Dodaj do ulubionych

Czy uda się zbudować coś na nieszczęściu innych?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.04, 01:36
Witam wszystkich...
Zastanawiałam się, jak to jest z budowaniem życia na nowo po rozwodzie - czy
mozna stworzyć coś nowego - związek, rodzinę na cudzym nieszczęściu?
No bo przecież ktoś musiał cierpieć, jak mąż/żona założył /a/ sprawę
rozwodową...
Czy takie nowe związki mają szansę na przetrwanie? Czy są szczęśliwe ?
I czy "widmo" byłego partnera nie rzutuje na następny związek?
Jestem ciekawa Waszych opinii...doświadczeń z życia...
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • baby_boom Re: Czy uda się zbudować coś na nieszczęściu inny 24.07.04, 12:08
      Troche gmatwasz sprawe i piszesz nie calkiem wyraznie. Czyli jest to mezczyzna,
      ktory dla ciebie zostawil zone i dom moze dzieci, zona cierpiala podczas
      rozwodu skladania wnioseu o rozwod. Moje zdanie jest takie, ze zyjemy w czasach
      gdzie nie ma gwarancji na nic. Wychodzac za maz nie wiesz, czy przezyjesz moze
      1 rok a moze 50 razem i szczesliwie. Papier o malzenstwie nie jest czynnikiem
      gwarantujacym malzenstwo , czy nawet opina otoczenia , dzis sie to nie liczy.
      To co laczy dwoje ludzi to przyjazn, poszanowanie i masa innych waznych
      czynnikow. Tak ze jezeli rozwalilo sie czyjes malzenstwo i na gruzach starego
      zwiazku buduje sie inny nowy zwiazek, to tak jak w poprzednim zwiazku nie ma
      gwarancji w ty nowym na nic. Czasem nawet lepiej jezeli stary zwiazek nieudany
      sie rozleci bo ludzie lepiej sie rozwijaja i realzuja w udanych zwiazkach a nie
      w zlych. Dlatego twoje niepokoje na temat "widma" starego zwiazku nie powinny
      byc traktowane serio. Jestescie nowym zwiazkiem i tylko od was zalezy i waszej
      dojrzalosci emocjonalnej czy ten zwiazek sie uda , czy tez nie.Choc trzeba
      pamietac ze na nic nie ma gwarancji.
    • daisy_s Re: Czy uda się zbudować coś na nieszczęściu inny 24.07.04, 13:33
      Gość portalu: bea napisał(a):

      > Witam wszystkich...
      > Zastanawiałam się, jak to jest z budowaniem życia na nowo po rozwodzie - czy
      > mozna stworzyć coś nowego - związek, rodzinę na cudzym nieszczęściu?
      > No bo przecież ktoś musiał cierpieć, jak mąż/żona założył /a/ sprawę
      > rozwodową...

      Tak czasami ludzie to ciezko znosza ale to nie jest regula ze ktos rozwodzac
      sie cierpi. czasmi jest na odwrot.
      > Czy takie nowe związki mają szansę na przetrwanie? Czy są szczęśliwe ?

      A dlaczego mialy by nie byc co stoi na przeszkodzie. Ludzie maja cudowna
      zdolnosc dopasowywania sie do nowych wydarzen, a poz tym majac juz
      doswiadczenie z poprzedniego zwiazku umieja sie ustosunkowac barzdiej dojrzale
      do nowego.
      > I czy "widmo" byłego partnera nie rzutuje na następny związek?
      Ale jezeli ten partner byl ostatnia cholera na swiecie to czy nie lepiej jezeli
      sie rozstali i po co tu zalowac.

      > Jestem ciekawa Waszych opinii...doświadczeń z życia...
      > Pozdrawiam

      Cala ludzkosc opiera sie na pozytywnych dazeniach do celu poprzez optymizm i
      maxymalne dazenie do bycia szzcesliwym w zyciu i kochanym, dlatego kazdy
      kolejny zwiazek zwieksza te mozliwosci.
    • mskaiq Re: Czy uda się zbudować coś na nieszczęściu inny 24.07.04, 16:30
      Rozwod czy rozstanie nie oznacza od razu krzywdy. Mysle ze jesli rozstanie bylo
      bez zlosci z obu stron, kiedy obie strony wybaczyly sobie to mozesz budowac na
      tym wszystko. Jesli rozstanie przynioslo krzywde to trzeba zrobic wszystko aby
      to naprawic.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • Gość: baba Re: Czy uda się zbudować coś na nieszczęściu inny IP: *.acn.waw.pl 24.07.04, 16:48

        cZy czlowiek moze czuc sie adowolony z zycia cudzym kosztem, to zalezy tylko i
        wylacznie od jego wrazliwosci.
        Nie wierze od dawna w lacinskie madrosci typu "tylko cnotliwy moze byc
        szczesliwy " itp. To jest prawda odnoszaca sie tylko do ludzi wrazliwych, a
        takich jest jednak coraz mniej.
        Znam bardzo szczesliwa pare zbudowana na wielkim cierpieniu porzuconej zony po
        rozbiciu rodziny.Mozna sie zapatrzyc w swoje potrzeby ,realizowac je i czuc
        sie spelnionym.
        W literaturze realistycznej bez pretensji do umoralniana rowniez znajdziemy
        takie przyklady.Zloty srodek- sredniogruba skora i umiejetnosc samouspokajania.
        Nic o Tobie nie wiem, wiem odpowiadam ogolnie.
        Pozdr
        • fredzia10 Re: Czy uda się zbudować coś na nieszczęściu inny 24.07.04, 17:05
          Proponuję Forum: macochy - tam się dowiesz jak budować szczęście
          na cudzym nieszczęściu. Tam sobie dowoli poczytasz jak triumfują
          te Panie nad tymi głupimi żonami, które chcą ratować swoje małżeństwa.
          Ja nie mam nic przeciwko rozwodom, ale mam wiele do tych, którzy rozbijają
          małżeństwa, robiąc to świadomie i z premedytacją(co mnie to obchodzi,że on czy
          ona są w związku).Można i tak, każdy ma swój sposób na życie.
          Pozdrawiam
    • fnoll Re: Czy uda się zbudować coś na nieszczęściu inny 24.07.04, 19:20
      na nieszczęściu innych można np. zbudować świetnie prosperujący zakład
      pogrzebowy lub z powodzeniem prowadzić praktykę adwokacką

      a rodzina na nieszczęściu? hmmm...

      widział ktoś rodzinę zbudowaną na samym SZCZĘŚCIU?
    • Gość: bea Re: Czy uda się zbudować coś na nieszczęściu inny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.04, 23:38
      Dziękuję Wam wszystkim za posty...
      Rzeczywiście niedokładnie opisałam swoją sytuację, ale to nie ja zamierzam coś
      zbudować na nieszczęściu innych...
      To na moim coś zbudowano /lub nie...Zastanawiałam się, myśląc oczywiście o
      swojej sytuacji, czy - wiedząc, że niszczę inną kobietę, mogłabym spokojnie żyć
      dla "własnego szczęścia"...chodziło mi o Wasze opinie, sugestie...
      Czy w podobnej sytuacji myśli się o osobie, której wieloletnie życie się
      niszczy, i nie tylko jej, ale też małoletniego dziecka...
      P.S. Proszę mnie nie uwazać za "nawiedzoną", ja, będąc w sytuacji
      tej "następnej", nie chciałabym żyć z facetem, który tak potraktował
      swoją "ex", bo to o nim świadczy...Chciałam się jedynie dowiedzieć Waszych
      refleksji, lub informacji z "autopsji"
      Pozdrawiam
    • Gość: lex zawsze buduje sie na nieszczesciu innych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.04, 23:50
      chyba ze poslubisz pierwszego chlopca i nikt wczesniej sie w tobie nie kochal
      bez wzajemnosci
    • Gość: Wictoria Re: Czy uda się zbudować coś na nieszczęściu inny IP: *.proxy.aol.com 25.07.04, 16:05
      To zalezy ale jedno jest pewne,ze na lzach bylej zony nikt nie ulozy sobie
      dobrze zycia.
      • Gość: baba Re: Czy uda się zbudować coś na nieszczęściu inny IP: *.acn.waw.pl 25.07.04, 16:07

        Jestes cudowna idealistka.
        Ale dobrze, ze ciagle jeszcze ktos w takie rzeczy wierzy...
    • vielonick elementarz 25.07.04, 16:34
      1. kazde rozstanie wiaze sie z cierpieniem
      2. nie kazde rozstanie (cierpienie) jest nieszczesciem
      3. jezeli ktos odchodzi to znaczy, ze nie byl w zwiazku szczesliwy

      wnioski wyciagnij sama

      :)
      • trzykrota Re: elementarz 25.07.04, 16:36
        vielonick napisała:

        > 1. kazde rozstanie wiaze sie z cierpieniem


        zostawionego, ze go nikt nie kocha, a zostawiajacy odchodzi z ulga - przewaznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka