howrudoin2
21.12.12, 16:06
Mam pytanie. Czy to co za chwile opisze to po prostu podążanie swoja drogą i nie zawracanie sobie głowy problemami innych, których to na oczy nie zobaczę w swoim życiu czy też narczyzm?
Chodzi o to, że jak u mnie w domu ktoś obejrzy jakiś reportaż, dokument coś o ludziach, którym się dzieje krzywda na świecie/ Polsce to z wielkimi emocjami o tym opowiada, niemalże zyje ich życiem. Ja w takiej sytuacji mówię zawsze, że to nie powinno nas obchodzić- w sensie nie życie ich życiem. Twierdzą, że jestem samolubem. To ich zdanie, mają do tego prawo. Ale czy faktycznie? Gdzie jest granica między informacyjnym oglądaniem czegoś takiego a nadmierna empatia względem tych ludzi?