc samotnym, opuszczonym? Niektorzy ludzie lubia tkwic w sidlach,
              ktore sami na siebie zastawili...
            • Gość: asik Re: Debe! IP: *.ots.utexas.edu 22.03.02, 04:17
              Ja tez w 100% zgadzam sie z Debe!
        • debe Re: krótko :- 19.03.02, 18:54
          chcialam jeszcze dodac jedna rzecz, odnosnie "znajdywania szczescia za
          pierwszym razem"

          ..o czlowieku nie swiadczy fakt, ze cos mu sie nie udaje czy, ze ma problemy,
          ale SPOSOB, w jaki do tych problemow podchodzi i jak je rozwiazuje..
          • Gość: smile Re: krótko :- IP: 192.39.188.* 20.03.02, 11:22
            masz rację. wszyscy próbujemy. niektórym wychodzi to dobrze
            • Gość: Roma Re: do Agi IP: 194.181.36.* 20.03.02, 11:57
              Aga dawno nie czytałam takiej głupoty jak ta, która wyszła z twojego kompa.
              Byłaś uprzejma napisać "przez takie kobiety jak ty nie ma mowy o wierności w
              małżeństwie" czy chciałaś przez to powiedzieć, że jak jest jakaś chętna do
              świadczenia usług seksualnych to facet natychmiast musi zdradzić żonę? A niby
              dlaczego? To jest myślenie w stylu skoro ją zgwałcił to musiała go prowokować!
              • Gość: madlaine wstyd IP: *.pl / 10.1.2.* 21.03.02, 23:19
                Odczuwam straszny wstyd i lekkie oburzenie soim zachowaniem. Pierwszy raz
                złamałam zasadę. To bolesne i wysysa mnie psychicznie ten wstyd. Nie będę już w
                związku z żonatym, mam za dużo moralności w sobie i za mało dojrzałości na taki
                trduny związek. Nie dość, że żona to jeszcze i dziecko. Za dużo jak dla mnie,
                mam dopiero dwadzieścia parę lat.....całe życie pełne miłości przede mną.
        • Gość: asik Re: krótko :( IP: *.ots.utexas.edu 22.03.02, 04:16
          Smile...- a nie prosciej bylo od razu (jak stwierdziles, ze "to nie jest to" i
          nie ma szans na zmiane) rozwiesc sie z zona i szukac swojej polowki
          jako "wolny" czlowiek?
          • Gość: smile Re: krótko :( IP: 192.39.188.* 22.03.02, 10:50
            Gość portalu: asik napisał(a):

            > Smile...- a nie prosciej bylo od razu (jak stwierdziles, ze "to nie jest to" i
            > nie ma szans na zmiane) rozwiesc sie z zona i szukac swojej polowki
            > jako "wolny" czlowiek?

            zdecydowanie prościej. widzę to teraz. w ogóle teraz jestem bardziej mądry. ale
            to nie tłumaczy mojego postępowania kiedyś. w każdym razie doczekałem z decyzją o
            odejściu do momentu, kiedy dzieci dorosły i wybudowałem dom.
            potem był tylko mały 'remont' w głowie
    • Gość: Goska Re: związek z żonatym IP: *.ots.utexas.edu 22.03.02, 04:06
      Hmmm...Nie, nie powinnas sie wstydzic...
      To nie Ty skladalas przysiege malzenska (a tym samym nie Ty ja lamalac).
      Inna sprawa, ze wierzenie facetowi kiedy mowi, ze "sie rozwiedzie" jest troche
      naiwne.
      Osobiscie od zonatych trzymam sie "z daleka".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka