Dodaj do ulubionych

Nie potrafię być sama...

05.11.12, 17:28
Jakieś 2 miesiące temu skończył się mój 2 letni związek. Pierwszy związek. Wczesniej randkowałam ale nie byłam z kimś tak blisko, tak długo. Rozstanie bardzo przezyłam. Chociaż to ja byłam tą stroną, która chce się rozstać. Po rozstaniu schudłam, wpadłam w melancholijny nastrój, bardzo czesto płakać mi się chcę. Kiedyś właściwie uśmiech nie schodził mi z twarzy. Po prostu zawsze marzyłam o rodzinie, a teraz nagle mam wrazenie to wszystko sie oddala i nie wiem czy kiedykolwiek zaloze rodzinę. Mam takie myśli chociaż jestem stosunkowo młoda. Brakuje mi teraz tego bezpieczenstwa. Nie potrafię być sama. Zaczynam już na siłe kogoś szukać. A jak na siłę to wiadomo, że znowu będzie niewypał prędzej czy pozniej, ale nie potrafię cieszyć się codziennością bez związku. Takie uzaleznienie od mezczyzn. Juz chyba wolałam tkwić w nieszczesliwym związku. Nie potrafie się teraz rozwijać- skupić na nauce. Jestem rozdrazniona, płaczliwa. Macie dla mnie rady? Dziękuję!
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: Nie potrafię być sama... 05.11.12, 20:22
      Nic takiego straszngo sie nie dzieje. Ten niepokoj, to normaly stan po utracie relacji intymnej. Moim zdaniem sluzy procesowi naprawczemu duszy i otwarciu sie na nową osobę.
      Przeciez, gdybys nie czula smutku i fatalnego nastroju, to byś nie szukała (bardziej czy mniej aktywnie, ale chodzi o wewnetrzne nastawienie) nowego partnera.
      Tak to sobie natura sprytnie wykombinowala. Wszystko w normie ;)
      Kto powiedzal, ze zle teraz wybierzesz? Przeciez masz juz doswiadczenia o sobie i o innych, wiec powiedzialbym, ze bedzie...latwiej. :)
    • jackulus Re: Nie potrafię być sama... 05.11.12, 21:49
      Dwa miesiące, to jeszcze nie jest jakoś dramatycznie długo na przeżycie straty czy żałoby, bo w czymś takim aktualnie jesteś. Jeśli to był związek, w który byłaś mocno zaangażowana uczuciowo, masz prawo silnie przeżywać rozstanie. I jest to zarówno normalna jak i potrzebna reakcja. Nie jest natomiast najlepszym pomysłem zagłuszanie złego nastroju kolejnym, szybkim związkiem - sama to przez skórę czujesz. Jeśli twoje złe samopoczucie będzie się przeciągać, trzeba się będzie zastanowić nad przyczynami. Na razie jest na to za mało danych. Generalnie lepiej jest, abyś stanęła na nogi sama, a nie przez pocieszenie nowym związkiem.
      • szaman.ka Re: Nie potrafię być sama... 05.11.12, 21:54
        Zupełnie się zgadzam z poprzedniczką.
        • jackulus Poprzedniczką ?1?!? ;-)) n/t 05.11.12, 23:32

    • rt.4 Ba...! 05.11.12, 22:33
      A po djaska masz byc sama!...:=) Mloda jestes stworzona dla milosci...dla zwiazku. To naturalne i normalne....W koncu czlowiek jestes.

      Nie psychologizuj zbytnio tylko rzuc 100000 maili z twomi najpiekniejszymi fotkami i wybieraj ile wlezie, lecz pamietaj rob to z glowa, a tego naprawde fajnego dziarskiego, to nawet obdarz uczuciem....:=)))
    • shachar Re: Nie potrafię być sama... 05.11.12, 22:54
      Ale od czego jest samo życie, najlepszy nauczyciel :-) Nie możesz, to sprawy potoczą się tak, że będziesz musiała,bo życie przygrucha Ci samych jełopków niezbalansowanych.Sorry chłopaki, ale tak jest.
    • nom73 Re: Nie potrafię być sama... 08.11.12, 18:18
      3supremin napisała:

      > teraz rozwijać- skupić na nauce. Jestem rozdrazniona, płaczliwa. Macie dla mnie
      > rady? Dziękuję!

      To normalne, brakuje Ci witaminy S. :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka