Nurtująca sprawa

20.06.13, 12:39
Nie rozumiem dlaczego mój tata mówi przy mnie "idę do mamy", "muszę pomóc mamie", "jadę z mamą...", itd. Moja mama jest dla mnie mamą, ale dla niego jego żoną, dlaczego więc mówi przy mnie o niej "mama". Nie powinien mówić "idę do Magdy", "muszę pomóc Magdzie", "jadę z Magdą..."? Zaznaczałoby to jego relację z jego kobietą, pokazywałoby różnicę pomiędzy moją relacją z mamą a jego relacją z żoną. Miałbym wtedy wrażenie, że mama, o której mowa, jest moją mamą a nie jego mamą, bo tak to brzmi tak, jakby jego żona była dla niego jego mamą...Co o tym sądzicie?
    • dressja Re: Nurtująca sprawa 20.06.13, 12:57
      Nic, u mnie bylo to samo.
    • l_witch_l Re: Nurtująca sprawa 20.06.13, 13:04
      Spotkalam sie z takim mowieniem, przyznam ze sama dokladnie nie rozumiem skad sie to bierze.
      Jakis blad w logice...?
    • 1lapaz Re: Nurtująca sprawa 20.06.13, 13:31
      wyobrazilam sobie jak syn mowi do mnie "idę z córką na rower" , oczywiscie chodziloby o moja corkę, nie jego :D mozna to wszystko jeszcze bardziej skomplikowac
      ja natomiast mam problem z tym, ze rodzice mowią do wszystkich znanych dzieci jak do dorosłych Anno, Tadeuszu itp.. natomiast o swoich 70 znajomych Zosienka, Halinka :)
      • nvv Re: Nurtująca sprawa 20.06.13, 13:51
        > wyobrazilam sobie jak syn mowi do mnie "idę z córką na rower"

        Chyba skopiuje i zrealizuje Twój pomysł
        • jedr-ek28 Re: Nurtująca sprawa 21.06.13, 11:12
          Zgadza się, dla mnie, będąc dorosłym, bardzo nieładnie zabrzmiałyby słowa "mam z nim problem" i również uważam, że naturalniejsze byłoby powiedzieć "syn ma problem".
          O tym, ojciec, który czegoś nie dostał od matki i wciąż czuje się dzieckiem a jego obecna żona jest dla niego "matką" też myślałem, doszedłem dokładnie do takich samych wniosków. Sądzę, że też może mieć to coś wspólnego z lękiem przed synem, czyli mną. Ah, trzeba by najlepiej zapytać psychologa i poprosić o diagnozę:)
          • nvv Re: Nurtująca sprawa 26.06.13, 09:04
            Przyszło mi do głowy takie tłumaczenie (nie wiem na ile słuszne i jeśli nawet to pewnie jedno z wielu możliwych wytłumaczeń):

            jeśli np. rodzice byli bardzo młodzi i zaliczyli 'wpadkę', to mogli uciec od wychowywania dziecka oddając dziecko np. babciom. Dziecko jako matkę zaczęło traktować babcię i zaczęło do niej mówić 'mama'. Rodzice później, reflektując się i przejmując wychowanie dziecka desperacko szukali sposobu aby biologiczna matka była traktowana jak 'mama', a ojciec jak 'tato', więc chcąc dać przykład dziecku zwracali się do siebie 'tato', 'mamo', było to dla nich tak ważne i tak weszło w krew, że zostało.
    • czarnakrowawkropkibordoo Re: Nurtująca sprawa 22.06.13, 12:30
      Hahaha, piękne :) Ja bym się nie doszukiwała drugiego dna. A przynajmniej nie w relacjii taty z mamą. Co najwyżej można uznać, że dla taty pozostałeś dzieckiem.
      Zwróć uwagę, jak mówisz do dzieci. Nawet obcych. Z ich poziomu, perspektywy. Inaczej trudno się dogadać.
      Ale to raczej norma jest, że rodzice się przyzwyczają i już tak mówią nawet, kiedy nie ma uzasadnienia.
      Mój brat, kiedy urodził mu się pierwszy syn przechcił naszego ojca na dziadka, chyba już na stałe :)
    • jan_stereo Re: Nurtująca sprawa 22.06.13, 18:56
      Generalnie zbednym jest uzywanie 'mama' badz 'tata' w rozmowach rodzinnych i lepiej chyba mowic sobie po imieniu. Ja zwracam sie przykladowo do swojej matki z imienia, w dowodzie nie ma bowiem napisane 'mama'.
    • malwi.4 Re: Nurtująca sprawa 26.06.13, 12:24
      a dlaczego dziadek do wnuka mówi: gdzie jest tata (czyli jego syn - syn dziadka??)

      dlaczego wychowawczyni w szkole mówi do dziecka: powiedz mamie??

      nie ma drugiego dna, dziecko jest uczone w taki sposób nazywać świat: to jest mama (twoja a nie moja), to jest dziadek (twój a nie mój), jakby pokolenie wyżej mówi w języku pokolenia nieżej
Inne wątki na temat:
Pełna wersja