Dodaj do ulubionych

Łagodni wymieraja

03.08.04, 16:16
Jak skrupulatnie wyliczyli japonscy naukowcy, za 200 lat nie bedzie
autentycznych blondynow - ich geny sa recesywne, nie maja szans.

Tak samo (tylko zupelnie inaczej) wymra lagodni. Przechrzczeni na takich,
ktorym 'brak sily przebicia', myleni z niesmialymi, pogardliwie
nazywana 'niemotowatymi', ginacy wobec naporu miksu kompleksow i buty pan w
urzedach, wypychani z kolejnych kolejek... ech.
Szkoda, bo lagodnosc moze byc swiadectwem wielkiej sily.

Wam nie szkoda?
Jakie jeszcze cechy osobowosci gina?

zet nostalgiczne
Obserwuj wątek
    • kvinna ja tam się nie zgadzam 03.08.04, 16:22
      Opozycja łagodny-niełagodny wydaje mi się nieporozumieniem.
      Podobnie jak słaby-silny człowiek

      I taki, i taki.

      Czy nie widzisz (widzisz, widzisz, wiem), że butny pan z łokciami to
      najczęściej zakompleksiony buc?
      • ziemiomorze Re: ja tam się nie zgadzam 03.08.04, 16:26
        Ej, no jasne, ze nie istnieje - na jakims poziomie. Na innym - jednak tak.
        Jestesmy i tacy, i tacy, ale piszac o lagodnych, mialam na mysli lagodnych
        totalnie, jak sa lagodni, bo ja wiem, staruszkowie w parkach albo rozni
        rinpoczowie.

        > Czy nie widzisz (widzisz, widzisz, wiem), że butny pan z łokciami to
        > najczęściej zakompleksiony buc?

        No i o to mi szlo, kiedy pisalam, ze lagodnosc moze byc swiadectwem sily - bo
        na prawdziwa lagodnosc pozwolic sobie moze czlowiek silny wewnetrzenie
        niebywale; na swiadome powstrzymanie sie od walki, jak Ghandi.
        "Prawdziwej sily nie trzeba pokazywac" - na tej zasadzie.

        Cicho sugerowalam, ze skoro nie ma lagodnych, to nie ma tez silnych - sa w
        wiekszosci jacys tacy 'letni'

        z.
        • kvinna Łagodnie (sic) zapytam: 03.08.04, 16:30
          zawsze jesteś łagodna?

          Nigdy Cię nie ponosi?

          Czy "łagodność" to ten ideał, do którego dążysz?

          • ziemiomorze Re: Łagodnie (sic) zapytam: 03.08.04, 16:55
            kvinna napisała:

            > zawsze jesteś łagodna?
            >
            > Nigdy Cię nie ponosi?
            >
            > Czy "łagodność" to ten ideał, do którego dążysz?

            Ale ja tu o sobie nie rozmawiam,

            zet w ciup
            >
            • kvinna poważnie? 04.08.04, 14:07
              ;)

              Nie wierzę.
      • m.malone A ja tak...niestety 03.08.04, 16:27
        kvinna napisała:

        (cut)
        > Czy nie widzisz (widzisz, widzisz, wiem), że butny pan z łokciami to
        > najczęściej zakompleksiony buc?

        Z. właśnie o tym pisze.
        ale smutno:(

        Pozdrowienia
        MM
        • vielonick Re: A ja tak...niestety 03.08.04, 16:39
          mmalone!! a kajs Ty sie podziewol?! :)))))))))

          re ziemiomorze:
          jesli lagodnosc jet rzeczywiscie "objawem sily" to przetrwa
          prawda zawsze sie obroni

          re kvinna:
          ponoszenie wg mnie nie wyklucza lagodnosci
          przyklad jaki mi przychodzi do glowy to Jezus i handlarze w swiatyni
          • m.malone no, wciąż jestem... 03.08.04, 16:46
            tak troszeczkę tylko, fieloniku:)))
            • vielonick Re: no, wciąż jestem... 03.08.04, 16:59
              a czemu "troszeczke tylko"?
              ja chce viecej!! :)))))))
              • m.malone Re: no, wciąż jestem..i jestem. 04.08.04, 21:05
                Na razie troszeczkę. Potem pewnie wcale.
                A potem znowu:))) i da capo...

                A właściwie dlaczego chcesz (v)wiecej?:)
          • ziemiomorze Re: A ja tak...niestety 03.08.04, 16:56
            vielonick napisała:
            > jesli lagodnosc jet rzeczywiscie "objawem sily" to przetrwa
            > prawda zawsze sie obroni

            O jakim 'zawsze' mowimy? Bo jesli to 'zawsze' trwa tyle, co Twoje lub moje
            zycie, to mam watpliwosci.

            z.
            • vielonick Re: A ja tak...niestety 03.08.04, 17:04
              zawsze to zawsze
              dlugosc jedego zycia to za krotko
              czasem prawda broni sie dluzej

              ale jak jest prawda - wyjdzie na wierzch
              • aszar.kari Re: A ja tak...niestety 03.08.04, 17:22
                Nie przejmuj sie Ziemiomorze - juz sie przyznali, ze blondyni nie wymra w ciagu
                200 lat, nawet rudzi, ktorzy mieli wymrzec jeszcze szybciej tez jeszcze sobie
                pozyja co najmniej przez nastypnych 20 pokolen. Juz sie ci wielcy uczeni
                (amerykanscy zreszta, nie japonscy) pogodzili z tym, ze sie nie da tego
                policzyc. Co zreszta jest bardzo milym swiadectwem tego, ze wciaz nas -
                ludzkosc - czekaja jeszcze jakies niespodzianki :]
                Co do lagodnych to mam wrazenie, ze jest odwrotnie - bedzie ich przybywac.
                Miejmy nadzieje, ze w coraz wiekszej ilosci regionow swiata nie trzeba juz
                bedzie zabijac sasiada w walce o wode, miedze, kawalek chleba. No i zyjemy
                coraz dluzej, na starosc zas lagodniejmy wiec te miliony lagodnych, zyczliwych
                swiatu staruszkow zachowaja lagodnosc na nastepne pokolenia. Glowa do gory, nie
                bedzie tak zle - jeszcze sie spotka nie raz lagodnego siwiejacego rudego z
                piegami.
          • Gość: Mi A cóż takiego było... IP: *.revers.nsm.pl 03.08.04, 17:15
            ...między Jezusem i handlarzami w świątyni?

            vielonick napisała:
            >ponoszenie wg mnie nie wyklucza lagodnosci
            >przyklad jaki mi przychodzi do glowy to Jezus i handlarze w swiatyni

            • vielonick Re: A cóż takiego było... 03.08.04, 17:23
              chodzaca dobroc wkurzyla sie na handlujacych i wywalila ich z "domu Ojca"
              jest to tzw. "sluszny gniew" i lagodnym nie jest obcy

              a jesli lagodnego ponosi bez powodu lub z powodow blachych
              to sie wtedy go nazywa "cholerykiem" ;)
              • Gość: Mi Re: A cóż takiego było... IP: *.revers.nsm.pl 03.08.04, 17:44
                Nie bardzo to w temacie wątku ale.... chyba ważniejsze od tych ginących
                łągodnych....
                Vielonick, Ty "stara rutyniara", znawca ludzkich charakterów, wieloletni
                doradca psów, wierzysz w takie bzdety, że "chodzaca dobroc wkurzyla sie na
                handlujacych i wywalila ich z "domu Ojca" ?... jest to tzw. "sluszny gniew" i
                lagodnym nie jest obcy" i ludziom powtarzasz?
                Wierzysz pewnie, że słusznym gniewem było przeklinanie Bogu ducha winnego
                drzewa figowego, które nie rodziło gdyż nie był to czas rodzenia.... czyli
                chodząca dobroć była cholerykiem..... hehe... te dwa tysiące świnek też poszło
                na dno z cholery... czy może dlatego że były koszerne....? Ech.... vielonick...
                czytasz ewangelie jak jaka Jehówka czy co?
                Załóż wątek w tym temacie to się dopiero Marusia wqrwi....
              • moc_ca Re: A cóż takiego było... 03.08.04, 17:50
                vielonick napisała:

                > chodzaca dobroc wkurzyla sie na handlujacych i wywalila ich z "domu Ojca"
                > jest to tzw. "sluszny gniew" i lagodnym nie jest obcy
                > a jesli lagodnego ponosi bez powodu lub z powodow blachych
                > to sie wtedy go nazywa "cholerykiem" ;)

                A jeśli 'niełagodnego' ponosi bez powodu lub z powodów błahych to on nie jest
                nazywany "cholerykiem"?
                Jego gniew nigdy nie bywa słuszny? Tylko dlatego ze on nie jest ŁAGODNY?;-))))
    • riebionek Re: Łagodni wymieraja 03.08.04, 18:06
      ziemiomorze napisała:


      > Szkoda, bo lagodnosc moze byc swiadectwem wielkiej sily.

      Łagodność jest świadectwem wielkiej siły. Słowo Ci daję. Jestem pewien tego, że
      nie wymrze. Może dziś jest mało widoczna, nie pcha się na pierwsze miejsca. Są
      takie miejsca, gdzie wielu łagodnych można spotkać a są takie, gdzie ich za
      grosz nie uświadczysz.

      Pozdr:-)


      • marusia_ogoniok Re: Łagodni wymieraja 03.08.04, 18:14
        riebionek napisał:
        ####
        > takie miejsca, gdzie wielu łagodnych można spotkać a są takie, gdzie ich za
        > grosz nie uświadczysz.
        >
        > Pozdr:-)
        >
        A powiadam wam, że są takie miejsca gdzie szczają i są takie gdzie nie szczają,
        są też takie gdzie piszą na murach i takie gdzie na murach nie piszą; i takie
        też są gdzie żrą sałatę a w innych nie żrą tej cholernej sałaty....
        Nie uważasz rebionek że to jest zajebiste i niepokojące co napisałeś?
        • riebionek Re: Łagodni wymieraja 03.08.04, 18:32
          marusia_ogoniok napisała:

          > są też takie gdzie piszą na murach i takie gdzie na murach nie piszą;

          Piszesz na murach?

          >i takie też są gdzie żrą sałatę a w innych nie żrą tej cholernej sałaty....

          Z sałatą trzeba uważać, bo najłatwiej poddaje się modyfikacji genetycznej a
          potem będziesz szczać na zielono

          > Nie uważasz rebionek że to jest zajebiste i niepokojące co napisałeś?

          Niepokój jest dobry, bo nie pozwala zasnąć w samozadowoleniu A Twoje teksty
          wszystkie są zajebiste, więc mam zaszczyt dołączyć do grona zajebiście
          piszących.

          Dla Ciebie to banalne, co napisałem, ale Ziemiomorze tych ludzi nie spotyka,
          najwyżej jako wypychanych z kolejek.
          • marusia_ogoniok Re: Łagodni wymieraja 03.08.04, 18:41
            riebionek napisał:

            > marusia_ogoniok napisała:
            >
            > > są też takie gdzie piszą na murach i takie gdzie na murach nie piszą;
            >
            > Piszesz na murach?
            >
            > >i takie też są gdzie żrą sałatę a w innych nie żrą tej cholernej sałaty...
            > .
            >
            > Z sałatą trzeba uważać, bo najłatwiej poddaje się modyfikacji genetycznej a
            > potem będziesz szczać na zielono

            Ch..uj tam z murami aleś z tą modyfikacją genetyczną mnie zaniepokoił... bądź
            łaskaw łągodnie lub cholerycznie wyjaśnić na czym ona polega i jak to się ma do
            szczania na zielono... spodziewam się czegoś bardziej niepokojącego niż: są
            takie miejsca gdzie modyfikacja genetyczna jest i takie gdzie jej nie ma....


            > > Nie uważasz rebionek że to jest zajebiste i niepokojące co napisałeś?
            >
            > Niepokój jest dobry, bo nie pozwala zasnąć w samozadowoleniu A Twoje teksty
            > wszystkie są zajebiste, więc mam zaszczyt dołączyć do grona zajebiście
            > piszących.
            >
            > Dla Ciebie to banalne, co napisałem, ale Ziemiomorze tych ludzi nie spotyka,
            > najwyżej jako wypychanych z kolejek.
            Przyznam że nie kumam...może wyjątkowo dziś, a może nigdy.....?
            • riebionek Re: Łagodni wymieraja 03.08.04, 19:07
              Zamiast łykać antybiotyki, pigułki antykoncepcyjne lub inne leki, będzie mozna
              zjeść michę genetycznie zmodyfikowanej sałaty albo listek do kanapki. Ale to
              dopiero śpiewka przyszłości.
              Dla grafficiarzy naukowcy na pewno wymyślą geny w sałacie lub w ogórku, aby
              sikać w różnych kolorach. Lepsze to niż malowanie murów krwią miesięczną lub
              spermą. Na lepsze kumanie strzel sobie kilka browarków, na pewno umysł się
              rozjaśni.:-)
              • marusia_ogoniok Re: Łagodni wymieraja 03.08.04, 19:20
                riebionek napisał:

                > Zamiast łykać antybiotyki, pigułki antykoncepcyjne lub inne leki, będzie
                mozna
                > zjeść michę genetycznie zmodyfikowanej sałaty albo listek do kanapki. Ale to
                > dopiero śpiewka przyszłości.
                > Dla grafficiarzy naukowcy na pewno wymyślą geny w sałacie lub w ogórku, aby
                > sikać w różnych kolorach. Lepsze to niż malowanie murów krwią miesięczną lub
                > spermą. Na lepsze kumanie strzel sobie kilka browarków, na pewno umysł się
                > rozjaśni.:-)

                A ja naiwna spodziewałam się rzeczowego acz gniewnego wykładu z genetyki.... a
                tu po staremu... naukowcy wymyślą...hahahaha... łagodne brzdżenie.... eh, foro
                ty foro łagodne... wysiadam z tej dyskusji.... jebać was tylko qrwami bździarze
                łagodne, bez żadnej wiedzy istotnej... jedno co was odróżnia od obszczymurów to
                to, że oni szczają na mur a was szanują, bo zwykle mają kawałek serca i wiedzy
                życiowej, a wy szczacie na nich bo jesteście dęci i głupi jak balony.... dla
                was naukowcy już niczego nie wymyślą... za późno!
                • riebionek Re: Łagodni wymieraja 03.08.04, 20:02
                  Gdybyś wiedziała cokolwiek to potrafiłabyś odróżnić rzeczywiste dokonania
                  naukowców (leki) od mojej fantazji (mocz). Sama wiesz niewiele a innym wciąż
                  zarzucasz, że nudzą albo pieprzą. Wnieś swój twórczy wkład, może być nawet o
                  dymaniu, ale przestań być wyrocznią na tym forum. Twoje oceny nie są potrzebne.
                  • aszar.kari Wtret bez sensu ale bardzo lagodny :] 03.08.04, 20:18
                    riebionek napisał:

                    Wnieś swój twórczy wkład, może być nawet o
                    > dymaniu,

                    Dymanie, ach dymanie - chyba szklo sie dymalo, wydymywalo w Krosnie moze i
                    robily sie kolorowe banki, wazony, kieliszki. Kieliszki na szampana i do
                    koniaku. Bardzo lagodnie wplywajacego w zylki z krwia kolorowa.
                    Dymalo sie tez chyba w dymarkach kolo Swietego Krzyza. I zaraz sie przypomina
                    wycieczka szkolna w Gory Swietokrzyskie, gdzie te goloborza i sabat czarownic
                    na Lysej Gorze owiewanej lagodnym wiatrem z kieleckich nizin. Swiat pelen
                    lagodnosci i dymania.
                    I juz prosze wrocic do tematu zeby nikt nie zarzucil nielagodnie, ze rozwalam
                    watek.
                    • riebionek Re: Wtret bez sensu ale bardzo lagodny :] 03.08.04, 20:34
                      Pięknie połączyłaś, Aszar wątek o łagodności i słowa o dymaniu. Twoje
                      skojarzenia cieszą wszystkie moje zmysły:-))) Czas najwyższy poznać ten piękny
                      zakątek Polski, którego nigdy nie widziałem.
                  • marusia_ogoniok Wypraszam sobie takie łagodne brzdżenie.... 03.08.04, 20:37
                    ....w moim kierunku. Mowa twoja jest dla mnie jak brzęczenie much... a usteczka
                    podmalował fantasta? włoski na choju utrefił grzeczniuś? No to jazda... gejusie
                    i ci... jak to było? zmodyfikowani genetycznie z twórczym wkładem... do
                    Imagina... on was poda dalej.....

                    riebionek napisał:

                    > Gdybyś wiedziała cokolwiek to potrafiłabyś odróżnić rzeczywiste dokonania
                    > naukowców (leki) od mojej fantazji (mocz). Sama wiesz niewiele a innym wciąż
                    > zarzucasz, że nudzą albo pieprzą. Wnieś swój twórczy wkład, może być nawet o
                    > dymaniu, ale przestań być wyrocznią na tym forum. Twoje oceny nie są
                    potrzebne.
                    • ziemiomorze Re: Wypraszam sobie takie łagodne brzdżenie.... 03.08.04, 22:10
                      A Ty, Marusia, mimo ze marudzisz, narzekasz, łajesz i rozdajesz policzki ciagle
                      tu jestes. W celu?

                      Twoje bycie tutaj przypomina zachowanie faceta, ktory siedzi w kinie i zrzedzi
                      na caly glos 'oooo, jaki ten film nudny!', 'jacie, ale to glupie, zaraz
                      umre', 'no nie, jak ta aktorka gra, pokazalaby cycki chociaz!' itd. Ale - z
                      kina nie wyjdzie, nie. Dlaczego?
                      Drazni malo merytoryczna zawartosc forum, drazni to, tamto, siamto - ale
                      pokazac post wzorcowy, pelen merytorycznych rodzynkow i polotem, to juz nie
                      laska.
                • Gość: Moni Re: Łagodni wymieraja IP: *.telprojekt.pl 03.08.04, 20:12
                  "Dla was już naukowcy niczego nie wymyślą" - o nie, Marusiu Ognista - naukowcy
                  są wśród nas, a ich teorie poprą nasze teorie. Dla nich nie ma "za późno". To
                  dla nas wymierają blondyni. Ach, zapomniałabym też dodać, że ocieplenie
                  klimatyczne też już było. Teraz idzie oziębienie, jakby kto niedokładnie czytał
                  naukowców.

                  Ale łagodni nie wymrą tak szybko. Jak to łagodni - przemykają ino między
                  wierszami, jak u Marusi delikatne qrwy zamiast kurew sążnistych...
    • Gość: łagodna Re: Łagodni wymieraja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 20:23
      Ja jestem łagodna i nie wymrę mam męża on też jest łagodny niedługo będziemy
      mieć łagone dziecko niewyginiemy nie pozwolę więc sie nie martw
      • ziemiomorze Re: Łagodni wymieraja 03.08.04, 21:54
        To ja proponuje, abyscie splodzili co najmniej troje - zeby byla gwarancja, ze
        jednak nie wyginiecie.


        I - sa jeszcze jakies cechy osobowosci, ktore sa zagrozone?

        z.
    • Gość: robson Re: Łagodni wymieraja IP: *.crowley.pl 04.08.04, 16:36
      > Tak samo (tylko zupelnie inaczej) wymra lagodni. Przechrzczeni na takich,
      > ktorym 'brak sily przebicia', myleni z niesmialymi, pogardliwie
      > nazywana 'niemotowatymi', ginacy wobec naporu miksu kompleksow i buty pan w
      > urzedach, wypychani z kolejnych kolejek... ech.
      > Szkoda, bo lagodnosc moze byc swiadectwem wielkiej sily.

      Symulacje oparte na teorii gier dowodzą, że jednak zawsze jacyś zostaną,
      na zasadzie: gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta (kiedy ci przebpojowi
      i agresywni będą tracić energię na zmagania, spokojni też dostaną swoje)

      :)

      Nie przejmuj się tak bardzo.

      R.
    • wykrywacz.klamcow Re: Łagodni wymieraja 04.08.04, 17:28
      Lagodny a niemotowaty to dwa rozne pojecia :")
      Czestokroc to niemotowaci chca mienic sie lagodnymi.
    • fnoll spoko luz 04.08.04, 21:12
      w czasie, gdy monż goni stanowiska w pracy, łagodny hydraulik pocieszy jego
      panią :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka