Dodaj do ulubionych

problem, wada, wina

27.09.13, 00:08
Na sytuacje, ktore zdarzaja sie w zyciu codziennym, mozna spojrzec od dwoch stron. Mozemy patrzec jako problem naszego charakteru (nasza wade albo nasza slabosc). Albo mozemy mowic o problemie psychologicznym. Drugim stopniem wtajemniczenia jest okreslenie przyczyny problemu, a trzecim sposob rozwiazania.
Strach przed malzenstwem, strach przed podjeciem odpowiedzialnej pracy, strach przed wystapieniami publicznymi, odwlekanie spraw, unikanie konfrontacji, i dowolny inny praktyczny problem mozna rozpatrywac wlasnie jako nasza slabosc/ wade, albo problem (psychologiczny). Jesli spojrzymy na to pod katem wad, uzyjemy odpowiedniego slownictwa: lenistwo, egoizm, wygodnictwo, nieodpowiedzialnosc, pycha, zachlannosc, popedliwosc.
Na te same problemy mozna spojrzec jednak psychologicznie i slownictwo zmienia sie: lekliwosc, strachliwosc, niska samoocena, lek przed odrzuceniem, nadwrazliwosc.

Poruszam ten problem w kontekscie roznych szkol podejscia do problemow. Dostrzeglem taka tendencje, by podazac albo w jednym albo w drugim kierunku. Osobiscie, czego nietrudno pewnie domyslec sie, wole spojrzenie numer dwa. Jego przewaga polega na nieosadzajacym i neutralnym charakterze, obejmujacym caly kontekst, podczas gdy podejscie numer jeden widze jako samobiczowanie.
Krytycy moga jednak uznac, ze podejscie drugie to litowanie sie nad soba albo szukanie winnych (w wypaczonej wersji tak sie moze stac) natomiast podejscie jeden ma zalete- no wlasnie, nie wiem jaka.

To jest esencja mojego pytania, jaka jest zaleta podejscia numer jeden?
Obserwuj wątek
    • malwi.4 Re: problem, wada, wina 27.09.13, 06:34
      Wobec siebie zawsze stosowałam "podejście" numer jeden. Nie wiem, czy to podejście może zmobilizować do pracy. Mnie mobilizuje jedynie w krytycznej sytuacji. Czyli wtedy, gdy jestem pod ścianą.

      Podejście numer jeden może spowodować złość na osobę, która zarzuca nam lenistwo (jesli te słabość wytyka ktoś inny) i zamknięcie w sobie, ucieczkę przed problemem. Może spowodować, ze potwierdzimy: "tak jesteśmy leniwi" utwierdzając samego siebie po raz kolejny w przekonaniu, ze jesteśmy do niczego. Może też sprowokować w końcu nasze "działanie". Ale czy to działanie wpłynie na nasze poczucie, ze przestaniemy czuć się np. leniwi?? Przecież sa ludzie, którzy osiągnęli dużo a czują się nic nie warci i na dodatek otoczenie może ciągle wymagać "więcej".

      Jakiś czas temu ktoś mi właśnie uświadomił, ze powodem tego, ze czasem "stoimy w miejscu" jest właśnie lęk przed zmianami. A tu na forum wyczytałam, ze mając nuska



      • malwi.4 Re: problem, wada, wina 27.09.13, 07:04
        ...ze mając niską samoocenę, nie potrafimy sięgać po więcej, nie czujemy, ze nam sie należy, stawiamy innych wyżej niż siebie. I dzięki tym informacjom w głowie mi sie przejaśnilo i okazało sie, ze nie muszę rzucać sie od razu na gleboka wodę, co mnie do tej pory przerażało i kończyło sie niepowodzeniem lub marnym efektem, ale małymi krokami mogę podążać ku wyznaczonym celom, zaczynając od tego by poukładać sobie wszystko "wewnątrz". A jakakolwiek zmiana wewnątrz znajduje swoje odbicie (pozytywne) na zewnątrz.

        Jeśli chcemy komuś pomoc to nie poprzez wytykanie jego wad i błędów, ale poprzes swoją obecność i wsparcie cokolwiek by sie działo. Mniejszy jest wtedy lęk przed porażką. A z czasem w takiej osobie, w którą ktoś uwierzył zaczyna sie tworzyć jej własny, wewnętrzny system wsparcia w trudnych chwilach (tak myślę). Powinniśmy siebie samych i siebie nawzajem wspierać, a nie sobie umniejszać. To daje lepsze efekty i trwalsze.

        • kropidlo5 Re: problem, wada, wina 27.09.13, 09:46
          Identyfikacja z niewlasciwymi zachowaniami rzeczywiscie latwiej nastepuje, gdy sa one postrzegane jako cecha niz jako problem, tak wiec rozwiazanie to odwrotne dzialanie. Nie pomyslalem o tym, a to ciekawy punkt.

          Inna rzecz to rozmowa z innymi, pisalem z pozycji pierwszej, w kontekscie takiego postulatu samoodnowy, pracy nad soba. Ale w relacjach z innymi tez ma to zastosowanie.

          Zastanawiaja mnie teorie promujace ten drugi styl, np program 12 krokow realizowany przez bylych narkomanow i alkoholikow, z tym stylem kojarzy mi sie tez wiele ruchow religijnych mowiacych o grzechach, wadach, slabosciach- a nie problemach. Czy jest w tym jakis cel? I dla kogo.

          Dodatkowym potencjalnym problemem przy patrzenu pzez pryzmat 'wad' jest pokusa perfekcjonizmu (samobiczowanie to odwrotna strona tej samej monety). Perfekcjonizm jest z kolei niezlym paliwem dla problemow, a rzadko rozwiazaniem.
          • malwi.4 Re: problem, wada, wina 27.09.13, 12:36
            Patrząc z pozycji "ja" to przez lata nie zrobiłam nic, wiedząc jakie wady posiadam. Gdy uświadomiłam sobie, ze za wszystkim stoi strach (strach przed odrzuceniem, kompromitacją porażką, strach przed przyznaniem się do błędu) chyba coś się dokonało w mojej samoocenie.

            Pewnie warto jest ze sobą porozmawiać o tym co chcemy i dlaczego do tego nie dążymy. I może warto też rozmawiać tak z bliskimi, zamiast wytykać ich słabości.

            Faktycznie w religii funkcjonuje coś takiego, by przyznać się do grzechu, zaakceptować to, ze jesteśmy ludźmi błądzącymi, a spowiedź ma oczyścić nas, zdjąć ciężar, zmotywować do tego, by zamknąć jeden rozdział i zacząć nowy jako lepszy człowiek. Pytałam sie kiedyś jednej osoby, która byla "blisko" kościoła jaki sens ma spowiedź, skoro wyznajemy za każdym razem te same grzechy. Odpowiedziała mi, ze to nie są te same grzechy, gdyż dokonywane w innych okolicznościach.

            Z drugiej strony choć religia akceptuje człowieka grzesznego, nie szuka przyczyn słabości ludzkich. Nie wiem, czy to na dłuższą metę nie frustruje. Chcesz być "dobrym" człowiekiem a nie potrafisz pokonać "złych" przyzwyczajeń.

            Mysle, ze w religii można znaleźć miłość i akceptacje, która pomaga walczyć ze słabościami, daje motywację. Ale według mnie tę miłość trzeba znaleźć w sobie nie oczekiwać jej od bytów niematerialnych. W religii jest coś uzależniającego - przynajmniej ja miałam taki etap w życiu dawno temu.

            Ale już odbiegam od tematu... Zostawiam zatem dyskusję osobom, co maja coś nowego (i ciekawszego) do powiedzenia.
            • kropidlo5 Re: problem, wada, wina 27.09.13, 13:34
              Wlasnie, za zachowaniami stoja jakies emocje, wiec problemem sa owe emocje, a nie ich objaw czyli zachowania (ktore nazywa sie wadami, grzechami). Zwalczajac objawy a nie dotykajac przyczyn krecimy sie w kolko, wpadamy w perfekcjonizm a zarazem niewiele sie zmienia.
              Przyznanie sie do grzechu (czy grzesznosci) nie jest niczym negatywnym wg mnie, jest odwrotne wobec perfekcjonizmu, natomiast religie tutaj nie sa jednoznaczne; za rachunkiem sumienia idzie bowiem postanowienie poprawy, ale poprawa nie nastepuje i tak w kolo macieju- trzeba sie starac, ale nic nie wychodzi:)
              Chodzilo mi o nieco inna sprawe jednak, o etykietkowanie sie tymi 'wadami', o jednoznaczne kwalifikowanie ich jako wady, identyfikacje z nimi. Zastanawia mnie, po co to robic. Czy to tak sie dieje z rozpedu, czy stoi za tym jakis zamysl.
    • jan_stereo lem, wajda, wiecej wina..n/t 30.09.13, 23:21
      ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka