Dodaj do ulubionych

Mój syn jest ofiarą nękania :(

15.11.12, 20:54
Syn wrócił dzisiaj ze szkoły i wykrzyczał, że więcej tam nie pójdzie dopóki oni nie przestaną ...
Już nie wiem jak działać, on stał się typową ofiarą klasową, jest nękany o wszystko i za wszystko. Oprawcom przeszkadza jego wygląd, zainteresowania, zachowanie. Sprawa ciągnie się od dawna, były rozmowy z ,uczniami, ich rodzicami itp. W tym roku szkolnym już rozmawiałam z wychowawczynią, miała reagować, itp, itd, były rozmowy z pedagogiem szkolnym. Efekt? - dzisiaj dowiedziałam się, że wychowawczyni posadziła syna w jednaj ławce z dzieckiem, które jest jednym w najbardziej aktywnych nękających (o czym wychowawczyni wie).
cóż - zadzwoniłam do dyrekcji (wychowawvczyni nie dała rodzicom żadnego kontaktu do siebie a zresztą po tym przesadzeniu syna nie mam już po co do niej dzwonić). Dytrektorka obiecała wziąć się za tą sprawę, zareagować. Na razie syn faktycznie do szkoły nie pójdzie (nie wiem jakim sposobem miałabym go do tego przekonać po dzisiejszym dniu - to był jego najgorszy dzień od początku rozpoczęcia edukacji w szkole) ale ... ja nie wierzę, że sytuacja ulegnie poprawie.
Powiedzcie czy znacie pozytywne przykłady rozwiązania takiego problemu? Czy zawsze kończy się to porażka gnębionego dziecka - jego ucieczką do innej klasy lub szkoły? Ja nie znam pozytywnych przykładów.
Jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie chcę zawiadomić kuratorium i policję o nękaniu dziecka. Nie będę czekać aż on coś sobie zrobi.
Szukam warsztatów, które pomogłyby mojemu dziecku, nauczyły asertywności, radzenia sobie w trudnych sytuacjach, poradnia pedagogiczno-psychologiczna dała tu ciała niestety.
Wiecie jaką radę dostaje moje dziecko? - "Unikaj prześladowców". Cudowna rada, prawda?
Poradźcie proszę, jak pomóc dziecku?
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.11.12, 21:05
      Ile ma lat?
      • kropidlo5 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.11.12, 21:15
        To trudne, pamietam ze szkoly rozne ofiary nekania i pomoc nauczycieli rzadko dziala, musialby sie znalezc jakis madry nauczyciel z autorytetem. Z reguly takie nekanie to jeden lub kiku prowodyrow i banda klakierow, a nawet wiekszosc klasy to klakierzy- klaszcza, bo licza ze w ten sposob same nie stana sie ofiarami.
        Choc ja musze powiedziec, ze nigdy nie przlaczalem sie do takich nagonek i nic mi sie nie stalo, nie wiem czemu, moze syn niech sprobuje znalezc choc jedneo czy dwoch kolegow, ktorzy maja troche odwagi by sie nie bac do niego zblizyc?
        Wazna spraw jest tez wytlumaczenie dziecku, ze to nie jego wina.

        Ostatecne rozwiazanie to postraszc nekajacych, ale to juz jest na granicy prawa, naslac kogos zeby zastapil droge o szkole i szturchnal pare razy i pogrozil wybiciem zebow, ale jak mowie, to juz ryzykowne i ostatecznosc. Niestety na wielu prowodyrow inne argument nie dzialaja. acy prowodyzy to z reguly dziec osob z marginsu spoleczngo, przynajmniej to co ja kojarze z podstawowki to ani jeden nie byl chyba z normalnej rodziny, wiec rzmowa z ich rodzicami moze byc bezcelowa.

        ps Oczywiscie,w przypadku pogrozenia, nie mogloby byc zadnch swiadkow ani dowodow, bo tak to prokurator.
        • kropidlo5 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.11.12, 21:18
          choc moze nie warto sie w te pogrozki i nie bawic, bo sie moze pojawic zemsta i byc jeszce gorzej, jz chyba lepej zmienic szkole (bo klse to me nic ne dac)
          • kawad Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.11.12, 21:23
            Zmienić szkołę - a jaką mam gwarancję, że trafi do grupy w miarę tolerancyjnej? Poza tym dalej będzie mieszkał na tym samym osiedlu,spotykał tych samych ludzi, którzy będą górą, w końcu uda im się "wygonić dziwaka". Muszę go wzmocnić psychicznie. Szukam dobrego psychologa ale proste to nie jest, niestety.
      • kawad Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.11.12, 21:20
        Syn ma 10 lat, jest w 4 klasie.
        Wie, że to nie jego wina, tłumaczęmu to. W klasie jest 2-3 prowodyrów a reszta idzie za stadem, tak to niestety działa, nękając innych czują się bezpieczni bo ich to ominie.
        Syn zawsze był dzieckiem wrażliwym, nie jest typem, który walnie i będzie miał w nosie. Przestrzega reguł panujących w szkole (na nic moje gadanie, że mógłby sobie czasem odpuścić), jest indywidualistą, ma nietypowe (jak na tę klasę) zainteresowania, słucha innej muzyki, ma długie włosy, nie lubi piłki nożnej i nie jest tak sprawny jak rówieśnicy z powodu choroby. To wystarcza, żeby był na dnie klasowej drabiny.
        Lubię siebie :)
        • aqua48 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.11.12, 22:12
          Zawiadomiłabym kuratorium i policję jeśli wychowawczyni posadziła syna z jego oprawcą to coś jest nie tak. A syn chciałby zmienić szkołę? rozmawiałaś z nim na ten temat? Do kuratorium możesz również zadzwonić anonimowo i porozmawiać o problemie i możliwościach jego rozwiązania. A i zapisz syna na jakieś sztuki walki, nie po to żeby wdawał się w bójki tylko po to żeby wzmocnił się psychicznie.
          • kawad Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.11.12, 22:27
            Syn nie chce zmieniać szkoły ani nawet klasy. Ma w klasie przyjaciela. Dla syna wejście w nowe środowisko byłoby ogromnym stresem. Przez kilka lat pracowaliśmy nad tym, żeby jego kontakty z obcymi były w miarę normalne (jako małe dziecko reagował panicznym strachem na wszelkie obce osoby) ale jest jeszcze sporo do zrobienia. Sytuacja w klasie mu tego nie ułatwia. Pewnie, że jeśli wszystko zawiedzie to mu ten stres "zafunduję" ale on wolałby tego uniknąć.
            Proponowałam mu sztuki walki już nie raz, niestety to jest typ wybitnie nieagresywny wobec obcych i niechętny sportom kontaktowym (co nie oznacza, że w domu nie odbija sobie na młodszym bracie).
            • seth.destructor Czy w domu jest ojciec? 16.11.12, 01:32
              Albo jakiś inny męski wzorzec? Bo dzieciak to jest wybitny maminsynek i uczycie go strategii maminsynków typu płacz, leć do pani i się poskarż. I mamusiu lecisz i dupkę podcierasz i dbasz, by siedział z właściwym kolegą w klasie albo prowadzisz jakieś bezcelowe rozmowy, które do niczego nie prowadzą, bo kto by sobie brał na poważnie wykłady jakiejś obcej kobiety. Przepraszam za krytykę i dosadność, ale sama widzisz, że dotychczasowe metody są do kitu, a raczej pogarszają sprawę, bo koledzy pewnie wyzywają go od maminsynków, emo, gejów i tym podobne.
              Ja bym go wciągnął w jakieś męskie środowisko, choćby to był klub szachowy, basen albo klub trekkingowy, żeby nauczył się właściwych dla tej sytuacji postaw. On emanuje słabością i dlatego przyciąga łobuzów, jak będzie emanował siłą, to choćby się interesował baletem i grą na skrzypcach, nikt go nie ruszy.
              • migreniasta Re: Czy w domu jest ojciec? 08.12.12, 20:56
                Ojciec chyba nic na to nie pomoże. Zgodnie z krzywą Gaussa ktoś musi być tzw ofermą klasową.
                Problem tkwi na pewno po stronie prześladowców.
                I nie zmienia to w niczym faktu,że napisałeś rozsądnego posta.
            • to.niemozliwe Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 16.11.12, 05:09
              Tak jak Ci tu pisza, potrzebna mu meska grupa, alternatywna, z meskimi wzorcami. Dobre zajecia to kravmaga, judo - pomagaja zrozumiec wlasne leki, czy obawy. Ty nie masz problemu ze szkola, tylko z naklonieniem syna do zajec sportowych. Mezczyzn sie wychowuje przez zajecia sportowe. Nie mozesz syna wiecznie chronic. Co na to maz?
            • lifeisaparadox Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 16.11.12, 11:19
              Ja bym sugerował zajęcie się poprawą relacji i podejściem syna do osób które go "męczą", zmiękczenie reakcji nacechowanych fobią, autyzmem i uprzedzeniami, a zastąpienie ich repertuarem z półki zwanej uspołecznieniem.
              Często cechy wejściowe, wzmacniane przez rodziców, nie idą w parze z dynamicznymi zachowaniami w środowisku.

              Myślę że można powiedzieć że czy to dzieci, czy dorośli, mając dużo aspołecznych cech, lubią sobie odreagować na kimś, kto jest ich lustrzanym odbiciem, ale znajduje się na przeciwległym biegunie odchyłów od normy. W przypadku twojego syna będą to te zachowania cechujące się fobią społeczną, gdy reagował panicznym strachem na obce osoby - to są cechy które utrzymują się całe życie i na pewno występują rodzinnie w różnym natężeniu.
              Takie "dzieci ulicy" mają dużą wrażliwość na odrzucenie, a szczególnie gdy ktoś od nich stroni, odpycha i reaguje uprzedzeniami - mam wrażenie że twój syn wszedł w taką toksyczną relację i jest przez to czarną owcą w ich oczach.
    • no1teresa Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 16.11.12, 00:22
      szukajcie fundacji/stowarzyszeń zajmujących się pomaganiem osobom doznającym przemocy (zwykle się mówi o "ofiarach" przemocy, ale termin ofiara stygmatyzuje negatywnie, bo sugeruje, że ta osoba jest bezradna, bez wyjścia, przyzwala..)
    • szczesliwy_pierozek Szkoła życia 16.11.12, 09:13
      Twój syn odbiera szkołę życia. Tutaj masz krótki film, który pomoże Ci zrozumieć sytuację:

      www.youtube.com/watch?v=82iy6rmuycw
    • hatroha to banalnie proste 16.11.12, 11:53
      Niech z ofiary stanie sie katem.
      Niech wbije widelec w oko koledze z ławki, wtedy wszyscy nabiora respektu
      • hatroha Re: to banalnie proste 16.11.12, 12:09
        Pogadaj z rodzicami dziecka, które ma bardzo dobre warunki fizyczne. Z wyższego rocznika, niech weźmie go w opiekę.
        Gdy kogoś bili z mojej klasy, zawsze mnie wołali - wpadałem i na zawołanie mówiłem - któ ku... pierwszy. Sprawa zawsze ucichała.
        ...a o tym że byłem zesrany ze strachu, nikt wiedzieć nie musiał.
        Czasami zdecydowanie i konfrontacja z silniejszym jest jedynym rozwiązaniem.

        Obstawiam na rozwiązanie siłowe.
      • anonim_ka Szkoła życia 16.11.12, 12:19
        Skutkami takiej chorej "szkoły " bywaja samobójstwa nastolatkow..... a niektorzy potem
        dziwią się i uburzają > jak mogło do tego dojsc .
        Nie wpajajmy mlodym ludziom filozofii Kalego ! !
        W szkole obowiazuja okreslone ZASADY ,kadra ma wpisane w OBOWIAZKI troske o bezpieczenstwo i poprawna edukacje uczniow.
        Przypomne ze .... przemoc jest przestepstwem.
        Zgloszenie zdarzen Policji moze pomoże raczkujacym "gansterom" zobaczyc skutki swojego dzialania.
        • kawad Re: Szkoła życia 16.11.12, 20:39
          Dziękuję za wszystkie wypowiedzi, ja znam mechanizm działania tego zjawiska, wiem też że ogromnie trudno wyjść z tej samonakręcającej się spirali przemocy. Kżddy kto atakuje mojego syna czuje się bezpieczny bo robiąc to, sam unika prześladowców.
          Ech, mówicie maminsynek, dziecko bez męskich Prawda, wzorców mu brak ale ja nie latam z każdą pierdołą do wychowawczyni, chciałam żeby syn umiał sobie poradzić sam, uczyłam go jak się zachowywać, ale nie każdy jest na tyle odporny psychicznie żeby nie dać się ponieść, nie pokazać jak bardzo jest zdenerwowsny sytuacją. Wiem, jego reakcje są pożywką do dalszego działania dla prześladowców.
          Wiem, że życie jest twarde i daje po dupie ale w momencie gdy go przerasta muszę wkroczyć i stanąc w jego obronie zanim on zrobi sobie krzywdę.
          Pójście na policję będzie moim kolejnym krokiem bo po dzisiejszej rozmowie z wychowawczynią widzę, że szkoła jak zwykle niewiele zrobi. Ona powiedziała dzisiaj, że sprawę załatwiła bo porozmawiała ostro z klasą, był pedagog, wezwani zostali rodzice (mamy spólnie rozmawiać we wtorek). Cóż, tej sytuacji nie da się złatwić jedynie"rozmawiając ostro z klasą". Pracować trzeba długofalowo z całą klasą przy ścisłej współpracy rodziców.
          Wiem, że muszę pracować nad synem, uczyć go asertywności, wzmocnić jego poczucie wiary w siebie i własnej wartości, pójdzie na zajęcia z psychologiem, gorzej będzie z tą męską grupą, w której powinien być. Jak zmusić dzieciaka do uczestnictwa w zajęciach sportowych, na które on nie ma najmniejszej ochoty.
          Pytacie o męża, no jest w domu, jeszcze jesteśmy razem, ale jego wkład w wychowywanie dzieci jest praktycznie zerowy. Przez kilka lat było tak, ze potrafił nie odzywać się do dzieci całymi dniami, no chyba że dziecko samo go zaczepiło. Teraz jest niby trochę lepiej ale on guzik wie o własnych dzieciach. Tu nie mogę liczyć na jego pomoc niestety.

          Wiecie, szlag mnie trafia, że człowiek nie może być sobą, nie może być wrażliwszy, słabszy bo innni go zaatakują, żeby sobie odbić własne niepowodzenia. Niektórzy winę zwalają całkowicie na syna "bo się daje, bo jest słaby". OK, jest słaby, wrażliwy ale NIKT nie ma prawa tępić go za to. Dlaczego oczekuje się, że to on ma się dostosować i robić tak żeby inni się go nie czepiali? To trochę jak obwinianie kobiety o to, że została zgwałcona bo miała za krótką spódnicę. Nikt nie m prawa niszczyć drugiego człowieka i łamiąc prawa innych MUSI ponieść konskwencje.
          • larusse Re: Szkoła życia 16.11.12, 21:15
            A. ludzie to świnie.

            to nawet nie chodzi o to, że chłopiec jest słabszy. niektórzy to mają taką taktykę po prostu. daleko się posuną, oj daleko...
            ja niedawno sama się ostro spięłam w pracy z taką jedną o ognistych włosach. dziewuszka (na drabinie wyżej ode mnie, naturalnie) postanowiła przypominać mi niemal codziennie o śmierci mojej matki, żeby łatwiej mnie wtłoczyć w swój głupi dwór rozdanych ról. wyrafinowana sztuka.

            (myślała, że jak ja w żałobie to ja słabsza)


            a ja w takich sytuacjach po prostu wyciągam pistolet, przykładam delikwentowi do tego obrzydliwego łba i mówię: masz 5 sekund na pożegnanie się z życiem. 1-2-3-4-5. pif-paf. były naboje, nie ma naboi. a to feler westchnął seler (i wzdycham na końcu)

            ale to trzeba wcześniej zadbać o opinię nieprzewidywalnej i tajemniczej.
            taka moja metoda na wolność.

            kawad napisała:

            > Wiecie, szlag mnie trafia, że człowiek nie może być sobą, nie może być wrażliws
            > zy, słabszy bo innni go zaatakują, żeby sobie odbić własne niepowodzenia. Niekt
            > órzy winę zwalają całkowicie na syna "bo się daje, bo jest słaby". OK, jest sła
            > by, wrażliwy ale NIKT nie ma prawa tępić go za to. Dlaczego oczekuje się, że to
            > on ma się dostosować i robić tak żeby inni się go nie czepiali? To trochę jak
            > obwinianie kobiety o to, że została zgwałcona bo miała za krótką spódnicę. Nikt
            > nie m prawa niszczyć drugiego człowieka i łamiąc prawa innych MUSI ponieść kon
            > skwencje.
            >
            >
          • lifeisaparadox Re: Szkoła życia 16.11.12, 21:34
            Nie da się wszystkiego załatwić tak, żeby było idealnie. Tego jakie mieszanki ludzi są w życiu nikt nie ułoży, nigdy. Wątpię żeby była najlepsza metoda wychowawcza, najlepsze wzorce, najlepsza postawa życiowa. Trzeba się nauczyć przyjmować ciosy, godzić z ograniczeniami swoimi, środowiskowymi i robić swoje bez płakania nad rozlanym mlekiem.
            Ty mam wrażenie chcesz rozbić betonową ścianę - złożoną z kilku 10 latków - kilofem, bo już poruszasz instytucje i robisz wokół tego zadymę. Ale w gimnazjum będzie nowa betonowa ściana, później będą zawody miłosne chłopaka, to też ściana. Liceum, źli nauczyciele - ściana - studia - sadyści wykładowcy. Do tego różni ludzie. W pracy to samo, szef psychopata, wyzysk, ucisk. Na każdym kroku będzie tych kolczastych, nieprzyjemnych betonowych murów coraz więcej i więcej.
            Ja mam wrażenie że razem z synem nie posiadacie umiejętności radzenia sobie z takimi sytuacjami, a aferzyści zawsze będą zamiatani pod dywan. Samobójcy to też ludzie przewrażliwieni niepomiernie. Nie można ułożyć całego świata pod siebie tak jak próbujesz to zrobić, w tym wypadku klasy swojego syna, to jest niewykonalne.

            Szczęście w tym świecie, to umiejętne przeżywanie cierpienia.
            • kawad Re: Szkoła życia 16.11.12, 21:48
              > Ty mam wrażenie chcesz rozbić betonową ścianę - złożoną z kilku 10 latków - kil
              > ofem, bo już poruszasz instytucje i robisz wokół tego zadymę. Ale w gimnazjum b
              > ędzie nowa betonowa ściana, później będą zawody miłosne chłopaka, to też ściana
              > . Liceum, źli nauczyciele - ściana - studia - sadyści wykładowcy. Do tego różni
              > ludzie. W pracy to samo, szef psychopata, wyzysk, ucisk. Na każdym kroku będzi
              > e tych kolczastych, nieprzyjemnych betonowych murów coraz więcej i więcej.
              > Ja mam wrażenie że razem z synem nie posiadacie umiejętności radzenia sobie z t
              > akimi sytuacjami, a aferzyści zawsze będą zamiatani pod dywan. Samobójcy to też
              > ludzie przewrażliwieni niepomiernie. Nie można ułożyć całego świata pod siebie
              > tak jak próbujesz to zrobić, w tym wypadku klasy swojego syna, to jest niewyko
              > nalne.
              >
              No racja, zawsze będzie jakaś ściana. Ale czy to oznacza, że mam nic nie robić bo tak bedzie zawsze? Nie chcę układać swiata pod siebie (czy syna),chcę mu pomóc żeby nauczył się radzić sobie wtakich sytuacjach i nie zasilił kiedyś grona samobójców...
              Aferę robię, bo ci którzy stosują bullying wobec syna nie mogą zostać bezkarni, oni też niech się nauczą, że należy ponosić odpowiedzialność za swoje czyny. A nie jest to sprawa nowa, to się ciągnie dłuższy czas (prawie 3 lata) tylko nigdy nie miało tak ostrej formy jak obecnie. Wiadomo, że w grupie rówieśników kotłuje się zawsze, na tym polega nauka zycia. Jednak gdy zmienia się to w terror to kilof czas wyjąć.
              Uważasz, że zadyma jest niepotrzebna, że mam zostawić 10 latka samego żeby nauczył się sobie radzić (albo dał się zniszczyć jeśli jednak sobie nie poradzi)?
              • 184l Re: Szkoła życia 16.11.12, 23:59
                Szkola zycia to rowniez odwolywanie sie do instancji, ktore maja moc wplyniecia na zachowanie rownowagi spolecznej. Spoleczenstwo cywilizowane akceptuje innosc ( w tym kalectwoà, barbarzyncy je eliminuja.
                Masz zupelna racje ze walczysz o syna i robisz zamet- to nie tylko dla dobra dziecka, ale takze dla wychowania spolecznego owej, nekajacej go grupy.
              • lifeisaparadox Re: Szkoła życia 17.11.12, 12:08
                Nie znam tej sytuacji, nie wiem co się tam takiego dzieje, dlaczego, ani jaki ten twój syn jest. Jego też nie znam osobiście. Tym bardziej tych dzieciaków które mu dokuczają.
                Dlatego mogę tylko że tak to ujmę, wróżyć tutaj z fusów.

                Ja w szkole w wieku twojego syna byłem takim właśnie sadystą klasowym.
                Cieszyło mnie brojenie i dokuczanie innym, jak nic innego. Dla samego faktu psocenia, nie widziałem w tym żadnej krzywdy ani czyichś szkód. Z mojego punktu widzenia była to zabawa.

                Teraz się zastanawiam jak to się ma do odczuć twojego syna.
                • kawad Re: Szkoła życia 17.11.12, 20:27
                  lifeisaparadox napisał:

                  > Teraz się zastanawiam jak to się ma do odczuć twojego syna.

                  Dla niego to na 100% nie jest zabawa.

                  Sporo osób wypowiedziało się w wątku jednak nikt nie podał przykładu gdzie taki problem został rozwiazany.
                  Czy są tu rodzice dzieci, ktore maja/miały taki problem?
                  • hanna26 Re: Szkoła życia 17.11.12, 23:05
                    No niestety, ja nie znam przykładów, które się dobrze skończyły tak "od ręki", czyli jeszcze w tym samym środowisku. W klasie mojej najstarszej córki jest chłopiec, który był dręczony w swojej poprzedniej klasie, w tej samej szkole. Teraz jest wszystko w porządku, w nowym środowisku chłopak jest lubiany. Dołączył w poprzednim roku. Ale to jest klasa integracyjna, dzieci specjalnie dobrane, są wśród nich chłopcy z upośledzeniami ruchowymi, dziewczynka z niedosłuchem itd. Nikt nie jest gnębiony, dzieciaki są naprawdę w porządku. Może to byłoby wyjście? Ja na twoim miejscu jednak chyba poszukałabym klasy tego typu.

                    Z kolei niedawno spotkałam przypadkiem koleżankę, która była prześladowana w mojej klasie licealnej. Anka ma dobrze prosperującą firmę, założyła rodzinę, wszystko ok. I wiesz, co mi powiedziała? Że niedawno spotkała naszą klasową koleżankę, jedną ze swoich największych prześladowczyń. A spotkała ją w czasie rekrutacji na nowe stanowisko. Nie zatrudniła jej, ale powiedziała mi, że nie mogła się powstrzymać i specjalnie wezwała ją na rozmowę, żeby zobaczyć jej minę. Ponoć było co oglądać. ;)
                    To tak tylko gwoli pocieszenia.
                  • lifeisaparadox Re: Szkoła życia 18.11.12, 13:32
                    Ja czytałem artykuł o dziewczynie, która szukała pomocy z powodu znęcania i wyżywania się na niej przez grupę w szkole. Nikt nie zareagował ani nie interweniował, nawet po jej próbie samobójczej i filmiku na youtube który opublikowała z wyjaśnieniem swojej sytuacji i prośbą o pomoc. Próbowała się otruć wybielaczem, to na fecebooku osoby z tej grupy pisały na jej profilu, że użyła złego wybielacza i że powinna się bardziej postarać.
                    Dziewczyna (15 lat) nie żyje, zabiła się.
                    • mona.blue Re: Szkoła życia 25.11.12, 12:56
                      lifeisaparadox napisał:

                      > Ja czytałem artykuł o dziewczynie, która szukała pomocy z powodu znęcania i wyż
                      > ywania się na niej przez grupę w szkole. Nikt nie zareagował ani nie interwenio
                      > wał, nawet po jej próbie samobójczej i filmiku na youtube który opublikowała z
                      > wyjaśnieniem swojej sytuacji i prośbą o pomoc. Próbowała się otruć wybielaczem,
                      > to na fecebooku osoby z tej grupy pisały na jej profilu, że użyła złego wybiel
                      > acza i że powinna się bardziej postarać.
                      > Dziewczyna (15 lat) nie żyje, zabiła się.

                      Zastanawiam się, czy ludzie zawsze byli tacy okrutni, czy prawdziwa natura ludzka się nie zmienia mimo postępu cywilizacyjnego?
                      • lifeisaparadox Re: Szkoła życia 25.11.12, 17:26
                        mona.blue napisała:

                        > Zastanawiam się, czy ludzie zawsze byli tacy okrutni, czy prawdziwa natura ludz
                        > ka się nie zmienia mimo postępu cywilizacyjnego?

                        Prędzej znajduje inne formy przejawiania się w nowych narzędziach cywilizacyjnych.

                        Ewolucja z jednego gatunku w drugi trwa na pewno bardzo długo.
              • mona.blue Re: Szkoła życia 25.11.12, 12:50
                kawad napisała:


                > No racja, zawsze będzie jakaś ściana. Ale czy to oznacza, że mam nic nie robić
                > bo tak bedzie zawsze? Nie chcę układać swiata pod siebie (czy syna),chcę mu pom
                > óc żeby nauczył się radzić sobie wtakich sytuacjach i nie zasilił kiedyś grona
                > samobójców...

                Słusznie.

                > Aferę robię, bo ci którzy stosują bullying wobec syna nie mogą zostać bezkarni,
                > oni też niech się nauczą, że należy ponosić odpowiedzialność za swoje czyny.

                Ty im sprawiedliwości raczej nie dasz radę wymierzyć, zostaw to Bogu. Tobie pozostaje Twoja działka, ochronienie syna przed prześladowcami, poradzenie sobie sensownie z tą sytuacją. Zemstę pozostaw Bogu, On nie pozostawia bezkarnie krzywdzicieli, zgodnie z zasadą "Bóg jest nierychliwy, ale sprawiedliwy".
                Mi na przykład została taka wredna satysfakcja wobec rodziców dziewczyn, którzy nastawili je przeciwko mojej córce, nakłonili je, żeby jej nie pomagały i w ogóle odwróciły się od niej. Myślę, że jeżeli nie zmienią swojego systemu wychowawczego, to może w przyszłości odbić się na nich samych. Chociaż nie zdawali sobie w swojej głupocie z tego sprawy, to jeżeli nie nauczą swoich córek, że słabszym i chorym trzeba pomagać, to moim zdaniem na starość te córki też im samym nie pomogą. Przy trudach związanych z opieka nad starzejącymi rodzicami przyjdzie im do głowy tylko jedno rozwiązanie - oddać rodziców do domu starców.

                A nie jest to sprawa nowa, to się ciągnie dłuższy czas (prawie 3 lata) tylko nigdy nie miało tak ostrej formy jak obecnie. Wiadomo, że w grupie rówieśników kotłuje się zawsze, na tym polega nauka zycia. Jednak gdy zmienia się to w terror to kilof czas wyjąć.

                Uważasz, że jesteś od wymierzania sprawiedliwości innym? A może z innej beczki - znasz teorię z zakresu psychologii zarządzania dotyczącą kręgu wpływu i kręgu zainteresowania?
                Są rzeczy na które masz wpływ i te możesz zmienić. Jest też szerszy krąg rzeczy, które wpływają na Ciebie, ale niekoniecznie masz na nie wpływ, a często nie masz go w ogóle.
                Ja tak to widzę, że na tych 10-latków nie masz wpływu, chociaż oni niszczą Twoje dziecko, a Ciebie krew zalewa i należy im się słuszna kara. Więc odpuść to sobie. 10-latków nie wsadzą do więzienia za mobbing, czy bullying. Skup się na tym, co Ty możesz zrobić, co jest Twoim kręgu wpływu, nic innego Ci nie pozostaje, a jak się na tym skupisz, zamiast na zemście to możesz osiągnąć swój cel, zamiast tracić energię na coś, na co i tak są niewielkie szanse powodzenia.

                > Uważasz, że zadyma jest niepotrzebna, że mam zostawić 10 latka samego żeby nauc
                > zył się sobie radzić (albo dał się zniszczyć jeśli jednak sobie nie poradzi)?
                >
                Uważam, że działania powinny byc skupione na tym, jak pomóc synowi.
    • rt.4 Wyczuli jego slabosci... 16.11.12, 12:10
      i fakt jak bardzo sie przejmuje. Narszcie ktos je serio odbiera. Maja kogos przed soba, gdzie widza jak ich reakcja wywoluje antyreakcje... W domu tego nie maja.


      Tak naprawde to oni potrzebuja pomocy.

      Dlatego nalezy zgloscic sprawe na policje i cos z tego zrobic. Zastanawia nie dlaczego ty sie zastanawiasz i jeszcze nic nie zrobilas....
    • mel.la Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 17.11.12, 00:27
      Zazadaj rozmowy z dyrektorem szkoly, wychowawca i rodzicami dreczycieli. Postaw sprawe jasno, ze nie zyczysz sobie takiego traktowania Twojego dziecka i niech cos zrobia poki nie jest za pozno.
      Qrcze w Holandii 2 tygodnie temu popelnil samobojstwo 20 letni uczen, zostawil list pozegnalny dla rodzicow, powodem bylo wlasnie dreczenie go przez innych uczniow w szkole a on juz tego nie wytrzymywal.... :-(
      • anonim_ka Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 17.11.12, 08:42
        Na wtorkowe spotkanie przyszlabym z policjantem.
        Tutaj potrzeba zdecydowanych dzialan i skutecznych rozwiazan.
        Moze wowczas przemocowi aktywisci ,ich rodzice i indolentna kadra zobaczą problem od wlasciwej strony.
        zdrowie.onet.pl/psychologia/domowi-oprawcy,1,5304104,artykul.html
    • uln Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 17.11.12, 20:11
      Czytając o Twoim synu przyszedł mi na myśli film pt: "Klass":
      www.filmweb.pl/film/Nasza+klasa-2007-433313
      Znajdziesz go w internecie, np na YT
      Chroń swoje dziecko zanim będzie za późno.
    • kol.3 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 18.11.12, 08:57
      Szkołom się nie chce ruszyć w takich przypadkach, jako rozwiązanie proponuje się nową szkolę dla nękanego, a powinno się rozgonić bandę nękających, aby pokazać że nie wygrają. Zwykle jest kilku prowodyrów. Prowodyrów trzeba rozparcelować po innych klasach wtedy przestają być silni jako grupa.
      • mel.la Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 18.11.12, 11:04
        Dokladnie, proponuja zmiane szkoly albo psychoterapie zamiast ta bande pogonic do psychiatry.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 14.02.13, 03:53
        Szkołom się nie chce ruszyć w takich przypadkach

        bo nie ponosza odpowiedzialnosci.
        pytanie, czy powinni?

        Minnie
    • rt.4 Kiedyś przed laty... 18.11.12, 14:45
      I moje dziecko było trakasowane przez dwóch takich chłopaków. Doszło do tego, że córkę klepali tu i tam.

      Wpadłam do szkoły, jednemu przyłozyłam lewym sierpowym w łeb. Tak że się zwinąl. Drugiego pieprznełam tak, że się przeleciał z jednego końca pokoju na drugi, po za tym wyrwałam garśc z jego loków...

      I powiedziałam, ze jeżeli jeszcze raz bedą moją córkę zaczepiać, to zastrzelę jak psy!

      Podziałało, nawet na policję się bali zameldowac... I to tez jest metoda widać dobra- bo poskutkowała natychmiast...
      • szczesliwy_pierozek Re: Kiedyś przed laty... 18.11.12, 15:13
        U mnie pod blokiem była jakaś sytuacja tego typu (a bo to jedna): szczegółów nie znam ale wyrostek z kolegami dokuczał koleżance. Ojciec koleżanki zareagował, też nie znam szczegółów ale musiał stanowczo wziąć gnojka w obroty. Co było dalej? Niedługo później w mieszkaniu ojca i koleżanki "zniknęła" jedna z szyb...

        Ludzie to jednak zwierzęta, jedni łatwiej się socjalizują, z innymi bywa różnie, nierzadko dochodzi do dramatów. Walka o ogień odbywa się na wszystkich poziomach struktur, począwszy od rodziny, skończywszy na wojnie światów.

        A propos wojny, jest takie powiedzenie: chcesz pokoju, szykuj się do wojny. Twojemu synowi skutecznie mogłoby pomóc, gdyby wszedł w sojusz z jakąś silniejszą jednostką lub grupą. Zastanawiałaś się nad taką opcją?
        • lifeisaparadox Re: Kiedyś przed laty... 18.11.12, 17:40
          Poprawność polityczna gubi się w świecie prawa dżungli.
          • szuwary4 Re: Kiedyś przed laty... 18.11.12, 17:49
            A może nauczanie domowe? rozważ to. Wpisz w Googlach "Nauczanie domowe podstawy prawne". Znajdziesz dużo materiałow na ten temat
            • kol.3 Re: Kiedyś przed laty... 18.11.12, 18:10
              Co sugerujesz? Żeby zamknąć dziecko w domu i izolować ze strachu przed światem?
              • szuwary4 Re: Kiedyś przed laty... 18.11.12, 21:21
                A skądże, to nauczanie jest tak organizowane, że o izolowaniu nie ma mowy. Poczytaj. W internecoie jest dużo na ten temsat.
                • kawad Re: Kiedyś przed laty... 18.11.12, 21:43
                  Wiesz, żeby uczyć dziecko tym systemem musiałabym z pracy zrezygnować. A poza tym to jest w pewien sposób izolacja. Kiedyś trafi do grupy rówieśników, bez względu na to w jakim wieku będzie i dopiero wówczas zacznie się uczyć jak sobie radzić?
                  To nie moje dziecko ma uciekać, to inni mają dać mu spokojnie funkcjonować.
            • kawad Re: Kiedyś przed laty... 18.11.12, 19:43
              Nauczanie domowe nie wchodzi w grę. nie chcę zamykac go w domu i izolować od świata. Chcę żeby on się na ten świat uodpornił a inni mają dać mu w nim spokojnie żyć. Tylko tyle i aż tyle.
              Jutro syn idzie do szkoły ale do pedagoga a nie na lekcje. We wtorek dowiem się jakie długofalowe działania szkoła ma zamiar podjąć (bo wychowawczyni uważa już chyba sprawę za załatwioną, na godzinie wychowawczej kazała dzieciakom pogodzić się z synem :/ ). Zapytam się również o konsekwencje jakie poniosą prowodyrowie, rozparcelowanie do innyh klas uważam za dobry pomysł i na pewno o to też zapytam.
              Dam znać jak poszło i jakie będą moje następne kroki.
              • rt.4 Re: Kiedyś przed laty... 18.11.12, 20:26


                Rozparcelowanie do innych klas nic dobrego nie da. Sprawe nalezy zglosic na policje, poprosic kuratora o wejscie w sprawy tej szkoly. A poza tym razem z mezem isc i porozmawiac z rodzicami tych bachorow.


                Pogadynka
                • temporary_worker Re: 19.11.12, 09:57
                  To smutne że rozwiązywaniem problemów mobbingu ( bo to klasyczny mobbing) trzeba zajmować się samemu, ale skoro trzeba...Zacznij od sięgnięcia pamięcią w przeszłość DLACZEGO się tak dzieje; wendeta, zemsta za tatusia lub mamusię, zazdrość od pokoleń czy co tam jeszcze.Potem ustal KOMU zależy na tym by ciągle podsycać chęć odwetu bo to nie jest tak że nawet najgorsze zbiry ( a to przecież dzieci) robią to bez nieustannego podżegania, z czystego sadyzmu. Może to ironiczne traktowanie przez nauczycieli odbierane jako przyzwolenie do tępienia, może"bonusy" w postaci petów dla najwytrwalszych itp. I w końcu po jakimś czasie gnębiona osoba wyrabia w sobie "poczucie ofiary" co działa jak magnes i odpowiednie zachowania prowokuje.Moim zdaniem zmiana szkoły nic nie pomoże, to leczenie objawów a nie przyczyn a fama pójdzie za nim.tak samo czy sobie coś zrobi? Instynkt życia jest w człowieku bardzo silny, sam rzadko podejmuje takie decyzje i to powód dla którego należy mu najpierw to wszystko o czym piszę uświadomić, a potem szukać rozwiązań.
    • kawad Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 22.11.12, 10:59
      Na zebraniu wyszło jeszcze mnóstwo rzeczy. W klasie jest "moda" na obrzucanie się wyzwiskami, bicie, brak tolerancji itp, itd. większość dzieciaków nie mówi nic wychowawczyni bo uważa, że to nie ma sensu. Fakt, w klasach 1-3 takie achowanie traktowane było przez nauczycielkę jak skarżenie. Więc dzieci przestały się zwracać do nauczycieli o pomoc.
      Wczoraj miałam jazdę na całego, syn nie chciał wyjść do szkoły, bał się że oberwie za to, że cała sprwa się wydała. Żadne logiczne argumenty do niego nie trafiały, trząsł się, chował po kątach, płakał... Zerwałam się z pracy, skontaktowałam z dyrekcją. Poszłam rzem z synem na rozmowę do dyr. Trochę to trwało, był też pedagog, weszli do klasy, rozmawiali z dziećmi. Udało się, syn zgodził się pójść na lekcje. Była cała akcja z przepraszaniem itp, itd. Jednak cały dzień był ogromnie zdenerwowany. Dzisiaj rano było lepiej, chyba uwieżył, że poradzi sobie i że niktgo nie zbije (tego akurat jestem pewna, agresja była głównie słowna). Dzwoniłam do poradni PPP, umówiłam się z psychologiem. Syn wie, że gdyby w szkole coś się działo moe w każdej chwili pójść do pedagoga czy dyrekcji lub wychowawczyni (ale jej to on akurat nie ufa - i słusznie).
      Była rozmowa o przeniesieniu do innej klasy ale kategorycznie odmówił. Powiedziałam mu, że ma 2 wyjścia - albo poradzi siobie (oczywiście przy wsparciu moim, psychologa itp) albo będzie musiał zmienić klasę. Trzeciego wyjścia nie ma.
      Jeśli nie poradzi sobie psychicznie to bedę mu szukała innej szkoły z klasą integracyjną. W takich klasach jest mniej dzieci (u syna jest 29 osób w klasie) i tolerancja na "inność" jest większa.
      Najbardziej mnie niepokoją te jego napady lękowe, jego zachowanie było całkowicie irracjonalne i nic do niego nie trafiało.
      • lifeisaparadox Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 22.11.12, 12:30
        Myślę że "nękanie" czasem jest zwyczajnymi złośliwościami których niektórzy nie biorą do siebie, bo jest to raczej taka przywara społeczna.
        Tak jak w rzucaniu, bo ja wiem, śnieżkami - jeden dostanie w głowę i biegnie z płaczem że został pobity, a drugi oznajmia headshot i robi z tego żart, albo udaje martwego i nabiera kolegów, z czego ma później radochę gdy ich wystraszy.

        To już kwestia charakteru jak reagujemy na różne sytuacje życiowe, czy przeważają w człowieku reakcje lękowe, poczucie krzywdy, a co za tym idzie, także bojowe reakcje i ruszanie na zmiażdżenie dzieci rzucających śnieżkami wraz z ich zaniedbującymi swoje obowiązki sprawowania pieczy nad działaniami niebezpiecznymi, wychowawców, czy traktuje świat ludzi jako taką trochę dżunglę do której czasem ciężko się odnieść rozumowo.

        Dlatego uważam że zarówno Ty, jak i Twój syn, macie mentalność typową dla środowisk konserwatywnych, prawicowych i dlatego takie rozwiązania i reakcje wam towarzyszą. Według mnie syn przeżywa tego rodzaju rozbicie między tym, co zwyczajowe, a tym, co krzywdzące.
        Nauczycielom trudno jest pogodzić dwie przeciwne mentalności.
        Dla jednych, przykład ze starszej daty, taki "chrzest kotów" na przykład w wojsku, "na fali", czyli bicie pasem po tyłku i jakieś tam inne rytuały są formą interakcji społecznych, wygłupów, symboliki poufałości która zbliża do środowiska. Dla drugich takie zabiegi są krzywdzeniem, poniżaniem i przekraczaniem norm, szacunku dla godności drugiego człowieka i mobbingiem.

        Są dwa światy w jednym świecie po prostu.
        • szczesliwy_pierozek Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 22.11.12, 16:54
          fajnie napisane
        • rt.4 Acha....po prostu...drobiazg... 22.11.12, 18:14
          Jest to dzieciak zwyczajnie bez poczucia humoru, no bo przeciez... przykład ze starszej daty, taki "chrzest kotów" na przykład w wojs
          > ku, "na fali", czyli bicie pasem po tyłku i jakieś tam inne rytuały są formą in
          > terakcji społecznych, wygłupów, symboliki poufałości która zbliża do środowiska


          Fuck! Ciebie niech kto zbije pasem i nazwie to forma interakcji spolecznych....Co to takiego, te interakcje spoleczne jak je tu oznajmiasz?!

          To zwykle chuliganstwo, w tym nie ma nic w co sie zdrowy i normalny czlowiek powinien wdawac...I jedynie swiadczy o tym jak wielu w tym srodowisku zle odczytuje sygnaly jakie te bachory wysylaja...

          A w przypadku tych szkolnych "interakcji" to widac wyraznie, ze rosna na pocieche spoleczenstwu psychopaci.
          To jest cecha rozpoznawalna psychopatie wlasnie znecanie sie czy to werbalne- niby zartem do powaznych wyglupow, na ktore nikt wczesniej nie reagowal- a ktore koncza sie samobojstwem ofiary jak w przypadku dziewczynki 14-letniej, Ani.

          Wine za ten stan rzeczy ponosi wybitnie szkola- z niedobrymi nauczycielami na czele, a w drugiej kolejnosci rodzice. BO DO JASNEJ CHOLERY, BABO...MASZ PO TO POLICJE ABY ZAMELDOWAC SUKINSYNOW! Po to Kurwa placisz te podatki aby korzystac z policji wtedy, gdy ci potrzeba- a nie morda w kubel i nic nie zrobi dla swojego dziecka, bedzie sie bawila w zasrany Wersal!

          Nigdzie nas wiecie by to nie przeszlo plazem. w zadnej cywilizowanej szkole....
          • kobza16 Re: Acha....po prostu...drobiazg... 22.11.12, 22:57
            Lifeisparadox co to za pierdoły znow? Jaki swiat konserwatyzmu? Co ma piernik do wiatraka? Wyzywanie, bicie traktujesz jako interakcje spoleczną? lol, to gwalt tez jest taką interakcją rozumiem? To ze byles jakis tam klasowym chuliganem, katem, to wiele tlumaczy twoje "lewicowe" postrzeganie swiata na silnych i slabych. Oczywiscie zartuje z tą lewica - bo to ty wyskkujesz z jakimis bzdurami.

            Do autorki, bo już się zgubiłam. O co chodzi z tą szkoła integracyjną? Czy twoj syn nie moze byc przeniesiony do szkoły ze tak powiem z "nomralnymi dziecmi". Czym sie wyraza jego inność, ze juz mowa o szkole specjalnej dla niego?
            Jesli to jest zdrowy chlopak, tylko wrazliwy i ty go wsadzisz do szkoly integracyjnej to tylko podkopiesz jego pewnosc siebie - podkopiesz na lata, bo dasz mu sygnal, ze nie jest tak dobry, zdolny, silny itd - jak inni! Jest inny czyli gorszy. Masakra. Jak mozna tak wychowywac dzieci, w takim przeswaidczeniu, ze moze z nimi byc cos nie tak.

            No chyba, ze faktycznie Twoj syn mocno odstaje od normy (no ale syndrom ofiary szkolnej nie kwalifikuje nikogo do szkoly integracyjnej z tego co mi wiadomo). Jesli faktycznie masz chore dziecko, to bardzo mi przykro, wspolczuje, wtedy JEDYNIE szkola integracyjna.

            Jesli jednak Twoj syn jest zdrow jak ryba, tylko niesmialy i wrazliwy, to nie mysl o takiej szkole bo przyczynisz sie do wielu jego porazek w zyciu doroslym.

            Ja podrzjewam niestety, ze w waszym rodzinnym domu sie za dobrze nie dzieje - moze syn czuje odrzucenia przez ojca lub cos w tym stylu, nei czuje sie wart jego uwagi jako mezczyzna i stad ta jego slabosc, uleglosc, panika. Nie wiem tego na sto proc, zgaduje. Ale wiem napewno, ze jak dziecko jest przesladowane w szkole to WSZYSTKO ZACZYNA SIE OD DOMU RODZINNEGO!

            CO jest w waszej rodzinie nie tak?

            • paris-texas-warsaw Re: Acha....po prostu...drobiazg... 25.11.12, 11:24
              Droga Kawad,
              zjawisko przemocy w szkole jest mi znane tylko z obserwacji z dawnych lat. Pamietam dziewczyne z klasy w wieku Twojego syna, która była przez jakiś czas wyśmiewana, szykanowana, itd. Pamietam, że byłam z inną dziewczyną jedynymi dwoma osobami utrzymujacymi z nia kontakt przez jakis czas i uważajacymi zachowania reszty dziewczyn za kretyńskie. O dziwo - nasz brak uczestniczenia w tych szykanach nie miał żadnego wpływu na naszą pozycję w grupie. To, że nie brałam udziału w tych szykanach to jedna z rzeczy z których po latach moge byc choć troche dumna:) Tak sobie przypomniałam młode lata, ale do rzeczy:)
              Ostatnio przez przypadek - pewnie w związku z Dniem bez przemocy - natknęłam sie na artykuł w "Wysokich Obcasach" - dodatek sobotni do Gazety Wyborczej chyba sprzed ok. 3-4 tygodni, gdzie był wywiad z panią psycholog zajmująca się programami przeciwdziałania przemocy w szkole (niestety nie mam juz tego egzmplarza, może jest artykuł gdzieś w internecie, albo w bibliotece). Słuchałam też audycji w Radiu Plus - tu namiar na te audycję, może jakbyś poszukała dalej albo skontaktowała się z radiem to mogłabys sobie jej posłuchać:
              www.facebook.com/PlusRadio/posts/303112069804174
              i ogólna informacja z tej strony (audycja z 30.10.2012 r.)." Dziś w programie eskalacja przemocy wobec najmłodszych. Czy traktujemy nasze dzieci przedmiotowo? Skąd bierze się przemoc w szkole wśród rówieśników? Skąd bierze się agresja u dzieci? Jak rozmawiać z dzieckiem będącym ofiarą przemocy? Jak powinniśmy to robić my, a jak powinna to robić szkoła? Gośćmi audycji będą Dorota Zawadzka, psycholog rozwojowy, doradca Rzecznika Praw Dziecka, znana jako Superniania TVN i Barbara Ćwiok, psycholog interwencyjny. Piotr Zworski, zapraszam."
              Żadnych konkretnych rad nie dam, bo się nie wsłuchiwałam w tę audycję, tylko zarejestrowałam, że cos takiego było. Myślę, że dobrze by było skontaktowac sie z psychologami zajmujacymi sie stricte przemocą w szkole, albo w ogóle z jakims dobrym psychologiem, byc może tez dla Ciebie. W tej audycji słyszałam, że Dorota Zawadzka mówiła, że pewne zachowania rodziców powoduja, że dzieciom generalnie trudniej się innym przeciwstawiać. To jest złożony problem dla specjalistów wg mnie.
              Życze powodzenia:)
              Ps. Taka moja jeszcze uwaga... Piszesz gdzieś powyżej, że powiedziałaś synowi, że "jak sobie nie poradzi, to będzie musiał zmienić szkołę". Nie wiem, jak rozmawiasz z synem, ale tego typu komunikaty - tak przynajmniej wyrażona myśl - że jak sobie nie dasz rady, to jakby za karę, przez ciebie, itd. - cos cie spotka - czego syn tez sie obawia, raczej wg mnie moga dac złe skutki. Tak sobie pomyślałam, daje Ci to pod rozwagę. Ale ja przede wszystkim szukałabym dobego psychologa, bo chaotycznymi działaniami można czasem dziecku jeszcze zaszkodzić (w Tobie na pewno tez jest wiele trudnych emocji w związku z trudna sytuacją syna).
              • paris-texas-warsaw Re: Acha....po prostu...drobiazg... 25.11.12, 11:32
                www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,12740981,_Smierdzisz__twoja_mama_mieszka_pod_mostem___Przemoc.html
                Kawad, znalazłam ten artykuł z psychologiem specjalizujacym się w przemocy szkolnej. Jeszcze raz powodzenia:)
                • paris-texas-warsaw Re: Acha....po prostu...drobiazg... 25.11.12, 11:39
                  Sprawdziłam jeszcze kim jest Joanna Węgrzynowska - psycholog, wiceprezes stowarzyszenia Bliżej Dziecka, trenerka Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, od lat prowadzi dla nauczycieli szkolenia, jak radzić sobie z przemocą w szkole, jak pracować z uczniami agresywnymi i z ofiarami szkolnej przemocy. Prowadzi treningi asertywności dla dzieci padających ofiarą przemocy rówieśniczej oraz warsztaty dla ich rodziców - może takie warsztaty byłyby dobre, i dla Syna i dla Ciebie.
                  • paris-texas-warsaw Re: Acha....po prostu...drobiazg... 25.11.12, 11:43
                    www.przemocwszkole.org.pl/index.php
                    A to strona tego stowarzyszenia - sa tam tez poradniki dla dzieci i rodziców.
                    • kawad Re: Acha....po prostu...drobiazg... 11.02.13, 18:03
                      paris-texas-warsaw napisała:

                      > www.przemocwszkole.org.pl/index.php
                      > A to strona tego stowarzyszenia - sa tam tez poradniki dla dzieci i rodziców.

                      Dziękuję Ci za ten link i za artykuł. Czytałam go. Mam nadzieję, że psycholog, do którego trafi jutro syn będzie wiedział jak mu pomóc, włączy go do grupy terapeutycznej, powie mi co ja mam robić.
          • leda16 Re: Acha....po prostu...drobiazg... 14.02.13, 17:37
            rt.4 napisała:
            To jest cecha rozpoznawalna psychopatie wlasnie znecanie sie


            Jakie psychopatie? To są 10-cio letnie dzieci!



            BO DO JASNEJ CHOLERY, BABO...MASZ PO T
            > O POLICJE ABY ZAMELDOWAC SUKINSYNOW!


            10-cio letnie dzieci nazywasz sukinsynami?


            Po to Ku... placisz te podatki aby korzys
            > tac z policji wtedy, gdy ci potrzeba-


            A co policja zrobi? Przełoży przez kolano i wlepi dzieciakom kilka pałek na goły tyłek?
    • mona.blue Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 25.11.12, 12:20

      Moja córka też była gnębiona przez całą szkołę - od podstawówki do liceum. Dzieci i młodzież są okrutne, ich rodzice zresztą często też, a szkoła najczęściej umywa ręce.

      > Powiedzcie czy znacie pozytywne przykłady rozwiązania takiego problemu? Czy zaw
      > sze kończy się to porażka gnębionego dziecka - jego ucieczką do innej klasy lub
      > szkoły? Ja nie znam pozytywnych przykładów.

      Ja próbowałam zmienić córce szkołę podstawową na o niebo lepszą, integracyjną, ale zdaniem dyrektorki była "za mało niepełnosprawna", a dzieci z poważnymi dysfunkcjami nie mają się gdzie uczyć i tak dalej. Znajomy poradził mi nawet, żebym zastosowała metodę interwencji - poprosiła o opisanie sprawy w GW, co mogłoby się okazać skuteczne, ale nie zdecydowałam się, pewnie szkoda jak teraz na to patrzę, ale bałam się, że jak zrobię awanturę, to i tak źle ją tam będą traktować, nie wiedziałam też, czy to zadziała i byłam zbyt miękka, dałam się zastraszyć dyrektorce, która na mnie naciskała i zrobiła ze mnie histeryczkę.

      Kolejna próba też była nieudana, myślałam, że uda mi się ją przenieść do prywatnej szkoły katolickiej. Okazało się, że po tzw. "lekcji oberwacyjnej", podczas której obserwowali moja córkę jak zachowuje się podczas lekcji, w grupie, w kontakcie z nauczycielem, odmówili przyjęcia córki. Strasznie się wtedy poryczałam, nie rozumiałam dlaczego. Ale dowiedziałam się . W tej szkole pracowała w charakterze pani od reedukacji moja - mogę powiedzieć przyjaciółka - pani, która zajmowała się reedukacją mojej córki w państwowej podstawówce, niezwykła kobieta, zresztą głęboko wierząca. Powiedziała mi, że dyrekcja się przestraszyła, że za dużo kłopotów będzie z moja córką (ma poważne problemy, zarówno natury fizycznej jak i psychicznej, komplikacje okołoporodowe) i że inni rodzicę będą się buntować, zabierać swoje dzieci z tej klasy, a jak wiadomo kasa jest najważniejsza, nawet dla pożal się Boże szkoły katolickiej, która taką okazał się tylko z nazwy.

      Do renomowanego, prywatnego, katolickiego gimnazjum też jej nie przyjęli - byliśmy chyba z mężem zbyt mało majętni i chętni do zaangażowania jak na ich standardy i na pytanie, które wtedy wydało mi się nieistotne, a mianowicie "Co będziemy robić dla szkoły" odpowiedziałam zgodnie z prawdą że niewiele. Za to powiedziałam, że jestem we wspólnocie neokatechumenalnej, co wtedy - o święta naiwności - wydawało mi się, że może być dla nich istotne. Nie odezwali się. Może i dobrze, bo opłaty za obie córki (mam bliźniaczki) zrujnowałyby nasz budżet.

      Udało za to zapisać chorą córkę do naprawdę fajnego, publicznego gimnazjum integracyjnego. Tam faktycznie była dobra atmosfera, nikt nikogo nie gnębił, nauczyciele byli pomocni, wychowawczyni wspaniała, były panie od rewalidacji, które oprócz zajęć indywidualnych nawet uczestniczyły w lekcjach, aby pomagać i wspierać chore dzieci (dwoje na klasę 20 osobową).

      Państwowe liceum integracyjne też było ok, największy problem to było się tam dostać, bo biurwa, a nie psycholog, tak muszę powiedzieć nie chciała dać papierka. Ale byliśmy wtedy z córką w trakcie długoletniej terapii u chyba najlepszej w Polsce psycholog dziecięcej, z najbardziej renomowanego ośrodka psychologicznego w Polsce. Ta pani psycholog (publikowane są zresztą czasami z nią wywiady dotyczące spraw dzieci i młodzieży w Wysokich Obcasach) wymyśliła sposób na tę bździągwę, napisał krótkie zaświadczenie i tamta "była ugotowana". Dyrektorka okazała się na szczęście ok, bardzo dużo jej zawdzięczam, mogę powiedzieć, że to dzięki niej udało się mojej córce skończyć to liceum, chociaż było bardzo trudno. Ale młodzież i rodzice się nie sprawdzili do końca, nie było zresztą tez takiego nacisku na integrację, jak w tamtym gimnazjum. Córka była odrzucona prze większość klasy (chociaż miała swoje koleżanki i przyjaciela). Ale w klasie maturalnej, czego dowiedziałam się od pani pedagog rodzice tych dziewczynek nastawili je przeciwko mojej córce, gdyż nauczyciele czasem prosili je, żeby w czymś jej pomogły. A rodzice wykombinowali, że córki muszą zdać jak najlepiej maturę, że po cholerę maja komuś pomagać. I moja córka została sama (pozostał jej tylko ten przyjaciel). Przypłaciła to depresją, odmówiła chodzenia do szkoły, a ja musiałam zrezygnować z pracy, którą klika miesięcy wcześniej podjęłam, gdyż okazało się, że jedynym wyjściem z sytuacji, jeżeli chcę, aby skończyła szkołę jest nauczanie indywidualne. I to jeszcze takie, że to ja mam ją uczyć w domu, a ona tylko będzie zaliczać materiał u poszczególnych nauczycielek. Ale udało się, ma skończone liceum, chociaż matury nie robiła, ma swoje ograniczenia, których nie da się przeskoczyć.

      > Szukam warsztatów, które pomogłyby mojemu dziecku, nauczyły asertywności, radze
      > nia sobie w trudnych sytuacjach, poradnia pedagogiczno-psychologiczna dała tu c
      > iała niestety.

      Polecam przychodnię Stowarzyszenia OPTA, jeżeli jesteś z Warszawy.

      > Wiecie jaką radę dostaje moje dziecko? - "Unikaj prześladowców". Cudowna rada,
      > prawda?

      Słuszna rada, ale nauka asertywności więcej by dała, w zupełności się zgadzam.

      > Poradźcie proszę, jak pomóc dziecku?

      Jak napisałam, dobra przychodnia psychologiczna, praca psychologiczna z dzieckiem i z Wami, rodzicami, abyście umieli je wspierać i sami uzyskali wsparcie i przede wszystkim skuteczną metodę na poradzenie sobie z problemem.
      >
      Wierzę, że się uda, życzę powodzenia.
    • paco_lopez Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 25.11.12, 12:30
      musisz pogadać o tym z rodzicami nękających. a dziecko niech ich unika. najwyraźniej nie są dla siebie stworzeni. kiedyś też uczestniczyłem w nękaniu szkolnym. właściwie chodziło mi, żeby nikt nie deptał mi po odciskach.
    • larusse tu film: "Nasza klasa" 25.11.12, 22:38
      www.youtube.com/watch?v=i_7_LuqRJUE&feature=related
      straszne, straszne, straszne... :-(
      przykre
      • mona.blue Re: tu film: "Nasza klasa" 26.11.12, 02:45
        larusse napisała:

        > www.youtube.com/watch?v=i_7_LuqRJUE&feature=related
        > straszne, straszne, straszne... :-(
        > przykre
        >
        >obejrzałam cały film, to jest potworne
    • kawad Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 11.02.13, 18:00
      Długo nie odzywałam się - sporo się w tym czasie działo.
      Były spotkania, owszem. Rodzice w ciężkim szoku bo ich dzieci przecież "nigdy, to niemożliwe" itp itd. Pomału sprawa przysychała, dzieciaki wróciły do swoich zachowań (niestety).
      Dzisiaj mój syn od miesiąca chodzi do nowej szkoły. Rozmawiałam z nim długo i w końcu sam powiedział "dobra mamo, to przepisz mnie do tej szkoły". Szkołę mi polecono, byłam na rozmowie z dyr, poznałam nauczycieli.
      Mogę powiedzieć, że jest dobrze - w szkole jest dobrze. Syn został fajnie przez dzieci przyjęty (były uprzedzone, że przyjdzie nowy kolega). Nareszcie gra z całą klasą na wf, nie jest odpychany od piłki - wręcz przeciwnie, dzieciaki uczą go co ma robić na boisku. Chce wziąć udział w zawodach na wiosnę, zaczął chodzić na stołówkę (co było dla niego nie do pomyślenia wcześniej). Wracając do domu podskakuje z radości. Na pytanie "dlaczego?" odpowiada, że w szkole było tak fajnie. :)
      Pierwszy tydzień to był dla niego ogromny stres - teraz jest OK.
      Niestety nie jest dobrze z nim samym. Ma stany lekowe, każda nowa sytuacja powoduje, że stres wraca do tego stopnia, że nie jest w stanie normalnie funkcjonować (wymioty, ból brzucha i głowy, zaburzenia równowagi). Ostatnio gdy dowiedział się, że do klasy ma dojść ktoś nowy też tak zareagował - powiedział mi, że nie wie kto to będzie i że może to być "łobuz" jak to syn określił.
      Pomagają mu rozmowy i uświadomienie sobie, że to stres i jakie są jego powody. Gdy sobie uświadomi co go gryzie objawy odpuszczają. Wracają potem niestety, dopóki nie stanie twarzą w twarz z nowym i nie przekona się, że nic mu nie grozi. Traci przez to lekcje bo nawet jeśli uda mi się zawieźć go do szkoły to ląduje u pielęgniarki/psychologa a ja dostaję telefon, że on się źle czuje i mam go odebrać.
      Jutro idę do psychologa - udało mi się wyprosić szybki termin wizyty.
      • kobza16 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 11.02.13, 23:52
        juz widzę jak ten spycholog ci/wam pomoze!

        Mam nadzieje ze nie przenioslas syna do szkoly specjalnej, bo cos takiego sugerowalas.

        Moim zdaniem, po prostu zamiast hartowac dzieciaka ty go ciagasz po psychologach, ktore mu robią wode z mozgu, kaza sie uzewnętrzniac i tym samym pewnosc siebie twojego syna lezy i kwiczy. Bo niby jak wyglada ta terapia, co one takiego mowią, co ma "uzdrowic" twoje dziecko?

        Nie umiesz wychowac syna tak, aby nauczyl sie radzic sobie w grupie rowiesniczej, rozwiązujesz za niego wszystkie problemy, jak myslisz, jak on bedzie sobie radzil w zyciu?

        Co jest w waszym domu rodzinnym nie tak, ze dzieciak kompletnie w siebie nie wierzy?
        • kawad Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 12.02.13, 08:32
          kobza16 napisała:
          Mam nadzieje ze nie przenioslas syna do szkoly specjalnej, bo cos takiego suger
          > owalas.

          Może poczytaj najpierw ze zrozumieniem. nigdzie nie sugerowałam szkoły specjalnej, najwyżej klasę integracyjną, w której jej zazwyczaj nauczyciel wspomagający i mniej dzieci w klasie. ale syn jest w zwykłej klasie tyle, że w szkole do której poszedł zwraca się uwagę na dzieci, nauczyciele są pozytywnie do dzieci nastawieni ale równocześnie nie dają sobie wejść na głowę i nie pozwalają na niewłaściwe zachowania.

          Moim zdaniem, po prostu zamiast hartowac dzieciaka ty go ciagasz po psychologac
          > h, ktore mu robią wode z mozgu, kaza sie uzewnętrzniac i tym samym pewnosc sieb
          > ie twojego syna lezy i kwiczy. Bo niby jak wyglada ta terapia, co one takiego m
          > owią, co ma "uzdrowic" twoje dziecko?

          Z tego widać, że nie wiesz jak taka terapia ma wyglądać. To może się nie wypowiadaj, co?

          Nie umiesz wychowac syna tak, aby nauczyl sie radzic sobie w grupie rowiesnicze
          > j, rozwiązujesz za niego wszystkie problemy, jak myslisz, jak on bedzie sobie r
          > adzil w zyciu?

          Nie masz pojęcia jak wychowuję syna, jak wygląda nasze życie więc nie naskakuj na mnie. Idź się wyżyć gdzieś indziej.
          • mojaodyseja Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 12.02.13, 17:31
            Nie lubię się wymądrzać, ale moim zdaniem i nie zabrzmi to oryginalnie i odkrywczo, jego problemy są pochodną waszej sytuacji rodzinnej - ojciec nie interesuje się dziećmi, konflikt małżeński itd. Powinniście spróbować terapii rodzinnej. Dopóki dziecko nie będzie się czuło bezpiecznie w domu nie będzie się czuło dobrze nigdzie i przede wszystkim samo ze sobą.
            To zresztą teraz się pokazało w pełnej krasie. Zmiana środowiska na lepsze a on dalej czuje się zagrożony.
            I radzę znaleźć dobrego psychoterapeutę a nie pierwszego lepszego psychologa z ulicy. Sprawa jest poważna i może zaważyć na całym jego przyszłym życiu.
            • leda16 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 12.02.13, 18:49
              mojaodyseja napisała:

              > Nie lubię się wymądrzać, ale moim zdaniem i nie zabrzmi to oryginalnie i odkryw
              > czo, jego problemy są pochodną waszej sytuacji rodzinnej - ojciec nie interesuj
              > e się dziećmi, konflikt małżeński itd. Powinniście spróbować terapii rodzinnej.
              > Dopóki dziecko nie będzie się czuło bezpiecznie w domu nie będzie się czuło do
              > brze nigdzie i przede wszystkim samo ze sobą.




              To też prawda.



              Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
              • kawad Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 12.02.13, 19:31
                Wiem, że sytuacja w domu też ma ogromne znaczenie. Syn idzie do psychologa między innymi po to, żeby go zdiagnozować i żeby mógł załapać się do grupy terapeutycznej, w której nauczy się rdzenia sobie w trudnych sytuacjach.
                A praca nad poczuciem zagrożenia i lękami to druga sprawa.
                Sytuacja rodzinna uległa zmianie, późno bo późno, ale mam nadzieję, że nie za późno. Zresztą o zmianę walczyłam kilka lat i wreszcie się udało.

                Wiem, że koza ma rację, ale niepotrzebnie atakuje. Wszystko można powiedzieć spokojnie bez napaści.
                • kawad Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 12.02.13, 19:55
                  > Wiem, że koza ma rację, ale niepotrzebnie atakuje. Wszystko można powiedzieć sp
                  > okojnie bez napaści.

                  Oczywiście kobza nie koza, przepraszam :)
                • mojaodyseja Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 12.02.13, 21:39
                  kawad napisała:

                  > Wiem, że sytuacja w domu też ma ogromne znaczenie. Syn idzie do psychologa międ
                  > zy innymi po to, żeby go zdiagnozować i żeby mógł załapać się do grupy terapeut
                  > ycznej, w której nauczy się rdzenia sobie w trudnych sytuacjach.
                  > A praca nad poczuciem zagrożenia i lękami to druga sprawa.
                  > Sytuacja rodzinna uległa zmianie, późno bo późno, ale mam nadzieję, że nie za p
                  > óźno. Zresztą o zmianę walczyłam kilka lat i wreszcie się udało.

                  Na czym polega zamiana o którą walczyłaś?
                  Diagnoza psychologa jest sprawą drugorzędną w tym przypadku. Chory psychicznie (psychoza itp.) nie jest, więc dowiesz się, że mam zaburzenia lękowo-depresyjne i to wszystko. To są tylko objawy jego problemów.
                  To jest stosunkowo małe dziecko i nie udźwignie problemów, których źródło tkwi w rodzinie. Nie załatwią tego powierzchowne kursy radzenia sobie w trudnych sytuacjach itp. Dziecko w tym wieku musi mieć przede wszystkim oparcie w zdrowej rodzinie. Dziwię się, że psycholog nie zaproponowała terapii rodzinnej. No ale cóż czasem opór niektórych członków rodziny jest tak silny że nie ma mowy o takiej terapii.
                  Dodam tylko, że trwałość rodziny (dysfunkcyjnej w tym przypadku) nie jest najwyższą wartością. Ważne jest zdrowie i szczęście dzieci.
                  Nie znam sytuacji więc może przesadzam. Oby tak było. Ale radzę się zastanowić i próbować zapobiec ewentualnym przyszłym dramatom.


                  • kawad Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 12.02.13, 22:06
                    mojaodyseja napisała:
                    > Na czym polega zamiana o którą walczyłaś?

                    Wreszcie mąż się wyprowadził.
                    • leda16 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 12.02.13, 22:29
                      kawad napisała:

                      > mojaodyseja napisała:
                      > > Na czym polega zamiana o którą walczyłaś?
                      >
                      > Wreszcie mąż się wyprowadził.


                      A co syn na to? Kto teraz będzie dla niego wzorem pełnienia roli ojca i męża?
                      • kawad Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 13.02.13, 10:37
                        leda16 napisała:
                        > A co syn na to? Kto teraz będzie dla niego wzorem pełnienia roli ojca i męża?

                        Nie wiem ale wiem, że lepszy brak wzorca niż taki jaki był.
                        Moje dzieci nie będą pierwsze ani ostatnie wychowywane bez ojca i wybaczcie ale ja jestem dorosła i umiem inaczej ocenić sytuację niż dziecko i nawet gdyby synowie byli bardzo przeciwni wyprowadzeniu się ojca, to w tym przypadku nie mogłabym wziąć ich opinii pod uwagę. Nie będę opisywać mojej sytuacji ale uwierzcie, że wiem o czym mówię.
                        • leda16 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 13.02.13, 18:27
                          kawad napisała:
                          > Moje dzieci nie będą pierwsze ani ostatnie wychowywane bez ojca i wybaczcie ale
                          > ja jestem dorosła i umiem inaczej ocenić sytuację niż dziecko i nawet gdyby sy
                          > nowie byli bardzo przeciwni wyprowadzeniu się ojca, to w tym przypadku nie mogł
                          > abym wziąć ich opinii pod uwagę. Nie będę opisywać mojej sytuacji ale uwierzcie
                          > , że wiem o czym mówię.


                          Może i wiesz o czym piszesz ale ja też wiem swoje. To przede wszystkim, że uczucia i potrzeby dzieci są ostatnią rzeczą z jaką masz zamiar się liczyć. To świadczy o Twojej bezwzględności. Nie dziwota, że boisz się utraty więzi z dzieckiem. Przy takiej postawie jest się czego bać. Cóż, policja Ci syna nie upilnuje.



                          > Lubię siebie :)


                          W to akurat nie wątpię :(.
                          • kawad Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 14.02.13, 10:06
                            leda16 napisała:
                            > Może i wiesz o czym piszesz ale ja też wiem swoje. To przede wszystkim, że uczu
                            > cia i potrzeby dzieci są ostatnią rzeczą z jaką masz zamiar się liczyć. To świa
                            > dczy o Twojej bezwzględności. Nie dziwota, że boisz się utraty więzi z dzieckie
                            > m. Przy takiej postawie jest się czego bać. Cóż, policja Ci syna nie upilnuje.

                            Jak fajnie, że istnieją ludzie, którzy lepiej niż ja wiedzą co dobre dla moich dzieci i co u mnie w domu się dzieje. A na dodatek przeprowadzają ocenę osobowości. Cóż leda - dziękuję.
                            Aha pokaż mi proszę, gdzie piszę o utracie więzi z dziećmi?
                            • leda16 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 14.02.13, 17:05
                              kawad napisała:
                              > Jak fajnie, że istnieją ludzie, którzy lepiej niż ja wiedzą co dobre dla moich
                              > dzieci


                              Skoro kwestionujesz istnienie takich ludzi, to po co tu wlazłaś? Nie po poradę osób mądrzejszych od siebie?



                              i co u mnie w domu się dzieje.



                              Wiemy tylko tyle, ile napisałaś. Z tego wniosek, że dzieje się bardzo źle, skoro "...nawet gdyby synowie byli bardzo przeciwni wyprowadzeniu się ojca, to w tym przypadku nie mogłabym wziąć ich opinii pod uwagę..." rozpierdzielasz dzieciom rodzinę, wykopujesz za drzwi ich ukochanego tatusia i półsieroty bez ojca z nich robisz. Gdy dorosną, własnym dzieciom rozbiją rodzinę czyniąc z nich źle zsocjalizowanych popaprańców psychicznych, bo mamusia pokazała, że tak można, nie licząc się z ich prawami ani uczuciami. Twoje wnuki też będą z rozbitych rodzin..




                              > Aha pokaż mi proszę, gdzie piszę o utracie więzi z dziećmi?


                              Tutaj: "chcę zawiadomić kuratorium i policję o nękan
                              > iu dziecka. Nie będę czekać aż on coś sobie zrobi." Jeżeli dopuszczasz taką możliwość, to jego więź z Tobą praktycznie już nie istnieje. W sumie odnoszę wrażenie, być może mylne, że czujesz się bardziej właścicielką dzieci niż ich matką. Może raczej Ty usuniesz się z domu i oddasz dzieci ojcu, bo podejrzewam, że sama zrobiłaś z chłopca maminsynka, ciapowatego niedorajdę, który konflikty z rówieśnikami rozwiązuje metodą szukania mysiej dziury, objawami psychosomatycznymi i sprintem do pielęgniarki szkolnej. Żal mi Twojego dziecka, co nie wyklucza opinii, iż w dużym stopniu jesteś odpowiedzialna za los, który mu zgotowałaś. Piszesz, że w miejscu zamieszkania - blokowisku i na ulicy jest źle postrzegany. To on na ulicy się wychowuje a jego rówieśnicy są ulicznikami? Nigdy nie zrobiłaś synowi imprezy urodzinowej z kolegami z klasy, nigdy ojciec nie zabrał paru kolegów z jego otoczenia na wycieczkę, rowery, kopanie piłki? Jeśli chłopak nie umie szukać kolegów, czuje się osamotniony, powinien pomóc ojciec ew. z Tobą. Każdy chłopak chce czymś kolegom zaimponować, jak nie ma czym to chociaż wspaniałym, umiejącym trafić do kolegów ojcem. Tymczasem Ty jak kwoka roztaczasz nad nim skrzydła i wpędzasz w poczucie zagrożenia. Równocześnie odbierasz mu ojca. Teraz to tylko wielomiesięczna psychoterapia z niewiadomym skutkiem ew. szkoła prywatna o wysokim poziomie nauczania.
                              • kropidlo5 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.02.13, 15:17
                                leda16 napisała:
                                >
                                >
                                > Skoro kwestionujesz istnienie takich ludzi, to po co tu wlazłaś? Nie po poradę
                                > osób mądrzejszych od siebie?

                                Dobrze, ze o tym wspomnialas, bo to duzy problem tutaj na forum. Co to znaczy 'madrzejszych od siebie'? czym to sie mierzy, jakies testy IQ byly tu publicznie robione, czy moze testy wiedzy o swiecie wspolczesnym? egzamin z historii i geografii?

                                Tu nie ma 'madrzejszych' i glupszych, tu sa rozne pubnkty widzenia. Tym bardziej, ze spolecznosc jest anonimowa, niezweryfikowana i moze byc tak, ze ktos kto tutaj bryluje na salonach i gra kozaka w realnym zyciu jest wyizolowanym z otoczenia nieudacznikiem zyciowym, a moze byc i odwrotnie, wiec te zabawy w madrych i glupich zostawmy na boku.

                                Swoja droga, chyba znakomita wiekszosc ludzi ma alergie na samozwanczych medrcow i mentorow- tacy ludzie sa jak akwizytorzy- jak chce sobie cos kupic to sam potrafie albo zapytam, nie musi mi amweyowiec wciskac nic, tak samo tu- zadaje pytania, czytam odpowiedzi, wybieram za autorytet kogo chce i kto mi odpowiada- i z reguly raczej szybciej bedzie to ktos skromny, u kogo madrosc jest widoczna sama z siebie, a nie ktos pozujacy na madrego.

                                Jak mowia, krowa ktora duzo muczy malo mleka daje.
                                • nowak102 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.02.13, 16:53
                                  kropidlo5 napisał:

                                  > Swoja droga, chyba znakomita wiekszosc ludzi ma alergie na samozwanczych medrco
                                  > w i mentorow- tacy ludzie sa jak akwizytorzy- jak chce sobie cos kupic to sam
                                  > potrafie albo zapytam, nie musi mi amweyowiec wciskac nic, tak samo tu- zadaje
                                  > pytania, czytam odpowiedzi, wybieram za autorytet kogo chce i kto mi odpowiada-
                                  > i z reguly raczej szybciej bedzie to ktos skromny, u kogo madrosc jest widoczn
                                  > a sama z siebie, a nie ktos pozujacy na madrego.

                                  Tak. Mnie taka alergia dosięgła, że aż trzeba było nick zmienić.
                                • leda16 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.02.13, 20:27
                                  kropidlo5 napisał:

                                  > leda16 napisała:
                                  > Dobrze, ze o tym wspomnialas, bo to duzy problem tutaj na forum. Co to znaczy '
                                  > madrzejszych od siebie'?


                                  To znaczy mających większą wiedzę i doświadczenie życiowe bądź zawodowe związane z omawianym tematem. Np. kupiłam wybrakowany kominek, który wykazuje poważne wady w eksploatacji. Nie znam się na kominkach, sprzedawca twierdzi, że kominek jest ok. więc szukam rad mądrzejszego w tym zakresie od siebie. Co więcej, odnoszę wrażenie, iż na jednym forum budowlanym kogoś takiego znalazłam. Analogicznie - na dzieciach i przyczynach niepowodzeń szkolnych oraz zaburzeń adaptacyjnych też trzeba się znać. Ale jeśli ktoś przeczyta coś innego niż nie chce przeczytać, co b. trudno mu zaakceptować, to problem ma on (również ze zdolnością przyjmowania niewygodnych treści) nie doradca.




                                  > Tu nie ma 'madrzejszych' i glupszych, tu sa rozne pubnkty widzenia.


                                  Ale jeden punkt widzenia może wypływać z wiedzy a inny z zabobonów i fałszywych stereotypów, jak np. wypowiedź kryska-etka. Najpierw bez jakichkolwiek empirycznych podstaw i związku z tematem dyskusji nazwała mnie trollem a potem autorytatywnie orzekła, że w tym wątku powinni się wypowiadać wyłącznie osoby, które mają dzieci, bo tylko ci są zdolni "zrozumieć", ple, ple, ple. Analogicznie na tematy onkologiczne powinni się wypowiadać tylko chorzy a już zdrowy lekarz nie powinien nawet robić specjalizacji z onkologii.



                                  Tym bardzie
                                  > j, ze spolecznosc jest anonimowa, niezweryfikowana i moze byc tak, ze ktos kto
                                  > tutaj bryluje na salonach i gra kozaka w realnym zyciu jest wyizolowanym z otoc
                                  > zenia nieudacznikiem zyciowym, a moze byc i odwrotnie,




                                  A cóż to ma do rzeczy? Omawiany jest temat przyczyn zaburzeń adaptacyjnych u 10-cio letniego chłopca, a nie brylowanie na salonach, granie kozaka i czyjekolwiek nieudacznictwo.


                                  > Swoja droga, chyba znakomita wiekszosc ludzi ma alergie na samozwanczych medrco
                                  > w i mentorow- tacy ludzie sa jak akwizytorzy


                                  Ja nikogo tutaj nie postrzegam jako samozwańca i mentora. Jest oczywiście sporo ludzi z tupetem ignorantów plotących bzdury, ale zawsze możesz ich zignorować. Jednak biada Ci, jeśli w swoim bezkrytycyzmie rozwagę pomylisz z głupotą. Koszty poniesiesz tylko Ty, nie doradca. .




                                  - jak chce sobie cos kupic to sam
                                  > potrafie


                                  Nie zawsze, co widać na moim przykładzie. W na pozór renomowanej firmie spotkałam bandę oszustów, którzy korzystając z mojej ignorancji wcisnęli mi bubel. Natomiast w przeciwieństwie do Uczestników Forum zrobili to tylko po to, żeby zarobić. Tutaj nikt na wyrażaniu swojej opinii nie zarabia więc nie ma powodu wciskać komuś kitu. Bo i po co?







                                  tak samo tu- zadaje
                                  > pytania, czytam odpowiedzi, wybieram za autorytet kogo chce i kto mi odpowiada-


                                  No właśnie. Popełniasz typowy błąd myślowy - wierzysz w to, w co chcesz uwierzyć, słuchasz tego, co chcesz usłyszeć, przyjmujesz treści, które Ci pasują, bez względu na ich prawdziwość. Jesteś jak dziecko we mgle.


                                  > i z reguly raczej szybciej bedzie to ktos skromny,


                                  A co ma wspólnego prawda i wiedza ze skromnością? Hawkins był upiornie zarozumiały. Świat nauki wielbi go pomimo tego ;).



                                  u kogo madrosc jest widoczn
                                  > a sama z siebie,


                                  Że co? :))).



                                  > Jak mowia, krowa ktora duzo muczy malo mleka daje.


                                  Hm...to pewnie metafora jak u tej "psychologpisze" :).
                                  • kropidlo5 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.02.13, 23:04
                                    @Leda

                                    Ja absolutnie nie neguje istnienia ludzi formalnie czy profesjonalnie obeznanych z takim czy innym tematem. Pominales wszakze klucz do mojej wypowiedz- to jest spolecznosc anonimowa i niezweryfikowana (to forum czy w ogole fora). Jak idziesz do prawnika to on musi miec ukonczone prawo, zrobiona aplikacje, pewnie najlepiej pare lat doswiadczenia i dobra opinie- a nie pojdziesz za rada faceta ktorego spotkalas w pociagu bo on 'sie zna na prawie' Owszem, dobry prawnik moze nie dac rady a amator cudak moze cudem dobrze doradzic- ale i na jedno i na drugie sa z francukisego 'marneszanse'.
                                    Wiec w tym kontekscie jestesmy tutaj wszyscy rowni, wszyscy anonimy niezweryfikowane. Jak ktos przedstawi sie z imienia i nazwiska, poda skan dyplomow studiow i referencje to bedzie mial przewage, a poki co trzeba niestety pamietac kim i gdzie sie jest.

                                    Co do drugiej czesci i 'dziecka we mgle', ze rzekomo czytam to co chce wyczytac i uslyszec, to spodziewalem sie takiego zarzutu piszac to i oczywiscie padl, bo to taki granat ktorym latwo rzucic. Moze tak byc owszem, ze czytam to co chce wyczytac albo co mi pasuje- moze, ale czy musi? Nie. czy ma sens? Nie bardzo. Mysle, ze kazdy ma intuicje i szczegolnie w warunkach anonimowosci nie bedzie raczej dobieral sobie faktow do wlasnych teorii, bo po co by przychodzil na forum?
                                    Natomiast wedlug Twojego klucza to kazdy powinien szczegolnie baczna uwage zwracac na posty i rady, ktore wydaja mu sie albo glupie, albo zlosliwe, albo bez zwiazku- bo idac tym tropem- skoro sie 'nie podobaja' to na pewno sa prawdziwe. Toc to istne kuriozum. I budowanie w sobie fundamentu do wpadniecia w jakas sekte by oddac wszystkie pieniadze jakiemus guru.
                                    Nie, rzecz jest nie do konca czy nie glownie w tym, co jest napisane- ale jak jest napisane. Trudne slowa podane w zyczliwy, przyjazny sposob duzo latwiej trafiaja do czlowieka niz nawet lekkie slowa ale podane w sposob chamski, ordynarny czy nawet tylko arogancki. Zrozum, ze do niemal nikogo (poza masochistami chyba albo zupelnymi biernymi niemotami) nie przemawia, gdy sie na czlowieka krzyczy, poucza, moralizuje, wyzywa, dramatyzuje, przekreca, wyolbrzymia, wpiera, nakleja obrazliwe etykietki, insynuuje, generalizuje i jeszcze wiele takich. Nikt nie lubi byc traktowany jak idiota, gowniarz albo przestepca.

                                    I w tym sensie mowilem o budowaniu wlasnego autorytetu, umiejetnosci sprzedania wlasnych tez czy rad. Jak w kazdej branzy, sprzedawca musi miec talent do handlu i czuc klienta by cos sprzedac, a jak nie ma to i najlepszy towar nie zejdzie. Jest angielskie powiedzenie 'if you want to catch a fish, you need to think like a fish, not like a man'.
                                    chwacit.
                    • mojaodyseja Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 12.02.13, 22:58
                      kawad napisała:

                      > mojaodyseja napisała:
                      > > Na czym polega zamiana o którą walczyłaś?
                      >
                      > Wreszcie mąż się wyprowadził.

                      Trzymam kciuki za dalsze zmiany!
                  • leda16 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 12.02.13, 22:27
                    mojaodyseja napisała:
                    > Diagnoza psychologa jest sprawą drugorzędną w tym przypadku.


                    Jak to drugorzędną?! Musi wiedzieć co leczyć i na czym może bazować.



                    nie jest, więc dowiesz się, że mam zaburzenia lękowo-depresyjne
                    > i to wszystko.


                    Nie wszystko. Istnieją dla tego wieku dość precyzyjne testy osobowości, temperamentu, poziomu agresji, itp.


                    To są tylko objawy jego problemów.


                    To są właśnie jego problemy - zaburzenia proc. socjalizacji, mała plastyczność zachowania, zmniejszona tolerancja na stres, obniżona samokontrola i pewnie samoocena.


                    Dziecko w tym wieku musi mieć przede wszystkim oparcie w zdrowej r
                    > odzinie. Dziwię się, że psycholog nie zaproponowała terapii rodzinnej.


                    Tysiące dzieci nie mają takiego oparcia a jednak radzą sobie wśród rówieśników znakomicie, ba są gwiazdami socjometrycznymi w klasie. Tak, że nie rób sobie wyrzutów sumienia, jeśli Twoja rodzina nie jest wzorcowym modelem. Przecież nie wszystko zależy od Ciebie mimo, iż na pewno Nieba byś chciała własnemu dziecku przychylić. Należy wzmacniać prawidłowe reakcje przystosowawcze syna a nie hurtowo ganiać na terapię rodzinną. W końcu wychowujesz dziecko dla społeczeństwa nie dla swojej rodziny.
          • leda16 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 12.02.13, 18:48
            kawad napisała:


            >ale syn jest w zwykłej klasie


            To bardzo dobrze, bo w klasach integracyjnych jest zaniżony poziom.


            > Z tego widać, że nie wiesz jak taka terapia ma wyglądać. To może się nie wypowi
            > adaj, co?


            Niestety, moim zdaniem Kobza16 ma dużo racji.



            > Nie umiesz wychowac syna tak, aby nauczyl sie radzic sobie w grupie rowiesnicze
            > > j, rozwiązujesz za niego wszystkie problemy, jak myslisz, jak on bedzie s
            > obie r
            > > adzil w zyciu?
            >
            > Nie masz pojęcia jak wychowuję syna, jak wygląda nasze życie więc nie naskakuj
            > na mnie. Idź się wyżyć gdzieś indziej.


            Kiedy Ona prezentuje bardzo racjonalne podejście do tematu. Być może Twój syn ma osobowość bierno-zależną, neurotyczną, osłabioną adaptację do stresorów, itp. więc zamiast wlec go na terapię, zaprowadź go do psychologa w celach diagnostycznych, po czym już z rzetelną opinią psychologiczną zwróć się do psychologa szkolnego. Niech im zrobi jakiś trening interpersonalny, nauczy metod radzenia sobie ze stresem w ich naturalnym środowisku szkolnym. Po to przecież szkoła zatrudnia psychologa. Tyle, że im się po prostu nie chce.
            >
      • zuzi.1 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 12.02.13, 08:51
        zapisz go na jakies warsztaty radzenia sobie ze stresem, plus są też warsztaty dla dzieci będących ofiarami przemocy ze strony rówieśników, poszukaj
      • nowak102 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 12.02.13, 16:33
        Uważam Kawad, że zrobiłaś już bardzo wiele i wybierasz mądre sposoby, żeby pomóc synowi. Tylko dobrze, abyś nie była z tym sama. Myślę, że pomoc psychologa dla syna będzie też pomocą dla Ciebie.
      • l_witch_l Nie jest dobrze... 15.02.13, 14:29
        Ostatnio gdy dowiedział się, że do klasy ma dojść ktoś nowy też tak zareagował - powiedział mi, że nie wie kto to będzie i że może to być "łobuz" jak to syn określił.

        Jak widzisz zmiana szkoly nic mu nie dala. Lek pozostal. I bedzie zawsze trwal.

        A co dzieje sie z jego ojcem? Gdzie jest tata syna? Przeciez z tego co opisujesz, to tak jakby tego ojca nigdy nie bylo.
        Dzieciom jest potrzebny ojciec, aby takich stanow lekowych nigdy nie mialy....On sie boi nowego kolegi podczas, gdy pozostale dzieci sa ciekawe, zapewne. I to jest ta roznica w wychowaniu bez modelu ojca w rodzinie.
        Dziecko zle radzi sobie ze stresem, boi sie wyzwan, bo nie jest nauczone wlasciwe jak z takimi uczuciami postepowac i jak reagowac.

        Poza tym to bezduszne ganianie do psychologa moze nic nie da, a wrecz pogorszy jego samopoczucie. zamiast ganiac z nim po jakis tam kursach asertywnosci itp. bzdetach moze uwin sie wokol roli jego ojca w zyciu, tak aby i ojcec byl zaangazowny w zycie swojego dziecka...Albo jezeli nie zyje,,, to poszukaj jakiegos tzw. trener, czy jak tam po polsku, ktory kilka godzin w tygodniu da mu wzor meczyzny. To bardzo wazne dla chlopca i dla dziewczynek tez.

        Wspolczuje wszsykim ludziom ktorzy byli chowani bez ojcow. To jest prawdziwa tragedia.
      • kluska1212 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 23.02.13, 13:09
        Witam,

        z tego co rozumiem, korzystacie Państwo z pomocy psychologa. Czy Syn chętnie do niego chodzi? Jest zadowolony po takiej wizycie? Jeśli taki kontakt jest dla Niego trudny, może byłoby Mu łatwiej porozumiewać się przez Internet? Są wirtualne gabinety psychologiczne. Myślę, że dla nastolatka może to być ciekawa opcja. Niestety znam tylko jeden taki gabinet - Strefa Wsparcia. Znam też jedną z pań psycholog, które tam pracują - p. Maję. To osoba, która przez kilka lat pracowała w ośrodku zajmującym się wspomaganiem rodziny. Ma doświadczenie w kontakcie z dziećmi i zna zjawisko przemocy wśród nich. W Internecie na pewno znajdziecie Państwo także inne takie gabinety.

        Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego,

        Olga
    • kryska-etka Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 12.02.13, 20:08
      kawad napisała:

      >
      > Jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie chcę zawiadomić kuratorium i policję o nękan
      > iu dziecka. Nie będę czekać aż on coś sobie zrobi.
      >
      >
      > To jest najlepsze rozwiązanie moim zdaniem...
      • leda16 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 12.02.13, 22:33
        kryska-etka napisała:
        > > To jest najlepsze rozwiązanie moim zdaniem...


        Najgorsze!!! Dopiero skoncentrujesz agresję klasy na dziecku i doprowadzisz do jej eskalacji. Będzie postrzegany jako kapuś, donosiciel, skarżypyta.
        • kryska-etka Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 13.02.13, 09:55
          leda ..a ty masz dzieci?
          • leda16 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 13.02.13, 18:30
            kryska-etka napisała:

            > leda ..a ty masz dzieci?


            A co Cię to obchodzi? To moja sprawa i nie ma żadnego znaczenia dla tego wątku.
            • kryska-etka Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 14.02.13, 17:19
              dziękuje za uprzejma i miłą odpowiedz...wszystko jasne
    • kryska-etka kawad....leda to trol 14.02.13, 17:47
      to wiadomo od dawna..nie nalezy brac powaznie tego co pisze..tym bardziej ze nie umie pochamowac sie od zlosliwych i nieprzyjenmych odpowiedzi..nalezy olac..polecam:)
      • paris-texas-warsaw Re: kawad....leda to trol 14.02.13, 18:23
        Oj, z dwa miesiące temu też myślałam, że Leda to troll, albo jakiś narwaniec... Ale jak sobie trochę postów poczytałam, to wg mnie zdecydowana większość jest rzeczowa i racjonalna, a prezentowane opinie dość spójne. Nawet bym napisała, że jej wypowiedzi są jednymi z sensowniejszych na forum...
        Ps. Bo co ma do topiku fakt posiadania dzieci w zasadzie przez forumowicza? Ja zresztą też uważam, że policja itp. więcej może w takiej szkolnej sytuacji zaszkodzić. Zresztą jak rozumiem z przebiegu postów to kluczowe chyba dla dziecka były przezycia domowe, tak jak gdzieś wcześniej pisałam o genezie bycia ofiara przemocy szkolnej wywodzącej się z domu rodzinnego - jak to mówiła Dorota Zawadzka w jakiejś audycji przeze mnie cytowanej.
        • kryska-etka Re: kawad....leda to trol 14.02.13, 23:11

          bardziej chodzi o sposób wyrazania sie do innych ludzi..widac w tym brak szczunku..o prosze np tu:

          kawad napisała:
          > Jak fajnie, że istnieją ludzie, którzy lepiej niż ja wiedzą co dobre dla moich
          > dzieci

          a leda na to:
          "Skoro kwestionujesz istnienie takich ludzi, to po co tu wlazłaś? Nie po poradę osób mądrzejszych od siebie? "


          ;;;;;;;;
          uważam,że ludzie co nie mają dzieci to nie zrozumieją nigdy co czuje matka w momencie zagrożenia dla jej dziecka i w związku z tym ..wszelkie doradztwo powinny dawać w tym wątku osoby dzieciate
    • sdfsfdsf Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 14.02.13, 18:22
      tak jak pare osob tutaj zauwazylo
      powinnas zadac sobie pytanie
      dlaczego tak sie dzieje?
      gdzie jest zrodlo tego?
      nie twierdze ze tak jest w tym przypadku
      ale czesto wynika to z interakcji w rodzinie
      • kawad Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 14.02.13, 23:01
        sdfsfdsf napisał:

        > tak jak pare osob tutaj zauwazylo
        > powinnas zadac sobie pytanie
        > dlaczego tak sie dzieje?
        > gdzie jest zrodlo tego?
        > nie twierdze ze tak jest w tym przypadku
        > ale czesto wynika to z interakcji w rodzinie

        Tak wiem, jedna sprawa to charakter syna a druga sytuacja domowa, która mu nie pomagała do tej pory. Gdyby w domu było inaczej może jego problemy nie byłyby tak silne. Cóż, bywają niestety dorośli, którzy grają dziećmi :(
        • paris-texas-warsaw Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.02.13, 12:19
          cyt. "uważam,że ludzie co nie mają dzieci to nie zrozumieją nigdy co czuje matka w momencie zagrożenia dla jej dziecka i w związku z tym ..wszelkie doradztwo powinny dawać w tym wątku osoby dzieciate"

          Od wiedzy, co czuje jakaś matka, gdy jej dziecku dzieje się krzywda daleka droga do możliwości udzielenia rady dot. dziecka. Podstawa do udzielenia takiej rady to jakaś wiedza, jakiś pomysł. To jakby lekarz musiał chorować na choroby pacjentów, żeby ich leczyć. Wiedza co czuje matka to może się przydać, żeby popocieszać matkę, a nie pomóc dziecku - tu już bardziej wiedza, co czuje dziecko. Zresztą uważam, że jak komuś źle się w życiu wiedzie to łatwiej doradzi mu ktoś z sukcesami, bo faktycznie zna się na tych "sukcesach" a nie inny nieudacznik, który może i zrozumie, co kieruje osoba jemu podobną, ale faktycznych rad nie da.
          • paris-texas-warsaw Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.02.13, 12:23
            a leda na to:
            "Skoro kwestionujesz istnienie takich ludzi, to po co tu wlazłaś? Nie po poradę osób mądrzejszych od siebie? "

            I właśnie o to chodzi. Rady brać od mądrzejszych, a nie głupszych albo w tej samej kiepskiej sytuacji.
          • kryska-etka Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.02.13, 14:26
            skąd wiadomo na forum ..kto jest nieudacznikiem bądź nim nie jest?

            Ja mam takie doświadczenie z moim synkiem..jeden chlopiec wypisywał na maila ..straszne obelgi ..wydrukowałam to i zaniosłam do prawnika z pytaniem o podstawę do oskarżenia rodziców o zniesławienie. następnie udałam sie do matki chłopca i zaproponowałam aby wpłynęła na zachowanie syna bo inaczej sprawa wyląduje na policji. Jak ręką odjął.. dzieciak dostał od rodziców taka bure i karę ze więcej tego nie robił..ale jeśli by nie pomogło to nią miałabym żadnych oporów aby sprawę założyć...po to jest policja i system karny w PL

            • leda16 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.02.13, 21:00
              kryska-etka napisała:
              .ale jeśli by nie pomogło to nią miałabym żadnych oporów aby s
              > prawę założyć...po to jest policja i system karny w PL


              Zniesławienie jest ścigane z oskarżenia prywatnego a nie przez policję :). Ponadto ciężar dowodowy spoczywa na Tobie. Fakt, że jakieś treści wyszły z konkretnego IP nie znaczy, że rodzice są autorami tych treści. Dziecka o zniesławienie skarżyć nie możesz, ponieważ ono nie odpowiada za swoje uczynki. Dobrze, że spacyfikowali gó...arza, w końcu wystarczyło pewnie odstawienie go od kompa lub takaż groźba, ale sprawę i tak byś przegrała. Kawad pisze, że wyżywała się na synu prawie cała klasa. Więc co, włóczyć się po sądach z kilkudziesięcioma rodzicami? Pomyśl czasem, zanim coś tutaj klepniesz.
              • kryska-etka Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 16.02.13, 12:59
                a ty proszę czytaj uważniej....nie dziecko o zniesławienie..tylko rodziców..napisałam..wyraznie

                prawnik mi doradził ze najpierw trzeba złożyć na policji donos..ze sprawa ma miejsce..od tego zaczyna sie całe postępowanie...
                ta cała grupa rodziców to zaledwie kilkanaście osób.....nie widzę problemu aby w razie potrzeby listę napisać tych cudownych rodziców.

                a twoje trolostwo wyłazi:

                "Pomyśl czasem, zanim coś tutaj klepniesz"

                po co to piszesz?chcesz siebie w lepszym świetle zobaczyć?

                twoje wypowiedzi sa niekulturalne..i nieprzyjemne.. szkoda
          • kryska-etka Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.02.13, 14:44
            no i wlasnie tym bardziej powinna doradzac osoba ktora ma dzieci ..bo ma tez i praktyke w ich wychowywaniu oraz calym otoczeniu zwiazanym z dzieckiem...teoretyk to moze sobie pogadanki robic i wymadrzac sie..cos na zasadzie jak to ksiadz prowadzi nauki przedmalzenskie....załóżmy ze ma wiedze teoretyczna ale praktyki rzadnej..wiec to nauczanie i pouczanie opiera sie na wiedzy niekompletnej... i dlatego jest takie miałkie
            • l_witch_l Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.02.13, 15:49
              Masz racje kryska-etka. I dobrze zrobilas z tym chlopakiem, ktory dokuczal twojemu synowi.
              To cos mowi takim dzieciom, ze na wszystko, nie moga sobie pozwolic.
          • leda16 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.02.13, 20:45
            paris-texas-warsaw napisała:
            Zr
            > esztą uważam, że jak komuś źle się w życiu wiedzie to łatwiej doradzi mu ktoś z
            > sukcesami, bo faktycznie zna się na tych "sukcesach" a nie inny nieudacznik, k
            > tóry może i zrozumie, co kieruje osoba jemu podobną, ale faktycznych rad nie da


            Od dawna to mówię - psychoterapię rodzinną powinien prowadzić psycholog, który ma udane życie rodzinne. Zdjęcie szczęśliwej rodziny na biurku takiego psychologa więcej znaczy niż certyfikat na ścianie. A tych psychologów jak na lekarstwo. Tworzenie enklaw patologii, kalectwa, starości, powoduje ostracyzm społeczny.
        • leda16 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.02.13, 20:35
          kawad napisała:
          > Tak wiem, jedna sprawa to charakter syna a druga sytuacja domowa, która mu nie
          > pomagała do tej pory. Gdyby w domu było inaczej może jego problemy nie byłyby t
          > ak silne. Cóż, bywają niestety dorośli, którzy grają dziećmi :(



          Rozumiem, że Ty dziećmi nie grasz, tylko graczy eliminujesz. Gracz to wyłącznie ojciec, ten, w Twoim przekonaniu winny. Nie ważne, że dzieci go kochają...Gracz usunięty z boiska, odtąd bez przeszkód można bawić się samej żywymi laleczkami.
          • kawad Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.02.13, 20:48
            leda16 napisała:
            Rozumiem, że Ty dziećmi nie grasz, tylko graczy eliminujesz. Gracz to wyłącznie
            > ojciec, ten, w Twoim przekonaniu winny. Nie ważne, że dzieci go kochają...Grac
            > z usunięty z boiska, odtąd bez przeszkód można bawić się samej żywymi laleczkam
            > i.

            Oj ty chyba mało o życiu wiesz i o tym co może się dziać. Pozostawię Ciebie w tej nieświadomości i idę bawić się moimi laleczkami.
    • kimonabike Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.02.13, 20:55
      Po pierwsze byłabym bardzo uważna w stosunku do dziecka,żeby mu nie "dokładać",ale właśnie wzmocnić, to dotyczy między innymi języka jakiego przy nim używasz-nigdy przenigdy nie nazywaj go ofiarą, nie roztrząsaj i nie pomagaj mu w rozgrzebywaniu ran. Trzymaj dystans, działaj "zza kurtyny", aranżuj sytuacje, w których będzie mógł się poczuć ważny i szczęśliwy, bez Ciebie. Pogadaj z psychologiem i pedagogiem szkolnym.
    • kawad Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 24.05.13, 19:53
      Historii ciąg dalszy.
      O zmianie szkoły wiecie, początki były trudne, stres syna ogromny. A teraz.... dziecka nie poznaję. Jest o wiele lepiej, otworzył się na nowości, zaczął robić rzeczy, o których wcześniej mowy nie było, odnosi w szkole sukcesy. Dalej stresuje się nowymi sytuacjami, ale nie reaguje tak gwałtownie. Lepiej radzi sobie w sytuacjach z kolegami, uczy się im odpowiadać, reagować bez niepotrzebnych nerwów, nie brać wszystkiego do siebie.
      Ogromną rolę odgrywa wychowawczyni, która od początku wciągnęła go w życie klasy i szkoły i dyrektor, który jest autorytetem, ale nie jest na piedestale. Na w-f bawi się razem z dzieciakami, zachowuje się jak normalny człowiek.
      Pojęcia nie macie jak bardzo się cieszę.
      A w tym tygodniu byłam świadkiem ciekawej sceny, pokazującej jak bardzo syn boi się starej szkoły. Odbieralam razem z nim młodszego syna i spotkałam pedagog, która z synem wielokrotnie rozmawiała. Momentalnie wbiło go w krzesło jak tylko się do niego odezwała, oczy zrobiły się wielkie i przestraszone i ledwo odpowiadał na jej pytania.
      Pytałam go potem dlaczego tak zareagował, powiedział, że bał się, że pedagog będzie namawiała go na powrót do starej szkoły...
      • lifeisaparadox Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 24.05.13, 20:08
        Wypada pogratulować i życzyć powodzenia
      • marta_51 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 25.05.13, 17:43
        Kawad, cieszę się bardzo, że Ci się udało. A udało się, bo wspomagałaś synka i zrobiłaś wszystko, żeby mu pomóc. Takie małe dziecko nigdy nie dałoby sobie rady samo. Zresztą nawet silny dorosły człowiek może sobie nie poradzić, kiedy jest prześladowany przez grupę.
        I Herkules d...., kiedy wrogów kupa.
    • dert3496 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 05.10.15, 11:00
      Heh, tak patrze i oczom nie wieże :D Większosc ludzi namawia jak widzę do rozmów, negocjacji tip, itd. Z wlasnego doswiadczenia wiem ze one gó*no daja :) Baardzo rzadko rozmowy pomoga (nawet z dyrektorem a nawet policja). Trzeba sie bez bicia przyznac ze sam bylem ofiara nekania przez 6 lat -_- rozmowy policje, kuratorium itd mozna sb wsadzic w d*pe. W koncu powiedzialem sobie "DOSC K**WA!" (to byla 2 klasa gim.)
      zaczalem chodzic na siłownie, trenowac sporty walki (te najbardzej brutalne :D ) I pomogło, prosze, wystarczył mi 1 dzien, i od 4 juz lat sie nie doczepili, nawet nie odważa sie odezwac, i bardzo dobrze.
      Wg. mnie nikt nie pomoze nękanemu, sam musi przezwyciezyc strach i sam zaradzic sytuacji (opisalem jak najskuteczniej :D ) I nie dosc ze będzie miało spokój takie dziecko to jeszcze sprawdza sie powiedzenien
      "co cie nie zabije to cie wzmocni"
      Pozdrawiam :)
    • papilio8 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 15.10.15, 03:37
      Witam. Zastanawiam się czy takie przypadki nękania, znęcania się w szkołach miały miejsce w latach 70 tych albo i wcześniej. Wydaje mi się że nie ale to może mi się tylko wydaje. Akurat lata 70 mnie interesują pod wieloma względami.
    • vomitus Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 23.11.15, 20:13
      Widzisz mam podobną sytuację, tylko ona dotyczy głównie jednego chłopca, który nęka moje dziecko (bije, szarpie, popycha, straszy, ze powybija okna, przezywa, kradnie rzeczy,, nie ma dnia bez nękania). Napisałam pismo do Dyrekcji, nie ma poprawy a nawet zauważyłam, że agresor stał się bardziej aktywny w prześladowaniu. Policja może zadziałać jeżeli będą widoczne dowody, na słowo nie zareaguje, "mówił, że wybije, ale nie wybił" nie ma problemu. Obdukcja siniaków i ran owszem - może to zrobić każdy pediatra. Chodzenie do pedagoga szkolnego lub do Dyrektora, nie daje efektów - rozwiąże problem tylko przeniesienie dręczyciela do innej klasy - tylko osobnika aspołecznego - nie można się zgodzić, aby została przeniesiona osoba dręczona.
      • leda16 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 25.11.15, 21:33
        vomitus napisała:

        > Widzisz mam podobną sytuację, tylko ona dotyczy głównie jednego chłopca, który
        > nęka moje dziecko (bije, szarpie, popycha, straszy, ze powybija okna, przezywa,
        > kradnie rzeczy,, nie ma dnia bez nękania). Napisałam pismo do Dyrekcji, nie ma
        > poprawy


        Twój syn nie ma ojca, który po prostu wytarga wrednego bachora za uszy i po kłopocie?



        Chodzenie do pedagoga szkolnego lub do Dy
        > rektora, nie daje efektów - rozwiąże problem tylko przeniesienie dręczyciela do
        > innej klasy


        Żeby dręczył inne dziecko, byle nie twoje?! Bo ty nie potrafisz sobie z tym problemem poradzić, więc chciałabyś go zepchnąć na innych rodziców?! Cóż twoja postawa moralna jest godna pogardy.


        - tylko osobnika aspołecznego - nie można się zgodzić, aby została
        > przeniesiona osoba dręczona.


        Jeśli ma to jej zapewnić spokój, to dlaczego nie? Co ważniejsze, dziecko czy twoja urażona ambicja?
    • kk55aa Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 25.11.15, 19:52
      zacznij od zmiany szkoły i od początku pilnuj aby nie powstała podobna sytuacja
    • kwiatek.oki40 Re: Mój syn jest ofiarą nękania :( 19.10.16, 09:21
      Mam bardzo duży problem. Jestem osobą dorosłą ale nietypowo niska, bo mam tylko 135 i z tego powodu jestem zaczepiana , wytykana śmierdzącymi paluchami oraz dochodzi do tego jeszcze uporczywe gapienie się i krzywienie cuchnącego ryja na mój widok tzw dzieci lat 12 z dobrych domów. Poradźcie coś co z taką patologią począć? Jak urządzić im tzw. jesień średniowiecza?

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka