Dodaj do ulubionych

co poczac ?

25.06.14, 18:22
Z przerazeniem stwierdzilam ze stalam sie ofiara narcysyzmu perwersyjnego. Przyjaciolka, ktorej wiele zawdzieczam ,od dluzszego juz czasu, a ostatnio podczas wspolnego, dluzszego przebywania, zaczela mnie modelowac na swoj obraz. Wnikala w najdrobniejsze szczegoly mojego zycia i narzucala co mam uczynic dyktujac-zrob, to, a tamto, jak rowniez przymuszajac mnie do czynnosci,ktore sa przeciwne mojemu swiatopogladowi i mentalnosci. Wiele razy bez slowa poddawalam sie gdyz laczyla mnie z nia zaleznosc. Byly tez awantury o to ze n.p. zaprosilam kogos kogo ona nie lubi. Ostatnia awantura byla gwaltowna, zostalam potraktowana jak wrog itp.itd.Przyplaciam to reakcja nerwicowa i podjelam kroki by zerwac zaleznosc. Nie wiem jednak jak postapic by wyznac jej, ze zrywam zaleznosc, tak by jej nie zranic, (osoba chora na serce)i zdajac sobie sprawe iz wiele jej zawdzieczam. Jednak musze ratowac siebie, wlasna osobowosc.
Obserwuj wątek
    • nvv Re: co poczac ? 25.06.14, 18:41
      Nie mów, rób.

      Zajmij się swoim życiem i olewaj z góry co mówi (tzn. ignoruj).

      Połowa problemu jest po Twojej stronie
      • kordula22 Re: co poczac ? 25.06.14, 23:10
        Dzieki za madra wypowiedz . Wiele mi pomogla.Dzialam. Nie informuje, nie usprawiedliwiam sie.Jestem soba.
        Dodam tylko, ze do manipulacji dodano szantaz emocjonalny; nie zezwolono na wyjasnienie mojej pozycji w obronie mojej wolnosci, pod pretekstem "bo dostane ataku serca". Nie wyzwolilo to jednak u mnie oczekiwanego poczucia winy-przeciwnie, postanowilam wyzwolic sie.
        • nvv Re: co poczac ? 26.06.14, 00:03
          I tak trzymaj.

          To jest raczej proces (trwający może całe życie) niż jednorazowe "wyzwolenie"
      • m_ann_a Re: co poczac ? 19.09.14, 16:41
        Myśl przede wszystkim o sobie-nie warto przejmować się kimś, przez kogo jesteś tłamszona i kto odbiera Ci szczęście...
    • zbirone Re: co poczac ? 26.06.14, 17:15
      " poddawalam sie gdyz laczyla mnie z nia zaleznosc."

      Więc po co iść pod prąd? skoro pasowała Ci zależność to po co walczyć ze swoją naturą? Najrozsądniejsze w tej sytuacji co można zrobić to bezwolnie poddać się zwierzchnictwu drugiej osoby i liczyć na jakąś nagrodę, jak dobre słowo, uśmiech lub inne tego typu ochłapy, które przynajmniej nie narażają tamtej wrażliwej, dobrotliwej osoby na zranienie.
      • kordula22 Re: co poczac ? 26.06.14, 18:11
        Zlosliwie kpisz sobie nie znajac blizej tej wymuszonej okolicznosciami zaleznosci. Ani tez mojej osobowosci. Nie pasowala mi zaleznosc. Bylo to poczatkowo na zasadzie wymiany,"otrzymuje", "daje"; Ale zycie chcialo, ze nie moglam rownorzednie "dac", co natychmiast zostalo wykorzystane do stworzenia sytuacji narcysyzmu perwersyjnego. Teraz to juz przeszlosc, dokonalam niezbednych krokow by przeciac zaleznosc. A poniewaz sprawa jest "cienka" postaram sie nie zranic owej, usilujacej dominowac. Kiepski jestes z psychologii-natura ludzka bywa skomplikowana: sa ludzie wolni, dominujacy i niewolnicy; sa tez i mieszanki tych postaw.
        Zanim napiszesz kpiacy, zlosliwy post, zastanow sie jakim czlowiekiem jestes. Czy przyjaznym innym, czy tez sprawia ci przyjemnosc ranienie.
        • zbirone Re: co poczac ? 26.06.14, 19:18
          Dlaczego zatytułowałaś wątek "co poczac ?" - dlatego że miałaś dylemat. Spójrz więc na moją wypowiedź tak: nieco nasyciłem barwami jedną z opcji które mogłaś wybrać nie wiedząc co począć. Skoro to co zobaczyłaś po tej stronie alternatywy tak Cię zniesmaczyło, że posądzasz mnie o złośliwość, kpiny i inne bezeceństwa to dobrze. Utwierdziłaś się w swoim przekonaniu - życzę Ci by było słuszne.

          " Nie pasowala mi zaleznosc. "

          W to to nie uwierzę. Jeśli komuś nie pasuje chleb z kminkiem to go sobie nigdy pod usta nie podstawia. Inna sprawa że można liznąć to i owo a potem to wypluć, lub wysr... - ludzka rzecz.
    • lifeisaparadox Re: co poczac ? 26.06.14, 20:35
      No dobrze, ale poruszasz kwestię represji własnych odczuć w pokazanej relacji.
      Czy to minie, jak odstawisz koleżankę z podobnym problemem? Osoba jak to skojarzyłaś "narcystyczna" ma deficyt brania pod uwagę odczuć drugiej osoby. Ale sobie samej dokładnie robi to samo, co Ty odczuwasz na własnej skórze w kontakcie z nią. Represjonuje swoje odczucia, bo ma w ich miejscu swoją bańkę mydlaną o nazwie "radzę sobie i zbawię ten świat".
      Pomyślałem sobie, że być może obie "pielęgnujecie swoje deficyty". Zgaduję że ona jest dla Ciebie wygodna - bo ta relacja nie wymaga od Ciebie "autentycznego kontaktu", a Ty dokładnie dlatego jesteś wygodna dla niej. Myślę że to was do siebie przyciąga i obie korzystacie z tego perwersyjnego układu.

      Oczywiście nie wiem "co jest z Tobą", zgaduję znając podejście psychologiczne.
      Dajesz jasny komunikat "Tak dłużej nie może być, to musi się zmienić". Tylko pytanie czy zdjęcie "żelaznej kuli u nogi" będzie dla Ciebie równoznaczne z lataniem, czy staniesz w rozkroku po chwilowej uldze i dalej to samo.
      Tutaj jest właśnie miejsce na psychologa lub terapeutę.
      • kordula22 Re: co poczac ? 26.06.14, 23:40
        eee tam; Najlepiej pojal sytuacje i doradzil nvv
        • lifeisaparadox Re: co poczac ? 27.06.14, 00:29
          Moja rada wymaga dużo więcej pracy nad sobą.
    • nanie2 Re: co poczac ? 27.06.14, 08:50
      Nie tłumacz się tylko poinformuj ("nie życzę sobie kontaktów") bez podania powodów i faktycznie odetnij te kontakty. Jeśli tego nie zrobisz- dla tej drugiej osoby to będzie kolejny punkt zaczepienia, żeby podtrzymać taki układ, z którego dużo czerpie. Ona żeruje na Twoim poczuciu winy - może manipulować uczuciami, grać zranioną etc, etc.. Jeśli masz problem z tym, że w Twoim mniemaniu kogoś krzywdzisz (tak to zrozumiałam) to powiedz sobie, że musisz ratować siebie, że to jej problem, że nie możesz jej uratować ani uczłowieczyć. Po prostu natrafiłaś na taką zaburzoną osobę, kwestia losowości. Zresztą przy manipulacjach narcyzów mało kto nie wariuje :) i często wątpi w siebie, taki układ to nie jest Twoja wina. Spodziewałaś się wzajemności (jak w znajomości z każdym człowiekiem) ale tutaj czegoś takiego nie ma. I -jesli to faktycznie egzemplarz "perwersyjnego narcyza" - to nie będzie.
      Więcej, może coś podpowie:
      link1
      link2
    • psst_ona Re: co poczac ? 27.06.14, 23:57
      W ramach swojego poczucia winy piszesz, że sporo zawdzieczasz swojej przyjaciółce i ze jest ona chora na serce. Pamietaj jednak, ze w toksycznej relacji nic nie jest tak oczywiste i dosłowne, jak sie na pierwszy rzut oka wydaje. Często ktoś ofiaruje nam swoja pomoc nie z dobrego serca i empatii, lecz aby wytworzyc w relacji atmosferę zależności, gdzie on będzie na tej wyzszej pozycji, a Ty bedziesz 'dłuznikiem'. Podobnie z chorobą - bedzie ona przedmiotem szantażu i gry emocjonalnej. Aby uwolnic sie od poczcuia winy warto więc zrozumieć schemat postepowania drugiej strony i rozszyfrować jej toksyczne zagrania. Świadomośc sytuacji bardzo 'rozgrzesza' i przynosi ulgę.
      Zawsze jesteśmy powiązani zależnosciami emocjonalnymi z innymi ludźmi. Twojego problemu nie ma chyba jedynie mieszkaniec bezludnej wyspy. Człowiek o zdrowej empatii zawsze bedzie przeliczał konsekwencje swoich działań w odniesieniu do innych ludzi - bardziej czy mniej świadomie. Całe życie staramy sie osiagnąć ten wyważony srodek, to jest wieczny proces i poszukiwanie - jak pisał wyżej nvv.
      Nie mozna jednak brac nadmiernej odpowiedzialności za czyjeś uczucia. Jeżeli nadal masz poczucie winy, to mentalnie nadal tkwisz w tej relacji i dajesz soba manipulować. (najmocniej ten schemat widac w relacji z rodzicami). Każdy dorosły człowiek jest odpowiedzialny sam za siebie i sam musi uporac sie ze swoimi emocjami - złością, smutkiem, odrzuceniem. A drugi człowiek ma prawo zyć swoim zyciem. Jak to jest często cytowane 'żyć swoim zyciem to nie egoizm, egoizmem jest żądać, by ktos zył zgodnie z twoimi upodobaniami'. Zastanawiające, że czasem sami jesteśmy unieść w stanie bardzo wiele bolesnych emocji, jednak przeraża nas fakt, że ktoś ułamek z tego mógłby przezywać z naszej 'winy'. I tutaj zasadnicze pytanie - kto jest sprawcą bolesnych emocji u Twojje przyjaciółki? Ty? Jej niedojrzałośc? Jej toksyczne zachowania któe doprowadziły do rozpadu Waszej relacji? Mozna sobie jeszzce dodac pare pytań. pzdr.
      • nvv Re: co poczac ? 28.06.14, 07:58
        O, dziękuje Ci. To zdanie 'żyć swoim życiem to nie egoizm, egoizmem jest żądać, by ktoś żył zgodnie z twoimi upodobaniami' jest dla mnie w tej chwili jak z nieba zesłane.

        I faktycznie ludzie czasem coś robią dla drugiego człowieka, czego ten drugi człowiek ani nie potrzebuje, ani nie chcę, myśląc że w ten sposób pomagają (to takie "pomaganie" prawie na siłę), a potem wymagają z powrotem pomagania sobie (ale już na swoich warunkach). Co ciekawe, to tkwi gdzieś głębiej w nas, bo pradawne plemiona podobnie się wymieniały np. zdobyczami: jeden dawał co chciał, a drugi oddawał to co ten pierwszy chciał (złość pierwotnego dawcy była używana do wymuszenia wzięcia czegoś co go zaspokoi). Czyli ten co pierwszy dał zyskał pewną przewagę.

        Czyli chyba najlepiej nie przyjmować od nikogo niczego czego nie chcemy, a może prosić explicite o te rzeczy które chcemy. Gorzej gdy już wzięliśmy coś czego oddać nie możemy lub nie chcemy, świadomość na pewno pomaga, tak jak piszesz, ale z rodzicami jest sprawa śliska bo trudno jest orzec co się dziecku "należy", a za co należy być wdzięcznym. Tzn. wdzięcznym wg mnie warto być za wszystko, ale nie powinno to być przedmiotem szantażów emocjonalnych. Mnie chyba pomaga pomyślenie sobie o odwróconej sytuacji
        • psst_ona Re: co poczac ? 28.06.14, 23:23
          Gdy się blizej przyjrzeć relacji i zrobić małą wiwisekcję, uwidaczniają się nie do końca szczere i oczywiste motywy wielu działań. Wspomniane juz pomaganie moze być użyte na różnoraki sposób do zaspokojenia paradoksalnie własnych potrzeb i cełów. Jak juz wyżej napisałam, poprzez pomaganie uzyskuje się wyższą pozycję, a drugiego sprowadzamy do roli dłuznika i taki układ daje wielkie pole popisu do szantażu, stawianiu wymagań, wzbudzaniu poczucia winy itd. Tak więc pewna grupa ludzi pomagając osiaga władzę.
          Inni pomaganiem zyskuja poczucie bycia potrzebnym, przydatnym, mają swoje miejsce - to ludzie o niskim poczuciu własnej wartosci. Tacy ludzie otaczają sie słabymi, niedojrzałymi osoobami, zyja ich prroblemami i pomagają aż za dużo (dygresyjka-bo partnerów sobie wybierami zawsze sami, oni nam sie nie 'trafiają losowo').
          Jeszzce inni pomaganiem 'kupują' czyjąś uwagę, czas, zainteresowanie, sympatię. Tacy ludzie bardzo przeżywają odrzucenie czy odmowę oosby, której pomagali. Bo ich pomoc to była inwestycja, podświadomie oczekiwali w zamian zaspokojenia swoich potrzeb. Takie osoby mają skłonności do częstego obrażania się, składania roszzceń, pretensji lub nagłego zrywania relacji gdy nie dostaną tego na co czekają.
          I podobnie jest z tysiącem innych zachowań. To przemyślna i wieczna gra w której najwyższą stawką jest JA, ale przedmiotem niestety drugi człowiek. Njabardziej jest to niszczące dla dzieci - gdy są przedmiotem dla zaspokajania potrzeb swoich rodziców. Poza tym tam gdzie jest gra, tam nie ma prawdziwej bliskosci, szczerości, uczciwych emocji. Proste i szzcere uczucia sa włąśnie chyba najtrudniejsze dla dorosłych ludzi, dlatego posiłkujemy się polityką emocjonalną i manipulacjami. Ja dopiero od niedawna nauczyłam się otwarcie prosić ;)
          Z rodzicami jest zawsze ślisko i najtrudniej o mądry obiektywizm. Ale to juz temat rzeka.
          • nvv Re: co poczac ? 29.06.14, 10:01
            Apropo proszenia innych o coś, to zgaduje że u danego człowieka przeważa jeden rodzaj strachu:

            1. strach o odmowę
            2. strach, że ktoś zgodzi się wbrew sobie

            > Ja dopiero od niedawna nauczyłam się otwarcie prosić ;)

            Możesz poćwiczyć na mnie. (:

            Czytam ostatnio o "winie" jako emocji, jakie części mózgu są aktywowane, itp.
            Spodobało mi się spojrzenie na "winę" tutaj: jako postępowanie wbrew oczekiwaniu innych.
            Może receptą na to jest żyć w zgodzie w własnymi oczekiwaniami i skupić się na naszych własnych oczekiwaniach, wtedy nie będziemy mieli czasu zaprzątać sobie głowy oczekiwaniami innych. Oczywiście, tu też równowaga, ale wiele wrażliwych osób potrzebuje przechylić wahadło tej równowagi w kierunku swojej strony aby, zamiast oczekiwaniami innych, zacząć żyć swoim życiem.

            Można też pójść krok dalej i podkręcić swoje oczekiwania wobec tych, którzy mają wobec nas nadmierne (w naszym odczuciu) oczekiwania, bo oni sami mają
            • psst_ona Re: co poczac ? 29.06.14, 12:26
              >Może receptą na to jest żyć w zgodzie w własnymi oczekiwaniami i skupić się na
              naszych własnych oczekiwaniach<

              Jak najbardziej prawda. Tylko myślę najpierw trzeba mocno wiedzieć i czuć, czego się naprawdę chce, trzeba odczytać prawdziwego siebie. Bo często jednak swiadomośc naszych pragnień i oczekiwań jest pozorna. Wydaje nam się, ze robimy to co chcemy i idziemy swoja drogą, dopiero po czasie przychodzi odkrycie, że podświadomie realizowalismy wole rodziców, oczekiwania otoczenia itp. Poczucie winy potrafi byc latami (u niektórych i całe życie) jak ten świadek incognito - jest niezauważalne, nieodczuwane, a ma tak silny wpływ na nasze decyzje i wybory. To mysle cholernie trudne wyklarować takiego czystego siebie. Ale uczucie poznania swoich emocji i myśli, pewnośc w słuszności owych myśli i emocji i zaufanie do siebie mogą uwolnic od poczucia winy. Tak jak to super napisałeś 'mówić innym 'nie', gdy w sercu mamy silniejsze 'tak".

              A co do proszenia, to w moim przypadku nie chodziło o strach, lecz o wstyd ;)
              Proszenie innych o coś, (szczególnie o sprawy emocjonalne) bardzo kolidowało z moim poczuciem dumy, niezależnosci i intymnosci. Prosząc, czułam się bardzo 'naga', bo prośba obnażała moje potrzeby i słabości. No i też w przypadku, gdy ktoś spełnił moją prośbę stawałąm we wspomnianej pozycji dłuznika i miałam wobec kogoś zobowiazania (co rodziło silna potrzebe rewanżu, aby się z pozycji dłuznika uwolnić). Teraz jest juz o niebo lepiej. Pomogła mi myśl 'jestem warta tego, aby prosić o pomoc'. Uswiadomienie sobie swojje wartości pomogło mi prosić i przyjmować naturalnie, z wdzięcznoscią, dla dobra siebie, bez sztucznej potrzeby rewanżu.
              • kordula22 Re: co poczac ? 29.06.14, 19:57
                A moj problem osobowosciowy polega na duzej potrzebie wolnosci osobistej( to tylko ja chce podejmowac decyzje odnosnie wlasnego zycia, komunikacji z bliskimi i ewentualnymi przyjazniami, choc o te ostatnie, prawdziwe, niezmiernie trudno) i bardzo rozbudowenej empatii.
                I tu lezy moj wewnetrzny konflikt-chce byc wolna, lecz pewnie mam zbyt slaba asertywnosc by oprzec sie, czesto dominujacej mnie empatii; tak stalam sie ofiara szantazu emocjonalnego, bo choc "ja, wolna"mowi "nie", empatia podsuwa mi mysli o ostroznym (aby nie urazic) zakonczeniu patologicznej zaleznosci. Wlasciwie zrobilam juz wiele-pragmatycznie uwolnilam sie, lecz czeka mnie jeszcze ostatnia "rozgrywka". Powiedzenie prosto w oczy ze juz wiecej przedmiotem dominacji i manipulacji nie bede. I wiem, ze bedzie mnie to sporo kosztowalo wlasnie z powodu tej, ciazacej mi, empatii. Lecz dzieki toczacej sie tutaj dyskusji i poparciu najblizszej mi osoby wiem, ze walcze o siebie, ze mam tylko jedno zycie, ktorym chce sie cieszyc, a nie marnowac niezdrowymi ukladami.
                • nvv Re: co poczac ? 29.06.14, 20:36
                  Patrzenie prosto w oczy takim osobom chyba pomaga, trzeba by przetestować
                  • kordula22 Re: co poczac ? 30.06.14, 15:57
                    nvv czy Ty umiesz czytac z fusow? :-)
                    Otoz moja dominatorka nie odpuscila. Pomimo ze schowalam sie i nie daje zadnego znaku zycia, pisze mi e-maile wyrazajac nadzieje, ze wszystko bedzie po dawnemu. Widac brakuje jej karmy. Pozostaje mi reakcja, jak podpowiadasz-tisze....... tzn odpisze(dla spokoju), tak, tak, zobaczymy sie itp, itd., a swoje bede robila. Mam nadzieje, ze z czasem kontakty rozluznia sie i obedzie sie bez drastycznych zachowan. Choc juz raz zrobila ze mnie psychicznie chora gdy pojelam decyzje wbrew jej opinii
                    • nvv Re: co poczac ? 30.06.14, 16:51
                      Ja bym dla świętego spokoju nie deklarował się na coś czego nie chcę. Chyba, że faktycznie chcesz się jeszcze spotkać.

                      Jeśli już się odzywać, to w pewnym momencie po prostu chyba warto powiedzieć stanowcze, krótkie, bez usprawiedliwiania się: NIE.

                      Inna sprawa, że nawet "najgorsze" osoby mają swoje dobre strony i
                • psst_ona Re: co poczac ? 29.06.14, 21:09
                  kordula

                  I pewnie dzięki tej dużej potrzebie wolności osobistej potrafiłaś dostrzec manipulację i toksycznośc Twojej relacji. Powinnaś sobie za to pogratulować. Mase ludzi żyje w paskudnych związkach i relacjach w zupełnej nieświadomości, lub ma za mało siły i odwagi by coś zmienić.
                  I nie bój sie tej ostatecznej 'rozgrywki' - konfrontacja jest bardzo potrzebna. Wyznacza nowy kierunek, oczyszcza sytuację i dodaje sił. Ważne tylko, aby póxniej nie wdawać się w ponowne układy z tą osobą - musisz być silna i odporna na jej ewentualne prowokacje, szantaże i manipulacje, bo gdy ulegniesz może być tak jak pisał nvv.
                  • kordula22 Re: co poczac ? 06.08.14, 23:52
                    Niestety jest ciag dalszy niekorzystny dla mnie. By wyzwolic sie z zaleznosci wszystko urzadzilam tak by byc jak najszybciej wolna. Tymczasem moja manipulatorka odmowila mi zwrotu dostepu do mojej wlasnosci , wyznaczajac mi czas 1 roku na znalezienie kogos, kto bedzie tej wlasnosci pilnowal. A ja kogos takiego juz mam! Wiem, ze chodzi o utrzymanie dominacji. Koszmar! Juz zaplacilam powaznymi dolegliwosciami zoladkowymi wlacznie z czekajaca mnie gastroskopia.
                    Jednak do konfrontacji musi dojsc, mam zamiar uprzejmie, ale stanowczo poprosic o zwrot kluczy, a gdy odmowi bede zmuszona zmienic zamek. Tyle ze nie obejdzie sie bez niszczacego zdrowia, stresu.
    • gocha033 Co począc ? - Najlepiej od razu Trojaczki. 30.06.14, 16:45
      Trzy szczaly za jednym razem.
    • paco_lopez Re: co poczac ? 08.08.14, 20:30
      czyli jednak vampiry istnieją. amerykanie mieli rację.
    • jan_stereo Re: co poczac ? 08.08.14, 21:09
      kordula22 napisała:

      > Wiele razy bez slowa poddawalam sie gdyz laczyla mnie z nia zaleznosc.

      Brawo za brak wlasnego kregoslupa. Niczym meduza...
      • kordula22 Re: co poczac ? 09.08.14, 16:33
        Eeee, nie tak do konca meduza. Dzieli na ( na szczescie) odleglosc 1500 km i kontakty nie trwaly dluzej niz 2 tyg. Mialam z tego pewna pragmatyczna korzysc, ale od kiedy wyszlo na wierzch, ze jestem manipulowana, kregoslup mi stwardnial i choc poniose pewne straty, powiedzialam NIE.
        • kordula22 Re: co poczac ? 18.09.14, 17:18
          Ufff, stalo sie! jestem ostatecznie uwolniona od toksycznej dominatorki i manipulatorki. Nie poszlo lekko. Wcale, ale to wcale nie chciala popuscic. Dopiero twarde "nie" i ze to koniec znajomosci przeciely uporczliwe wiezy. Od tej pory ( juz miesiac) jestem na nowo soba, energiczna, rozesmiana, na nowo wierzaca w siebie, ufajaca ludziom i WOLA osoba! Swiat otworzyl sie i juz sa pierwsze , baardzo pozytywne rezultaty
    • witchland tzw. osoba toksyczna... 23.09.14, 13:20
      Te wszystkie zaburzenia, typu narcyzm itp. mozna miec w parze z wieloma innymi.

      Jak na moje oko, to wlasnie tak zachowuja sie osoby, z osobowscia "kontrolling". W sumie jest to osobowosc bardzo niedojrzala emocjonalnie.

      Jej nie chodzi o ciebie, wiec nie masz co kierowac sie poczuciem wdziecznosci i odplacania jej za to co dobre robila czy robi, ale tu chodzi o nia sama.

      Ona w ten sposob kontrolujac innych ma kontrole nad swoimi emocjami, czesto takie relacje sa budowane pomiedzy kobietami... a w tych relacjach chodzi przerzucenia swoich emocji na druga osobe. To silne emocje i czesto bardzo negatywne... Wiec ona aby 'przezyc' musi je jakos rozladowac.

      To nie jest przypadek, ze czesto wybieraja na swoje znajome i przyjaciolki osoby 'slabe' i malo asertywne, a zwlaszcza, ktore szukaja przyjazni bo sa same....Takie, ktore beda naginac do swoich planow, manipulowac. Bo przez ta osobe zyja!

      Tak wlasnie wyglada wampiryzm emocjonalny opisywanyn w ksiazkach do psychologii.

      Co robic? UCIEKAC! Nie baczac na nic. I nie kierujac sie poczuciem odwdzieczania, ona juz swoje z ciebie wyssala i wykradla na swoj paskuny sposob!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka