Dodaj do ulubionych

Zdrada-czyją winą?

IP: 217.173.200.* 04.08.04, 18:12
Czy zdrada to wina obojga partnerów czy tylko osoby zdradzającej? Bo dla mnie
zdrada to brak uczciwości, nielojalność i oszustwo, a jeśli człowiek jest
uczciwy to powinien byc takim zawsze niezależnie od sytuacji czy zachowań
innych ludzi. Jestem uczciwy, mam zasady i nie zdradzam, nawet dlatego, ze
żona/mąż nie tak i nie to itd. Czy nasza uczciwość ma zależeć od tego jaki
jest nasz partner albo jak uklada sie w związku? Uczciwsze byłoby chyba
odejść, a wtedy hulaj duszo!
Denerwuje mnie momentami tłumaczenie zdradzających, ze związek był be,
zona/mąz nie rozumie, brak seksu itd. i to ma być usprawiedliwienie dla ich
nieuczciwości? A gdzie honor i zasady? W końcu przysięgaliśmy sobie wierność
i uczciwość małżeńską, i gdzie nasze przysięgi? Rozumiem, ze przysięganie
dozgonnej miłośći jest moze śmieszne(choć o miłość też można dbać, by się
rozwijała, ale ludziom się nie chce), bo to sprawa "serca", ale wiernym i
uczciwym mozemy być niezależnie od naszych uczuć i emocji, bo to są wartości
stałe i od nas tylko zależne. A jeśli nie stać nas na to, to po co zawracamy
głowę tej drugiej osobie i przysięgamy. Uczciwiej byłoby stwierdzić:" NIe
mogę ci obiecać ze będę wierny i uczciwy". A my wiązac się z kimś ufamy w
jego zasady, honor, uczciwość a okazuje się, ze to mały
chłopczyk/dziewczynka, który nie mógł oprzeć sie nowej zabawce, którą miała
inna dziewczynka/chłopiec, i dawaj na inne podwórko. Mam wrazenie, ze te
wszystkie zdrady biora się właśnie z braku honoru(wychowanie), z braku
rozumienia podstawowych pojęć moralnych(uczciwość, wierność, szczerość)i
braku dojrzałości emocjonalnej tych, co za mąż wychodzą.

Hough:)
kasik
Obserwuj wątek
    • havlo Re: Zdrada-czyją winą? 05.08.04, 03:49
      A ja myślę, że to tematyka którą można odnieść wyłącznie do konkretnego
      przypadku. Na nic idealistyczna retoryka w skali ogólnej - życie jest daleko
      bardziej popapranie zaskakująco zakręcone niż nieprawdopodobnie prawdopodobny
      tasiemcowaty serial wenezuelski. Poza tym jest dużo bardziej kolorowe i
      rozpatrywanie go w kategoriach czerni i bieli jest po prostu nie na miejscu.
    • Gość: Ulala Re: Zdrada-czyją winą? IP: *.proxy.aol.com 05.08.04, 04:11
      Dlaczego ja ciebie nie spotkalam w swoim zyciu?Pozdrawiam i zaluje.
      • luty10 Re: Zdrada-czyją winą? 05.08.04, 04:14
        Gość portalu: Ulala napisał(a):

        > Dlaczego ja ciebie nie spotkalam w swoim zyciu?Pozdrawiam i zaluje.
      • luty10 Re: Zdrada-czyją winą? 05.08.04, 04:15
        Gość portalu: Ulala napisał(a):

        > Dlaczego ja ciebie nie spotkalam w swoim zyciu?Pozdrawiam i zaluje.


        Masz na mysli mnie..? tez zaluje, ze Ciebie nie spotkalem...
        • Gość: Ulala do Luty10 Re: Zdrada-czyją winą? IP: *.proxy.aol.com 07.08.04, 16:41
          Ok LUTY10 numer 10 to dzien urodzin? nic nie jest stracone nawet cie sciagne do
          Kanady ale jest jedno "ale" ty jestes WODNIK a wodnik to wlasnie ten co 15 lat
          temu oszukal mnie , zadal mi bol,rane,zniszczyl mi wiare do ludzi jest ciezko
          zapomniec,i dlatego nic nam nie wyjdzie moj WODNIKU.Pozdrawiam
    • chyba_normalny Re: Zdrada-czyją winą? 05.08.04, 08:00
      A może najpierw określ - co według Ciebie jest zdradą ? i w jakich
      okolicznościach ?
      • Gość: kasik Re: do chyba_normalnego IP: 217.173.200.* 06.08.04, 23:05
        Zdrada=niewierność (wogóle przyrzeczeniom, sobie, swoim zasadom)
        zdrada= nielojalność (wywlekanie spraw związkowych i partnera na zewnątrz,
        przenoszenie pewnych rzeczy na inne osoby np. rozmowy na temat kłopotów w
        związku, spotykanie sie z ta osobą, dawanie jej tego, co zabiera się swojemu
        partnerowi)
        zdrada= nieuczciwość(kłamstwo, oszustwo, brak komunikatów, ze jest źle, zamiast
        tego ucieczka do innej osoby).
        Zdrada nie musi być tylko cielesna.
        Małżeństwo to nie tylko związek erotyczno-seksualny, ale też przyjacielski,
        partnerski, finansowy, rodzinny i w każdej dziedzinie moze pojawić się zdrada.
        Mąż/żona, znajduje inną/innego i zdradza ideały, które głosili oboje,choć
        przysięgał wierność i uczciwość małżeńską, jest niewierny swojemu związkowi
        stawiając inny nad nim. A przecież przed tym można się bronić. A jesli juz sie
        zakochał i nie moze, to trzeba odejść, a nie zdradzać. To tchórzostwo.
        Mąż/żona opowiada innej/innemu o problemach małżeńskich, o intymnych sprawch
        związku, o swoich preferencjach seksualnych (o których tylko partner powienien
        wiedzieć, no bo jeśli nie to dlaczego nie wypiszemy sobie wszyscy na czołach,
        co, jak, gdzie lubimy?)Opowiada o problemach partnera, o jego chorobie, jego
        słabościach, choć on sam się o tym krepuje mówić i współpartner był jedyną
        osoba, z którą o tym mówił. Brak czasu dla współmałżonka, choć jak sie okazuje
        dla tamtej/go czas sie znalazł i chęć do rozmów, można było to jakos
        zorganizować. Spotykanie się i wywlekanie spraw małżenskich osobie, która
        kiedyś współpartnera skrzywdziła (to jest ironia!)
        Mąż/żona okłamuje i oszukuje partnera spotykając się po kryjomu z kimś o kim
        współpartner nie ma pojęcia. Okłamywanie w żywe oczy, wymyślając powody dla
        których trzeba wyjśc. Nie komunikowanie, ze jest źle informując jednocześnie o
        tym tą/tego trzeciego,udając, ze jest wszystko w porządku, usypiając partnera,
        a potem nagle pewnego dnia stwierdzenie, że było źle od dawna,ze to koniec, że
        to nie ma sensu. Uczciwsze byłoby chyba poinformowanie o tym partnera
        wcześniej, zeby miał szanse naprawic to co z jego strony było źle. A tak stawia
        się go przed faktem dokonanym i radź sobie z tym.
        Gdy partner tak postepuje, opuszczająć współpartnera wraz z dziećmi po iluś tam
        latach małżeństwa, bez dania mu szansy. Opuszcza partnera, zmagającego sie z
        chorobą, bez pieniędzy(bo z powodu choroby nie pracował), opuszcza dzieci to to
        jest zdrada. Zdradą związku jest nieprzeciwdziałanie rozkładowi, pozowolenia,
        by coś się zepsuło, bo ,łatwiej uciec. A tak nie postepuje przyjaciel, partner,
        wspólnik, rodzic. Małżeństwo to powazna decyzja a nie zabawa w dom.

        I tak na marginesie. Kiedyś miałam problem osobisty, bardzo chciałam z kimś
        porozmawiać. Ufałam wtedy bardzo mojemu masażyście. Poszłąm, poprosiłam o
        rozmowę, zaproponowałam kawiarnię. Wiedziałam,ze mu się podobam. Facet owszem
        na rozmowę się zgodził, ale w jego gabinecie, jako wizyta. Potrafił utzrymać
        dystans i zapobiec ewnetualnemu romansowi(?), bo oboje byliśmy soba
        zafascynowani (chociaż nieerotycznie). Ja to rozumiałam, a kawę zaproponowałam,
        bo myślalam ze jemu tak będzie łatwiej. Obydwoje wiedzieliśmy dlaczego tak a
        nie inaczej, bo oboje jesteśmy w małżeńskich związkach i unikamy sytuacji,
        które mogłyby coś w tym zwiazku popsuć. I nie dlatego, ze nie jesteśmy pewni
        siebie czy naszych zwiazków, ale człowiek to ułomne zwierzę i trzeba to brać
        pod uwagę. Lepiej nie kusić licha.

        To tak na szybko

        Pozdrawiam
        kasik
    • mskaiq Re: Zdrada-czyją winą? 07.08.04, 15:49
      To wszystko co piszesz to prawda, nalezy zawsze postepowac uczciwie w stosumku
      do partnera.
      W naszym zyciu napotykamy czesto na zdrade. Kiedys stawalem przed podobnym
      problemem tyle ze byl to moj Syn. Wszystko niszczyl, kalamal, dzialal przeciwko
      mnie ale za kazdym razem odpowiadalem wybaczeniem. Kochalem Go i wiedzialem ze
      jesli Go odrzuce to Go zniszcze. Nie odrzucilem Go. Dzisiaj juz nie klamnie i
      nie dziala przeciwko sobie i mnie. Zrozumial.
      Mysle ze wybaczenie jest tak samo wazne jak rozumienie ze nalezy zawsze
      postepowac uczciwie. Tego trzeba sie nauczyc, to jedna z trudniejszych lekcji.

    • mary_ann Re: Zdrada-czyją winą? 07.08.04, 18:42
      Kasik - napiszę krótko. Masz rację.
      Pozdrawiam
      mary_ann
    • havlo Re: Zdrada-czyją winą? 08.08.04, 13:07
      Dalej uważam, że o zdradzie (w ujęciu Kasika, czyli w kontekście winy) można
      dyskutować tylko w odniesieniu do konkretnej sytuacji. To zbyt indywidualnu
      problem, by go uogólniać. Jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że zdrada może
      odnosić się do wielu płaszczyzn wspólnego pożycia, to przekonamy się, że zdrada
      jednego partnera w sferze X może być przyczyną zdrady drugiego w sferze Y. Np.
      jednostronne zaburzenie więzi emocjonalnej pomiędzy partnerami może prowadzić
      do "wyciekania" ich wspólnych tajemnic poza związek. Uogólnienia to pułapka,
      należy ich unikać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka