Dodaj do ulubionych

orka na ugorze...

03.11.14, 11:53
za mną pierwsze spotkanie z psychologiem.
poruszyło we mnie wiele strun.
dziwnie się czułam opowiadając o sobie obcej osobie.
ale spotkanie dało mi do myślenia i niestety pokazało, że przede mną orka na ugorze :-(
myślę, że będzie ciężko. będzie krew, pot i łzy.
ale jeśli może to pomóc mi w poukładaniu siebie na nowo - podejmuję ryzyko.
Obserwuj wątek
    • wiolcia29_2 Re: orka na ugorze... 03.11.14, 12:12
      Gratuluję odwagi i podjętej decyzji. Terapia to faktycznie ciężka praca, okupiona tym o czym napisałaś. To podróż w nieznane z dużą ilością przygód po drodze. ;-)
      Powodzenia. :-)
      • mia17 Re: orka na ugorze... 03.11.14, 12:17
        przezornie nie dziękuję :-)
        boję się tylko, co ja w tej "podróży" znajdę...
        i co zrobię, jak mi się to nie spodoba.
    • paco_lopez Re: orka na ugorze... 03.11.14, 15:19
      obca osoba, to najlepsza osoba do opowiedzenia o sobie.
      • mia17 Re: orka na ugorze... 03.11.14, 15:31
        w sumie tak.
        tylko jest jednak bariera intymności, której się zwykle nie przekracza. nie każdemu obcemu chce się opowiadać o swoich skrytych głęboko myślach.
        wiem, że w tym przypadku jest to relacja lekarz-pacjent - i chyba to trochę pomaga.
        • wiolcia29_2 Re: orka na ugorze... 03.11.14, 17:10
          Jeśli pokonasz tę barierę, to dalej będzie już łatwiej. :)
          • mia17 Re: orka na ugorze... 03.11.14, 21:01
            o, zapewne :-)
            tylko żeby ją pokonać jakoś... :-)
            ale dziś poszło mi nie najgorzej, więc jestem dobrej myśli!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka