rozchmurz-sie
26.08.13, 18:55
Ogólnie rzecz biorąc mam przecietne poczucie własnej wartości. Wiem, ze podobam sie płci przeciwnej, zwracam uwagę jako kobieta i dobrze się ze soba czuję :). W tym sensie dobrze, ze nie chce na siłe sie zmieniać lubie spódniczki, nie lubie się malować i mam naturalny kolor vwłosów bo jestem młoda. Natomiast mam koleżankę z która kiedy sie spotykam to słysze dziwne rzeczy i nie podkreśla nigdy "ja" tylko "my" podam przykład "ale jesteśmy szare myszy, nie dziwie się ze my nie mamy facetów wszystkie dziewczyny zadbane, umalowane a my nawet sie nie malujemy", "my jesteśmy nieatrakcyjne widocznie, jesli jestesmy same" "my nie jestesmy w ogole kobiece :(ja sie czuje bardzo kobieco) . Myslalam, ze robi to nieswiadomie i wbilam w nia niedawno wzrok po czym odrzekla no oczywiscie, ze chodzi o mnie nie o ciebie ale potem znowu zaczela tak mowić. Przy niej przez to jej gadanie obniza mi sie poczucie troche tej kobiecosci, bo jesli przez caly dzien nie uslyszysz kompolementu tylko same przykre slowa "my" to sie czujesz gorzej. Nie tylko ona jedna tak ma bo druga kolezanka robi dokladnie to samo(wszystkie trzy sie kumplujemy wiec moze ta druga 'zarazila sie' od 1 ). Ostatnio do mnie z tekstem "ale jestesmy grube"- dodam, ze ja noszę rozmiar 38 a ona 44 i potem wie, ze mam kompleks okraglej pupy"widzę ze kilogramy poszlky ci w tylek, a myslam ze ja mam duzy tylek" no naprawdę masakra jakaś. Na codzien ze sobą czuje się swietnie(no powiedzmy, wiadomo ze jak kazda kobieta jednego dnia jestem dla siebie laskawsza czasami bardziej krytyczna ale pod wzgledem fizycznym sie sobie podobam) tylko jak slysze w kolo takie docinki, splywaja po mnie, jednak zastanawiam sie dlaczego one to robią? czy są świadome/ nieświadome? myslalam, ze nieswiadome ale jak ktos z premedytacja dosala mi na temat mojego kompleksu to mysle, ze jednak świadomie. I dlaczego one to robią?