Dodaj do ulubionych

Czy miałkość i wulgaryzacja języka i postaw

16.08.04, 09:55
... nie sprawia, że ci Wielcy nam współcześni przestają dostrzegać dla siebie
miejsce w tej naszej pożałowania godnej "kulturze"?

Nic dziwnego, że masowo nas opuszczają :( rok 2004 rokiem masowego
egzodusu niedobitków naszych intelektualistów do lepszego "życia po życiu" ? )

Czyżbyśmy mieli się smażyć już do końca naszej historii w tym naszym polskim
piekle, bogato "okraszanym" kolokwialną "łaciną", wzajemnie bryzgając na
siebie jadem?
Obserwuj wątek
    • ziemiomorze Re: Czy miałkość i wulgaryzacja języka i postaw 16.08.04, 10:03
      Zamiast skupiac sie na tych, ktorzy umieraja/tych, ktorzy brzydko mowia/pluja
      jadem skup sie moze na tych, ktorzy sie rodza/mowia slicznie/sa milutcy

      Zyćliwy
      • Gość: krish Re: Czy miałkość i wulgaryzacja języka i postaw IP: 62.233.233.* 16.08.04, 10:10
        i nie robią kupy
        ani im z ust nigdy nie smierdzi
        • liberator44 Re: Czy miałkość i wulgaryzacja języka i postaw 16.08.04, 12:17
          Gość portalu: krish napisał(a):

          > i nie robią kupy
          > ani im z ust nigdy nie smierdzi

          a z ust ich nie dobywa się i głos żaden... bo nawet dosłyszanymi będąc,
          niechybnie zadeptanymi w obelżywym tłumie sczeznąć im przyjdzie...
    • Gość: Moni Re: Czy miałkość i wulgaryzacja języka i postaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 10:21
      Ależ to MY tworzymy naszą kulturę.
      Nic nie stoi na przeszkodzie żebyś stał się następnym, tym razem żywym noblistą.
      A swoja drogą jak pięknie Szymborska napisała o Miłoszu zajadającym
      schaboszczaka!
      • liberator44 Re: Czy miałkość i wulgaryzacja języka i postaw 16.08.04, 12:13
        Gość portalu: Moni napisał(a):

        > Nic nie stoi na przeszkodzie żebyś stał się następnym, tym razem żywym
        noblistą.

        Może i nie? Ale, coż, skoro potencjalnym kandydatom ręce opadają w samych
        przedbiegach... bo i patrząc na te czasy - dla kogo ???

        Wnioskując po wzbierającej przy takich okazjach żółci, w tym kraju już lepiej
        umrzeć w spokoju zapoznanego poety niż noblisty...
        a niegdys bywało inaczej - tam gdzie sięga pamięć romantyczna (abstrahując od
        nobla)... CKN - ten zapoznany w swej epoce geniusz to akurat w spokoju ducha
        nie odszedł...
    • back.door Re: Czy miałkość i wulgaryzacja języka i postaw 16.08.04, 10:23
      liberator44 napisała:

      > ... nie sprawia, że ci Wielcy nam współcześni przestają dostrzegać dla siebie
      > miejsce w tej naszej pożałowania godnej "kulturze"?

      Odwieczny problem Polaków - kalanie swego gniazda; fakt, nie jesteśmy
      doskonali, ale mam wrażenie, iż więcej dywagujemy, rozważamy istotne problemy,
      niż potrafimy wcielać je w zycie.
      >
      > Nic dziwnego, że masowo nas opuszczają :( rok 2004 rokiem masowego
      > egzodusu niedobitków naszych intelektualistów do lepszego "życia po życiu" ? )

      W tej "naszej kulturze" żyją nie tylko Wielcy, nie tylko oni ją tworzą, a to,
      że odchodzą jest chyba naturalną koleją rzeczy. Choć oczywiście szkoda.
      >
      > Czyżbyśmy mieli się smażyć już do końca naszej historii w tym naszym polskim
      > piekle, bogato "okraszanym" kolokwialną "łaciną", wzajemnie bryzgając na
      > siebie jadem?

      Będziemy bryzgać jadem, bo brak nam tolerancji, jesteśmy też moim zdaniem
      narodem bardzo zakompleksionym i sfrustrowanym. Wszystko więc jakby w rękach
      tych, co po nas, a może jeszcze w naszych? heh..
      pozdr
      b.d
      • liberator44 Tzn. narodowa norma = nieustający Dzień Świra ? 16.08.04, 12:26
        back.door napisała:

        > Będziemy bryzgać jadem, bo brak nam tolerancji, jesteśmy też moim zdaniem
        > narodem bardzo zakompleksionym i sfrustrowanym. Wszystko więc jakby w rękach
        > tych, co po nas, a może jeszcze w naszych? heh..

        a może tak zacząć od zniesienia nieustającego Święta Świra z naszej
        codzienności?
        wydać mu walkę (out of fashion, not cool, znaczące puk-puk w czółko)
        niczym paleniu w miejscach publicznych i paleniu w ogóle;
        może droga do odrodzenia wiedzie przez oczyszczenie w sferze myśli
        (o sobie i innych) i... języka właśnie?
        Jakżeż możemy mieć szacunek dla siebie i siebie wzajem z mentalnością świrów!?
        • ziemiomorze Re: Tzn. narodowa norma = nieustający Dzień Świ 16.08.04, 12:28
          liberator44 napisała:

          Ale jakie zachowania (konkretnie) chcialabys pietnowac pukaniem sie w czolko?
          Ja bym raczej chetniej zamiast pustych gestow widziala skuteczna interwencje
          policji i prokuratury.

          z.
          • liberator44 pukanie w czółko - jakie zachowania (konkretnie)? 16.08.04, 12:45
            ziemiomorze napisała:

            > liberator44 napisała:
            >
            > Ale jakie zachowania (konkretnie) chcialabys pietnowac pukaniem sie w czolko?
            > Ja bym raczej chetniej zamiast pustych gestow widziala skuteczna interwencje
            > policji i prokuratury.
            >
            > z.

            obok pary świetnych "lasek" (90-60-90,120<IQ<180) przechodzi bystry (IQ ca.144)
            przystojny blondyn z równie uroczym brunetem (IQ=sqrt(22500)) o powłóczystym
            wejrzeniu i rzuca bezwiednie: "O k..., ale d...!" ...
            "kumpel" kiwa głową z pełną aprobatą,
            a "laski"??? - znikają za rogiem wdzięcząc się chichotliwie...

            co tu może Twoim zdaniem policja?

            zresztą to wszystko to "małe piwo"...chcesz większe? proszę bardzo
            - umiera noblista... co robi kilkuset "wdzięcznych" ziomków?
            wystawia mu epitafium:
            <<Czesław Miłosz żałosny kabotyn i mitoman ! >>
            podtrzymując taki żałośnie kabotyński wątek swoimi wpisami na forum K...


            • ziemiomorze Re: pukanie w czółko - jakie zachowania (konkret 16.08.04, 12:56
              Eeech... Ty o tym.
              Pukanie sie w czolko nic nie pomoze - kilkadziesiat lat ciezkiej pracy od
              podstaw raczej.
              Powodzenia
              z.
              • Gość: az Re: pukanie w czółko - jakie zachowania (konkret IP: *.magtel.net.pl 16.08.04, 13:07
                > Pukanie sie w czolko nic nie pomoze - kilkadziesiat lat ciezkiej pracy od
                > podstaw raczej.

                Kto miałby wykonać tę pracę?
                Na czym ta praca miałaby polegać?
                • ziemiomorze Re: pukanie w czółko - jakie zachowania (konkret 16.08.04, 13:17

                  Nie mam bladego pojecia. Wyobrazam sobie, ze pewnie my wszyscy - byloby
                  idealnie; ale: co ze szkolami, ktore sa wylegarnia plugastwa mentalnego; albo
                  co z debilnym mtv, ktore pozera mozgi i serca? Itd, itd
                  • Gość: az Re: pukanie w czółko - jakie zachowania (konkret IP: *.magtel.net.pl 16.08.04, 13:23
                    Szkoły - w pewnym zakresie zgoda. Dlaczego tak jest w szkołach?

                    MTV - mamy kontrolę nad pilotem?
                    • ziemiomorze Re: pukanie w czółko - jakie zachowania (konkret 16.08.04, 13:28
                      Gość portalu: az napisał(a):

                      > Szkoły - w pewnym zakresie zgoda. Dlaczego tak jest w szkołach?

                      Selekcja negatywna kadry. Niski poziom statusu spolecznego nauczycieli,
                      pelzajace place.

                      > MTV - mamy kontrolę nad pilotem?

                      Mamy w domu dwa piloty, wiec nie ma poroblemu. Natomiast nie mamy kontroli nad
                      pilotami we wszystkich domach i ja o tym.
                      • Gość: az Re: pukanie w czółko - jakie zachowania (konkret IP: *.magtel.net.pl 16.08.04, 14:46
                        Trudno zaprzeczyć.
                        W jaki sposób poprawić ten stan?
                        • Gość: Luty Re: pukanie w czółko - jakie zachowania (konkret IP: *.dialup.mindspring.com 16.08.04, 14:55
                          Gość portalu: az napisał(a):

                          > Trudno zaprzeczyć.
                          > W jaki sposób poprawić ten stan?

                          Ja bym wrowadzil zakaz uzywania pilotow...- odgornie, z jakiegos, najlepiej
                          prezydenkiego, nadzwyczajnego dekretu...
                          Niech te glaby rusza tylki z kanapy...
                          No to problem pilotow z glowy...co dalej...?
                          • Gość: az Re: pukanie w czółko - jakie zachowania (konkret IP: *.magtel.net.pl 16.08.04, 15:21
                            Dobranoc.
                • liberator44 program nietolerancji dla...nietolerancji 16.08.04, 17:36
                  Gość portalu: az napisał(a):
                  >
                  > Kto miałby wykonać tę pracę?
                  > Na czym ta praca miałaby polegać?

                  - zacząć od siebie (najtrudniejszy etap)
                  - rozpowszechnić program nietolerancji dla... nietolerancji (o paradoksie!)
                  - przekształcić program w modę (pod hasłem: "doskonały styl języka jest cool")
                  - utrzymać modę przez min. 2 sezony (reszta to kwestia nawyku)

                  jak stwierdziła pewna znana pisarka SF, moda jest siłą napędową niemal
                  wszystkich poczynań współczesnego, "zredukowanego" do jej plaszczyzny
                  (dlatego tak miałkiego) człowieka... potrzebny jest tylko "przewodnik stada",
                  który zapoczątkuje kolejny nowy trYnd... próbujmy! może to ktoś z nas!



                  • Gość: Moni Re: program nietolerancji dla...nietolerancji IP: *.telprojekt.pl 16.08.04, 17:52
                    Wystarczy pierwszy najtrudniejszy etap.
                    Potem nie będzie już głuiego gadania tylko robota.

                    Na marginesie: młode pokolenie lubi robić na odwyrtkę niż starsze. Jak juz
                    schamiejemy wystarczająco, znów nie będzie można mówić głośno "dupa".
                    • Gość: az Re: program nietolerancji dla...nietolerancji IP: *.magtel.net.pl 16.08.04, 17:54
                      Jaką robotę masz na myśli?
                      • Gość: Moni Re: program nietolerancji dla...nietolerancji IP: *.telprojekt.pl 16.08.04, 18:00
                        Pracę u podstaw. Etap pierwszy wg. Liberatora(ki) nr 44 (na imię mu/jej 40 i 4)
                        • Gość: az Re: program nietolerancji dla...nietolerancji IP: *.magtel.net.pl 16.08.04, 18:22
                          Napisałaś uprzednio:
                          "Wystarczy pierwszy najtrudniejszy etap.
                          Potem nie będzie już głuiego gadania tylko robota."

                          To owo "potem" wciąż tyczyło 1 etapu?
                          • Gość: Moni Re: program nietolerancji dla...nietolerancji IP: *.telprojekt.pl 16.08.04, 18:29
                            "Potem" znaczyło "po pierwszym etapie".
                            Jesli drugiego nie rozumiesz, musisz wrócić do pierwszego - nie ma siły.
                            • Gość: az Re: program nietolerancji dla...nietolerancji IP: *.magtel.net.pl 16.08.04, 18:47
                              No to wracamy do punktu wyjścia.

                              "Potem nie będzie już głuiego gadania tylko robota."

                              Jaką robotę masz na myśli?
                              • Gość: Moni Re: program nietolerancji dla...nietolerancji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 11:51
                                Gdy sami się zmieniamy, wyzwalamy, uniezależniamy od swoich obciążeń nasze
                                otoczenie też się zmienia. To siła tzw. świadectwa, którą tak często przywołują
                                katolicy, niestety rzado stosując.
                                Robota - to właśnie to, co zaczyna sie dziać wokół nas, gdy nasza energia jest
                                pozytywna. Ale obawiam się Azie, że znów zabrniemy w zaułki akademickiej
                                dyskusji, bo ja znów o Źródle...
                                • Gość: az Re: program nietolerancji dla...nietolerancji IP: *.magtel.net.pl 17.08.04, 11:59
                                  A guzik z pętelką. Nigdzie nie zabrniemy. Bo słusznie tu prawisz.

                                  Jedynie niuans słowny.
                                  Po mojemu robotę się wykonuje, a nie robota się dzieje.
                                  • Gość: Moni Re: program nietolerancji dla...nietolerancji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 14:54
                                    Jeśli z serca ta robota, to się dzieje. Ot, tak.
                                    Bo stoi za nią wolny i świadomy człowiek, który nie musi realizować swoich
                                    celów tylko chce.
                                    I jescze inni się dołączają do tego cudu.
                                    Wspaniały fenomen. Szkoda,że rzadki.
                                    Inni robotę muszą wykonywać, to prawda.
                                    • malvvina dygresja na temat szkoly 18.08.04, 14:59
                                      znakomita rozrodnia dla wspanialych niewolnikow
                                      (bo oczywiscie mysle ze tylko takich potrzeba do pracy)
                  • Gość: az Re: program nietolerancji dla...nietolerancji IP: *.magtel.net.pl 16.08.04, 17:52
                    1 etap mam za sobą. Mniemam, że z sukcesem.
                    2 etapu nie kumam.
                    3 etap napędzany modą, czyli czyniący miałkiego człowieka?
                    • liberator44 program tolerancji dla nietolerancji, jeśli wolisz 16.08.04, 18:23
                      Gość portalu: az napisał(a):

                      > 1 etap mam za sobą. Mniemam, że z sukcesem.

                      gratulacje, ja wciąż się z tym zmagam...

                      > 2 etapu nie kumam.

                      - niech będzie program nietolerancji dla tolerancji (jeśli wolisz)
                      (chociaż w pierwotnym brzmieniu zawarte są również przyczyny:
                      łatwiej kogoś o innych poglądach "zniszczyć" wulgaryzmem niż rzeczowym
                      argumentem; znany zwyczaj rozpoczynania dyskusji od wyższych form jej eskalacji)

                      > 3 etap napędzany modą, czyli czyniący miałkiego człowieka?

                      bynajmniej, to etap na miarę tego JUŻ w pełni uformowanego modelu współczesnego
                      człowieka miałkiego... wymaga i odwagi cywilnej i umiejętności
                      przeciwstawiania się chamstwu w sposób /w miarę możli- tu duzo ości/
                      wyważony...
                      a i przez sam powszechny wzrost szacunku dla siebie samych, niejedno z nas
                      rozwinie skrzydła, których nie będzie komu dłużej przypalać...
                      i nie muszą to być od razu nobliści...
                      często wystarczą otylki i malyszki i kasie grocholki i... chociaz w przypadku
                      tej ostatniej, to trudno by się było dziwić... :)

                      cała nadzieja w nieeesłychanej ambicji młodego pokolenia... tylko... nie
                      podpalajmy im skrzydeł - to takie tchnienie optymizmu na koniec ;)
                      • Gość: az Re: program tolerancji dla nietolerancji, jeśli w IP: *.magtel.net.pl 16.08.04, 18:38
                        Nie bardzo łapię Twoje opinie o etapie 3.

                        Czy jest wiarygodne będąc w etapie 1, czynić wykładnie dla etapu 2 i 3?

                        Generalnie popieram Moni. Wystarczy 1 etap. U siebie i jego propagowanie w
                        swoim najbliższym otoczeniu (rodzina, praca, znajomi).
                        • liberator44 kwestia wiarygodnosci 16.08.04, 23:32
                          masz zdecydowanie rację, jestes bardziej ode mnie wiarygodna
                          (pod warunkiem, że istotnie jest tak, jak piszesz ;)

                          Twoje propozycje to jednak program minimum

                          ja - pomimo calej swojej "niewiarygodnosci" - proponuje rozwiazanie
                          "niewiarygodnie" proste i jako takie zapewne skuteczne:
                          nie przechodzmy nad tymi zjawiskami do porzadku dziennego
                          piętnujmy, osmieszajmy, wskazujmy na to, ze "to już dawno niemodne";
                          nawet w towarzystwie obcych ludzi; mówmy głosno (mając na uwadze nasze
                          możliwosci w razie przeniesienia dyskusji na "wyższy poziom", rzecz jasna),
                          że to wcale nie jest ani zabawne ani interesujące...

                          i... zwracajmy na to uwagę dzieciaków... dla nich to normalka, bo wielu ma to w
                          domu na codzień, ale też dlatego, że nikt nie reaguje na szczawi kopiących na
                          boisku jakąs k... a nie piłkę: "podaj k... k... o k..." w takich mniej więcej
                          proporcjach... nikt nie zwraca najmniejszej uwagi, że 2 urocze nastolatki
                          zwracają się do siebie potoczyscie: "słuchaj k... ale bylo za..." i dalej w tym
                          stylu w analogicznych proporcjach...

                          czyż zaniechanie działania (reakcji) to nie jeden z naszych grzechów głównych ?
                          • Gość: az Re: kwestia wiarygodnosci IP: *.magtel.net.pl 16.08.04, 23:45
                            Onego czasu próbowałem na tym forum postąpić tak jak prawisz. Dostałem za to
                            takie joby i niewulgarne uwagi krytyczne, że mam na jakiś czas
                            dość "poprawiania" języka innych.

                            Obstaję przy etapie 1. Również w przypadku dzieci, czyli nauki w domu barwnego
                            wypowiadania się i kontrolowania pozadomowych kontaktów dzieci.
                            • liberator44 psychologowie promujący postawę "świra" ? 17.08.04, 09:33
                              Gość portalu: az napisał(a):

                              > Onego czasu próbowałem na tym forum postąpić tak jak prawisz. Dostałem za to
                              > takie joby i niewulgarne uwagi krytyczne, że mam na jakiś czas
                              > dość "poprawiania" języka innych.

                              Zaskoczyłaś mnie... to nawet dość interesujący casus... psychologowie
                              promujący postawę "świra" jako ideału przeciętnego Polaka... no cóż, nawet
                              zrozumiałe - im więcej "świrów" tym więcej zajęcia dla rosnącej ich rzeszy...

                              > Obstaję przy etapie 1. Również w przypadku dzieci, czyli nauki w domu
                              barwnego wypowiadania się i kontrolowania pozadomowych kontaktów dzieci.

                              Pamiętam taki przypadek: z moim dziecięciem (3 latka na placu zabaw przy
                              boisku, na którym "szczawie" grają w tę nową odmianę "ubarwianej" "nogi":
                              zwracam uwagę i grożę, że wyrzucę ich z boiska - trzeba było widzieć to
                              zdUumienie w oczach ("A co my takiego robimy, psze P."?) i... niEkłamany
                              wYysiłek, z jakim przychodziło im wzajemne "wyciszanie")

                              Innymi słowy: z jakiej racji to my mamy usuwać się w cień rzucany przez bogato
                              krzewiące się konary coloquialis vulgaris?

                              Pytanie dokładnie analogiczne: z jakiej to racji my niepalący mieliśmy usuwać
                              się z miejsc publicznych, tylko dlatego, ze opanowali je swego czasu palacze?
                              • Gość: az Re: psychologowie promujący postawę "świra" ? IP: *.magtel.net.pl 17.08.04, 11:39
                                Określanie tutejszych bywalców jako psychologów jest nietrafne.

                                O tym mówię. Kontrola otoczenia swojego dziecka.
                                Miałbym opór zwrócić uwagę chłopcom przechodząc samotnie obok boiska.

                                Palacze (w tym ja) won z miejsc publicznych (oczywiście z zapalonym
                                papierosem). Czyli np. z urzędów i autobusów. Czy z parków również? A z ulic?
                      • liberator44 Ooops! program NIEtolerancji dla tolerancji 17.08.04, 09:37
                        rzecz jasna!
    • Gość: mmax20 nie miałkość i wulgaryzacja języka i postaw IP: *.b.dial.de.ignite.net 16.08.04, 15:23
      tylko powróz na szyi w postaci coraz bardziej lichwiarskich odsetek w
      BANKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      ale to i tak jak grochem o ścianę

    • Gość: bazylia Re: Czy miałkość i wulgaryzacja języka i postaw IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 17.08.04, 11:04
      a coz ty, liberatorze robisz by sie z tego (naszego, polskiego, piekla itd...)
      wyzwolic
      • liberator44 Niewolnicy XXI wieku 17.08.04, 11:36
        przyznaję,że niewiele, bazylio... nic ponad tę prostą receptę:
        zacząć od siebie (w moim przypadku już jakiś czas temu, a wciąż się łapię
        na "świrowaniu"), dotrzeć do ludzi (np. zakładając ten wątek lub podobny),
        i... starać się wprowadzać w czyn to, o czym w nim piszę...

        a ty, bazylio, co proponujesz? czy coś przeciw masz?
        czy może sama coś oryginalnego w tym względzie kultywujesz ?

        PS.: Sfera języka nie jest jedyną mnie interesującą
        - chciałoby się coś przyłożyć (przynajmniej "pióra") do abolicji
        innych sfer nie-wolnych stanowiących wciąż tragiczną "normę"
        dla człowieka miałkiego jak ja i - być może - Ty...
        stąd nick i ta teraz sygnaturka:
        • ziemiomorze Re: Niewolnicy XXI wieku 17.08.04, 11:45
          sygnaturka liberator44:
          > Niewolnicy XXI wieku (my i one)
          > www.wprost.pl/ar/?O=63139&C=57

          Co konkretnie mozemy zrobic, zeby zapobiec handlowi ludzmi?

          > www.dw.most.org.pl/

          Ty jestes przyrodnia siostra faceta o nicku bonobo?
          Jak mozemy dyskutowac, skoro chcesz mnie zabic?

          z.
          • liberator44 Re: Niewolnicy XXI wieku 17.08.04, 12:11
            ziemiomorze napisała:

            > Co konkretnie mozemy zrobic, zeby zapobiec handlowi ludzmi?

            nie wiem - może na początek:
            - uważać na własne dzieci,
            - podejść do kwestii prostytucji, tak jak do kwestii purytanizmu językowego
            w tym wątku

            > Ty jestes przyrodnia siostra faceta o nicku bonobo?

            raczej krewnym (po 44 a nie dajmy na to po kądzieli)
            /juz ktos mnie z nim zestawiał/

            > Jak mozemy dyskutowac, skoro chcesz mnie zabic?

            a niby dlaczego ktokolwiek miałby chcieć Cię zabić?
            już na pewno nie ja - patrz obszerne wyjaśnienie niżej;
            • ziemiomorze Re: Niewolnicy XXI wieku 17.08.04, 12:17
              liberator44 napisała:

              > > Co konkretnie mozemy zrobic, zeby zapobiec handlowi ludzmi?
              >
              > nie wiem - może na początek:
              > - uważać na własne dzieci,
              > - podejść do kwestii prostytucji, tak jak do kwestii purytanizmu
              > językowego w tym wątku

              Jak podejsc konkretnie?
              I - kupujesz w supermarketach, w ktorych lamane sa prawa pracownicze?
              Obwieszasz choinke kolorowymi bombkami z Chin? Itd...

              ...
              > > Jak mozemy dyskutowac, skoro chcesz mnie zabic?
              >
              > a niby dlaczego ktokolwiek miałby chcieć Cię zabić?
              > już na pewno nie ja - patrz obszerne wyjaśnienie niżej;

              Wnosze to z Twojego nicka i z zainteresowania idea ruchu Liberatow. Ja sie
              wczytywalam w te Wasze kwieciste postulaty i da sie je krotko strescic: bedzie
              dobrze, jesli zabijemy ludzi (bonobo proponowlam, zeby zaczal od wlasnych
              krewnych, Ciebie widac oszczedzil - jakis brak konsekwencji? A moze ma do
              Ciebie slabosc?)

              z.
              • liberator44 praca niewolnicza 17.08.04, 13:23
                ziemiomorze napisała:

                > Jak podejsc konkretnie?

                co masz na myśli, pisząc "konkretnie"? prostytucję?

                > I - kupujesz w supermarketach, w ktorych lamane sa prawa pracownicze?
                > Obwieszasz choinke kolorowymi bombkami z Chin? Itd...

                Niestety nie mam pewności, czy kupuję wynik pracy niewolnika czy tYlko marnie
                opłacanego za jego niemnal niewolniczą pracę pracownika?
                I zgadzam się - taka jest ona w naszych supermarketach;
                co nie czyni jeszcze z tych ludzi niewolnic; mogłyby rzucic wszystko i...
                pozostać bez środków do życia; niewolnik może się tYlko zabić; różnica jest
                subtelna ale...należałoby o nią zapytać niewolnicę;

                trudne to kwestie - tu wyzwolenie może mieć tylko wyraz awansu całego
                społeczeństwa; wchodzimy do Unii - wierzę, że to wymusi unijne normy
                przestrzegania prawa pracy;

                w przypadku Chin - ceną ich awansu jest konkurencyjność (efekt nisko
                opłacanej pracy); nie kupując przedłużam stan przejściowy, na który są oni
                skazani; kupując - przyspieszam ich rozwój; nie jest to więc zło w czystej
                postaci;

                nie płacenie godziwie za pracę, nie przestrzeganie prawa pracy pozostaje złem
                i jako takie pozostaje wyzwaniem dla liberatora;

                największym wyzwaniem pozostaje jednak faktyczne niewolnictwo;
                tu przydaliby się liberatorzy z prawdziwego zdarzenia; deklaracja USA o
                ściganiu na równi z terroryzmem zasługuje na uznanie, pod warunkiem, że za nią
                pójdą czyny;
                • Gość: az Re: praca niewolnicza IP: *.magtel.net.pl 17.08.04, 13:32
                  > nie płacenie godziwie za pracę, nie przestrzeganie prawa pracy pozostaje złem
                  > i jako takie pozostaje wyzwaniem dla liberatora;

                  Wyzwaniem dla liberatora powinno być tworzenie nowej, lepszej rzeczywistości.
                  Np. założenie firmy, w której płaci się godziwie za pracę i gdzie przestrzega
                  się prawa pracy.
                  • liberator44 tworzenie (?) lepszej rzeczywistości 17.08.04, 14:33
                    Gość portalu: az napisał(a):

                    > Wyzwaniem dla liberatora powinno być tworzenie nowej, lepszej rzeczywistości.

                    Od razu... "tworzenie"... czynili to chrześcijanie (efekt: zniewolenie
                    zwierząt na niespotykaną wcześniej totalną skalę) i komuniści (efekt:
                    zniewolenie ludzi na równie niesłychanie totalną skalę)

                    > Np. założenie firmy, w której płaci się godziwie za pracę i gdzie przestrzega
                    > się prawa pracy.

                    Przychylam się raczej do bardziej "miałkiej" postawy tego_samego w tym
                    względzie
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=13427080&a=13427080
                    którą da się streścić słowami: przejść przez życie z minimalnym uszczerbkiem
                    dla innych istot żywych; (firma powinna coś wytwarzać, a to właściwie oznacza
                    przetwarzać, co pociąga za sobą ingerencję w środowisko; innymi słowy... nie
                    posiadam koniecznych predyspozycji ;)
                    • ziemiomorze Re: tworzenie (?) lepszej rzeczywistości 17.08.04, 15:01
                      liberator44 napisała:
                      > którą da się streścić słowami: przejść przez życie z minimalnym uszczerbkiem
                      > dla innych istot żywych; (firma powinna coś wytwarzać, a to właściwie
                      oznacza
                      > przetwarzać, co pociąga za sobą ingerencję w środowisko; innymi słowy...
                      nie
                      >
                      > posiadam koniecznych predyspozycji ;)

                      Moglabys wytwarzac np dobre samopoczucie - zajac sie masazem. Mi by sie przydal,
                      z
                      >
                      • liberator44 Re: tworzenie (?) lepszej rzeczywistości 18.08.04, 10:53
                        salon masażu?
                        hmm... wolę pozajmować się w wolnych chwilach masażem s(T)woich zwojów
                        mózgowych...

                        to zabawne, ale podobno w Stanach ok.90% (cycuś koło tego) populacji zajmuje
                        się świadczeniem sobie usług nawzajem, i zamiast np. wprowadzić 3-dniowy
                        tydzień pracy (co jest logiczną konsekwencją i sensem rozwoju cywilizacyjnego),
                        połowa populacji zajmuje się... masowaniem obolałych karków drugiej połowy,
                        która nie ma dosłownie chwili czasu na aktywny wypoczynek...
                        • liberator44 Jakość życia w UE - niewolnicy pracy ? 18.08.04, 13:52
                          1/3 w NMS (New Member States - nowe państwa członkowskie) jest często zbyt
                          zmęczona aby móc się wywiązywać z obowiązków domowych
                          1/4 Europejczyków ma zbyt mało czasu na kontakty rodzinne
                          1/3 respondentów EU25 i 1/2 w krajach kandydackich poswięca ich zdaniem zbyt
                          wiele czasu pracy zawodowej

                          Więcej danych:
                          www.eurofound.eu.int/publications/EF0495.htm
                          jednocześnie 10-20% pozostaje bez pracy...
                          pytanie liberatora:
                          czy jeden dzień w tygodniu wolny więcej rozwiązałby obie sprawy?!
                          • liberator44 Pracoholizm 18.08.04, 15:18
                            może być wywoływany przez "blokadę genu zaangażowanego w procesy uczenia się
                            oraz postrzegania związku praca-nagroda."
                            wg doniesień genetyków z Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego USA.
                            serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34133,2232254.html
                            • malvvina Re: Pracoholizm 18.08.04, 15:21
                              ide na plaze :-)

                              > może być wywoływany przez "blokadę genu zaangażowanego w procesy uczenia się
                              > oraz postrzegania związku praca-nagroda."
                              > wg doniesień genetyków z Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego USA.
                              > serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34133,2232254.html
                        • liberator44 Otyłość 18.08.04, 14:01
                          pozornie temat nie dla liberatora, ale jednak:

                          Jak uwolnić się od chorób dotykających człowieka miałkiego, a powodowanych
                          nadmierną konsumpcją marnych produktów żywnościowych (głównie cukru i tłuszczu,
                          o mięsie nie wspominając)?

                          David BYRNE sugeruje walkę z dezinformacją, w tym obligatoryjne czytelne i
                          jasne oznaczanie składu i wartości kalorycznej każdego takiego produktu;
                          reszta należy do człowieka miałkiego - należy mu dac swoją szansę, gdy będzie
                          ruszał swoje siedzenie do najbliższego supermarketu (o ile nie zamówi pizzy
                          przez telefon ;)



                          David BYRNE
                          European Commissioner for Health and Consumer Protection
                          The role of diet: How to inform consumers
                          European Food Law Conference
                          Brussels, 29 June 2004

                          [obese=otyłość]:
                          "Worldwide, one in 10 children and more than 1 billion adults are overweight -
                          and at least 300 million adults are clinically obese. One prediction is for two
                          thirds of European citizens to be overweight come the year 2030. Some experts
                          predict a day when children are born with a lower life expectancy than their
                          parents."

                          "And the potential costs of obesity spiralling out of control are nothing short
                          of astronomical. Not only in terms of costs to national health services due to
                          obesity related illnesses - the WHO calculated that obesity already accounts
                          for 2-6% of total health care costs in several developed countries; some say
                          the figure is as high as 7%. But also, and perhaps more tellingly, because of
                          economic losses due to a shorter-lived and less productive workforce."

                          "Last month the WHO published its long-awaited global strategy on diet,
                          physical activity and health, following its unanimous adoption by the World
                          Health Assembly and its full endorsement by the food and beverage industry of
                          the EU and the US. "

                          "it is clear that for many citizens the balance of consumption of calories from
                          the food and drink they consume is out of kilter with the amount of energy they
                          expend. "

                          "So two potential routes to tackle the problem are for people either to consume
                          fewer calories or to use more – or, ideally, a combination of both. But these
                          two sides of the equation are hardly equal. "

                          on “misinformation”

                          "is to propose mandatory labelling presented in a simple and easily-
                          understandable format – to include a limited number of key elements such as
                          energy (total calorie content), fat (including saturated fat), carbohydrates
                          (including sugars) and salt."

                          www.europa.eu.int/rapid/pressReleasesAction.do?reference=SPEECH/04/338&format=HTML&aged=0&language=EN&guiLanguage=en
                • ziemiomorze Re: praca niewolnicza 17.08.04, 13:47
                  liberator44 napisała:

                  > ziemiomorze napisała:
                  >
                  > > Jak podejsc konkretnie?
                  >
                  > co masz na myśli, pisząc "konkretnie"? prostytucję?

                  Spytalam Cie
                  > > Co konkretnie mozemy zrobic, zeby zapobiec handlowi ludzmi?

                  A Ty na to:

                  > nie wiem - może na początek:
                  > - uważać na własne dzieci,
                  > - podejść do kwestii prostytucji, tak jak do kwestii purytanizmu
                  > językowego w tym wątku

                  Pytalam Cie o Twoje konkretne pomysly na 'podejscie do kwestii prostytucji'. Bo
                  jestem ciekawa.

                  > I zgadzam się - taka jest ona w naszych supermarketach;
                  > co nie czyni jeszcze z tych ludzi niewolnic; mogłyby rzucic wszystko i...
                  > pozostać bez środków do życia; niewolnik może się tYlko zabić; różnica jest
                  > subtelna ale...należałoby o nią zapytać niewolnicę;

                  Jest na to subtelny termin:'polniewolnictwo'. Niby mniej upokarza - bo mozna
                  rzucic to wszystko i odejsc, i znowu zyc z zasilku, a nie z zarobionych praca
                  ponad sily 600 zeta, ale... dzieci glodne. Np.
                  Polniewolnictwo

                  > trudne to kwestie - tu wyzwolenie może mieć tylko wyraz awansu całego
                  > społeczeństwa; wchodzimy do Unii - wierzę, że to wymusi unijne normy
                  > przestrzegania prawa pracy;

                  Unijne normy chyba juz sa, pozostaje nadal polska ich realizacja, lapowkarstwo
                  wsrod kontrolerow itd.

                  > w przypadku Chin - ceną ich awansu jest konkurencyjność (efekt nisko
                  > opłacanej pracy); nie kupując przedłużam stan przejściowy, na który są oni
                  > skazani; kupując - przyspieszam ich rozwój; nie jest to więc zło w czystej
                  > postaci;

                  Nie, jasne - to zlo w brudnej postaci. Demagogicznej, w Twoim przypadku.
                  Sorry za zlosliwosc, ale mnie ponosi.
                  Czyli jak - kupujesz produkty z Chin czy nie? Dobre to czy zle?

                  > nie płacenie godziwie za pracę, nie przestrzeganie prawa pracy pozostaje
                  złem
                  > i jako takie pozostaje wyzwaniem dla liberatora;

                  Nic o tym nie ma w zlinkowanym dokumencie - manifescie tego ruchu. Sporo o
                  uznaniu zwierzat za rownoprawnych, a jeszcze wiecej - o smierdzacej
                  emocjonalnie, nie zdolnej do uczuc wyzszych ludzkiej rasie.
                  To jak - kochamy ludzi czy tylko zwierzeta?

                  > największym wyzwaniem pozostaje jednak faktyczne niewolnictwo;

                  Mnie zdziwilo, czemu Wy deklarujecie wrazliwosc na niedole zwierzat,
                  jednoczesnie nie zajmujac sie zupelnie neidola ludzi - no wlasnie np
                  niewolnictwem, brakiem rownouprawnienia, roznicami w rozwoju gospodarczym, AIDS
                  w Afryce...
                  Tak mi sie wydaje, ze nie tylko zwierzeta cierpia i nie tylko je nalezaloby
                  chronic. Cierpienie to cierpienie - umiera mysz i umiera dziecko w Somalii.
                  Czemu Liberatorzy skupiaja sie na ratowaniu myszy akurat?

                  > tu przydaliby się liberatorzy z prawdziwego zdarzenia; deklaracja USA o
                  > ściganiu na równi z terroryzmem zasługuje na uznanie, pod warunkiem, że za
                  > nią pójdą czyny;

                  A - szczerze w to watpie

                  z.
                  • liberator44 Nic o tym nie ma w zlinkowanym dokumencie ? 17.08.04, 14:20
                    nie po kolei, bo nieuczciwy to zarzut:

                    ziemiomorze napisała:

                    > Nic o tym nie ma w zlinkowanym dokumencie...

                    jest - w pierwszym linku;

                    i drobna uwaga metodyczna:
                    nie ustawiaj mnie na wyciągnięcie ręki (żeby mi łatwiej dołożyć?)
                    na pozycji liberatora z manifestu (drugi link) - nie reprezentuję tego ruchu,
                    chociaż darzę go pewną sympatią i... podziwem;
                    • ziemiomorze Re: Nic o tym nie ma w zlinkowanym dokumencie ? 17.08.04, 14:28
                      liberator44 napisała:

                      > nie po kolei, bo nieuczciwy to zarzut:
                      >
                      > ziemiomorze napisała:
                      >
                      > > Nic o tym nie ma w zlinkowanym dokumencie...
                      >
                      > jest - w pierwszym linku;
                      >

                      Pialam o drugim linku - stad lp - 'dokument', okreslajac go jeszcze
                      szczegolowiej, aby nie bylo watpliwosci, o ktory mi chodzi. Zero nieuczciwosci.

                      > i drobna uwaga metodyczna:
                      > nie ustawiaj mnie na wyciągnięcie ręki (żeby mi łatwiej dołożyć?)

                      Nie rozumiem.

                      > na pozycji liberatora z manifestu (drugi link) - nie reprezentuję tego
                      ruchu,
                      > chociaż darzę go pewną sympatią i... podziwem;

                      Link do manifestu tego ruchu jest w Twojej sygnaturce, Ty sam masz
                      nicka 'Liberator44'... trudno mi bylo nie przyjac, ze sie z nim nie
                      utozsamiasz, ale jesli nie, to ok, sorry, bez obrazy.
                      Za co sympatia i podziw?

                      z.
              • Gość: Luty Re: Niewolnicy XXI wieku IP: *.dialup.mindspring.com 17.08.04, 15:26
                Jak podejsc konkretnie?
                > I - kupujesz w supermarketach, w ktorych lamane sa prawa pracownicze?
                > Obwieszasz choinke kolorowymi bombkami z Chin? Itd...
                >

                Mniej wiecej tak, jakbym powiedzial - wiesz ziemiomorze i tak umrzesz, wiec
                wlasciwie juz teraz jestes martwa... i nie podal Ci tej szczepionki, ktora
                mogla uratowac Ci zycie...
                • ziemiomorze Re: Niewolnicy XXI wieku 17.08.04, 15:28
                  Ale o co chodzi? Bo nie lapie.
        • Gość: bazylia Re: Niewolnicy XXI wieku IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 17.08.04, 11:48
          ja juz nic (polsko-kulturowego)nie kultywuje, bo zyje w innych realiach.
          kultywuje, owszem, gzdie moge, szacunek dla innego (INNEGO) czlowieka...

          Ja kultywowalam gdy trzeba bylo, gdy czas tego wymagal, w sposob jaki ten czas
          tego wymagal...
          Potem.. no coz kazdy ma chwile slabosci...
          teraz kultywuje cos zupelnie innego - bo od "polskiego" piekla sie oderwalam
          (pieklo jest wszedzie takie samo, polskie nie polskie...!

          Sfera jezyka - bryzganie jadem- nie kazdy zdaje sobie sprawe z tego ze jezyk
          to czesc rzeczywistosci i ...tworzy rzeczywistosc, Upraszczajac: jadowity
          jezyk- jadowita rzeczywistosc.

          Malkontencki jezyk - rzeczywistosc taka sama

          Sproboj pare pozytywnych stwierdzen, wczuj sie w nie... zauwaz ja zmienia sie
          Twoje postrzeganie rzeczywistosci....
          • liberator44 Solipsyzm - ignorancja a malkontenctwo 17.08.04, 12:29
            Gość portalu: bazylia napisał(a):

            > Malkontencki jezyk - rzeczywistosc taka sama
            >
            > Sproboj pare pozytywnych stwierdzen, wczuj sie w nie... zauwaz ja zmienia sie
            > Twoje postrzeganie rzeczywistosci....

            Sama zmiana sposobu postrzegania rzeczywistości nie zmieni rzeczywistości
            obiektywnej. (Gdyby tak było, solipsyzm by ją najlepiej opisywał.)

            Przykład: z jednej strony handel niewolnikami to dziś (pozorny) margines, bo
            ludzie radykalnie zmienili rzeczywistość wokół siebie; z drugiej jednak
            istnieje obiektywnie i to nadal praktycznie od zawsze w tym samym wymiarze w
            liczbach bezwzględnych; pomimo, że ludzie odwykli od postrzegania tego zjawiska
            w otaczającej ich rzeczywistości;

            Przykład drugi: niewolnictwo zwierząt i eksploatacja wolnych (na równi z tymi
            nie-wolnymi) to tragiczna rzeczywistość dla ich znakomitej większości; i nie
            zmieni tego faktu to, że się od nich odgrodzimy wysokim murem milczenia i
            postrzegania rzeczywistości inaczej (w z gruntu fałszywym świetle);

            i co do tego ma moje rzekome malkontenctwo?
            chyba tylko - "bądźmy szczęśliwi w swej ignorancji";
        • liberator44 Re: Niewolnicy XXI wieku 17.08.04, 11:59
          Tytułem wyjaśnienia:

          Poniższy link świadczy o nowej jakości w podejściu do abolicji zwierząt
          i zmianach mentalności w tym względzie człowieka "z natury" skłonnego do
          niewolenia innych istot (także swego gatunku).
          Nie, żebym czuł się od razu liberatorem w tym sensie lub usiłował
          założyć "komórkę" krajową;
          "zabijanie ludzi" podkreślone w tytule strony (poza prawem, terroryzm)
          ma na celu zdyskredytowanie samego ruchu na rzecz abolicji zwierząt;
          chociaż mam niejasne wrażenie, że bywa legalnie praktykowane
          (w odniesieniu do pand wielkich(?));
          mógłby być też jedyną karą w relacji do kłusowników na ginących gatunkach;

          jednak sam "terroryzm" mający na celu bezpośrednią abolicję zwierząt, a
          wymierzony w hodowców uważam za interesujący pomysł, chociaż niektórym
          przypominać może walkę z bezrobociem poprzez niszczenie maszyn;

          oczywiście, tym bardziej nie uważam, że dajmy na to zabijanie ludzi miałoby być
          jedyną drogą do oczyszczenia języka (chociaz niektórym możnaby to
          wyperswadować chyba jedynie pięścią);
          podobnie muszą istnieć inne (niestety długofalowe) sposoby na abolicję
          zwierząt;
          nie należy mieć jednak żadnych względów dla handlarzy niewolnikami;
          • ziemiomorze Re: Niewolnicy XXI wieku 17.08.04, 12:14
            liberator44 napisała:

            Jestes facetem czy kobieta? Nie, zeby mnie to specjalnie interesowalo, ale nie
            wiem, jak sie do Ciebie zwracac.

            Mysmy, liberator, Wyzwolicieli juz przerabiali w dluuugim i burzliwym watku o wegetarianizmie
            i szacunku do innych gatunkow. Niewiele z tego wyniko, oprocz mojej wiedzy o
            ruchu 'Wyzwolicieli'. To jest istotnie 'nowa jakosc w podejsciu do abolicji
            zwierzat', ale stara, jesli chodzi o pomysl na rozwiazanie trudnej sytuacji.
            Mam wrazenie, ze rozne 'ostateczne rozwiazania' przez wymordowanie rasy czy
            gatunku historia juz przerabiala. Doceniam nowatorstwo, nie doceniam natomiast
            pomyslu.

            z.


            PS 'Niewolnictwo'? A kupujesz w Biedronce?
            • liberator44 Re: Niewolnicy XXI wieku 17.08.04, 12:52
              ziemiomorze napisała:

              > Jestes facetem czy kobieta? Nie, zeby mnie to specjalnie interesowalo, ale
              nie wiem, jak sie do Ciebie zwracac.

              A co to ma za znaczenie na forum? Czy kobieta-liberator jest dla Ciebie mniej
              wiarygodna? "liberatorka" brzmiałoby fatalnie (niemal jak "posłanka"); niech
              zatem będzie ostatecznie tEn liberator (a więc w osobie, w jakiej zazwyczaj
              zwracam się do uczestników dyskusji).

              Dzięki za link
              Służę innym (do krótkiej wymiany zdań na forum Wege):
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=13565393&a=13575561
              Nie sądzę, żeby ten ruch dążył do

              > 'ostateczne rozwiazania' przez wymordowanie rasy czy gatunku

              tytuł ma za zadanie raczej zaszokować i moim zdaniem nie oddaje rzeczywistej
              istoty i celów tego ruchu...
              • ziemiomorze Re: Niewolnicy XXI wieku 17.08.04, 13:32
                liberator44 napisała:

                > A co to ma za znaczenie na forum?

                Jak napisalam - nie wiem, jak sie do Ciebie zwracac.

                > Czy kobieta-liberator jest dla Ciebie
                > mniej
                > wiarygodna?

                Skad ten domysl?

                > Nie sądzę, żeby ten ruch dążył do
                >
                > > 'ostateczne rozwiazania' przez wymordowanie rasy czy gatunku
                >
                > tytuł ma za zadanie raczej zaszokować i moim zdaniem nie oddaje rzeczywistej
                > istoty i celów tego ruchu...

                Wiesz - ja sie wczytalam w ten histeryczny manifest i mnie on zwyczajnie
                zbrzydzil. Nie jest nawet specjalnie inteligetny - pelno w nim falszywych
                zalozen, a jedynym argumentem zdaje sie byc 'bo tak'. No i - we wredny sposob
                pogrywa na emocjach.

                "Liberatorzy uważają, iż strach połączony z bólem przynosi większe rezultaty
                niż samo uczucie strachu. Patrząc na powyższe rozważania, bardziej logicznym
                wydaje się być wzbudzenie w człowieku strachu przed konsekwencjami znęcania się
                nad zwierzętami, niż prowadzenie debat i rozmów nad etyczną stroną jego
                zachowania."

                "Dlaczego niektórzy ludzie rozwinęli w sobie umiejętność identyfikowania się ze
                zwierzętami, podczas gdy inni nie potrafią tego robić? Przyczyna tkwi być może
                w doświadczeniach życiowych, otwartości serca, zmanierowania przez otoczenie i
                wpływowi instytucji socjalnych. Te same czynniki, które powodują, iż człowiek
                staje się rasistą, zmieniają go w zabójcę zwierząt."

                "Liberatorzy są głęboko przekonani, iż militarna interwencja jest jedynym
                sposobem powstrzymania oprawców przed pogwałceniem praw bezsilnych zwierząt.

                "Niektórzy z nas mogą nie zgadzać się ze zdaniem Liberatorów, traktując dialog
                jako wartościowszą formę "walki". Jak pokazuje praktyka walka przy pomocy słów
                jest marnotrawstwem czasu."

                "Członkowie organizacji sprzeciwiających się wykorzystywaniu zwierząt do badań
                naukowych próbują przekonać społeczeństwo, iż tego typu badania są szkodliwe
                dla człowieka. Należy zaprzestać wiwisekcji, ponieważ ona zabija ludzi. Jeden z
                naukowców, Hans Reusch wymienia w swoich pracach setki przypadków śmiertelnych,
                które były następstwem testów prowadzonych na zwierzętach"

                "Co więcej wszystkie leki i narkotyki są testowane na zwierzętach. Przemysł
                farmaceutyczny jest multi-bilionową machiną, rozrastającą się z roku na rok.
                Biomedyczne badania pochłaniają rocznie około 100 milionów istnień. Jednak nie
                wszystkie badania służą bezpośrednio człowiekowi. Prawie połowa z nich próbuje
                ulepszyć metody sztucznego karmienia zwierząt, rozwój ferm i fabryk."

                "Co więc obrońcy praw zwierząt powinni zrobić? Liberatorzy proponują
                rozwiązanie - użycie siły. Wierzą oni, iż jest to jedyna skuteczna metoda
                ujarzmienia człowieka. Jeżeli czujemy się emocjonalnie związani z naszą
                rodziną, którą jest świat zwierząt, powinniśmy natychmiast zerwać wszelkie
                stosunki ze społeczeństwem, w którym żyjemy"

                "Liberatorzy są głęboko przekonani, iż tylko dzięki empatii i współczuciu
                możemy traktować zwierzęta z godnością i zrozumieniem. Ludzie jak dotąd nie
                rozwinęli powyższych umiejętności."

                "Niektórzy mogą w tym momencie przyrównać interwencjonizm do wojny ze
                społeczeństwem. W tym wypadku Liberatorzy traktowani są jak terroryści. Ci z
                kolei nie zaprzeczają. Uważają, iż użycie każdej taktyki przyczynia do
                odzyskania wolności przez ich braci i siostry. Stąd też pragnąc osiągnąć
                zamierzony cel Liberatorzy kradną, kłamią, straszą i niszczą."

                "

                Przeciez to albo demagogia, albo zachecanie do terroryzmu!
                I chwilami ten tekst sie zupelnie nie trzyma kupy :-)
                ("Jeżeli oni sami postrzegają człowieka jako istotę złą, ograniczoną,
                ustosunkowaną wrogo do świata i otoczenia to, dlaczego pojedynczy człowiek
                miałby być dla nich wyjątkiem? Liberatorzy postrzegają wszystkich ludzi
                jednakowo. Oni tak samo są przecież istotami Ludzkimi, żyjącymi w okrutnym
                społeczeństwie, istotami stanowiącymi produkt tej populacji, nierozłącznie z
                nią powiązanymi. Skoro mają odwagę wypowiedzieć wojnę społeczeństwu to,
                dlaczego inni nie mogliby zrobić tego samego. Każdy, kto żyje w dzisiejszym
                świecie został naznaczony piętnem, krwią niewinnie pomordowanych istot. Nie
                tylko myśliwy, rybak, naukowiec, hodowca trzody chlewnej czy właściciel sklepu
                z rybkami jest odpowiedzialny za to dzieło. Każdy z nas jest współwinnym tego,
                co się dzieje dookoła.
                Tak, więc wegetarianin nie używający samochodu, nie płacący podatków,
                podejmujący różne działania na rzecz zwierząt jest bardziej winnym śmierci
                mordowanych istot niż myśliwy, traper czy osoba płacąca wysokie podatki,
                napędzająca maszynę śmierci.")

                Widzisz - mi sie nie podoba wiele z opisywanych tam zachowan, ale manipulacja
                mi smierdzi. Po prostu.

                z.

                PS "Liberatorzy uważają, iż najlepszą rzeczą dla Ziemi i jej mieszkańców jest
                zbliżający się koniec ludzkiego istnienia. Już niedługo tyrania człowieka
                skończy się. Stąd też Liberatorzy uważają, iż warto złożyć samego siebie w
                ofierze."
                Moze daj dobry przyklad i popodrzynaj sobie tetniczki?
            • liberator44 sens wege 17.08.04, 14:10
              Przeglądam wątek, do którego podałaś link - ciekawy, chociaż zawsze te same
              argumenty, które lapidarnie streściłaś w:
              "I - pytalam jaki sens ma wegetarianizm, skoro nie da sie i tak i tak ominac
              cierpienia zwierzat? "
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=13427080&a=13427080

              A jaki sens ma życie w kontekście Twojego pytania? Nie da sie w nim przecież
              ominąć cierpienia.
              Czy to jednak znaczy, że nie należy je (cierpienie, a nie życie) - w miarę
              możliwości (gdy tylko zaistnieje ku temu sposobność - takie moralne
              wyzwanie) - minimalizować wszędzie wokół siebie ?
              • ziemiomorze Re: sens wege 17.08.04, 14:30

                Hola hola.
                Dyskutowna byla teza, ze wege to 'wyzszy stopien rozwoju' - wg moich pogladow
                to oczywista bzdura. I tyle.
                • liberator44 Re: sens wege 17.08.04, 14:45
                  ziemiomorze napisała:

                  > Hola hola.
                  > Dyskutowna byla teza, ze wege to 'wyzszy stopien rozwoju' - wg moich pogladow
                  > to oczywista bzdura. I tyle.

                  to takie uwagi na marginesie tego, co mnie zainteresowało tam w tamtym
                  wątku... wyższy stopien rozwoju duchowego wege (implikujacy wyzszy poziom
                  swiadomej wrazliwosci na krzywde innych stworzen) jest dla mnie rzecza
                  oczywistą i bezdyskusyjną - dziwię się, że dyskusja skoncentrowała się tam na
                  tym wlasnie aspekcie...

                  Jeśli Cię uraziłem dokładnym zacytowaniem Twojej wypowiedzi, to daruj... ale
                  jest to dla mnie jeszcze mniej zrozumiałe; wybacz - nie miałem zamiaru
                  podważać Twojej wrażliwości - swoim pytaniem chciałem Ci zwrócic uwagę na
                  typowy charakter użytego przez Ciebie argumentu - do znudzenia i najzupełniej
                  bezmyślnie powtarzanego przez przeciwników wege, podczas gdy jego waga jest
                  wprost żenująco bezwartościowa;
                  • liberator44 Re: sens wege 17.08.04, 14:50
                    Świetnie sens ten ujął luty (kolejna uwaga na marginesie odczytywania tamtego
                    wątku):
                    "To, ze swiat jest urzadony na krzywdzie innych istot, nie znaczy, ze urzadzony
                    jest dobrze. W 5 min nie wyeliminujemy barbarzynstwa, ale warto uwrazliwiac
                    sie, myslec, odczuwac... Twoje przyklady tylko podwierdzaja, ze czlowiek w swym
                    braku wrazliwosci poszedl za daleko. Wlasnie dlatego, mamy swiat jaki mamy..."
                  • ziemiomorze Re: sens wege 17.08.04, 15:00
                    Tyle, ze dyskusja nie o tym. Raczej o tym, ze wegetarianizm - sam wegetarianizm
                    nie jest jeszcze dowodem na cokolwiek, jesli (i tu sie bede powtarzac, wiec
                    zamilkne).

                    Mozna byc streetworkerem, mozna pomagac psom ze schroniska, mozna dawac datki
                    na sierotki albo ociemnialych - dlaczego ktos mialby byc lepszy tylko dlatego,
                    ze nie je schabowego?

                    itd, itd,
                    • liberator44 Re: sens wege 17.08.04, 15:09
                      ziemiomorze napisała:

                      > dlaczego ktos mialby byc lepszy tylko dlatego,
                      > ze nie je schabowego?

                      Ależ to proste, ziemiomorze ! Dla tych samych powodów, dla których Ty sama
                      jesteś (w myśl powszechnie uznanych kryteriów) niebo lepsza od starej daty
                      Papuasa, bo nie mieści Ci się w głowie, że mogłabyś się lepiej i pełniej
                      odżywiać z pożytkiem dla Twojego ducha bojowego, konsumując ludzkie podroby?
                      • ziemiomorze Blad w zalozeniach n/t 17.08.04, 15:11

                        • liberator44 w zalozeniach czego, czyich i/lub ... jakich ? n/t 17.08.04, 15:14
                          • ziemiomorze Re: w zalozeniach czego, czyich i/lub ... jakich 17.08.04, 15:20

                            ("Ależ to proste, ziemiomorze ! Dla tych samych powodów, dla których Ty sama
                            jesteś (w myśl powszechnie uznanych kryteriów) niebo lepsza od starej daty
                            Papuasa, bo nie mieści Ci się w głowie, że mogłabyś się lepiej i pełniej
                            odżywiać z pożytkiem dla Twojego ducha bojowego, konsumując ludzkie podroby?")

                            Nie czuje sie lepsza.
                            • liberator44 szczerze, ziemiomorze ? nie wierzę ! 17.08.04, 15:29
                              ziemiomorze napisała:

                              > Nie czuje sie lepsza.

                              Nie rozumiem! Tzn. czujesz się gorsza, nie czujesz się (nic nie odczuwasz w
                              tej konotacji)?

                              nie zemdliłoby Cię, nie odczuwasz wstrętu na myśl o tym, że mogłabyś zjeść
                              ludzkie mięso lub podać rękę człowiekowi, który czyni to ot tak sobie... ze
                              względów kulturowych!

                              Dlaczego wszyscy z tego zrezygnowaliśmy, jeśli nie ze względów etycznych
                              (tak lepiej, tacy będziemy lepsi niż dotąd)?
                              • ziemiomorze Re: szczerze, ziemiomorze ? nie wierzę ! 17.08.04, 15:35
                                liberator44 napisała:
                                > Nie rozumiem! Tzn. czujesz się gorsza, nie czujesz się (nic nie odczuwasz w
                                > tej konotacji)?

                                Nie wartosciuje. Tamto zachowanie jest uwarunkowane kuluturowa norma, tak samo
                                jak moje, bo ja nie jem ludzi. To, co rozumiemy jako 'dobro' albo 'zlo' zalezne
                                jest od kultury; nie sadze, aby moja byla lepsza czy gorsza od tej, na ktora
                                sie powolywalas; sa po prostu inne.

                                > nie zemdliłoby Cię, nie odczuwasz wstrętu na myśl o tym, że mogłabyś zjeść
                                > ludzkie mięso lub podać rękę człowiekowi, który czyni to ot tak sobie... ze
                                > względów kulturowych!

                                Alez zemdliloby. Jesli moge przypomniec: pytalas sie, czy czuje sie lepsza od
                                jakiegos prehistorycznego czlowieka, ktory rytualnie zywil sie ludzkim miesem.
                                Nie czuje, zemdliloby, nie podalabym.

                                > Dlaczego wszyscy z tego zrezygnowaliśmy, jeśli nie ze względów etycznych
                                > (tak lepiej, tacy będziemy lepsi niż dotąd)?

                                Solidarnosc gatunkowa, mysle.
                                z.
                                • liberator44 Solidarnosc gatunkowa ? Czyżby ? 17.08.04, 23:57
                                  ziemiomorze napisała:

                                  > Solidarnosc gatunkowa, mysle.

                                  Rozumiem! Zapewne własnie dlatego (w imię solidarnosci gatunkowej) masowo
                                  traktujemy przedstawicieli wlasnego gatunku "sankcjami", nadziewamy żelazem i
                                  uranem w Iraku (ponad milion ofiar w 10 lat - połowa to dzieci) i Czeczenii
                                  (liczba ofiar - nieznana), nie mówiąc o lokalnych "drobnych" konfliktach
                                  plemiennych w Kongo (jakis milion ofiar w porównywalnym okresie - połowa to
                                  dzieci)?
              • liberator44 Na mięso zabija się 24 mld zwierząt rocznie ! ! ! 17.08.04, 15:05
                "Na mięso zabija się 24 mld zwierząt rocznie. A rzeźnia to dla wielu z nich
                właściwie wyzwolenie po życiu, w którym od urodzenia skazane są na cierpienie. "
                "W Wielkiej Brytanii 4 tys. osób tygodniowo przechodzi na wegetarianizm."
                polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1022459
                niesamowite ! co roku 4 zwierzęta na głowę (także moją
                i każdego z tych 4 tys.x50=200 tys. przybywających rocznie)
                4x60=240 zwierząt na statystyczne życie;
                łącznie 1 bilion 440 miliardów zwierząt zostanie pożartych tylko przez
                wszystkich w tej chwili żyjących ludzi;



                tamże:
                "w związku z chorobą szalonych krów, pojawiła się jeszcze jedna grupa:
                wegetarianie ze strachu"

                to nieco koresponduje ze straszeniem liberatorami :)



                tamże:
                "W wydanej dla dzieci „Książce kucharskiej Kubusia Puchatka” zamieszczono
                przepis na „pizzę Prosiaczka”, której jednym ze składników jest szynka. Na
                obrazku Prosiaczek starannie układa na cieście różowe plasterki. Nie
                poinformowano niestety dzieci, czy Prosiaczek użył w tym celu własnego
                półdupka, czy też może potraktował pragmatycznie swoją mamę."

                wprost kapitalne!



                tamże:
                "Gdyby ściany rzeźni były ze szkła, nikt nie jadłby mięsa – powtarza Paul
                McCartney"

                dlatego właśnie wznosimy wokół "tych spraw" lepkie milczeniem mury zakłamania
              • liberator44 wegetarianizm ludzkosci, to tylko kwestia czasu 17.08.04, 15:12
                "Jestem przekonany, ze wegetarianizm ludzkosci, to tylko kwestia czasu..."- Luty

                dzięki Ci za tę myśl, Luty
                w pełni ją z Tobą podzielam
                • Gość: Luty Re: wegetarianizm ludzkosci, to tylko kwestia cza IP: *.dialup.mindspring.com 17.08.04, 17:58

                  liberator44 napisała:

                  > "Jestem przekonany, ze wegetarianizm ludzkosci, to tylko kwestia czasu..."-
                  Lut
                  > y
                  >
                  > dzięki Ci za tę myśl, Luty
                  > w pełni ją z Tobą podzielam


                  A ja Ci dziekuje, ze podjelas(podjales) dyskusje na tan temat...
                  Dodam, ze faktem jest, ze wyzej stoi czlowiek w rozwoju, ktory cierpienie wokol
                  siebie minimalizuje, od tego, ktory cierpienie wokol zadaje...
                  • liberator44 Re: wegetarianizm ludzkosci, to tylko kwestia cza 17.08.04, 23:36
                    Gość portalu: Luty napisał(a):

                    > Dodam, ze faktem jest, ze wyzej stoi czlowiek w rozwoju, ktory cierpienie
                    > wokol siebie minimalizuje, od tego, ktory cierpienie wokol zadaje...

                    uzasadniając całe morze zadawanego cierpienia tym, że
                    "przecież nie da się go do końca wyeliminować"...
                    takie szukanie usprawiedliwienia za wszelką cenę,
                    gdy... sumienie aż wyje z zadawanego mu gwałtu...

                    podobnie, jak "uczucia wyższe" roslin,
                    jak rzekome zakłamanie wege (typowe odwracanie kota ogonem),
                    rzekoma większa ich obojętność na cierpienia ludzi,
                    wreszcie łapanie się za argument o tym, że "zwierzęta też zabijają",
                    a nas to już na pewno by nie oszczędziły (a więc oko za oko - należy im się),
                    wreszcie manifestowanie przekonania o rzekomej "utopijności" idei powszechnego
                    wege... wynikającego z równie "oryginalnego" przekonania o rzekomo przejściowej
                    modzie... przechodzi już od półwiecza i będzie przechodzić jeszcze z wiek,
                    kiedy to nie-wege stanie się równą rzadkością, jak dziś ludożerca...

                    wszystko to miałkie pseudo-argumenty niezdolne wytrzymać krytyki 4-latka,
                    typowe dla miałkich postaw miałkich ludzi, dobrze jeśli przy tym nie zaprawiane
                    bardziej "barwnymi" wycieczkami personalnymi;

                    pozdrawiam Cię, Luty -
                    sięgasz poza swój czas, podobnie jak zrobiło to już tak wielu,
                    a nieliczni tylko czynią to w tak odważny sposób, jak Ty, przyjacielu
                    (poczytam sobie za honor, jeśli pozwolisz mi się czasem tak zwrócić do siebie
                    na tym forum)
                    • Gość: Luty Re: wegetarianizm ludzkosci, to tylko kwestia cza IP: *.dialup.mindspring.com 17.08.04, 23:50
                      Wielki to dla mnie zaszczyt byc Twoim przyjacielem i wielka ulga...
                      Ulge znajduje w tym, ze idee ktore leza mi na sercu rozumieja inni...
                      Czas pokaze, ze mamy racje...
                      Zycie jest wielkim darem i zabieranie je komukolwiek jest ogromna strata...
                      Ale pamietac nalezy, ze kazdy ma prawo do swojego indywidualnego rozwoju...
                      Kazdy ma inne tempo wzrastania...pomagac rozumiec, ale nie potepiac.
                      • liberator44 Re: wegetarianizm ludzkosci, to tylko kwestia cza 18.08.04, 00:08
                        Gość portalu: Luty napisał(a):

                        > pomagac rozumiec, ale nie potepiac.

                        aktYwnie pomagac - niczego wiecej nie sugeruje;

                        (oczywiste, ze przejcie od kultury do kultury nie musi odbywac sie na zasadzie
                        jakiejs rewolucji; a jesli juz to w sposobie myslenia; to wymaga jednak czasu;
                        a tymczasem rzeź trwa... a obok nas faluje ocean bólu nie do zniesienia bijąc w
                        nas rykoszetem pianą cierpienia... jakżeż możemy to znosić spokojnie nie stając
                        się przy tym duchowymi kalekami z rozbitymi w proch sumieniami? )
                        • Gość: Luty Re: wegetarianizm ludzkosci, to tylko kwestia cza IP: *.dialup.mindspring.com 18.08.04, 01:06

                          liberator44 napisała:

                          > Gość portalu: Luty napisał(a):
                          >
                          > > pomagac rozumiec, ale nie potepiac.
                          >
                          > aktYwnie pomagac - niczego wiecej nie sugeruje;
                          >
                          > (oczywiste, ze przejcie od kultury do kultury nie musi odbywac sie na
                          zasadzie
                          > jakiejs rewolucji; a jesli juz to w sposobie myslenia; to wymaga jednak czasu;
                          > a tymczasem rzeź trwa... a obok nas faluje ocean bólu nie do zniesienia bijąc
                          w
                          >
                          > nas rykoszetem pianą cierpienia... jakżeż możemy to znosić spokojnie nie
                          stając
                          >
                          > się przy tym duchowymi kalekami z rozbitymi w proch sumieniami? )
                          >


                          Piszac "nie potepiac" nie mialem bynajmniej na mysli Twojego jakiegos
                          potepiania..
                          Rzez trwa, kazde jednak cierpienie zadane, znajdzie zadoscuczynienie, tyle, ze
                          bedziemy splacac niekonczacy sie dlug...
                          Ludziom trudno jest zrozumiec meke zwierzat, nie wierza w ich swiadomosc, w ich
                          bol i rozpacz... jakze nie madrze...
                          Kazda czastka materii posiada bosaka swiadomosc, gdyby ludzie o tym wiedzieli,
                          pochylali by sie z wilka ostroznoscia i uwaga nad byle mrowka...a co dopiero
                          nad krowka...Ludziom brakuje wyobrazni i checi...ale zmiany nadchodza...
              • liberator44 cierpienia roślin 17.08.04, 15:22
                "Nie mowiac juz o tym, ze rosliny tez czuja, tez cierpia - i ich cierpienia nie
                budza takiego zainteresowania jak cierpienia zwierzat..." - kwieto

                ta sama "waga" argumentacji, co argument dyskutowany z ziemiomorzem;
                poniżej wszelkiej krytyki; spójrz w oczy świni i powiedz jej to przystawiając
                jej pistolet do uboju do głowy; a teraz wyjdź z rzeźni i spójrz w oczy dębu;
                pogłaszcz stokrotki na kląbie; zwichrz grzywę wierzbie i powiedz sobie: "jakże
                pełnym współ-czucia z wami, przebogatymim przejawami życia, człowiekiem o
                bogatym wnętrzu jestem, wierzbo".
                • liberator44 dzięki, ziemiomorze 17.08.04, 17:26
                  ujęłaś to lapidarniej, a więc lepiej:
                  "Rosliny nie maja CUN, wiec nie odczuwaja cierpienia."
                • liberator44 Pogłaszcz stokrotki na klOMbie, rzecz jasna ! 18.08.04, 09:31
                  Ufff... i ja tu piszę o czystości języka... wstyd l44 ! wstyd !

                  liberator44 napisała:

                  > pogłaszcz stokrotki na kląbie;
              • liberator44 wspolczucie dla zwierzat i ludzi 17.08.04, 15:36
                "jak sie przeklada wspolczucie dla zwierzat na
                wspolczucie dla ludzi? Krazy mi po glowie aforyzm traktujacy o ludziach ktorzy
                nie potrafia kochac ludzi, wiec kochaja zwierzeta - bo latwiej. " - kwieto

                znakomicie! dzieci najłatwiej budują swoją wrażliwość na innych ludzi
                kształtując wrażliwość na cierpienia zwierząt; znany powszechnie fakt z
                pogranicza psychosocjologii;

                dlaczego odmawiasz jej niektórym posychopatom? co to za argument ?
                człowiek jest istotą niezwykle złożoną, stać go na wszelkie wzorce zachowań
                - zarówno te do... jak i te nie do pomyslenia;

                co to za argument? odpowiem Ci - taki sam jak argument bodaj Powella, o
                BMR w Iraku: "brak dowodów na obecność nie jest dowodem braku";
              • liberator44 malvina - dzięki 17.08.04, 17:29
                "przestac sie zajmowac tym co na twoim talerzu i zajac sie tym
                co na talerzach innych. Krotko mowiac: przestac patrzec we wlasny pepek" -
                malvina

                to prawda, aktywny sprzeciw, najwyższy nań czas; własny przykład
                to za mało - nie mamy większych szans z zorganizowaną, kosztującą fortunę
                kampanią przemysłu mięsnego i futrzarskiego;
                i tu wyjątkowo mocno nie zgadzam się z Lutym:

                "NIGDY NIE PRZEKONUJ LUDZI DO WEGETARIANIZMU. Wzbudzasz tylko u
                nich agresje...
                Podsunac mozesz artykul, ale dyskutowac nie ma sensu. Kazdy musi
                SAM dojrzec do zrozumienia celu i istoty wegetarianizmu." - Luty

                Co z tego? Agresja to ostatnia linia obrony, za którą mogą się
                próbować schronić!
                Wynika z rozdrażnienia - naturalnej reakcji przwegrzanego
                mózgu na sprzeczne bodźce zewnętrzne:
                "może i chciałoby się, ale żal", a tu jeszcze spychaną do
                podświadomości prawdą walą po oczach!
              • liberator44 Zwierzęta zabijają, żeby przeżyć. A to róznica ! 17.08.04, 17:31
                "czy zwierzęta nie zabijają
                się nawzajem, żeby przeżyć? A uznajemy, że nie jest to złem" -
                iwan_w

                "żeby przeżyć" - na tym polega róznica;
                nam dziś do tego celu wystarczy, jeśli ograniczymy się do roślin;
              • liberator44 Czy powszechny wegetarianizm jest utopią? 17.08.04, 17:32
                "Wegetarianizm jako taki jest utopią" - iwan_w

                ludożercom też mogło się coś podobnego kiedyś wydawać
              • liberator44 Czy istotnie zjadamy ich świadomość ? 17.08.04, 17:34
                jedna z 2 zasłyszanych przez alkmaara od ludzi zajmujacych
                się duchowym rozwojem przyczyn niejedzenia mięsa:
                "a więc zjadając zwierzęta zjadamy wraz z nimi ich świadomość.
                A pożeranie cudzej świadomości nie przystoi duchowo rozwiniętej
                jednostce" - alkmaar

                taka sama bzdura, jak przeświadczenie Papuasa, że zjadając serce
                swego wroga pozyskuje jego dzielność i doświadczenie;
                problem nie polega na "zjadaniu świadomosci" ale na zabijaniu
                świadomosci (zabijaniu innych istot, na swój sposób świadomych swego
                cierpienia, życia i egzystencji).
              • liberator44 sens wege - podsumowanie (100) 17.08.04, 17:36
                Podsumowując (przebrnąłem przez pierwszą setkę, za chwilę nawrót):
                myślę, że chodzi o jakieś proste nieporozumienie
                etycznie nie-jedzenie mięsa przez ludzi jest oczywiste lepsze (zwiększa sumę
                dobra);
                nie oznacza to jednak, że wege mają podstawy do jakiegoś zadzierania nosa;
                mogą czuć i zwykle czują, że postępują etyczniej w tej przynajmniej sferze;
                to, czy są lepsi, to jednak inna para kaloszy - liczy się sumaryczny poziom
                moralno-etyczny konkretnego delikwenta;

                wielokrotny jarosz morderca będzie na pewno gorszy od człowieka, który wyrósł
                w kulturze konsumpcji mięsa, a przy tym został drugą Matką Teresą z
                Kalkuty, nawet jeśli w międzyczasie nie zrezygnował z jedzenia mięsa; ludzi
                wartościujemy etycznie w ramach pewnego określonego
                kontekstu kulturowego, z rzadka jedynie odwołując się do pojęcia
                jakiegoś globalnego, uniwersalnego wyznacznika dobra (nie oznacza to, że
                mamy prawo spać spokojnie w poczuciu usprawiedliwienia
                wszelkich niegodziwości, na jakie zezwala nasza kultura -
                gdyby tak miało trwać, nie byłoby możliwe jej zmienienie);

                szkopuł w tym, że kultura nie-jedzenia mięsa jest kulturą
                przyszłą, dopiero rodzącą się na naszych oczach; stąd niekompatybilność ocen
                etycznych; i stąd zapewne niechęć takich ludzi,
                jak Luty do wypowiadania się publicznego w tych kwestiach -
                oni wyprzedzają po prostu swój czas;
              • liberator44 W laboratoriach naukowych 17.08.04, 23:08
                "W laboratoriach naukowych zabija sie - czesto w wyjatkowo okrutny sposob -
                miliony zwierzat. Zapewne jest to i tak ulamek tego, co zjadamy. No i co?
                Nadal - czy pijesz piwo wegetarianskie i jesz wegetarianski ser zolty?

                Nic nie usprawiedliwia cierpienia; mysle jednak, ze jesli jest niezgoda na to,
                to powinna byc konsekwencja. Mi brakuje tej drugiej, wiec daje sobie zgode na
                jedzenie zwierzat." - ziemiomorze

                Ciekawa koncepcja - zabijanie promila dla badań naukowych skutkuje akceptacją
                (uzasadnieniem etyczno-moralnym, licencją) na zabijanie pozostałych 99,9 %
                A wszystko to w imię... konsekwencji. Słusznie... nic nie może być równie
                naganne moralnie, jak brak tej ostatniej.
              • liberator44 kvinna o czystosci językowej 17.08.04, 23:10
                osób "praktykujący duchowość"
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=13427080&a=13490204
                a już zaczynałem mieć wyrzuty sumienia, że nadmiernie odbiegłem od tematu :)
              • liberator44 moda na wege 17.08.04, 23:12
                "wegetarianizm troche mi moda - przepraszam za slowo - 'zajezdza'." -
                wlodekbar

                i znowy powrót do jednej z propozycji sposobów "naprawy rzeczywistosci":
                słusznie - uczyńmy go na początek... modnym, wraz z czystoscią języka;
                jak niepalenie;
    • fnoll staromazurskie przysłowie mówi: 17.08.04, 11:56
      twój czyściec jest tu, na Ziemi - żyjesz w kręgu swoich grzechów

      grzeszysz ignorancją - ignorancję widzisz wokół siebie
      grzeszysz złodziejstwem - złodziejstwo zaciska stryczek nocami na twej szyi

      itd., itp.

      i waż, iż grzech być może: w myśli, mowie, uczynku lub zaniedbaniu

      chcesz zmienić świat? przestań grzeszyć!
    • Gość: boża krówka jestem pod wrażeniem..n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 01:07
      • Gość: Luty Re: jestem pod wrażeniem..n/t IP: *.dialup.mindspring.com 18.08.04, 01:12
        Do mojego domu, na zime sprowadza sie tysiace bozych krowek, zbieram je do
        naczyn, tam zimuja, a na wisne wypuszczam..
        • Gość: boża krówka Re: jestem pod wrażeniem..n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 02:03
          > a na wisne wypuszczam..

          ..a to dopiero luty..

          :)
    • Gość: mmax20 znaki na produktach IP: *.b.dial.de.ignite.net 18.08.04, 04:07
      liberator44 napisała:

      Niestety nie mam pewności, czy kupuję wynik pracy niewolnika czy tYlko marnie
      opłacanego za jego niemnal niewolniczą pracę pracownika?
      I zgadzam się - taka jest ona w naszych supermarketach;
      co nie czyni jeszcze z tych ludzi niewolnic; mogłyby rzucic wszystko i...
      pozostać bez środków do życia; niewolnik może się tYlko zabić; różnica jest
      subtelna ale...należałoby o nią zapytać niewolnicę;

      w przypadku Chin - ceną ich awansu jest konkurencyjność (efekt nisko
      opłacanej pracy); nie kupując przedłużam stan przejściowy, na który są oni
      skazani; kupując - przyspieszam ich rozwój; nie jest to więc zło w czystej
      postaci;

      absolutnie przyspieszasz i pogłębiasz jedynie marazm i biedę. Wiadomo bowiem,
      że 90% zysków z takich transakcji zgarniają "przedsiębiorcy", którzy rosnąc w
      siłę kupują urzędników państwowych, media i prawników, w efekcie zwiększają
      nacisk na legislaturę i jurysdykcję, doprowadzają do obniżania przyjętych
      standartów, zatrudniają bezkarnie dzieci, wycinają lasy; zatruwają wodę, ziemię
      i powietrze
      ale jest wyjście z tego dylematu, poprzez zakup produktów ze znakiem
      gwarantującym zachowanie standartów prawa pracy i wykluczenie pracy dzieci:
      prod. z drzewa FSC, inne FairTrade, jest ich narazie niewiele, dlatego należy o
      nie pytać w sklepie, w supermarkecie, aby ich było coraz więcej, to jest
      właściwa droga odnosząca powoli sukcesy, tworzenie konsumenckiego nacisku od
      dołu, UE zadeklarowała ostatnio, że w najbliższej przyszłości respektować
      będzie drzewo jedynie ze znakiem FSC ,
      www.europa.eu.int/rapid/pressReleasesAction.do?
      reference=MEMO/04/194&format=HTML&aged=0&language=EN&guiLanguage=en
      jak narazie nie ma tych produktów wiele, dlatego przy ich zakupie należy
      założyć poniesienie "ofiar", ale wierz mi, bez ofiar nie ma postępu, poza
      tym, "małe jest naprawdę piękne"

      Dziecięcy niewolnicy
      Indie 1994, dzieci w wieku szkolnym 100.0 mln...
      Indonezja 1992, w wieku 10-14 lat, 2.3 mln....
      Pakistan 1994, poniżej 15 lat, 19.0 mln....
      USA 1993, poniżej 15 lat, 5.5 mln....
      Brazylia 1994, 10-13 lat, 7.0 mln...
      Nigeria 1994, poniżej 16 lat, 12.0 mln....
      Bangladesz 1993, 10-14 lat, 15.0 mln....
      Filipiny 1993, 10-17 lat, 5.0 mln....
      ocenia się, że w skali całego świata pracuje ciężko 100-200mln dzieci...

      Racja, 13,: "Od dwóch lat szyję piłki. Jeden człowiek przynosi je do domu. My
      musimy zszyć 32 części razem. Moja młodsza siostra woskuje dratwę, aby łatwiej
      przechodziła i piłki nie przepuszczały wody. (...) Trzeba wykonać 650 szwów -
      później piłka jest gotowa. Na końcu przychodzi ten ostatni 'ślepy' szew, to
      umie tylko moja siostra. Potem pompujemy piłkę i zostawiamy ją jakiś czas, aby
      zobaczyć, czy jest szczelna. Jeżeli szybko pracuję, szyję 3 piłki w siedmiu
      godzinach i otrzymuję za to 15 PKR (65 pfenigów)." Pakistan dostarcza 80%
      światowych piłek. W Pakistanie szyją Adidas, Reebock, Nike.
      • Gość: az Re: znaki na produktach IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 12:18
        > absolutnie przyspieszasz i pogłębiasz jedynie marazm i biedę. Wiadomo bowiem,
        > że 90% zysków z takich transakcji zgarniają "przedsiębiorcy", którzy rosnąc w
        > siłę kupują urzędników państwowych, media i prawników, w efekcie zwiększają
        > nacisk na legislaturę i jurysdykcję, doprowadzają do obniżania przyjętych
        > standartów, zatrudniają bezkarnie dzieci, wycinają lasy; zatruwają wodę,
        ziemię
        >
        > i powietrze

        Eee...
        My biedni, oni winni...
        Legislatura i jurysdykcja nie biorą się z księżyca. W demokratycznych systemach
        tworzone są w wyniku powszechnych wyborów. Ich działania podlegają społecznej
        kontroli.
        • Gość: mmax20 Re: znaki na produktach IP: *.b.dial.de.ignite.net 18.08.04, 14:17
          może takich jak ostatnie w USA?
          • Gość: az Re: znaki na produktach IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 14:34
            Też.
            Masz jakieś inne propozycje?
      • liberator44 Dzieci w pracy - dzięki mmax20 18.08.04, 13:43
        12 lipca tego roku był dniem walki z pracą dzieci

        "The International Labour Organisation has called on the Member States to
        ratify Convention 182 prohibiting the worst forms of child labour, including
        the use of child soldiers."
        www.europa.eu.int/scadplus/leg/en/lvb/r10113.htm
        Konwencja 182
        www.oit.org/public/english/standards/ipec/index.htm
        tu można znaleźć nieco nowsze informacje i garść innych

        Pakistan
        1996 spośród 40 mln 5-14 lat 3,3 mln pracuje
        www.oit.org/public/english/standards/ipec/simpoc/pakistan/report/pakistan96.pdf

        Brazylia
        2001 spośród 33 mln 5-14 lat 2,2 mln pracuje
        2001 spośród 7 mln 15-17 lat 3,2 mln pracuje
        www.oit.org/public/english/standards/ipec/simpoc/brazil/table/brasil_tables_2001.pdf

        Nikaragua
        2000 spośród 5-14 lat 19,3% pracuje (15-17 lat - 33%)
        na 1,8 mln 5-17 lat 13,1 % pracuje (ok. 230 tys.)
        www.oit.org/public/english/standards/ipec/simpoc/nicaragua/table/ni_tables_2000.pdf

        Kambodża
        4,3 mln 5-17 lat 53% pracuje (ok. 2,3 mln)
        • Gość: az Dzieci w szkole IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 13:57
          Polska
          1 września 2004

          Miliony dzieci pójdą przymusowo do szkół.
          Całe społeczeństwo (niektórzy przymusowo) finansuje tę tyranię.

          htpp://www.az.pl
          • liberator44 Summerhill - bez kar i mundurków 18.08.04, 14:23
            Niewiele osób zdaje sobie sprawę z bolesnego (szczególnie dla zainteresowanych
            ale i dla rodziców) faktu:
            nasz system edukacji zasadza się w znacznej mierze (jeśli nie p.w.) na
            niewoleniu i łamaniu charakterów naszych własnych przecież dzieci !!!


            Wbrew pozorom i to może być zatem zadaniem życia dla niejednego liberatora...

            A że może być zupełnie inaczej, pokazuje doświadczenie innych:
            www.vulcan.edu.pl/eid/archiwum/1998/04/summerhill.html

            Neill Alexander Sutherland - "Nowa Summerhill" (polecam na początek)
            ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/inne.html?id=20562
            www.motto.pl/index.php?action=3&isbn=83-7150-862-X
            • Gość: Luty Re: Summerhill - bez kar i mundurków IP: *.dialup.mindspring.com 18.08.04, 14:42

              > Niewiele osób zdaje sobie sprawę z bolesnego (szczególnie dla
              zainteresowanych
              > ale i dla rodziców) faktu:
              > nasz system edukacji zasadza się w znacznej mierze (jeśli nie p.w.) na
              > niewoleniu i łamaniu charakterów naszych własnych przecież dzieci !!!
              >
              Idzie dziecko inteligetne, madre, pelne pomyslow, ciekawe wszystkiego,
              fantastycznie otwarte na swiat i juz po dwoch latach mamy rozlwniwionego,
              zniecheconego, znudzonego malego czlowieka... Nie moge wyjsc z podziwu jak
              skuteczna jest "edukacja"...
              • Gość: Luty Re: Summerhill - bez kar i mundurków IP: *.dialup.mindspring.com 18.08.04, 14:43
                Zapomnialem dodac, ze idzie do szkoly...
              • Gość: az Re: Summerhill - bez kar i mundurków IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 14:48
                > Nie moge wyjsc z podziwu jak
                > skuteczna jest "edukacja"...

                Z niewolnika nie ma pracownika.
                • Gość: Luty Re: Summerhill - bez kar i mundurków IP: *.dialup.mindspring.com 18.08.04, 14:59

                  Gość portalu: az napisał(a):

                  > > Nie moge wyjsc z podziwu jak
                  > > skuteczna jest "edukacja"...
                  >
                  > Z niewolnika nie ma pracownika.


                  ?...
                  • Gość: az Re: Summerhill - bez kar i mundurków IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 15:08
                    W atmosferze przymusu nie mam mowy o właściwej pracy czy nauce.
                    Niektórzy z uczniów traktują obowiązek szkolny jako gwałt na nich wywierany i
                    robią wiele, by odwdzięczyć się tym samym szkole, nauczycielom. Szkoła poświęca
                    wiele czasu na zajęcie się tymi "niewolnikami". A oni awansują z roku na rok do
                    następnych klas, nawet nic nie czyniąc. To osłabia aktywność pozostałych
                    uczniów.
                    • malvvina Re: Summerhill - bez kar i mundurków 18.08.04, 15:13
                      phi phi phi
                      biedaczki
                      z wolnym wyborem w wieku lat dziesieciu !
                      mam nadzieje ze nie zmuszasz ich do sprzatania pokoju i wyrzucania smieci ????
                      phi phi phi
                      • malvvina Re: Summerhill - bez kar i mundurków 18.08.04, 15:15
                        a summerhill (nieco przestarzale) jest przeznaczone dla dzieci nie
                        adaptujacych sie w istniejacym spoleczestwie
                        • liberator44 Re: Summerhill - bez kar i mundurków 18.08.04, 15:32
                          malvvina napisała:

                          > a summerhill (nieco przestarzale) jest przeznaczone dla dzieci nie
                          > adaptujacych sie w istniejacym spoleczestwie

                          daruj, malvvino, ale to jest półprawda
                          • malvvina Re: Summerhill - bez kar i mundurków 18.08.04, 20:19
                            lepsze niz klamstwo :-)
                            daruje daruje


                            > daruj, malvvino, ale to jest półprawda
                            >
                            >
                            >
                      • Gość: az Re: Summerhill - bez kar i mundurków IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 15:17
                        A skąd Ci do głowy przyszedł pomysł o wolnym wyborze w wieku lat 10?
                        W tym wieku rodzice mają stanowiący głos.
                        • liberator44 Czy pozwalasz dziecku na samodzielność ? 18.08.04, 15:59
                          polecam chwilkę relaksu - calkiem fajna psychozabawa
                          serwisy.gazeta.pl/dziecko/1,54824,1506377.html
                          "Twój wynik: 36/72
                          Zupełnie nieźle! Nie traktujesz dziecka jak swojej własności, ale
                          prawdopodobnie są dziedziny, w których przyznajesz mu prawo do większej
                          autonomii i takie, w których wolisz decydować za nie."

                          Ufff... i tak dobrze, że mi nie wyskoczyło: "Jesteś toksycznym rodzicem!" ;)
                          • Gość: az Re: Czy pozwalasz dziecku na samodzielność ? IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 17:16
                            Jesteś upierdliwym (toksycznym?) podrzucaczem linków.
                            Żadnego z nich nie odwiedziłem.
                            Podrzuć jeszcze setkę. Daremny trud.
                            Co u Ciebie słychać? Co w Twojej rodzinie? W mieście? W kraju?
                            Nie wiem co robią w Somalii czy w Bangladeszu.
                            Nie wiem co słychać u ludzi na sąsiedniej ulicy.
                            Mam wiele bliższych mi kłopotów.
                            Np. przymus zapinania pasów w samochodzie.
                            Co o tym sądzisz?
                            A co o podatkach? Ich wysokości? Powszechności?
                            Co o przymusowej edukacji? Nauce religii w szkołach?
                            Jak oceniasz kondycję rodziny w Polsce?
                            Jak oceniasz nasze (wybrane przez nas) kolejne rządy po 1989 roku?
                            Na ile współczesny człowiek jest wolny (samodzielny), a ile w jego życiu jest
                            przymusu albo spraw, które załatwiają za niego inni (np. edukacja dzieci)?
                            • liberator44 synku 18.08.04, 21:09
                              Próbę przeniesienia przez ciebie dyskusji na "wyższy" jej poziom (i to akurat
                              na tym wątku) skwituję pobłażliwym uśmiechem: "synku..."

                              Co do większości "palących" twą skórę problemów poradzę ci: zdejmij czasami
                              bliską ciału koszulę, upierz ją i przyjrzyj się z dystansu, jaki dają właśnie
                              problemy niewspółmierne innych ludzi żyjących w końcu na tym samym globie.
                              Większość z zasygnalizowanych przez ciebie nie zasługuje nawet na wzruszenie
                              ramion.
                              Innymi słowy: Jeśli kpisz, to nie udawaj, że pytasz o drogę.

                              Wyjątek stanowi może ostatnie - stanowiące wątły przyczynek do spraw już
                              dyskutowanych w tym wątku. Rozwiń je, to może ktoś tu jeszcze zechce zniżyć się
                              do dyskusji z tobą.
                              • Gość: az Ojcze IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 22:36
                                I Ty chcesz zbawiać świat?!
                                Z taką postawą? Brr...

                                Trzym się
                                • liberator44 to taka drobnostka - kwestia wiarygodnosci 18.08.04, 22:51
                                  Gość portalu: az napisał(a):
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=14945018&a=14958539
                                  > 1 etap mam za sobą. Mniemam, że z sukcesem.


                                  Gość portalu: az napisał(a):

                                  > I Ty chcesz zbawiać świat?!

                                  A kto ci to powiedział?
                                  • Gość: az Re: to taka drobnostka - kwestia wiarygodnosci IP: *.magtel.net.pl 19.08.04, 00:05
                                    > Gość portalu: az napisał(a):
                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=14945018&a=14958539
                                    > > 1 etap mam za sobą. Mniemam, że z sukcesem.

                                    Nie rozumiem.

                                    > > I Ty chcesz zbawiać świat?!
                                    >
                                    > A kto ci to powiedział?

                                    Sam wymyśliłem. Przeczytałem kilka(dziesiąt) Twoich postów.
                                    Ale pytam, bo pewności mi brak.
                                    No i mam stracha przed Tobą. Boję się Ciebie.
                                    • liberator44 Re: to taka drobnostka - kwestia wiarygodnosci 19.08.04, 00:18
                                      Gość portalu: az napisał(a):

                                      > Nie rozumiem.

                                      Oj! Azie, Azie !!! Daruj... trochę mnie poniosło... kilka (zwłaszcza tych)
                                      przedostatnich twoich propozycji również jest godnych przedyskutowania...
                                      tylko może już... na jakims innym wątku - ten zaczyna niektórych uwierać
                                      w "majteczki", że tak rzekę...

                                      > No i mam stracha przed Tobą. Boję się Ciebie.

                                      Oj, bo uwierzę ;)
                                      Bój się Boga, Azie, nie bój się mnie (nie takim ja liberator straszny jak
                                      niektórych malują)
                                      - boisz się? /na boku: czego? słowa? /
                                      - NiE
                                      - ZAżYj tAbAki
                                      • Gość: az Głos z niskiego poziomu IP: *.magtel.net.pl 19.08.04, 01:31
                                        Nie bardzo Ci wierzę. I nie chcę prowadzić dyskusji na, jak rzekłeś, na niskim
                                        poziomie. Więc raczej nie pogadamy.

                                        Na odchodne:
                                        Bardzo cenię wolność. Swoją i innych. Boli mnie wszechobecny obecnie socjalizm,
                                        którym ludzie zastępują swoją odpowiedzialność. Obecne światowe systemy to
                                        obroże na naszych szyjach, aczkolwiek zakładane w sposób demokratyczny.
                                        Chcę mieć maksymalną możliwość decydowania o swoim losie i swoich najbliższych.
                                        Podobnie moim życzeniem jest, by pozostali trzymali swój los w swoich rękach.
                                        Nadrzędną wagę przykładam do rodziny, jej kondycji. Tu rodzi się i wychowuje
                                        człowiek. Od relacji w rodzinie zależy wiele. Obecne trendy powodują zanik
                                        rodzin. Tworzymy związki w coraz dziwniejszych konstelacjach, coraz słabsze, na
                                        próbę. Rwą się relacje wielopokoleniowe. Dzieciom brak miłości i korzeni.
                                        Wszystko to dzieje się z powodu "postępu", a po mojemu z lenistwa, wygodnictwa
                                        ludzi. Kobiety zamiast ognisk domowych robią kariery. Po co trudzić się z
                                        rodziną, dla rodziny, skoro można związać się z kimś na krótko, a potem rzucić
                                        tego kogoś w cholerę. Żadnych konsekwencji. System państwowy zaopiekuje się
                                        dziećmi, samotnymi matkami.
                                        W tym świetle nie dziw się mi, że nie mam czasu dla dzieci z Bangladeszu. Nawet
                                        nie chce mi się poznawać ich sytuacji. Uważam, że organizmy krajowe,
                                        społeczności, też mają swoją wolność. Budują swoją rzeczywistość. Ingerencja w
                                        to, to również pogwałcenie ich wolności.

                                        Odnośnie wegetarianizmu.
                                        Jak świat światem człowiek spożywał wszystko. I tak będzie w dającej się
                                        przewidzieć przyszłości. Trudno mi oceniać cierpienie zabijanych roślin i
                                        zwierząt. Sam niegdyś zabijałem kury. Cóż, musiałem być mężczyzną w domu. Inni
                                        czekali na rosół. Widziałem na żywo w ubojni traktowanie świń niedługo przed
                                        uściskiem elektrycznych kleszczy. Największemu wrogowi nie życzę tego widoku i
                                        hałasu. Jednak hodowla zwierząt i ich ubój to normalna rzecz dla mnie. Warto tu
                                        dążyć do minimalizacji cierpienia zarówno podczas chowu jak i
                                        podczas "egzekucji".
                                        Popieram werbalnie ochronę przyrody dzikiej. Gospodarowanie tymi zasobami
                                        zależy od świadomości całych społeczeństw. Tu marne są widoki. Kaleczymy mocno
                                        naszą Matkę Ziemię. Słabi ludzie (z ograniczoną wolnością, odpowiedzialnością,
                                        czyli mało zaradni) wciąż żyć będą w niedostatku. Wspierać się muszą zasobami
                                        naturalnymi.

                                        Kurde, trochę mi się napisało. Ale to i tak zarys tego co widzę, co sądzę.

                                        Bywaj zdrów liberatorze44
                    • Gość: Luty Re: Summerhill - bez kar i mundurków IP: *.dialup.mindspring.com 18.08.04, 15:17
                      Zabijany jest indywidualizm i spontanicznosc...,
                      a niewolnictwo dotyczy wszystkich uczniow...
                      Programy nauczania powinny byc w miare idywidualne, naginanie wszystkich
                      uczniow do jednego programu jest mniej wiecej tym, co wyprodukowanie dla calego
                      spoleczenstwa tylko jednego rozmiaru butow...

                      Hej Azie, czyzbysmy sie zgadzali...O!?
                      • malvvina Re: Summerhill - bez kar i mundurków 18.08.04, 15:19
                        bos nie zrozumial ze to société takich ludzi potrzebuje. Ze sposobem nauczania
                        walczyc a nie o obalenie obowiazku szkolnego bo bedzie uganda
                        • Gość: az Re: Summerhill - bez kar i mundurków IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 15:29
                          Jak walczyć ze sposobem nauczania?
                          Po co? Dlaczego?
                      • Gość: az Re: Summerhill - bez kar i mundurków IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 15:28
                        Nauka to kontakt mistrza z uczniem.
                        Nie ma na to szans w polskiej szkole. No, chyba że ktoś pasjonat i nie ma nic
                        innego do roboty.
                        Niewolnictwo (przymus) dotyczy wszystkich uczniów, ale znaczna część z nich nie
                        odczuwa go, bo chcą się uczyć.
        • liberator44 12 CZERWCA tego roku - dniem walki z pracą dzieci 18.08.04, 15:26
          a nie "lipca" (niby już nieistotne, ale należy uważać na to, co piszę ;)
          www.oit.org/public/english/standards/ipec/index.htm
      • liberator44 Dzieci w armii 18.08.04, 13:46
        to kolejny problem dla liberatora:
        ocenia się, że przynajmniej 300.000 dzieci (poniżej 18 roku życia) to żołnierze
        (Średni wiek rekrutacji - 10 lat!!!)

        Prawa dzieci w krajach 3-go świata a UE
        www.europa.eu.int/scadplus/leg/en/lvb/r10113.htm
        "The EU guidelines indicate that in the last decade armed conflicts are
        estimated to have claimed the lives of over 2 million children and physically
        maimed 6 million, orphaned 1 million and created up to 20 million displaced or
        refugee children. There are estimated to be at least 300 000 child soldiers in
        the world. Child soldiers are defined as boys and girls under 18 forming part
        of a regular army or armed group even if they do not carry arms. The average
        recruitment age for child soldiers is 10."
      • liberator44 Re: znaki na produktach 18.08.04, 21:55
        generalnie nie zgadzam się z konkluzjami, jakie wyciągasz z dostepnych Ci
        danych;
        zauważ, że nowsze statystyki zdają się wskazywac na spadek (ilosciowo) tego
        zjawiska w miarę postępującego rozwoju (nie mamy niestety danych z Chin, nie
        mam tez danych z Indii /mógłbys podac link do swoich?/);

        zjawisko niewolnictwa spotęgowało się jedynie w Afryce - tzn. na jedynym
        kontynencie, na którym poziom zycia drastycznie się obniżył w ostatnich
        dekadach; wszystko co mają do zaoferowania to własne dzieci i egzotyczne
        zwierzęta;

        dowodzi to tego, że mam rację popierając rozwój ekonomiczny Chińczyków czy
        Indonezyjczyków poprze kupowanie ich badziewia - a ostatnio już zresztą wcale
        nienajgorszych (przynajmniej niektórych) - produktów; także tam rozwój sprzyja
        cywilizowaniu się tych społeczeństw;
        • liberator44 Ooops - rozstrzeliło wątek! Wyjaśnienie: 18.08.04, 22:08
          liberator44 napisała:

          > generalnie nie zgadzam się z konkluzjami, jakie wyciągasz z dostepnych Ci
          > danych;
          > zauważ, że nowsze statystyki zdają się wskazywac na spadek (ilosciowo) tego
          > zjawiska w miarę postępującego rozwoju (nie mamy niestety danych z Chin, nie
          > mam tez danych z Indii /mógłbys podac link do swoich?/);

          mowa o zestawieniu danych mmaxa
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=14945018&a=14997389
          z nieco nowszymi:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=14945018&a=15008634
    • liberator44 Porwana za młodu - niewolnictwo w Sudanie 18.08.04, 14:14
      SUDAN - 1995

      Polowanie

      "Jest wczesny ranek. Setki arabskich najeźdźców na koniach czy wielbłądach
      atakują wieś. Na każdym koniu jest dwóch napastników. Jeden kieruje
      zwierzęciem, drugi strzela do mężczyzn, którzy próbują się bronić. Następnie
      gromadzą kobiety i dzieci, wiążą je w szereg długim sznurem i prowadzą na
      północ kraju. Wieś zostaje podpalona. Starsze kobiety i mężczyźni, którzy już
      nie mogą ciężko pracować, zostają pobici i obrabowani. Ci, którzy się bronią,
      są na miejscu zabijani. Podobny los czeka wszystkich młodych mężczyzn, gdyż nie
      da się ich już wychować na posłusznych niewolników. "

      Porwana za młodu

      "Nyanut Adwal Anei, piękna młoda kobieta siedząca w cieniu drzewa, została
      przed 12 laty porwana przez arabskich najeźdźców. Wygląda na 16 lat, ale sama
      nie zna swego wieku. Niemniej nie może zapomnieć dnia, w którym wraz z setkami
      zwierząt, kobiet i dzieci została zamknięta w zagrodzie dla bydła jako arabski
      łup wojenny, a później pędzona na północ kraju w dwutygodniowym marszu. Podczas
      drogi była kilkakrotnie zgwałcona przez najeźdźców - bojowników islamskich i
      żołnierzy armii regularnej. W mieście Karego była najpierw w obozie dla
      niewolników, a potem w domu swego właściciela Mahmuda, gdzie nosiła wodę,
      sprzątała dom i była jedną z dwóch jego konkubin z plemienia Dinka."

      Wykupywanie niewolników

      "Wyzwalanie sudańskich niewolników może być jedną z najpilniejszych krucjat w
      obronie praw człowieka. Od 1995 r. CSI wykupiło niemal 8000 Afrykańczyków.
      Zbiórki na ten cel prowadzone są na całym świecie. Niektórzy ludzie z ONZ i
      organizacji humanitarnych uważają tą praktykę za szkodliwą. Twierdzą, że nie
      zlikwiduje ona niewolnictwa w Sudanie, a wręcz przeciwnie - jeśli będzie popyt,
      znajdzie się i towar."
      maitri.diecezja.gda.pl/gazetka/my_37/niewolni.htm
      • malvvina Re: Porwana za młodu - niewolnictwo w Sudanie 18.08.04, 14:20
        jestem za umiarkowana konsumpcja - tylko w ten sposob dostosujemy sie do
        trucizn i przejdziemy mutacje :-)
        ci spod klosza wymra pewnie....
        szczepionki to zawsze pewna dawka choroby :-)))
        • Gość: az Re: Porwana za młodu - niewolnictwo w Sudanie IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 14:30
          > ci spod klosza wymra pewnie....

          Święte słowa.
          A klosz coraz większy i coraz bardziej szczelny.
        • liberator44 Na co liczę? 18.08.04, 14:38
          malvvina napisała:

          > jestem za umiarkowana konsumpcja - tylko w ten sposob dostosujemy sie do
          > trucizn i przejdziemy mutacje :-)
          > ci spod klosza wymra pewnie....
          > szczepionki to zawsze pewna dawka choroby :-)))

          Tak, wiem malvvino, co chcesz powiedzieć - samym gadaniem nie osiągniemy być
          może więcej niż dalsze zobojętnienie (była taka sztuka niedawno w TV).

          Z drugiej strony - brak informacji to zero wyjścia z impasu (lepkie mury
          milczenia).

          Na co liczę? Z tego, co tu napisano wynika, że tysiące miejsc pracy, tysiące
          pasjonujących zajęć czeka na liberatorów w tej naszej nowej Europie.
          Trzeba tylko chcieć przełamać stereotyp niemożności i skleić miałkiego
          człowieka w sobie, a potem wyżarzyć w dźwięczne niczym porcelana naczynie.
      • liberator44 Niewolnictwo jest sprawą wstydliwą 18.08.04, 14:42
        <<Niewolnictwo jest sprawą wstydliwą, mówi i pisze się o niej niechętnie.
        Oficjalnie zostało zniesione już w wszystkich krajach, "problem przestał
        istnieć". Rzeczywistość bywa jednak znacznie bardziej okrutna, gdyż
        swoista, "nowoczesną" formą niewolnictwa jest na przykład przetrzymywanie siłą
        i zmuszanie do prostytucji kobiet, niekiedy też mężczyzn. Forma ta pojawia się
        także w najbardziej rozwiniętych krajach Europy, nie jest od niej wolna także
        Polska.

        Najbardziej chyba tragiczne jest, gdy ofiarami niewolnictwa padają dzieci.
        Zjawisko takie jest niestety powszechne w wielu krajach Afryki, gdzie przecież
        jeszcze niedawno niewolnictwo było powszechne. W kwietniu 2001 roku sprawa
        stała się głośna za sprawą statku Etinero, który "zaginął" na wodach Zatoki
        Gwinejskiej. Dziennikarze i przedstawiciele organizacji humanitarnych bili na
        alarm - sądzili oni, że na statku jest około 250 kilkunastoletnich chłopców
        wiezionych do pracy w kopalniach złota w Gabonie.

        Statku szukano dość niemrawo, gdy w końcu sam, dobrowolnie się odnalazł i
        przeprowadzono kontrolę, po dzieciach nie było ani śladu. Nie wiadomo, czy
        pomylono statki, czy też kapitan i załoga wybrali najprostsze rozwiązanie, aby
        rozwiać wszelkie podejrzenia - dzieci wyrzucona za burtę, pozbywając się
        zarazem świadków jak i dowodów winy. Przez pewien czas prasa pisała o małych
        niewolnikach z Afryki Zachodniej - zdarza się, że rodzice z rodzin
        wielodzietnych sprzedają dzieci do "domów pracy", bywa, że dzieci są kradzione.
        Z kolei "domy pracy" odsprzedają dzieci do pracy na służbie u bogatych rodzin w
        mieście (te jeszcze mają względnie dobrze), na plantacjach kakaowca (np. na
        Wybrzeżu Kości Słoniowej), w fabrykach lub w kopalniach (np. złota w Gabonie,
        gdzie dzieciaki po kilkanaście godzin dziennie pracują w błocie pod palącymi
        promieniami słońca). Spora część dzieci wywożona jest za granicę, gdyż tam są
        już one całkowicie bezsilne, nie mogą nawet uciec.

        Po kilkunastu dniach sprawa przycichła. Milczenie panuje też odnośnie
        niewolnictwa dzieci w innych krajach Afryki, na przykład w Sudanie. Cóż, świat
        nie chce się zmieniać. >>
        www.wsipnet.pl/oip/geografia/u/cz7/swiat5.htm
      • liberator44 30% niewolników z Afryki importuje Europa !!! 18.08.04, 14:47
        (to dla wszystkich tych, którzy mogliby powiedzieć, że w Europie liberator nie
        znajdzie dla siebie zajęcia)

        2004-04-23

        "Handel ludźmi dotyczy każdego afrykańskiego kraju, alarmuje Fundusz Narodów
        Zjednoczonych Pomocy Dzieciom (UNICEF) w swoim najnowszym raporcie. Konkluzja
        po zbadaniu sytuacji w 53 państwach jest nader smutna: przeważnie ofiarami
        padają dzieci.

        Raport przedstawia przypadki dzieci zmuszanych do niewolnictwa, rekrutowanych
        do armii (także partyzanckich) lub wykorzystywanych w seksbiznesie. Większość
        współczesnych afrykańskich niewolników trafia do państw sąsiadujących z ich
        krajami ojczystymi, jednak ponad 30 proc. zostaje przewiezionych do Europy."

        www.pomagamy.pl/niusy/wspolczesne_niewolnictwo_afryka_bbc.htm
        • liberator44 www.pomagamy.pl 18.08.04, 14:49
          Zwracam uwagę na link:
          www.pomagamy.pl/tematy/dzieci.php
          • majteczkii Mam problem.... 18.08.04, 22:56
            Drażni mnie ten wątek zwłaszcza słowo "miałkośc", jakies porady? Co jest
            najlepsze na uspokojenie? Liczenie wolno do 10 nie pomaga.
            • liberator44 Re: Mam problem.... 18.08.04, 23:05
              słowa na tym wątku nie mają służyć głaskaniu czyjegokolwiek ego,
              ani tym bardziej czyjejkolwiek psychoterapii...
              innymi słowy - drażni Cię, tzn. już spełnił swoje zadanie...

              nie możesz tego znieść? nie męcz się - jest tyle lukrowanych wątków dookoła...
              wojtek i...(bez urazy) majteczek
              • majteczkii Re: Mam problem.... 18.08.04, 23:13
                liberator44 napisała:

                > słowa na tym wątku nie mają służyć głaskaniu czyjegokolwiek ego,
                > ani tym bardziej czyjejkolwiek psychoterapii...
                > innymi słowy - drażni Cię, tzn. już spełnił swoje zadanie...
                >
                > nie możesz tego znieść? nie męcz się - jest tyle lukrowanych wątków dookoła...
                > wojtek i...(bez urazy) majteczek
                >
                Nom, tylko ja nie wiem czy on jest lukrowany czy nie, bo nie przeczytałam ani
                jednego postu(oprocz Twojego teraz) Irracjonalnie drazni mnie wyraz "mialkosc"
                i jak podskakuje watek to mi podskakuje cisnienie
                • liberator44 Re: Mam problem.... 18.08.04, 23:43
                  majteczkii napisała:

                  > i jak podskakuje watek to mi podskakuje cisnienie

                  to go przestań podbijać! powtórz trzy razy "zdechl watek, zdechl"
                  i splun za siebie przez lewe ramie... gwarantuje - efekt murowany ;)
    • liberator44 Do 500 zł kary za przeklinanie w m-cu publicznym 19.08.04, 15:02
      Coś drgnęło - dokładnie tak, jak swego czasu z paleniem - tak trzymać.
      Az pewnie zaprotestowałby przeciwko kolejnemu ograniczaniu wolności,
      ale przecież dotąd bylismy bezkarnie niewoleni przez palaczy i... włodarzy
      przestrzeni akustycznej.

      Daruj majteczki, ale nie ma sensu zakładać nowego wątku na ten sam temat,
      chociaż Twoje czary mocne są ;)
      Więc jeszcze na koniec pozwól na ten ostatni post:

      <<Zgodnie z kodeksem wykroczeń za przeklinanie w miejscu publicznym grozi od 20
      do 500 zł kary>>
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2235855.html
      "Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek
      albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny
      albo karze nagany."
      miasta.gazeta.pl/torun/1,35576,2235854.html
      • Gość: az Re: Do 500 zł kary za przeklinanie w m-cu publicz IP: *.magtel.net.pl 19.08.04, 15:51
        > Az pewnie zaprotestowałby przeciwko kolejnemu ograniczaniu wolności,
        > ale przecież dotąd bylismy bezkarnie niewoleni przez palaczy i... włodarzy
        > przestrzeni akustycznej.

        Jestem przeciwko ograniczaniu wolności w sytuacji, gdy ograniczenie nie ma na
        celu chronienia wolności innych (vide pasy w samochodach).
        Ten zakaz popieram. Wulgaryzm w miejscu publicznym to wykroczenie przeciwko
        prawu człowieka do przebywania w "czystym" otoczeniu, podobnie jak w przypadku
        dymu czy decybeli.
        Myślę, że niełatwe to zadanie zdefiniować wulgaryzm i go udowodnić. Sama
        definicja może być zmienna w czasie. Ale warto podjęć tę próbę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka