IP: *.k.mcnet.pl 08.09.04, 12:54
Mam pytanie - jak wasz partner zachowuje się w stosunku do byłej żony - czy
jej pomaga, jak bardzo zajmuje się dzieckiem, czy jest na jej zawołanie. Jak
sobie z tym radzicie? Jak jest granica tej pomocy? Czy jak płaci alimenty to
jest zobowiązany do kupowania bielizny i naprawiania suwaków w kurtkach
dziecku?
Obserwuj wątek
    • Gość: rzeczywistość Re: jego eks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 13:05
      Po co zadajesz takie pytania? Wiedziałas w co się pakujesz, związałas się z
      facetem z zobowiązaniami to musiałas być przygotowna na tego typu relacje.
      Dobrze o nim świadczy to, ze pomaga byłej zonie i zajmuje się dzieckiem. Widać,
      że więzi rodzinne jeszcze nie zanikły.To ty raczej jesteś zazdrosną egoistką.
      • Gość: zuza Re: jego eks IP: *.k.mcnet.pl 08.09.04, 13:15
        A nie uwazasz ze jest roznica miedzy wieziami rodzinnymi a wiezią z dzieckiem?
        Teraz jego rodzina jest tu przy mnie. Oczywiscie to dobrze o nim swiadczy ze
        zajmuje sie dzieckiem, ale pomoc bylej zonie to wg mnie przesada. Teraz ja
        jestem jego zona.
        • scylla Re: jego eks 08.09.04, 13:21
          Na czym polega pomoc żonie?
          Bo to że opiekuje się dzieckiem nie podlega dyskusji.
    • lune zuza 08.09.04, 13:21
      Gość portalu: zuza napisał(a):

      Jak jest granica tej pomocy? Czy jak płaci alimenty to
      > jest zobowiązany do kupowania bielizny i naprawiania suwaków w kurtkach
      > dziecku?

      Zniecierpliwienie czy nawet zlosc wyczuwam w twoim pytaniu :((
      'Zobowiazany' ??? moze po prostu CHCE to zrobic ; nie rozumiesz tego ze chce
      wlasnemu dziecku kupic bielizne czy suwak w kurtce naprawic ? czy sam fakt czy
      wydatek pieniezny tak cie irytuje ? przeciez to takie zwyczajne, ludzkie ... i
      po prostu DOBRE ze nie jest 'tatusiem od swieta' ale troszczy sie
      stale /lacznie z drobiazgami/ o swoje dziecko.

      lune
      • j_ar Re: zuza 08.09.04, 13:24
        niedobry, niedobry ten maz...powienien robic przelew internetowy i po sprawie,
        a on co? dran i lobuz jeden
      • Gość: zuza pomoc bylej zonie IP: *.k.mcnet.pl 08.09.04, 13:26
        Sytuacja jest nastepujaca - byla zona staje ze lzami w oczach ze sie suwak
        popsul. Albo ze telewizor nie dziala. I powiedcie mi czy naprawa telewizora to
        jest dla dziecka czy dla bylej?
        • lune zuza no pomysl troche 08.09.04, 13:41
          Gość portalu: zuza napisał(a):

          > Sytuacja jest nastepujaca - byla zona staje ze lzami w oczach ze sie suwak
          > popsul. Albo ze telewizor nie dziala. I powiedcie mi czy naprawa telewizora
          to
          > jest dla dziecka czy dla bylej?


          Dziecko tez TV oglada. Czy to cos strasznego ze i ex zona na tej
          naprawie 'odrobine skorzysta' ? strasznie duzo masz napiecia w sobie ;
          moze problem w czym innym jest, moze cos sie sypie miedzy wami ?
          jesli cos nie jest tak - to z pewnoscia nie z TEJ przyczyny ...


          lune
    • malvvina Re: jego eks 08.09.04, 13:28
      mam tez pytanie : czy chcialabys miec za partnera zlego czlowieka ?
      • Gość: zuza Re: jego eks IP: *.k.mcnet.pl 08.09.04, 13:29
        A czy Ty chcialabys miec meza, ktory bylby na kazde zawolanie swojej bylej?
        • malvvina Re: jego eks 08.09.04, 13:32
          moj eks jest na kazde moje zawolanie (nie ladne wyrazenie ale uzywam bo jest
          twoje i pewnie lepiej zrozumiesz) i moj partner ani slowa mi na ten temat nie
          powiedzial.
          a w ogole to lubie zyci w kregu ludzi ktorzy sa na zawolanie przyjaciol - lubie
          tez innym pomagac.
          • Gość: zuza Re: jego eks IP: *.k.mcnet.pl 08.09.04, 13:33
            A co na to żona Twojego eks?
            • malvvina Re: jego eks 08.09.04, 13:37
              aktualnie zony ani partnerki stalej niet ale napewno nie wybralby zazdrosnej i
              nic nie rozumiejacej z zycia baby. Nie chce przez to powiedziec ze taka jestes -
              pewnie jestes mloda i niepewna siebie. Moze bezdzietna ...?
              wiesz mi eks kompletnie jako facet wisi - spotykamy sie aby rozmawiac o
              dziecku, no i z uprzjmej przyjazni. Przeciez to minimum szacunku ktore nam sie
              wzajemnie nalezy
        • twoja_cholera Re: jego eks 08.09.04, 13:39
          wyluzuj
          wszystko zależy od ustalenia prostych zasad miedzy nim a jego eks
          i dobrej woli do ich przestrzegania - tu mówie jako była żona


          • Gość: koleżanka Re: jego eks IP: *.wrzeszcz.net / *.wrzeszcz.net 08.09.04, 14:08
            Nie dziwię się, ze wkurza Cię bycie na zawołanie byłej żony. W takiej sytuacji
            powinnaś ustalić pare zasad z mężem, powiedzieć, że pewne rzeczy Ci nie pasują.

            Nieststy co to znaczy obecność byłej w życiu męża wiedzą tylko te, które maja
            taką sytuację. najczęściej wiąże sie z posiadaniem dziecka z byłą.

            A to niby takie proste. Przecież każdego człowieka wkurza, ze jego patner miał
            przed nim inne osoby i jest zazdrosny o tę przeszłość. Nie mówiąc o
            koniecznosci kontaktów ich partnera z byłymi.

            Generalne potępienie pojawia się wtedy gdy jest dziecko z byłą. Wtedy
            oczywiście - przypisywanie egoizmu jest normalką. Bo zawsze niby jeśli pomaga
            matce to też dziecku.

            Generalnie pogadaj z mężem! W końcu to wasze wspólne życie. Ty6 nie jesteś
            jedynie dodatkiem i obserwatorem.
            • glassempire Re: jego eks 08.09.04, 14:44
              Generalnie nasuwa mi sie takie stare powiedzenie: widzialy galy co braly.
              Cytuje: "przeciez kazdego czlowieka wkurza ze jego partner mial przed nim inne
              osoby...".
              Nie. Nie kazdego. A jesli jest sie zazdrosnym o przeszlosc partnera to bierze
              sie takiego bez przeszlosci zeby sobie, jemu/jej i ewentualnej/emu eks nie
              zatruwac zycia, comprende?
              Zycie to pasmo ciaglych kompromisow i to wlasnie jest kompromisem gdy mamy
              partnera "po przejsciach", z dzieckiem i nie robimy trudnosci czy scen gdy
              potrzebuje byc dobrym ojcem.
              Im dwojgu jako malzenstwu nie wyszlo. Dlatego teraz jest z Toba. Kocha Cie. Ale
              dziecko tez kocha. Zony ktora mial, ktora kiedys kochal i z ktora jakis czas
              zyl, dzielil stol, loze i kase nie wymazesz z jego przeszlosci bo to niemozliwe.
              Zona istnieje - i to sobie zakonotuj - ale jako PRZESZLOSC z ktora sie na pewno
              Twoj partner rozliczyl a ze jest facetem na poziomie to nie opowiada o niej jaka
              to z niej kur*a byla ale stara sie pomoc jak czlowiek czlowiekowi, chce utrzymac
              stosunki na poziomie bo to ze nam w malzenstwie nie wyszlo to nie znaczy ze mamy
              sie znienawidziec.
              Jesli jest z Toba, kocha Ciebie to znaczy ze Ciebie wybral. Jego eks zona byla
              inna, za co innego ja kiedys kochal i NIE POROWNUJ SIE Z NIA, OK? Bo to nie tak
              dziala.
              A co Ty do niej czujesz? Zazdrosc ze miala go pierwsza? Nie sadzisz ze to
              glupie, puste i dziecinne?
              Poza tym dziecko sie na swiat nie prosilo i ma ojca jak i matke.
              Zona tez pewnie nie chce powrotu tego zwiazku bo skoro sie rozwiedli to na
              cholere sklejac rozbity kubek - i tak na nic sie nie zda...
              Mam to samo za soba tylko z tej innej perspektywy, jest tu gdzies na forum moj
              niedawny topik na ten temat.
              Zyj i daj zyc innym. Pogodz sie z tym ze ma dziecko i bedzie je mial az do jego
              smierci. I ze to dziecko na pewno kocha. Powinnas byc dumna ze jest tak
              odpowiedzialnym, obowiazkowym facetem, zdolnym do milosci ojcowskiej nawet w tak
              utrudnionych warunkach.
              Pozdrawiam
    • glassempire Re: jego eks 08.09.04, 14:50
      Tu jest ten topik
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=15470026
      Jeszcze jedno mi sie nasunelo - a czy nie wydaje Ci sie ze jemu tez nie jest
      latwo? Ze czuje ze Ty niezbyt to aprobujesz? Ze moze chwilami czuje sie jakby
      cos robil wbrew sobie, komus kogo kocha?
      Wiesz, chyba nadeszla dla Was obojga pora szczerej rozmowy. Spokojnie. Zrob dwie
      dobre, mocne kawy i usiadzcie naprzeciwko siebie, spojrzcie sobie w oczy i
      powiedz mu to wszystko co nam tutaj napisalas, OK? To jak odczuwasz jego pomoc
      bylej zonie... No, wszystko co czujesz w tej sprawie.
      A potem wpadnij tu do nas i powiedz co dalej.
      :)
    • Gość: glajda Re: jego eks IP: *.wmc.net.pl 08.09.04, 15:19
      Glassempire dobrze mówisz, tylko na cholerę wyjeżdżać z tym łożem.
      Niepotrzebnie, rozdrażnia Zuzę.
      A po rozwodzie Mąż ma obowiązki TYLKO WOBEC DZIECKA. Nie twórzmy wielorodzin.
      Skoro męzczyzna/kobieta WYBRALI, to niech bedą konsekwentni. Inaczej bardzo
      utrudniają nowemu partnerowi pogodzenie sie z przeszłością /co jest bardzo
      trudne dla partnera bez przeszłosci, Zuza mi na taką wygląda/ i nawiązanie
      przyjaznych więzi z dzieckiem z poprzedniego małżeństwa. Teorie, prawienie o
      tym że coś TRZEBA tudzież WIEDZIALY GAŁY nic nie pomogą.
      Co to jest, była żona zapłakana przychodzi w sprawie telewizora? Dla mnie to
      chore.Ona musi zrozumieć, ze NIE MA JUŻ MĘŻA.Tak jest zdrowiej, także dla
      niej.Jeżeli natomiast poprosi DZIECKO, sytuacja wygląda inaczej.
      Ktoś -malvina? pisze że jej ex jest na każde jej zawołanie. A ciekawe, czy Ona
      jest na każde zawołanie ex. Czy np. pierze mu koszule i gotuje rosoł? A jeżeli
      tak, to czy Jej obecny nie ostrzy wlasnie noża?
      Nie jesteśmy aniołami. Chyba dobrze o tym pamietac i nie budzić bestii.
      Pozdrawiam, A.

      • Gość: zuza Re: jego eks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 15:49
        Słuchajcie, ja nie mam nic do dziecka, wręcz przeciwnie - bardzo je lubię.
        Chodzi mi tylko i wyłącznie o byłą żonę. Ja sama osobiście kupuję różne rzeczy
        dziecku i cieszę się że ono się cieszy. Dzięki Glajda, za wsparcie. Mi się
        wydaje że własnie tworzenie wielorodzin, jak np podaje Malwina, jest chore.
        Obowiązki i prawa on ma już tylko i wyłącznie wobec dziecka.
        A rozmawiamy o tym z mężem już jakiś czas. On nie rozumie, że zawożąc TV do
        naprawy (że się posłużę tym przykłądem) nie usamodzielnia byłej żony. OK,
        rozumiem, pewne rzeczy robi się dla dziecka i przy okazji korzysta na tym żona.
        Ja nie jestem złośliwa i niczego jej nie żałuję. Ale są pewne granice pomocy
        byłej żonie. Dziecku natomiast należy się wszystko. I OK, niech zawiezie ten
        suwak do naprawy, bo jak ktoś wcześniej napisał, może po prostu tego chce. Ale
        niech to nie będzie latanie na każde zawołanie eks.
        • Gość: zuza Re: jego eks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 15:57
          Jest jeszcze jedna rzecz, o której powinnam powiedzieć na początku - otóż mój
          mąż wyjaśniając swoje postępowanie (pomoc eks) twierdzi że ona jest biedna, ma
          dwie lewe ręce i jest niezdara, nie potrafi załatwić czegokolwiek. I że on to
          zrobi lepiej. I co Wy na to? malvina, jak Ty byś się czuła w takiej sytuacji?
          • malvvina Re: jego eks 08.09.04, 18:56
            nie widze nic w tym strasznego. On jest po prostu z rasy swietych bernardynow
            (psow ! :-)
            a jak cie zazdrosc dusi to powtarzaj sobie : "wczorajszy deszcz nie moze mnie
            zmoczyc"

            I co Wy na to? malvina, jak Ty byś się czuła w takiej sytuacji?
        • malvvina Re: jego eks 08.09.04, 18:53
          nie mamy wobec siebie zadnych obowiazkow ani praw - po prostu normalne relacje
          cywilizowanych spokojnych ludzi. Sasiad mi pomoze korki naprawic a eks mialby
          odmowic ??? to by dopiero bylo chore . No i dowod ze nieskonczone.
          Mamy sie z bylym mezem nieznosic tylko dlatego ze komus to sprawia przyjemnosc ?

          Mi się wydaje że własnie tworzenie wielorodzin, jak np podaje Malwina, jest
          chore.
          > Obowiązki i prawa on ma już tylko i wyłącznie wobec dziecka.
          • zgryzliwa_raszpla Re: jego eks 09.09.04, 08:27
            malvvina napisała:

            > nie mamy wobec siebie zadnych obowiazkow ani praw - po prostu normalne
            relacje
            > cywilizowanych spokojnych ludzi. Sasiad mi pomoze korki naprawic a eks mialby
            > odmowic ??? to by dopiero bylo chore . No i dowod ze nieskonczone.
            > Mamy sie z bylym mezem nieznosic tylko dlatego ze komus to sprawia
            przyjemnosc

            nie znamy szczegolow, jak to jest u zuzy.
            jezeli bylej zonie sasiad naprawia korki, sasiadka suwak a a eks ten telewizor-
            to wszystko w porzadku.
            ale jesli to eks naprawia korki, suwak, telewizor, itd to ktos tu zwiazku
            poprzedniego jeszcze nie zakonczyl..
            trzeba znalezc eks-zonie nowego chlopa to odpusci bylemu :))




      • glassempire Re: jego eks 08.09.04, 17:26
        "...tylko na cholerę wyjeżdżać z tym łożem..."
        No bo to PRAWDA! Chyba Zuza miala tego swiadomosc gdy wybrala partnera po rozwodzie.
        Sa granice i z tym sie zgodze ale jak juz ktos wspomnial - to on i ona te
        granice wyznaczaja. I Ty, Zuzo. Ale pamietaj o zobowiazaniach. Co do dziecka -
        mozesz go lubiec ale nto nie Ty jestes jego matka.
        Ja wiem ze prawda jest bolesna ale dopoki jej nie przerobisz, nie uswiadomisz
        sobie ze tak bylo jest i bedzie to bedziesz cierpiec a wyobraznia pracowac na
        wysokich obrotach.
        Jestescie razem, tworzycie zwiazek - pogadaj z nim, zapytaj dlaczego na tak
        szeroka skale pomaga swojej bylej zonie (jesli jest niezaradna to niech sobie
        nowego meza poszuka, mezczyzni lubia takie kobiety bo przy nich latwo im sie
        wykazac i poczuc mezczyzna). Czy jest miedzy nimi jakas wczesniejsza umowa?

        Wiazemy sie z drugim czlowiekiem. Nie tylko z nim samym ale z jego przeszloscia,
        rodzina, wadami, nawykami, chorobami. Nie mozna zwiazku traktowac "wybiorczo"
        (kocham ciebie chce byc z toba ale nie akceptuje twojej przeszlosci) bo to
        niemozliwe.
        Zaraz, zaraz - a niby kto powiedzial ze zycie to bajka? Ze malzenstwo czy inszy
        zwiazek dwojga ludzi to sielanka?
        Malzenstwo to ciezka praca i sztuka kompromisu - szczegolnie gdy ma sie partnera
        "z odzysku".
    • Gość: rzeczywistość Re: jego eks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 16:08
      wywolałaś ten temat , bo oczekiwałaś współczucia i potępienia dla działań eks
      zony. Czy sądzisz, ze poprzednie zycie mozna tak poprostu odciąć, przekreślić?
      To wymaga czasu!!!
      Granicy takiej pomocy nie ma, każdy sam ja określa- ile chce dać, jak pomóc i
      tak zrobił twój mąż.
      Z twoich wypowiedzi wynika, że byłabyś szczęśliwa, gdyby ta eks zniknęła raz
      na zawsze z waszego życia - " oby piekło ją pochłonęło, zniknęła w odchłani i
      niebycie, oby nigdy się nie narodziła."
      • Gość: zuza Re: jego eks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 16:13
        współczucia nie oczekiwałam, oczekiwałam rady. A rzeczywiście "widziały gały co
        brały" i wiążąc się z nim wiedziałam że jego była rodzina będzie obecna w
        naszym życiu. Ale nie w ten sposób. A jego była żona jak się dowiedziała o
        naszym związku, to się właśnie uaktywniła z wołaniem o pomoc. I niestety
        dziecko jest kartą przetargową. Wydaje mi się czasami, że on jest na jej
        zawołanie tylko dlatego, żeby ta nie ograniczyła mu kontaktów z dzieckiem, a
        takie próby już były.
        • glassempire Re: jego eks 08.09.04, 17:52
          Zuza - tu moze rownie dobrze dzialac schemat nastepujacy (bardzo czesto
          spotykany tylko rzadko sie o nim mowi): sa po rozwodzie bo im nie wyszlo a nie
          dlatego ze kogos mieli. Jakis czas sa osobno ale nie maja nowego partnera.
          Wiec... czesto jedna ze stron podswiadomie liczy ze moze cos z tego jednak
          bedzie, ten zwiazek sie dla niej nie konczy rozwodem ale w pewnym sensie,
          psychicznie, mentalnie trwa nadal. Bo sie spotykaja, pomagaja sobie, rozmawiaja
          jak dawniej tylko nie sa juz malzenstwem na papierze (nazwijmy to tak).
          Wiesz, to sie zdarza jak (uzylam juz tego okreslenia) ktoras ze stron nie
          rozliczy sie calkowicie z przeszloscia i nie "rozwiedzie" do konca, nie
          uswiadomi sobie ze powrotu nie ma.
          I teraz - widzisz - on ma Ciebie, jestescie razem, pieknie ladnie - a ona
          sama... Oczywiscie to nie jest Twoja ani jego wina (nie rozpatrujmy tego zreszta
          w takich kategoriach wina, nie wina pieprzenie w bambus) ani jej - tak wyszlo.
          Tylko ona moze chce te pepowine choc w minimalnym stopniu utrzymac...
          On sobie Ciebie znalazl i ona wtedy poczula sie... zagrozona. Wiem, to brzmi jak
          paradoks. Teraz robi sie niefajna sytuacja, niewygodna na pewno i denerwujaca.
          Wiele zalezy od tego jaka ona jest kobieta, czy umie myslec logicznie i wyciagac
          wnioski, czy pracuje nad tym zeby pogodzic sie z wlasna samotnoscia. jesli kogos
          by znalazla to pewnie sprawa bylaby zalatwiona i atmosfera by sie oczyscila.
          Nie trzymam zadnej ze stron - chce spojrzec na problem w wielu aspektow. Bo
          jestes Ty, Twoj maz, jego eks i ich dziecko...
          Ni ma lekko... A emocje emocjami. Zazdrosc zazdroscia. Zdrowy rozsadek czesto
          idzie sie pasc...
          Nie wiem - moze jak Cie to naprawde bedzie coraz bardziwj wqrwiac to pogadaj z
          nia. Ale naprawde z kultura, bez oskarzen - pokaz klase.
      • Gość: rozwódka Re: jego eks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.04, 01:39
        Moja next ma właśnie takie zamiary...Mój ex mąż próbował mi pomóc w trudnej
        sytuacji finansowej, choć nie prosiłam go o to /jestem z tych "zaradnych"
        kobiet/, ale jak ona się dowiedziała...Nasze dziecko jest tam traktowane jak
        coś gorszego /ona ma własną córkę/, mój ex ma mało czasu dla własnego dziecka,
        ze mną, jak ona nie słyszy, rozmawia normalnie, jak ona jest obok słyszę:"nie
        chcę z tobą rozmawiać i kontaktować się"...
        Nie chcę od niego pomocy, do niczego się nie wtrącam, ale jak są problemy z
        dojrzewajacym chłopcem, ojca BRAK...bo tamta chce go mieć wyłącznie DLA SIEBIE
        i swojej córki...
        A to chyba WŁASNE dziecko ma większe prawa do ojca...
        Dlatego nie rozumiem postów Zuzy...
        Twój mąż ma przeszłość, o którą nie powinnaś być zazdrosna...Masz szczęście, że
        nie jesteś SAMA, z dzieckiem/dziećmi za które musisz czuć się odpowiedzialna,
        bo ich tata ma "cerbera", który nie rozumie, że chociaż opuścił dawną żonę, NIE
        MOŻE opuścić WŁASNEGO dziecka...
        • Gość: zuza Re: jego eks IP: *.k.mcnet.pl 10.09.04, 09:26
          Sytuacja głupia co najmniej. Ja taka nie jestem. Nie traktuję jego dziecka
          gorzej, dziecko bardzo mnie lubi i ja lubię dziecko. Oczywiście nie mam zamiaru
          wkraczać w kompetencje matki. Ja nie chcę odciągać ojca od dziecka. Dla dziecka
          niech on robi wszystko. Ale niech to robi dla dziecka. Razem wyjeżdżają na
          wakacje i ja to szanuję. Sama nawet go namawiam na wizyty u dziecka. Ale teraz
          ja jestem jego żoną.
          • Gość: rozwódka Re: jego eks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.04, 11:18
            Mnie się wydaje, że chęć pomocy byłej żonie /tak jak każdemu innemu
            człowiekowi/ może być czymś naturalnym, w końcu spędzili ze sobą
            kilka/kilkanaście lat, to spory kawałek życia, i czy tego chcesz, czy nie, jest
            to faktem i nie da się go wymazać z pamięci. Wiem po sobie, że opuszczone żony,
            zwłaszcza po wielu latach wspólnego zycia mają problem z uwolnieniem się od
            przeszłości i nawiązaniem nowej rodziny, zwłaszcza, jeśli mają dzieci...Faceci
            wolą panie bez zobowiązań,wolne...Ona może nie radzić sobie ze zwykłymi
            trudnościami, które w domu były zajęciem mężczyzny, zapewne ma deprechę,
            zdołowane poczucie własnej wartości... Może dlatego ona zwraca się do niego o
            pomoc, nie chce się czuć samotna...Rozwód to totalna destrukcja dla opuszczonej
            kobiety, zwłaszcza po 40-tce, z dziećmi na wychowaniu...Jak byś czuła się na
            jej miejscu?
            Jeśli go kochasz, powinnaś mieć do niego zaufanie, a z tego co widzę, raczej
            jest marne...Obawiasz się, że on może wrócić do dawnego życia, jesteś o nie
            zazdrosna, ale jak pisałam, to jest fakt...Masz pewność, że będziesz do końca
            tą jedyną? Jak zdradził żonę, to zrobi to następny raz, bo hamulce przestały
            działać /pierwszy raz jest najgorszy, potem to już nie problem/ ciebie też to
            może czekać, chociaż ci tego nie życzę...
    • Gość: rzeczywistość Re: jego eks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 16:21
      A brałaś pod uwagę taką wersję, że on chce być na każde jej zawołanie i może
      uświadomienie tego faktu tak bardzo cię niepokoi. Może wszystkie uczucia i
      więzi do eks jeszcze nie wygasły? Może chce się z nią kontaktować, a te "prace"
      mu to ułatwiają i są łatwym pretekstem? Może ona wyczuwa jego słabość i to
      wykorzystuje?
    • Gość: suwak Re: jego eks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 23:05
      Nigdy nie ma się innego człowieka na wyłączność. Pomyśl tak - facet może robić
      to, co chce...
      Co złego w tym, że chce pomagać?
      Lepiej mieć koło siebie nieczułego sukinsyna???
      Jakie te wszystkie panny są naiwne i głupiutkie.
    • basilea Re: jego eks 08.09.04, 23:35
      tak sobie mysle ze to niezle dla ciebie jesli troszczy sie o dziecko i byla.
      kiedys gdy cie kopnie jak swa byla tez ci naprawi suwak i odwiezie tivi do
      naprawy.bedzie cie to cieszyc zobaczysz ze trafil ci sie normalny gosc a nie
      dupek olewajacy to co poza nim
      • zgryzliwa_raszpla Re: jego eks 09.09.04, 08:18
        basilea napisała:

        > tak sobie mysle ze to niezle dla ciebie jesli troszczy sie o dziecko i byla.
        > kiedys gdy cie kopnie jak swa byla tez ci naprawi suwak i odwiezie tivi do
        > naprawy.bedzie cie to cieszyc zobaczysz ze trafil ci sie normalny gosc a nie
        > dupek olewajacy to co poza nim

        coz za wspaniala wypowiedz. zenada.

        a skad wiesz ze ten "normalny gosc" wszystkim bylym jest gotow pomagac a nie
        tylko tej jednej?prorokini??:))))
        • basilea Re: jego eks 09.09.04, 13:05
          zgryzliwa_raszpla napisała:

          > basilea napisała:
          >
          > > tak sobie mysle ze to niezle dla ciebie jesli troszczy sie o dziecko i by
          > la.
          > > kiedys gdy cie kopnie jak swa byla tez ci naprawi suwak i odwiezie tivi d
          > o
          > > naprawy.bedzie cie to cieszyc zobaczysz ze trafil ci sie normalny gosc a
          > nie
          > > dupek olewajacy to co poza nim
          >
          > coz za wspaniala wypowiedz. zenada.
          >
          > a skad wiesz ze ten "normalny gosc" wszystkim bylym jest gotow pomagac a nie
          > tylko tej jednej?prorokini??:))))

          Zgryżliwa raszpla to dobry nick dla ciebie.:)
          • zgryzliwa_raszpla Re: jego eks 09.09.04, 13:07
            basilea napisała:
            >
            > Zgryżliwa raszpla to dobry nick dla ciebie.:)

            nie bez powodu go utworzylam,determinuje postac :)
    • Gość: zuza Re: jego eks IP: *.k.mcnet.pl 09.09.04, 09:30
      Słuchajcie, już postanowione, idziemy z tym do psychologa rodzinnego. Może mi
      pomoże się wyluzować, a jemu otworzy oczy, że podtrzymuje związek (świadomie
      lub nie). Ja niestety nie jestem taka jak malvina żeby tworzyć jakieś chore
      układy wielorodzinne (a propos, malvina, Twój eks nie ma partnerki, może
      własnie dlatego że jest na każde Twoje zawołanie, że nie pozwalasz mu zacząć
      nowego życia. A co będzie jak nową kobietę znajdzie i nie będzie już na każde
      Twoje zawołanie?).
      Łatwo jest oceniać innych. Szczególnie jeżeli samemu nie było się w podobnej
      sytuacji. Najłatwiej powiedzieć, że ktoś jest egoistą czy zazdrośnicą. I co z
      tego. Ja nie jestem wredna czy zazdrosna. Po prostu zastanawiam się, gdzie jest
      granica i czy w ogóle jest. Nie chcę nikogo do niczego zmuszać, stawiać spraw
      na ostrzu noża. Zdaję sobie sprawe z przeszłości męża, ja też nie byłam
      dziewicą. Ale jest subtelna różnica pomiędzy tym czy ktoś chce pomagać i
      naprawia ten suwak bo go to cieszy i nie chce byc niedzielnym tatusiem tylko
      chce uczestniczyć głęboko w życiu dziecka, czy naprawia ten suwak bo eks
      zapłakała (naprawdę) że sie popsuł. I czy ta naprawa to jest dla dziecka czy
      dla niej. Czy płacąc za różne rzeczy pomimo alimentów nie stwarza sytuacji "a
      co będę szukać lepszej pracy, jak mi zabraknie to powiem ojcu dziecka żeby mi
      dał".
      • fp Re: jego eks 09.09.04, 09:41
        Wiesz, moja znajoma zwiazala sie z facetem , jest zakochana i szczesliwa.
        Ale sytuacja jest taka: on od 2 lat nie mieszka z byla zona, nie maja dzieci,
        ale on byla zone utrzymuje, pomaga, oplaca jej mieszkanie itd. "bo ona teraz
        studiuje, i potrzebuje, i nie ma pracy".. Ale przeciez ona ma swoja rodzine,
        przyjaciol itd...nie tylko jego.
        Dla mnie to nie jest normalne.
        Ale milosc jest slepa.
        • Gość: zuza Re: jego eks IP: *.k.mcnet.pl 09.09.04, 09:58
          Współczuję Twojej znajomej. Piszesz, milość jest ślepa. Jaka miłość? Chyba do
          byłej. A facet bigamista. Ciekawe, jak się czuje w dwóch związkach. To jest tym
          bardziej dziwne, że nie ma dzieci.
          • Gość: była Re: jego eks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 10:15
            dziewczyny, to że ktoś pomaga byłej nie jest niczym złym,
            mój były mąż pomógł mi w trudnej sytuacji finansowej,
            poprosiłam go nie wiedząc jak zareaguje,
            okazał się przyjacielem, pomógł, w jakiś sposób uregulowało to nasze wzajemne
            relacje ,
            przeszłość została zamknięta, w nowej rzeczywistości jesteśmy juz tylko byłymi
            i nic tego nie zmieni,
            jesli będzie w potrzebie może na mnie liczyć , ja na niego też

            • Gość: była Re: jego eks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 10:40
              nie chodziło mi o jakieś sytuacje naciągania, grania,
              może tak , stosunki dyplomatyczne zamiast zimnej wojny,

          • Gość: glajda Re: jego eks IP: *.wmc.net.pl 09.09.04, 10:23
            Z psychologiem rodzinnym to świetny pomysł.
            A co do tworzenia tzw."przyjaźni" po rozwodach - nienaturalne i niedobre. Ktoś
            powiedział :"Zawsze można przejść od przyjaźni do miłosci, ale nie można na
            odwrót." Tak też mowi moje doświadczenie. Rozstanie, rozwód, to porażka. Nawet
            jeżeli robi się to "pokojowo", i tak jest to klęska. Przecież miało być na
            zawsze! Te uczucia, skomplikowane kłębowisko uczuć odbiera lekkość i
            spontanicznośc kontaktu.Jest tu coś skażonego, nieczystego.Jest różnica miedzy
            traktowaniem drugiej strony jak człowieka,a'byciem na każde zawołanie'.
            Nie umiem wyrazić tego lepiej, podsumuję może - dystans jest zdrowszy zarówno
            dla stron, ktore się rozstały, jak i dla ich partnerów. I nie chodzi tu o to,
            że jakieś sprawy "zostały niedokończone". Tu chodzi o liczenie sie z uczuciami,
            własnymi i partnera, tymi jawnymi i niejawnymi, słowem akceptacja tego, że
            jesteśmy ludźmi, a nie doskonałymi Aniołami. Do tego dochodzą względy
            pragmatyczne - nie mamy nieograniczonego zasobu sił, doba nie ma 50 godzin.
            Poświęćmy naszą energię na budowanie związku, nie pozwólmy by kałuże po
            wczorajszym deszczu błociły nam buty :).
            • Gość: zuza Re: jego eks IP: *.k.mcnet.pl 09.09.04, 10:35
              Też mi się tak wydaje. Skoro ludzie sie rozwodzą / rozchodzą to nie po to żeby
              się potem zapraszać na święta. Oczywiście, nie mam na myśli tego żeby
              przechodzić na drugą strone ulicy, czy żeby się upokażać i być wobec siebie
              wrogim czy złośliwym. A wydaje mi się, że jeżeli ktoś jest na każde zawołanie
              eks, to czuje się cały czas za tę osobę odpowiedzialny. W takim wypadku niech
              wraca do związku.
              Ja mam nadzieję, że uda się nam wyjaśnić tę sytuację.
          • Gość: baba Re: jego eks IP: *.acn.waw.pl 09.09.04, 15:06

            On to robi z poczucia winy, ze odszedl i jest szczesliwy z inna, tak jak maz zuzy.
            Poczucie winy jest jednym z najbardziej irracjonalnych odczuc, a z takich
            najtrudniej sie wyplatac.
            Jego byla zona nie dopuszcza do swiadomosci, ze go stracila, co to poczucie
            winy jeszcze wzmacnia.Decydujac sie na rozwod zupelnie nie zdawala sobie sprawy
            z konsekwencji.
            Zmienic sie moze tylko wtedy, gdy maz zuzy sie zmieni,w czym psycholog moze pomoc.
            Pozdrawiam
            • Gość: zuza Re: jego eks IP: *.k.mcnet.pl 09.09.04, 15:15
              Też mam takie wrażenie że tu chodzi o poczucie winy. Tylko powiedz to
              facetowi ;)))))
      • malvvina Re: jego eks 09.09.04, 12:40
        na marginesie : ja eksa o nic nie prosze
        po prostu wiem ze jest na moje zawolanie
        tzn pomocny jak bede potrzebowala
    • alfika Re: jego eks 09.09.04, 10:58
      jest zobowiązany robić wszystko to, co normalnie robi normalny ojciec -
      przecież bycie rodzicem nie polega jedynie na płaceniu alimentów!
      w czym więc problem? - nie czujesz się pewnie w swoim związku? nie masz
      wrażenia, że mąż jest tylko Twój? - nigdy nie będzie - to osobny, wolny człowiek
      - miłośc polega również na nawet nie tyle pogodzeniu się z tym, co aprobowaniu
      tego faktu ;)

      na dodatek wybrałaś na męża człowieka z dzieckiem, więc właściwie też możesz
      spokojnie czuć sie odpowiedzialna za to dziecko, za jego jak najlepsze
      samopoczucie, bliskość z nim - to może być świetny układ, wierz mi - choć
      zawsze - jak w każdej rodzinie - mogą się zdarzać kwaśne słowa :)

      a co do bliskich czy niezbyt bliskich więzi z byłą żoną - nie możesz po prostu
      nazwać tego, czego się obawiasz i spokojnie powiedzieć o tym swojemu mężowi?
      może razem znajdziecie sposób na rozwiązanie problemu?
      • Gość: zuza Re: jego eks IP: *.k.mcnet.pl 09.09.04, 11:07
        Być może źle sformułowałam moją pierwszą wypowiedź - teraz sprostowanie: MI NIE
        CHODZI O DZIECKO. Ale widzisz jaka skomplikowana jest ta sprawa. Jak tylko
        zaczynam mówić o relacji z byłą KAŻDY myśli, że chodzi mi o dziecko. A mąż jest
        tylko mój, w relacji z byłą rodziną jest OJCEM a nie mężem. I rozmawiam z nim i
        mówię jasno, że nie chodzi mi o dziecko, tylko o eks, ale nic z tego nie
        wynika. On nie rozumie. Dlatego podjęlismy decyzję o pójściu do psychologa.
        • Gość: bea Re: jego eks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.04, 11:30
          On nigdy nie będzie tylko "twój", ma przeszłość, i wiążąc się z takim
          człowiekiem musiałaś być tego świadoma, jak zycie może się układać. Z tego, co
          piszesz, wyrażnie widać, że masz obawy co do swojego związku...
          Ja nigdy nie powiedziałam swojemu mężczyżnie, że nie może się z kimś
          kontaktować, w tym - z byłą...
    • Gość: glajda Re: jego eks IP: *.wmc.net.pl 09.09.04, 13:04
      To, ze NIE ROZUMIE świadczy jak najlepiej o uczuciu Twojego męża do Ciebie. Z
      Jego strony nie ma niczego ponad altruistyczna pomoc matce jego dziecka, troska
      by Dziecko mialo dobrze. To bardzo dobry czlowiek, dobrze wybralas. Ale Twoim
      zadaniem jest Go chronić, bo tacy ludzie są wykorzystywani.Niech psycholog
      pomoze Mu uswiadomić sobie, ze Ex to duża dziewczynka, biegle Nim manipulująca.
      Bo placzliwe telefony do ex z powodu popsutego telewizora to manipulacja.
      I jeszcze pytanie takie mi się nasunęło, przede wszystkim do Glass - skąd
      wiesz,że mąż Zuzy KOCHAł swoja ex? Ja wiem z całą pewnością, ze mój ex nigdy
      mnie nie kochał, co obecnie wcale mnie nie martwi :).
      Pozdrawiam, A.
      • Gość: zuza Re: jego eks IP: *.k.mcnet.pl 09.09.04, 14:16
        Glajda, szkoda że mój mąż Cię nie zna i nie może porozmawiać. Trudno zrozumiec
        ludziom, że jak mówię "nie naprawiaj suwaka w kurtce dziecka" to nie znaczy że
        jestem przeciw dziecku. Że jest to pomoc eks. Że jest to szantaż "jak nie
        będziesz robił co ja chcę to nie pozwole ci widywac sie z dzieckiem". Bo co
        innego jak on sam zauważy ten posuty suwak i pojedzie go naprawić, a co innego
        jak była sie nim wysługuje. Ja naprawdę życzę jak najlepiej tej kobiecie, niech
        sobie szybko kogoś znajdzie, bo jak ona bedzie szczęśliwa, to nam wszystkim
        będzie się żyło lepiej. Ale z drugiej strony on nie widzi, że przez to że jej
        pomaga nie odcina tej pępowiny, trzyma ją w związku, nie pozwala żyć swoim
        życiem. On twierdzi, że ona nie jest zdolna do manipulacji. I jaki mam mieć na
        to argument? Idziemy do psychologa, którego on wybrał. Mam nadzieję, że ta cała
        historia skończy się dobrze, że być może minie jeszcze trochę czasu zanim on to
        do końca zrozumie i zmieni swoje postępowanie. Wiesz, masz rację w tym co
        piszesz, ale ta cała sytuacja staje się trochę męcząca. I powiem Ci,Glajda, że
        ja sama mogę pojechać z tym suwakiem, wiesz o co mi chodzi. Ale niech to nie
        będą chore układy i związki.
        Pozdrawiam serdecznie.
      • glassempire Re: jego eks 09.09.04, 14:44
        ... jeszcze pytanie takie mi się nasunęło, przede wszystkim do Glass - skąd
        > wiesz,że mąż Zuzy KOCHAł swoja ex?...
        Dzizes Krajst nie wiem. Nie wiem tez czy suwak byl plastikowy czy metalowy a
        kurtka przy ktorej sie urwal czerwona czy niebieska!
        Jestesmy na forum i tutaj jesli ktos zadaje pytanie to raczej ogolnie, nie
        opowiada o szczegolach, chce pozostac anonimowy. Wiec stad liczne uogolnienia,
        starania aby mimo "niewielu danych" jakos doradzic, sieganie po wlasne lub
        znajomych doswiadczenia. To nie sa prawdy jakies absolutne tylko moje wlasne
        dywagacje, co mnie sie nasunelo. Posluguje sie tez miedzy innymi stereotypami
        jak: skoro bylo malzenstwo, jest z niego dziecko, przezyli razem jakis czas to
        cos tam ich musialo polaczyc - a najladniej wypada wspomniec o milosci, nieprawdaz?
        Nie jest znowu az tak wiele zwiazkow ktore powstaly bez milosci (no,
        przynajmniej tego co nazwane wtedy zostalo "miloscia"), bez jakiejs wiezi - no
        to co - dwoje obcych ludzi nagle spotyka sie na ulicy, patrza na siebie i
        stwierdzaja: wiesz, a moze tak sie chajtniemy, fajnie bedzie!
        Zawsze jest jakis powod do zawarcia zwiazku malzenskiego. W Twoim przypadku,
        Glajdo - tez taki byl. Moze eks powiedzial Ci ze Cie nie kochal pod wplywem
        zlosci, zeby Cie zranic (o, takim czyms mozna przypierdzielic na dlugie lata)?
        Moze cos tam bylo cieplego miedzy Wami na poczatku... A nawet jesli Cie nie
        kochal, jesli Wasze malzenstwo oparte bylo na czyms zgola innym - to juz jest po
        wszystkim i teraz mozesz spotkac kogos kto Cie pokocha. Odrobic stracony czas.
        I widzisz - teraz tez wyciagam wnioski z sufitu - ale tak juz jest na forum.
    • marusia_ogoniok Ej wy, podróby.... z przeszłością...hahahaha... 09.09.04, 15:19
      Cóz to za suwak, do qr** nędzy, który wam kością, obciągniętą prezerwatywą
      smakową w gardle stanął i trzeba go wozić do naprawy? To ten od wykonywania
      tych.......no, frykcyjnych? Na innego wachy szkoda.... i tego strzępienia
      ozorów ... szczęśliwe bidulki...niezrozumiane... pójdźcie do mnie wszystkie...
      ja was chujobiczyć każę...
      • Gość: glajda Do Marusi IP: *.wmc.net.pl 09.09.04, 22:09
        :)
        A.
    • Gość: glajda Re: jego eks do Glassempire IP: *.wmc.net.pl 09.09.04, 22:03
      Dziękuję za życzenia, już dawno tego Kogoś spotkałam. Nie chciałam zeby mój
      post brzmiał nostalgicznie, ja po prostu stwierdzam fakt, teraz, po latach,
      bedąc w dobrym związku. Co kierowało moim ex by związać się ze mną? Po prostu
      chęć posiadania kogoś i wygoda. Wielu ludzi nazywa to miłością, on też tak to
      nazywał. Moje pytanie brzmiało trochę prowokacyjnie, czasami tak lubię.
      Pozdrawiam, A.
    • Gość: glajda Re: jego eks do Zuzy IP: *.wmc.net.pl 09.09.04, 22:08
      Zuzo, to nieprawda że ktoś tam nie jest zdolny do manipulacji. Wszyscy jesteśmy.
      Swoją drogą, ciekawe jak doszło do ich rozwodu? Czy to Ty bylaś powodem? Jeżeli
      chcesz, napisz.
      Pozdrawiam, A.
      • Gość: zuza Re: jego eks do Zuzy IP: *.k.mcnet.pl 10.09.04, 09:21
        Glajda, ja nie byłam przyczyną rozwodu. Poznaliśmy się jak oni już dawno ze
        sobą nie mieszkali, ale rozwód trwał. Natomiast pozew złożył on. I stąd moje
        wnioski o poczuciu winy. Wyobrażam też sobie jak się czuła jego żona,
        współczuję jej, ale tak bywa w życiu że trzeba się rozejść, on miał odwagę
        złożyć ten pozew. Ja też jestem po przejściach, nie chcę nikogo zawłaszczać bo
        sama rozumiem jak to jest, potrafię spojrzeć z drugiej strony. Dziecku nigdy
        nie będę stała na drodze, byłabym kretynką próbując coś kosztem dziecka. To że
        on się troszczy o dziecko jest naprawde wspaniałe. Ale boję się, że jak
        będziemy mieli własne to się dopiero zacznie. Ze strony byłej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka