kropidlo5
27.09.13, 00:08
Na sytuacje, ktore zdarzaja sie w zyciu codziennym, mozna spojrzec od dwoch stron. Mozemy patrzec jako problem naszego charakteru (nasza wade albo nasza slabosc). Albo mozemy mowic o problemie psychologicznym. Drugim stopniem wtajemniczenia jest okreslenie przyczyny problemu, a trzecim sposob rozwiazania.
Strach przed malzenstwem, strach przed podjeciem odpowiedzialnej pracy, strach przed wystapieniami publicznymi, odwlekanie spraw, unikanie konfrontacji, i dowolny inny praktyczny problem mozna rozpatrywac wlasnie jako nasza slabosc/ wade, albo problem (psychologiczny). Jesli spojrzymy na to pod katem wad, uzyjemy odpowiedniego slownictwa: lenistwo, egoizm, wygodnictwo, nieodpowiedzialnosc, pycha, zachlannosc, popedliwosc.
Na te same problemy mozna spojrzec jednak psychologicznie i slownictwo zmienia sie: lekliwosc, strachliwosc, niska samoocena, lek przed odrzuceniem, nadwrazliwosc.
Poruszam ten problem w kontekscie roznych szkol podejscia do problemow. Dostrzeglem taka tendencje, by podazac albo w jednym albo w drugim kierunku. Osobiscie, czego nietrudno pewnie domyslec sie, wole spojrzenie numer dwa. Jego przewaga polega na nieosadzajacym i neutralnym charakterze, obejmujacym caly kontekst, podczas gdy podejscie numer jeden widze jako samobiczowanie.
Krytycy moga jednak uznac, ze podejscie drugie to litowanie sie nad soba albo szukanie winnych (w wypaczonej wersji tak sie moze stac) natomiast podejscie jeden ma zalete- no wlasnie, nie wiem jaka.
To jest esencja mojego pytania, jaka jest zaleta podejscia numer jeden?