noniewierze
28.08.13, 07:56
Nie wiem, u ilu psychologów w życiu byliście. Ja znam 3 osoby wykonujące ten zawód. 3 z nim w problematycznych rodzinach, jedna - kasująca 150 zł za godzinę żyje w związku z psychicznym przemocowcem. No ale status jest tym, czym kieruje się w życiu, więc za cenę filiżanek_znanej_firmy sprzedała swoją godność. Kłócą się tak, że patologia mieszkająca kilka dzielnic dalej by się powstydziła. Przy obcych ludziach, przy pracownikach.
Inna historyjka: pan psychiatra, znany i ceniony, poznała go koleżanka, cóż, poczuła coś więcej. A facet nie funkcjonuje przez połowę roku. Na dworze zimno i szaro - on w depresji (to się nawet jakośtam nazywa - zaburzenie silniejsze niż depresja w każdym razie). Jest na prochach, chowa się przed ludźmi. Huśtawki emocjonalne, które jej funduje (bo i chce i się boi) nieźle ją rozstrajają.
5 osób, które poznałam mniej czy bardziej z owej branży, z czego 2 funkcjonują wręcz patologicznie, 3 - ledwo ledwo. Jak dla mnie nie jest to przypadek.
Konkluzja: otaczajcie się ludzie przyjaciółmi, choć wartościowymi znajomymi. Pielęgnujcie przyjaźnie. Nikt Wam nie poprawi jakości życia, jeśli sam jest cynicznym, skalkulowanym zaburzeniowcem. Swoją drogą że też nikt tego nie sprawdza, co się w tym skisłym środowisku dzieje...