egzystencjalka
12.01.14, 01:14
Dalszy ciąg rozważań, dziękuje wasze krytyczne posty są wzbogacające , nawet jak są kryczne, zła bym była gdybyście się na wszysko zgadzali, tylko proszę o więcej spokoju mniej emocji.
Tak więc ktoś tu pytał o dzieci w poligamii , są wychowywane wspólnie bo wszyscy śpią wspólnie i właściwie nie wiadomo kogo dziecko, jak matka umrze reszta nadal wychowyje to dziecko. Tak jak żenicie się ponownie to dzieci nowej partnerki staracie się zaakceptować chociaż nie są wasze. Ale w monogamii o taką akceptacje trudniej i dzieci bez rodziców, z domu dziecka , dużo ludzi wykorzystuje w różny sposób bo to nie ich dzieci tylko obcego, nie mają te dzieci nikogo za plecami kto by ich bronił. Tak samo kobiecie z dzieckiem samotnej ciężko znaleźć partnera, bo to nie jego dziecko a mężczyna, uwaga: w tym schemacie kultury jest zazdrosny o plemniki, bo to nie jego geny. A przecież dojrzałe osoby wiedzą że ojcem się stajesz przez wychowanie i miłość dziecka. Jeśli dziecko wychowujesz i ono ciebie kocha to wtenczas jesteś ojcem. Ale niestety wielu ojców kocha swoje plemniki, a nie dzieci i niby dziecko takie samo jak sąsiada, ale nie jego plemniki. Dużo kobiet ma dzieci z innymi i kończy się to rozwodem chociaż dziecko go uwielbia....bo nie jego plemniki. W poligamii dziecko nie zostaje samo bo...kogo obchodzą plemniki dziecko jest tej wspólnoty i zawsze ma plecy, bo wychowują dzieci wszyscy kilka mam i kilka tatusiów. A że kultura jest tylko determinantem to facet o silniejszej osobowości zaakceptuje nie swoje dziecko, słabi i zdeterminowani kulturą monogamiczną będą machali badaniami DNA bo jeden tylko dla jednej i z tego tylko dziecko.