mona.blue
06.09.13, 23:18
Czy w powrórnych (kolejnych) związkach trudniej o zaufanie i o dzielenie życia?
Moje koleżanki po przejściach uważają, że lepiej mieszkać samej, czasem ewentualnie się z kimś spotkać, może spędzić weekend, ale wspólne mieszkanie budzi u nich popłoch.
Czy jest to powszechna sprawa, czy może te, które sie bardziej sparzyły tak mają?
A może to faktycznie optymalne wyjście?
Co właściwie mogłoby je skłonić do wspólnego mieszkania czy slubu - mówiąc nieładnie, jakie korzyści, głównie psychologiczne, ale i życiowe mogłyby mieć ze wspólnego, bliskiego życia?