onann
13.03.14, 10:21
Moja żona była z koleżankami na dyskotece. Poznała tam faceta. Gość wydębił jej adres mailowy od jednej z koleżanek (dała mu go po akceptacji mojej żony, która nie od razu się zgodziła. Twierdzi, że facet nie zrobił na niej większego wrażenia poza tym że był bardzo miły, dodam że to obcokrajowiec.). Zaczęli korespondować. Korespondencja była raczej niewinna, jedna wyraźnie widać było, że podoba się facetowi. Gość wyraźnie dążył do następnego spotkania. Cały czas o tym pisał. Żona odpisywała mu. Podała mu kiedy będzie miała wolny czas i kiedy ewentualnie mogliby się spotkać na jakiejś dyskotece. Korespondencja ze strony żony była można powiedzieć normalna, tzn pytała go o pasje, hobby, sytuację rodzinną (facet ma żonę i trójkę dzieci). Trwało to ok. 2 tygodni, ale już pisali o sobie "my", podpisywali się "twoja S", "twój R". Widać było że obojgu sprawia to przyjemność. Pech sprawił, że dotarłem do tej korespondencji, pomijam fakt jak i czy jest to moralne czy nie, ale przeczytałem. Jesteśmy 20 lat małżeństwem. Nigdy nie miałem takiej sytuacji. Świat przewrócił mi się do góry nogami. W pierwszej chwili chciałem się rozwieść. Później zacząłem myśleć o dziecku, które zdaje maturę niedługo. Zacząłem się łamać. Rozmawiać z żoną. Ta twierdziła, że to nic takiego, że mnie kocha. Zerwała korespondencję, nie kontaktuje się nawet ze swoimi koleżankami. Wzór żony i matki. Minęło kilka miesięcy a ta sytuacja praktycznie codziennie nie daje mi spokoju. Czasami chcę rozstania, innym razem tłumaczę sobie że do niczego nie doszło, jeszcze innym chcę się po prostu zemścić. Przez 20 lat praktycznie nie spojrzałem na inną. Teraz zmuszam się do tego, aby zauważać inne kobiety. Przyglądam się trochę na siłę, innym. Wyszukuję na ulicy czy w sklepach fajnych kobiet. Staram sie zwracać na nie uwagę, chociaż nigdy tego nie robiłem, ale teraz jak mi się przypomni to rozglądam się. Podobają mi się inne, ale nigdy nie miałem potrzeby nawet flirtu. Żona twierdzi że przesadzam z całą tą sytuacją, że ona jest biedna, że cierpi, że to nie miało dla niej znaczenia. Dla mnie miało. Straciłem do niej zaufanie. Mogła jeździć i chodzić gdzie chciała. Mówiła mi o wszystkim. Jednak o tej dyskotece i kilku innych wyjściach mi nie powiedziała. Wszystko związane z tym facetem było w tajemnicy przede mną. Przyznaje, że jest winna całej tej sytuacji, ale mi to nie wystarcza. Wyrzucam jej to od czasu do czasu. Ona płacze, po jakimś czasie się godzimy. Jednak ja nie potrafię zapomnieć. W ogóle jak można na siłę zapomnieć?