Dodaj do ulubionych

Urazy w terapii

27.01.14, 18:45
W czasie terapii urazy są nie tylko odkrywane i omawiane,lecz również często tam do nich dochodzi.Dla pacjentów już sam fakt,że "muszą" rozpocząć terapię,jest urażeniem.Przyznanie się do tego,że samemu nie można sobie poradzić ze swoimi problemami,jest gorzkie.Wciąż jeszcze pokutuje przekonanie,że psychoterapia jest dla chorych umysłowo,ale nie tylko;jest ogromna presja,że człowiek powinien być doskonały,a jeśli zdarzy się,że nie jest-sam powinien radzić sobie ze swoimi problemami.Kto tego nie potrafi,jest nieudacznikiem.Dlatego tez wiele osób utrzymuje w tajemnicy fakt uczestnictwa w psychoterapii.
Usprawiedliwieniem terapii jest jedynie wysoka presja osiągnięć,co oznacza,że prawdziwym powodem udania się do psychoterapeuty jest straszne samopoczucie. Może to z łatwością doprowadzić do patologicznego zachowania,w którym pacjenci w swojej świadomości są bardziej chorzy niż w rzeczywistości.Jeśli się lepiej czują,mogłoby to oznaczać,że nie mają oni usprawiedliwienia dla kontynuacji terapii i muszą ją zakończyć.Aby temu zapobiec,albo niszczą swoje sukcesy,albo też w ogóle ich nie dostrzegają.Tym samym cementują swój stan oraz potrzebę terapii,ale pozostają również cierpiący i uzależnieni.
Jeśli to ni e decyzja o rozpoczęciu terapii jest tym,co uraża,to może być czas trwania terapii.Pacjenci mają najczęściej dokładne wyobrażenie o tym,jak długo ma trwać terapia-aż do uzdrowienia.Jedna z pacjentek myślała,że musi przyjść tylko na jedno spotkanie,a wtedy dowie się,co musi zrobić i wszystko będzie w porządku.W związku z tym była po trzech miesiącach bardzo zirytowana ,że wciąż jeszcze musi przychodzić i zarzucała sobie,że jest nieudacznikiem.Odnosząc się do jej introjekcji,że zawsze musi wszystko szybko robić i że nie wolno jej marnować czasu,terapia musiała zostać szybko zakończona,ponieważ wszystko inne sprawia,że w swoich oczach ponosi klęskę.Jednak postawa ta urażała ją samą,ponieważ ujmowała ona wartości sobie i temu,co wypracowała w czasie terapii.Było to bardzo pomocne,że rozmawiałyśmy otwarcie o tym jej czułym punkcie,ponieważ mogła ona później dokonać korekty swoich ograniczonych wyobrażeń.(...)
Gniew związany z urazami w wyniku terapii,prezentuje się w różny sposób.Pacjentom brakuje motywacji,spóźniają się,odwołują spotkania,zamykają się albo odrzucają propozycję,ponieważ- ich zdaniem -do niczego te działania nie prowadzą.Czasami pacjenci zupełnie znikają.
W najgorszym przypadku atakują terapeutkę,zarzucają jej brak empatii,kompetencji albo zainteresowania.
W tych reakcjach objawiają nie tylko ich urażenia pacjentów,lecz również ich problemy;nie potrafią oni inaczej radzić sobie ze swoim urażeniem,jak prze poniżenie terapeutki,chociaż jednocześnie mają nadzieję otrzymać od niej wsparcie.W ten sposób podejmują olbrzymie ryzyko,że zostaną odrzuceni i odbierają sobie możliwość pełnego zaufania podczas terapeutycznego spotkania.
Ale nie tylko pacjenci mogą urażać terapeutów-może się zdarzyć również odwrotnie.
Wrażliwość pacjentów jest bowiem bardzo duża,dlatego uwaga,gest czy określony wyraz twarzy terapeuty mogą wywołać niezamierzoną reakcję urażenia.
Tak zdarzyło się w przypadku Moniki,trzydziestoletniej,atrakcyjnej kobiety,która czuła się przeze mnie urażona i zarzucała mi brak zrozumienia i empatii.
Jej podstawowy przekonaniem było to,że nikt jej nie rozumie i że wciąż przeżywa rozczarowania.Na spotkaniach terapeutycznych uskarżała się albo na swojego szefa,który ją niesprawiedliwie traktował,albo na swoich rodziców,którzy zawsze wszystko źle rozumieli.
Przeszła przez terapie grupową-terapeutę określiła jako niezdolnego do niczego.Szybko reagowała urażeniem i nieufnością do innych ludzi,jeśli nie odpowiadali oni jej oczekiwaniom.Dlatego też trudno jej było zaakceptować wsparcie,chociaż bardzo go pragnęła.
Ogromnie obawiała si ę tego,że mnie straci,z drugiej strony wciąż sprawdzała moją niezawodność i nie była taktowna w wypowiadaniu krytyki.Jej niewerbalny sygnał brzmiał:"Powiedz mi co mam zrobić,ale pamiętaj o tym,aby to było dobre".Próbowałam nie kierować się tymi oczekiwaniami,ponieważ i tak nie mogłam ich spełnić.
Obserwuj wątek
    • szaman.ka Urazy w terapii c.d. 27.01.14, 19:31
      Monika już od pół roku była u mnie na terapii,a treścią naszej pracy był-oprócz uskarżania się na innych ludzi-głównie kryzys z mężczyzną,w którym pokładała wielkie nadziej,a który ją nagle opuścił.Udało się jej wewnętrznie uzależnić od niego i zaakceptować koniec związku,ale unikała ona uświadomienia sobie swojego udziału w tej sytuacji.Upierała się,że ten mężczyzna jest wszystkiemu winien.Aktualnym problemem było to,czy powinna się starać o przedłużenie terapii,czy też nie.(..)Dlatego też na zakończenie spotkania poprosiłam Monikę:"Proszę się zastanowić,czy chce pani kontynuować terapię i z jakimi celami".(..)
      Tydzień później znowu się zobaczyłyśmy i zauważyłam już przy powitaniu,że była bardziej negatywnie nastawiona niż do tej pory.
      "Jak się pani czuje"?-spytałam,aby się dowiedzieć,co się z nią dzieje.
      "Może się pani chyba domyśleć"-odpowiedziała szorstkim tonem.
      "Wprawdzie mam czasami zdolności jasnowidzenia,ale nie w tej chwili"
      -spróbowałam rozluźnić nieco nastrój.Ale moja uwaga jeszcze bardziej ją zdenerwowała.
      "Od zeszłego tygodnia strasznie się czuję.Prawie nie spałam i jestem zupełnie zdezorientowana"-mówi wyraźnie oburzona.
      'Co przysparza pani tych problemów,co się stało?"- dopytuje się dalej,ale znowu ani nie patrzy na mnie,ani nie odpowiada.Napięcie miedzy nami rośnie,że trudno oddychać.Chcę wiedzieć,co tak nią wstrząsnęło i nie udaje mi się zdobyć odpowiedzi.
      "Jesli nie powie mi pani,co się dziej,nie możemy nic zmienić"-próbuję do niej dotrzeć.Wtedy przychodzi mi do głowy,że może ona jest na mnie zła:"Czy jest pani na mnie zdenerwowana?"-pytam i otrzymuję w odpowiedzi wściekle spojrzenie,w którym jednak pobłyskuje coś w rodzaju triumfu.Trafiłam więc w sedno !
      "'A czym tak panią zdenerwowałam?" Nie potrafię sobie wyjaśnić jej reakcji.
      "Jestem oburzona pani pytaniem zadanym na poprzednim spotkaniu"-syczy pełna złości pogardy."Musi pani przecież wiedzieć,że potrzebuję pomocy i nie dam sobie rady bez terapii.Jak pani może nawet pomyśleć o tym,że chcę zrezygnować z terapii? Chce mnie pani tak po prostu zostawić samą sobie,kiedy źle się czuję". Jej oburzenie trafia mnie jak cios obuchem.(...)
      Ta sytuacja między nami była typowa dla jej konfliktów w życiu.Chce być zrozumiana.ale często nie udaje się jej wyrazić tego co czuje i dać drugiej osobie możliwości zrozumienia jej.
      Zamiast tego pozostaje przy swoim urażeniu i reaguje agresywnie,zasypując także wyrzutami.Odpycha ludzi,od których czegoś potrzebuje.Tak długo,jak długo nie jest gotowa przyjrzeć się swojemu udziałowi,będzie w dalszym ciągu siała i zbierała nieporozumienia.
      Jej introjekcja "nikt mnie nie rozumie" prowadzi do tego,że w kontakcie z innymi ludźmi źle się czuje i staj się ostrożna i nieufna.
      Wprawdzie dzięki tej nieufności chroni się przed nowymi zranieniami,ale zamyka się również przed swoim partnerem.Jeśli bowiem nie mówi co czuje i czego chce,nie może zostać także zrozumiana.Powstaje błędne koło,w którym n a koniec urzeczywistnia się jej obawa."Przecież wiedziałam,że nikt mnie nie rozumie,jestem zawsze odrzucana".
      Tym co na koniec pozostaje,jest samotny człowiek,który ze strachu przed ponownym odrzuceniem odcina się od życia.
      Mogłaby ona jednak coś zmienić,gdyby rozpoznała swoje nastawienie''nikt mnie nie rozumie" jako introjekcję.Wtedy mogłaby doświadczyć,że moje pytanie jak najbardziej opierało się na zrozumieniu i miałaby możliwość zastanowienia się nad swoim stosunkiem do mnie.
      Mogłaby poczuć,że większa część nieporozumienia,jakiego doświadcza z zewnątrz,opiera się na jej z góry gotowych poglądach i jej nieufności,ponieważ ten,kto z nieufnością podchodzi do ludzi,nie doświadczy dużo miłości....."

      Pozwoliłam sobie przytoczyć ten fragment opisu terapii autorstwa niemieckiej terapeutki B. Wardetzki, aby przybliżyć problemy związane z psychoterapią i pracą terapeuty.
      • system.tzw.edukacji Re: Urazy w terapii c.d. 27.01.14, 22:00
        > Pozwoliłam sobie przytoczyć ten fragment opisu terapii autorstwa niemieckiej
        > terapeutki B. Wardetzki, aby przybliżyć problemy związane z psychoterapią i pracą
        > terapeuty.

        A ta B. Wardetzki to przypadek Moniki w jakiej mianowicie modalności terapeutyzowała? Gestalt?

        Ludzie kochani, zrozumcie wreszcie, że nie istnieje nic takiego jak „psychoterapia” – to słowo w oderwaniu od konkretnej modalności nie ma dosłownie żadnego znaczenia, nic konkretnego nie mówi.
        • szaman.ka Re: Urazy w terapii c.d. 28.01.14, 10:43
          Jest to terapia postaci. Nie ma fizyki kwantowej.
          • system.tzw.edukacji Re: Urazy w terapii c.d. 28.01.14, 12:52
            > Jest to terapia postaci.

            No czyli Gestalt, postawmy sprawę jasno.

            > Nie ma fizyki kwantowej.

            Ale jest wyłanianie figur z tła, ich domykanie oraz kretyńskie mantry. Nie wiem… naprawdę nie wiem, jak można płacić ciężką kasę za taki bullshit.
            • szaman.ka Re: Urazy w terapii c.d. 28.01.14, 13:15
              Jak może pamiętasz,(a może wygodniej jest Ci nie pamiętać?) w poprzedniej naszej dyskusji napisałam,że już 20 lat temu przeprowadzone badania wykazały skuteczność terapii Gestalt.Badania te wtedy nie były zbyt liczne z uwagi na to,że była to terapia "młoda",ale były.
              • leda16 Re: Urazy w terapii c.d. 28.01.14, 20:49
                szaman.ka napisała:

                w poprzedniej nasze
                > j dyskusji napisałam,że już 20 lat temu przeprowadzone badania wykazały skutecz
                > ność terapii Gestalt.Badania te wtedy nie były zbyt liczne z uwagi na to,że był
                > a to terapia "młoda",ale były.


                Sratatata :). A może coś konkretnego - np.hipotezy badawcze, liczebność badanej populacji, grupy kontrolnej, zastosowane metody, kryteria skuteczności, procent skuteczności i inne zmienne stosowane w rzetelnych badaniach naukowych. Stwierdzeniem, iż "były badania i wykazały skuteczność" możesz startować do dzieci z przedszkola a i wówczas nie nazywa się takich twierdzeń wiedzą, tylko czczą demagogią.
      • to.niemozliwe Re: Urazy w terapii c.d. 28.01.14, 03:48
        Ciekawy fragment. Dobrze pokazuje mechanizm obwiniania innych za stan samopoczucia i jednoczesnie niewyrazania potrzeb, ktore by mogly ten stan poprawic. Dlaczego Monika nie wyrazala swoich potrzeb? Czy dlatego, ze nie mogla zaakceptowac tego czesc z nich jest jedynie fantazjami i nigdy nie bedzie szansy ich zaspokojenia?
        • system.tzw.edukacji Re: Urazy w terapii c.d. 28.01.14, 10:14
          > Dlaczego Monika nie wyrazala swoich potrzeb? Czy dlatego, ze nie mogla zaakceptowac
          > tego czesc z nich jest jedynie fantazjami i nigdy nie bedzie szansy ich zaspokojenia?

          Z powodu niedojrzałej percepcji i świadomości oraz w wyniku deficytów emocjonalnych z dzieciństwa, jak sądzę.
        • szaman.ka Re: Urazy w terapii c.d. 28.01.14, 10:41
          to.niemozliwe napisał:

          > Dlac zego Monika nie wyrazala swoich potrzeb? Czy dlatego, ze nie mogla zaakceptowac
          > tego czesc z nich jest jedynie fantazjami i nigdy nie bedzie szansy ich zaspok
          > ojenia?

          Nie, nie dlatego.
          Monika w dzieciństwie była stale krytykowana i kontrolowana przez rodziców i nie miała możliwości wyjaśnień ,bo dostawała opieprz,albo inną karę za np.spóźnienie się,albo gdy miała jakieś swoje problemy i przeżywała trudne emocje-,nikt jej nie słuchał,ani nie chciał słuchać jej wyjaśnień.
          W ten sposób Monika nigdy nie doświadczyła zrozumienia dla siebie ,a doświadczała tylko krytyki i braku zrozumienia.Rozwinęła się u niej więc silna potrzeba uzyskania tego zrozumienia u innych.Jednocześnie, na podstawie tych swoich doświadczeń z dzieciństwa, przejęła przekonanie słyszane od rodziców,że jest nieudacznikiem i do niczego się nie nadaje.

          Te jej wczesne doświadczenia, gdy nie była rozumiana jako osoba, spowodowały taki pierwotny uraz,który powodował,że tak silnie reagowała złością na sytuację braku zrozumienia.Terapeutka swoim pytaniem trafiła w jej czuły punkt.

          Natomiast, Monika w swoim życiu kierowała się nieświadomie swoim przekonaniem nabytym w dzieciństwie,że i tak ją nikt nie będzie słuchał i nikt jej nie zrozumie i dlatego nie mówiła o swoich potrzebach i uczuciach,bo nieraz pewnie w dzieciństwie doświadczyła tego,że nie warto.
    • leda16 Re: Urazy w terapii 27.01.14, 22:31
      szaman.ka napisała:
      W najgorszym przypadku atakują terapeutkę,zarzucają jej brak empatii,kompetencj
      > i albo zainteresowania.
      > W tych reakcjach objawiają nie tylko ich urażenia pacjentów,lecz również ich pr
      > oblemy;nie potrafią oni inaczej radzić sobie ze swoim urażeniem,jak prze poniże
      > nie terapeutki,


      No przecież to wypisz wymaluj Twój sposób funkcjonowania na tym forum dyskusyjnym Szamanko :))). Atakujesz każdego oponenta z zawziętością nuworysza broniącego Parnasu. I żeby to jeszcze były jakieś logiczne argumenty. Niestety do tego brak Ci i rzetelnej, akademickiej wiedzy psychologicznej i zwykłej kultury. "system.tzw.edukacji" sensownie zauważył, że istotą medycyny jest leczenie choroby a nie człowieka - jak bezmyślnie pisałaś w innym wątku. A Ty, zamiast się przyznać do błędu, deprecjonujesz Jego sprawność umysłową czyli "umiejętność czytania ze zrozumieniem" ( oponent to po prostu debil) z którym nie warto dyskutować - co z chamską ordynarnością sadzisz w kolejnym poście: "...Wiesz co; nie chce mi się dyskutować z Twoimi myślowymi spekulacjami...nie warto mi marnować czasu" W odpowiedzi na argumenty nani2 opisujesz swoje dyskwalifikujące Ją rojenia ad persona, bezpodstawnie zarzucasz ignorancję, choć faktycznie ze swoją naiwną, wręcz zabobonną, pozbawioną cienia krytycyzmu pseudo wiedzą psychoterapeutyczną mogłabyś Jej buty czyścić, mnie z organiczna upierdliwością wysyłasz na psychoterapię i ubolewasz, że nie myślę wywalać ciężko zarobionych pieniędzy w gó..., insynuujesz psychopatię sadystyczną, że niby gnoję i wdeptuję w błoto jakieś dziewczyny "w depresji z myślami samobójczymi", słowem - argumenty na wskroś emocjonalne to wszystko, do czego jesteś zdolna w dyskusji. A nawiasem mówiąc, cytaty z jakiejś książczyny, które tu zamieściłaś, są przetłumaczone tak koszmarną polszczyzną, że już samo to podważa ich wiarygodność.
      • szaman.ka Re: Urazy w terapii 27.01.14, 23:09
        Dziękuję Ci bardzo Leda za" uznanie".
        Cieszę się,że mogłam sprawić Ci przyjemność i doprowadzić Cię prawie do orgazmu.
        Ulżyłaś sobie?To się połóż teraz.
        Będzie Ci się dobrze spało i leków dzisiaj nie musisz brać.Same korzyści.

        Ale jak sądzę, System tzw.edukacji nie potrzebuje adwokata w Twojej osobie i Nanie też.
        Oboje sobie doskonale w potyczkach słownych radzą.Myślę nawet,że są w tym dużo lepsi ode mnie.No,ale cóż, nobody is perfect.
        'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
        Hipokrates(460-377 p.n.e.)
    • mona.blue Re: Urazy w terapii 28.01.14, 11:12
      Czasem wydaje mi się, że trudno dyskutowac z osobami, które nie mają doświadczenie uczestnictwa w terapii albo zraziły się po kilku spotkaniach. Maja tylko wiedzę teoretyczną albo z książek takich oszołomów jak cytowany wcześniej Witkowski.
      To trzeba po prostu przezyć, przekonac sie na własnej skórze, czy skutkuje, inaczej sa to tylko konstrukty myslowe, a wymyslic mozna wszystko.
      • szaman.ka Re: Urazy w terapii 28.01.14, 13:11
        mona.blue napisała:

        > Czasem wydaje mi się, że trudno dyskutowac z osobami, które nie mają doświadcze
        > nie uczestnictwa w terapii albo zraziły się po kilku spotkaniach. Maja tylko wi
        > edzę teoretyczną albo z książek takich oszołomów jak cytowany wcześniej Witkows
        > ki.
        > To trzeba po prostu przezyć, przekonac sie na własnej skórze, czy skutkuje, ina
        > czej sa to tylko konstrukty myslowe, a wymyslic mozna wszystko.

        Tak Mona,zgadzam się z tym.
        Ja też widząc czyjeś nastawienie niechętnie wchodzę w takie dyskusje,bo z góry wiem jaki będzie ich rezultat.Rezultat będzie taki,że każda ze stron pozostanie przy swoim stanowisku,a po drodze padnie trochę obraźliwych epitetów i złośliwości z każdej ze stron.

        Uważam jednak,że forum zdominowane przez opinie osób,które wprawdzie nie mają wielkiego pojęcia o terapii,ale wygłaszają tonem ekspertów opinie o jej nieskuteczności, potrzebuje przeciwwagi,a nie pasywnej postawy i nieangażowania się w dyskusje.

        Inaczej-osoby,które potrzebują terapii,a nie mają o niej bliższego wyobrażenia rzeczywiście opuszczą to forum w przekonaniu,że; terapia polega na mieleniu ozorem,że emocje należy tłumić,że psychoterapeuci to jacyś oszołomi,którzy o niczym innym nie myślą- tylko o tym- jak wykantować klienta i go skrzywdzić.

        Świadomość polskiego społeczeństwa w zakresie możliwości korzystania z terapii jako formy leczenia jest i tak bardzo niska.
        W Austrii na przykład ;jest dziesięć razy większa ilość terapeutów, w stosunku do ilości ludności, niż u nas i jakoś potrafią się utrzymać z tej profesji.
        U nas wielu terapeutów utrzymuje się z innej działalności ;jak różne szkolenia i warsztaty,a samą psychoterapię traktuje bardziej jako hobby.

        Samo środowisko psychiatrów jest również słabo przekonane do możliwości jakie daje psychoterapia.Znakomita większość hołduje biologicznym przyczynom wyjaśniania przyczyn chorób,ponieważ nie mają wiedzy,ani doświadczeń z nią związanych.
        Łatwiej przepisać pigułkę,a że ta pigułka powoduje mnóstwo skutków ubocznych i często nie leczy choroby tylko maskuje objawy,to już nikogo nie obchodzi.
        Kłania się tutaj też system kształcenia psychiatrów.Tylko niektórzy z nich kończą jakieś dodatkowe studia psychoterapeutyczne i mają odpowiednią wiedzę w tym zakresie.
        • ankaskakanka14 Re: Urazy w terapii 28.01.14, 13:16
          Wydaje mi się,że psychoterapia raczej nie leczy - pomaga jednak zrozumieć,określić własne emocje,a jest to pierwszy krok do "normalnego" funkcjonowania.Wydaje mi się,ze to zależy od pacjenta i jego chęci.
          Tak mi sie przynajmniej wydaje.
        • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 28.01.14, 13:26
          Zgadzam się z Wami obiema, czyli Toba i Moną. Zadziwiające dla mnie było to, że gdy jakiś czas temu napisałam o moim doświadczeniu terapeutycznym i poradzeniu sobie z PTSD, odezwałaś się tylkoTy, Szamanko. Może innym osobom takie świadectwo nie pasowało do ich wizji terapii? ;)

          I zgadzam się też z tym, że osoby, które mogłyby uporać się ze swoimi problemami przy pomocy terapii, mogą jej nie podjąć po przeczytaniu opinii Jaśnie Oświeconych w temacie. Szkoda. Rozumiem, że Wy wolicie wylewać jad na tym forum niż spróbować ustalić żródło takiego zachowania, podejścia do życia, etc.
        • malwi.4 Re: Urazy w terapii 28.01.14, 13:54
          Szamanko, to zależy kto tę antyreklamę robi. Jeśli robi to ktoś mało sympatyczny, nie wykazujący zrozumienia dla ludzkich problemów i słabości to raczej za bardzo nie namiesza w głowach ludzi poszukujących pomocy. Np. prof. Witkowski nie wygląda na takiego co lubi ludzi. U niego tylko kwestia finansowa bez przerwy się przewija.
          • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 28.01.14, 15:32
            Malwi, on na szczęście jest tylko doktorem i wiekszej kariery nie zrobi. ;)
            • mona.blue Re: Urazy w terapii 28.01.14, 15:35
              wiolcia29_2 napisała:

              > Malwi, on na szczęście jest tylko doktorem i wiekszej kariery nie zrobi. ;)

              On chyba jest czytym teoretykiem, co może iwedziec o praktyce. a ksiązke kontrowersyjna napisał pewnie po to, aby zarobic kasę. To chyba jego ksiazkę próbowałam czytać, ale jest tak niestrawna, że sie nie da.
              • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 28.01.14, 16:50
                Myślę, że masz rację, Mona. Skłócił się ze środowiskiem akademickim, a z czegoś trzeba żyć. ;)
                • szaman.ka Re: Urazy w terapii 28.01.14, 18:36
                  On zajmował się głównie psychologią sprzedaży i zarządzania i szkoleniami z tego zakresu.Nie wiem; czy kiedykolwiek zajmował się psychoterapią i czy ma własną psychoterapię za sobą.Wiem,że pracował na uczelni.

                  A do tej swojej książki wpierniczył wszystkich,którzy nazywają siebie terapeutami do jednego wora.
                  Sam się do tego przyznał w wywiadzie radiowym,jaki był przeprowadzany z nim przez dwóch psychoterapeutów, który to wywiad na własne uszy słyszałam.
                  Sama wiem,co potrafi zrobić taki "terapeuta",który nie ma za sobą własnej, głębokiej psychoterapii.
                  • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 28.01.14, 19:15
                    Nie słyszałam o tym, żeby on zajmował się psychoterapią. Generalnie nie interesowałam się zbytnio jego osobą, bo znam ciekawszych ludzi z branży. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, kto nie przeszedł własnej terapii, zajmował się psychoterapią. To całkowity brak odpowiedzialności. Prof. Łukaszewski, który jest sporym autorytetem z pokażnym dorobkiem, doktorantem prof. Tomaszewskiego, przyznał się do własnej terapii, choć nie zajmował się nigdy psychoterapią.
                    • leda16 Re: Urazy w terapii 28.01.14, 20:40
                      wiolcia29_2 napisała:

                      Nie wyobraża
                      > m sobie, żeby ktoś, kto nie przeszedł własnej terapii, zajmował się psychoterap
                      > ią. To całkowity brak odpowiedzialności.


                      Czyli z tego wynika, że każdy, kto przeszedł psychoterapię, może być psychoterapeutą - szewc, krawiec i kucharka. A więc zakładasz, że każdy kandydat na psychoterapeutę jest świrem, którego najpierw trzeba zaszantażować groźbą niedopuszczenia do psychoterapeutycznej kliki, a potem wydoić finansowo za deptanie jego intymności przymusową psychoterapią, zanim zacznie wykonywać wybrany przez siebie zawód. A podobno każdy gwałt jest przestępstwem. Gwałt na psychice nie? Idąc tokiem takiego głupkowatego rozumowania, każdemu kandydatowi na specjalizację np. z onkologii należy wszczepić komórki rakowe i poddać leczeniu, żeby "rozumiał" pacjentów. Ale tego raka musi mieć, żeby być leczonym, bo przecież zdrowych się nie leczy :)))
                      • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 28.01.14, 20:59
                        Ledo, nie chce mi się wchodzić w dyskusje z Tobą, jednak odpowiem Ci na twoje głupkowate pytanie: nie, terapeutą może być moim zdaniem ktoś, kto skończył studia kierunkowe oraz odbył kilkuletnie szkolenie, w czasie którego poddał się własnej terapii.

                        Nie wiem, czemu zachowujesz się w taki sposób, ale mogę podejrzewać, że masz w sobie tyle skrytej nienawiści do świata, iż na samo słowo terapia reagujesz bardzo lękowo. A to, co robisz, to mechanizm obronny. Ba, pancerz obronny.
                      • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 28.01.14, 21:09
                        Gwałt na psychice to zrobili Tobie Twoi rodzice. I to taki skuteczny, że ołtarz im wybudowałaś. I ciągle innych do tego namawiasz. ;)
                        • szaman.ka Re: Urazy w terapii 28.01.14, 21:20
                          Tak, Leda jest ewidentnie produktem czarnej pedagogiki i sama jej ogromną entuzjastką.
                          Dlatego ,jak sama napisała, nie ma nigdy żadnego współczucia dla osób,które zgłaszają jakiekolwiek problemy w relacji z rodzicami i jedzie po nich jak walec drogowy.
                          Zawsze to lepiej swoją nienawiść skierować na kogoś słabszego,niż zmierzyć się z kimś kogo ustawiło się na piedestale.
                          • szaman.ka Czyż nie są to zasady,które głosi Leda? 28.01.14, 21:38

                            CZARNA PEDAGOGIKA


                            W XIX wieku ówczesne autorytety sankcjonowały wymyślny system TRESURY DZIECI, który Katharina Rutschky nazwała CZARNĄ PEDAGOGIKĄ (Miller, 1999).


                            Szwajcarska psychoanalityczka o polsko-żydowskich korzeniach Alice Miller tak ujmuje założenia czarnej pedagogiki:

                            1. Dorośli są władcami uzależnionego od nich dziecka.
                            2. To oni, jak bogowie, decydują o tym, co dobre, a co złe.
                            3. Rodziców trzeba zawsze chronić.
                            4. Spontaniczne uczucia dziecka stanowią największe zagrożenie dla jego władców.
                            5. Dziecku należy jak najwcześniej odebrać własną wolę.


                            Czarna pedagogika dążyła do zaszczepienia dziecku specyficznego spojrzenia na relacje z innymi ludźmi:

                            1. Miłość rodzi się z poczucia obowiązku.
                            2. Można skutecznie zabronić nienawiści.
                            3. Rodzice z tej właśnie racji, że są rodzicami, zasługują na szacunek.
                            4. Dzieci z tej właśnie racji, że są dziećmi, na szacunek nie zasługują.
                            5. Posłuszeństwo wzmacnia charakter dziecka.
                            6. Poczucie szacunku dla samego siebie jest szkodliwe.
                            7. Surowość i chłód stanowią dobre przygotowanie do życia.
                            8. Udawana wdzięczność jest lepsza, niż szczere okazywanie niewdzięczności.
                            9. Rodzice nie mogą ścierpieć żadnej obrazy.
                            10. Rodzice zawsze mają rację.

                            „Czarna pedagogika” opiera się na założeniu, że dziecko czy też jego psychika jest całkowicie plastycznym, biernym przedmiotem zewnętrznych oddziaływań, który wolno traktować w sposób dowolny.
                            Czarna padagogika ZALECAŁA rodzicom DZIAŁANIA SŁUŻĄCE ZŁAMANIU WOLNEJ WOLI DZIECKA i bezwzględnemu podporządkowaniu go rodzicom. Przyświecał temu „cel chwalebny” - wychowanie człowieka prawego i cnotliwego.
                            Uznawano, że bezmyślne zaufanie do rodziców przekształci się z czasem w poszanowanie prawa i norm społecznych.
                            • wiolcia29_2 Re: Czyż nie są to zasady,które głosi Leda? 28.01.14, 21:44
                              I to jest dramat wielu pokoleń, bo takie wzorce, jak widać, nadal żyją w niektórych rodzinach. :(
                  • system.tzw.edukacji Re: Urazy w terapii 28.01.14, 20:59
                    > A do tej swojej książki wpierniczył wszystkich,którzy nazywają siebie terapeutami
                    > do jednego wora.

                    Nie wiem, co Witkowski twierdził w wywiadzie, natomiast w obu częściach książki napisał wyraźnie, że różne modalności różnie wypadają w badaniach i że liderem jest psychoterapia behawioralna oraz że psychoterapeuci prezentują różny poziom wykształcenia, że nie wszyscy poddają się superwizji i tak dalej.
              • system.tzw.edukacji Re: Urazy w terapii 28.01.14, 21:20
                > On chyba jest czytym teoretykiem, co może iwedziec o praktyce.

                I tu wychodzi szydło z worka! Dlatego właśnie psychoterapie na ogół nie powinny być zaliczane do nauki: tu ważna jest „praktyka”, a nie podstawy teoretyczne; doświadczenie i intuicja psychoterapeuty, a nie procedury; analiza przypadków, a nie statystyka.

                W nauce praktyka zawsze musi wynikać z teorii, mieć teoretyczne uzasadnienie, z drugiej zaś strony teoria musi się zgadzać z doświadczeniem. Tak jest w medycynie, tak jest fizyce, tak jest w naukach technicznych.

                Zresztą nonszalancję, z jaką świat psychoterapii traktuje teorię, widać po teoriach, jakie sam wyznaje, chociażby po psychoanalizie. W Gestalt czy, nie daj boże, psychologii procesu jest jeszcze ciekawiej. Podobne podejście wyznają homeopaci: och, mamy oczywiście swoje teorie, może i nieco absurdalne i bez dowodów empirycznych, ale mniejsza o nie – ważne, że działa!

                Cóż z tego, że łączymy taoizm z fizyką kwantową i teorię informacji z mądrością Aborygenów australijskich – pomagamy ludziom, tylko to się liczy.

                > ksiązke kontrowersyjna napisał pewnie po to, aby zarobic kasę

                Pomijając poziom tego argumentu (czyżby nie stało argumentów merytorycznych?), są dużo łatwiejsze i efektywniejsze sposoby zarobkowania. Pisanie książek tego rodzaju w przeliczeniu na godziny pracy jest raczej marnie opłacane.

                Po za tym uwaga do wszystkich: książka Witkowskiego nie traktuje bynajmniej tylko o psychoterapii.
                • ankaskakanka14 Re: Urazy w terapii 28.01.14, 21:36
                  Myślę,że zbyt pochopnie ocenia sie lede - czasami jakieś takie "mocne tąpnięcie" też daje efekt - dość duża grupa osób ma tendencję do użalania się nad sobą.Myślę,że leda jest tą osobowością,która potrafi dać takiego "kopa w tyłek" dla otrzeźwienia - oczywiście nie we wszystkich sytuacjach ta metoda sie sprawdza.
                • leda16 Re: Urazy w terapii 30.01.14, 21:28
                  system.tzw.edukacji napisał:
                  > Pomijając poziom tego argumentu (czyżby nie stało argumentów merytorycznych?),
                  > są dużo łatwiejsze i efektywniejsze sposoby zarobkowania. Pisanie książek tego
                  > rodzaju w przeliczeniu na godziny pracy jest raczej marnie opłacane.


                  Zapytam jeszcze przekornie, czy psychoterapeuci wszelkiej maści nie dla kasy pracują? Nie dla przyszłych spodziewanych dochodów kilkadziesiąt tysięcy w 5-cio letnie studia podyplomowe pakują? Nie dla przyszłego uzyskania forsy z samozaparciem przymusowej wiwisekkcji na własnej psychice dokonują? A ci wszyscy dożywotnio pasożytujący na psychoterapeutach superwizjonerzy, którzy rzekomo wszystkie rozumy pozjadali, biorący 1000 zł. za godzinę superwizji, dla idei wepchnęli do NFZ ustawę, że psychoterapeuci nie płacący im comiesięcznego haraczu, z roboty w służbie zdrowia natychmiast pogonieni zostać powinni? Dla idei czy dla pasożytowania na psychologach-praktykach drą mordy o ustawę o zawodzie? A kto takich często ograniczonych umysłowo i prymitywnych zawodowo superwizorów kontroluje, kto ich z prezentowanej wiedzy i wydzieranej innym kasy rozlicza? Kolesie po fachu ze szczytów superwizyjnego Parnasu czy nikt?
                  • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 30.01.14, 21:52
                    Ulżyłaś sobie Ledo? To dobrze, bo może będziesz spokojniej spać.;)
      • nanie2 Re: Urazy w terapii 28.01.14, 13:18
        Mam doświadczenie, nie zraziłam się po kilku spotkaniach, przeżyłam sama i przekonałam się na własnej skórze. Złego zdania o psychoterapii nie zmieniam, bo mój tyłek to nie środek świata. Mimo że na terapii bywało miło.
        Witkowski nie jest oszołomem, z pewnością nie masz takiej wiedzy jak on. Najwięcej bzdur wymyślają kapłani-terapeuci, tu fantazja jest spora :)
        Świat nie jest taki prosty: nie dzieli się na szczęśliwych po terapii i nieszczęśliwych bez. Choć szkoda, byłoby łatwiej :)
        • johnnie-w.alker Re: Urazy w terapii 29.01.14, 02:08
          A mnie się cosik zdaje Nanie, że Ty masz ego napompowane do wysokości Mount Everestu.

          Tak sobie myślę, że tylko niezły kawal narcyza może dostać objawów PTSD na skutek zwracania uwagi na warsztatach, chociażby nawet publicznie były robione.
          To, co by mieli powiedzieć sportowcy jak ich trener opie... równo i ustawia do pionu?

          Zwykle takie objawy ludzie mają po wypadkach, gwałtach, przeżyciach wojennych, a nie dlatego, że im się ego rozlatuje.

          Czytałem to wtedy, ale nie chciało mi się głosu zabierać.

          Pisałaś, że Ci ludzie z grupy mówili, że im powietrze zabierasz, a nie pomyślałaś, że tak się czuli z Tobą?

          Może świadomie lub nieświadomie starałaś się pozyskać i skupić na sobie uwagę grupy i prowadzącego ?
          Ja mam do czynienia z takimi przypadkami.
          • nanie2 Re: Urazy w terapii 29.01.14, 08:52
            Bardzo ładne fantazje, gratuluję. Dlaczego tylko tyle? dawaj, nie żałuj, choć wiedzę na temat PTSD masz niewielką, fajnie się czyta.
            I mam silne ego, dziękuję, to bardzo dobra rzecz. :) Chwalić Boga, nikt tego zmienić nie może, geny i tyle :).
          • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 29.01.14, 10:16
            Trudno nie zgodzić się z Twoimi spostrzeżeniami. Tak, jak piszesz zastanawiający jest ten powód PTSD. ;)

            A jeśli chodzi o skłonności narcystyczne, to ludzi z takimi cechami jest tu dostatek.
          • nanie2 Re: Urazy w terapii 29.01.14, 11:04
            Dodam jeszcze jedno żeby jeszcze było Ci śmieszniej: ten miły pan, który te warsztaty prowadził, napisał mi czarno na białym, nie mając żadnych uwag do mojej skromnej osoby, której zresztą ani twarzy ani imienia nie pamiętał, że takie oddziaływania dają taki efekt, jaki właśnie dały, prawdopodobnie nie byłam jedyną ofiarą jego skretynienia a on te warsztaty prowadzi z pełną świadomością, że wyrządza swoją niekompetencją kursantkom krzywdę. Ćwiczę od kilku lat u różnych trenerów, obsobaczana czasem a i owszem, i jakoś żadnego stresu nie mam. Dziwny zbieg okoliczności, doprawdy. I dziwnie też, ten miły pan tych kursów jakoś nie prowadzi, zestarzał się ohydnie, to fakt. Pewnie dlatego nie prowadzi, bo to kasa jak złoto.

            Chętnie pogadałabym z Tobą o takich nonsensach jak "kursy samoobrony dla kobiet", ale wątpię w Twoje kompetencje. Ale jeśli masz coś do dodania w temacie to mimo wszystko chętnie posłucham.

            I doprawdy śmieszne, bo gdybym trafiła do (załóżmy) Ciebie lub Szamanki na jakieś "terapie" to za kasę pocieszalibyście mnie bardzo, głaskali moje ponoć rozdęte ego i oburzali fałszywie na niesprawiedliwość świata :).
            • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 29.01.14, 11:29
              nanie2 napisała:

              >
              > I doprawdy śmieszne, bo gdybym trafiła do (załóżmy) Ciebie lub Szamanki na jaki
              > eś "terapie" to za kasę pocieszalibyście mnie bardzo, głaskali moje ponoć rozdę
              > te ego i oburzali fałszywie na niesprawiedliwość świata :).

              A to ciekawe, bo mam doświadczenia w tej materii, ale czegoś takiego nie doświadczyłam. Ale moje ego też nie jest tak rozdęte.;)
              • nanie2 Re: Urazy w terapii 29.01.14, 11:46
                Ja też mam i tak to wyglądało właśnie: głaski i fałszywa litość za kasę. A tyle gromów poleciało na tego miłego nieodpowiedzialnego pana trenera, że ho, ho!
                Po prostu miałaś pecha. :)
                • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 29.01.14, 12:15
                  Myślę, że to jednak Ty miałaś pecha, bo terapeuta nie ma prawa nikogo oceniać! ;)
                • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 29.01.14, 12:22
                  A może zostałaś w terapii właśnie ze względu na te głaski? Człowiek świadomy zasad uciekłby prędko. ;)
                  • leda16 Re: Urazy w terapii 30.01.14, 21:45
                    wiolcia29_2 napisała:

                    > A może zostałaś w terapii właśnie ze względu na te głaski? Człowiek świadomy za
                    > sad uciekłby prędko. ;)


                    Jakich zasad? O psychoterapii wspierającej nic waćpanna nie słyszałaś? Jasne, aspołecznych zaburzeń osobowości wspierać nie należy, ale np. cóż miałabyś do zaoferowania człowiekowi w żałobie? Zasady?
          • leda16 Re: Urazy w terapii 30.01.14, 21:38
            johnnie-w.alker napisał:


            > Pisałaś, że Ci ludzie z grupy mówili, że im powietrze zabierasz, a nie pomyślał
            > aś, że tak się czuli z Tobą?


            Jak by się nie czuli, ich czujstwo, ich problem. A raczej problem psychoterapeuty.


            > Może świadomie lub nieświadomie starałaś się pozyskać i skupić na sobie uwagę g
            > rupy i prowadzącego ?


            A jeśli nawet, to co w tym złego? Przecież po to tam przyszła, żeby rozwiązać SWOJE problemy, a nie problemy grupy i poszczególnych jej członków.



            > Ja mam do czynienia z takimi przypadkami.


            I? Organizujesz skecze pod tytułem "huzia na Józia, zabić malowanego ptaka" czy tupiesz nóżkami jak ciężki infantyl pod hasłem: "pani mi rozwala grupę, buuuu! "?
            • nanie2 Re: Urazy w terapii 31.01.14, 08:29
              Leda, nie warto :). Johnnie nie odróżnia kursu samoobrony od terapii grupowej...
              • johnnie-w.alker Re: Urazy w terapii 31.01.14, 20:34
                nanie2 napisała:

                > Leda, nie warto :). Johnnie nie odróżnia kursu samoobrony od terapii grupowej..
                > .

                Może i jestem ignorantem, ale w takim razie ignorantami są też autorzy "biblii" psychiatrów czyli klasyfikacji ICD-10 i DSM-IV.

                Autorzy ci nie przewidzieli, że pewnego dnia na warsztaty zapisze się Nanie2 i dostanie pełnych objawów PTSD, a wszystko dlatego, że na ćwiczeniach z obrony przed przemocą, zachowywała się jak cofnięta w rozwoju i trener nie wytrzymał i powiedział jej parę uwag przy grupie, a w dodatku gdy go o coś zapytała, ten wprawdzie potwierdził, ale bezczelny nie patrzył na nią, tylko gdzieś się gapił w inną stronę, jakby tam było coś ważniejszego, niż osoba Nanie2.

                To jest oczywiste, że po czymś takim można dostać PTSD- to znaczy po tych uwagach przy grupie i tym spojrzeniu gdzieś w bok. I należałoby wystąpić do autorów tych klasyfikacji, by naprawili swoje przeoczenie.
                Może Szamanka w drodze zadośćuczynienia za swoje nieetyczne zachowanie również opisane na blogu Nanie 2 powinna to zrobić?
                Ja w każdym razie taki wniosek stawiam.

                Aby zdiagnozować PTSD muszą być spełnione kryteria klasyfikacji, zawarte w tych klasyfikacjach.

                Kluczowe znaczenie ma tutaj pojęcie traumatycznego zdarzenia. Wskazuje się również na celowość stosowania pojęcia "zdarzenie potencjalnie traumatyzujące", gdyż ryzyko wystąpienia traumy zależy nie tylko od typu zdarzenia.(Lis-Turlejewska,2009)

                W pierwszej klasyfikacji ( w DSM III,w DSM III-R) stresorem o charakterze traumatycznym określano zdarzenie wykraczające poza zakres normalnych ludzkich doświadczeń, które wywołałyby znaczące objawy stresu u prawie każdego człowieka.

                Podobnie zdarzenie traumatyczne zdefiniowano w klasyfikacji ICD- 10 podkreślając katastroficzny charakter stresora, który wywołałby poważne objawy stresu prawie u każdego.

                Chodziło więc o tak skrajne zdarzenia jak: wojna, klęski żywiołowe, katastrofy, czy akty terrorystyczne, różniące się od bardziej powszechnych zdarzeń stresowych, występujących np. w postaci poważnej choroby czy rozwodu.

                W obowiązującej dotychczas klasyfikacji DSM-IV ( aktualnie ukazała się już DSM -V)
                traumatyczny stresor określono bardziej precyzyjnie wiążąc go z zagrożeniem życia lub poważnym uszkodzeniem ciała albo zagrożeniem fizycznej integralności, a osoba doświadczająca takiego zdarzenia przeżywa intensywny lęk, bezradność i zgrozę.

                Zrezygnowano więc z bardzo wieloznacznego określenia stresora wykraczającego" poza zakres ludzkich doświadczeń" i zwiększono nacisk na zagrożenie jednostki.

                Tak więc trzęsienie ziemi czy powódź byłyby traumą wtedy, gdyby wiązały się z zagrożeniem życia jednostki.

                Ocena, iż dana osoba była narażona na zdarzenie traumatyczne, wymaga spełnienia dwóch kryteriów:
                -Osoba doświadczyła, była świadkiem lub została skonfrontowana ze zdarzeniem lub zdarzeniami , w których ktoś poniósł śmierć, doznał poważnych obrażeń lub zaistniała groźba śmierci, poważnych obrażeń, albo utraty fizycznej integralności (własnej lub innych).

                Reakcję osoby na to zdarzenie charakteryzuje intensywny strach, bezradność lub zgroza.

                Są to takie zdarzenia i doświadczenia, które były udziałem takich osób :

                - klęski żywiołowe,
                - trzęsienia ziemi, wojny,
                - akty terrorystyczne,
                - pobyt w obozach koncentracyjnych,
                - dokonanie na nich przestępstw seksualnych,
                - przemocy fizycznej związanej z uszkodzeniem ciała,
                - osób okaleczonych, oparzonych, pozbawionych wolności,
                -osób z rozpoznaną chorobą nowotworową.

                DSM- IV natomiast takie przeżycie jakie opisuje Nanie2 klasyfikuje jako fobię społeczną, która może się pojawić podczas wystąpień publicznych, podczas których określona osoba jest oceniana przez innych ludzi . Występują nasilone objawy bycia pośmiewiskiem innych, czasami mogą wystąpić napady paniki.
                W leczeniu fobii społecznej stosuje się inhibitory monoaminooksydazy (IMAO) terapię grupową, behawioralną oraz niekiedy leki beta-adrenolityczne.

                Natomiast jeśli Nanie 2 upierasz się, że dostałaś pełnych objawów PTSD to muszę powiedzieć, że Twój trener miał 100% racji, że powinnaś odbyć terapię, ponieważ osoby, które mają
                zwiększoną podatność na objawy stresu pourazowego są osobami o wysokim poziomie neurotyzmu i ekstrawersji.
                Być może Twój dominujący sposób bycia zraził do Ciebie grupę.

                Czynnikami usposabiającymi do zwiększonej podatności na PTSD są takie zjawiska i zdarzenia w rodzinie jak:
                - rozwód rodziców do 10 roku życia dziecka,
                - przemoc stosowana przez rodzica,
                -alkoholizm w rodzinie,
                - zachorowania psychiatryczne w rodzinie.

                Może więc słusznie terapeutki czy terapeuci próbowali poszukiwać przyczyn Twojej podatności na stres w dzieciństwie i domu rodzinnym?






                • nanie2 Re: Urazy w terapii 04.02.14, 13:31
                  oj, johnnie, nie jesteś nawet ignorantem ale osobą z głęboką dysfunkcją intelektualną. Za diagnozę dziękuję, podaj konto, przeleję pieniążki. Przebijasz w diagnostyce panią Gens. :)) Uśmiałam się, czuję się świetnie, nawet bez leków :). Napisz jeszcze coś wesołego, chętnie wykorzystam na blogu.
                  • johnnie-w.alker Re: Urazy w terapii 06.02.14, 12:35
                    nanie2 napisała:

                    > oj, johnnie, nie jesteś nawet ignorantem ale osobą z głęboką dysfunkcją intelek
                    > tualną. Za diagnozę dziękuję, podaj konto, przeleję pieniążki. Przebijasz w dia
                    > gnostyce panią Gens. :)) Uśmiałam się, czuję się świetnie, nawet bez leków :).
                    > Napisz jeszcze coś wesołego, chętnie wykorzystam na blogu.

                    Konta Ci nie podam, bo nie chcę być prześladowany przez Ciebie, jak niejaki Paweł D. który miał takiego pecha, że zapisałaś się do niego na warsztaty.

                    Piszesz, że z jego powodu dostałaś objawów PTSD i musiałaś skorzystać z terapii, a później wróciłaś do niego, by powtarzać niektóre warsztaty?
                    To przecież jakiś absurd.
                    Pacjenci, którzy przeżyli zdarzenie związane z PTSD unikają jak ognia, wszystkiego, co by im mogło te traumatyzujące zdarzenia przypominać.
                    A Ty masochistycznie się pławiłaś w tym; w dodatku będąc już po terapii?


                    To, co napisałem,nie było Twoją diagnozą, lecz konsultacją dot. przyczyn PTSD.

                    Rozumiem, że ta konsultacja nie jest po Twojej myśli i dlatego się wściekasz i porównujesz mnie do Pani Gens.
                    Jedna taka pani do niej podobna jest tutaj na forum, ale to na pewno nie jestem ja. Nie jestem ani biegłym sądowym, ani psychologiem dziecięcym.

                    Jeśli mi nie wierzysz, to skonsultuj to, co napisałem, z zaufanym psychiatrą i dopiero wtedy mi ubliżaj - jeśli Ci potwierdzi - że bzdury napisałem.

                    Jest natomiast pewne podobieństwo miedzy Tobą, a Panią Gens - jest to duża potrzeba prestiżu - jaką obie objawiacie.

                    Szkoda tylko, że ten prestiż chcesz zbudować poprzez poniżenie innych.
                    Jest to głęboko neurotyczna cecha osobowości, niezależnie od tego, czy się z tym zgadzasz, czy też nie.
                    To, że Ty napiszesz o mnie, że mam głęboką dysfunkcję intelektualną ma taką samą wartość poznawczą dla mnie, jak gdybyś mi napisała, że jestem latającym słoniem.

                    Jest wiele zaburzeń osobowości oraz zaburzenia psychotyczne, w których pacjent nie ma świadomości, że to z nim coś nie jest w porządku, a źródła swoich frustracji upatruje w otoczeniu.
                    Każdy narcyz i paranoik tak ma.
                    Psychoterapia narcyza nie polega na wzmacnianiu jego nadmuchanego ego, tylko raczej na przekłuciu tego balona, a to budzi jego wrogość.
                    Niestety, on nie jest zdolny, by zmierzyć się z prawdziwym swym obliczem i dlatego chce zmieniać otoczenie, a nie siebie i nie podda się terapii.
                    Jeśli już przypadkiem dochodzi do terapii takiej osoby, to jest to wtedy orka na ugorze.

                    Jak niewiele w tym wypadku było trzeba, by cienka powłoczka inteligentki prysła jak bańka mydlana i odsłoniła się prawdziwa Nanie2: mściwa, złośliwa i chamska.




                    • nanie2 Re: Urazy w terapii 08.02.14, 12:03
                      Jeśli mi nie wierzysz, to skonsultuj to, co napisałem, z zaufanym psychiatrą i
                      > dopiero wtedy mi ubliżaj - jeśli Ci potwierdzi - że bzdury napisałem.


                      Dziękuję za troskę. Skonsultowałam to z różnymi znajomymi psycho i niestety jest tak jak sugerujesz- piszesz bzdury. Nie zamierzam ci ubliżać, ale po prostu dziwi mnie, że ten przypadek tak bardzo cię interesuje. Co potwierdzili: fakty są dla ciebie ewidentnie niezrozumiałe, burzą światopogląd i są nie do przyjęcia - stąd te intelektualne wygibasy i oskarżenia by zmniejszyć dysonans poznawczy. Nie masz wiedzy w temacie a niewiedzę przykrywasz osobistymi ataczkami, pseudodiagnozami, kopiuj-wklej z DSM i powierzchownymi fantazjami bez żadnego zrozumienia sytuacji. Jeśli pracujesz z jakimiś klientami, to im współczujemy. Może powinieneś raczej stawiać horoskopy w telewizorni niż "orać na ugorze" bojąc się tak panicznie "mściwego chamstwa", paranoików i narcyzów? Dobrze choć, że nie jesteś biegłym, dużo krzywdy byś ludziom mógł zrobić.
            • mona.blue Re: Urazy w terapii 31.01.14, 13:09
              Posłuże się analogia. Raz w tygodniu chodzę na angielski w grupie osób i często jest tam jedna osoba, która mówi duzo więcej niz inni, nie dopuszcza innych do głosu, przerywa - właśnie stara sie skupić uwage prowadzącego na sobie.
              Jest to cholernie wkurzajace, bo każdy chciałby mieć okazje sie wypowiedzieć, po to tam przede wszystkim chodzimy, żeby nauczyc sie płynnie i swobodniwe mówić po angielsku na każdy temat.
        • szaman.ka Re: Urazy w terapii 29.01.14, 20:44
          Wiesz,ja jednego nie rozumiem.Jeśli te warsztaty były aż tak dla Ciebie traumatyzujące,to dlaczego nie zrezygnowałaś z nich i nie przerwałaś tej traumy?
          • nanie2 Re: Urazy w terapii 30.01.14, 15:15
            Zdumiewa mnie Twój brak wiedzy na temat mechanizmów psychomanipulacji i przemocy psychicznej.
            • szaman.ka Re: Urazy w terapii 30.01.14, 16:29
              Teraz już wszystko rozumiem.
      • system.tzw.edukacji Re: Urazy w terapii 28.01.14, 21:25
        > Czasem wydaje mi się, że trudno dyskutowac z osobami, które nie mają doświadczenie
        > uczestnictwa w terapii albo zraziły się po kilku spotkaniach.

        Aha, czyli jeśli dajmy na to ja bym się poświęcił i odbył psychoterapię, to nagle pojawiłyby się dowody empiryczne hipotez Freuda, a taoizm zacząłby się w cudowny sposób łączyć z fizyką kwantową?

        Poza tym ustalmy może jedno: czy jeśli dana osoba odbędzie psychoterapię, to ma wówczas prawo wypowiadać się o wszystkich modalnościach czy tylko o tej, w której sama była terapeutyzowana? Ciekaw jestem Twojej odpowiedzi na to pytanie.
        • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 28.01.14, 21:33
          Wprawdzie nie do mnie była kierowana Twoja wypowiedź, ale korci mnie zapytać, dlaczego uważasz terapię za coś, co wymaga poświęcenia? Dla mnie terapia, oprócz leczenia, jest fascynującą podróżą w głąb siebie, odkrywaniem ukrytych potencjałów...dlugo mogłabym wymieniać.

          A jeśli chodzi o modalności, to w tej chwili mało który terapeuta sztywno się ich trzyma.
          • system.tzw.edukacji Re: Urazy w terapii 28.01.14, 21:40
            > dlaczego uważasz terapię za coś, co wymaga poświęcenia? Dla mnie terapia, oprócz
            > leczenia, jest fascynującą podróżą w głąb siebie, odkrywaniem ukrytych potencjałów...
            > dlugo mogłabym wymieniać.

            Nie twierdzę, że w ogóle wymaga poświęcenia, tylko że wymagałaby ode mnie – choćby dlatego, że (pomijając już kwestie finansowe) nieszczególnie mam czas na podróże wgłąb siebie, skoro na zewnątrz mnie jest tyle do zrobienia.
          • szaman.ka Re: Urazy w terapii 28.01.14, 21:42
            Oczywiście,że nikt poza Systemem tzw.edukacji nie ma prawa wypowiadać się o wszystkich modalnościach.
          • leda16 Re: Urazy w terapii 30.01.14, 21:58
            wiolcia29_2 napisała:

            d
            > laczego uważasz terapię za coś, co wymaga poświęcenia?


            Pewnie dlatego, że Kolega nie ma ekshibicjonistycznych tendencji, dysponuje natomiast szacunkiem dla siebie.


            Dla mnie terapia, oprócz
            > leczenia,


            Leczenia czego? Mogę zrozumieć, że egocentryk ma wyolbrzymione poczucie choroby, ale większość absolwent ów psychologii jest jednak zdrowych, więc co niby mają leczyć zanim za to drogo opłacane "leczenie" psychoterapeutyczna klika wykładowców prywatnej uczelni sprzeda im certyfikat?



            jest fascynującą podróżą w głąb siebie, odkrywaniem ukrytych potencj
            > ałów...dlugo mogłabym wymieniać.


            Tak? I co z tymi odkrytymi potencjałami zwojowałaś dotychczas? Masz jakiś zawód, dzieci, rodzinę, publikacje naukowe, osiągnięcia zawodowe?



            > A jeśli chodzi o modalności, to w tej chwili mało który terapeuta sztywno się i
            > ch trzyma.


            Ach, czyli nie kieruje się żadnymi koncepcjami teoretycznymi leżącymi u podstaw praktyki psychoterapeutycznej, tylko pierdzieli, co mu ślina na ozór przyniesie? Albo milczy, bo...nie za bardzo wie, co ma mówić :).
            • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 30.01.14, 22:03
              Ledo, szacunek do siebie to Ty pokazujesz w każdym niemal wpisie swoim na tym forum. Łyknij może tabletkę i idź spać, bo późno jest.;)
        • szaman.ka Re: Urazy w terapii 28.01.14, 21:55
          Jeśli się lepiej przez to czujesz,to masz pełne prawo sobie myśleć,że psychoterapia nie jest nauką tylko szarlatanerią,a staruszek Freud wróżbitą.
          • system.tzw.edukacji Re: Urazy w terapii 28.01.14, 22:11
            > Jeśli się lepiej przez to czujesz,to masz pełne prawo sobie myśleć,że psychoterapia
            > nie jest nauką tylko szarlatanerią,

            Wbrew Twojej opinii nie wypowiadam się o wszystkich modalnościach, natomiast psychoanaliza, psychologia procesu i Gestalt są nienaukowe.

            > a staruszek Freud wróżbitą.

            Freud był kokainistą udającym naukowca, fałszował wyniki badań oraz z pogardą wyrażał się o pacjentach, których zresztą zdarzało mu się ukrzywdzić – i na to wszystko to akurat są dowody. A co do wróżbiarstwa, to do czego mianowicie zaliczyłabyś „Objaśnianie marzeń sennych”, jeśli można spytać?

            Poza tym zachowujesz się tak, jakbym nagle sam jeden urwał się z choinki i jął się ni stąd, ni zowąd czepiać biednego, bogu ducha winnego, powszechnie cenionego i uznawanego doktora Froïde’a. Zdajesz sobie chyba sprawę, że sprawy się mają nieco inaczej.
            • szaman.ka Re: Urazy w terapii 28.01.14, 22:49
              Wiem doskonale,że Freud ma zarówno wielu zagorzałych przeciwników jak i zwolenników i wielbicieli,ale to wymaga dłuższej dyskusji i nie wiem czy mam na nią ochotę.

              Jego niewątpliwą zasługą jest odkrycie mechanizmów obronnych i nieświadomych konfliktów emocjonalnych,które mają zasadnicze znaczenie w nerwicach i za to powinien dostać Nobla.
              Jeden z terapeutów psychoanalitycznych Robert Fancher zauważył:
              "Największą zasługą psychoanalizy jest wysoko rozwinięta metoda wsłuchiwania się w to,co nie wypowiedziane,w samooszustwa,których się dopuszczamy oraz pragnienia i lęki,do których nie chcemy się przyznać."

              Co do objaśniania marzeń sennych; to nie doceniasz oddziaływania symboli na psychikę ludzką.
              W marzeniach sennych ujawniają się nasze nieświadome lęki i nasze sny często je w sposób symboliczny odzwierciedlają. Ja przynajmniej miewam takie sny.
              'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
              Hipokrates(460-377 p.n.e.)
              • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 28.01.14, 23:12
                szaman.ka napisała:


                > Co do objaśniania marzeń sennych; to nie doceniasz oddziaływania symboli na psy
                > chikę ludzką.
                > W marzeniach sennych ujawniają się nasze nieświadome lęki i nasze sny często j
                > e w sposób symboliczny odzwierciedlają. Ja przynajmniej miewam takie sny.
                > 'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
                > Hipokrates(460-377 p.n.e.)

                Ja też. :)
                • leda16 Re: Urazy w terapii 30.01.14, 22:10
                  wiolcia29_2 napisała:
                  Ja też. :)

                  No to zacznij oszczędzać kasę na następną podróż do psychoterapeuty wgłąb własnej kieszeni, skoro poprzednia skończyła się fiaskiem i nadal masz jakoweś lęki :)))
              • leda16 Re: Urazy w terapii 30.01.14, 22:08
                szaman.ka napisała:
                > Jeden z terapeutów psychoanalitycznych Robert Fancher zauważył:
                > "Największą zasługą psychoanalizy jest wysoko rozwinięta metoda wsłuchiwania si
                > ę w to,co nie wypowiedziane,w samooszustwa,których się dopuszczamy oraz pragnie
                > nia i lęki,do których nie chcemy się przyznać."


                My? Gwoli rzetelności naukowej ten pan powinien mówić tylko za siebie. Ale rozumiem, że Ty się z nim identyfikujesz :).


                > W marzeniach sennych ujawniają się nasze nieświadome lęki i nasze sny często j
                > e w sposób symboliczny odzwierciedlają. Ja przynajmniej miewam takie sny.


                Ujawniają się nieświadome lęki? Czyli przestają być nieświadome. Więc wio na psychoterapię zamiast naganiać do nich innych Dyskutantów. I nie zapomnij zapłacić za nią z własnej kieszeni, zamiast z naszych podatków.
          • szaman.ka Re: Urazy w terapii 28.01.14, 22:21
            W zamierzchłej historii dziejów ludzkości istniały trzy główne sposoby pomagania człowiekowi cierpiącemu i walki z chorobami.
            1/-sporządzanie różnych obrzydliwych mikstur ziołowych i na bazie szczątków zwierzęcych i ich odchodów i wydzielin-przekształcił się przez wieki w naszą współczesną farmakologię.
            2/-nastawianie złamanych kości,a także amputacja chorych lub zniszczonych kończyn i fragmentów ciała-przekształcił się stopniowo we współczesną chirurgię.

            3/-pełnoprawny sposób leczenia poprzez takie oddziaływanie na pacjenta,które dzisiaj nazwalibyśmy psychologicznym lub psychoterapeutycznym.
            Znachorzy,szamani,czarownicy,guślarze i wszyscy odczyniający chorobę posiadali bogaty arsenał środków oddziaływania na emocje osób chorych i bardzo często uzyskiwali pozytywny efekt leczniczy.W przeciwnym razie działalność taka całkowicie by zanikła,a przecież istnieje ona także współcześnie.
            Problem polega jednak na tym,że to ,co poprzedza współczesną farmakoterapię i chirurgię,dość szybko zostało unaukowione i usprawnione poprzez wykorzystanie osiągnięć fizyki,chemii,elektroniki,mechaniki,optyki itp.Natomiast oddziaływanie na psychikę pacjenta znacznie trudniej zmierzyć lub obliczyć i nie sposób pokazać ich bezpośrednio na ekranie.Dlatego rozwój metod leczenia w historii naszej cywilizacji był nierównomierny,ze szkodą dla metod terapeutycznego oddziaływania na psychikę lub-poprzez psychikę-w ramach zależności psychosomatycznych.Początki naukowej psychoterapii trudno dostrzec wcześniej niż z chwilą narodzenia się psychoanalizy,a w Polsce była to raczej dopiero druga połowa XX wieku,a zwłaszcza dwie ostatnie jej dekady.

            Powyższe przytaczam za : prof.dr hab.Lechosław Gapik
            • ankaskakanka14 Re: Urazy w terapii 28.01.14, 22:28
              szaman.ka napisała:


              > Znachorzy,szamani,czarownicy,guślarze i wszyscy odczyniający chorobę posiadali
              > bogaty arsenał środków oddziaływania na emocje osób chorych i bardzo często uzy
              > skiwali pozytywny efekt leczniczy.

              I tutaj chyba ukryty jest fenomen Nazarejczyka -> autorytet plus wiara i nadzieja.
            • system.tzw.edukacji Re: Urazy w terapii 28.01.14, 22:45
              > 3/-pełnoprawny sposób leczenia poprzez takie oddziaływanie na pacjenta,które
              > dzisiaj nazwalibyśmy psychologicznym lub psychoterapeutycznym.

              Ja mam to rozumieć? „Oddziaływanie psychologiczne” jest równoprawną metodą leczenia obok chirurgii i farmakologii? Bardzo ciekawe.

              > Natomiast oddziaływanie na psychikę pacjenta znacznie trudniej zmierzyć lub obliczyć i nie
              > sposób pokazać ich bezpośrednio na ekranie. Dlatego rozwój metod leczenia w historii
              > naszej cywilizacji był nierównomierny,ze szkodą dla metod terapeutycznego oddziaływania
              > na psychikę lub-poprzez psychikę-w ramach zależności psychosomatycznych.

              Wybacz, ale to jest jakiś nonsens. Dowcip polega na tym, że jeśli wspomniane metody rzeczywiście są równoprawne i równie skuteczne, to nie ma najmniejszych powodów, żeby nie można ich było zmierzyć i „pokazać bezpośrednio na ekranie” (cokolwiek to znaczy). Dlaczego niby nie można zmierzyć „terapeutycznego oddziaływania w ramach zależności psychosomatycznych”, skoro takie istnieją i są równoprawne w stosunku do farmakologii?

              > Powyższe przytaczam za : prof.dr hab.Lechosław Gapik

              Gratuluję autorytetów. (Aha, profesorem ten pan niestety jest, nikt mu dotychczas takiego tytułu naukowego nie przyznał).
              • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 28.01.14, 22:51
                To jest tym profesorem czy nie jest, bo sam sobie zaprzeczasz powyżej. Kocham takie freudowskie pomyłki.;)
                • system.tzw.edukacji Re: Urazy w terapii 28.01.14, 22:58
                  > To jest tym profesorem czy nie jest, bo sam sobie zaprzeczasz powyżej.

                  Nie jest: nie ma tytułu naukowego profesora i nie powinien być tak tytułowany.

                  > Kocham takie freudowskie pomyłki.;)

                  Tak, moja podświadomość chce w nim za wszelką widzieć profesora, a świadomość to wypiera, stąd właśnie pomyłka. Zresztą proszę, niech sobie i będzie profesorem – tak czy inaczej jego miejsce jest w więzieniu.
              • szaman.ka Re: Urazy w terapii 28.01.14, 23:00
                system.tzw.edukacji napisał:


                > Ja mam to rozumieć? „Oddziaływanie psychologiczne” jest równoprawną
                > metodą leczenia obok chirurgii i farmakologii? Bardzo ciekawe.
                No własnie tak,jak jest napisane.

                >
                > Gratuluję autorytetów. To,że ktoś się tak ,a nie inaczej zachowuje nie przesądza jeszcze,że pisze głupstwa.Nie ma takiej prawidłowości.
                • system.tzw.edukacji Re: Urazy w terapii 28.01.14, 23:08
                  > No własnie tak,jak jest napisane.

                  No to właśnie wg mnie jest sprzeczność pomiędzy tymi zdaniami: „oddziaływanie psychologiczne jest równoprawną metodą leczenia obok chirurgii i farmakologii” a „oddziaływanie na psychikę pacjenta znacznie trudniej zmierzyć lub obliczyć i nie sposób pokazać ich bezpośrednio na ekranie” – albo, albo.

                  > > Gratuluję autorytetów.
                  > To,że ktoś się tak ,a nie inaczej zachowuje nie
                  > przesądza jeszcze,że pisze głupstwa.Nie ma takiej prawidłowości.

                  Oczywiście, że nie, dlatego dodałem to na końcu, dyskutowałem z opinią. Inna rzecz, że jego zachowanie rzuca niestety cień również na dorobek, nie skazano go, że tak powiem, za działalność po godzinach.
                  • szaman.ka Re: Urazy w terapii 28.01.14, 23:18
                    Wiesz, ja miałam okazję nieraz widzieć i doświadczyć jaki efekt leczniczy powoduje oddziaływanie na psychikę,ale nie potrafię Ci tego zademonstrować na tablicach,a wierzyć mi możesz lub nie.
                    • system.tzw.edukacji Re: Urazy w terapii 28.01.14, 23:37
                      > Wiesz, ja miałam okazję nieraz widzieć i doświadczyć jaki efekt leczniczy powoduje
                      > oddziaływanie na psychikę,ale nie potrafię Ci tego zademonstrować na tablicach,
                      > a wierzyć mi możesz lub nie.

                      Dlaczego miałbym Ci nie wierzyć? Wierzę Ci, choć oczywiście nie przyjmuję tego w charakterze dowodu, to są dwie osobne kwestie; ludzie widzą i doświadczają różnych rzeczy – pytanie, czy da się dane zjawisko zreplikować w warunkach kontrolowanych i, przykro mi, zmierzyć.
                      • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 28.01.14, 23:41
                        A miłość da się zmierzyć, zreplikować...? ;)
                        • system.tzw.edukacji Re: Urazy w terapii 28.01.14, 23:46
                          > A miłość da się zmierzyć, zreplikować...? ;)

                          Do pewnego stopnia tak, ale akurat mówimy w tej chwili o metodach terapeutycznych: chirurgii, farmakologii i o bliżej nieokreślonym „oddziaływaniu psychologicznym”, którym rzekomo także można leczyć choroby, choć nie sposób to zmierzyć.
                          • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 29.01.14, 00:23
                            Jesteś upier...wie racjonalny. ;)
                      • szaman.ka Re: Urazy w terapii 29.01.14, 00:06
                        system.tzw.edukacji napisał:


                        >
                        > Dlaczego miałbym Ci nie wierzyć? Wierzę Ci, choć oczywiście nie przyjmuję tego
                        > w charakterze dowodu, to są dwie osobne kwestie; ludzie widzą i doświadczają ró
                        > żnych rzeczy – pytanie, czy da się dane zjawisko zreplikować w warunkach
                        > kontrolowanych i, przykro mi, zmierzyć.

                        No niestety,raczej to jest niemożliwe,by je zreplikować. Niemożliwe ,bo nie ma takich dwóch identycznych osobowości i psychik ludzkich,które zareagowałyby identycznie, na identyczny bodziec
                        .Co więcej,powtórzenie tego identycznego bodźca też wydaje się mało możliwe nawet przez tego samego terapeutę,ponieważ każdy terapeuta jest trochę inny w stosunku do każdego człowieka. (nie wiem czy rozumiesz o czym piszę?) Chodzi mi o to,że kontakt między dwiema osobami powstaje zarówno na poziomie świadomym jak i nieświadomym.

                        I dopóki tego nie przyjmiesz do wiadomości i nie zrozumiesz,to tak będziesz się kręcił i prowadził jałowe dysputy o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy.

                        >
                        • szaman.ka Re: Urazy w terapii 29.01.14, 00:14
                          A i tutaj masz jeszcze na dobranoc linka:psychoterapia.natemat.pl/84051,czy-da-sie-wyleczyc-zaburzenia-osobowosci-lekarze-psychiatrzy-nie-sa-w-stanie-psychoterapeuci-lecza
                          • szaman.ka Co leczy w psychoterapii ? 29.01.14, 00:22
                            psychoterapia.natemat.pl/8701,co-leczy-w-psychoterapii
                            • nanie2 Re: Co leczy w psychoterapii ? 29.01.14, 09:02
                              To też bardzo ciekawy autorytet. Pani od ustawień hellingerowskich. Na tzw Pocieszkę sporo skarg o nieprzestrzeganie zawodowych zasad etycznych, dziwne... link
                            • system.tzw.edukacji Re: Co leczy w psychoterapii ? 29.01.14, 23:39
                              skuteczność różnych modalności terapeutycznych jest podobna
                              wszystko jedno, jak będzie się nazywać modalność psychoterapeutyczna uprawiana przez twojego psychoterapeutę. Ważne jest by on sam był w swojej modalności kompetentny i by robił to, co sam uważa za leczące


                              Tego rodzaju twierdzenia przewijają się w wypowiedziach kapłanów psychoterapii oraz oficjalnych komunikatach szacownych stowarzyszeń, zwracałem już tutaj na to uwagę wielokrotnie. Odnoszę wrażenie, że tym czy owym wydaje się wręcz, że te świadczą te stwierdzenia – odłóżmy na chwilę kwestię ich prawdziwości – na korzyść psychoterapii. Otóż niestety tak nie jest: z twierdzeń tych wprost bowiem wynika, że podstawy teoretyczne poszczególnych modalności psychoterapii są najprawdopodobniej fałszywe.

                              Jeżeli psychoterapia oparta na freudyzmie ma taką samą skuteczność, co terapia jungowska. będąca rzekomo krytyką i rozwinięciem tej pierwszej – to na czym właściwie ten postęp miał polegać? A cóż sądzić o tych wybitnych umysłowościach, jakimi byli rzekomo Freud i Jung, skoro byle newage’owy półinteligent osiągnął to samo zalewając wszystko niestrawnym sosem z taoizmu, fizyki kwantowej i mądrości Aborygenów australijskich? Albo można spytać inaczej: po co wobec tego dodawać taoizm i fizykę kwantową do Junga, skoro i tak osiągnie się tę samą skuteczność?

                              Podobnie zdania: „Nie ma żadnego znaczenia, jakie studia skończył psychoterapeuta” oraz „To nie psychoterapia działa, tylko konkretny psychoterapeuta” – sugerują niestety mizerię podstaw teoretycznych.
                              • egzystencjalka Re: Co leczy w psychoterapii ? 30.01.14, 03:23
                                System
                                Acha czyli terapia szkodzi, jak ktoś idzie na terapie to będzie potrzebował terapi.? Jezus jakie brednie. Co ma Jung do Frauda, co ma to wspólnego z innymi metodami? Przecież ty nie masz zielonego pojęcia o psychologii, mieszasz zabobon że ludzie chodzą do psychologa bo wariaci, z podejściem psychologów którzy ten zabobon społeczny dementują i tym samym ludzie boją się sobie pomóc. Żadna teoria psychologiczna nie ujmuje całości i tym samym korzysta się z wielu odkryć i różnych podejść zależnie od pacjenta i jego problemów. Nikt nie leczy Fraudem obecnie bo z niego został tylko szkielet psychoanalizy , a wszystko podważono, ale było to potrzebne do dalszego rozwoju psychologii, jak też czasy się zmieniły. Psychologia głebi Junga do tej pory zawiera wiele spostrzeżeń ciekawych i można też to wykorzystać, ale nikt nie trzyma się ślepo wszystkiego co powiedział. Twój post to krytyka przeprowadzona przez analfabete alfabetu.
                                • system.tzw.edukacji Re: Co leczy w psychoterapii ? 30.01.14, 22:24
                                  > Acha czyli terapia szkodzi, jak ktoś idzie na terapie to będzie potrzebował terapi.?
                                  > Jezus jakie brednie. Co ma Jung do Frauda, co ma to wspólnego z innymi
                                  > metodami? (…) Żadna teoria psychologiczna nie ujmuje całości i tym samym
                                  > korzysta się z wielu odkryć i różnych podejść zależnie od pacjenta i jego problemów.
                                  > Psychologia głebi Junga do tej pory zawiera wiele spostrzeżeń ciekawych i można
                                  > też to wykorzystać, ale nikt nie trzyma się ślepo wszystkiego co powiedział

                                  Przeczytaj może mój post jeszcze raz, co? Chyba że odpowiadasz na jakiś inny.
                                  • egzystencjalka Re: Co leczy w psychoterapii ? 30.01.14, 23:14
                                    System
                                    A to szamanka bredzi, takie podobne do twoich wynaturzeń-wynurzeń że pomyliłam.
                              • szaman.ka Re: Co leczy w psychoterapii ? 30.01.14, 23:47
                                system.tzw.edukacji napisał:
                                >
                                > Tego rodzaju twierdzenia przewijają się w wypowiedziach kapłanów psychoterapii
                                > oraz oficjalnych komunikatach szacownych stowarzyszeń, zwracałem już tutaj na t
                                > o uwagę wielokrotnie. Odnoszę wrażenie, że tym czy owym wydaje się wręcz, że te
                                > świadczą te stwierdzenia – odłóżmy na chwilę kwestię ich prawdziwości &#
                                > 8211; na korzyść psychoterapii. Otóż niestety tak nie jest: z twierdzeń tych wp
                                > rost bowiem wynika, że podstawy teoretyczne poszczególnych modalności psychoter
                                > apii są najprawdopodobniej fałszywe.

                                To najpierw żądasz badań,a jak wyniki badań nie po Twojej myśli, to znowu je kwestionujesz na podstawie swojego widzimisię.

                                > Jeżeli psychoterapia oparta na freudyzmie ma taką samą skuteczność, co terapia
                                > jungowska. będąca rzekomo krytyką i rozwinięciem tej pierwszej – to na cz
                                > ym właściwie ten postęp miał polegać? A cóż sądzić o tych wybitnych umysłowości
                                > ach, jakimi byli rzekomo Freud i Jung, skoro byle newage’owy półinteligen
                                > t osiągnął to samo zalewając wszystko niestrawnym sosem z taoizmu, fizyki kwant
                                > owej i mądrości Aborygenów australijskich?

                                Ten" pólinteligent" najpierw skończył studia z fizyki teoretycznej,a później psychologii.
                                Następnie studiował w Instytucie Junga w Zurichu, gdzie pracował później jako wykładowca i analityk treningowy.




                                > Podobnie zdania: „Nie ma żadnego znaczenia, jakie studia skończył psychot
                                > erapeuta” oraz „To nie psychoterapia działa, tylko konkretny psycho
                                > terapeuta” – sugerują niestety mizerię podstaw teoretyczch.

                                Relacja głupku relacja !
                                >
                                • system.tzw.edukacji Re: Co leczy w psychoterapii ? 31.01.14, 18:59
                                  > To najpierw żądasz badań,a jak wyniki badań nie po Twojej myśli, to znowu je
                                  > kwestionujesz na podstawie swojego widzimisię.

                                  Nie jestem w stanie ocenić badań, z których miałoby wynikać, że „skuteczność różnych modalności jest podobna” – ale wiem, że modalności jest sporo, a badanie ich skuteczności to zajęcie niewdzięczne (niejasne cele terapeutyczne, długi okres trwania, wielość czynników itd.). Można mieć uzasadnione wątpliwości, czy rzeczywiście wyniki tych są aż tak miarodajne.

                                  Ale przecież, zwróć uwagę, zakładam ich prawdziwość! No bo ostatecznie kim jestem, żeby podawać je w wątpliwość, prawda?

                                  Tyle że skoro tak, jeśli faktycznie modalności mają zbliżoną skuteczność, a większość zależy i tak od wiary, i to zarówno od wiary terapeutyzowanego (co jest zrozumiałe) i terapeuty (to już mniej) – nie świadczy to najlepiej o podstawach teoretycznych. To jest jedyny logiczny wniosek.

                                  > Ten" pólinteligent" najpierw skończył studia z fizyki teoretycznej,a później psychologii.

                                  To świetnie. W Polsce mamy np. prof. Jacynę-Onyszkiewicza, który obecnie zajmuje się zastosowaniami mechaniki kwantowej w teologii: na przykład usiłuje na gruncie fizyki teoretycznej dowieść istnienia Boga i obalić teorię ewolucji.

                                  Krótko mówiąc, znajomość fizyki teoretycznej niczego nie gwarantuje. To chyba od Einsteina się zaczęło, żeby traktować fizyków jako wyrocznię.

                                  > Następnie studiował w Instytucie Junga w Zurichu, gdzie pracował później jako
                                  > wykładowca i analityk treningowy.

                                  Zapomniałaś dodać o aborygenach, szamanizmie, taoizmie i Toltekach.
                        • system.tzw.edukacji Re: Urazy w terapii 29.01.14, 00:23
                          > No niestety,raczej to jest niemożliwe,by je zreplikować. Niemożliwe ,bo nie ma
                          > takich dwóch identycznych osobowości i psychik ludzkich,które zareagowałyby
                          > identycznie, na identyczny bodziec.
                          > Co więcej,powtórzenie tego identycznego bodźca też wydaje się mało możliwe nawet
                          > przez tego samego terapeutę,ponieważ każdy terapeuta jest trochę inny w stosunku
                          > do każdego człowieka. (nie wiem czy rozumiesz o czym piszę?)

                          Rozumiem, o czym piszesz, nie rozumiem natomiast, skąd wobec tego taki psychoterapeuta wie, co robić, żeby odnieść skutek terapeutyczny. Na poziomie nieświadomym podejmuje decyzje?
                          • szaman.ka Re: Urazy w terapii 29.01.14, 21:33
                            Odpowiem Ci tak: kiedyś robiłam rekrutację dla wielkiej korporacji.Chodziło o przyjęcie administratora,który miał administrować pokaźnym majątkiem rozrzuconym po dużym obszarze kraju.
                            Wyselekcjonowałam dwóch kandydatów na rozmowę rekrutacyjną z odpowiednimi kwalifikacjami.Pierwszy kandydat miał widoczne dla mnie kompleksy i obawiałam się,że może być trudny we współpracy w zespole.
                            Drugi kandydat robił znakomite wrażenie:kontaktowy,komunikatywny,szczery w odpowiedziach,skromny. Dosyć go maglowałam,ale do niczego nie mogłam się przyczepić.
                            Mimo t o, gdzieś w środku pojawił mi się głosik,który mi podpowiedział: "chłopcze Ty będziesz oszukiwał".
                            Nie wiem do dziś,co spowodowało tę myśl wtedy u mnie.Zdecydowałam się więc na tego pierwszego,którego kompleksy się rzeczywiście potwierdziły.
                            Ten drugi startował później na przedstawiciela handlowego i tamten rekrutujący też go nie przyjął,bo stwierdził,że chłopak jest za uczciwy i szczery,a taki handlowiec nieraz musi trochę pobajerować.
                            Miałam wtedy straszne wyrzuty sumienia,że tak go skrzywdziłam swoim podejrzeniem i go nie wybrałam.
                            Chłopak był wytrwały i za trzecim razem został przez kogoś innego przyjęty do firmy na tego przedstawiciela handlowego.
                            Nie trwało długo,a w firmie pojawił się człowiek,który twierdził,że tenże chłopak jest mu winien bardzo dużą sumę pieniędzy ponieważ razem jakiś interes robili i on go wykantował.
                            Za kilka dni czytam w gazecie,że wygrał główną nagrodę w konkursie przedsiębiorczości .
                            A jeszcze za kilka dni w tejże samej gazecie czytam ,że został wystosowany za nim list gończy.
                            Nie wiem jak to nazwać: intuicją,
                            komunikacją między świadomością a podświadomością,a może szamańskim jasnowidzeniem?
                        • leda16 Re: Urazy w terapii 30.01.14, 22:32
                          szaman.ka napisała:
                          nie ma
                          > takich dwóch identycznych osobowości i psychik ludzkich,które zareagowałyby ide
                          > ntycznie, na identyczny bodziec
                          > .Co więcej,powtórzenie tego identycznego bodźca też wydaje się mało możliwe naw
                          > et przez tego samego terapeutę,ponieważ każdy terapeuta jest trochę inny w stos
                          > unku do każdego człowieka. (nie wiem czy rozumiesz o czym piszę?)


                          Piszesz to, o czym nie masz bladego pojęcia i wyciągasz błędne wnioski z nieistniejących faktów. Nie ma ludzi identycznych i to nie tylko pod względem psychiki ale również somatyki, fizjologii i genetyki. Najbardziej do identyczności są zbliżone bliźnięta jednojajowe których wieloletnia obserwacja wykazała, że tego, co wrodzone (nawyków, cech osobowości, światopoglądu podatności na chorobę nie da się zmienić nawet wieloletnim treningiem wychowawczym w odmiennych środowiskach a cóż dopiero dwuletnim nawet mieleniem ozorem w gabinecie psychoterapeuty. Ale jakoś tak dziwnie się składa dla Twojej retoryki, że farmakoterapia jest skuteczna u setek tysięcy nieidentycznych ludzi, efekty mierzalne, wyniki badań powtarzalne a w psychoterapii nie. I jest to całkowicie zrozumiałe, skoro na jednym biegunie jest prawda weryfikowalna empirycznie, a na drugim zabobon wiary w lecznicze mielenie ozorem.

                          Chodzi mi o t
                          > o,że kontakt między dwiema osobami powstaje zarówno na poziomie świadomym jak i
                          > nieświadomym.


                          Tak, jak i kontakt miedzy człowiekiem a pastylką :).


                          > I dopóki tego nie przyjmiesz do wiadomości i nie zrozumiesz,to tak będziesz się
                          > kręcił i prowadził jałowe dysputy.


                          Tak, tak Szamanko :). Przyjmij do wiadomości to, co Ci napisałam powyżej.
                          • szaman.ka Re: Urazy w terapii 30.01.14, 23:04
                            leda16 > Tak, tak Szamanko :). Przyjmij do wiadomości to, co Ci napisałam powyżej.

                            Widzę,że nie zażywałaś dzisiaj leków i wszystko Ci się plącze.Możesz je zażyć jeszcze, nic się nie stanie, jak je później weźmiesz.
                            Posłuchaj mnie, dobrze Ci życzę!
                            Nie wierzysz w psychoterapię? Nie namawiam Cię na nią,ale tabletki powinnaś brać.
                            • leda16 Re: Urazy w terapii 01.02.14, 10:18
                              szaman.ka napisała:
                              > Widzę,że nie zażywałaś dzisiaj leków i wszystko Ci się plącze.


                              A ja widzę, że brak Ci rozumu, czego już niestety żadne tabletki nie wyleczą. W dodatku gdy tak obsesyjnie o tych tabletkach pierdzielisz, można wnioskować, że głodnemu chleb na myśli :)))
                              PS. a wiolcia-głupolcia na Twoim poziomie, więc radosnego ple,ple, ple, życzę.
                              • szaman.ka Re: Urazy w terapii 01.02.14, 15:17
                                Za to Ty Leda gdy Ci na chwilę nienawiść do terapeutów rozumu nie przesłania potrafisz całkiem sensownie coś napisać.Czego przykładem jest poniższy fragment Twojego postu.

                                "Proponuję Ci zatem wejście na www. Artura Sandauera celem uzyskania wiedzy jak straszliwe szkody wyrządzają swoim pacjentom obwarowani potężnymi organizacjami branżowymi, oficjalnie nadawanymi specjalizacjami, przymusowymi ubezpieczeniami lekarze w samej Polsce, pomijając już USA, gdzie notuje się kilkadziesiąt tysięcy błedów lekarskich rocznie, które kryje ziemia. Co do uzależnienia od psychoterapii skądinąd rozsądnych ludzi, którzy latami biegają do psychoanalityków jak na sraczkę i szkód finansowych tym sposobem spowodowanych, USA też będzie dobrym przykładem... Koncesje i certyfikaty istnieją również przy sprzedaży alkoholu i co z tego? Powstały one wyłącznie w interesie monopolu Państwa a nie dla dobra klientów tak, jak PTP usiłuje nałozyć czapę administracyjną na psychologów wyłącznie z chęci zgarniania szmalu. Jeśli myślisz, że dla dobra klientów, to wróć do piaskownicy, bo jesteś naiwny jak malutkie dziecko :))). Jedynym odnośnikiem dla subiektywnie odczuwanych szkód powinien być bezstrony, niezawisły SĄD a nie jakieś szemrane "towarzystwa" bądź korporacje zawodowe. Ale tam też mizerota - patrz www.aferyprawa.com/index.php
                              • szaman.ka Re: Urazy w terapii 01.02.14, 17:57
                                A o tabletkach będę Ci przypominać zawsze, gdy będziesz bez powodu agresywna i będziesz poniżać innych.
                          • szaman.ka Ledzie ku przestrodze ! 30.01.14, 23:29
                            Leda jak chodzisz po te tabletki to uważaj,bo popatrz co się dzieje na świecie.

                            kontakt24.tvn24.pl/artykul,jak-listonosz-zdemaskowal-psychiatrie,48541.html
                            • wiolcia29_2 Re: Ledzie ku przestrodze ! 31.01.14, 01:09
                              Bardzo dobry atrykuł, Szamanko.

                              Gdy czytałam o samobójczej śmierci matki bohatera, przypomniałami się podobna śmierć brata mojej dobrej znajomej. Przyjechał na święta z Anglii, gdzie mieszkał od kilkunastu lat i rodzina zorientowała się, iż cierpi na depresję. Zaczęło się chodzenie po lekarzach, szukanie terapeuty. W Anglii czekała ciężarna narzeczona. Nie poznał swojego dziecka, ponieważ lekarze nie zareagowali, gdy skarżył się na nasilenie myśli samobójczych, co było objawem ubocznym zastosowanego leku. Wyskoczył z okna wieżowca, po blisko dobie poszukiwań, gdy nie wrócił z apteki...
                            • wiolcia29_2 Re: Ledzie ku przestrodze ! 31.01.14, 14:21
                              I kolejny ciekawy artykuł:
                              www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20130505/kinderman-psychika-nie-choruje
                              • szaman.ka Jak u nas wygląda opieka psychiatryczna ? 01.02.14, 21:31
                                natemat.pl/88717,mial-zalamanie-nerwowe-trafil-do-psychiatryka-w-tworkach-kuba-przezyl-tam-4-dni-koszmaru-nikogo-nic-nie-obchodzilo
                            • wiolcia29_2 Re: Ledzie ku przestrodze ! 31.01.14, 15:03
                              „Jakkolwiek duży wpływ na osobowość mają uwarunkowania genetyczne i fizyczne urazy, wydaje się że wpływ środowiska rodzinnego jest największy i podstawowy. Z tego punktu widzenia uznajemy, że osobowość człowieka dorosłego jest wynikiem doświadczonych przez niego (podczas dzieciństwa i dorastania), interakcji z ważnymi dla niego ludźmi, ze szczególnym uwzględnieniem relacji z tzw. figurami przywiązania (czyli osobami najbliższymi, zazwyczaj rodzicami – przyp. tłumacza)”.

                              John Bowlby, 1973.

                              John Bowlby (ur. 26 lutego 1907, zm. 2 września 1990), twórca Teorii Przywiązania, brytyjski psychiatra i psychoanalityk, który badając dość pomijany przez klasyczną psychoanalizę obszar rzeczywistej więzi i wpływu doświadczeń z nią związanych na rozwój człowieka, stworzył koncepcje bez których dzisiaj trudno sobie wyobrazić rozumienie zachowań człowieka czy też pracę psychoterapeutyczną. Bowlby był twórcą takich pojęć jak min. styl tworzenia więzi, bezpieczna baza, protest separacyjny, figura przywiązania.
                            • wiolcia29_2 Re: Ledzie ku przestrodze ! 31.01.14, 16:02
                              A tu o zaślepieniu:
                              "Pewnemu człowiekowi zmarła żona, tak więc mieszkał w swym domu tylko z synem.
                              Któregoś dnia musiał wyjechać, a gdy był w podróży, wioskę napadła banda rabusiów, którzy rozkradli bydło i cały dobytek, zaś mieszkańców pozabijali lub wydali na pastwę płomieni pochłaniających domy, i tylko jego syna oszczędzili, uprowadzając go, by służył im jako niewolnik.
                              Po powrocie ojciec szukał syna w gruzach. Pogrążony w cierpieniu wziął jakieś zwęglone chłopięce ciało za swoje dziecko i pochował je z ciężkim sercem.
                              Mężczyzna odbudował dom, troszczył się o swoje pola, jednak żałość z powodu śmierci syna nigdy go nie opuszczała. Po trzech latach chłopcu udało się wyrwać z rąk bandytów. Drogami pełnymi niebezpieczeństw przybył pewnej nocy pod rodzinny dom i zapukał do drzwi.
                              - Tato! To ja, twój syn! - zawołał.
                              - Wynoś się! Nie mam już syna. Zginął w płomieniach, - odpowiedział ze środka głos, w którym chłopak rozpoznał głos swojego ojca.
                              Zaczął więc płakać i błagał, by go wpuścił. Ale ojciec, opanowany przez żałość, zawołał tylko:
                              - Znikaj wreszcie i zostaw mnie samego!
                              Rozczarowany i zmęczony chłopiec zarzucił w końcu swoje błagalne prośby i pomyślał, że może będzie lepiej, kiedy przyjdzie rankiem. Położył się gdzieś w kącie, a po kilku godzinach snu ponownie zapukał do drzwi ojcowskiego domu. Wołał i błagał, jednak ojciec był nieprzejednany, sądząc, że ktoś ze wsi chce mu spłatać brzydkiego figla.
                              - Zostaw mnie wreszcie w spokoju i zwiewaj stąd, - odpowiadał w kółko.
                              Syn poddał się w końcu, porzucił ojcowski dom i już nigdy nie powrócił. Opowiedziawszy tę historię, mistrz rzekł:
                              - Wielu jest tak zaślepionych i ciasno myślących, tak przekonanych o swojej słuszności i tak pełnych uprzedzeń, że nie otworzyliby swych drzwi również wówczas, gdyby sama prawda prosiła o wejście. Nie wpuszczą jej". Norbert Lechleitner
            • nanie2 Re: Urazy w terapii 29.01.14, 08:59
              Powyższe przytaczam za : prof.dr hab.Lechosław Gapik

              Podobnie jak systemtzwedukacji, przy tym autorytecie klękam. Powinnaś zacytować jeszcze Samsona, tam to były głębie :)
              • szaman.ka Re: Urazy w terapii 29.01.14, 20:17
                A wam się chyba to zacietrzewienie na mózg rzuciło.
                Jak się nie ma argumentów,to zawsze warto przejechać się po osobie,która daną tezę głosi .
                A co tutaj ma do rzeczy postawa moralna Samsona czy Gapika ?
                Czy ja ten fragment przytaczam na poparcie jakichś sporów etyczno -moralnych między
                nami ?? Nie!!!! Jest to fragment czysto merytorycznego tekstu.
                Jeśli morderca,albo prostytutka powie,że dwa razy dwa = cztery; to też to zakwestionujecie?

                'Jeśli nie jesteś gotowy zmienić swojego życia,nie można ci pomóc".
                Hipokrates(460-377 p.n.e.)
    • ankaskakanka14 Re: Urazy w terapii 30.01.14, 14:04
      Myślę,że zarówno jedna jak i druga strona ma trochę racji - psychoterapia czasami zdaje egzamin,a czasami nie.Oczywiście wiele zależy od samego pacjenta jak i psychologa.U pacjenta kluczową rolę odgrywa chęć zmiany,natomiast u psychologa przygotowanie.Wydaje mi się,ze wiedza psychologiczna zdobyta w trakcie nauki to nie jest wszystko - jest to tylko teoria.Dobry psycholog aby móc trafić do pacjenta ( który chce coś zmienić w swoim życiu ) musi posiadać empatię ( przy jednoczesnym dystansowaniu się do problemu pacjenta ) oraz doświadczenie - doświadczenia,które funduje nam -> samo życie.
      Psychoterapia zresztą nie leczy - tak mi się wydaje,psychoterapia pomaga co najwyżej zrozumieć problem z którym boryka się pacjent,a to czy chce być "zdrowy" zależny tylko od samego pacjenta.
      Poziom psychologii u nas jest zatrważający - opisywałam chyba w jednym w swoim poście jak to "elegancko" zachował się pedagog szkolny.Takie osoby jak ona powinny mieć zakaz wykonywania zawodu,bo faktycznie swoimi działaniami może wyrządzić więcej szkód jak pożytku.Ale jak pisałam wcześniej aby być dobrym psychologiem - nie wystarczy tylko teoria czyli fasadowa znajomość zagadnienia.
      pozdrawiam
      • leda16 Re: Urazy w terapii 01.02.14, 17:53
        ankaskakanka14 napisała:
        U pacjenta kluczową rolę odgrywa chęć zmiany,


        Nie tyle chęć zmiany, co pragnienie wypłynięcia na powierzchnię z głębokości oceanu cierpienia, w której pacjent się dusi. No bo niby jak miałaby "się zmienić" 60-cio letnia matka, której jedyne, 25-cio letnie dziecko zmarło na raka? Również w tych trywialnych problemach psychoterapeutycznych bynajmniej nie chodzi o "zmianę siebie", tylko ogólnie mówiąc - zmianę swojego sposobu myślenia i zachowania


        natomiast u psychologa
        > przygotowanie.Wydaje mi się,ze wiedza psychologiczna zdobyta w trakcie nauki t
        > o nie jest wszystko - jest to tylko teoria.Dobry psycholog aby móc trafić do pa
        > cjenta ( który chce coś zmienić w swoim życiu ) musi posiadać empatię


        Częściowo dobrze Ci się wydaje, ale nie o enigmatyczną empatię tutaj chodzi (jest to słowo wytrych, pasujące do wielu odczuć), tylko po prostu o doświadczenie zawodowe, życiowe również, giętkość myślenia, wyobraźnię. Zauważ, że sensownych porad udzielają czasem ludzie, którzy żadnych psychologicznych studiów nie skończyli i w tym sensie np. porady B. Tyszkiewicz biją na głowę slogany Eichelberga


        > Psychoterapia zresztą nie leczy - tak mi się wydaje,psychoterapia pomaga co naj
        > wyżej zrozumieć problem z którym boryka się pacjent,a to czy chce być "zdrowy"
        > zależny tylko od samego pacjenta.



        Psychoterapia wspierająca nie pomaga "zrozumieć problem" ona może tylko towarzyszyć w cierpieniu bądź oswajać z nim.


        > Poziom psychologii u nas jest zatrważający - opisywałam chyba w jednym w swoim
        > poście jak to "elegancko" zachował się pedagog szkolny.Takie osoby jak ona powi
        > nny mieć zakaz wykonywania zawodu,bo faktycznie swoimi działaniami może wyrządz
        > ić więcej szkód jak pożytku.


        Nie wiem o co chodzi z tym pedagogiem, ale to nie poziom psychologii jest zatrważający, tylko poziom psychologów (oczywiście nie wszystkich) - cyniczni psychopaci z gębami pełnymi drętwych frazesów. No cóż, nie będę po nazwisku, pamięci zmarłych też nie wypada szkalować...Wspomnę tylko dziewczynę, która z uwagi na etykietkę upośledzonej umysłowo, została wysłana do następnego psychologa z zapytaniem, czy zdolna jest pojąć obowiązki i przywileje wynikające z sakramentu małżeńskiego.
    • mona.blue Re: Case Nanie2 31.01.14, 17:15
      Nie czytałam, co spotkało Nanie2 podczas terapii, jedynie obiło mi sie o uszy, że terapeuta
      "śmiał" skrytykowac przy grupie i stąd nienawiśc do psychoterapii, psychoterapeutów, uraz nie do zniesienia. To spytam - czy terapeuta nie może powiedziec prawdy o swoim pacjencie, nawet jeżeli ta prawda może być nieprzyjemna? Terapia to nie obracanie sie wsród iluzji, to poznawanie prawdy o sobie.
      • wiolcia29_2 Re: Case Nanie2 31.01.14, 17:24
        Z tego co pisze Nanie niewiele rozumiem, ponieważ raz pisze, że był to terapeuta, innym razem trener samoobrony. Jakieś to niejasne jest.

        I bez wątpienia zgodzę się z Tobą, że terapia to pozbywanie sie iluzji na swój temat, a to może boleć, nawet bardzo. Widać niektórzy wolą pielęgnować te iluzje.;)
      • nvv Re: Case Nanie2 31.01.14, 17:32
        Chwali się w grupie, krytykuje się na osobności.
        • wiolcia29_2 Re: Case Nanie2 31.01.14, 17:38
          Na terapiach grupowych nie obowiązuje taka zasada. ;) Tam się udziela informacji zwrotnych na forum.

          ---
          Jeżeli życie daje Ci w kość, to nie po to byś się nad sobą użalał, tylko po to abyś coś w nim zmienił, wziął się w garść i uwierzył w siebie...
          • szaman.ka Re: Case Nanie2 31.01.14, 20:50
            Z tego co pamiętam,to opisywała,że było to warsztatach z obrony przed przemocą i nie potrafiła wykonać czy zademonstrować ruchów czy postawy,które miałyby tę przemoc powstrzymać i to się powtarzało.
            Prowadzącym był jakiś terapeuta,który prowadził te warsztaty i on jej zwracał uwagę na nieprawidłowość tych ruchów.

            Ja prosiłam,aby dokonała sprostowań na swoim blogu,ponieważ zniekształciła moją wypowiedź i nadała jej inne znaczenie,ale odmówiła.Widzę wiec,że jest pozbawioną zupełnie dobrej woli zburzoną manipulantką, która będzie do końca świata i jeden dzień dłużej mścić się za swoje urojone krzywdy.
            • mona.blue Re: Case Nanie2 31.01.14, 21:27
              W takim razie to nie była psychoterapia, tylko jakieś warsztaty z samoobrony, więc nie wiem na jakiej podstawie wyciąga wnioski dotyczące terapii.
              • szaman.ka Re: Case Nanie2 31.01.14, 21:44
                Bo trenerem był jakiś terapeuta,który ją śmiertelnie obraził,bo jej robił uwagi,a gdy go oskarżała o wywołanie stresu pourazowego u siebie to jej powiedział,że powinna iść na terapię,a nie na takie warsztaty.
                Tutaj masz adres :psycho-kit.pl/?p=2226#more-2226
                • mona.blue Re: Case Nanie2 31.01.14, 21:59
                  Przejrzałam ten psycho-kit, widac tendencyjność w ocenie psychologów i psychologii i arogancje w uznawaniu swojego zdania za jedynie słuszne i nad wyraz wartościowe, oceniając inne podejście jako głupie.
                  • szaman.ka Kodeks etyczny 01.02.14, 09:36
                    W związku z tym,że Nanie2 w ramach prywatnej zemsty przedstawia fałszywie różne zagadnienia związane z psychoterapią i brakiem uregulowań prawnych w tym zakresie zamieszczam link, aby każdy mógł zaznajomić się z tą problematyką.

                    www.psychoterapia-polska.org/psychoterapia-profesjonalna-psychoterapia-umedyczniona
                    • nanie2 Re: Kodeks etyczny 05.02.14, 16:09
                      Zaznajomiłam się. Zapomniałaś tylko dodać (fałszywie i w ramach swojej prywatnej zemsty), że jest to tekst dla naiwnych. W części dotyczącej psychoterapii nie ma odwołania do jakiegokolwiek tekstu prawnego. Choć bardzo dobrze się kończy: wezwaniem do ustawowego uregulowania zawodu psychoterapeuty, o czym pisze także psycho-kit. Niestety tekst jest z roku 2013, mamy 2014 a o ustawie o zawodzie psychoterapeuty ani widu ani słychu.. Mnie to nie dziwi, trudno żeby kilka organizacji sfederowanych, NLPerowców i ustawiaczy hellingerowskich z "pól wiedzacych", chciało w jakikolwiek sposób uregulować swoje szarlatańskie "oddziaływania". Wolą mydlić oczy głupim.

                      • szaman.ka Re: Kodeks etyczny 05.02.14, 16:32

                        Nie dyskutuję z manipulantkami i oszołomami.
                        • nanie2 Re: Kodeks etyczny 08.02.14, 22:17
                          Tak, nic nowego, wyzwiska i fochy są zawsze gdy kończą ci się jakiekolwiek logiczne argumenty.
                          I wiem, łatwiej też dyskutować z kimś kto potulnie i naiwnie kupuje niekontrolowane manipulacje szarlatanów (NLP, hellinegrowcy! nagle przejawiają troskę o biednych pacjentów, etykę i "naukowość". Obłuda, że obrzydzenie bierze).
        • szaman.ka Re: Case Nanie2 31.01.14, 21:28
          No tak, tylko,że jeśli ktoś zapisuje się na trening samoobrony i wyczynia jakieś dziwne figury to i tak wszyscy to widzą .Nie potrzeba nawet komentarza trenera,a trener musi poprawić,jak inaczej miałby uczyć?

          Najbardziej mnie dziwi to ,że mimo tych objawów stresu pourazwego zamówiła sobie zajęcia dodatkowe i w nich uczestniczyła.
    • ankaskakanka14 Re: Urazy w terapii 04.02.14, 21:28
      Kiedyś niejako byłam "zmuszona" na sesje psychoterapeutyczne,byłam na 3 i odpuściłam - baba patrzyła się na mnie tępo,a ja na nią.
      Nigdy nikomu się raczej nie uzewnętrzniałam w realnym świecie - ludzie to w większości zwykłe świnie.
      Koleżanka,która mam od 34 lat rozumiała ale nigdy nie chciałam - zresztą była/jest świadkiem mojego życia / jak i ja jej / więc po co.
      Znalazłam se kogoś na necie - wywaliłam z siebie wszystko - pierwszy raz domagałam się współczucia dla siebie rzadko pozwalam sobie na sygnalizowanie swoich potrzeb emocjonalnych,bo prawie nigdy nie dostawałam tych pozytywnych więc odpuściłam.
      Po tej netowej sesji odbija mi - się do dzisiaj / czego dowodem ten post / zrobiłam sobie sama krzywdę po raz kolejny,Cóz samo życie. To tyle co do psychologów,sesji terapeutycznych itp.
      pozdrawiam.
      • ankaskakanka14 Re: Urazy w terapii 04.02.14, 21:32
        :)) dalej mi się ulewa - chodzę i się żalę - to pewnie dlatego,ze nie potrafię nienawidzić tylko płacze i mam jakiś wewnętrzny żal,że inni są tacy jacy są,że świat jest jaki jest :(((
        • malwi.4 Re: Urazy w terapii 04.02.14, 22:08
          Anka, a może Twoje przewrażliwienie na cudze problemy jest taką ucieczką od problemów własnych. Myślę, ze taka podróż w głąb siebie z dobrym psychoterapeuta mogłaby Ci pomóc.
          • ankaskakanka14 Re: Urazy w terapii 04.02.14, 22:47
            malwi.4 napisała:

            > Anka, a może Twoje przewrażliwienie na cudze problemy jest taką ucieczką od pro
            > blemów własnych. Myślę, ze taka podróż w głąb siebie z dobrym psychoterapeuta m
            > ogłaby Ci pomóc.

            Nie, już z pewnością nigdy nikomu o sobie nie opowiem i nigdy przed nikim nie otworze - takie moje postanowienie. Juz nikt nigdy nie wykorzysta moich przykrych przeżyć do drwin :))Zresztą to co mi się przytrafiło wytłumaczyłam sobie - są ludzie chorzy na tym świecie,którzy nie wiedzą co czynią drugiemu i tyle.Konsekwencją jakiś tam doświadczeń jest smutek i nic ponadto.Ale z drugiej strony tacy jak ja są potrzebni aby współczuć innym gdy tego potrzebują :)))
            • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 04.02.14, 23:37
              Anka, dobry terapeuta nie drwi, nie ocenia i jest bardziej odpowiednią osobą do otwierania się, niż przypadkowi ludzie w internecie, czy realu.
              Owszem, na bazie własnych doświadczeń można współczuć innym, ale można też pomóc sobie i swoim najbliższym. Wybór należy do Ciebie.
            • malwi.4 Re: Urazy w terapii 05.02.14, 07:14
              Anka, efektem przykrych doświadczeń nie jest tylko smutek i nic ponad to. Efektem jest też życie bez satysfakcji, radości...

              Nie chcesz pewnie zmienić siebie w środku, bo nie wyobrażasz sobie jak ten świat sobie bez Ciebie poradzi. A on sobie poradzi!!! Jedni krzywdzą inni pomagają, leczą, dają nadzieję. Zobacz ile Owsiak dobrego zrobił przez tyle lat?? Czy tacy ludzie nie sprawiają, ze świat jest piękniejszy??

              Wiolcia Ci pisze poniżej, ze możesz za kilkanaście lat się ocknąć i żałować ze przez większość życia nie żyłaś dla SIEBIE przede wszystkim!!!
              • ankaskakanka14 Re: Urazy w terapii 05.02.14, 07:52
                cóż dziękuję za rady - oczywiście,że świat będzie istniał dalej obojętnie czy będę czy też nie - próbując coś zmienić nie robię tego tylko dla innych przede-wszystkim dla siebie bym nie musiała patrzeć.
                I tutaj wychodzi chyba mój największy egoizm - nie chcę patrzeć jak się inni męczą / bo to dołujące / i to jest jakimś takim motorem do działań.Robiąc coś dla innych robię dla siebie.
                pozdrawiam
      • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 04.02.14, 21:41
        Anka, dopóki nie zrozumiesz sama, że potrzebujesz terapii, to "chodzenie" na nią nie ma sensu. W terapii bierze się czynny udział i potrzebna jest Twoja gotowość na zmiany. Do tej pory zauważyłam u Ciebie głównie chcę zmiany wszystkich dookoła. Wiesz, może trzeba znaleźć się na samym dnie, żeby móc odbić się od niego i tego Ci życzę.
        • ankaskakanka14 Re: Urazy w terapii 04.02.14, 21:47
          wiolcia29_2 napisała:

          . Do tej pory zauważyłam u Ciebie głównie chcę zmiany wszystkich d
          > ookoła. Wiesz, może trzeba znaleźć się na samym dnie, żeby móc odbić się od nie
          > go i tego Ci życzę.

          Nie wszystkich ale większości rzeczy,które się dzieją - poruszałam juz temat,że żaden psycholog,psychiatra nie zmieni rzeczywistości,która raz po raz dotyka - abym mogła być szczęśliwa musiałabym nie widzieć tragedii których bywam tez świadkiem.Od psychologa jedyne co bym mogła dostać to zrozumienie i nic ponad to.
          ale dziękuję za troskę.
          • wiolcia29_2 Re: Urazy w terapii 04.02.14, 21:55
            Anka, dotrze do Ciebie kiedyś, że zmienić możesz tylko siebie, bo na innych nie masz większego wpływu? Jak chcesz tak walczyć całe życie to walcz, ale jako wcześniej urodzona powiem Ci, że mi bardzo żal tych straconych lat, uwierz.
    • ankaskakanka14 Re: Urazy w terapii 04.02.14, 21:54
      tak,chciałabym aby świat był bardziej znośny dla ludzi.Zdaję sobie też sprawę że to myślenie jest zbyt "życzeniowe" co w konsekwencji dołuje / bezradność /
    • ankaskakanka14 Re: Urazy w terapii 04.02.14, 22:53
      Taki wewnętrzny strach,ze zaś spotkam jakąś atrapę człowieka, a nie człowieka - skutecznie paraliżuje :)) a to z kolei spowodowałoby zupełne stracenie nadziei,że istnieją dobrzy ludzie na tym świecie - wolę sobie tego zaoszczędzić :)))
      • ankaskakanka14 Re: Urazy w terapii 04.02.14, 23:00
        to jest takie dziwne - z jednej strony mam ludzi za coś gorszego jak zwierzęta,gardzę nimi za to do czego potrafią się posunąć z drugiej strony jednak gdy widzę,ze komuś dzieje się krzywda jest mi przykro i chciałam aby ktoś nie musiał przechodzić tego co ja.Nie chcę aby ludzie musieli doświadczać przykrych rzeczy,bo wiem że skutkuje to potem smutkiem,a smutnym być to nie jest wcale śmieszne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka