Dodaj do ulubionych

Trudna relacja matka-córka

01.03.16, 13:06
Witajcie,
Chciałam Was zapytać o kwestię związaną z relacją dorosła córka - matka.
Mam 38 lat, jestem 4 lata po rozwodzie, wychowuję sama 6 -letnią córkę.
Niedawno poznałam fajnego faceta z którym chciałabym ułożyć sobie życie.
Niestety od momentu kiedy on pojawił się w moim życiu moja matka dziwnie się zachowuje.
Z jednej strony mówi, ze się cieszy, że mi kibicuje itd, ale niestety w żaden sposób nie chce mi pomóc przy córce. Nie chce z nią zostać gdy chcę wyjść na spotkanie albo jak już wyjdę i spóźnię się 10 minut to wydzwania do mnie gdzie jestem albo jak wrócę to mówi mi że córcia za mną tęskni i płacze - potem okazuje się, że to nieprawda, że córka się tylko zapytała kiedy wrócę ale, że wcale nie płakała. Do tego mama ciągle mnie krytykuje, wbija szpile, mówi np "ale się stroisz", albo jak wchodzę do domu mówi "o blondyna przyszła". Nigdy tak do mnie nie mówiła. Nie rozumiem tego. Jest zazdrosna?
Do tego dołuje mnie niesamowicie - ciągle podważa moją zaradność i samodzielność, rzuca teksty w stylu "Boże jak Ty sobie sama poradzisz", "co to dalej będzie z Wami". Jest cały czas nastawiona krytycznie, wszystko wypomina i ciągle się czepia
a z drugiej strony mówi jak to cieszy się, że kogoś poznałam.

Nie wiem co robić, odseparować się, uciąć kontakt? Bo dłużej tego nie zniosę.


Obserwuj wątek
    • feministkapl Re: Trudna relacja matka-córka 01.03.16, 15:41
      Zaraz, zaraz? Czy z nia mieszkasz? .. a jak niby bys ten kontakt chciala zerwac z nia w takiej sytuacji..?

      Ona czuje sie poza tym nowym ukladem, no bo jest poza, i gdera bo sie boi ze ja zostawisz sama...?

      To wczesne dni wiec dokladnych planow robic sie nie da - i tak jej wlasnie powiedz, i zapewnij ze co by sie nie stalo to na lodzie samej jej nie zostawisz; ze gdyby sie zwiazek przerodzil w gleboki i staly to jakos to sobie ulozycie tak zeby dla was obu bylo dogodnie. Sprobuj tak!

      ..I powiedz ze te docinki to cie tylko zrazaja do niej wiec niech sie wypcha z nimi i bedzie bardziej wspierajaca!
    • leda16 Re: Trudna relacja matka-córka 01.03.16, 22:26
      Chcesz "uciąć" kontakt z najbliższą osobą dla jakiegoś obcego chłopa, który starannie unika spotkań z rodziną, gdzie szykujesz dla niego rolę ojca i zięcia? A on nawet do roli dobrego wujka się nie kwapi...
    • lilith45 Re: Trudna relacja matka-córka 02.03.16, 13:43
      Może matkę coś "boli" np. może obawia się ze ten nowy mężczyzna nie jest zainteresowany Tobą w pakiecie z córką, a Ty tego moze nie dostrzegasz. Może porozmawiaj z nią o tym. I sama zastanów się jakie jest podejście Twojego partnera, czy bierze pod uwagę to, że masz dziecko.
    • 0rtensja Z dobrą matką chcesz uciąć kontakt? 05.03.16, 11:51
      "Nie wiem co robić, odseparować się, uciąć kontakt? Bo dłużej tego nie zniosę."

      Straszne! Bo rozumiem z jakąś złą kobietą, ale twoja mama w niczym nie zawiniła, że nie umie wyrażić swoich obaw o Ciebie i twoje dalsze zycie. Wszak już kiedyś zawierzyłaś facetowi i dziś jesteś po rozwodzie. Wina zazwyczaj leży gdzieś po środku... u ciebie winą MOŻE być beznadziejna naiwność i bezgraniczna głupota...

      Według mnie to Ty jestes zwyczajnie i po prostu głupia i naiwna! Jak wiele kobiet, gdy estrogeny nimi rządzą - a nie rozum. Matka obawia sie o twój los z całym prawem, aby to robić... Wszak jestes jej dzieckiem.

      Wejdziesz w drugi związek z potencjałem niskiej inteligencji, gdzie po jakimś czasie facet zostawi cię z kolejnymi dziećmi... albo ty sama wpadniesz na pomysł rozwodu z powodu błahego i podobnie jak teraz chcesz zrywać z twoją mamą, ktorej nawet nie chcesz rozumieć.

      Bo zycie widać Cię nic nie nauczyło i popełniasz kolejny raz ten sam bład.

      Wybij sobie to z głowy ze na rozwódkę z dzieckiem czeka jakiś wartościowy facet...!
      Nie czeka, a to co czeka to powtórka z 'kolejnej rozrywki', za która zapłacą twoi najbliżsi- twoje dzieci i twoja matka, której jak kukułka będziesz podrzucać kolejne dzieci, bo tatusiowe się gdzieś podziali....

      Zamiast stawiac pare durnych gaci na piedestale i przed zdrowym rozsądkiem, podziękuj matce za jej troski i obawy, bo z czystości serca wynikają i troski o twój i dzieci los.
      A faceta najpierw poznaj dokładnie, co on za taki, i nie podkładaj się do wyra jak pierwsza lepsza, bo takich nawet święci nie szanują i nie traktują odpowiedzielnie, tylko jak tanie dziwki...
      I pamietaj, jako rozwódka samotna z dzieckiem masz żadne szanse na spotkanie kogoś wartosciowego, więc nie podskakuj tyle, a zastanów się co dalej z twoim losem...I może w końcu wesprzyj miłością, szacunkiem twoja mamę...Bo z tego wynika, że to jest jedyna osoba, która jest twoim prawdziwym przyjacielem...
      Koniec i kropka...
      • lilith45 Re: Z dobrą matką chcesz uciąć kontakt? 05.03.16, 13:34
        No to dziwne, bo jakoś moje dwie rozwiedzione koleżanki z dziećmi są w powtórnych udanych od ponad 10 lat związkach....generalizowanie szkodzi.... ;)
        • 0rtensja Re: Z dobrą matką chcesz uciąć kontakt? 05.03.16, 14:56
          Dziwne jest tylko to, ze ty stara taka baba- a ciagle w bajki wierzysz, lillith...
          • lilith45 Re: Z dobrą matką chcesz uciąć kontakt? 05.03.16, 16:11
            No nie muszę wierzyć, bo mam przykład z rzeczywistości. Są to bardzo bliscy moi znajomi. Jednym się udaje, innym nie, to kwestia szczęścia, i pewnie wielu innych czynników, jednak nie mozna powiedzieć, że takich powtórnych udanych związków nie ma. Jeśli tak uważasz, to widocznie nie masz takich przykładów w swoim życiu. Jednak to nie świadczy, że takich ludzi nie ma.
        • leda16 Re: Z dobrą matką chcesz uciąć kontakt? 06.03.16, 17:10
          lilith45 napisała:

          > No to dziwne, bo jakoś moje dwie rozwiedzione koleżanki z dziećmi są



          Twoje dwie koleżanki nie mieszczą się nawet w granicach błędu statystycznego. A prawda jest niestety trywialna -żaden facet cudzego plemnika nigdy nie pokocha. Może w harlequinach...:)
          • lilith45 Re: Z dobrą matką chcesz uciąć kontakt? 06.03.16, 18:12
            I matko ale bzdury opowiadacie, naprawdę, a opieracie to jedynie na własnym zgorzknieniu. Współczuję
            • 0rtensja Re: Z dobrą matką chcesz uciąć kontakt? 07.03.16, 09:19
              No, gdybym była zgorzkniała, to raczej bym pisała pod twoje dyktando...:-) A ja piszę z realiów zycia....
          • 1klementyna Re: Z dobrą matką chcesz uciąć kontakt? 06.03.16, 22:46
            Ledo, co Ty wiesz o miłości?... ;-)
            • 0rtensja Re: Z dobrą matką chcesz uciąć kontakt? 07.03.16, 09:36
              Wie wszystko to, czego Ty swoim kurzym rozumkiem nie jesteś w stanie ogarnąć..
              • 1klementyna Re: Z dobrą matką chcesz uciąć kontakt? 07.03.16, 09:41
                Nie narzekam. :D

                Natomiast ludziom Waszego pokroju zostało tylko wylewanie frustracji na forach.;-)
                • lilith45 Re: Z dobrą matką chcesz uciąć kontakt? 07.03.16, 11:33
                  Też mam takie wrażenie. I skoro same niczego dobrego nie zaznały, chciałyby żeby innym to też się nie przydarzyło.
                  • leda16 Re: Z dobrą matką chcesz uciąć kontakt? 08.03.16, 21:34
                    Lilith, wyciągasz błędne wnioski z nieistniejących faktów. Myślenie życzeniowe też masz opanowane do perfekcji...Czy aż takie kompleksy Cię dręczą, że projektujesz na innych swoją mizerotę życiową?
                    • lilith45 Re: Z dobrą matką chcesz uciąć kontakt? 08.03.16, 23:22
                      Hahaha wg Ciebie to moge i być nawet mizerotą i czym tylko chcesz, naprawdę :D

                      Jeszcze podaj te statystyki które mówią o tym że mężczyzna nie jest w stanie pokochać nieswoich dzieci...czekam...na konkrety...udowodnione badania...
                      • leda16 Re: Z dobrą matką chcesz uciąć kontakt? 09.03.16, 22:43
                        lilith45 napisała:
                        Jeszcze podaj te statystyki które mówią o tym że mężczyzna nie jest w stanie po
                        > kochać nieswoich dzieci...czekam...na konkrety...udowodnione badania...


                        Skoro dla Ciebie "konkretami" są zaledwie dwie Twoje koleżanki, to pewnie relacje kilku tysięcy kobiet rocznie - pacjentek Poradni Zdrowia Psychicznego, wytrwale acz bezskutecznie szukających zastępczego tatusia dla cudzych plemników - nic nie znaczą. Więc rozczytuj się dalej w głupawych harlequinach i tam szukaj potwierdzenia bredni, które tutaj sadzisz z tupetem ignorantki. Bo do dokumentacji medycznej nikt takich jak Ty nie dopuści.
                        • lilith45 Re: Z dobrą matką chcesz uciąć kontakt? 09.03.16, 23:50
                          Nie, konkretami dla mnie jest życie w którym uczestniczę i obserwuję. Skoro Twoje obserwacje są tak krytyczne i nie widzisz udanych drugich związków, to już Twój świat i Twoje obserwacje i twój brak obiektywności.
                          A na mój temat już ci mówiłam możesz sobie myśleć co chcesz, zachowaj to sobie dla siebie, bo mnie to nie wzrusza i nie interesuje. I dyskutuj na argumenty a nie na poniżanie adwersarza, co ci zresztą kiepsko wychodzi...i to tez świadczy o tobie i braku merytoryczności twoich wypowiedzi ;) Do twojego poziomu się nie zniżę, bo musiałabym się położyć :D
                          • mona.blue Re: Z dobrą matką chcesz uciąć kontakt? 10.03.16, 01:42
                            lilith45 napisała:

                            > A na mój temat już ci mówiłam możesz sobie myśleć co chcesz, zachowaj to sobie
                            > dla siebie, bo mnie to nie wzrusza i nie interesuje. I dyskutuj na argumenty a
                            > nie na poniżanie adwersarza, co ci zresztą kiepsko wychodzi...i to tez świadczy
                            > o tobie i braku merytoryczności twoich wypowiedzi ;) Do twojego poziomu się ni
                            > e zniżę, bo musiałabym się położyć :D
                            >
                            :D
                  • 0rtensja Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 09:29
                    ...O tzw. kurzym rozumie, piszacych coponiektorych kobiet na tym forum!
                    Co to znaczy? "I skoro same niczego dobrego nie zaznały, chciałyby żeb
                    > y innym to też się nie przydarzyło
                    ."
                    Co to oznacza w kontekscie watka? czy to wedlug ciebie to 'dobre' ma na tylku pare dzinsowych gaci, jest na razie mile, a z czasem jak sie przynudzi to zrobi zwrot o 180 st. i zniknie z pola widzenia, zostawiajac kobiete z kolejnym dzieckiem i skazana na samotne macierzynstwo...
                    • lilith45 Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 12:42
                      A wiesz kim jest partner autorki, ze twierdzisz, że to byle jakie gacie, czy wrozysz z fusów?
                      Widzę że już wywrozylas nawet jej. przyszłość. Ja jakoś znam rownież inne zakończenia kolejnych związków i rodzin patchworkowych. Dlatego śmiem twierdzić, że Twoimi wypowiedziami kieruje zwyczajne zgorzknienie.

                      Dużo płacą za prowokację? Czy naprawdę taka prosta jesteś?
                      • feministkapl Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 19:36
                        Oh te wieczne marzenia, i marzenia.... a zycie plynie!

                        .. i ile bys tych dzieci nie narobila zeby porti przy nich utrzymac (bo przeciz nie z milosci do nich, prawda) to do armi zgorzknialych dolaczysz i tak - bo to tak jest jesli sie za byle portki lapie zeby za ojcow poprzednich pomylek robili. Chciesz czy nie - tak jest!!!

                        .. zapytaj Wiolcie!
                        • 1klementyna Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 19:58
                          Masz rację. Płynie takie puste jak Twoje. Pełne narzekania na cały świat, jaki to on zły jest. Szczególnie dla Ciebie.;-)

                          Skoro Ty nie zaznałaś miłości od matki, o czym tutaj wypisywałaś nie znaczy, że wszystkie kobiety tak miały.

                          Zgorzknienie przez Ciebie przemawia. Ba, nawet uszami Ci się wylewa.;-)
                          • feministkapl Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 20:09
                            Wiolcia,

                            Nie znamy sie od dzis, prawda, i obie wiemy - ja bardziej a ty mniej - ze jest spora roznica pomiedzy tym co sie samemu sadzi a rzeczywista wiedza - czy nie?

                            Wiec, nie truj ty tu juz wiecej, tak jak cie o to prosilam w Nowym Roku, co to jest co ty tam sobie sadzisz gdy ja cos mowie - tylko siegnij no do ksiazek wreszcie, i statystyk, i artykulow, i poducz sie naeszcie tak zebym nie musiala swoich nerwow na ciiebie wiecej szarpac.

                            .. bo wtlaczanie wiedzuy do twojego kurzego mozdzka jest jak wciskanie baleronu w ciasne majtki.

                            Okropnie niewqygodne!

                            Poducz no ty sie wiec wreszcie czegos choc na starosc. Daj innym zyc!

                            Powodzenia!
                            • 1klementyna Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 20:46
                              Masz rację to, co Ty o sobie i o innych myślisz, nijak ma się do rzeczywistości. Żyjesz w urojeniach. Ale jak lubisz tak, żyj sobie. :D
                              • 1klementyna Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 20:49
                                I gęby sobie mną nie wycieraj? Dotarło, prostaczko?
                                • feministkapl Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 20:58
                                  Idz no mezusiowi deserek tam podaj dobry, najlepiej w podwiazkach, zeby nie uciekl do mlodszej ... bo inaczej kalapa - i po tobie!... Ulica! ... czegos by tu nie nawypisywala pod moim adresem...

                                  Sluz!
                                  • 1klementyna Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 21:29
                                    Zgorzknienie!
                                    • feministkapl Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 21:48
                                      po podwiazkach swoich wnioskujesz? ... Lizal?

                                      Opowiedz!
                                      • mona.blue Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 10.03.16, 01:56
                                        wtf Clarissa!

                                        tracisz klasę
                                        • 1klementyna Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 10.03.16, 08:34
                                          A ona ja miała kiedyś? Nie zaobserwowałam, a od dość dawna zaglądam tutaj. Mona, może masz na myśli tę udawaną?

                                          Może to brak zaspokojenia seksualnego powoduje taką agresję? Bo ciągle gacie, podwiązki, lizanie...?
                                          • mona.blue Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 11.03.16, 00:33
                                            to taka 'nieformalna' odzywka, raczej pzenośnia
                                  • mona.blue Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 10.03.16, 01:53
                                    feministkapl napisała:

                                    > Idz no mezusiowi deserek tam podaj dobry, najlepiej w podwiazkach, zeby nie
                                    >uciekl do mlodszej ...

                                    Clarisso, to z własnego doświadczenia tak piszesz? Może jednak należało
                                    wkładać czasem podwiązki, chociażby do łóżka? :)


                                    bo inaczej kalapa - i po tobie!... Ulica! ... czegos by tu
                                    > nie nawypisywala pod moim adresem...
                                    >
                                    > Sluz!
                            • mona.blue Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 10.03.16, 01:46
                              feministkapl napisała:

                              > Wiec, nie truj ty tu juz wiecej, tak jak cie o to prosilam w Nowym Roku, co to
                              > jest co ty tam sobie sadzisz gdy ja cos mowie - tylko siegnij no do ksiazek wre
                              > szcie, i statystyk, i artykulow, i poducz sie naeszcie tak zebym nie musiala sw
                              > oich nerwow na ciiebie wiecej szarpac.

                              O ile pamiętam Wiola studiuje, więc zapewne sięga do książek. A TY?
                              Może podziel się tu refleksja z ostatniej lektury z zakresu socjologii,
                              bo to wychodzi ci lepiej niż klepanie jadaczką.
                              >
                              > .. bo wtlaczanie wiedzuy do twojego kurzego mozdzka jest jak wciskanie baleronu
                              > w ciasne majtki.
                              >
                              > Okropnie niewqygodne!
                              >
                              > Poducz no ty sie wiec wreszcie czegos choc na starosc. Daj innym zyc!
                              >
                              > Powodzenia!
                        • lilith45 Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 21:09
                          Feministko, nie wszystkie kobiety robią sobie dzieci dla utrzymania mężczyzny, niektóre doskonale wiedzą że dziecko w niczym tu nie pomoże... Niektórzy zwyczajnie poważnie myślą o drugim związku i im się udaje stworzyć dobrą rodzinę. Nie zawsze pierwszy związek jest udany, z różnych powodów, i ten następny staje się tym na całe życie.
                          Dodam że mam jeszcze inną znajomą ktora od 10 lat jest związana z facetem który wychowuje swoje dziecko a ona ma swoje dziecko.
                          Pewnie to też w statystykach się nie mieści? A jednak istnieje, wow!
                          Generalizowanie jest szkodliwe.
                          A o zgorzknieniu świadczy fakt, że kobieta (autorka) przedstawiła problem i zadała pytanie. A wy jej nakreśliłyście już przyszłość, oceniłyście jej partnera, choć nic o nim nie wiecie. Ona nie oczekiwała wróżenia ani oceny jej osoby, osoby swojej matki a tym bardziej partnera, tylko ocenę sytuacji. Można coś wnioskować ale nie wystawić osądu. Skoro tak łatwo Wam to przychodzi, po jednym poście wylewanie pomyj, świadczy to o Was.
                          Wasze postrzeganie związków, mężczyzn i nawet kobiet o czymś swiadczy niestety...
                          Życie nie jest czarne lub białe ani zero-jedynkowe :) Ale żeby o tym wiedzieć, trzeba po prostu żyć, kosztować tego życia w różnych aspektach i nie osądzać wszystkiego w kategoriach dobry-zły. \Świat jaki widzicie jest odzwierciedleniem Waszego wnętrza.
                          • feministkapl Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 21:54
                            Lith, czy ty mi wlasnie mowisz ze robiac pierwsze dziecko kobiety mysla o drugim zwiazku?
                            • lilith45 Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 21:59
                              Nie. Ale jaki to ma związek z tematem? Z tym że autorka po raz drugi próbuje sobie ułozyć życie?
                              Życie nie zawsze układa się tak jak my tego chcemy, nikt nie jest też alfą i omegą. Ma prawo tez popełnić błąd. I nie jest wykluczone, że drugi związek będzie tym udanym, nawet gdy posiada się dzieci.
                              • feministkapl Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 22:14
                                A czy to nie ty, przypadkiem, - i wtorujaca tobie wiolcia - gardlowalas tu o tym ze drudzy tatusiowie w dzieciatka poprzednikow zwykole sa zapatrzeni i ze o niczym innym nie marza jak o utzymywaniu takich - do konca zycia?!

                                Mysl co piszesz!
                                • lilith45 Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 23:52
                                  Czytaj moje wypowiedzi ze zrozumieniem, napisałam że być może matka widzi coś czego ona nie widzi, ale nie że tak na pewno jest. Zatem nie wyrokuje i nie gardłuje. w gardłowaniu to wy jesteście najlepsze, nikt was nie pobije :D
                                • mona.blue Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 10.03.16, 01:51
                                  feministkapl napisała:

                                  > A czy to nie ty, przypadkiem, - i wtorujaca tobie wiolcia - gardlowalas tu o ty
                                  > m ze drudzy tatusiowie w dzieciatka poprzednikow zwykle sa zapatrzeni
                                  > i ze o niczym innym nie marza jak o utzymywaniu takich - do konca zycia?!
                                  >

                                  Trudno zrozumieć, to co napisałaś, bo trochę niegramatycznie i sens umyka.

                                  Z tego, co ja obserwuje, to jeżeli partner jest przyzwoitym człowiekiem,
                                  to włącza się aktywnie w wychowanie potomstwa partnerki.

                                  Takie jest moje doświadczenie.
                              • leda16 Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 22:51
                                lilith45 napisała:
                                I nie jest wykluczone, że drugi związek będzie
                                > tym udanym, nawet gdy posiada się dzieci.


                                Ani że będzie udanym. Jednak skoro tak cenisz statystyki, to powinnaś wiedzieć, że ludzie mają skłonność do powtarzania swoich błędów - ot, choćby wiązania się z niewłaściwymi partnerami.
                                • lilith45 Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 23:55
                                  Nigdy nie ma się pewności, nawet za pierwszym razem i jak się nie ma dzieci :)
                                  Póki co nie wiadomo dlaczego rozpadł się związek autorki, być może nie z jej winy, ale wy już wiecie że na pewno z jej, cóz za przenikliwość i wiedza tajemna wręcz :D
                                  • lilith45 Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 23:56
                                    Same życiowe alfy i omegi, tylko skąd tyle jadu do obcej kobiety. Ciekawe...
                                  • feministkapl Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 10.03.16, 00:01
                                    I co jeszcze?

                                    ... napiszesz w obronie swojej?

                                    A czy to koorwa jakis konkurs tutaj?!!

                                    Pisz no na temat - i ze jako na forum publiczym jestes, o zakresie swiatowym, to nie upieraj sie ze wszedzie jest tak jak w twojej bance - bo nie jest! A statystuki zupelnie latwo sobie znajdziesz uzywajac Google!! Naucz sie wreszcie .... i doopy nam juz nie zawracaj.
                                    • lilith45 Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 10.03.16, 00:32
                                      Bawisz mnie coraz bardziej... Fora są od merytorycznej dyskusji a nie wylewania pomyj. A jak chcesz wylewać pomyje to może skorzystaj z forum dla gimbazy :)

                                      Świetnie się tam odnajdziecie ;)
                                    • mona.blue Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 10.03.16, 02:05
                                      feministkapl napisała:

                                      >A statystuki zupelnie latwo sobie znajdziesz uzywajac Google!! Naucz sie wreszcie
                                      > .... i doopy nam juz nie zawracaj.

                                      Clariso, rozumiem, że jesteś socjologiem lub za socjologa się podajesz.
                                      To chyba wiesz, że statystyka to uśrednienie (krzywa Gaussa?)
                                      Więc sa tez przypadki z lewego i prawego końca skali, nie tylko (mediana?)?
                                • mona.blue Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 10.03.16, 02:00
                                  leda16 napisała:

                                  > lilith45 napisała:
                                  > I nie jest wykluczone, że drugi związek będzie
                                  > > tym udanym, nawet gdy posiada się dzieci.

                                  leda16

                                  > Jednak skoro tak cenisz statystyki, to powinnaś wiedzieć,
                                  > że ludzie mają skłonność do powtarzania swoich błędów
                                  > ot, choćby wiązania się z niewłaściwymi partnerami.
                                  >
                                  A co mi po statystykach!

                                  Po to jest terapia, by nie wiązać się po raz drugi z niewłaściwym partnerem.
                                  Ja np. taką terapię przeszłam, jako końcówkę terapii współuzależnienia.
                                  I zadziałało :) :) :)

                                  Mój drugi związek jest udany, a partner jest OK.
                          • feministkapl Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 09.03.16, 21:57
                            Marzenia, marzenia - a prawda jaka jest taka jest: natemat.pl/124615,list-czytelniczki-sciagalnosc-alimentow-jest-tragiczna-matki-przepraszam-musza-sie-przyznac
                            • lilith45 Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 10.03.16, 00:35
                              A co to ma do rzeczy? Jak to się ma do tematu?

                              Dużo Ci płacą za ciągnięcie tematów nawet pisząc nie na temat? :)
                              • feministkapl Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 10.03.16, 00:40
                                Przeczytaj ty sobie moze caly watek od poczatku - szczegolnie wlasne wpisy - i potem sie wypowiedz w temacie kto to tak ten watek ciagnie... kretyko!
                                • lilith45 Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 11.03.16, 11:06
                                  Feministka...nerwy puściły? :D Bawisz mnie :D
                                  • feministkapl Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 11.03.16, 21:44
                                    Jakiez zalosne to twoje zycie musi byc jesli cie cos takiego bawi...

                                    Trzymaj sie tam cieplo!
                                    • lilith45 Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 11.03.16, 23:45
                                      Ależ możesz myśleć o mnie wiele, naprawdę, nie zabraniam :D
                                    • mona.blue Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 12.03.16, 02:09
                                      feministkapl napisała:

                                      > Jakiez zalosne to twoje zycie musi byc jesli cie cos takiego bawi...
                                      >
                                      > Trzymaj sie tam cieplo!

                                      a twoje femi? skoro jedyna rozrywka, jaka masz to forum?
                                      • feministkapl Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 15.03.16, 19:38
                                        A co tam Mamusia wymyslila dla Ciebie ostatnio, Mona? Albo przyjaciolki? Dzieci odeszly juz wszystkie? Opowiedz znow cos nam, tak jak to juz od lat tu robisz!

                                        Dali te kase wreszcie? Pogon!
                                        • mona.blue Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 15.03.16, 21:52
                                          feministkapl napisała:

                                          > A co tam Mamusia wymyslila dla Ciebie ostatnio, Mona?

                                          Nie przejmuje się już tym, co tam moja mama sobie myśli na mój temat.
                                          Mam swoje plany i cele i tego się trzymam.

                                          A swoja droga to dość perfidne, co napisałaś, nie muszę ci się
                                          tłumaczyć, ale chcę zaznaczyć tu na forum, że wydobrzałam już
                                          z chorej zależności od matki. Terapia pomaga :)


                                          Dzieci odeszly już wszystkie?

                                          Poczytuje to sobie za sukces, że jedna z córek usamodzielniła się już
                                          i świetnie daje sobie radę od kilku lat, studiując za granicą.

                                          Rozumiem, że twoim i ledy zdaniem szczytem sukcesu jest,
                                          jak dorosłe dziecko mieszka z mamusią?

                                          Opowiedz znów coś nam, tak jak to już od lat tu robisz!

                                          Nie mam obecnie prawie w ogóle czasu na pisanie na forum, zbyt wiele
                                          dzieje się w realu :)

                                          > Dali te kase wreszcie? Pogon!

                                          Jaką kasę?
                                          • feministkapl Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 15.03.16, 22:05
                                            Petrfidne to ty uwagi robisz swieta udajac - pod skora ci diabel siedzi, od lat tu widac. Wybiczuj sie tam moze dobrze, albo popros kogos, albo krzyzem polez na posadzce to moze ci przejdzie? .. i tak tej kasy po rodzicach doczekaj!

                                            Powodzenia!
                                            • mona.blue Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 17.03.16, 03:01
                                              feministkapl napisała:

                                              > Petrfidne to ty uwagi robisz swieta udajac

                                              W jaki niby sposób udaje święta?

                                              >pod skora ci diabel siedzi, od lat tu widac.

                                              W jaki sposób niby to 'widzisz' przez internet? ;)

                                              > Wybiczuj sie tam moze dobrze, albo popros kogos, albo krzyzem polez
                                              > na posadzce to moze ci przejdzie?

                                              Pozwól, że sama zdecyduje o umartwieniach na Wielki Post, ok?
                                              Może Ty zdradź, jaki Ty podjęłaś?

                                              > .. i tak tej kasy po rodzicach doczekaj!

                                              Jakiej kasy? Odbija ci?
                                              >
                                              > Powodzenia!
                                              • feministkapl Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 18.03.16, 20:04
                                                O prosze! I dalej rznie 'Swieta'!

                                                Nocami tu perfidne uwagi wypisujesz pod adresem ledy i feministki a potem dziecko bezradne udajesz - niedorozwinietas?

                                                Przyklad tutaj: -> Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ...mona.blue 12.03.16, 02:09
                                                feministkapl napisała:

                                                > Jakiez zalosne to twoje zycie musi byc jesli cie cos takiego bawi...
                                                >
                                                > Trzymaj sie tam cieplo!

                                                a twoje femi? skoro jedyna rozrywka, jaka masz to forum?

                                                Prowokatarka forumowa, ot co - a swieta udaje. Ha ha ;)
                                                • mona.blue Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 21.03.16, 23:46
                                                  feministkapl napisała:

                                                  > O prosze! I dalej rznie 'Swieta'!

                                                  ja nigdy nie napisałam,że uważam się za 'swieta', to twoja opinia :)))

                                                  swoją drogą nie wiem dlaczego piszesz o mnie per 'Swieta' :))),
                                                  ja tylko czasem pisze cos na temat Boga czy wspólnoty


                                                  > Nocami tu perfidne uwagi wypisujesz pod adresem ledy i feministki a potem dziec
                                                  > ko bezradne udajesz - niedorozwinietas?

                                                  moje delikane przytyki to wg ciebie 'perfidne uwagi'?

                                                  to co powiedzieć o twoich i ledy wpisach?
                                                  >
                                                  > Przyklad tutaj: -> Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ...mona.blue 12.03.16,
                                                  > 02:09
                                                  > feministkapl napisała:
                                                  >
                                                  > > Jakiez zalosne to twoje zycie musi byc jesli cie cos takiego bawi...
                                                  > >
                                                  > > Trzymaj sie tam cieplo!
                                                  >
                                                  > a twoje femi? skoro jedyna rozrywka, jaka masz to forum?
                                                  >
                                                  > Prowokatarka forumowa, ot co - a swieta udaje. Ha ha ;)
                                          • leda16 Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 18.03.16, 19:10
                                            mona.blue napisała:
                                            Rozumiem, że twoim i ledy zdaniem szczytem sukcesu jest,
                                            > jak dorosłe dziecko mieszka z mamusią?


                                            A niby co jest złego w tym, że rodzina trzyma się razem - rodzice, dzieci , wnuki i razem mieszka, skoro miejsca i miłości w domu dosyć? Raczej zdumienie budzi, że Ty, taka dewocyjno-świętojebliwa wartości rodzinne masz w pogardzie. No, ale skoro miałabyś ustawicznie żreć się z matką zamiast przykazania Boże szanować, to lepiej, żeby jej ostatnie lata przed śmiercią były spokojne i pogodne - z daleka od córki, która pokrzywdzona się czuje radami najbliższych, z najszczerszych intencji wypływających. Tobie też przeszkadzać pewnie nie będzie, jeśli na starość sama zostaniesz i do pustych ścian gadać będziesz albo w klawiaturkę walić. Może nawet komputer lub "wspólnota" obcych ludzi szklankę wody Ci poda... ;).
                                            • feministkapl Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 18.03.16, 20:07
                                              No bo jest roznica pomiedzy wolnostojacym domem a mieszkaniem na blokowisku. Jesli ktos w dwoch pokojach sie gniezdzi z reszta rodzinki to mu sie w glowie nie miesci ze moznaby z nia zostac i sie nie wyniesc. Tak to jest z Mona.
                                              • mona.blue Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 21.03.16, 23:55
                                                feministkapl napisała:

                                                > No bo jest roznica pomiedzy wolnostojacym domem a mieszkaniem na blokowisku.

                                                jak pisałam ledzie moi rodzice mają duży i ładny dom, ale nie chciałabym
                                                w nim mieszkać i dac sie ubezwłasnowolnić

                                                > Jesli ktos w dwoch pokojach sie gniezdzi z reszta rodzinki to mu sie w glowie nie
                                                > miesci ze moznaby z nia zostac i sie nie wyniesc.

                                                pisałam też, że miałam od mamy propozycję wspólnego mieszkania w domu
                                                ale to nie dla mnie

                                                u nas nikt sie nie gnieździ, rodzice maja trzy kondygnacje, kawałek
                                                ogródka (to zreszta jest mojej mamy hobby i jest on naprawdę ładny
                                                i zadbany, dom również urządzony jest ze smakiem - może to nie antyki :) jak u ledy,
                                                ale moi rodzice mają gust i ładnie dom urządzli

                                                ja mam swoje mieszaknie i nie dwa ale trzy pokoje (mieszkamy
                                                teraz z jedną córką, druga studiuje w Japonii od 3 lat, mieszka w kampusie
                                                uniwersyteckim, ma swój własny funkcjonalny pokój z łazienką i aneksem kuchennym)

                                                Tak to jest z Mona.

                                                Tak to własnie jest femi

                                                a, jeszcze zapomniałam dodać, że dziadkowie swego czasu sfinansowali
                                                budowę dwóch kawalerek, tak na początek samodzielności moich córek

                                                na razie sa wynajmowane, ale czekaja na ich ew. decyzję o samodzielności
                                            • mona.blue Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 21.03.16, 23:40
                                              leda16 napisała:

                                              >
                                              > A niby co jest złego w tym, że rodzina trzyma się razem - rodzice, dzieci , wnu
                                              > ki i razem mieszka, skoro miejsca i miłości w domu dosyć?

                                              masakra

                                              każde pokolenie ma swoje potrzeby, w tym jedną z najwazniejszych jest wolnośc,
                                              mozliwość stanowienia o sobie, rozwijanie samodzielności i odpowiedzialności,
                                              stworzenia 'gniazda rodzinnego' złożonego z najbliżeszj rodziny tj. rodziców i małych dzieci

                                              gdy dzieci dorastają to naturalna koleją rzeczy ida 'na swoje', aby odnależć w swiecie
                                              swoja drogę, usamodzielnić się, nauczyc się dbania o siebie i samodzielności

                                              swoją drogą ja kiedys tez miałam propozycje od mamy mieszkania 'we wspólnym domu',
                                              moi rodzice tez tak jak leda maja ładny dom, ale ja wolałam mieszkać w bloku, ale
                                              'na swoim', wolność, samodzielność to dal mnie wazne wartości


                                              >Raczej zdumienie budzi, że Ty, taka dewocyjno-świętojebliwa wartości rodzinne masz w pogardzie.

                                              A gdzie ja napisała, że mam wartości rodzinne w pogardzie?
                                              Ja cenię wartości rodzinne, ale prawdziwe, obustronny szacunek
                                              ale nie uwiązanie. W moim katolickim środowisku też jest przyjęte,
                                              że zdrowe relacje rodzinne są wazne, a młodzi jeżeli tylko mogą to
                                              wyprowadzają się 'na własne' - praktycznie zawsze jest taka możliwość,
                                              u nas młodzi ludzie dobrze radza sobie w życiu, i z pracą

                                              Uważam, że starszym rodzicom trzeba pomagać, nie uchylam się od tego
                                              Pomagałam, gdy mama była w szpitalu, odwiedzałam ją, załatwiałam
                                              sprawy z lekarzami, załatwiłam im panią, która u nich sprząta

                                              >No, ale skoro miałabyś ustawicznie żreć się z matką

                                              ja z matka za rzadko się kłócę, a w zasadzie nie chodzi o kłótnie,
                                              tylko nie stawiam jej pewnych granic, któe powinnam jasno określić -
                                              jak np. tę, żeby nie wtrącała się w moje wybory życiowego partera,
                                              to nie jej sprawa - to wyłącznie moja sprawa
                                              pewne żale, które mam do niej powinnam wyjaśnić, ale mi jej szkoda
                                              i zatrzymuje je dla siebie, czasem wyżalę sie na forum

                                              >zamiast przykazania Boże szanować, to lepiej, żeby jej ostatnie lata przed śmiercią były spokojne i pogodne

                                              i takie są, materialnie ma wszystko, o czym mogłaby zamarzyć

                                              > z daleka od córki, która pokrzywdzona się czuje radami najbliższych, z najsz
                                              > czerszych intencji wypływających.

                                              rady najlepiej zachowac dla siebie, szczególnie nieproszone

                                              mam swój rozum i mam kogo się radzić w razie potrzeby - nie lubię
                                              nieproszonych rad i ocen, w czym ty z kolei przodujesz

                                              >Tobie też przeszkadzać pewnie nie będzie, jeśli na starość sama zostaniesz i do pustych ścian gadać będziesz albo w klawiaturkę walić.

                                              Mam partnera, wspólnotę, rodzinę i przyjaciół, jakoś na samotność nie narzekam

                                              Może nawet komputer lub "wspólnota" obcych ludzi szklankę wody Ci po
                                              > da... ;).

                                              o to juz ty się nie martw

                                              we wspólnocie troszczy sie o innych, o starszych, o samotnych, o chorych
                                              odwiedza sie takie osoby, pomaga im materialnie i nie tylko, również
                                              świadczy się pomoc, której potrzebują
                                            • chloe.7 Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 22.03.16, 09:10
                                              leda16 18.03.16, 19:10

                                              A niby co jest złego w tym, że rodzina trzyma się razem - rodzice, dzieci , wnuki i razem mieszka, skoro miejsca i miłości w domu dosyć?

                                              Też tak mi sie marzyło, że wszyscy mieszkamy razem, babcie, dziadkowie, rodzice i że nikt po spotkaniu rodzinnym nie musi wracać do siebie. Ale ja miałam wtedy 6 lat!
                                              • 1klementyna Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 22.03.16, 12:07
                                                Tak, ale przychodzi czas dorastania i naturalną koleją rzeczy jest usamodzielnienie się. :)
                                                • leda16 Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 23.03.16, 17:09
                                                  1klementyna napisał(a):

                                                  > Tak, ale przychodzi czas dorastania i naturalną koleją rzeczy jest usamodzielni
                                                  > enie się. :)


                                                  Czyżby współżycie w rodzinie wykluczało samodzielność?
                                              • leda16 Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 23.03.16, 17:07
                                                chloe.7 napisała:
                                                Też tak mi sie marzyło, że wszyscy mieszkamy Ale ja miałam wted
                                                > y 6 lat!


                                                Chcesz powiedzieć, że te marzenia były: a) naiwne, b) infantylne?
                                • mona.blue Re: Dalej podtrzymuje moja opinie ... 12.03.16, 02:08
                                  feministkapl napisała:

                                  > Przeczytaj ty sobie moze caly watek od poczatku - szczegolnie wlasne wpisy - i
                                  > potem sie wypowiedz w temacie kto to tak ten watek ciagnie... kretyko!

                                  'n' się zjadło?
                      • 0rtensja A jaki mialby byc cel prowokacji? 10.03.16, 09:38
                        "A wiesz kim jest partner autorki, ze twierdzisz, że to byle jakie gacie, czy wrozysz z fusów?
                        Widzę że już wywrozylas nawet jej. przyszłość. Ja jakoś znam rownież inne zakończenia kolejnych związków i rodzin patchworkowych. Dlatego śmiem twierdzić, że Twoimi wypowiedziami kieruje zwyczajne zgorzknienie."


                        A skad ja mam niby wiedziec kim jest partner autorki postu, skoro ona sama go jeszcze nie zna. I nie pozna przez wiele lat, bo poznawanie siebie nawzajem ksztaltuje samo zycie....

                        Owszem, mam prawo do moich wnioskow wszak widze, co chce zrobic i jak wy tutaj na forum, coponiektore reagujecie... Matka zazdrosna - to rzadkosc w naturze, ale i takie bywaja, wszak anomalia naturze nie sa takie nieznane, mysle jednak, ze gdyby matka byla zla, to wcale by sie nie angazowala w sytuacje adwersiarki. Nie krytykowalaby jej, uswiadamiajac jeszcze jedna pklaszczyzne spojrzenia, a o opiecie przy dziecku podczas jej randek nie byloby mowy....wszak bylaby zazdrosna...:-)

                        A tak nie jest.
                        W logicznym mysleniu, majac dane jednego, mozna przewidziec koncowa sume jednej niewiadomej plus wiadomej... opierajac sie chocby na tym fakcie, ze kobieta jest juz po rozwodzie, jest POTWORNIE roszczeniowa - czyli egoistyczna i podejmuje decyzje na podstawie emocji...Czyli zero inteligencji emocjonalnej... U takich durnych smarkatych matek, ofiarami padaja zawsze ich dzieci... Bo jakby sie nie staral ten nowy, to bedzie mial trudnosci z pokochaniem nieswojego dziecka, wszak mentalnosc faceta jest diametralnie rozna od kobiecej...
                        Podczytalam pare dialogow z toba lilli i dochodze do wniosku, ze raczej nie warto tego kontynulowac...Ale trzymaj sie...:-)
                        • lilith45 Re: A jaki mialby byc cel prowokacji? 11.03.16, 11:04
                          Oetensja - ja "kontynulowac" też nie mam zamiaru :D
                  • apersona Re: Z dobrą matką chcesz uciąć kontakt? 09.03.16, 13:32
                    Jako i matka autorki wątku
                    • 1klementyna Re: Z dobrą matką chcesz uciąć kontakt? 09.03.16, 14:43
                      Słuszna uwaga.
    • emilka01616 Re: Trudna relacja matka-córka 06.03.16, 10:07
      Może to być wynik zazdrości. Jednak może nie warto tracić kontaktu z osobą z którą chcesz ułożyć sobie życie. Warto spróbować rozmawiać dużo z córką w odpowiedni sposób przygotować ją stopniowo. Może boi się że i Ciebie straci i odejdziesz jak jej ojciec. Myśle że warto przepracować to z córką pomóc może w tym psycholog web.facebook.com/Gabinet-Psychologiczny-875888559102726/?ref=br_rs
      • 0rtensja O rany....'wynik zazdrości'...O co? 07.03.16, 09:41
        Może to być wynik zazdrości.
        Jeszcze jeden chory idiotyczny komentarz!
        Zazdrości?! Więc co sugerujesz, że matka nie kocha swojej córki nie martwi się o nią, nie zyczy jej wszystkiego co najlepsze, tylko jest zazdrosną o parę gaci? Wy tu baby, macie coś z głowami nie tak... W jakiej okrutnej rzeczywistości zyjecie?!
        • leda16 Re: O rany....'wynik zazdrości'...O co? 08.03.16, 21:40
          0rtensja napisał(a):
          > ? Wy tu baby, macie coś z głowami nie tak... W jakiej okrutnej rzeczywistości z
          > yjecie?!

          A pewnie w latach 20-tych zapyziałej dulszczyzny, kiedy to samotna rozwódka z dzieckiem była na zerowej pozycji społecznej. Ten nawyk uwieszania się u pierwszych z brzegu męskich portkach mają zakodowany genetycznie.
          • mona.blue Re: O rany....'wynik zazdrości'...O co? 09.03.16, 01:11
            leda16 napisała:

            > Ten nawyk uwieszania się u pierwszych z brzegu męskich portkach mają zakodowany genetycznie.
            >
            Na 'pierwszych lepszych portkach' nie warto się uwieszać - stosując twoją terminologię.
            Ale spotykać się z mężczyzną, którego się kocha i podziwia to już co inna bajka :)
            • leda16 Re: O rany....'wynik zazdrości'...O co? 09.03.16, 22:59
              mona.blue napisała:
              > Ale spotykać się z mężczyzną, którego się kocha i podziwia to już co inna bajka
              > :)


              Bynajmniej. Pierwsza bajka autorki wątku skończyła się rozwodem A druga zaczyna się identycznie - spotykaniami z mężczyzą, którego się kocha i podziwia...a potem... spada z obłoków waląc dupą o twardy beton z następną pamiątką po tym, którego się kochało i podziwiało.
              • mona.blue Re: O rany....'wynik zazdrości'...O co? 10.03.16, 02:09
                leda16 napisała:

                > Bynajmniej. Pierwsza bajka autorki wątku skończyła się rozwodem. A druga zaczyna
                > się identycznie - spotykaniami z mężczyzną, którego się kocha i podziwia...a.

                > a potem... spada z obłoków waląc dupą o twardy beton z następną pamiątką po tym,
                którego się kochało i podziwiało.
                >
                Pisałam akurat o sobie, nie o autorce wątku. Ja trafiłam drugi raz dobrze.
        • mona.blue Re: O rany....'wynik zazdrości'...O co? 09.03.16, 01:08
          0rtensja napisał(a):

          > Zazdrości?! Więc co sugerujesz, że matka nie kocha swojej córki nie martwi się
          > o nią, nie zyczy jej wszystkiego co najlepsze, tylko jest zazdrosną o parę gaci.

          Dokładnie. Znam osobiście taki układ, że matka interesuje się wyłącznie
          sobą i swoimi potrzebami (typ narcystyczny), a szczęście i potrzeby córki 'ma gdzieś'.

          > ? Wy tu baby, macie coś z głowami nie tak... W jakiej okrutnej rzeczywistości zyjecie?!

          To raczej można powiedzieć, że to ta matka jest zaburzona, a nie córka.
          A rzeczywistość niestety bywa okrutna, o czym zapewne sama wiesz najlepiej.
          • 0rtensja Nie nie wiem... 09.03.16, 10:05
            "To raczej można powiedzieć, że to ta matka jest zaburzona, a nie córka.
            A rzeczywistość niestety bywa okrutna, o czym zapewne sama wiesz najlepiej."


            Moze wytlumacz to co napisalas... Dlaczego uwazasz ze matka, jest zaburzona, no i ja dlaczego mam wiedziec najlepiej o tym, ze rzeczywistosc jest okrutna... Ciekawam.
            • mona.blue Re: Nie nie wiem... 10.03.16, 02:11
              0rtensja napisał(a):

              > "To raczej można powiedzieć, że to ta matka jest zaburzona, a nie córka.
              > A rzeczywistość niestety bywa okrutna, o czym zapewne sama wiesz najlepiej."
              >

              >
              > Moze wytlumacz to co napisalas... Dlaczego uwazasz ze matka, jest zaburzona, no
              > i ja dlaczego mam wiedziec najlepiej o tym, ze rzeczywistosc jest okrutna... C
              > iekawam.

              jutro

              troche późno juz dzisiaj, trzeba iść do łóżka :)
              • 0rtensja Wiara katolicka... 10.03.16, 09:48
                Pisalas 'mona' gdzies tam i kiedys, dosc dawno temu czytalam, ze jestes osoba wierzaca w istnienie Boga. Religijna i tzw. aktywna katoliczka, wiec pewnie nie bedzie ci obca wiedza, ze w momencie rozowodu, ktory to Kosciol Katolicka uznaje i potwierdza rozpad malzenstwa, dzieci pozostaja przy matce...o ile nie jest ona np. przez jakas chorobe dysfunkcyjna... A nastepnie matka zajmuje sie dziecmi, ale nie wchodzi juz w ponowny zwiazek sakramentalny, czy jakikolwiek inny. W ten sposob zabezpiecza sie prawidlowy rozwoj dzieciom i tak w dosc trudnej sytuacji, tak aby ewentualny nowy zwiazek matki i nowego mezczyzny nie zagrazal ich rozwojowi i bezpieczenstwu. Nigdy nie wiesz kogo wprowadzasz pod swoj dach...A dzieci potrzebuja choc jednej osoby, ktora jest dla nich filarem i ostoja poczucia bezpieczenstwa...
                • mona.blue Re: Wiara katolicka... 11.03.16, 00:46
                  0rtensja napisał(a):

                  > Pisalas 'mona' gdzies tam i kiedys, dosc dawno temu czytalam, ze jestes osoba w
                  > ierzaca w istnienie Boga. Religijna i tzw. aktywna katoliczka

                  zgadza się

                  > wiec pewnie nie bedzie ci obca wiedza, ze w momencie rozowodu, ktory to Kosciol Katolicki > uznaje i potwierdza

                  mylisz pojęcia, w KK nie ma rozwodów, rozwód o tylko orzeczenie sądy cywilnego
                  W KK orzeka się, że małżeństwo było 'wadliwie' czyli nieważnie zawarte, więc od początku nie istniało tak naprawdę

                  > dzieci pozostaja przy matce...o ile nie jest ona np. przez jakas chorobe dysfunkcyjna...

                  a co lepsze wg ciebie - chora, ale lecząca się matka czy agresywny, nieleczący się alkoholik?

                  > A nastepnie matka zajmuje sie dziecmi, ale nie wchodzi juz w ponowny zwiazek >sakramentalny, czy jakikolwiek inny

                  a niby dlaczego? jak dostała stwierdzenie nieważności zawarcia kościelnego małżeństwa (tak jak np. ja) to wg KK ma prawo zawrzeć sakramentalny związek (czasami jest do tego wymagana zgoda biskupa)

                  > W ten sposob zabezpiecza sie prawidlowy rozwoj dzieciom i tak w dosc trudnej
                  > sytuacji, tak aby ewentualny nowy zwiazek matki i nowego mezczyzny nie zagrazal ich rozwojowi i bezpieczenstwu

                  to jakaś nowa teoria? twoja? :)

                  > Nigdy nie wiesz kogo wprowadzasz pod swoj dach...

                  Akurat zawsze wiem, kogo wprowadzam :)

                  A dzieci potrzebuja choc jednej osoby, ktora jest dla nich filarem i ostoja
                  > poczucia bezpieczenstwa...

                  i wzoru udanego małżeństwa, które staje sie dla nich filarem i ostoją poczucia bezpieczeństwa

                  JEDNYM ZDANIEM wg LEDY:

                  Matka ma założyc wór pokutny, poświęcić sie dobru dziecka, a siebie i nowego partnera
                  mieć 'w dupie'.

                  Leda, może NOBLA dostaniesz za za wprowadzanie nowych trendów w psychologii, kto wie? :)
                  • 0rtensja Nie jestem Leda... 11.03.16, 09:33

                    I owszem sa rozwody- i to jest wlasnie to uniewaznienie z powodu, w kosciele katolickim, ale takich malzenstw, gdzie sie je zawiera np. pod presja, albo ze ktores z malzonkow oszukalo itp. jest bardzo malo.

                    • mona.blue Re: Nie jestem Leda... 12.03.16, 02:08
                      0rtensja napisał(a):

                      >
                      > I owszem sa rozwody- i to jest wlasnie to uniewaznienie z powodu, w kosciele ka
                      > tolickim, ale takich malzenstw, gdzie sie je zawiera np. pod presja, albo ze kt
                      > ores z malzonkow oszukalo itp. jest bardzo malo.
                      >
                      No widać, że prawa kanonicznego nie znasz, leda
    • 0rtensja Feministki tu piszace... 09.03.16, 10:00
      Tak sobie was poczytalam i wnioskuje, ze macie jakis taki zaburzony obraz swiata...
      Zwlaszcza w kontekscie widzenia relacji z matka...

      To co dzieje sie w sytuacji tej kobiety, ktora zalozyla ten watek, wyglada tak, ze matce nie wolno nawet zwrocic najdrobniejszej uwagi i to calkiem slusznej...Bo sa odbierane np. jako 'zazdrosc'. Ze sama zas corka zachowuje sie jak egoistyczny i roszczeniowy tyran, to raczej zadna z was raczy nie widziec...

      Matka won, do pilnowana dziecka, gotowania, zmieniania pieluch, jak taka sluzaca, ale niech sprobuje tylko zwrocic uwage, ze to wlasnie corus, zapomina o swoim obowiazku wobec dziecka, to zaraz adrenalina autorce postu podskakuje i juz jest to powod, aby zakonczyc relacje z matka, wszak to zla kobieta, zazdrosci tych paru gaci, a szczegolnie ze corusia ma z kim gzic sie pod koldra, co nie?
      Wszak to takie szczescie!

      Jest takie przykazanie, ktore mowi o szacunku dla rodzicow...I polega ono m.in na tym, ze sie w ten sposob nie traktuje rodzicow- egoistycznie i samolubnie, wyrecza w swoim zyciu, rodzice moga pomoc o ile zechca...

      Matka nie ma zadnego obowiazku, aby pilnowac ci dziecka i dbac o twoje sprawy. Dorosla baba jestes, masz juz tyle lat, aby zrozumiec ciezar bycia matka i poniesc sama na swoich barach konsekwencje swoich decyzji i wyborow.

      Ona nie jest od tego, aby ci ulegac i drozki prostowac. To twoje zycie. Ma natomiast PRAWO jako tobie najblizszy czlowiek wyrazic swoja oipinie na temat co sie z toba dzieje, wszak ma dystans i widzi co sie dzieje, bo jako twoja matka i dobrze cie zna, trzezwo i racjonalnie. Wie tez, ze kobiety ktore bywaja naiwne, glupie i z roszczeniami - maja minimalne szanse na szczesliwy zwiazek... Bo przyciagaja do siebie takich samych dupkow, niedojrzalych emocjonalnie i ze zwichnietym roszczeniowym charakterem...A ty autorku postu wlasnie taka osoba jestes. Glupia, naiwna i niesamowicie roszczeniowa.

      Zajmij sie moze bardziej twoja coreczka, ktora w tej chwili ciebie najbardziej potrzebuje, bo jest w takim wieku, a z faceta nie czyn Boga...Moze wtedy, jak bedziesz spadac na beton z wysokiego swiata swoich iluzji, to sam upadek bedzie o ciutke lzejszy...A tak lecisz w przepasc swoich glupich imaginacjio ludziach, blizszych nastolatce niz dojrzalej kobiecie!
    • chloe.7 Re: Trudna relacja matka-córka 22.03.16, 09:13
      pomyśl, gdybyś kochała swoją córkę, drwiłabyś z niej?
      nie wszyscy rodzice kochają dwoje dzieci, nie wszyscy ludzie powinni mieć dzieci
    • enith Re: Trudna relacja matka-córka 23.03.16, 16:22
      Rób swoje i nie oglądaj się na matkę. Jesteś dorosła, zaradna, odpowiedzialna za swoje życie i wybory, w tym partnera. Komentarze matki ucinaj. Naprawdę nie musisz od niej wysłuchiwać, jaka to jesteś beznadziejna. Wiesz, że NIE jesteś. Jeśli matka nie potrafi trzymać jęzora za zębami, ogranicz kontakty do czasu, aż przyjmie do wiadomości, że nie masz już pięciu lat i sama podejmujesz decyzje z kim i kiedy się spotykać. Do dziecka bierz nianię lub kogoś znajomego. I bądź bardziej asertywna, bo widać, że tego ci brakuje. Gdy mi mamusia kazała zerwać z nowym chłopakiem i przeprosić się z eksem, którego bardzo lubiła, powiedziałam jej JEDEN RAZ, że nie życzę sobie nigdy więcej słyszeć od niej komentarzy na ten temat i poparłam to separacją na pół roku. Dotarło i podziałało. Od tego czasu (14 lat) mama nie odważyła się na jakiekolwiek komentarze dotyczące mojego męża i małżeństwa. Ty też musisz się nauczyć, że tak jak matka ma prawo swoje myśleć i mówić, ty masz prawo tego nie wysłuchiwać i robić swoje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka