zentis 29.10.13, 12:52 doswiadzcyliscie czegos takiego? ze blednie odebraliscie ludzi? uwierzyliscie smieciom, a odzuciliscie ludzi dla was dobrych? kurcze czemu tak sie dzieje? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
malwi.4 Re: mylenie ludzi 29.10.13, 14:57 Miałam tak raz. Przyjaciółka mówiła mi, ze jestem dla niej jak siostra (razem pracowalysmy). Opowiadała mi o swoich osobistych problemach. A gdy z pracy odeszłam udała, ze mnie nie widzi na ulicy, itp. Nie mowie, ze jest śmieciem. Ale bardzo mnie zaskoczyło, gdy z przyjaciółki stałam się jej wrogiem. Kiedys Kropidlo mi tu wyjaśniał, ze może to typ manipulujący był. Miałam też dwie sytuacje w życiu, ze ktoś był blisko mnie, potem niespodziewanie wyladowywal się na mnie. I gdy przekraczał o jeden most za daleko i chciałam sobie dać z przyjaźnią spokój, ten ktoś nagle reflektowal i był tak przekonywujący, ze szybko o urazie zapominalam. I nie wiem po co mnie tacy ludzie potrzebują? Faktycznie potrzebują mnie jako przyjaciolki ale maja wahania nastroju i potrafią dokopać, ale potem żałują? Czy może nie jestem dla nich nikim bliskim, ale im ta manipulacja mną odpowiada? Odpowiedz Link Zgłoś
yaxe Re: mylenie ludzi 29.10.13, 19:44 zentis napisała: > doswiadzcyliscie czegos takiego? ze blednie odebraliscie ludzi? uwierzyliscie s > mieciom, a odzuciliscie ludzi dla was dobrych? > kurcze czemu tak sie dzieje? bo czesto w ludziach widzimy zamiast ich samych - wlasne wyobrazenie o nich ? ad. dobrych, bo dobry=slaby? Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: mylenie ludzi 29.10.13, 20:02 czasem ludzie podświadomie czują chęć wkupienia sie w łaski kogoś, kto ich źle traktuje, to jest (tak myślę) przerabianie schematu z dzieciństwa w stylu córka próbuje wkupić się w łaski niedostępnej matki to, ze ktoś odrzuca ludzi, którzy traktuję go dobrze może wynika z tego, ze ktoś jest przyzwyczajony do złego traktowania i w innej relacji nie potrafi się odnaleźć, jest przyzwyczajony, ze na dobre traktowanie trzeba sobie zasłużyć Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: mylenie ludzi 29.10.13, 20:03 ...że nie wystarczy być (takim jakim się jest) Odpowiedz Link Zgłoś
zentis Re: mylenie ludzi 29.10.13, 20:31 mialam na mysli nierozpoznawanie. branie zlych za przyjaznych. a dobrych, za niedobrych. Odpowiedz Link Zgłoś
yaxe Re: mylenie ludzi 29.10.13, 20:36 zentis napisała: > mialam na mysli nierozpoznawanie. > branie zlych za przyjaznych. > a dobrych, za niedobrych. bo zwyczajnie pozory myla dobry zazwyczaj nie ima sie technik manipulacji, a jesli to tylko w dobrej wierze;) albo obronie Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: mylenie ludzi 29.10.13, 20:59 Mnie się tak nie zdarza. Zauważyłam, ze pierwsze wrażenie jest u mnie najważniejsze, i choć w trakcie znajomości zmieniam zdanie to ostatecznie pierwsze wrażenie daje obraz tej osoby Jedynie ta jedna osoba, która mówiła, ze jest moją przyjaciółką, siostrą mnie zawiodła, ale może zmyliła mnie jej manipulacja. Było mi miło, gdy ona traktowała mnie jak siostrę, ale z drugiej strony coraz bardziej ustawiała mi ona życie. Była w trudnym momencie życiowym i wymagała ode mnie, bym była na jej zawołanie. I w sumie odetchnęłam, gdy kontakt nam się rozluźnił, gdy przestałam z nią pracować, ale się nie spodziewałam, ze na mój widok będzie odwracać głowę itp. W tym też czasie jej problemy się kończyły. Może mnie już nie potrzebowała?? Może te pomyłki to w skutek manipulacji?? Ktoś daje dużo akceptacji, pochwał, uwagi osobie spragnionej tego, jakby uzależnia tym tę osobę od siebie, ale z czasem zaczyna sie stawianie wymagań za tę akceptację. Ale czemu pomyłka następuje jesli chodzi o osoby "dobre" to nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
yaxe Re: mylenie ludzi 29.10.13, 21:10 malwi.4 napisała: > Jedynie ta jedna osoba, która mówiła, ze jest moją przyjaciółką, siostrą mnie z > awiodła, ale może zmyliła mnie jej manipulacja. Było mi miło, gdy ona traktował > a mnie jak siostrę, ale z drugiej strony coraz bardziej ustawiała mi ona życie. > Była w trudnym momencie życiowym i wymagała ode mnie, bym była na jej zawołani > e. I w sumie odetchnęłam, gdy kontakt nam się rozluźnił, gdy przestałam z nią p > racować, ale się nie spodziewałam, ze na mój widok będzie odwracać głowę itp. W > tym też czasie jej problemy się kończyły. Może mnie już nie potrzebowała?? > to tak jest czasem gdy ktos obciaza ciebie swoimi tajemnicami, zdradza swoje slabosci, to potem bo wyjsciu z dolka/zmianie jakosci zycia/zmianie sytuacji podswiadomie nie chce kontaktu, bo wtedy Ty sie kojarzysz temu komus z inna "ja" tej osoby, o ktorej sie chce zapomniec? gdzies tu na forum byla dyskusja na ten temat, ze lepiej nie byc spowiednikiem kogos jesli chce sie zachowac dluuuuga znajomosc ale wszystko zalezy od jakosci "przyjazni", prawdziwe wszystko przetrzymaja:-) Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: mylenie ludzi 29.10.13, 21:20 Może też być tak, ze oprócz tego jej problemu nie miałyśmy dużo wspólnego, bo tak chyba było. Z resztą zauważyłam też, że ta osoba co jakiś czas zmienia te "siostry"/towarzystwo weekendowe. I widziałam na fb, że od jakiegoś czasu ma już dwie inne "siostry" ;) Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: mylenie ludzi 29.10.13, 21:39 ale coś w tym jest, że ktoś potrzebuje "przyjaciela" na "czas problemu", a po problemie przyjaźń staje się niewygodna Odpowiedz Link Zgłoś
yaxe Re: mylenie ludzi 29.10.13, 21:55 malwi.4 napisała: > ale coś w tym jest, że ktoś potrzebuje "przyjaciela" na "czas problemu", a po p > roblemie przyjaźń staje się niewygodna mnie fascynuje fakt, za najbardziej trwale przyjaznie, nie do zdarcia, zawiera sie w wieku szkoly sredniej, czasem - rzadziej - podstawowej, lub w ogole z czasow wczesnego dziecinstwa (podworkowa), te zawarte pozniej, na studiach, w pracy sa kruchsze czemu tak jest? dlaczego akurat szkola srednia? co sie takiego dzieje wtedy szczegolnego? Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: mylenie ludzi 30.10.13, 10:27 Może mamy sentyment do przyjaźni z dzieciństwa, bo mamy sentyment do dzieciństwa. Ale mamy tez sentyment, bo było wspólne poznawanie świata, uczuć (przyjaźni, miłości) wspólne konspiracje (np. co do godziny, o której wracało się z imprezy i kto szedł z tym papierosem itp ;) Może w dzieciństwie i okresie młodości byliśmy bardziej otwarci, nie chroniło się tak własnego interesu, interesu rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
kropidlo5 Re: mylenie ludzi 30.10.13, 12:12 Mialem tak, czesto o tym pisalem. zastanawialem sie potem nawet, jak to sie stalo, ze ja sie 'zaprzyjaznilem' z tym gosciem i kiedy pojawily sie pierwsze symptomy toksycznosci. Jak wysledzilem, tak naprawde to zaprzyjaznilem sie z braku asertywnosci- ten ktos raczej chcial sie zaprzyjaznic ze mna ( a tak w ogole byl w tym element dziwnej zazdrosci, bo ja bylem bliskim kumplem innego kolesia, a tego znalem tylko z widzenia, a tamten mnie 'odbil:)). Tak wiec wszedlem w to troche na zasadzie 'niech tak bedzie' choc juz wkrotce zaczely sie problemy, bo koles robil sprzeczne rzeczy, tzn podkreslal (do mnie i innych) jak to jestesmy super przyjaciolmi, jak rozumiemy sie bez slow i w ogole tylko sexu brakuje w zwiazku- a zarazem rownie czesto upokarzal mnie publicznie (dogryzal, zlosliwie komentowal moje zachowania czy wyglad). Moj blad, ze sie nie odgryzalem tylko probowalem ignorowac- i sie rozzuchwalil. Potem krok dalej- zaczal mi mowic, co jest dobre a co zle, probowal wplywac na to z kim ja sie zadaje, na kogo glosuje itp- jednoczesnie mam wrazenie byl mna zafascynowany i mnie nienawidzil, taki mi sie wydaje, bo inaczej ie umiem objasnic takich zachowan. chociaz musze przyznac, ze koles byl swarliwy i sklocal sie niemal ze wszystkimi kumplami, wiec to tez powinno byc sygnalem. ale nie bylo. Co ciekawe, ten koles probowal mnie sklocac z innymi ludzmi (podjudzal przeciw nim) i tu jest tez odpowiedz na druga czesc pytania 'czy odrzuciliscie dobra przyjazn' tak, zdarzylo sie, ze oddalalem sie od przyjaznych mi ludzi- i to jest zenujace przyznac to, ae czesciowo bylo to efektem dzialania tego czlowieka- ktory po pierwsze wmawial mi, ze on jest jedynym ktoremu na mnie 'zalezy' a inni 'maja mnie gdzies' a jako uzasadnienie podawal- kuriozum- ze on mnieciagle krytykuje i osmiesza, wiec mu zalezy, a tamci to mi w ogole nie zwracaja uwagi i klepia po plecach nawet jak 'zle zrobie' wiec powinienem widziec, ze im nie zalezy i maja gdzies mnie. tak to opacznie mi godzinami 'tlumaczyl' ( to swoja droga byl kolejny patologiczny skladnik naszej pseudoprzyjazni- co jakis czas regularnie odbywaly sie wielogodzinne sesje, gdzie on mnie pouczal, 'tlumaczyl', krytykowal i mowil, co powinienem ia ja postawa zaprzeczajaco-defensywno- ukladno-zawstydzona). Pozniej 'odkrylem', ze ludzie, ktorzy nie rozdmuchuja moich slabosci czy bledow albo ktorzy nie wnikaja na sile na co wydaje pieniadze czy na kogo glosuje jednak bardziej mi odpowiadaja, choc zostalo we mnie jakies oczekiwanie na krytyke- ale to pewnia jakas gra spoleczna, nawyk. Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez Re: mylenie ludzi 30.10.13, 20:27 zentis, a ty masz powność , że nie jesteś śmieciem ? Odpowiedz Link Zgłoś