lilyxx
19.04.14, 23:24
hej ,
pisze do was bo już nie potrafię sobie sama ze sobą poradzić. Moim problemem jest niekonsekwencja. Od kiedy pamiętam szybko się wszystkim znięchęcam. Rzucam szkołę, studia, kolejną pracę , miejsce zamieszkania po paru miesiacach, średnio 2. W związek też nie potrafię wejść. Widzę wiele wad u innych , nie potrafię ich zaakceptować.I od razu skreślam. Wydaje mi się, że każdy mnie ocenia, projektuje.
Walczyłam z tym przez ostanich 10 lat.Terapie, leki ,potem z powodu braku efektów alkohol, narkotyki. Depresja się przyplątała. Kolejne destrukcyjne zachowania itd. Aż doszlam do momentu że rzucilam bałagan , na którego mi brakowało sil i wyjechałam w daleką podróż. Nauczyłam się medytować. Przestałam pić. Wrócilam i zmieniłam znowu miejsce zamieszkania. Niestety wpadam w depresję bo czuję się samotna. Znowu sięgnęłam po alkohol ( jak zwykle moja zmiana trwała 2 miesiace) Czuję jednak że nie potrafię żyć jak normalni ludzie. Wyczerpałam już wszystkie możliwe środki pomocy. Piszę tu bo mam wrażenie że niektórzy ludzie sa o wiele lepszymi obserwatorami niż Ci wszyscy "fachowcy" którzy nadali mi etykietkę.
Poza tym wszystko mnie drażni ...W zasadzie zastanawiam się po co ja do k... zyję.
Czy ma ktos doświadczenie z medytacją w leczeniu niekonsekwencji i problemów emocjonalnych? może inne pomysły?