Dodaj do ulubionych

zagubiona chyba na amen

19.04.14, 23:24
hej ,

pisze do was bo już nie potrafię sobie sama ze sobą poradzić. Moim problemem jest niekonsekwencja. Od kiedy pamiętam szybko się wszystkim znięchęcam. Rzucam szkołę, studia, kolejną pracę , miejsce zamieszkania po paru miesiacach, średnio 2. W związek też nie potrafię wejść. Widzę wiele wad u innych , nie potrafię ich zaakceptować.I od razu skreślam. Wydaje mi się, że każdy mnie ocenia, projektuje.
Walczyłam z tym przez ostanich 10 lat.Terapie, leki ,potem z powodu braku efektów alkohol, narkotyki. Depresja się przyplątała. Kolejne destrukcyjne zachowania itd. Aż doszlam do momentu że rzucilam bałagan , na którego mi brakowało sil i wyjechałam w daleką podróż. Nauczyłam się medytować. Przestałam pić. Wrócilam i zmieniłam znowu miejsce zamieszkania. Niestety wpadam w depresję bo czuję się samotna. Znowu sięgnęłam po alkohol ( jak zwykle moja zmiana trwała 2 miesiace) Czuję jednak że nie potrafię żyć jak normalni ludzie. Wyczerpałam już wszystkie możliwe środki pomocy. Piszę tu bo mam wrażenie że niektórzy ludzie sa o wiele lepszymi obserwatorami niż Ci wszyscy "fachowcy" którzy nadali mi etykietkę.

Poza tym wszystko mnie drażni ...W zasadzie zastanawiam się po co ja do k... zyję.

Czy ma ktos doświadczenie z medytacją w leczeniu niekonsekwencji i problemów emocjonalnych? może inne pomysły?
Obserwuj wątek
    • 7zahir Uzależniony umysł tak działa. 20.04.14, 07:08
      Poczytaj tu:
      motyl.wordpress.com/2008/12/17/podstawy-systemu-myslenia-uzaleznionego/
      Napisz tu:
      forum.gazeta.pl/forum/f,176,Uzaleznienia.html?podpowiedzi
    • 7zahir Też tak kiedyś myślałam 20.04.14, 07:57
      Najbezpieczniej i najtrafniej można powiedzieć, że tym „czymś” jest
      niedojrzałość emocjonalna połączona z dużą wrażliwością. Wyjaśnię: człowiek
      niedojrzały to ktoś, kto – bez względu na przyczyny – po prostu nie POTRAFI
      sobie radzić z uczuciami. A człowiek bardzo wrażliwy, po prostu silnie
      przeżywa, silnie reaguje i niełatwo uwalnia się od przykrych stanów
      emocjonalnych. A ponieważ – patrz poprzednie zdanie – nie umie sobie z nimi
      poradzić, więc szuka sztucznych sposobów, by te przykre uczucia zagłuszyć,
      stłumić, oddalić, zmniejszyć, zmienić w przyjemniejsze. Słowem, by nie czuć.

      forum.gazeta.pl/forum/w,176,84789327,0,Umysl_uzalezniony.html
      • roxxane Re: Też tak kiedyś myślałam 20.04.14, 09:36
        7zahir napisała:

        > Najbezpieczniej i najtrafniej można powiedzieć, że tym „czymś” jest
        > niedojrzałość emocjonalna połączona z dużą wrażliwością. Wyjaśnię: człowiek
        > niedojrzały to ktoś, kto – bez względu na przyczyny – po prostu nie
        > POTRAFI
        > sobie radzić z uczuciami.

        Jeżeli wrażliwiec to jej uczucia są bez przerwy nokautowane - ile może przyjąć od innych zachowując równowagę emocjonalną? Może to nie w niej tkwi problem ale w innych,że nie ważą swoich słów?
        • 7zahir Re: Też tak kiedyś myślałam 20.04.14, 10:19
          roxxane napisała:

          > 7zahir napisała:
          >
          > > Najbezpieczniej i najtrafniej można powiedzieć, że tym „czymś”
          > ; jest
          > > niedojrzałość emocjonalna połączona z dużą wrażliwością. Wyjaśnię: człowi
          > ek
          > > niedojrzały to ktoś, kto – bez względu na przyczyny – po pros
          > tu nie
          > > POTRAFI
          > > sobie radzić z uczuciami.
          >
          > Jeżeli wrażliwiec to jej uczucia są bez przerwy nokautowane - ile może przyjąć
          > od innych zachowując równowagę emocjonalną? Może to nie w niej tkwi problem ale
          > w innych,że nie ważą swoich słów?>

          Wrażliwośc na świat jest piękna,
          natomiast nadwrażliwość to objaw niedojrzałosci
          i z czasem choroby emocjonalnej - jakim jest uzaleznienie
          od opinii na swój temat, od akceptacji otoczenia.

          A co to jest dojrzałość napisano tu:
          forum.gazeta.pl/forum/w,176,85916753,0,Dojrzalosc_emocjonalna_.html
    • marta_51 Re: zagubiona chyba na amen 20.04.14, 08:29
      Jeśli terapie nie przynoszą skutku, to może spróbuj sama? Wierzę, że każdy człowiek ma w sobie siłę, która może być konstruktywna albo destrukcyjna - zależy od przekonań: Twoje życie przypomina łódź dryfującą na falach bez sensu, bo sternik siedzi skulony na dnie, nie posiada żadnego celu, nie wyznaczył sobie ani trasy ani portu docelowego, tylko siedzi i rozmyśla nad beznadziejnością wszystkiego. Stań wreszcie za sterem swojego życia, wyznacz cele na najbliższy dzień tydzień, miesiąc, rok, pięciolatkę...Nikt za Ciebie tego nie zrobi
      • 7zahir Re: zagubiona chyba na amen 20.04.14, 10:21
        marta_51 napisała:

        > Jeśli terapie nie przynoszą skutku, to może spróbuj sama? Wierzę, że każdy czło
        > wiek ma w sobie siłę, która może być konstruktywna albo destrukcyjna - zależy o
        > d przekonań: Twoje życie przypomina łódź dryfującą na falach bez sensu, bo ster
        > nik siedzi skulony na dnie, nie posiada żadnego celu, nie wyznaczył sobie ani t
        > rasy ani portu docelowego, tylko siedzi i rozmyśla nad beznadziejnością wszystk
        > iego. Stań wreszcie za sterem swojego życia, wyznacz cele na najbliższy dzień t
        > ydzień, miesiąc, rok, pięciolatkę...Nikt za Ciebie tego nie zrobi

        Terapia uzaleznionego umysłu daje efekty, jeżeli chory tego naprawdę chce.

        Sama nie da rady.
    • roxxane Re: zagubiona chyba na amen 20.04.14, 09:31
      Jeżeli jesteś wrażliwcem to masz problem.
      Większość ludzi to nosorożce nie rozumieją,że swoimi projekcjami kaleczą oczywiście nie muszą rozumieć / chociaż najgorsze,że w/w sami często oczekują zrozumienia / że widzisz innych wady? to tez plus bo pomoże Ci to uniknąć wielu nieprzyjemnych sytuacji ? Wydaje Ci się,że jesteś poddawana ocenie? hmm tak ludzie maja to do siebie,że szufladkują - ci na najniższym szczeblu rozwoju na podstawie wyglądu .Problem to nie to,że oceniają problemem jest jak - z reguły projektują a ty jako wrażliwiec przyjmujesz.To nie twoja wina to wina przygłupów którzy po za swoim światem,sympatiami,antypatiami nie są w stanie spojrzeć dalej - ponad swoje własne uprzedzenia - osobiści gardzę takimi.Dostaliśmy po to rozum aby z niego korzystać.
      Doskonale rozumiem,że nie radzisz sobie no bo jak zyc i funkcjonować w zgrai krótkowzrocznych kalek intelektualnych? Co do twojej niekonsekwencji ja też gdy nie jestem w stanie czegoś zrobić czegoś/kogoś dostać mimo prób to mi po prostu obojętnieję,a kto powiedział,że do celu po trupach?
    • shachar Re: zagubiona chyba na amen 20.04.14, 09:49
      Czuję jednak że nie potrafię żyć jak normalni ludzie.

      a jak żyją normalni ludzie? Może to dobrze, że nie żyjesz w ten sposób? Pewnie to duży komfort robić wszystko tak, jak inni, stąd te męki.
      Moglabyś napisać obszerniej, co byłoby fajnego w 'normalnym' życiu?
    • ankaskakanka14 Re: zagubiona chyba na amen 20.04.14, 10:37
      Ja osobiście gdy ktoś wynurza sie z jakimiś chorymi ocenami na mój temat to kpię z takich ludzi,śmieję się z nich - wtedy najbardziej wychodzi kto i w jakim stopniu wrażliwy na swoim punkcie.

      Inną sprawą,że poniektórym włącza się wtedy agresor i używają wszystkiego aby zachować swój dobry wizerunek i "dobrą twarz" obwiniając za to wrażliwca,że chory,że ujeb liwy itp.
      A najlepiej wtedy przypiąć niezrównoważenie emocjonalne :)))
    • perfum Tfuj Stfurca to vie. 20.04.14, 11:32
      lilyxx napisał(a):
      ..W zasadzie zastanawiam się po co ja do k... zyję.


      Tfuj Stfurca to vie.
      ale nie spiesz sie oczekiwaniem odpoviedzi.
      • lilyxx .... 20.04.14, 12:11
        witajcie, dzięki za odpowiedzi ...

        uzależniony umysł

        byłam na terapii uzależnień, nie piłam po niej 2 miesiące. To nie jest tak , że moglabym się zaliczyc do aa. Zapijałam problemy to fakt. Ostatnio wypilam dwa piwa, trzecie wylalam. Piłam uważnie obserwując wplyw alkoholu na umysl.Chyba nie tak postępuje typowy alkoholik.
        wydaje mi się jednak , że mam problem większy niż niektórzy - mam skłonność do kamuflowania moich uczuć , emocji jedzeniem i uzywkami czy czymś innym


        Jeśli nadwrażliwość to brak dojrzałości..niech tak będzie. Jestem niedojrzała emocjonalnie, uczę się jakos przeżywac moje emocje od ponad pól roku od kiedy trafiłam na terapię uzależnień.Często przeżywam te emocje zbyt silnie.Tylko, że są jak huśtawka.Najgorsze jest gdy są płytkie. Lub gdy czuję nudę. Nuda jest dla mnie najgorszym z mozliwych uczuć. Nie potrafię jej przeżywać. Wygaszam ją muzyką, jedzeniem.Przygodami.


        czym jest dla mnie "normalne życie" ?

        usiąść na miejscu z dupa i nie biegać już , nie szukać ekscytacji ..


        zastanawiam się nad tym ocenianiem. Czy to jest jest przypadkiem tak, że projektuję to co sama mam w sobie? Dlaczego bowiem ja tak bardzo oceniam ludzi , wszystko mi przeszkadza...czy to moje frustracje powodują?

        chciałabym odpowiedzieć na każdy post jednak za chwilę musze wyjeżdzać.
        • ankaskakanka14 Re: .... 20.04.14, 16:55
          lilyxx napisał(a):


          > zastanawiam się nad tym ocenianiem. Czy to jest jest przypadkiem tak, że projek
          > tuję to co sama mam w sobie?

          teraz uświadomiłam sobie,że czepiłam się Nazarejczyka :D i projektuję :D a to,że oceniasz innych? hmm skoro ktoś rości sobie prawo aby oceniać Ciebie zdaje się,że Ty rościsz sobie takie samo prawo ? I nie jest to nic nienormalnego - chociaż czasami mam wrażenie,że poniektórym wydaje się,że tylko im wolno .
        • 7zahir Re: .... 20.04.14, 19:31
          lilyxx napisał(a):


          > byłam na terapii uzależnień, nie piłam po niej 2 miesiące. To nie jest tak , że
          > moglabym się zaliczyc do aa. Zapijałam problemy to fakt. Ostatnio wypilam dwa
          > piwa, trzecie wylalam. Piłam uważnie obserwując wplyw alkoholu na umysl.Chyba n
          > ie tak postępuje typowy alkoholik.>


          Typowe zachowanie alkoholika - kiedy ćwiczy bezsensowne picie kontrolowane.

          Jeżeli naprawde byłaś na terapii to wiesz o czym piszę
          i musisz wiedzieć co to jest samooszukiwanie się,
          oraz emocjonalna sinusoida.
        • shachar Re: .... 20.04.14, 21:30
          Ostatnio wypilam dwa piwa, trzecie wylalam. Piłam uważnie obserwując wplyw alkoholu na umysl.Chyba nie tak postępuje typowy alkoholik.

          tak postępuje bardzo typowy alkoholik :-)
          Ciśnienie w twojej głowie krąży naokoło tego ,co niby powinnaś osiągnąc do tej pory, gdzie być i co myśleć, a gdzie nie jesteś. No i dupa blada, albo przestaniesz tak myśleć, albo goń króliczka, zesraj się przy tym, a potem napisz, jak Ci się wiedzie.
    • magazyn_euforia Re: zagubiona chyba na amen 20.04.14, 20:10
      A może za bardzo próbujesz wszystko idealizować? Nie wchodzisz w związki, bo widzisz tylko wady innych osób, rzucasz pracę bo Cię nie satysfakcjonuje, zniechęcasz się bo nie widzisz efektów. A radość powinna Ci sprawiać droga jaką pokonujesz do celu, a nie sam cel. Ne porównuj się do innych osób, to nigdy nie ma sensu, ktoś jest w czymś lepszy od Ciebie, ale Ty jesteś lepsza w czymś innym. Musisz pamiętać o swojej unikalności. Poza tym Twoja frustracja wszystkim wkoło może wynikać z tego, że Twoje otoczenie nie wie co Ci się nie podoba. Nie mówisz o tym na głos i wprost. Naprawdę, swoją szczerością nie zrazisz do siebie ludzi, a będzie Ci dużo łatwiej podejmować decyzje. Sabotujące Cię myśli i uczucia powinny być napędem do działania. Wyłącz swoją emocjonalność (choć na początku to nie jest łatwe) i skupiaj się na danym działaniu - krok po kroku. Wiele rzeczy w obecnej rzeczywistości możesz zmienić tak naprawdę jej nie zmieniając. Nie musisz od razu rzucać pracy, wystarczy, że skupisz się na zadaniach, które najbardziej lubisz robić, porozmawiaj z szefem, w czym czujesz się mocna, a co jest dla Ciebie nużącym obowiązkiem. Studia - nie wszystkie przedmioty są ciekawe i nam pasują, ale skup się na tych, które najbardziej Cię interesują, resztę staraj się po prostu zaliczyć, a rozwijaj wiedzę na temat tych, które pochłaniają Cię w większym stopniu. Zamiast chodzić na kolejne terapie do psychologów, psychiatrów zastanów się nad jakimiś warsztatami, coachingiem, np. dotyczącym rozwoju osobistego, zawodowego itd. Jeżeli w dalszym ciągu nie odnalazłaś w sobie pasji, czegoś co stanie się Twoim paliwem, taki warsztat może pomóc Ci to odkryć. Czasem mogą to być tak prozaiczne rzeczy jak bieganie, jazda na rowerze, rolkach, ale może się okazać, że np. praca w wolontariacie powoduje u Ciebie radość.
      • lilyxx Re: zagubiona chyba na amen 20.04.14, 20:16
        o jak ja bym chciała ta emocjonalność wyłączyć...
        myślę, że to bardzo trafne sugestie. Może ja po prostu za szybko chcę zmiany ...

        dzisiaj doszłam z kolei do wniosku , że potyczki się zdarzają, jestem znacznie bardziej silna niż 2 miesiące temu. Kiedyś zupełnie inaczej formuowałabym tego typu posty .
        • lilyxx Re: zagubiona chyba na amen 20.04.14, 20:17
          każda zmiana w koncu to proces.
          • to.niemozliwe Re: zagubiona chyba na amen 20.04.14, 21:30
            Wydaje mi sie, ze z tego, co opisujesz, to kieruja Toba dwa glowne "popedy": poszukiwanie nowosci i niezdolnosc do dzialania w warunkach odroczonej nagrody. Obie te cechy osobowosci sa wrodzone, uwarunkowane biologicznie, nie sposob ich sie pozbyc, a ich kontrola (a dokladnie powsciaganie ich naturalnemu dochodzeniu do wewnetrznego glosu) jest uciazliwa, klopotliwa i wymaga treningu i ciaglego myslenia o ich silnym, stalym wplywie.
            Poszukiwanie nowosci jest dosc podobne do kreatywnosci i przy sprzyjajacych warunkach tak zadziala. Niestety, przelozone na relacje, uczucia, pokusy uzaleznien, koniecznosc poglebienia wiedzy jest dewastujace. To sie objawia czesta nuda, trudnosciami ze skupieniem uwagi na cudzych sprawach, niewaznoscia innych ludzi, zadowalaniem sie pobiezna znajomoscia spraw, trudnosciami w skupieniu, problemami z uzyskaniem istotnej wiedzy w waskiej specjalizacji. Takze niezdolnoscia do wykonywania w pracy powtarzalnych, zwyklych czynnosci. Wiaze sie to takze z otwartoscia na wplywy innych i poszukiwaniem nowych doznan, idei, pomyslow na zycie, takze np. diet odchudzajacych.
            No, ogolnie, tak jak nazwa wskazuje - "poszukiwanie nowosci".
            Drugi to brak determinacji, niestety kluczowej cechy dla osiagania celow sobie stawianych i co za tym idzie, dostosowania do nowych rol, naturalnej potrzeby wraz z uplywem wieku.
            Jeszcze moze bym zaobserwowal kierowanie sie wlasnymi przyjemnosciami, ale moze to byc uboczny skutek lub wspolefekt braku determinacji, tzn. wybierasz zawsze rozwiazanie latwiejsze, bezwysilkowe, mimo tego, ze to trudniejsze by Cie bardziej wzbogacilo.
            Osobiscie, nie wydaje mi sie bys byla depresyjna, uzalezniona, czy przejawiala jakies inne zaburzenia. Sa to raczej skutki dwoch glownych paradygmatow, ktore Toba przewodza, oczywiscie w sposob nieswiadomy.
            • lilyxx Re: zagubiona chyba na amen 20.04.14, 22:23
              niezbyt mi , ze jest to uwarunkowane biologicznie...

              jak z tym walczyc, pytam się?

              niekoniecznie zgodzilabym sie, ze wybieram droge łatwiejszą...w jakim sensie? nie lubię działan na odpie... potrafie sie uczyć trudnych przedmiotów, siedziec nad nimi godzinami długi czas jak ostatnio moje roczne przygotowania do cieżkiego kierunku , niestety się nie dostałam, na codzień pogłebiam wiedzę

              troszke pachnie etykietką i to srogą
              • to.niemozliwe Re: zagubiona chyba na amen 20.04.14, 23:49
                Ok, wycofuje sie w takim razie z okreslen o niemoznosci dazenia do celu. Nie przejmuj sie, to nie etykieta, specjalnie przerysowalem, zebys spojrzala na siebie w krzywym zwierciadle. Przeciez celem watku jest pomoc Ci w spojrzeniu na siebie oczami innych i zastanowienie sie, czy nie ma w tym ziarna prawdy. A co z tym zrobisz, to Twoja rzecz. :-)
            • magazyn_euforia Re: zagubiona chyba na amen 20.04.14, 22:51
              kompletnie nie zgadzam się z tą opinią. Owszem istnieje coś takiego jak "novelty seeking" czyli właśnie poszukiwanie nowości, ale powiedzmy sobie szczerze geny nie stanowią sztywnej instrukcji, każdy z nas jest inny, a w dużej mierze determinuje nas środowisko w jakim przebywamy. I żeby było jasne, nie ma świecie człowieka, który nie poszukiwałby nowych doznań. Co jest zresztą pozytywne, bo np. chęć ryzyka pcha nas do wspinaczek, chęć poznania nowych ludzi, kultur do podróżowania, chęć zrelaksowania się do zabawy, imprez itd. Można te wszystkie nowości wprowadzać w życie nie zaburzając pozostałych obszarów. Na wspinaczkę górską można wybierać się w wolne weekendy, podróżować raz w roku w trakcie urlopu, ze znajomymi wychodzić raz na tydzień, dwa. Tak dozowane nowości nawet są bardziej motywujące, ponieważ stanowią nagrodę, pewien sposób odskoczni od codzienności. Z brakiem determinacji też się nie zgadzam. Ktoś kto nie ma determinacji nie wyjeżdża za granicę w poszukiwaniu siebie, nie uczy się medytować itd. Raczej problem tkwi w tym, że zbyt łatwo się poddajesz, masz cel, pomysł, pracujesz na to, ale w pewnym momencie przy nadarzającej się porażce nie kontynuujesz swoich działań, a porażka najlepiej uczy, pokazuje co zrobiłaś źle, zmusza do spojrzenia na problem z innej strony. Właśnie determinacją jest nauczenie się na ciężki egzamin, a że nie zaliczyłaś go - zdarza się, ale teraz może wiesz, gdzie popełniłaś błąd i następnym razem uda się bez problemu. Wiem, że wszędzie trąbią o marzeniach, pasjach itd. ale nie bez powodu. Dążenie do celu, nawet najmniejszymi krokami daje szczęście i poczucie, że zrobiło się coś wzbogacającego nas samych, że dzięki temu rozwijamy się.
              • lilyxx Re: zagubiona chyba na amen 20.04.14, 23:08
                :)
                • lilyxx Re: zagubiona chyba na amen 20.04.14, 23:24
                  sprawdziłam termin poszukiwacz doznań. 90 pr pasowało by to bardzo do mnie. Nie wiem czy płakac czy śmiac się. Czy wiecie jak dac sobie z tym radę? czy ja już całe zycie nie znajdę sobie miejsca???
                  • lifeisaparadox Re: zagubiona chyba na amen 20.04.14, 23:53
                    Można wywnioskować, że kierujesz się ciągłym niezadowoleniem, poszukiwaniem zmiany tego co powoduje niezadowolenie i doszukiwaniem się w sobie-innych niezadowalających ocen, cech itp.

                    W pewnym sensie wszystko co piszesz na tym się opiera, zmieniasz pracę/szkołę/faceta/siebie na zasadzie niezadowolenia z tego co jest. Napisałaś że podobnie terapia, niezadowolenie z siebie, przekształca się w dążenie do zmiany siebie, co jest rzeczą niemożliwą. Nie można zmienić "siebie", czyli własnego "Ja". Jest ono niezmienne, immanentne, wrodzone, od początku aż po śmierć takie samo.
                    Myślę że medytacja jest najbliższa "czuć się dobrze, po prostu, bez myślenia". Można wyłączyć nawyki.

                    Też opisujesz rzeczy związane z ogniskiem zapalnym, czyli niezadowolenie z siebie, frustracją sobą. Nałogi mają nam powiedzieć, że jesteś nie w porządku jako osoba. To co robisz w życiu i z życiem, też jest opisem-dowodem na to, że coś jest z Tobą nie w porządku. Ale tak nie jest. Jest na odwrót, to niezadowolenie z siebie zdaje się jest nawykiem wyuczonym, konstruktem bardzo świadomie przez Ciebie kultywowanym i pielęgnowanym z największą troską. Niezwykłość własnych problemów, jak narkotyk, obkładanie siebie, brak zadowolenia z siebie.

                    Ja bym powiedział, że nie jesteś wrażliwa, ale bardzo niewrażliwa wobec siebie i innych. Może poczuj co złego sobie robisz takim myśleniem, otwórz się na te ogromne cierpienia jakie sobie serwujesz myśląc tak źle o sobie i o innych, żeby to Cię uświadomiło, że nie jesteś z betonu. Że sobie tym robisz dużą krzywdę.
                    Ludzie którzy źle o sobie myślą, źle myślą o innych i w konsekwencji postępują źle, dokonują złych wyborów, zachowują się nieodpowiednio.

                    Tylko jak byś miała zacząć patrzeć na siebie pobłażliwie, wyrozumiale, z akceptacją i miłością do siebie i przede wszystkim tych osób w których widzisz coś złego?
                    • to.niemozliwe Re: zagubiona chyba na amen 21.04.14, 00:08
                      Dobrze to napisales. Nie ma sensu zmieniac swojego najglebszego ja, jest sens je poznac, zrozumiec i przewidywac a nawet kontrolowac jego niekorzystne reakcje, ale zaprzeczyc sie mu nie da.
                    • lilyxx Re: zagubiona chyba na amen 21.04.14, 23:21
                      jak mam poczuć to co sobie robie? jakis pomysł? nic więcej oprócz uważności i medytacji nie przychodzi mi do głowy
                      • lifeisaparadox Re: zagubiona chyba na amen 22.04.14, 05:59
                        Buddyści praktykują medytację na co dzień pod postacią utrzymywania umysłu w stanie "nie-wiem". Czyli to, co "robią inni", tego nie wiesz. Jakie ktoś ma intencje, też nie wiesz. Jaki ktoś jest, również.
                        Te oceny, te projekcje i przeniesienia są "nie wiem". To taki zdrowy stan umysłu. Popraktykuj, na ile Ci to pomoże.

                        No a terapia wymaga ciągłości, nie myślisz że źle robisz jak ją przerwałaś?
                        • lilyxx Re: zagubiona chyba na amen 22.04.14, 14:18
                          byc może mowisz o jakichs technikach zen, ktorymi planuje sie zając w bardzo niedlugim czasie.

                          jesli chodzi o terapie, nie przerywalam. Po prostu bylo tak samo po długim czasie chodzenia.Nie widzac korzysci po prostu przestalo mi sie chcieć płacić pieniądze. Psychologia to "memłanie".Już wdzięczniejsza jest medytacja gdzie uczysz się siebie i to poprzez węwnetrzne doswiadczenie. Jej korzyści sa niedoceniane. Coaching chcę też spróbować, może coś z tego wyjdzie.
                          • lifeisaparadox Re: zagubiona chyba na amen 22.04.14, 23:32
                            Mówię że masz problem z odbieraniem innych osób jako oceniających (wrogich), to są objawy *psychotyczne*. Tak naprawdę to Ty jesteś wroga wobec ocen tych innych "wszystkich", bo jest to reakcja obronna na to co wyczytujesz w tych ludziach.
                            Dlatego mówię Ci że powinnaś odciąć się od "wiedzenia" co myślą inni i podjąć wysiłek na "nie wiem", utwierdzić się w tym, bo masz gruby problem.
                            Możesz tylko mieć świadomość tego, co sama myślisz, robisz, domyślasz się, fantazjujesz, roisz sobie, tak długo jak traktujesz to jako swoją małą głowę, bo naprawdę to "nie wiesz" co tam inni robią, masz swój zdrowy rozsądek.
                            Jeśli Twoje domysły dominują, to masz gruby problem.
                            • ankaskakanka14 Re: zagubiona chyba na amen 23.04.14, 01:14
                              lifeisaparadox napisał:

                              > Mówię że masz problem z odbieraniem innych osób jako oceniających

                              hmm niekoniecznie - ludzie są z natury skłonni do wydawania złośliwych podłych i krzywdzących opinii / podbudowując tym samym swoje "ego" / - oceniając często fasadowo.
                              Najlepszym wyjściem z tej sytuacji dla niej -> olać to :))) No chyba,że ktoś jej porządnie dopiecze to wtedy również oceniać - a zawsze się coś znajdzie wszak nikt ideałem nie jest.
                              • lilyxx Re: zagubiona chyba na amen 23.04.14, 12:36
                                do life isparadox

                                tak naprawdę wyjście z założenia nie wiem jest bardzo zdrowe
                                wydaje mi się jednak , że wiąże się to z daniem dużego kredytu zaufania. Co w związku z tym z intuicja, która podpowiada Ci co zrobić ?

                                i tak wielu ludzi jest podłych...ale w moim przypadku wychodzę z takim założeniem za daleko ..

                                za mało zaufania mam do ludzi.

                                • lifeisaparadox Re: zagubiona chyba na amen 23.04.14, 17:09
                                  lilyxx napisał(a):
                                  [...]
                                  > za mało zaufania mam do ludzi.

                                  Ale pytanie czy Ty jesteś bezpieczną osobą. Pisałaś że ścinasz ludzi z byle powodu, czy zatem można się czuć z Tobą bezpiecznie w relacji i zaufać?
                                  Zadaj sobie realistyczne pytanie co robisz ludziom, czy nie tego się boisz z ich strony?
                              • lifeisaparadox Re: zagubiona chyba na amen 23.04.14, 17:16
                                ankaskakanka14 napisała:

                                > hmm niekoniecznie - ludzie są z natury skłonni do wydawania złośliwych podłych
                                > i krzywdzących opinii / podbudowując tym samym swoje "ego" / - oceniając często
                                > fasadowo.

                                Myślę że to jest sprawa bardzo indywidualna, a samorozwój polega na korygowaniu tego co niezdrowe i krzywdzące. To co robimy innym, definitywnie, wraca do nas choćby w przekonaniu że inni robią nam to samo.
              • to.niemozliwe Re: zagubiona chyba na amen 20.04.14, 23:46
                No kompletnie sie nie zgadzasz, tylko autorka watku przyznaje, ze poszukiwanie nowych doznan determinuje 90% jej postepowania.
                Przeciez o tym pisalem - polaczeniu poszukiwania nowosci i hedonistyczne podejscie do celow w zyciu. W takim ukladzie, to inni ludzie sie zjawiaja w zyciu przy okazji, i nigdy na dluzej.
    • brygada_ww Re: zagubiona chyba na amen 21.04.14, 00:09
      Wystopuj z perfekcjonizmem, moze bylas wychowana w taki sposob, ze dostalas 5 to bylo pytanie dlaczego nie 6. Ja nigdy do szkoly nie chodzilam;)
    • www.comnieblokuje.pl Re: zagubiona chyba na amen 25.04.14, 00:27
      Ktoś wcześniej napisał o poszukiwaniu doznań. Jest test Zuckermana, który dokładnie bada 4 czynniki :
      poszukiwanie przygód i grozy,
      poszukiwanie przeżyć
      rozhamowanie
      podatność na nudę
      Jeśli miałabyś możliwość znaleźć psychologa, który zbadałby Cię tym testem i zinterpretował wyniki, to możliwe, że byłaby to dla Ciebie ważna wskazówka.

      Autor tego testu twierdzi, że na zachowania, które opisujesz ma wpływ nadmiar lub niedobór zdaje się neuroprzekaźników w mózgu i gospodarka hormonalna. Może warto się temu przyjrzeć.

      Pozdrawiam
      Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka