quien
25.09.13, 23:25
kilka istotnych dla mnie osob wyladowalo w zwiazkach z czyms co jest dla mnie o brzy dli we.
wszytko to wariacje tych samego schematu. dobry, dziecieco ufny czlowiek, ktory oddalby ostatnia koszule drugiemu, i rynsztokowe zulice.
nie chce sie zaglebiac w mechanizmy. proste sa. perfidne, niezmordowane osaczanie, i zawsze niedzialajca przypadkeim anykoncepcja. tylko wtedy raz.
zalewa mnie obrzydzenie. i dotkliwy dyskomfort, jak moglam zawiazac znajomosc, potem cenic czlowieka, ktorego jak sie znienacka okazalo,
nie odrzucilo na kilometry, od takiego syfu.
musiala miec taki sam w sobie.
nie moge przelknac, jak moglam nie zauwazyc,
ze to nie moglaby taka wartosciowa osoba,
za jaka ja mialam. mowiac eufemistycznie.