auto.destrukcja 03.01.15, 17:18 Jak mam siebie poznać? Jak mam żyć, żeby czuć się ze sobą dobrze? Jak mam pokochać siebie,żeby inni mnie pokochali? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
clarissa3 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 03.01.15, 17:28 a spojrzalas na te polecone ci w poprzednim watku ksiazki? Tez, u gory strony forum jest przypiety watek z lekturami wartymi uwagi - przeszukaj sobie, polecam ja. Odpowiedz Link Zgłoś
auto.destrukcja Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 03.01.15, 18:52 Dobrze, dziękuję :) Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 03.01.15, 17:34 Najpierw poczytaj. Wiem, że to trudne, bo należysz do generacji, która czyta teksty poniżej 1200 słów na raz. 😈 Odpowiedz Link Zgłoś
auto.destrukcja Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 03.01.15, 18:49 Otóż nie. Ja jestem jeszcze "wydaniem starej daty", więc może to dlatego nie mogę się odnaleźć wśród rówieśników. Odpowiedz Link Zgłoś
nvv Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 03.01.15, 17:59 To głębokie pytania. Ludzie zadają je od zarania dziejów i znajdują różne odpowiedzi - religie to też próba odpowiedzi na m.in. te pytania. Jednym z kroków może być pozbywanie się wyparcia - wyparcie to unikanie prawdy. Poznawanie prawdy bywa krótko-terminowo przykre, ale długo-terminowo raczej uspokaja i pomaga żyć, pomaga widzieć siebie (i innych) takimi jakimi faktycznie jesteśmy, pomaga to wszystko ułożyć sobie w głowie, zrozumieć co się właściwie dzieje i może znaleźć spokój. Wyparcie jest efektem ubocznym m.in. pragnień - im bardziej pragniemy czegoś, tym bardziej skupiamy się na tym co chcemy (i na tym co przeszkadza w osiągnięciu celu), pomijając inne rzeczy, wręcz - jeśli czegoś pragniemy - chcemy widzieć coś, a nie widzieć czegoś. I to się faktycznie przekłada na to jak widzimy świat i na to co nam umyka. Aby zdobyć coś, czasem jednym z kroków jest pogodzenie się że tego nie zdobędziemy. Jednym z kroków może być też wyciszenie się zupełne na głosy, które gwałcą nasz umysł, próbują wcisnąć nam swoją receptę, wizje tego jak mamy ułożyć życie, itd. itp. Choć pośród tych głosów mogą być też sensowne podpowiedzi... to jednak pewną stabilniejszą wiedzę o tym co chcesz i jak to możesz osiągnąć, możesz znaleźć po części w sobie. Nie wiem jak sprawić aby pokochali nas inni. Gdzieś ostatnio wyczytałem myśl, że jeśli ktoś nas bardzo kocha, to z czasem i my pokochamy tego kogoś. Jakoś tak czuję, że to wszystko jest powiązane i nie sposób w pełni kochać siebie bez kochania innych. Zamieszkujemy jedną planetę i nie sposób tu wymurować trwałego muru, nasze życia są ze sobą powiązane. Odpowiedz Link Zgłoś
brygada_ww Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 03.01.15, 19:11 Gdzieś ostatnio wyczytałem myśl, że jeśli ktoś nas bardzo kocha, to z czasem i my pokochamy tego kogoś. Jakoś tak czuję, że to wszystko jest powiązane i nie sposób w pełni kochać siebie bez kochania innych. Jak dla mnie to wierutna bzdura, kochali sie jacys we mnie na studiach, czy w liceum i uwierz, ze wcale z czasem ich nie pokochalam. I jeszcze jedna sprawa, ktora postawiles odwrotnie- nie da sie pokochac innych bez pokochania siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 03.01.15, 19:41 nie da sie pokochac innych bez pokochania siebie. To dosc juz wyswichtana prawda - ja z nia wciaz mam problemy o co to dokladnie w tym chodzi? Bo tylko chory jakis da sobie zrobic krzywde na wlasne zyczenie - wiec to kochanie siebie to raczej w nas jest wbudowane, mysle, wiec o co tyle halasu? Znam tez przypadki gdzie takie twierdzenie ze nie mozna kochac innychbez kochania siebie kompletnie mi sie nie zgadza - oba dosc dramatyczne. Jedna kobieta, dorosla juz, traktuje siebie dokladnie tak jak traktowal ja jej ojciec tyran - poniza, biczuje, truje, zagladza albo przekarmia, zyje jak w chlewie - naprawde straszne rzeczy wyprawia z soba sama lacznie z poddawaniem zmienajacych jej cialo operacjom - wiec mi tu wyglada na to ze wcale siebie nie kocha ale kocha na zaboj od lat pewnego delikwenta z ktorym ma dosc scisla relacje, poza okropnie scislym zwiazkiem ktory ma ze swoja matka. Druga bogatsza wersja tamtej ale w sumie taka sama. Pokrojona gdzie sie dalo. Obie dosc popularne towarzysko, znajomych w kazdym razie maja nazbieranych w ciagu zycia sporo. Faktycznie jedna z corka dosc kiepsko sobie radzi ale dlatego ze ja przywiazala do siebie jak do slupa. Wszedzie silne wiezi wiec z innymi. Wiec jak to z tym kochaniem innych jest? ! Odpowiedz Link Zgłoś
wiolcia29_2 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 03.01.15, 20:18 To może być lękowy styl przywiązania, niemający wiele wspólnego z miłością.;-) Odpowiedz Link Zgłoś
nvv Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 03.01.15, 20:21 Eskimosi mają ponoć 70 słów na określenie śniegu. I w tym momencie mam ochotę zaśpiewać: "Kochać to nie zawsze znaczy to samo". Tak jak ja to rozumiem, to żyjemy na jednej planecie i doraźnie jeden może skorzystać wykorzystując drugiego, ale tak długo-terminowo, to co jest dobre dla Ciebie, jest też dobre i dla mnie. Takoż jeśli chcę aby Ci faktycznie było dobrze na tym świecie, to chcę aby i mi było dobrze. Wydaje mi się że jeśli człowiek pozbędzie się wyparć, sprzeczności, a znajdzie w sobie harmonie i głębsze zrozumienie świata i siebie, to zauważy że miłość siebie jest powiązana z miłością ludzkości i całego świata. Ale diabeł tkwi w szczegółach i wierzeniach - ktoś może np. wierzyć, że miłość wymaga poświęceń, bólu, itp. To znowu zależy od tego co dokładnie rozumiemy pod słowem "kochać"; ja wciąż się zastanawiam, to zrozumienie czym jest miłość wciąż we mnie ewoluuje. A na tyle na ile wczuwam się w autorkę, to mam wrażenie że brakuje jej zwykłej ludzkiej życzliwości, akceptacji, przyjaznego wyciągnięcia ręki. Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 03.01.15, 20:31 ucieszyles mnie ze nie do jakiejs niebianskiej wersji milosci musimy dazyc a do zwyczajnych, cywilizowanych relacji miedzyludzkich ktore sie porabaly osto ostatnimi czasy ;( Tu was uracze wlasnie zauwazonym, rozsylanym na FB, video: www.youtube.com/watch?v=Z7dLU6fk9QY#t=19 Musi, to nie jednego czlowieka problem..? ps: od kompa czas wstac! ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
ankaskakanka10 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 03.01.15, 20:56 nvv napisał: To znowu zależy od tego > co dokładnie rozumiemy pod słowem "kochać"; ja wciąż się zastanawiam, to zrozum > ienie czym jest miłość wciąż we mnie ewoluuje. No ja "przyjmuję" postawę mężczyzn nie tylko tutaj sie wypowiadających ale i tych spotkanych w "realu" - bo niemożliwością jest to ( prawdopodobieństwo matematyczne ) abym spotykała tylko same "śliwki robaczywi" ukrywających się pod maską "normalności" Całe szczęście nie jestem jedną z tych kobiet,które musza mieć kogoś. Odpowiedz Link Zgłoś
nvv Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 07.01.15, 11:40 U bram miasta siedział mędrzec i medytował. Nadeszła podróżniczka z daleka i zapytała starca: - czy w tym mieście są dobrzy ludzie? Mędrzec odparł: - a czy w innych miastach spotkałaś dobrych ludzi? - tak! jest mnóstwo dobrych ludzi na świecie, większość których spotykam jest dobra - i tu znajdziesz dobrych ludzi. Kilka dni później inna podróżniczka, to samo pytanie, ta sama odpowiedź z kontr-pytaniem, tym razem odparła: - wszędzie źli ludzie. - i tu spotkasz złych ludzi. W każdym człowieku, włącznie ze mną i sobą, znajdziesz i "zło" i "dobro". Od Ciebie zależy na czym się skupisz i jakie reakcje wywołasz. Zachowania mają wiele wytłumaczeń i wiele motywacji (zwykle spora część pozostaje poza naszą świadomością); to jakie motywacje widzimy w innych jest po części odzwierciedleniem myśli jakie są w nas. Zachowanie ludzi wobec nas jest reakcją na nasze zachowanie wobec nich. I o wszem, generalizując, w facetach - z punktu widzenia kobiety - jest wiele złego. W kobietach - z punktu widzenia facetów - też jest wiele złego. Od nas zależy co z tym zrobimy. W obu płciach jest też sporo drzemiącego dobra. Niedawno oglądałem film dokumentalny o osobach, które wyemigrowały daleko od cywilizacji. Ostała się tam jedna kobieta i jeden facet. Żyją blisko siebie, generalnie obrażeni na siebie nawzajem, kobieta rozpowiada złe rzeczy o facecie, facet wkurzony nie odzywa się. Jednemu i drugiemu brakuje towarzystwa i pomocy męskiej/kobiecej ręki - odpowiednio. Obydwoje "odmrażają sobie uszy na złość mamie", mimo że już staruszkami są. Ta historia wydaje mi się aż nieprawdopodobna, gdy teraz tak o tym myślę, a jednak. W moim życiu jednym z kroków które pomogły się zreflektować, była lektura książki "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus". Odpowiedz Link Zgłoś
wiolcia29_2 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 07.01.15, 11:56 W psychologii mówi się o zjawisku recypatii, szczególnie przydatnym w diagnostyce czy psychoterapii. Są to odczucia, myśli jakich doświadcza badający czy terapeuta w kontakcie z osobą badaną bądź leczoną. Jest to bardzo ważne i diagnostyczne, ponieważ ta osoba może wywoływać podobne stany u osób ze swojego otoczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 07.01.15, 12:05 jednak to nie taka osoba upierdliwie za kims lazi, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
ankaskakanka10 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 07.01.15, 14:23 nvv napisał: > Zachowanie ludzi wobec nas jest reakcją na nasze zachowanie wobec nich. doprawdy? Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 07.01.15, 14:48 no nie od parady to sie nazywa 'interacja' chyba ale wszystkich absolutnie sie zaliczyc pewnie nie da. Mnie to zawsze bawi to zdziwienie jakichs osobnikow ktorym odkopuje. Glosno i wyraznie teraz wszystkim mowie ze jak oni mnie tak ja im - bo bezmyslej agressj coraz wokol wiecej, i deptania po drugim - i oczywiscie ze bezsensowne mocowania z tego czasem wychodza, ale i obnaza sie niezle charakterek co poniektorych. Najlepsza rada wszystkim to: Nie zaczynaj! Odpowiedz Link Zgłoś
nvv Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 07.01.15, 15:22 > Najlepsza rada wszystkim to: Nie zaczynaj! Tak, ale po coś tu jesteśmy; jakiś sens mają te gry międzyludzkie. Jedno z możliwych wytłumaczeń, to chęć zaznania relacji z drugim człowiekiem. Czasami nawet kłótnia jest przyjemniejsza niż samotność. Z tym odkopywaniem innym... czasem ktoś do nas podchodzi z sercem, a dostaje kopa; i vice versa. Czasami kwestia opacznego zrozumienia, a czasem bywa tak, że agresja była ukryta/nieświadoma - ktoś kto wychodzi z sercem, w komunikacie też nieświadomie czasem przemyca agresje. Druga strona odpowiada więc na agresje (to naturalna tendencja mózgu aby wpierw odpowiadać na zagrożenia), a my bywamy zdziwieni. Sam się na tym łapie, że czasem moje komunikaty/zachowania mają agresywne nuty - zwykle to robię pół-świadomie i szybko zapominam - gdy już zauważę i przemyślę, to łatwo się poprawić. Sztuką jest jednak obserwować swoje reakcje (to się trochę kłóci z radami, że szczęście to nie w skupianiu się na sobie - czasem jednak warto się sobie przyjrzeć niczym komuś innemu). Nie wiem skąd ta agresja we mnie, po prostu jest, część bycia człowiekiem, może część odpowiedzi jest w dzieciństwie, chyba grunt to nawet złe rzeczy przekierowywać na coś dobrego. Czasami agresja jest ukryta w żartach - nam wydaje się, że coś jest zabawne, a ktoś cierpi i potem odpowiada kontr-agresją. Takie dyskusje w Internecie są trudne, bo nie ma mimiki, intonacji, itp. i to takie zgadywanie kiedy ktoś sobie robi jaja, a kiedy pisze grobowym tonem... łatwiej się pewnie "nastroić" na trafniejszy odbiór osoby gdy się kogoś widuje ot tak. Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 07.01.15, 15:51 mozliwe... ;) zawsze mozna dopytac, to raz, a dwa to czas pokazuje. Przeciez do tej pory masz juz jakies pojecie jakiej ode mnie rakcji mozesz sie spodziewac, prawda? ..... ze jesli grzeczny jestes to cie nawet dosc lubie i w pogaduchy wdam, cos opowiem, czy pozartuje! ;)) My tu z zawartych znajomosci slubow brac nie bedziemy ani przyszlosci sobie razem ukladac - to co sie dzieje jest teraz i na tym koniec. Wiec po cholere z tego robic pieklo? Jaki to cel takiego? Odpowiedz Link Zgłoś
nvv Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 07.01.15, 16:05 Nie wiem Clarisso3, dla mnie nic nie jest takie oczywiste ani pewne. I nawet gdy jestem niegrzeczny, to wiesz... takich nas, niedobrych facetów, draniów, macie kochać! Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 07.01.15, 16:13 a ty z randkowym tego nie pomyliles? > I nawet gdy jestem niegrzeczny, to wiesz... takich nas, niedobrych facetów, dra > niów, macie kochać! Popros Zolze! ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
ankaskakanka10 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 08.01.15, 19:06 clarissa3 napisała: > My tu z zawartych znajomosci slubow brac nie bedziemy ani przyszlosci sobie raz > em ukladac - to co sie dzieje jest teraz i na tym koniec. Wiec po cholere z teg > o robic pieklo? Jaki to cel takiego? no właśnie ściero jaki masz cel? Odpowiedz Link Zgłoś
ankaskakanka10 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 03.01.15, 19:02 auto.destrukcja napisał(a): inni mnie pokochali? Wystarczy,że ze sobą się dobrze czujesz,a na innych miej wykichane. Odpowiedz Link Zgłoś
hansii to.niemozliwe :) 03.01.15, 19:25 dziewcze pokocha siebie - dopiero wtedy, gdy inni ja pokochaja... dla siebie samej jest nikim... dziewcze zapomnialo tylko, ze jest juz dorosle... - gdyz tylko milosc do dziecka bywa bezwarunkowa milosc miedzy doroslymi jest "za cos" (co i tak przyzwoite...) albo "po cos" (co juz mniej przyzwoite - a jednak tez czeste...) Odpowiedz Link Zgłoś
ankaskakanka10 Re: to.niemozliwe :) 03.01.15, 19:47 hansii popieram w 100 % waszego samczego podejścia.Wiem co czułam i nie było to coś za coś :D Ale skoro w waszym wydaniu wszystko wiąże sie z seksem i chęcią posiadania wyłączności to..... każdemu napotkanemu samcowi jak zamarzy się coś więcej ( jak w/w ) jak tylko spółkowanie to wyłapie takiego kopa że zakrętu nie wyrobi. Fajnie będzie stosować się do waszego "widzenia" relacji damsko-męskich hi hi. Biednych,zagubionych,spragnionych "ciepła" faciów nie brakuje :D Odpowiedz Link Zgłoś
hansii a to.przesadzone :) 03.01.15, 20:34 ankaskakanka10 napisała: i chęcią posiadania wyłączności to..... posiadania... - to tak... ale jakiej kutwa wyłączności ? - ja jestem uczynnym czlowiekm i innym tez nie zaluje. > Biednych,zagubionych, spragnionych "ciepła" faciów nie brakuje :D - i szczesc Boshe... sam jestem taki po pol litrze... Odpowiedz Link Zgłoś
ankaskakanka10 Re: a to.przesadzone :) 03.01.15, 20:49 hansii napisał: > ankaskakanka10 napisała: > i chęcią posiadania wyłączności to..... > > posiadania... - to tak... > ale jakiej kutwa wyłączności ? > - ja jestem uczynnym czlowiekm i innym tez nie zaluje. Brat i siostra? :lol: a gdzie męskie ego? Odpowiedz Link Zgłoś
hansii szty domyslna jezdes... 03.01.15, 22:36 ankaskakanka10 napisała: > a gdzie męskie ego? szty domyslna jezdes... gdzie ego ? - poszlo sie ye.ać do swiezo poznanej kolezanki z pracy... muvilem chyba, ze ja uczynny jestem i innym tez nie zaluje ?... Odpowiedz Link Zgłoś
zolza14 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 03.01.15, 20:53 auto.destrukcja napisał(a): > Jak mam siebie poznać? Jak mam żyć, żeby czuć się ze sobą dobrze? Jak mam pokoc > hać siebie,żeby inni mnie pokochali? Poznać siebie możesz jedynie w relacji z innymi. To oni są zwieciadłem, w którym możesz dojrzeć siebie, jeśli będziesz na to otwarta. Ja Ci nie odpowiem na to pytanie; jak masz żyć? Mogę Ci jedynie wskazać kierunki potrzebnych zmian. W poprzednim wątku, dotyczącym braku przyjaciół, dostałaś dużo cennych podpowiedzi, które mogą Ci się teraz wydawać mało adekwatne, lub mało zrozumiałe, ale to są dobre podpowiedzi. Takie dobre podpowiedzi dali Ci : 7zahir, To.niemożliwe- (pierwszy post), Seth.destructor, Hansii, Wiolcia, Anonim.ka Myślę, że jesteś na błędnej drodze w tym dążeniu do uszczęśliwiania Matki poprzez dążenie do bycia idealną córką. Twoja Mama o wiele bardziej będzie szczęśliwa- gdy zobaczy, że Ty jesteś szczęśliwa.Takiego dążenia do ideału niestety nie da się pogodzić z byciem szczęśliwą. Polecam Ci lekturę książki - Grzeczne dziewczynki zjadają wilka- Renate Gockel. Ta lektura powinna Ci pomóc pewne rzeczy sobie uświadomić. Ponadto, to nie jest prawda co napisałaś, że nie masz ojca i to nie jest problem dla Ciebie. (piszę z pamięci i być może niedokładnie cytuję) Ojciec zawsze jest bardzo ważną dla dziecka osobą, niezależnie od tego, czy jest obecny w życiu dziecka, czy nie. I czy ono zdaje sobię sprawę z tego, czy nie. Ty nie możesz starać się rekompensować Mamie braku męża. Nie twierdzę, że robisz to świadomie. Natomiast, co do braku przyjaciół; jak wygląda to pomaganie innym osobom? Na czym polega ta Twoja pomoc ? Zwracają się do Ciebie po radę? Jeśli im doradzasz, albo w inny spoób pomagasz, to może to być przyjmowane jako sprawowanie kontroli nad nimi. Wtedy, oni Cię mogą odbierać jako kogoś, kto uważa się za lepszego od nich. Mogą Ci tego nie mówić, ale tak się z Tobą mogą czuć. Mogą się czuć gorsi przy Tobie, tym bardziej, że świetnie się uczysz i dlatego nie szukają Twojego towarzystwa. Ty wcale im tego nie musisz okazywać. Poza tym, pamiętaj, że uczucie wdzięczności dla wielu osób jest najtrudniejszym uczuciem. Ja właściwie skończyłam swoją działalność na tym forum, ale zainteresował mnie Twój wątek i chciałam Ci pomóc. Jeśli będziesz chciała, to po przeczytaniu tej lektury , którą Ci poleciłam, napisz na forum, że jesteś już po lekturze, a wtedy, jeśli dasz mi namiary, napiszę do Ciebie na priv. Kochanie siebie to bardzo obszerny temat i trudno go na forum kontynuować. Odpowiedz Link Zgłoś
brygada_ww Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 03.01.15, 21:56 Fajnie, ze wrocilas, mam jutro co poczytac do kawy. Odpowiedz Link Zgłoś
ankaskakanka10 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 03.01.15, 22:29 brygada_ww napisała: > Fajnie, ze wrocilas, mam jutro co poczytac do kawy. > Ja tam wszystkich chętnie czytam :))) Odpowiedz Link Zgłoś
brygada_ww Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 03.01.15, 22:33 ankaskakanka10 napisała: > brygada_ww napisała: > > > Fajnie, ze wrocilas, mam jutro co poczytac do kawy. > Ja tam wszystkich chętnie czytam :))) Ja lubie do kawy ciekawa lekture, jeszcze pod ciastko, cukierka i papierosa;) Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 03.01.15, 23:49 brygada_ww napisała: > Ja lubie do kawy ciekawa lekture, jeszcze pod ciastko, cukierka i papierosa;) > >A jak tam karpatka? Odpowiedz Link Zgłoś
brygada_ww Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 09:07 mona.blue napisała: > brygada_ww napisała: > > > Ja lubie do kawy ciekawa lekture, jeszcze pod ciastko, cukierka i papierosa;) > > > >A jak tam karpatka? Boje sie, ze zepsuje ciasto, ale moze sprobuje w tygodniu, a teraz biore sie za lekture. dzien dobry:) Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 15:03 brygada_ww napisała: > mona.blue napisała: > > > brygada_ww napisała: > > > > > Ja lubie do kawy ciekawa lekture, jeszcze pod ciastko, cukierka i p > apierosa;) > > > > > >A jak tam karpatka? > > Boje sie, ze zepsuje ciasto, ale moze sprobuje w tygodniu, a teraz biore sie za > lekture. dzien dobry:) > Dzień dobry. Ja tez ogólnie boje się zawsze, że schrzanię ciasto, dlatego nie piekę. Ale jednym z moich celów na ten rok jest nauka pieczenia ciast :) Odpowiedz Link Zgłoś
brygada_ww Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 09:10 Ja właściwie skończyłam swoją działalność na tym forum, ale zainteresował mnie Twój wątek i chciałam Ci pomóc. Ja Ci po raz kolejny mowie, ze szkoda Zolzo, bo swoim odejsciem zubozylas to forum zarowno tresciowo, jak i tematycznie. Kto bedzie ludziom, ktorych okreslilas mieszkancami tego przybytku bedzie nakrecal tematyke? Odpowiedz Link Zgłoś
brygada_ww Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 14:08 clarissa3 napisała: > na priva pisz! OK, dosc prywaty, sorry Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 14:58 tesknocie twej ulzyc jakos trzeba... Odpowiedz Link Zgłoś
hansii Ty pisz do mnie Clara. 04.01.15, 19:59 clarissa3 napisała: > na priva pisz! Ty pisz do mnie Clara. (na owego priva) tesz Ci ulzy :) Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 15:05 brygada_ww napisała: > Ja właściwie skończyłam swoją działalność na tym forum, ale zainteresował mn > ie Twój wątek i chciałam Ci pomóc. > > > Ja Ci po raz kolejny mowie, ze szkoda Zolzo, bo swoim odejsciem zubozylas to fo > rum zarowno tresciowo, jak i tematycznie. Kto bedzie ludziom, ktorych okreslila > s mieszkancami tego przybytku bedzie nakrecal tematyke? > Popieram Brygadę, Zołzo, wróć na forum, Twoje spostrzeżenia są bardzo interesujące i wnoszą fachową wiedze na to forum. Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 15:18 Popieram Brygadę, Zołzo, wróć na forum, Twoje spostrzeżenia są bardzo interesuj > ące i wnoszą fachową wiedze na to forum. Zgadzam sie, .. tylko z ta przmoca niech sobie wyprostuje moze - a jak nie to pomozemy! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 15:31 Zalinkuj, z łaski swojej post Żółty, który jest przemocą? Z góry dziękuję. 🎩 Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 15:32 Post Zolzy, sorry-SwiftKey... Odpowiedz Link Zgłoś
wiolcia29_2 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 15:56 Również się zastanowiłam nad tą przemocą u Zolzy.;-) A może chodzi o zakaz pisania o przemocy, którą dostrzega u innych piszących? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
brygada_ww Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 17:54 wiolcia29_2 napisała: > Również się zastanowiłam nad tą przemocą u Zolzy.;-) A może chodzi o zakaz pisa > nia o przemocy, którą dostrzega u innych piszących? ;-) To chyba chodzilo o mnie, ze przemoca chcialam Zolze na forum przywrocic:) Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 16:12 post Zolzy, który jest przemocą? a skad ja mam taki wziac? Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 17:23 To szczerze, to nie rozumiem na kogo i za co Zolza się poczuła dotknięta? Poproszę o link i nick. Kto i czym? Odpowiedz Link Zgłoś
zolza14 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 18:25 to.niemozliwe napisał: > To szczerze, to nie rozumiem na kogo i za co Zolza się poczuła dotknięta? Popr > oszę o link i nick. Kto i czym? Ja się nie poczułam dotknięta, lecz zniechęcona. Nie wszystkie wzorce zachowań, częste na tym forum, mi odpowiadają, a wiem, że nikogo nie zmienię, jeśli on nie widzi takiej potrzeby, aby się zmienić. Nie podobają mi się sposoby prowadzenia dyskusji, w których nagminnie używa się argumentów ad personam. Nie podoba mi się brak szacunku dla adwersarza i tolerancji dla odmiennego punktu widzenia. Razi mnie brak empatii i kultury, który chociażby teraz wszyscy wykazujemy, pisząc w wątku młodej dziewczyny na zupełnie inne tematy nie związane z jej prośbą w bardzo ważnej dla niej sprawie. Takie urządzadzanie czatu w wątkach innych osób powinno być zabronione. Od tego są inne środki komunikacji. Są konta prywatne na gazecie można więc pisac i dzielić się przepisami na karpatkę i plotkować o znajomych, a nie na publicznym forum. Razi mnie diagnozowanie osób zwracających się o poradę i przypisywanie im różnych zaburzeń, co niektórzy nadal czynią. Nie dość, że osoba ma problem, z którym sobie nie radzi, to jeszcze się dowiaduje, że to wszystko jej wina, bo np. ma zaburzenia narcystyczne, jak jeden z uczestników forum zupełnie zresztą bezpodstawnie, ostatnio napisał. Razi mnie, że inne standardy zachowań są stosowane wobec osób zasiedziałych na forum, a inne wobec nowych. Tak więc, jeśli wrócę, to liczcie się z tym, że bedę nadal Wam zwracać uwagę na te zjawiska, które wyżej wymieniłam. Samiście chcieli !!! Odpowiedz Link Zgłoś
brygada_ww Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 18:57 zolza14 napisała: > to.niemozliwe napisał: > > > To szczerze, to nie rozumiem na kogo i za co Zolza się poczuła dotknięta? Popr > > oszę o link i nick. Kto i czym? > > Ja się nie poczułam dotknięta, lecz zniechęcona. > Nie wszystkie wzorce zachowań, częste na tym forum, mi odpowiadają, a wiem, ż > e nikogo nie zmienię, jeśli on nie widzi takiej potrzeby, aby się zmienić. To jest forum psychologia, wiec nalezy liczyc sie z tym, ze przychodza tu ludzie z problemami i z roznymi wzorcami zachowan, wyniesionych zazwyczaj z domu. "Mieszkancy" tego forum tez maja swoje emocje, jak kazdy, wiec wraz ze wzrostem emocjonalnosci "mieszkancow" wzrasta emocjonalnosc tego forum, co tak czy inaczej dziala na plus, bo daje poczucie bliskosci, tej wlasnie emocjonalnej. > > Nie podobają mi się sposoby prowadzenia dyskusji, w których nagminnie używa się > argumentów ad personam. Jezeli ludzie personalnie ze soba dyskutuja, to zwracaja sie tu po forumowym imieniu, rowniez jest to naturalne. > Nie podoba mi się brak szacunku dla adwersarza i tolerancji dla odmiennego punktu > widzenia. Podaj prosze przyklady. > Razi mnie brak empatii i kultury, który chociażby teraz wszyscy wykazuj > emy, pisząc w wątku młodej dziewczyny na zupełnie inne tematy nie związane z je > j prośbą w bardzo ważnej dla niej sprawie. To jest forum publiczne, nie musi czytac wszystkiego, moze czytac wybiorczo to, co ja akurat interesuje i co konkretnie jej dotyczy. > Takie urządzadzanie czatu w wątkach innych osób powinno być zabronione. > 1. Czemu zlikwidowali czat na Gazecie? 2. Admin moze zawsze czat skasowac. > Od tego są inne środki komunikacji. Są konta prywatne na gazecie można więc pi > sac i dzielić się przepisami na karpatkę i plotkować o znajomych, a nie na publ > icznym forum. No fakt, mozna, a nawet powinno sie. > Razi mnie diagnozowanie osób zwracających się o poradę i przypisywanie im różny > ch zaburzeń, co niektórzy nadal czynią. Mnie ktos przypisywal zaburzenia narcystyczne na forum, jednak psychiatrze z reala je zdementowali. Tez mnie cos takiego wnerwia, ale coz specyfika tego forum. Rowniez bywa, ze ludzie pokloca sie i w inny sposob wyraza argumenty, tez ludzkie i psychologicznie prawidlowe. Odpowiedz Link Zgłoś
brygada_ww Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 19:00 > Nie dość, że osoba ma problem, z którym sobie nie radzi, to jeszcze się dowiad > uje, że to wszystko jej wina, bo np. ma zaburzenia narcystyczne, jak jeden z uc > zestników forum zupełnie zresztą bezpodstawnie, ostatnio napisał. No wlasnie Zolza, dzieki ze zwrocilas na to uwage, jednak przestalam sie osobiscie tym juz przejmowac, ten uczestnik akurat wiekszosci forumowiczow przypisal wszelkie mozliwe zaburzenia, tylko nie sobie. > Razi mnie, że inne standardy zachowań są stosowane wobec osób zasiedziałych na > forum, a inne wobec nowych. To jest tez naturalne, ludzie bywajacy tu od lat znaja sie wzajemnie (forumowo) i inaczej dyskutuja w znanej im grupie, a inaczej z osoba nowa, ktora jest dla nich forumowo obca. > Tak więc, jeśli wrócę, to liczcie się z tym, że bedę nadal Wam zwracać uwagę na > te zjawiska, które wyżej wymieniłam. Opinie wyrazone w sposob kulturalny i konkretny sa cenne dla forum. > Samiście chcieli !!! Prawda Odpowiedz Link Zgłoś
zolza14 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 21:33 brygada_ww napisała: > To jest forum psychologia, wiec nalezy liczyc sie z tym, ze przychodza tu ludzi > e z problemami i z roznymi wzorcami zachowan, wyniesionych zazwyczaj z dom. To jest oczywiste dla mnie. "M ieszkancy" tego forum tez maja swoje emocje, jak kazdy, wiec wraz ze wzrostem e > mocjonalnosci "mieszkancow" wzrasta emocjonalnosc tego forum, co tak czy inacze > j dziala na plus, bo daje poczucie bliskosci, tej wlasnie emocjonalnej. Być może niektórzy tak to odczuwają jak piszesz- jako bliskość, lecz ja myślę, że tutaj są osoby, które w ten sposób ładują swoje akumulatory. Niestety, dzieje się to kosztem innych, którzy stanowią dla nich takie stacje paliw gdzie się tankują. Są osoby niezadowolone z siebie i stale odczuwające złość na siebie. Takie stałe złoszczenie się jest formą nałogu, a złość trucizną, która ich zatruwa. Takie osoby prowokują awantury, by podnieść swój poziom adrealiny. Takie gwałtowne wybuchy złości wpływają na innych, zatruwają środowisko, powstaje ciężka atmosfera. Ja wiem, że taka osoba zachowuje się tak, ponieważ czuje się nieszczęśliwa, niekochana, zrozpaczona bo czuje, że nie zasługuje na miłość. Taka osoba szuka osób do wyładowania się na nich, by w ten spoób podnieść u siebie poziom adrealiny i własnej energii. Gdy taki atak trafia na osobę pewną siebie i swojej wartości to ta osoba nie podejmie tej gry z nią. Mniej świadoma swej wartości osoba poczuje się urażona i zacznie reagować emocjonalnie na jej atak i wtedy wpada w sidła zastawione przez napastnika. Ona też zaczyna się złoscić i jej energia płynie do napastnika- tak dlugo jak się będzie złościć -jej stacja energetyczna jest otwarta. Gdy napastnik czuje, że przypływ słabnie, będzie starał się powtórnie osobę zdenerwować i kontynuować grę. Taka gra nie jest prowadzona świadomie przez tę osobę. Ona robi to nieświadomie, bo tak nauczyła się jeszcze w dzieciństwie. Blokuje własną energię, a bez niej trudno żyć i pracować, więc nieświadomie bierze ją od innych. Tak więc dla niektorych osób takie sytuacje nie są przyczyną dyskomfortu, lecz wręcz przeciwnie, a inne osoby osłabiają i pozbawiają energii. Złość jest bardzo zaraźliwa. > > Odpowiedz Link Zgłoś
brygada_ww Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 05.01.15, 10:55 zolza14 napisała: > Być może niektórzy tak to odczuwają jak piszesz- jako bliskość, lecz ja myślę, > że tutaj są osoby, które w ten sposób ładują swoje akumulatory. > Niestety, dzieje się to kosztem innych, którzy stanowią dla nich takie stacje > paliw gdzie się tankują. ktos, kto laduje sobie cudzym kosztem akumulatory to nikt inny, jak wampiry energetyczne, tacy tez sa na swiecie. Wystarczy, ze nie bedzie ktos wampirowi poswiecal uwagi permanentnej, to bedzie tak kasal. > Są osoby niezadowolone z siebie i stale odczuwające złość na siebie. Takie stał > e złoszczenie się jest formą nałogu, a złość trucizną, która ich zatruwa. Takie > osoby prowokują awantury, by podnieść swój poziom adrealiny. Takim osobom tez niczym nie dogodzisz, bo tacy ludzie zyja tylko dla narzekania i problemow. Zatruwanie innym zycia jest ich nalogiem, niczym Twoim czy moim poranna kawa. Dla zwrocenia uwagi powie na przyklad, ze ma problem, ze jest gruba, ze przytyla w pasie 2 centymetry, w biodrach 3 centymetry i Ty i wszyscy inni forumowicze mamy skupiac sie na tej talii i posladkach, ktorym uroslo te 3 centymentry. Coz, to jest forum psychologia, wiec takie jednostki tez sa. > Takie gwałtowne wybuchy złości wpływają na innych, zatruwają środowisko, powsta > je ciężka atmosfera. > Ja wiem, że taka osoba zachowuje się tak, ponieważ czuje się nieszczęśliwa, nie > kochana, zrozpaczona bo czuje, że nie zasługuje na miłość. Ale tam juz Hansii wzywal, zeby dziewczynie pomogl Niemozliwego, tam sie raczej zrobic nic nie da, ale kto chce, zawsze moze probowac. Wiekszosc nie ma sily, ani czasu, bo czegokolwiek nie napisalabys, to i tak nie dogodzisz. > Taka osoba szuka osób do wyładowania się na nich, by w ten spoób podnieść u s > iebie poziom adrealiny i własnej energii. Gdy taki atak trafia na osobę pewną > siebie i swojej wartości to ta osoba nie podejmie tej gry z nią. > Tak zyja tego typu jednostki, umniejszajac innym podnosza (w cudzyslowie oczywiscie, bo to tylko poza) swoje wlasne, watpliwe poczucie wartosci. Tak, jak Ci pisal To.niemozliwe, wiecej dystansu i nieco mniej wrazliwosci, wyjdzie Ci to tylko na zdrowie. > Mniej świadoma swej wartości osoba poczuje się urażona i zacznie reagować emocj > onalnie na jej atak i wtedy wpada w sidła zastawione przez napastnika. > Ona też zaczyna się złoscić i jej energia płynie do napastnika- tak dlugo jak > się będzie złościć -jej stacja energetyczna jest otwarta. > Gdy napastnik czuje, że przypływ słabnie, będzie starał się powtórnie osobę zd > enerwować i kontynuować grę. > > Taka gra nie jest prowadzona świadomie przez tę osobę. Ona robi to nieświadomie > , bo tak nauczyła się jeszcze w dzieciństwie. Blokuje własną energię, a bez nie > j trudno żyć i pracować, więc nieświadomie bierze ją od innych. Tak więc dla ni > ektorych osób takie sytuacje nie są przyczyną dyskomfortu, lecz wręcz przeciwni > e, a inne osoby osłabiają i pozbawiają energii. > Mnie sie wydaje Zolza, ze ona robi to wlasnie przebiegle i z czysta premedytacja manipulujac tak, zeby ludzie odbierali wrazenie, ze robi to nieswiadomie. Wampir energetyczny Zolzo, nie pozwol, zeby pil Twoja krew, bo szkoda. > Złość jest bardzo zaraźliwa. > > > > > > Odpowiedz Link Zgłoś
zolza14 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 05.01.15, 11:43 brygada_ww napisała: >napisal To.niemozliwe, wiecej dystansu i nieco mniej wrazliwosci, wyjdzie Ci to ty > lko na zdrowie. Dystans do tego to ja mam, a wrażliwość uważam za swoją zaletę, a nie wadę. > > > Mnie sie wydaje Zolza, ze ona robi to wlasnie przebiegle i z czysta premedytacj > a manipulujac tak, zeby ludzie odbierali wrazenie, ze robi to nieswiadomie. Wam > pir energetyczny Zolzo, nie pozwol, zeby pil Twoja krew, bo szkoda. > > Złość jest bardzo zaraźliwa. Bez obawy, ja się nie boję wampirów, lecz czuję dyskomfort w takich sytuacjach, nawet gdy to nie dotyczy mnie, lecz innych. Ja uważam że na jakimś poziomie wszyscy jesteśmy z sobą połączeni i stanowimy jedność . We wstępie do książki" Komu bije dzwon" E. Hemingway'a jest bliska mi sentencja :" Nigdy nie pytaj komu bije dzwon, bije on Tobie". Ten dyskomfort wynika też z tego, że ja szanuję siebie i swoje uczucia i staram się też szanować innych, a nie zawsze jest to możliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
zolza14 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 05.01.15, 11:45 Nie skoćzyłam i mi się wysłało. Odnośnie tego, czy to są działania świadome czy nie, to możemy tylko się domyślać, ale ja sądzę, że nie, że to nie jest świadome. Odpowiedz Link Zgłoś
brygada_ww Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 05.01.15, 12:14 zolza14 napisała: > Nie skoćzyłam i mi się wysłało. > Odnośnie tego, czy to są działania świadome czy nie, to możemy tylko się domyśl > ać, ale ja sądzę, że nie, że to nie jest świadome. To w takim razie jak Zolzo wytlumaczysz, ze te dobre uczynki robia swiadomie, a te zle nieswiadomie? Masz jakies logiczne wytlumaczenie? Odpowiedz Link Zgłoś
zolza14 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 05.01.15, 12:43 Mam wytłumaczenie, ale go zrobię w innym wątku, w tym o wstydzie. Odpowiedz Link Zgłoś
brygada_ww Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 05.01.15, 13:25 zolza14 napisała: > Mam wytłumaczenie, ale go zrobię w innym wątku, w tym o wstydzie. To napisz, bo sama jestem ciekawa takiego fenomenu zachowan. Ide teraz pozalatwiac formalnosci, a pozniej chetnie przeczytam:) Odpowiedz Link Zgłoś
ankaskakanka10 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 06.01.15, 00:47 brygada_ww napisała: > To w takim razie jak Zolzo wytlumaczysz, ze te dobre uczynki robia swiadomie, a > te zle nieswiadomie? Masz jakies logiczne wytlumaczenie? > Wydaje mi się,ze czasami strachem - jak znajdę siłę czas to napiszę co miałam na myśli chociaż w wątku obok chyba dość jasno to wyjaśniłam na swoim przykładzie.To pozwoliło mi rozumieć innych.No przynajmniej motywy. Odpowiedz Link Zgłoś
brygada_ww Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 06.01.15, 08:43 ankaskakanka10 napisała: > brygada_ww napisała: > > > > To w takim razie jak Zolzo wytlumaczysz, ze te dobre uczynki robia swiado > mie, a > > te zle nieswiadomie? Masz jakies logiczne wytlumaczenie? > > > > Wydaje mi się,ze czasami strachem - jak znajdę siłę czas to napiszę co miałam n > a myśli chociaż w wątku obok chyba dość jasno to wyjaśniłam na swoim przykładzi > e.To pozwoliło mi rozumieć innych.No przynajmniej motywy. Moze strachem, a moze koniecznoscia obrony Anka, tak tez moze byc. I tez czasem rozumiem innych, lecz nie wszystkich i nie wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 06.01.15, 11:38 Napiszcie cos jasniej, co wy tam widzicie, bo ja wlasnie przeczytalam od gory do dolu i widze to co zawsze. Te charakterystyczna bezwstydnosc. Czyzbym jedyna to w stanie byla widziec? Odpowiedz Link Zgłoś
brygada_ww Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 05.01.15, 12:12 zolza14 napisała: > brygada_ww napisała: > > > >napisal To.niemozliwe, wiecej dystansu i nieco mniej wrazliwosci, wyjdz > ie Ci to ty > > lko na zdrowie. > > Dystans do tego to ja mam, a wrażliwość uważam za swoją zaletę, a nie wadę. Nikt nie mowi, ze to wada, tylko czasem zbyt wiele zdrowia czlowieka kosztuje. . > Bez obawy, ja się nie boję wampirów, lecz czuję dyskomfort w takich sytuacjach, > nawet gdy to nie dotyczy mnie, lecz innych. To tak samo jak ja i ten dyskomfort konczy sie dla mnie ogromnym zmeczeniem, takim emocjonalnym wyczerpaniem, wrecz wypluciem. > Ja uważam że na jakimś poziomie wszyscy jesteśmy z sobą połączeni i stanowimy > jedność . Z jednej strony masz racje Zolzo, ale jak to kiedys moj dziadek mowil, ze brak ogona przy dupie czlowieka nie czyni. > We wstępie do książki" Komu bije dzwon" E. Hemingway'a jest bliska mi sentenc > ja :" Nigdy nie pytaj komu bije dzwon, bije on Tobie". > > Ten dyskomfort wynika też z tego, że ja szanuję siebie i swoje uczucia i staram > się też szanować innych, a nie zawsze jest to możliwe. I to jest ta podstawowa zaleznosc, o ktorej teraz piszesz Ty i wczeniej filozof Osho. Nie nauczysz sie szanowac innych dokad nie nauczysz sie szanowac samego siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 05.01.15, 21:48 brygada_ww napisała: > > I to jest ta podstawowa zaleznosc, o ktorej teraz piszesz Ty i wczeniej filozof > Osho. Nie nauczysz sie szanowac innych dokad nie nauczysz sie szanowac samego > siebie. Tego już Chrystus nauczał - kochaj bliźniego jak siebie samego. Najpierw kochać siebie i Boga i stąd czerpać siły do kochania innych. Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 19:34 Sorry, ale najwyraźniej nie rozumiesz idei forum dyskusyjnego lub twoja wrażliwość jest nieprzeciętnie wysoka. Nikt cię nie atakował, jak piszesz inni czasem pisza bzdury, nie na temat - to irytuje, ale świat nie jest idealny. Fajnie piszesz i widać, że dużo czytasz, ale jeśli mógłbym o cokolwiek do ciebie zaapelowac, to o mniej wrażliwości wobec odmiennych opcji i wypowiedzi. Dla mnie dysonans pomiędzy twoja wiedza i podanymi powodem odchodzenia z forum jest zdumiewający. Nie masz czasami zbyt idealistycznego podejścia do ludzi i spraw? Odpowiedz Link Zgłoś
ankaskakanka10 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 20:40 to.niemozliwe napisał: > Sorry, ale najwyraźniej nie rozumiesz idei forum dyskusyjnego lub twoja wrażliw > ość jest nieprzeciętnie wysoka. Nikt cię nie atakował, jak piszesz inni czasem > pisza bzdury, nie na temat - to irytuje, ale świat nie jest idealny. ********** Zgadza się - jednak ja za wyładowywanie swojej złości dostałam upomnienie,a posty poszły do kosza - inni użytkownicy ubliżali mi itp. i to się obyło bez echa. Tu juz nawet nie o "sprawiedliwość" sie rozbija ale skoro ktoś sobie rości prawo do "idealnego" zachowania innych ( ha ha ha zwłaszcza wobec siebie ) - powinien pierw zacząć od siebie - niestety poniektórym jednostką wydaje sie,ze mogą więcej nie wiadomo z jakiego tytułu? ******* Ktoś kiedyś mnie wyśmiał,ze sprawiedliwości mi się zachciewa :D - "Kij ma zawsze dwa końce" - czego akurat w tej sytuacji życzę :))) Odpowiedz Link Zgłoś
zolza14 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 20:50 > to.niemozliwe napisał: > > > Sorry, ale najwyraźniej nie rozumiesz idei forum dyskusyjnego lub twoja w > rażliw > > ość jest nieprzeciętnie wysoka. Nikt cię nie atakował, jak piszesz inni c > zasem > > pisza bzdury, nie na temat - to irytuje, ale świat nie jest idealny. > ********** Ja sądzę, że rozumiem. Zapewne, mam inną wrażliwość. Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 21:11 Zołza, ja się zastanawiam jakie wnioski z tamtej rozmowy wyciągnąć powinnam, czego na przyszłość nie robić. Chciałaś dyskutowac o szukaniu wsparcia w sobie a nie w partnerze/partnerce a ja uwzięłam się na krytykę autora za inne stwierdzenia. Przepraszam, to był Twój wątek, Twoje reguły. Piszesz, ze się nabuzowałam. Przepraszam za moją agresję zatem, mogłam wyrazić swoje niepochlebne zdanie z większym wyczuciem. Bo że miałam odmienne niż Ty, nie miałaś z tym problemu, ale nie spodobało Ci się to, ze się zafiksowałam na krytyce autora za jego żarty. Fakt, uwzięłam się na niego. Mnie myśl przewodnia artykułu podobała się, zgadzałam się z nią dlatego nic nie pisałam o tym. Może jeszcze jakies wnioski powinnam wyciągnać (?) nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
zolza14 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 21:54 malwi.4 napisała: > Zołza, ja się zastanawiam jakie wnioski z tamtej rozmowy wyciągnąć powinnam, c > zego na przyszłość nie robić. Chciałaś dyskutowac o szukaniu wsparcia w sobie > a nie w partnerze/partnerce a ja uwzięłam się na krytykę autora za inne stwierd > zenia. Przepraszam, to był Twój wątek, Twoje reguły. Ja Ci dałam feedback; jak się czułam w tej dyskusji z Tobą, a Ty przyjęłaś to jako atak na siebie. Myślę, że pewnie chcesz być asertywna i na tym się skupiasz i za bardzo się utożsamiasz ze swoim zachowaniem. Jeśli ktoś je krytykuje, odbierasz to jako krytykę siebie, a nie swojego zachowania w danym momencie. Gdybyś przyjęła to jako krytykę Twojego zachowania miałabyś więcej dystansu do mojej wypowiedzi. Mogłabyś wtedy na przykład powiedzieć: sorry, zagalopowałam się i byłoby po sprawie. > Piszesz, ze się nabuzowałam. Przepraszam za moją agresję zatem, mogłam wyrazić > swoje niepochlebne zdanie z większym wyczuciem. Nie masz za co przepraszać. Ja Cię chciałam uczulić na partnera dyskusji,( którym akurat ja wtedy byłam). Nie chodziło mi o autora tekstu, od którego też się trochę dystansowałam, a trochę go broniłam. Napisałam nawet , że jestem w roli " adwokata diabła". > > Może jeszcze jakieś wnioski powinnam wyciągnać (?) nie wiem. To, co napisalam wyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 22:21 Dobrze zagalopowałam się. Nie chciałam Ciebie niczym urazić. Po prostu nie lubię facetów, co o kobietach piszą, że lecą na kasę, manipulują, ani że są dziecinne. Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 23:05 Zołza, ja Cię przepraszam za moje zagalopowanie. Myślę, że wszyscy na tym skorzystamy, jeśli zostaniesz na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
zolza14 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 23:09 malwi.4 napisała: > Zołza, ja Cię przepraszam za moje zagalopowanie. Myślę, że wszyscy na tym skorz > ystamy, jeśli zostaniesz na forum. Napisałam Ci juz, że nie masz za co przepraszać. Nie czuję się obrażona, ani dotknięta. Tylko nie wiem, czy ja na tym też skorzystam ? Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 23:19 > Tylko nie wiem, czy ja na tym też skorzystam ? też się nad tym zastanawiałam, jak to do Ciebie pisałam :) nie wiem, co odpisać Odpowiedz Link Zgłoś
zolza14 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 05.01.15, 09:00 Mam wrążenie Malwi, że masz tendencję do nadmiernego obwiniania się. Już Ci o tym pisałam, ale zapamiętaj sobie i stosuj zasadę, którą Amerykanie wyrażają zdaniem : " You made a mistake, but you are not a mistake " (popełniłeś błąd, ale nie jesteś błędem) Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 05.01.15, 10:43 To po naszej wymianie zdań obwieściłaś, ze odchodzisz. I byłam zła na siebie, ze przez to, ze jakieś moje negatywne emocje, które gromadzą się we mnie z różnych powodów, którym dałam upust w tamtej rozmowie były dla Ciebie tą czarą goryczy. W zeszłym roku po podobnej wymianie zdan Anka obwieściła, ze odchodzi. To chyba największa forumowa kara dla współrozmówcy, gdy ten drugi rozmówca zostaje aż tak zniechęcony, ze odchodzi. Każda z forumowych osobowości to forum kształtuje, dodaje coś wyjątkowego. Nie chciałabym moją złością wewnętrzną wpływac na kształt tego forum, że kogoś zabraknie. Czy też kogoś zmuszać do odejscia, bo poczuje się niepożądany. Ale już się nie obwiniam. Ja widział u forumowiczów szczery żal i zawód, ze chciałas uciekać tuż po przyjsciu, tuż po dodaniu odrobiny świeżości, nowości. A miewamy gorsze chwile i jesteśmy nieprzyjemne, miewamy z kimś małe "wojny" no zdarza się. Ale każdy z nas wie co to życzliwość - o tym się przekonałam. Podobał mi się niedawny post Anki, która bardzo pozytywnie wyraziła się na temat forumowej atmosfery i że gdzie jak gdzie, ale tu nie chciałaby dostać bana. To specyficzne miejsce. Może przez te zapachy kawy i ciasta. Choć ja akurat karpatki nie lubię. Odpowiedz Link Zgłoś
brygada_ww Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 05.01.15, 11:01 To specyficzne miejsce. Może przez te zapachy kawy i ciasta. Choć ja akurat karpatki nie lubię. A ja tak, nie lubie natomiast pomidorowej, ani past z groszku. Wiec, skoro jednemu wolno pisac o pastach straczkowych przyrzadzanych przez slubnego, o pomidorowej, ktora maz lubi, albo nie, wiec innym mozna w zwiazku z tym pisac o karpatce i kawie. Bo moja karpatka tak samo kogo obchodzi, jak i Twoja pomidorowa. Tylko dla jednych jak powiesz, ze nie na temat podziekuja za cenna uwage i skorzystaja z niej, a ktos inny popadnie z tego podowu w depresje ... endogenna. Odpowiedz Link Zgłoś
zolza14 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 05.01.15, 11:48 ha, ha, ha! dobra ta endogenna depresja. Była tutaj taka jedna co stresu pourazowego dostała jak jej ktoś uwagę zwrócił. Odpowiedz Link Zgłoś
brygada_ww Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 05.01.15, 11:52 zolza14 napisała: > ha, ha, ha! dobra ta endogenna depresja. Była tutaj taka jedna co stresu pouraz > owego dostała jak jej ktoś uwagę zwrócił. Tak pamietam, na co Clarissa, czy anka wspomnialy tych, ktorzy wojny doswiadczyli, wtedy ucichla z tym PTSD. Odpowiedz Link Zgłoś
ankaskakanka10 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 19:35 Wiesz co zołza i chyba masz racje - sama tutaj dowiedziałam sie,że idiotka ze mnie - pewnie niedoru...a i tym podobne rzeczy - chyba faktycznie czas stad zmykać - cóż, takie teksty to można czytać na jakimś podrzędnym portalu. Odpowiedz Link Zgłoś
wiolcia29_2 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 19:54 Anka, masz wiele racji, że za dużo jest tu ocen, najczęściej bezpodstawnych. Szczególnie od tych "zasiedziałych" uczestników forum. Odpłacałam pięknym za nadobne, choć na dłuższa metę zmęczyło mnie to i zniesmaczyło. Wydaje się, że takie zachowania bardzo oddają realne problemy piszących.;-) Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 19:13 forum.gazeta.pl/forum/w,210,156030887,156030887,Widziane_meskim_okiem_.html Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 19:38 Link prowadzi do pierwszego postu. Chyba nie to chciałaś wkleić? Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 19:44 o rany! Ale marudzisz! ;)) Juz ci Zolza sama wyjasnila - a zadyma w tym watku z blogiem pana Marka byla dluga, jesli ci sie chce czytac, to z meskim okiem czy cos. To wszystko? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 20:03 clarissa3 napisała: > o rany! Ale marudzisz! ;)) Juz ci Zolza sama wyjasnila - a zadyma w tym watku z > blogiem pana Marka byla dluga, jesli ci sie chce czytac, to z meskim okiem czy > cos. To wszystko? ;) Zatem wynika z tego, że to przeze mnie Zołza opuściła forum. Ja sprawiłam, że poczuła się dotknięta. To dyskusja ze mną, była ta decydująca. Tak też czułam. Wiecie co, to ja odejdę. Zołza wracaj, bo naprawdę oferujesz i dajesz dużo dla tego forum. Przepraszam Cię za wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
ankaskakanka10 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 20:10 aaa właśnie - jeżeli ja kogoś uraziłam ( mogłam to zrobić nieświadomie - to tylko net bez pełnego przekazu werbalnego ) to przepraszam. Odpowiedz Link Zgłoś
wiolcia29_2 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 20:14 Malwi, nie ulegaj może emocjom. Jeśli czujesz, że coś poszło nie tak, jakbyś tego chciała, to wyciągnij wnioski i pisz dalej. Wydaje mi się, że Ty potrafisz to zrobić. :) Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 20:19 ha ha ;) Jedno jest pewne ze nie przez wiolcie! ;))))))))) ps: czuje cos ze Brygada sie czuje winna - i mialam pisac ze nie powinna - teraz ty, wiolcia na mnie psy juz od wczoraj usiluje powiesic - dajmy moze Nie-mozliwemu szanse sie zaglebic to i moze i rozstrzygnie? ;)) ... jesli w ogole warto sie w tym babrac! Tak przy okazji, jesli juz o tym to ja dzis myslalam zeby watek nowy zalozyc - o typach osobowosci. Wiolci nie udalo mi sie namowic na test, a szkoda bo moze by zalapala nie kazdy tak widzi jak ona. I to samo sie tyczy tez i Zolzy i wszystkich. Mnie to co wypisuje o mnie czasem z nog zwala - bo nie wiem czy az tak wredna czy glupia ale moze po prostu jej umysl nie moze inaczej? Tez przeciez tak moze byc wiec chyba warto o tym pogadac, mysle. Odpowiedz Link Zgłoś
wiolcia29_2 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 20:29 Clarisso, widzę, że Twoje myśli muszą krążyć wokół mnie, pomyśl, dlaczego? Poczytaj sobie, że taki test, jaki zalinkowałaś, nie wystarcza do określenia osobowości. Do tego potrzebna jest także rozmowa połączona z obserwacją. Samoopis nie jest wystarczającą metodą diagnostyczną, ze zrozumiałych chyba dla ciebie względów? Jeśli nie to mogę wyjaśnić, dlaczego. Odpowiedz Link Zgłoś
wiolcia29_2 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 20:31 Wiele osób tutaj podstawia ci lustro, ale ty wierzysz tylko w to, co sama myślisz na swój temat. To poważny błąd. Odpowiedz Link Zgłoś
brygada_ww Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 20:36 ps: czuje cos ze Brygada sie czuje winna - i mialam pisac ze nie powinna - teraz ty, wiolcia na mnie psy juz od wczoraj usiluje powiesic - dajmy moze Nie-mozliwemu szanse sie zaglebic to i moze i rozstrzygnie? ;)) ... jesli w ogole warto sie w tym babrac! Czemu mam sie czuc winna? Ale w sumie masz racje, po co pisalam, zeby wracala, niech robi co chce. Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 21:15 Clarissa, Wiolcia, Malwi, Brygada, Zolza.... jakieś to wszystko dla mnie dziecinne, co wyprawiacie. Najwyraźniej jakas nuda was dopadła 😯i dyskutujemy tak dookoła tematu, że same nie wiecie co konkretnie do siebie macie do wyjaśnienia. Co to, jakaś niezrealizowana potrzebna interakcji? 👫 Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 21:38 ha ha;) Modernity! Uzaleznienie od komputera ;( Dzis, tak a'props, zmarl jeden z czolowych sociologow, U Beck, specialista od Modernity... Twierdzil ze niedlugo wyginiemy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
zolza14 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 22:00 to.niemozliwe napisał: > Clarissa, Wiolcia, Malwi, Brygada, Zolza.... jakieś to wszystko dla mnie dzie > cinne, co wyprawiacie. Najwyraźniej jakas nuda was dopadła 😯i dyskutuje > my tak dookoła tematu, że same nie wiecie co konkretnie do siebie macie do wyja > śnienia. > Co to, jakaś niezrealizowana potrzebna interakcji? 👫 Tobie się wydaje dziecinne, bo nie śledziłeś pewnie ostatnio różnych wątków, które były pełne emocji. Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 22:13 Fakt, że staram się osobiste fragmenty pomijać, natomiast grube ataki bym spostrzegł. Moim zdaniem, to te wasze wojny nijak się mają do tego, co leciało na forum i leciało z forum jak moderowałem 😈. Zolza, to nie chodzi mi o to, że Ty nie rozumiesz czym jest forum dyskusyjne. Wiadomo, że rozumiesz, tylko ze ten emocjonalny ferment to jest part of the game, jak pot na parkiecie, czy mróz na stoku. Odpowiedz Link Zgłoś
hansii Clara, Zlotko... 04.01.15, 20:58 clarissa3 napisała: bo nie wiem czy az tak wredna czy glupia ale moze po prostu jej umysl nie moze inaczej? Clara, Zlotko... ty tesz czensto nie moszesz inaczej... i to mnie wlasnie w tobie powala :) Odpowiedz Link Zgłoś
zolza14 Re: Clara, Zlotko... 04.01.15, 21:57 hansii napisał: > clarissa3 napisała: > bo nie wiem czy az tak wredna czy glupia ale moze po prostu jej umysl nie moz > e inaczej? > > Clara, Zlotko... > ty tesz czensto nie moszesz inaczej... > i to mnie wlasnie w tobie powala :) ha ! ha! ha! Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 22:08 malwi.4 napisała: >> Zatem wynika z tego, że to przeze mnie Zołza opuściła forum. Ja sprawiłam, że p > oczuła się dotknięta. To dyskusja ze mną, była ta decydująca. Tak też czułam. > > Wiecie co, to ja odejdę. Zołza wracaj, bo naprawdę oferujesz i dajesz dużo dla > tego forum. Przepraszam Cię za wszystko. Malwi, nie odchodź! Ty też dużo dajesz dla tego forum. A jak są jakieś problemy, to można to zawsze wyjaśnić i wyciągnąć wnioski. Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 22:15 Co ty Mona, wierzysz, że odejda? Najwyżej się przelogują. Za wesoło tu mają 🎉 Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 22:19 Nigdy sie nie przelogowywałam. Nie mierz swoją miarą. Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 22:28 Ciekawe, skąd przypuszczenie, że się przelogowuje? 🔬 Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 23:16 A skąd przypuszczenie, ze odejdę "na niby"? Ja tego forum nie traktuję jako miejsca, gdzie "jest wesoło". Trafiłam tu przypadkiem. Miewałam różne powody by tu pisać. A teraz tu trwam, bo lubię czytać przemyślenie życiowe niektórych osób, wyciągać wnioski dla siebie (na teraz, na przyszłość) korzystać z wiedzy o świecie (i nas ludziach) mądrzejszych od siebie. A czasem zwyczajnie lubię z kimś poczatować nawet na temat co, kto dobrego dziś do kawy miał. Atmosfera bywa tu różna. Czasem nieprzyjemna, konfliktowa. Ale czasem bardzo ciepła. Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 23:57 Z resztą większość ludzi co tu wpada, po jakimś czasie odchodzi. Patrząc na stare wątki sporo ludzi się tu przewinęło. Pojawia się coś nowego, fascynuje, uzależnia, a potem zaczyna się nudzić, czasem nawet drażnić i kolejny etap się zaczyna. Kiedyś myślałam, ze jak Kropidło odejdzie, to już nie będzie miał kto tu pisać i że forum bezludną wyspą się stanie. Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 05.01.15, 10:17 Powodzenia w nowej pracy Malwi! Uwazaj tam na babony z pejczem! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 05.01.15, 10:48 Jeszcze nie dziś. Od środy. Ale dziękuję bardzo :) Odpowiedz Link Zgłoś
ankaskakanka10 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 08.01.15, 19:09 clarissa3 napisała: > Powodzenia w nowej pracy Malwi! > > Uwazaj tam na babony z pejczem! ;) i na idiotów snujących podejrzenia co do twojej psychiki niczym clarissa3 ha ha ha Odpowiedz Link Zgłoś
ankaskakanka10 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 08.01.15, 19:08 clarissa3 napisała: > o rany! Ale marudzisz! ;)) Juz ci Zolza sama wyjasnila - a zadyma w tym watku z > blogiem pana Marka byla dluga, jesli ci sie chce czytac, to z meskim okiem czy > cos. To wszystko? ;) no zobacz jak tY wszystko wiesz :D tylko szkoda,że nie pamiętasz co pisałaś do mnie bucha cha cha Odpowiedz Link Zgłoś
anonim_ka Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 15:45 Ja zaczęłam od poznania swojej ciemnej strony ,,, swoich "wad" które jak się okazało bywają zaletami, oraz "mocnych stron" które mogą przerodzić się w cień . Najprościej mówiąc Cień to taka część naszej psychiki, która stała się schowkiem na wszystkie te cechy, postawy czy wzorce zachowań, które są przez nas niechciane. Umiejscowione są tam na przykład zachowania agresywne, mało kto się utożsamia ze swoją agresją, jest to raczej coś czego się wypiera, mówi, że przydarzyło mu się to, itd. Ważne jest jednak to, że w strefie Cienia znajdują się często rzeczy, które warto wyciągnąć na światło dzienne, bo można je wykorzystać. Warto również poznać swoją ciemną stronę i nauczyć się ją w bezpieczny sposób na powrót połączyć z naszym “jasnym” Ja. Cień (pojęcie wprowadzone do współczesnej psychologii przez C.G.Junga) kształtuje się od najmłodszych lat, kiedy uczymy się jacy możemy/powinniśmy być, a jakimi być nie wolno, nie wypada, nie można. Wszystko, co tłumimy i usuwamy do nieświadomości w obawie przed odrzuceniem przez innych ludzi formuje nasz Cień. Oczywiście, ocena co może spowodować odrzucenie, a co nie, nie zawsze jest racjonalna, ale na dany moment coś nam daje. Poza tym, to, co kiedyś było zagrażające i niepotrzebne, dziś może się okazać bardzo przydatne i pożyteczne. Dlatego warto zrobić porządek w tym zakurzonym i zabitym deskami schowku na strychu… Jean Monbourquette, autor fantastycznej książki “Oswoić swój cień” pisze tak: Cień – jako strona osobowości – jest tajemniczą rzeczywistością, która intryguje nas, a czasami przeraża. Jest przyjacielem czy wrogiem? Zależy to od tego, jak ją postrzegamy i w jaki sposób z nią współdziałamy. (…) Daleka od sterylności i bierności, owa dzika i nierozwinięta cząstka nas samych wciąż oczekuje, że ją przyjmiemy i wykorzystamy. Biada tym, którzy ją wciąż ignorują! Pewnego dnia niczym rwący potok siłą znajdzie drogę do świadomości i wtargnie do niej. Z drugiej strony, jeśli przyjmiemy cień życzliwie, będziemy w stanie się z nim zaprzyjaźnić. On z kolei odkryje bogate źródła, które może nam zaoferować. Na czym polega wspomniane zaprzyjaźnianie się? Na akceptacji tego, co w Cieniu się znajduje i przyjęciu do swej świadomości. W końcu, to, co w Cieniu to także my, nasze zapomniane aspekty, które należy zintegrować, aby być coraz pełniej sobą. Z kolei kontynuowanie zaprzeczania części samego siebie, może się obrócić przeciwko nam. Im bardziej coś spychamy, tym większą energię to coś otrzymuje. A to trochę jak ze zwiększającym się ciśnieniem pod zaworem. Kiedyś w końcu eksploduje z hukiem. Normalne jest, że Cień może nas przerażać, ale wyciągnięcie jego zawartości na światło dzienne pozwala na dokładniejsze przyjrzenie się i integrację. A co możemy spotkać w Cieniu? Agresję, seksualność, siłę, myślenie o sobie (pod etykietą egoizmu), asertywność (pod etykietą nieposłuszeństwa), prawo do własnego zdania, dążenie do własnych celów (np. pod etykietą bycia upartym), twórczość, wpadanie w złość…i pewnie wiele więcej. Wszystko zależy od tego jak dana osoba była wychowywana i było akceptowane, a co nie. Z brakiem integracji Cienia wiąże się jeszcze jedno zjawisko – projekcja Cienia na innych ludzi. Mam w planach osobny tekst na ten temat, więc wspomnę tylko to, co najważniejsze. Nasz Cień ma tendencję do ujawniania się w tym, jak postrzegamy innych ludzi. Nasza percepcja zostaje zakłócona, bo widzimy w innych to, co sami mamy w Cieniu…z początku ciężko to zaakceptować, ale prawda jest taka, że często to, czego nie chcemy zaakceptować u siebie projektujemy, jak film, na innych. No i oczywiście często strasznie nas oni wszyscy wkurzają i irytują…Jest to jedna z głównych przyczyn konfliktów międzyludzkich. Jak rozpoznać swój cień? Jak zawsze metod jest mnóstwo. Jedna z nich wynika z akapitu powyżej – świadoma obserwacja tego, co nas w innych irytuje. Może złości cię czyjaś arogancja, bo sama nie potrafisz stanowczo postawić na swoim, a przecież jest też w tobie taki mający-wszystkich-gdzieś kawałek? Może denerwuje cię, że ktoś bałagani, bo sam, jako totalny perfekcjonista nie pozwalasz sobie na odrobinę nieporządku, a jest w tobie też bałaganiarz? A może wkurza cię, że ktoś jest leniwy, bo sam nie potrafisz dać sobie trochę luzu, a jakaś część ciebie bardzo chciałaby się polenić? Mnie strasznie denerwują ludzie nieodpowiedzialni…i tak, tak, za wszystko (nawet to, co nie moje) biorę odpowiedzialność, co nie zawsze się dla mnie dobrze kończy. Monbourquette podaje kilka strategii poznawania swojego Cienia, a jedna z nich to seria pytań do samej siebie. Kilka przykładów: •Jakich tematów zwykle unikam w rozmowach z innymi ludźmi: seksu, wiary, niekompetencji, agresywności, ambicji? – Cokolwiek by to nie było, nie chcesz o tym rozmawiać, bo lękasz się odkryć coś, czego się wstydzisz. •W jakich sytuacjach staję się nerwowy, przeczulony, wycofuję się? Jakiego rodzaju uwag się obawiam? – Dyskomfort i gwałtowna reakcja, to dowód na to, że wrażliwa część twojego Cienia została zraniona. •W jakich sytuacjach czuję się zakłopotany? •Które aspekty mojego “ja” uważam za społecznie udane? Co chciałbym żeby widzieli inni? Jakie są przeciwstawne cechy, te które musiałem stłumić, by podkreślić moje pozytywne cechy? Jeszcze innym sposobem na odkrycie swojego Cienia, to obserwacja swoich fantazji i marzeń zarówno we śnie jak i na jawie. Mogą tam się przejawiać gwałtowne cechy (mi dość regularnie śni się, że kogoś biję…), ale może się też ujawniać tzw. biały Cień – cechy pozytywne, twórcze inspiracje itp. Wszystkim, których zainteresował ten temat, polecam książkę Monbourquette’a, bo ja w jednym artykule nie jestem w stanie napisać wszystkiego Na koniec powtórzę raz jeszcze – praca ze swoim Cieniem to jeden z najważniejszych elementów własnego rozwoju. Może być strasznie, ale może też być fascynująco i niesamowicie Problem tłumionych uczuć (cień) w naszym życiu duchowym Odpowiedz Link Zgłoś
anonim_ka Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 15:49 cd:) 1. Geneza i pojęcie cienia. W ciągu naszego życia ziemskiego ulegamy - świadomie i podświadomie - wpływom otaczającego nas świata zewnętrznego. Nasze myśli, słowa, które nieustannie powtarzamy, uczucia i wyobrażenia tworzą nasze życie. Każda myśl jest przyczyną czegoś, a każda wewnętrzna czy zewnętrzna okoliczność skutkiem Od dziecka jesteśmy narażeni na negatywne heterosugestie, przed którymi nie zawsze umieliśmy się bronić. Na pewno niejednokrotnie słyszeliśmy stwierdzenia: "Tego nie rób!", "Tego nie wolno!", "Nie dasz rady!", "Z ciebie nic nie będzie!", "Nikomu nie można zaufać!" i tak dalej. W miarę naszego rozwoju szybko nauczyliśmy się rozróżniać, co w naszym najbliższym otoczeniu zasługuje na pochwałę, a co nie, czego należy unikać, żebyśmy zasłużyli na pozytywną opinię bliskich. Pragnąc akceptacji staraliśmy się zrezygnować z tego wszystkiego, co mogłoby spowodować niezadowolenie najbliższych. Wstydziliśmy się pewnych uczuć, emocji, cech, talentów, uzdolnień czy zainteresowań, ujemnie przez nich ocenianych (przez otoczenie). Jeśli ludzie, którzy odegrali decydującą rolę w naszym wychowaniu, cenili posłuszeństwo, opanowanie, uprzejmość, wstydziliśmy się złościć, wyprowadzać ich z równowagi. Gdy na naganę zasługiwało wszystko, co miało związek z seksem, to aby nie utracić uczuć innych, szacunku, miłości osób kochanych, by nie zasłużyć na dezaprobatę otoczenia usuwaliśmy w podświadomość to wszystko, za co obawialiśmy się być odrzuceni. Wskutek tłumienia naszych uczuć, przekazywania ich do podświadomości, powstał głęboko w nas wewnętrzny świat, zbudowany z tego, co ukrywaliśmy przez lata. Ta zduszona psychiczna energia, w każdym z nas nadal istnieje i jest bardzo żywotna K.G. Jung i jego szkoła nazywa ją "cieniem" lub "negatywną stroną naszej osobowości." Cień - "ów ciemny skarb" zawiera zarówno fragmenty z dzieciństwa, emocjonalne związki, neurotyczne symptomy, jak i nierozwinięte talenty i dary"?. Każdy z nas ma ciemną naturę. Postać cienia ludzkiego uosabia sobą to wszystko, czego człowiek nie uznaje, a więc: mniej wartościowe cechy charakteru, wszelkie tendencje, z którymi nie chce się on pogodzić, a które jednak pośrednio czy bezpośrednio na niego napierają. 2. Przyjąć cień czy odrzucić. Niemieckie przysłowie powiada, "nie przeskoczysz własnego cienia", czyli inaczej, nie uciekniesz od swego stłumionego świata psychicznego. Dlatego najbezpieczniejszą rzeczą jest wzięcie odpowiedzialności za swój własny cień. Nie jest on złem samym w sobie, lecz rodzajem choroby czy rany, będącej wynikiem zaprogramowania w dzieciństwie i w dalszym życiu. Każdy, kto chce stać się osoba zrównoważoną, pełną osobą, musi podjąć pracę nad swym cieniem. Ponieważ cień jest częścią naszego życiowego losu, dlatego nie możemy go odrzucać, czy z nim walczyć, lecz próbować go poznać, by go zintegrować i przekształcać. Cień pozostawiony samemu sobie, ignorowany, może być bardzo niebezpieczny, bo będzie wpływał na nasze działanie w sposób ujemny. Próba eliminacji swego cienia z życia zakończy się niepowodzeniem w formie niepokoju, poczucia winy, strachu depresji. Te niekochane aspekty nas samych pozostają nadal aktywne. Próbując działać przeciwko nam, przepełniając nas lękiem, mogą być przyczyną poważnych problemów psychologicznych. Natomiast poznany i zintegrowany cień może stać się współpracownikiem dla osiągnięcia naszego wewnętrznego ładu i spokoju. Nasz integralny rozwój wewnętrzny wymaga zatem pełnego zaakceptowania doświadczanych czasami bardzo intensywnie różnych emocji takich jak: złość czy strach. Taki stan wewnętrzny - pod wpływem presji rodziny, kultury czy przekonań religijnych - zwykliśmy nazywać "negatywnym". W rzeczywistości te emocje same w sobie nie są ani negatywne, ani pozytywne. One po prostu istnieją. Potępianie ich jest głównym powodem ich tłumienia. Gdyby je akceptowano, byłyby one "przeżywane" w czasie ich powstawania. Po prostu powinniśmy pozwolić tym emocjom pozostać takimi jakie są, bez prób ich kontrolowania W tej pracy nad swoim cieniem niezmiernie ważną rzeczą jest rozróżnienie emocji i impulsów od podejmowanych pod ich wpływem działań. Natomiast nieznajomość tego rozróżnienia może doprowadzić początkowo do stłumienia czegoś, co nas dręczy, co się narzuca, a następnie może się przerodzić w obsesję, którą w końcu przeniesiemy na innych. Zatem owe emocje należy (je) zaakceptować i "przeżyć" po to, aby się od nich uwolnić. Pełna akceptacja oznacza kochanie wszystkiego, czego doświadczamy. Decyzja, żeby kochać jest zawsze zdrowsza od decyzji, żeby nienawidzić. Gdy energia zostanie zintegrowana, wówczas to, co było nieprzyjemne stanie się przyjemne, a ból po prostu przestanie istnieć. Integracja cienia pozwoli nam na pełne doświadczenie chwili obecnej. Tu i teraz jest zawsze doskonałe. Nie można cierpieć ani być nieszczęśliwym w czasie teraźniejszym. Większość chorób psychosomatycznych ma swoje podłoże w stresie związanym z życiem poza czasem teraźniejszym. 3. Znaczenie pozytywnego myślenia. Gdy zaniedbamy usuwanie - np. poprzez pozytywną autosugestię - tych negatywnych wpływów przeszłości to przyniosą nam one nieprzewidziane ujemne skutki. Natomiast autosugestia pozwoli nam pozbyć się ciężaru tego negatywnego wpływu sugestii innych. Heterosugestie nie wywrą na nas żadnego wpływu, nie mogą nam zaszkodzić, jeśli nie nadamy im mocy osobistym przekonaniem. Nie możemy poddać się lękom, przesądom. Nie możemy pozwolić, by nam narzucano coś, co jest niezgodne z dobrem, prawdą, naszym szczęściem. My jesteśmy niepodzielnymi panami naszego myślenia, naszej podświadomości, naszego losu. Dlatego wybierajmy pozytywne myśli, jak miłość, prawda, szczęście, zdrowie. Mając kontrolę nad procesami myślowymi, możemy wykorzystać podświadomość do zamierzonego celu, ponieważ podświadomość podlega poleceniom świadomości. Musimy pamiętać, że nasz nawykowy sposób myślenia pozostawia głębokie ślady w podświadomości, która jest ostoją naszych nawyków życiowych i myślowych. Zmiana tych nawyków z negatywnych na pozytywne przyniesie nam wkrótce poprawę. "Zmień nawyki myślowe, a odmienisz swoje życie". Bardzo ważną rzeczą jest uznanie prawdy, że nasza podświadomość nie zna się na żartach i dlatego urzeczywistnia każdą naszą myśl, nawet nieprzemyślaną. Czy jesteśmy świadomi tego czy nie, przez jakość naszych myśli wpływamy na naszą podświadomość, która jest ponadosobowa i niezmienna. 4. Perfekcjonizm a rozwój duchowy. Dążenie do reintegracji swego cienia nie jest perfekcjonizmem, a więc skłonnością do bezustannego obwiniania i deprecjonowania siebie. Perfekcjoniści bowiem dążą do zachowywania zewnętrznych kryteriów, co w ich oczach, czy ich otoczenia należy do poprawności postępowania, a więc do dążenia do doskonałości przez skrupulatne podporządkowanie się zasadom moralnym, obowiązującym w społeczeństwie. Natomiast właściwa praca nad cieniem jest rozwojem moralnym, łączącym się z wewnętrzną harmonią osobistego postępu duchowego. Perfekcjoniści, jeśli nie zaakceptują swoich złych skłonności, win i słabości, nie rozwiną się wewnętrznie. Powodem jest brak współczucia dla siebie i innych, co wzmaga się jeszcze przez poczucie moralnego upadku. Z powodu niskiego poczucia własnej wartości, brak im samoakceptacji i wpadają w błędne koło ciągłej walki. Powszechnie teraz wiadomo, że pozytywne nastawienie jest wielkim skarbem w życiu. Jeśli pragniemy prowadzić radosne życie, musimy myśleć pozytywnie, optymistycznie. Akceptowane myśli i słowa, uczucia charakterystyczne dla emocji negatywnych jak: gniew, złość, nienawiść, kłamstwo itd., wywołują w nas ujemne nastawienie do innych i do samego siebie. Natomiast kochanie i aprobowanie siebie i innych wprowadza nas w atmosferę pokoju, wewnętrznej radości i zadowolenia. Myśli wysokiej jakości produkują wysokiej jakości rezultaty. I odwrotnie - myśli niskiej jakości produkują rezultaty niskiej jakości. Negatywne wyobrażenia, które pielęgnujemy, których się obawiamy, za sprawą naszego umysłu nazbyt łatwo staj Odpowiedz Link Zgłoś
anonim_ka Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 16:00 Negatywne wyobrażenia, które pielęgnujemy, których się obawiamy, za sprawą naszego umysłu nazbyt łatwo stają się rzeczywistością. Powinniśmy o tym pamiętać. Dlatego niech wejdą w nawyk szlachetne myśli, a zmienią się wkrótce w szlachetne czyny. Odrzućmy wszystko to, co nie jest miłością i radością. Pamiętajmy o pozytywnych wydarzeniach z przeszłości. Ufajmy w że Opatrzność o nas zadba. Wiara w coś sprawia, iż to, w co wierzysz natychmiast nabiera mocy. Dlatego właśnie wiara w siebie jest tak ważna, bo daje nam moc bycia główną siłą stwórczą w naszym życiu. 5. Rola jaźni w reintegracji wewnętrznej. Praca nad reintegracją cienia stanowi bardzo ważną czy nawet najistotniejszą część w naszej pracy nad rozwojem wewnętrznym. Trzeba zatem uświadomić sobie obecność w nas złych skłonności, niemoralnych zwyczajów, które są charakterystyczne dla naszego cienia. Każda bowiem zła skłonność, kryje w sobie duchowe nieuświadomione, czy zanieczyszczone doświadczeniami przeszłości dążenie do dobra, miłości, piękna, a nawet świętości. Toteż poznając te aspiracje możemy im nadać nowy kierunek rozwoju. Ta praca winna polegać nie na tłumieniu naszego cienia, lecz na jego reintegracji. Aby to uczynić musimy go wcześniej zaakceptować, uznać za prawdziwą część naszej osobowości. Podstawową zasadą psychoterapii jest bowiem uznanie prawdy, że możemy w sobie zmienić tylko to, co wcześniej skutecznie zaakceptowaliśmy. Według K.G. Junga akceptacja własnego "ja" ze wszystkimi wartościami i brakami jest podstawą do osiągnięcia nawet najwyższego ideału własnego rozwoju duchowego. Dostrzeżone braki, nawet odbiegające bardzo od normy, mogą nam pokazać rozliczne bogactwa, o ile nauczymy się je akceptować z miłością i cierpliwością. Zatem praca nad cieniem polega na wydobyciu z "nieczystości" dobrego ziarna, by je pielęgnować. Gdy uznamy tę rzeczywistość, uczynimy pierwszy krok w stronę uzdrowienia. Możemy wtedy świadomie zacząć pracę w przekonaniu, że nasze życie zależy od nas, że możemy podnieść jego jakość. Tych pozytywnych zmian możemy dokonać poprzez zmianę myśli, przekonań i decyzji, które podjęliśmy w przeszłości. Ustaną, a w każdym razie zmniejszą się oskarżenia, że dzieje nam się krzywda, że życie jest niesprawiedliwe, że jesteśmy ofiarami otaczającego nas świata i okoliczności naszego życia. W pracy nad reintegracją cienia ważną rolę odgrywa działanie naszej jaźni. Według K.G. Junga jaźń jest "obrazem Boga" w każdym z nas. Biblia mówi, że Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo (Rdz 1,27). Zatem w każdym z nas istnieje coś boskiego, co czyni z nas świętą i niepowtarzalną istotę o nieocenionej wartości. Nasza praca nad własnym cieniem osiągnie pozytywny skutek pod warunkiem, że uznamy naszą jaźń za rzeczywistość dobrą, współczującą i pełną miłości. W przeciwnym wypadku nie będziemy w stanie przyjąć i zaakceptować w sposób właściwy ciemnej strony naszego życia. 6. Koncepcja psychiki ludzkiej według K.G. Junga. Jaźń: centrum psychiki: nieświadoma i świadoma Je (ego): świadoma część psychiki Persona: część, która przystosowuje się do środowiska Cień: część, która jest stłumiona przez pragnienie przystosowania 7. Czy postęp duchowy ma granice? Ponieważ nosimy w sobie obraz Boga - co wyraża się w dążeniu do ustawicznego rozwoju duchowego - praca nad cieniem będzie trwała do końca naszego ziemskiego życia. Gdy uda nam się zintegrować część naszego cienia, to wówczas odkryjemy wyższy poziom świadomości i kolejną stronę samych siebie, pozostającą do dalszego zintegrowania. W ten sposób praca nad cieniem umożliwi nam coraz głębsze poznanie naszej duchowej istoty, naszej jaźni. Dzięki pracy nad cieniem będzie się otwierała naszej duszy, nieznane horyzonty pamięci, które obudzą naszą chęć życia, wolę walki, pragnienie miłości i odwagę wyzwania przyszłości. Akceptacja własnych "słabości" toruje nam drogę do radosnego rozwoju. Grecki stoik Epiktet powiedział: "Do szczęścia i wewnętrznego spokoju prowadzi tylko jedna droga - nie trwonić ani jednej myśli na sprawy posiadania i zewnętrznej strony życia - lecz wszystko i to całe swoje życie zawierzyć Bogu". Szczęście jest stanem umysłu i psychiki, owocem wewnętrznego spokoju, poczucia bezpieczeństwa pod Bożym przewodnictwem. W drodze do szczęścia nie napotkasz na żadne przeszkody, oprócz tych, które nosisz w swoich myślach i w wyobraźni, dlatego unikaj za wszelką cenę negatywnych myśli i destrukcyjnych nastrojów. Naszymi myślami układamy sobie życie. Szczęście jest dobrym nawykiem, dlatego warto przypominać sobie napomnienie św. Pawła. " W końcu, bracia wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym - to miejcie na myśli." Flp 4,8). Skazani za niewinnośćBo zemsta jest słodka… »Wszystko czego potrzebujesz to zazdrość Uczucie zazdrości spotyka się ze zdecydowanym potępieniem otoczenia, ale jednocześnie jest skutecznym motorem napędowym w walce o wyrównywanie nierówności społecznych. Pierwszy raz czujemy lekkie ukłucie zazdrości już w piaskownicy podziwiając piękne taczki sąsiada. Potem przechodzimy katusze, bo siostra dostała większego loda, kolega z klasy lepszą ocenę, przyjaciółka poślubiła atrakcyjnego faceta, a sąsiad spędza urlop na Seszelach. Tego rodzaju uczucia doświadcza większość ludzi, ale tylko nieliczni mają odwagę się do niego przyznać. - Nie raniąc własnego ego potrafimy zwierzać się z poczucia winy, wstydu, fałszywej dumy, a nawet chciwości - napisał amerykański antropolog George Foster w 1972 roku. Ale dlaczego nie umiemy obnażyć najciemniejszego zakamarka duszy, gdzie drzemie potężna, wszechogarniająca zazdrość? - Bo nie ma społecznie akceptowalnego wytłumaczenia dla tego rodzaju emocji - tłumaczy amerykański naukowiec. Antropolodzy do spółki z socjologami i psychologami są zgodni, że zazdrość jest uczuciem o uniwersalnym charakterze, równie starym co ludzkość. Jej ślady można odnaleźć już w biblijnych wersetach opisujących obrazowo pojęcia dobra i zła, nagrody i kary. Amerykański eseista Joseph Epstein opisał zagadkowe uczucie następująco: “Zazdrość jest jedynym grzechem głównym, którego popełnienie nie dostarcza człowiekowi żadnej przyjemności”. Zazdrość wiąże się dyskomfortem psychicznym i cierpieniem. Jest wybuchową mieszanką poczucia niższości, wrogości i urazy. Budzi się w człowieku, który uzurpuje sobie wyłączne prawo do posiadania różnych dóbr materialnych i duchowych albo arbitralnie odmawia ich innym. Psycholodzy z Uniwersytetu w Yale stwierdzili, że tematem 60 % rozmów wśród dorosłych są inni ludzie. Często motywem plotkarskiej pogawęki jest uczucie zazdrości. Obecnie naukowcy postanowili zbadać, w jakim stopniu zazdrość wpływa na nasze zachowania społeczne. Ekonomiści Daniel Zizzo i Andrew Oswald z Uniwersytetu Warwick przeprowadzili eksperyment, w którym czterech uczestników rywalizowało między sobą w komputerowej grze hazardowej. Początkowo każdy z graczy miał do dyspozycji niewielką sumę pieniędzy. W trakcie rozgrywki dwie osoby otrzymały dodatkowe środki finansowe, o czym poinformował graczy specjalny komunikat na ekranie komputera. Zanim uczestnicy zainkasowali wygraną i rozeszli się do domów, naukowcy dali im możliwość zmniejszenia puli przeciwnika jednym kliknięciem myszy pod warunkiem, że sami zrezygnują z części swojej wygranej. Z tej możliwości skorzystało prawie dwie trzecie uczestników eksper Odpowiedz Link Zgłoś
anonim_ka Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 18:37 >> Z tej możliwości skorzystało prawie dwie trzecie uczestników eksperymentu i w ten sposób zniszczyło połowę zysku przeznaczonego na wypłatę. Daniel Zizzo i Andrew Oswald opublikowali wyniki badania w 2001 roku opatrując je komentarzem: “Nasze eksperymenty odsłaniają mroczną stronę ludzkiej natury”. Nie bez powodu zazdrość jest przyczyną wielu agesywnych zachowań - od aktów wandalizmu począwszy a na ludobójstwie skończywszy. Arthur Schopenhauer nazwał uczucie zazdrości “trującą ropuchą”, a Szekspir “zielonookim potworem”. (…) Można zatem postawić pytanie, czy zazdrość ma jakiekolwiek pozytywne aspekty? Socjolog Helmut Schoeck jest przekonany, że lęk przed niszczycielską siłą zawiści umożliwił współżycie ludzi w większych grupach społecznych. Od kiedy ludzkość poznała potencjał drzemiący w zazdrości za wszelką cenę próbuje obronić się przed jej zgubnymi skutkami między innymi poprzez dzielenie się dobrami ze współbliźnimi. Już w starożytności ludzie próbowali załagodzić zawiść bogów składając im hojne ofiary. Do dzisiaj przedstawiciele niektórych kultur noszą amulety, które mają ochronić ich przed zazdrosnymi spojrzeniami “złego oka”. Czy to oznacza, że uczucie o tak potężnym ładunku emocjonalnym istnieje jedynie po to, aby budzić strach w innych ludziach? Eksperymenty z małpami podsuwają jeszcze inną interpretację. Zaprezentował ją zespół biologów behawioralnych pod kierownictwem Fransa de Waal z Uniwersytetu Emory. Naukowcy bawili się z małpkami kapucynkami i w nagrodę dawali im różne łakocie. Kiedy jedna z małpek dostała smakowite winogrona, a inna plasterek pospolitego ogórka, wówczas poszkodowana kapucynka ostentacyjnie odmawiała przyjęcia podarunku i dalszego udziału w zabawie. Nie trzeba posiłkować się eksperymentami ze zwierzętami, aby zrozumieć, że zazdrość jest wypadkową poczucia niesprawiedliwości. Już Arystoteles pisał o sprawiedliwej zazdrości rodzącej się w wyniku niesprawiedliwego podziału dóbr. Zaś na początku XX wieku niemiecki liberał Walter Rathenau napisał w swoim pamiętniku: “Poczucie sprawiedliwość wypływa z zazdrości, gdyż przyświeca mu dewiza: wszystkim po równo”. Dla sporej części niemieckiego społeczeństwa słowa te pozostały aktualne aż do dzisiaj. Ankieta przeprowadzona w ubiegłym roku przez Instytut Zygmunta Freuda z Frankfurtu nad Menem pokazała, że mieszkańcy wschodnich landów pod określeniem “społeczeństwo zawistników” rozumieją niesprawiedliwy podział dóbr i brak równych szans, podobnie jak uważał Arystoteles w swoich rozważaniach. Z kolei mieszkańcy zachodnich krajów związkowych przyznali, że zazdrość dopinguje ich do działania i większego wysiłku. Badanie odsłoniło jeszcze jedną różnicę w podejściu do zazdrości wynikającą z płci: kobiety ogarnia smutek, jeżeli mają mniej od innych, natomiast mężczyźni wpadają w złość na samych siebie. Z kolei zadowolenie, że wypadamy lepiej w porównaniu z innymi ludzi aktywizuje w naszym mózgu ośrodek nagrody. Przed trzema laty zespół naukowców pod kierownictwem bońskiego neuroekonomisty Armina Falka udowodnił, że ciągła potrzeba porównywania się z innymi jest powiązana z regionem mózgu odpowiedzialnym za przetwarzanie uczucia zadowolenia i uznania. W trakcie eksperymentu naukowcy obserwowali aktywność mózgu z pomocą rezonansu magnetycznego. Naukowcy zakładali dwóm probantom okulary wideo i umieszczali ich w komorach rezonatorów. Uczestnicy mieli podać przybliżoną liczbę punktów pojawiających się na ekranie szkieł okularów. Po każdej próbie ukazywał się komunikat, czy gracze odgadli prawidłową liczbę punktów i jaką sumę pieniędzy dostaną w nagrodę. Nawet kiedy obydwaj udzielali prawidłowej odpowiedzi, raz jeden otrzymywał więcej pieniędzy, a raz drugi. Okazało się, że porównywanie się z osobą przegraną pobudzało część obszaru mózgu zwaną brzuszno-przyśrodkową korą przedczołową. Obszar ten wywołuje w pewnych sytuacjach radosny nastrój i wprawia nas w dobre samopoczucie. Kiedy jeden z uczestników otrzymywał większą nagrodę od konkurenta wówczas jego mózg wykazywał bardziej wzmożoną aktywność, niż wtedy, gdy musiał zadowolić się mniejszą sumą pieniędzy od swego rywala. Ośrodek nagrody w mózgu pozostawał w stanie spoczynku, jeżeli obydwaj uczestnicy otrzymali równe kwoty. Armin Falk uważa, że wyniki badania dowodzą słuszności jego tezy, iż nasze zadowolenie jest ściśle powiązane z wysokością nagrody, jaką otrzymują inni ludzie. Osiągamy pełnię szczęścia tylko wówczas, kiedy otrzymamy więcej. Jeżeli ktoś dostanie podwyżkę w wysokości 500 euro będzie cieszył się nią tak długo dopóki się nie dowie, że pensja kolegi wzrosła o 1000 euro. Wtedy jego radość pęka jak bańka mydlana, a kolega ma zdecydowanie lepsze samopoczucie. Tego rodzaju zachowania pokazują, że czynniki zewnętrzne mogą zmieniać zabarwienie emocji. Możliwe, że w przeszłości wielu naszych przodków obawiało się skutków wybuchu zawiści u swoich bliźnich. Jednak obecnie zazdrość dostarcza wielu ludziom swoistej satysfakcji. Socjolog Sighard Neckel uważa, że wiele osób z zamożnych grup społecznych czerpie wyraźną przyjemność, że są obiektem powszechnej zawiści. Opinię naukowca zadaje się podzielać agencja reklamowa Young & Rubicam. Na potrzeby jednej z kampanii reklamowych wymyśliła następujący slogan: “All you need is envy” (”Wszystko czego potrzebujesz to zazdrość”). Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 04.01.15, 19:49 Bardzo ciekawe, jesteś autorką czy kopiujesz skądś? Czy możesz dodać do rekomendowanych lektur te książkę Jean'a Monbourquette? Z krótkim opisem dlaczego rekomendujesz. 🙋 Odpowiedz Link Zgłoś
anonim_ka Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 05.01.15, 11:24 Nie jestem autorką cytowanych tekstów. Dotarły one do mnie w takiej formie , kiedy wałkowałam temat złości i szczerości. Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 05.01.15, 10:56 Może zacznij obserwować ludzi wokół, ich relacje, interakcje - jak to u innych wygląda. Ta miłość do siebie kształtuje się przez lata. Robisz czasem coś, co lubisz, co uwielbiasz?? Wiesz co lubisz, co ci przyjemność faktycznie sprawia?? Jesteś nastolatką, pewnie chcesz się podobać kolegom. Łazisz czasem po sklepach? Najlepiej na takie łażenie koleżankę wyciągnąć i słuchać jej rad. Odpowiedz Link Zgłoś
babciajadzienka Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 06.01.15, 00:19 Duzo bylo kopiuj - wklej? To nieistotne to domena internetu. POwiem cos sie moze psychologom amatorom nie spodoba. Odwrocmy relacje. Nie "ja' w srodku a inni na zewnatrz. To inni sa w srodku. A "ja" na zewnatrz. Nie ja jestem najwazniejsza, nie mnie musza kochac. Ja kocham innych. Kocham to termin o szerkim spectrum. To znaczy szanuje, podziwiam, zakladam, ze sa dobrymi ludzmi. Ja nie jestem istotna. Robie wszystko co jest moim obowiazkiem, robie perfect, czyli na ile tylko mnie stac. Tak zeby ngdy nie zalowac tego co sie robilo. Kazdy z nas ma swoja dzialke. Domene. Ty jestes autorem internetowego forum. Ja mama , zona. Moim celem jest opieka, wspieranie, pomoc. Stara sie robic to najlepiej jak potrafie. Nie robire nic na pol gwizdka. Chwale sie ? Bzura. Nie lubie bylejakosci. czytam tu na forum watki "jestes brzydka". Rany Julek. Ile Ty masz lat? 5 skonczone. A uwas murzynow bija. Mowi sie, ze jak brakuje argumentow do rozmowy wtedy trend zarzutow jest spersonalizowany, "Jestes brzydka", "Twoja matka jest glupia"? sorry. Sredniowiecze to malo. Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 06.01.15, 11:20 babciajadzenka napisała: Robie wszystko co jest moim obowiazkiem, robie perfect, czyli na ile tylko mnie stac. Tak zeby ngdy nie zalowac tego co sie robilo. Taki sam cel dotarł do mej świadomości jakiś miesiac temu - po tym, gdy do czegoś się mocno przyłożyłam i była satysfakcja mimo, ze idealnie nie wyszło. Czemu wcześniej nie przykładałam do tego wagi, by robić coś jak najlepiej?? może ktoś kiedyś oczekiwał ode mnie bylejakości?? wpisywałam się w przydzieloną rolę?? już się zastanawiałam, gdzie Ty się Babcia podziewasz Odpowiedz Link Zgłoś
nvv Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 06.01.15, 23:02 Gdzieś kiedyś wyczytałem taką historię: uczeń przychodzi do mistrza i prosi o wskazówki. Mistrz odrzekł, że zasadnicza różnica jest taka, że uczeń widzi siebie w świecie, a on - świat w sobie. Do dzisiaj próbuje to zrozumieć. W każdym razie jestem przekonany (z wielu powodów, wieloma lekturami i przemyśleniami), że szczęście jest właśnie w zapomnieniu o własnym "ego", a utożsamianiu się ze światem. Może też tutaj jest nieśmiertelność - gdy czujemy się światem, widzimy że będziemy żyć wiecznie. Kultura w której przyszło nam żyć jest przepełniona narcyzmem, myśleniem o sobie (w postaci tego ciała w którym obudziła się rano nasza świadomość), myśleniem o tym jak nas odbierają inni, jak się prezentujemy. Czy ktoś sobie coś złego nie pomyśli, czy aby coś mi nie wystaje, czy palnąłem coś głupiego, itp. - sporo energii tracimy na to, na opakowania, na pozory, na myślenie co myślą inni o nas. A świat wokół nas ma pełno ciekawostek, ludzie i zwierzęta mają ciekawe zachowania, które - jeśli tylko się na nich skupimy - pokażą kolejne zagadki, których rozwiązanie ułatwi nam życie i zrozumienie ich oraz siebie. Gdy zapominamy o sobie, a skupiamy się na tym co robimy, na tym co się dzieje wokół, ten świat okazuje się całkiem ciekawy. Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Jak żyć ze sobą w zgodzie 06.01.15, 23:43 Babciajadzieńka, mądre rzeczy piszesz, pisz częściej :) Odpowiedz Link Zgłoś