12.09.04, 13:04
dzisiaj niedziela..najgorszy dzien w tygodniu...choc ostatnio wszytskie dni
sa takie same...jem..i sie nudze...biore sie za jedna rzecz..rzucam ja bo sie
nie moge skupic...nudzi mnie ...biore sie za nastena rzecz ale po aru
minutach ja tez zostawiam..wracam do pierwszej albo wymyslam sobie nastepne
zajecie..i tak mijaja dni a ja tak naprawde nie robie nic..
bylam na zakupach,mialam isc do lasu ale pogoda nie dopisala,poza tym
odechcialo mi sie..mam odsc spojrzen ludzi,poczucia ze jestem gruba i ciezko
mi dzwigac moje tluste cielsko.kupilam sobie rurki z ajerkoniakiem i rodzynki
w czekoladzie.troche rurk zjadlam po drodze,reszte i paczke rodzynek
schowalam do kieszeni kurtki,wisi teraz na przedpokoju i nie moge sie
doczekac jak przemyce moje skarby do pokoju i zjem tak zeby nikt nie
widzial...musze tylko wyczuc odpowiedni moment...
wiem wiem marudze i mam nie po kolei w glowie..ide poucze sie albo obejrze
film...3majcie sie!!
Obserwuj wątek
    • kasiolda Re: niedziela 12.09.04, 16:39
      zjadlam rurki..nitk nie widzial..ale malo brakowalo..mama przyszla do
      pokoju,zdazylam zaslonic worek z rurkami ktory schowalam pod lozkiem...zulam
      gume wiec niczego sie nie domyslila...mam poczucie winy ze oszukuje rodzicow i
      sama siebie...nie chce tak zyc..ale ne potrafie sie z tego wyrwac..zebralam
      troche nowych materialow do ksiazki i znowu sie nudze..mysle o jedzeniu..co by
      tu zjesc na kolacje..jak przemycic rodzynki...nie moge sie juz doczekac....nie
      jestem ani troche glodna..ale nikt o tym nie wie..tak samo jak nie bylam glodna
      ale zjadlam obiad...na dodatek ksklamalam..ale pojadlam powiedzialam a tak
      naprawde moglabym jesc jesc i jesc i ciagle by mi bylo malo..czuje sie
      bezsilna,wszytsko mi jedno...byleby tylko sie najesc.a co u was???
      • ikka Re: niedziela 12.09.04, 18:38
        Pół litra mineralnej, dwa jabłka, grahamka. A teraz spróbuj zjeść rodzynki;)
        Jak już kupiłaś, to przepadło, pewnie zjesz. A jak wciąż będziesz głodna, to
        wróć do wody... Sama jeszcze nie wypróbowałam tej metody, myślę niestety
        dopiero po fakcie:( A u mnie w porządku. Ale czuję, że brak mi cierpliwości,
        nawet gdy nie jestem głodna, gdy wytrzymuję na diecie, wciąż sprawdzam, czy to
        już pora żeby coś zjeść i gotowa jestem zacząć jeść ze złości, że po trzech
        dniach:) nie ubyło mi te 10 kilo, które powinno... Jedzenie to bardzo dobre
        lekarstwo na nudę czy zmęczenie:(
        • kasiolda Re: niedziela 12.09.04, 19:10
          sama sie zastanawiam..zjesc czy nie zjesc..w sumie nie mam ochoty juz sie
          objesc...zajelam sie pisaniem i uspokoilam sie,negatywne mysli,zlosc i wogole
          wszystko co zle zeszlo ze mnie...tylko jak pomysle ze kupilam juz rodzynki
          wydalam pieniadze i mialyby sie zmarnowac albo co gorsza ktos moglby je
          znalezc..to chce je zjesc..chyba tak zrobie.jutro wyrzuce wszystkie
          nagromadzone opakowania i worki po ciastkach i koniec z tym.
          niestety mas zracje jedzenie jest dobre na wszystko
          nude,smutek,zlosc,stres,uczczenie sukcesu,latwo dostepne,tanie.zyjemy zeby
          jesc..
          3maj sie nie poddawaj sie,najgorsze sa pierwsze dni pozniej bedzie z
          gorki,najwazniejsze zeby nie zalamac sie i nie rzucic na jedzenie,pozniej
          ciezko jest znowu wziac sie w garsc..przytyc mozna bardzo szybko szkoda ze
          pozbywanie sie zbednych kilogramow nie jest takie latwe i szybkie.
          przylaczam sie do ciebie.co ty na to???tak jak ty chce pozbyc sie 10 kilo.
          razem bedzie razniej.
          • ikka Re: niedziela 13.09.04, 20:48
            Ale ze mną ryzykujesz, bo w każdej chwili mogę się załamać...Mogę to zrobić na
            przykład po 7 tygodniach, tak jak uczyniłam tej wiosny (a schudłam równiutko 7
            kilo).To była najdłuższa przerwa w jedzeniu od sześciu lat. A ja, kompletnie
            bez powodu - byłam szczęśliwa, nie miałam naprawdę ochoty na ten sernik -
            zjadłam kawałek. Co więcej, po następne kilka porcji też nie musiałam
            sięgać.No, potem już był przymus. Ale miałam mnóstwo czasu, żeby się rozmyślić.
            Nie rozumiem tego do tej pory. Chyba że to nawyk destrukcji tego, co dla mnie
            ważne. Kiedy coś idzie dobrze, to znaczy, że idzie dziwnie, nienormalnie,
            niepokojąco. I może ten niepokój sprawia, że niszczę. Żeby już nie bać się, że
            to stracę. Tak jest też z dobrymi znajomościami (do przyjaźni nie dochodzi)czy
            studiami. Uprzedzam, że to forum pewnie też wkrótce oleję...Ale skoro jeszcze
            mnie nie wkurza - jestem z Wami:)
            • kasiolda Re: niedziela 13.09.04, 21:08
              nic z tego nie wyszlo...jak zwykle na obietnicach sie skonczylo..jestem na
              siebie zla..oszukuje sama siebie...glupia jestem schudnac bym chciala ale bez
              wysilku,zamiast powiedziec dosc lamie sie z powodu blahostek..
              ale ty sie nie przejmuj i walcz dalej!!!
              tak znam to.gdy cos dobrze idzie wydaje mi sie to snem i wiem ze iedlugo sie
              obudze i ze to sie wszystko skonczy i moze w ten sposob same przywolujemy
              porazki,cos zlego???moze powinnismy sie cieszyc tym co jest teraz nie myslec o
              tym co bedzie potem??tak wiem gadam tylko ale i tak sie nie stosuje do swoich
              dobrych rad.latwiej powiedziec niz zrobic..wiesz mi tez sie wydaje ze sie
              szybko zniechece co do forum ze napisze to co mialam napisac i ze to nic nie
              da...ale narazie jestem tu..trzeba sie uzbroic w cierpliowsc..w koncu kiedys
              cos musi sie zmienic..wszystko sie konczy wszystko sie zaczyna...papatki
              aha tez lubie sernik...nie dziwie sie ze sie skusilas

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka