bardotka35
12.07.14, 03:00
"Ludzie ograniczeni, a przy tym fanatycy" - zauważył Mikołaj Gogol - "są plagą ludzkości. Biada państwu, w którym tacy ludzie mają władzę. Są nietolerancyjni i pozbawieni wszelkich skrupułów. Uważają, że cały świat kłamie, a tylko oni mówią prawdę". Rosyjski pisarz urodził się dwieście lat temu, zmarł przed ponad półtora stuleciem, lecz jego uwaga jest aktualna i dzisiaj.
Czy światu grozi rodzaj permanentnej wojny - z pozoru religijnej, faktycznie jednak wynikającej z wrodzonych ludziom atawizmów, z których jednym z bardziej destrukcyjnych jest fanatyzm - przyjaciel ignorancji i nieuctwa oraz zacięty wróg wiedzy i nauki? Akurat ta sprawa nie ogranicza się tylko do świata islamu, lecz - prawda, że w odmiennym stopniu - dotyczy również innych części świata, w tym także i Polski.
Rodzimym przykładem bezmyślności i okrucieństwa fanatyzmu, jest sprawa wywołana przez szeroko dzisiaj znanego lekarza-ginekologa z warszawskiego Szpitala Świętej Rodziny - profesora Chazana. Ten postępuje z wzorową godnością muzułmańskiego imama, realizującego wolę samego Allacha. Uniemożliwił dokonanie legalnego przerwania ciąży kobiecie, u której płodu stwierdzono tak podstawowe wady, że bez najmniejszych wątpliwości jego życie po opuszczeniu ciała matki byłoby niemożliwe. Nie tylko samodzielne życie, ale życie w ogóle, a śmierć niemowlęcia, to tylko kwestia tygodni. Profesor ginekolog powołał się jednak na klauzulę sumienia i nie tylko nie zezwolił na dokonanie zabiegu we własnym szpitalu, ale postąpił tak, by to uniemożliwić w ogóle. Powołał się przy tym na sumienie i własny pogląd na istotę życia, ale nienarodzony płód go specjalnie nie interesował.
Dokładnie tak samo traktowane są kobiety w krajach islamu. Jako matki nie mają prawa ani do płodu, ani do samego dziecka, a ich cierpienie nie ma żadnego znaczenia, ponieważ w muzułmańskim świecie o losach ich samych oraz losach ich dzieci decydują wyłącznie mężczyźni, równie pobożni, jak sam profesor Chazan.
Profesor Chazan, były poseł Piłka oraz inni "obrońcy życia". Dyskutujący mężczyźni, podobnie jak ich muzułmańskie odpowiedniki, roli kobiety w procesie powstawania nowego życia nie dostrzegają wcale, sprowadzając ją do swego rodzaju inkubatora dla męskiego nasienia.