Dodaj do ulubionych

Piekło umysłu

14.08.13, 22:52
Cześć, ostrzegam, że będzie to dość długa historia, więc osoby z syndromem tl;dr będą miały kłopot.

Wszystko zaczęło się jakieś 5 lat temu, gdy poszedłem do 1 klasy gimnazjum, jako, że byłem małomówny wiadomo co się działo. Po 2 miesiącach przeniosłem się do innej szkoły. Na początku było wszystko ok - ludzie wydawali się spoko etc. Jednak po kilku dniach pojawiła się fobia szkolna - polegała na ciągłym stresie, rano, po szkole, wieczorem, takie ciągłe napięcie związane ze szkoła, nie chodziło o nauczycieli, bo uczyłem się normalnie - to był taki irracjonalny lęk. Oczywiście pojawiła się depresja - na początku nie aż tak ciężka - tylko obniżony nastrój, świat bez kolorów etc. Jednak po paru kolejnych tygodniach zaczęło się naprawdę ostro - nie dość, że non stop byłem napięty po szkole z powodu fobii szkolnej (tak, po szkole, w szkole było ok ). Zaczęły się pojawiać koszmary, które miałem codziennie, przez 3 lata - 1)transseksualista w spódniczce dławiący się własną wątrobą, 2)wchodzę do łazienki, a tam na ścianach płaczące i śmiejące się twarze noworodków, w wannie zamordowany płód, w lustrze jest czarna postać - taka jakie rysowałem w tym okresie w swoich zeszytach - takiej czerni jeszcze nigdy w życiu nie widziałem 3) człowiek rekrutujący do sekty, gdy się nie zgodziłeś to używał piły mechanicznej i ludzie zamieniali się w zebry.
4)palenie ludźmi w piecu5)obserwowanie pociętego ciała, jak się rozkłada.
To takie przykłady, a takich snów przez 3 lata miałem ponad tysiąc. Miałem dziwne wizje w rzeczywistości, typu gdy czytałem kaczora donalda, to przez 0,5 sek., gdy mrugnąłem zobaczyłem kaczora płynącego w morzu krwi, miał takie ostre zęby i takiego przerażenia w oczach to ja nigdy w rzeczywistości nie widziałem. Potem się budziłem i świat nadal był taki sam, tyle, że nie widziałem już tych dziwnych rzeczy. To taki skrót 3 lat, teraz meritum sprawy.

2 lata temu wyleczyłem się z tego, ale oczywiście nie mogę być szczęsliwy, bo oczywiście życzliwy los nie może mi odpuścić - mój tata jest alkholikiem. Ma bardzo dobry zawód jako inżynier, a klepie biedę na samozatrudnieniu - obecnie mamy ponad 30 tys. długu. Do tego jest bezczelny, mówi, że "wspólnymi siłami" to spłacimy. Żal mi mojej mamy, bo musi jeździć do Niemiec, żeby utrzymać rodzinę i jeszcze spłacać długi, ona tak jak ja nic od życia nie ma. Dług będzie rosnąć, a ja jestem w ostatniej klasie szkoły średniej, ale jak to dalej tak się potoczy, to nie pójdę na studia (chcę iść na elektrotechnikę) to będę musiał spłacać długi za jego lenistwo, bo z takim zawodem to z łatwością można zarobić, ale większego nieudacznika życiowego, to ja nigdy nie widziałem. Do tego oczywiście szumi mi w głowie od 3 lat - non stop, przez cały dzień, byłem przez tydzień w szpitalu neurologicznym, ale nic nie wkyryli i wysłali mnie do psychiatry. Mam 18 lat, a życie mnie skopało na wielu płaszczyznach - w rodzinie lipa, ciągłe kłótnie w domu, tata ciągle pijany, mama załamana, ludzie tak samo, póki jest dobrze, masz poczucie humoru etc. to wszystko fajnie, ale wystarczy, że zaczynają się problemy (tutaj dużo by mówić), finanse - przez to nie mogę spokojnie żyć, bo nie wiem, czy za miesiąc lodówka będzie pełna, czy komornik nam nie wparuje do domu etc. miłosnym - dwa kosze, nerwica natręctw, brak jakiegokolwiek wsparcia to tyle...

Do życia przez ostatnie 2 lata motywowała mnie nadzieja, na to, że pójdę na studia, zdobędę pracę i wyrwę się z tego bagna, ale informacja o długu totalnie mnie załamała.
Liczę na waszą radę w sprawie tego co robić, iść na studia i męczyć się w tym "domu" kolejne 5 lat, po szkole średniej wyjechać za granicę, czy co?

PS Moje zeszytowe bazgroły z okresu 3-letniej depresji:
imageshack.us/photo/my-images/12/882s.jpg
Obserwuj wątek
    • nvv Re: Piekło umysłu 15.08.13, 21:49
      Czasami nie ma lekkich wyborów. Sytuacje masz trudną. W głębi serca może Ty sam wiesz co jest najlepszym (właściwym) wyborem. Potem pozostanie mieć nadzieję, że dasz radę i że wybór tej właściwej ścieżki będzie procentować na plus.

      Jeszcze nie dawno bez wahania bym Ci powiedział: uciekaj czym prędzej i układaj sobie życie z daleka od rodziny, która Ci wsparcia nie dała. Mnie pomogła taka ucieczka. A jednak teraz pomału wracam do tego od czego uciekłem
      • kropidlo5 Re: Piekło umysłu 16.08.13, 10:33
        nvv napisał:

        > Poza tym, to jest jak uciekanie z tonącego statku. Czasami najwięcej odwagi potrze
        > ba aby zostać i ratować statek (wspierać rodzinę, bliskich). Ucieczka może popr
        > awić Twoją sytuacje, a pogorszyć sytuacje pozostałych domowników. Może też na k
        > oniec najwięcej satysfakcji przynieść wspieranie rodziny i pomoc w ułożeniu dob
        > rej relacji.
        >

        Wszystko pieknie, tylko trzeba ratowac statek, a kto martwi sie ratujacym? Postulujesz poswiecenie dla innych? Jakie zobowiazania ma wg ciebie druga strona w takim czy innym podobnym ukladzie? Potrafisz zyc w relacji zobowiazan jednostronnych?


        > "Cierpiałem w życiu przez wiele katastrof. Większość z nich nigdy się nie wydar
        > zyła."

        Tak, to sluszna dewiza, cos podobnego mowil schopenhauer, ze 80% trosk ktore mi zatruwaly zycie nigdy nie wydarzylo sie.

        > Fajny jest też brytyjski plakat z burzliwego okresu ubiegłego wieku, który miał
        > słowa: Keep Calm and Carry On. To był moment jak bomby ludziom na głowy spadał
        > y i nikt nie wiedział czy przeżyje następny dzień. Cóż jednak mogli robić? Robi
        > ć swoje, mimo wszystko.


        Ale to jest inna sytuacja. Sa sytuacje, na ktore nie ma sie zadnego wplywu- i sa sytuacje, na ktore wplyw sie ma. Zona bita przez meza to co innego niz mieszkancy bombardowanego panstwa (zakladajac, ze nie moga wyemigrowac).

        Keep calm and carry on to bardzo sluszna rada w sytuacji, gdy frustrujesz sie czy lekasz czyms, czego nie dasz rady zmienic, a nie w sytuacji, gdy masz pole manewru ale zamiast go wykonac zamykasz oczy i udajesz, ze nic sie nie dzieje.

        Rozumiem, ze rozne okolicznosci wygodne dla pewnych ludzi i sytuacje tworzone sztucznie dla czyjejs korzysci wypaczyly ludziom widzenie,
        np. nauka spoleczna kosciola i 'nies swoj krzyz' stalo sie credo w sytuacjach, gdy wcale tego krzyza niesc sie nie musialo, a zbedne cierpienie rzekomo uszlachetnialo, ale sami ksieza jakos dosc czesto nie lubili i nie lubia szlachetnie cierpiec i nosic krzyzy, zamiast tego wola toyoty auris, tak samo 'panowie' polscy uzasadniali kiepski los chlopa- zeby sie nie buntowal i nie wznosil brudnych lapsk po 'nieswoje' to stworzylo sie odrebny stan spoleczny a nawet odrebna 'rase' chamow, zeby tylko chlop oral w polu i zyl w lepiance i nie zadawal pytan.

        Ale potem z takich zdlawionych wolnosci i godnosci rodzi sie taki jakub Szela i inne potwory. No ale pomijajac potwory, dzis jestesmy juz na etapie (choc gdupy interesu jak zawsze blokuja to tu i tam) gdzie nie trzeba tak cierpiec za innych w imie jakichs mrzonek i teoreyjek o szlachetnosci bycia ciemiezonym, a przez to, ze nastapilo to przez odbicie a nie ewolucje to mamy rozwody, narkotyki, hedonizm, bo ludzie tak mocno chca uciec od wymuszonego cierpienia, ze popadaja w inna skrajnosc.
        Ale rada na skrajnosc nie jest inna skrajnosc, w te czy wewte:)


        • nvv Re: Piekło umysłu 16.08.13, 11:37
          Gdyby nikt się nim nie martwił, to by go nie było. A jednak przez 18 lat miał dach nad głową, jedzenie, podręczniki, itp.

          Warto patrzeć na to głębiej. Dajmy przykład na to co chcemy uzyskać i zatroszczymy się o siebie nawzajem (również dzieci o rodziców i o rodzeństwo).

          Czasem jakieś granice są przekraczane i może warto uciec, opuszczając płonący statek, aby odzyskać zdrowe zmysły i zyskać lepszą percepcje. I dzielę się autorem radą, że mi to pomogło, ale jednocześnie dziele się przemyśleniami że wcale nie jestem pewny czy ucieczka alla "byle dalej od Was" była właściwa
          • nvv Re: Piekło umysłu 16.08.13, 11:48
            Doprecyzuje moją myśl:

            owszem, w idealnym świecie dzieci powinny rodzić się tylko wtedy kiedy rodzice są na to gotowi, dojrzali, ustatkowani, i kochają się w pełni i kochają w pełni idealną miłością dziecko, a dziecko to dostanie pełną akceptacje, rodzice zawsze będą dla dziecka cierpliwi, będą mieli wiedzę psychologiczną jak najlepiej do dziecka podejść i będą ją stosowali aby wychować wspaniałego, ułożonego człowieka, który będzie szczęśliwy.

            Ale nie żyjemy w takim świecie, niemal dopiero co wyszliśmy z jaskini, jeszcze nie dawno kobiety nie miały prawa głosu, a niewolnictwo... wciąż jest w XXI wieku. My dopiero tworzymy, wspólnym wysiłkiem, tak rozwinięte społeczeństwo które będzie bardziej uwrażliwione na krzywdę wzajemne i z lepszym taktem będzie podchodzić m.in. do dzieci. Zmierzam do tego, że jest jak jest, i zamiast tupać nóżką i mówić "powinno być inaczej!" należy nam może dążyć do tego aby było tak jak chcemy aby było, pomagać też poprzedniemu pokoleniu, które wychowywało się w zupełnie innych realiach i nie ma dostało w szkole takiej wiedzy jak my. Zapytajcie Waszych rodziców jak wyglądało ich dzieciństwo...
      • nvv Re: Piekło umysłu 29.08.13, 15:37
        Męczą mnie wyrzuty sumienia co do tej mojej rady aby "nie uciekać"
    • malwi.4 Re: Piekło umysłu 15.08.13, 23:57
      masz już 18 lat, więc nadszedł już czas, gdy nie jesteś zupełnie bezbronnym, zależnym dzieckiem skazanym na łaskę i niełaskę rodziny, będziesz powoli brał swoje życie w swoje ręce, już zaczynasz brać, zastanawiasz się co dalej

      myślę, że studia to dobry pomysł, 5 lat szybko minie, zawód uzyskany na politechnice pomoże Ci zdobyć dobra pracę, a może już w czasie studiów zaczniesz zarabiać pierwsze pieniądze i coraz bardziej zaczniesz się czuć niezależny, zauważysz, że masz wpływ na swój los, na swoją przyszłość, zaczniesz się psychicznie odcinać od rodziny

      chyba ze plany studiów faktycznie pokrzyżuje dług, tylko ten dług może sie bez przerwy powiększać, i Twoje próby spłacenia go (poprzez zarabianie zamiast studiowania) nic mogą nie pomóc

      jakąkolwiek los wymusi decyzję, uwierz, ze za 10 lat na swoje aktualne życie spojrzysz nieco inaczej, może na swojego ojca spojrzysz inaczej, czasem ludzie się tak dobierają w pary, ze zamiast się wspierać, wydobywają z siebie nawzajem to co najgorsze

      znam jednego alkoholika, nie miał łatwego dzieciństwa, do zaprzestania pica nic go nie nakłoni, jego żona w porę się z nim rozstała zanim komornik zająłby mieszkanie, dziś ten alkoholik pracuje na wynajem pokoju, rachunki i na alkohol, jest sam, bo powiedział, że nie chce już nikogo więcej skrzywdzić

      być może Twój ojciec też widzi krzywdę jaką Wam wyrządza (myślę, ze jest inteligentnym człowiekiem) ale może sam przed sobą nie potrafi się do tego przyznać, potrafi jedynie powiedzieć "wspólnymi siłami"

      jak się ma takie przejścia za sobą jak Ty, to z pewnością ciężko Ci znaleźć kogoś podobnego do Ciebie, o podobnej wrażliwości, z kim mógłbyś znaleźć porozumienie, więź, wygadać się, ale wiem, że nie jest to niemożliwe, szukaj kogoś bliskiego, przyjaciela - Ty kogoś takiego potrzebujesz, dlatego napisałeś na forum - sam sobie z tym wszystkim nie radzisz

      mam nadzieję, ze odważysz się przed kimś otworzyć i że trafisz na odpowiednią osobę, która da Ci wsparcie choćby samą swoją obecnością

      choć kończąc okres dzieciństwa powinniśmy umieć wsparcie czerpać z głębi siebie, to jednak to dzieciństwo pogmatwane sprawia, że bardzo potrzebujemy, by najpierw ktoś uwierzył w nas, i potem łatwiej nam uwierzyć w siebie
    • leda16 Re: Piekło umysłu 16.08.13, 08:32
      Jak tak się rwiesz do roboty, to nikt ci przecież nie broni zatrudnić się przy łopacie i studiować zaocznie. Nie masz też prawnego obowiązku spłacania długów tatusia, więc to żaden pretekst do rezygnacji ze studiów. Jeśli chodzi o twoją mamę, to przecież jej wybór. Skoro chce siedzieć z pijakiem i harować na spłatę jego długów, to też wie co robi, swój rozum ma. Widać takie życie jej pasuje. A co do tych mitycznych zarobków inżynierów to już nie te czasy chłopcze. Jeden znajomy inżynier prowadzi warsztat samochodowy, drugi został kierowcą autobusów, trzeci pracuje co prawda w biurze projektowym, ale za 1600 zł brutto a jeszcze inny otworzył kiosk z lodami. W dobie 28% bezrobocia , zwłaszcza wśród absolwentów wyższych uczelni, trzeba brać jak leci, a nie grymasić. Twoim problemem jest zbytnie rozczulanie się nad sobą i postawa roszczeniowa. To zmień przede wszystkim, bo źle ci będzie w życiu.
    • 7zahir Czy Wiesz , że jesteś DDA ? 16.08.13, 09:08
      Poczytaj w podanych tu linkach:
      forum.gazeta.pl/forum/w,176,83726447,83859944,DDA_Dorosle_Dzieci_Alkoholikow.html
      • leda16 Re: Czy Wiesz , że jesteś DDA ? 16.08.13, 10:48
        7zahir napisała:

        > Poczytaj w podanych tu linkach:


        I co z tego? DDA czy DD-sra, life is brutal, nie ma tam miejsca dla mazgajów. Albo sprosta wymaganiom jakie niesie z sobą wiek męski, albo zginie. Warto, żeby o tym wiedział na progu dorosłości. Wyprowadzić się z domu jak coś nie pasuje, zamiast czekać na usłanie życia różami przez ojca pijaka. Na pocieszenie pomyśleć o losie dzieci pijaków 2 wieki temu. Od 9-tego roku życia zapierdzielały przy maszynach przez 12 godz. dziennie, żeby nie umrzeć z głodu.
        • malwi.4 Re: Czy Wiesz , że jesteś DDA ? 16.08.13, 10:58
          takie rady to próba wymuszenia, by autor swoje rozchwianie emocjonalne schował pod dywanem (niech sobie ono żyje tam własnym życiem) i brak empatii dla wrażliwości autora, sory :/
          • kropidlo5 Re: Czy Wiesz , że jesteś DDA ? 16.08.13, 11:08
            malwi.4 napisała:

            > takie rady to próba wymuszenia, by autor swoje rozchwianie emocjonalne schował
            > pod dywanem (niech sobie ono żyje tam własnym życiem) i brak empatii dla wrażli
            > wości autora, sory :/


            Odnioslem podobne wrazenie.
          • malwi.4 Re: Czy Wiesz , że jesteś DDA ? 16.08.13, 11:09
            ...ale ok, może komuś, pomagają twarde rady w stylu: nie bądź mazgajem, autor wybierze sobie te, które mu pomogą
            • leda16 Re: Czy Wiesz , że jesteś DDA ? 16.08.13, 12:10
              malwi.4 napisała:

              > ...ale ok, może komuś, pomagają twarde rady w stylu: nie bądź mazgajem,


              Uważam, że nie ma rad "twardych" i "miękkich" tylko pozbawione związku z realiami życiowymi. Rzeczywistość jest taka, a od ludzi dojrzałych, zrównoważonych emocjonalnie i wysoce inteligentnych należy oczekiwać, że dostosują się do nich, a nie odwrotnie. Jeżeli chłopak nie posiada tych 3 decydujących o powodzeniu w życiu cech, niech swoje plany dostosuje do swoich możliwości, a nie możliwości rodziców. Natomiast widzę tutaj (sorry) 18-to letniego, niezdecydowanego, rozczulającego się nad sobą mazgaja, której to postawy nikt i nic nie zmieni prócz jej autora.
              • malwi.4 Re: Czy Wiesz , że jesteś DDA ? 16.08.13, 19:50
                a tu jakiś poziom jest oczekiwany?? pisze jako szary człowiek z ulicy - tak ostrzegam, możecie mnie zablokować i omijać moje posty ;)

                ja autora nie uważam za mazgaja, myślę, ze życie zbyt szybko wymusiło na nim wejście w dorosłość
          • leda16 Re: Czy Wiesz , że jesteś DDA ? 16.08.13, 11:59
            malwi.4 napisała:

            > takie rady to próba wymuszenia,


            Wymuszenia? Czy aby używasz właściwych określeń? Bo co ja takiego na nim "wymuszam"? Chłopak jest dorosły, choć może emocjonalnie niedojrzały, ale decyzje podejmuje sam i dobrowolnie a nie pod moim przymusem.


            by autor swoje rozchwianie emocjonalne schował
            > pod dywanem (niech sobie ono żyje tam własnym życiem) i brak empatii dla wrażli
            > wości autora, sory :/



            Jeśli - jak twierdzisz - jest niezrównoważony emocjonalnie (czego akurat w tym wątku u autora nie zauważyłam) to tym gorzej dla niego. Zresztą pod dywan można zamieść tylko śmieci a nie emocje. Emocje są integralnym składnikiem ludzkiej psychiki a nie bytem materialnym. Rozumiem, że nie potrafisz używać precyzyjnych określeń ale takie jak powyższe porównania szkodzą poziomowi dyskusji.
        • kropidlo5 Re: Czy Wiesz , że jesteś DDA ? 16.08.13, 11:07
          leda16 napisała:

          > 7zahir napisała:
          >
          > > Poczytaj w podanych tu linkach:
          >
          >
          > I co z tego? DDA czy DD-sra,

          depresja sresja, pierdofrenia, bialaczka sraczka, niemowleta gownieta, dzieci sreci,



          life is brutal, nie ma tam miejsca dla mazgajów.
          > Albo sprosta wymaganiom jakie niesie z sobą wiek męski, albo zginie. Warto, że
          > by o tym wiedział na progu dorosłości. Wyprowadzić się z domu jak coś nie pasuj
          > e, zamiast czekać na usłanie życia różami przez ojca pijaka.



          Tak, swiat jest dosc brutalny, slabi musza zginac itp, ale pytanie- kto jest naprawde slabszy?

          Na pocieszenie pom
          > yśleć o losie dzieci pijaków 2 wieki temu. Od 9-tego roku życia zapierdzielały
          > przy maszynach przez 12 godz. dziennie, żeby nie umrzeć z głodu.
          >

          Nie tylko pijakow, ale takze takich porzadnych ludzi jak Leda. Statystycznie biorac jest duza szansa (7-=80%) ze Leda pochodzi od chlopow, a przynajmniej w czesci- wiec jej pradziady zasuwaly 16 godzin w polu umorusane obornikiem aby Pan mogl sie wyspac.
          • leda16 Re: Czy Wiesz , że jesteś DDA ? 16.08.13, 12:19
            kropidlo5 napisał:
            > depresja sresja, pierdofrenia, bialaczka sraczka, niemowleta gownieta, dzieci s
            > reci,


            Sądząc z tej wyliczanki, raczej to Twoim przodkom było bliżej do wychodka za stodołą :).


            pytanie- kto jest n
            > aprawde slabszy?


            Odpowie Ci życie Kropidło ;). Silnego psychicznie człowieka nieszczęścia wzmocnią, słabego załamie pryszcz na nosie.



            >
            > Nie tylko pijakow, ale takze takich porzadnych ludzi


            Co racja to racja. Ogólnie - dzieci ludzi ubogich, nędzarzy. Zresztą, czy teraz nie jest ciut podobnie? Nazywa się to dziedziczeniem statusu społecznego. A swoim pochodzeniem nie myślę się tutaj chwalić. Jeszcze byś się frustracji nabawił Kropidełko :).


    • kropidlo5 Re: Piekło umysłu 16.08.13, 10:14
      Te koszmary to moze tez objaw leku, przed smiercia? (swoja, bliskich?), przed cierpieniem? Albo ukryte wyzwolenie zlosci, poczucia bezsilnosci, przez jakies uskrajnienie emocji?
      • leda16 Re: Piekło umysłu 16.08.13, 10:36
        kropidlo5 napisał:

        > Te koszmary to moze tez objaw leku,

        A co za różnica? Było, minęło (2 lata temu!) więc po co do tego wracać, co mu da szukanie przyczyn po fakcie? Lepiej niech się nad swoją przyszłością zastanowi i jakieś decyzje podejmie. Studia tylko 5 lat trwają, a pracować w wybranym zawodzie musi 42 lata.
        • malwi.4 Re: Piekło umysłu 16.08.13, 10:51
          ale jak widać przyczyna tych koszmarów spokoju autorowi nie daje, i może to go powstrzymuje do zrobienie kroku na przód, z mojego doświadczenia wiem, ze dużo pomaga uświadomienie sobie i/lub zaprzestanie wypierania pewnych spraw, wydarzeń z dzieciństwa, które wywołują wstyd i poczucie winy, z czasem te najgorsze nawet da się oswoić i można iść dalej

          inaczej to jest takie kręcenie się w kółko, lub budowanie zamków na lodzie, albo robienie dobrej miny do złej gry, autor może w przyszłości starać się być dobrym mężem i ojcem, pracownikiem, ale demony z przeszłości będą go podgryzać

          według mnie przeszłość trzeba przerobić, przeanalizowac i zaakceptowac, ze los nam dał to co dał, wbrew pozorom takie zmierzenie się z tym co nas skrzywiło daje wewnętrzne wsparcie, pozwala zamknąć pewien etap i iść dalej choćby małymi kroczkami ale iść
          • leda16 Re: Piekło umysłu 16.08.13, 11:51
            malwi.4 napisała:

            > ale jak widać przyczyna tych koszmarów spokoju autorowi nie daje,


            Ja tego nie widzę. Widzę chłopaka, który ma pretensje do ojca o długi, nazywa go nieudacznikiem i rozczula się nad sobą z powodu czegoś co minęło 2 lata temu i niemożności liczenia na wygodne życie za rodzicielska kasiorę.


            i może to go
            > powstrzymuje do zrobienie kroku na przód, z mojego doświadczenia wiem, ze dużo
            > pomaga uświadomienie sobie i/lub zaprzestanie wypierania pewnych spraw, wydarze
            > ń z dzieciństwa, które wywołują wstyd i poczucie winy, z czasem te najgorsze na
            > wet da się oswoić i można iść dalej


            Twoje doświadczenie nie zahacza nawet o granicę błędu statystycznego, zaś z doświadczeń nauki psychologią zwanej wynika, że studia nie są "krokiem dalej", tylko wyborem swojej przyszłości a uciekanie przed tym wyborem do dzieciństwa, jest niczym bezcelowe kręcenie się szczeniaka za własnym ogonem. A może on w szkole jedzie na trójach i nie ma szans na ukończenie studiów dziennych, do których - jak wiadomo - nie każdy się nadaje? I zamiast przyjąć do wiadomości fakt, że jest tępy, usiłuje znaleźć przyczynę w tatusiu -pijaku. A może jest leniwy i nie chce mu się studiować? Ale skoro jest DDA więc ma dobre usprawiedliwienie. Zawsze z cudzej przyczyny, nie ze swojej.


            autor może w przyszłości starać się być dob
            > rym mężem i ojcem, pracownikiem, ale demony z przeszłości będą go podgryzać



            Nauka wyklucza istnienie demonów, diabłów, wampirów, itp. Żeby być dobrym mężem i ojcem nie trzeba mieć dobrego pochodzenia tylko dobry charakter. Jeśli zaś człowiek bardzo się stara o właściwe pełnienie ról społecznych, to tatuś-pijak i mamusia-prostytutka mu w tym nie przeszkodzą. Nie przeszkodzi mu - jak Jaśkowi Melke w zdobyciu szczytów górskich brak ręki czy nogi. Ale NA PEWNO przeszkodzi mu brak rozumu, tudzież brednie wciskane przez sekciarskich psychoterapeutów DDA.


            > według mnie przeszłość trzeba przerobić,


            Przerobić to można dniówkę w robocie, a nie przeszłość, odrobić zadanie domowe...Dobrą przeszłość można wspominać, nad złą nie warto się koncentrować, bo taka postawa działa jak buddyzm - paraliżująco.


            los
            > nam dał to co dał,


            Los??? No, z takim determinizmem nikt daleko nie zajedzie. On ma 18 lat i powinien SAM KSZTAŁTOWAĆ SWÓJ LOS. Po to człowieka społeczeństwo czyni pełnoletnim, żeby sam ponosił odpowiedzialność za swoje wybory a nie zwalał na toksycznych rodziców.


            wbrew pozorom takie zmierzenie się z tym co nas skrzywiło


            On sam się skrzywi swoim malkontenctwem.


            iść dalej choćby małymi k
            > roczkami ale iść


            Uważasz, że takie psychoterapeutyczne eufemizmy coś u niego zmienią? Owszem, chłopak ma 3 drogi - iść do roboty, iść na studia zaoczne i zarobić na nie, iść do funduszu alimentacyjnego po kasę na studia dzienne. Wybór zależy od niego. Wszak ma już 18 lat, nie jest TU I TERAZ żadnym dzieckiem. Ale terapeuci DDA w celach merkantylnych zinfantylizują go na siłę, robiąc mu dużą krzywdę, jak Ty swoimi radami, żeby babrał się w dzieciństwie, że coś tam musi "przerobić", że dzięki temu jego czujstwo się poprawi, itp. Niemalże Niebo na Ziemi obiecują, jak każda sekta :))). Czyli obietnice bez pokrycia, którymi ci cyniczni manipulanci łatwo spaprzą chłopakowi resztę życia. Ty w nie uwierzyłaś, tracąc niepotrzebnie czas na na przerabianie swoich rojeń, ale prócz Ciebie są na świecie ludzie ambitni, którzy lubią zawdzięczać wszystko sobie.
            • venominus Re: Piekło umysłu 16.08.13, 12:13
              Nie wiem czemu jesteś, taki/taka negatywnie do mnie nastawiony. Twardo stąpam po ziemi (już umiem język niderlandzki na poziomie podstawowym) i przeliczyłem, że byłbym w stanie się utrzymać na studiach w Holandii. Stypendium + praca i mam około 1000 euro. Ja naprawdę zdaję sobie sprawę z tego co się dzieje, planuje przyszłość. Tylko, że pod względem emocjonalnym już jestem poszarpany, zresztą wielu rzeczy nie wiecie, bo to co napisałem to szczyt góry lodowej. Miałem chęć się wygadać, to tutaj napisałem, zresztą niektóre posty, które czytam dają mi małą ulgę. Zresztą trochę poużalać się muszę, bo i tak na co dzień tłamszę w sobie wszystko, więc chyba mam takie prawo. Najważniejsze, żeby działać i to robię - uczę się i planuję.
              • leda16 Re: Piekło umysłu 16.08.13, 12:25
                venominus napisał:

                >Twardo stąpam p
                > o ziemi (już umiem język niderlandzki na poziomie podstawowym) i przeliczyłem,
                > że byłbym w stanie się utrzymać na studiach w Holandii. Stypendium + praca i ma
                > m około 1000 euro. Ja naprawdę zdaję sobie sprawę z tego co się dzieje, planuje
                > przyszłość.
                > Najważniejsze, żeby działać i to rob
                > ię - uczę się i planuję.


                Dobrze, że po dwóch dniach już wiesz co robić. Powodzenia! Dziewczyny jeszcze sobie poszukaj - do zwierzeń ;).
                • venominus Re: Piekło umysłu 16.08.13, 12:38
                  Ta, już dawno wiem co robić (od ponad roku), stety jestem przeciwieństwem ojca pod tym względem.
                  • leda16 Re: Piekło umysłu 16.08.13, 13:50
                    venominus napisał:

                    > Ta, już dawno wiem co robić (od ponad roku), stety jestem przeciwieństwem ojca
                    > pod tym względem.

                    Wobec tego, co miały znaczyć te słowa z 14.VIII.13 r.? :"...co robić, iść na studia i męczyć się w tym "domu" kolejne 5 lat, po szkole średniej wyjechać za granicę, czy co?"
                    • nvv Re: Piekło umysłu 16.08.13, 15:21
                      > Wobec tego, co miały znaczyć te słowa [...]

                      może to chwile zwątpienia. ja też
                      • nvv Re: Piekło umysłu 16.08.13, 15:30
                        po latach venominus może odkryje, że tato też dobrze wiedział co należy robić, tylko te "chwile zwątpienia" się spiętrzyły i go rzuciły na kolana, bo właśnie nie było wsparcia nikogo, tylko wieczne pretensje i brak doceniania wysiłków, a nikt z nas nie jest człowiekiem ze stali

                        takie to życie, że krytykujemy innych, a potem życie nas stawia w tej samej sytuacji i widzimy jak to jest
                      • leda16 Re: Piekło umysłu 16.08.13, 22:10
                        nvv napisał:
                        > może to chwile zwątpienia. ja też
              • nvv Re: Piekło umysłu 16.08.13, 12:49
                I tak trzymaj.

                W ledzie16 ja nie widzę negatywizmu, tylko inne podejście (alla Nietzsche, jesteśmy kowalem swojego losu) i kubeł zimnej wody na otrzeźwienie abyśmy robili co trzeba, zamiast się użalać. Jest w jej podejściu pewna racja i myślę, że w głębi serca też Tobie życzy abyś sobie ułożył życie.

                Ja też uważam, że czasem warto się poużalać nad sobą. Czasem nawet płacz pomaga
            • malwi.4 Re: Piekło umysłu 16.08.13, 23:22
              ja w żadnej terapii nie uczestniczyłam nigdy

              ot, jakiś czas temu, gdy moje nowonarodzone dziecko dzień i noc płakało, ktoś powiedział mi bym była cierpliwa i polecił pewną książkę o tym jak ważne w życiu człowieka są trzy pierwsze lata życia, książka pomogła mi przy dziecku i pomogła mi samej

              zrozumiałam dlaczego jestem jaka jestem i pomogła zaakceptować moje słabości

              "nieba" chyba żaden psychoterapeuta nie obiecuje - ale zawsze może być lepiej - gorsze chwile zawsze będą się zdarzały - ale mamy wpływ na nasze życie, bez względu na to jakie dzieciństwo mieliśmy

              myślę, ze trudne dzieciństwo pozostawia ślad w postaci niskiego poczucia własne wartości, według mnie nie da się pracować nad poczuciem własnej wartości bez zahaczenia o dzieciństwo


              Los??? No, z takim determinizmem nikt daleko nie zajedzie. On ma 18 lat i powinien SAM KSZTAŁTOWAĆ SWÓJ LOS.

              los sprawił, że w takiej a nie innej rodzinie dorastał, tego co było nie zmieni, ale to co przed nim w jego rękach, zwłaszcza, ze jest już pełnoletni, samodzielny, mądry, i myślę, ze wbrew pozorom uodporniony na zły los

              myślę, ze te rysunki te forma wyrzucenia z siebie emocji, i dobrze, ze znalazł jakieś ujście dla emocji

              pamiętam jak pierwszy raz w życiu wpadł mi w ręce album z pracami Beksińskiego, byłam zdumiona... ale tak pozytywnie... ciekawe co jego skłoniło do takich prac...

              • leda16 Re: Piekło umysłu 18.08.13, 19:35
                malwi.4 napisała:



                > pamiętam jak pierwszy raz w życiu wpadł mi w ręce album z pracami Beksińskiego,
                > byłam zdumiona... ale tak pozytywnie... ciekawe co jego skłoniło do takich pra
                > c...



                Pewnie choroba psychiczna. Był schizofrenikiem.
                • venominus Re: Piekło umysłu 18.08.13, 19:47
                  Nie był chory na schizofrenię. To, że ktoś maluje dziwne obrazy nie świadczy o tym, że jest chory. Schizofrenia polega na urojeniach i halucynacjach, a Beksiński był na co dzień normalnym człowiekiem, dbał o syna, miał żonę, wpuszczał turystów, więc nie przejawiał żadnych objawów schizofrenii. Jego syn był chory na depresję i popełnił samobójstwo, więc możliwe, że Beksiński też był chory na depresję, a jego syn otrzymał ją w "prezencie" poprzez geny.
    • yaxe Re: Piekło umysłu 16.08.13, 20:47
      wene to masz in plus, nie - in minus
      • yadaxad Re: Piekło umysłu 18.08.13, 20:29
        Artystów w to nie montujcie. Liczy się praca i dzieło, a to że powoduje socjalizacyjne problemy, to zupełnie inny aspekt.
    • yadaxad Re: Piekło umysłu 18.08.13, 21:26
      Masz wyobraźnię, która pozwala ci na wizualizację twojego odbioru problemów, które cię dotkną. Podlegasz jej emocjonalnie, ale odbierasz racjonalnie, tak że jak to wykorzystasz, to włącznie twoja sprawa. Pamiętaj, że wszystkie dzieci malują, a potem im przechodzi, a tym, którym nie przechodzi wyrastają na artystów i te wizje realizują dalej, w filmie , obrazach, penformach. Co chyba nie jest twój problem, bo raczej jesteś nastawiony na normalność i nie masz ochoty na kotłowanie się z życiem. Masz poczucie obowiązku do tyłu, czyli ty masz się zaopiekować rodziną, która miała zaopiekować się tobą i wypuścić w świat, bez ograniczeń ,-to jest syndrom DDA. Olej tych, którzy sami sobie zgotowali ten los. Ty za to nie odpowiadasz, pomóc możesz racjonalnie, kiedy to tobie życia nie niszczy. Traktujesz rodziców jak dzieci, a oni nie mieli prawa wzbudzić w tobie takiej emocji.
    • pentagruel porada 02.09.13, 13:38
      Nie znam lepszej metody radzenia sobie z problemami niż przyjęcie ich i dokładne rozpatrzenie w swoim środku. Najgorsze co możesz zrobić to próbować od nich uciec i użalać się nad sobą. Użalają się nad sobą tylko degeneraci.

      Z tym że nie każdy to potrafi niestety. W takim wypadku rozmowa z psychologiem może pomóc. Nie ma co się unosić w takim wypadku dumą, to zwykła sprawa, kiedyś mi to pomogło. Znajdź kogoś w okolicy, najlepiej jesli popytasz o opinie (sporo ludzi łazi do nich), a jeśli nie chcesz się konfrontować od razu w cztery oczy to spróbój gdzieś w sieci, na przykład tu: snm-pp.pl. Ponoć gość jest dobry.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka