Dodaj do ulubionych

kocham kobietę

IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 25.08.01, 03:18
Zakochałam się w kobiecie. Po prostu. Wcześniej byłam osobą wierzącą. Teraz nie
wiem. Czy nadal jestem "dobrym" człowiekiem? Nie wiem. Wiem tylko, że ja
kocham. I, że to trwa już długo. I, że przy niej staję sie lepsza.
Może kocham w ten sposób, bo w domu spotykałam się z agresją ze strony ojca?
Kobieta zawsze kojarzyła mi się z bezpieczeństwem i ciepłem.
Dlaczego czuję się tak podle? Dlaczego czuję się zła?
Obserwuj wątek
    • Gość: iwona Re: kocham kobietę -to nic nie zmienia. IP: *.legnica.dialog.net.pl 25.08.01, 11:40
      Gość portalu: nina napisał(a):

      > Zakochałam się w kobiecie. Po prostu. Wcześniej byłam osobą wierzącą. Teraz nie
      > wiem.

      Nie rozumiem Twoich wątpliwosci. Przecież to nic nie zmienia.

      Czy nadal jestem "dobrym" człowiekiem? Nie wiem. Wiem tylko, że ja
      > kocham. I, że to trwa już długo. I, że przy niej staję sie lepsza.

      Jesteś dobrym człowiekiem. Przecież to nic nie zmienia.
      Czy ona wie o Twoim uczuciu??

      > Może kocham w ten sposób, bo w domu spotykałam się z agresją ze strony ojca?
      > Kobieta zawsze kojarzyła mi się z bezpieczeństwem i ciepłem.

      Tego nie wiem.

      > Dlaczego czuję się tak podle? Dlaczego czuję się zła?

      Wychowanie?? Strach przed reakcją otoczenia, gdyby to wyszło na jaw??
      Zaakceptuj to uczucie.

      pozdrawiam.iwona

      • Gość: JK Przecież to jest właśnie to. IP: 217.153.50.* 27.08.01, 13:16
        Najlepsze pewnie uczucie jest między osobnikami tej samej płci. To jest dopiero
        miłość. Jak w Portofino. Nie ma co popierać bo to jest odchyła.
    • Gość: ja Re: kocham kobietę IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 25.08.01, 12:12
      nic złego się nie dzieje, nikomu przecież nie szkodzisz, nie rozumiem Ciebie
      wcale. Jeśli Ci z tym dobrze - to chyba o to chodzi! Nie martw się - uważam, że
      jesteś sbą i tak trzymać! Niech Cię nie obchodzi co powiedzą inni. A co oni -
      ci inni Ci pomogli? Pozdrawiam.
      • Gość: JK Nie piszcie bzdur IP: 217.153.50.* 27.08.01, 13:17
        Lepiej zagubionej poradźcie jak dać sobie z dewiacjami radę a nie utrwalać ją w
        przekonaniu, że zbokol to norma - bo to bzdura. Ale wrzask pewnie podniesiecie,
        co ?
    • Gość: Eryka Re: kocham kobietę - ja tez! :-) IP: *.wloclawek.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.01, 14:30
      Droga Nino, jak mozesz myslec, ze jestes zlym czlowiekiem; w ciagu kilku godzin
      dostalas pare odpowiedzi i do tego wszyscy staraja sie podniesc Cie na duchu,
      nikt Cie nie potepia. Nie mozna byc zlym czlowiekiem kochajac, jestes dobra,
      wrazliwa osoba o wielkim sercu. Moj wlasny tato byl wspanialy i bardzo mi go
      brak od kiedy zmarl. Nigdy mnie nie skrzywdzil, co nie da sie powiedziec o
      mezczyznach, z ktorymi mialam nieprzyjemnosc byc - nie, nie bili, ale ranili
      mnie psychicznie a nawet dalam sie wpedzic w depresje. Kilka tygodni temu
      poznalam kobiete, moja rowiesnice (30+), przegadalysmy kilka nocy no i stalo
      sie, nie tylko kocham ale i jestem kochana. Nino, nigdy wczesniej nie czulam
      sie tak potrzebna, tak szanowana i doceniana, nigdy nie doswiadczylam az tyle
      ciepla. To trudny uklad, nigdy tak naprawde nie bedziemy otwarcie razem i
      radosc z tego, ze sie odnalazlysmy miesza sie z lzami, ale jestesmy szczesliwe
      na swoj sposob mimo, ze musimy sie ukrywac przed otoczeniem. Chcialabym
      opowiedziec rodzinie i znajomym, ze tak bardzo kocham, a musze trzymac jezyk za
      zebami. Ale to nic. Na poczatku czulam sie troche dziwnie ale glownie pod
      wzgledem lingwistycznym, nie jestem przyzwyczajona do uzywania zenskich zaimkow
      myslac o milosci, zawsze bylo "kocham jego" a teraz jest "kocham ja". Ale
      patrze na siebie w lustro i widze, ze sie nie zmienilam na gorsze (choc 84%
      naszego spoleczenstwa potepia takie zachowania), za to wreszcie czuje sie w
      pelni kobieta i jestem szczesliwa, co wiecej, zupelnie normalna. Glowa do gory
      Nino, nie jestes sama! Odezwij sie jeszcze na forum i powiedz, jak sobie
      radzisz, a my wszyscy tutaj bedziemy trzymac za Ciebie kciuki. Bede zagladac na
      Twoj watek, obiecuje :-)
      • Gość: JK Pewnie, że nikt jej nie potępia, ale nie namawiajcie jej na zboczenie IP: 217.153.50.* 27.08.01, 13:19
        Dziwiłbym się gdybyś ty ją odwodziła. Jak tobie się aż tak nie udało to lepiej
        mieć towarzystwo. Daj sobie spokój z tymi głupotami.
    • Gość: kitek Re: kocham kobietę IP: *.opole.dialup.inetia.pl 25.08.01, 14:52
      jako facet mogę sie tylko wstydzić za swoich bezpłciowych kolesi, przez których
      tracimy takie dziewczyny, pięknie piszesz o swojej miłości i życzę Wam
      wszystkiego najlepszego
      pozdr./jak się zakochać to tylko w kobiecie, nie ma do tego lepszych istot na
      tym świecie/
    • n_ina Re: kocham kobietę 26.08.01, 00:19
      Dziękuję za wszystkie listy. Szczególnie Tobie Eryko.
      Jak sobie radzę? Jeżdżę na około autobusami, aby tylko przejechać obok Jej
      bloku (wiem, że to głupie...). Unoszę się z radości kiedy razem rozmawiamy
      (znamy się bardzo dobrze). Na ulicach wyszukuję spojrzeniami Jej drobnej
      sylwetki. Wsłuchuję się w ton Jej głosu kiedy mówi. Słucham na okrągło Kate
      Bush, którą Ona kocha (i ja już też). Milczę. Bo Ona kocha "normalnie". A ja
      wiem, że Ją utracę jeśli powiem Jej o swoich uczuciach.
      Czuję się podle. Poszłam do spowiedzi - powiedziano mi, że miłość homoseksualna
      to choroba i, że trzeba się powstrzymywać (jak?). Przez 21 lat wychowywałam się
      w duchu filozofii chrześcijańskiej. Teraz czuję się tak jakbym kogoś
      okłamywała. Poczucie konsekwencji każe mi odejść (nie można zmieniać kanonów
      wiary tylko dla swojego widzimisię).
      Myślę, że w końcu Jej powiem. Nie wiem kiedy. Z drugiej strony, wiem, że nigdy
      nie powiem o tym w domu. Zbyt bardzo zraniłoby to moją mamę, która jest dla
      mnie wszystkim.
      Jest mi cudownie kiedy żegnając mnie przytula się na moment. Szaleję kiedy
      otrzymuję od Niej sms''a. Słucham całą sobą kiedy do mnie mówi. I kocham. Tak
      bardzo.
      Brzydzę się własnego strachu. Próbuję to wszystko zrozumieć.
      Jeszcze raz dziękuję za szczere słowa.
      Nina.
      • Gość: Susan Re: kocham kobietę IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 26.08.01, 15:36
        Jedyne co jest w twoim przypadku smutne i złe - dla
        ciebie - to to, że kochasz bez wzajemności. Nikogo nie
        powinno obchodzić kogo kochasz, to twoja i wyłącznie
        twoja sprawa czy będzie to kobieta czy mężczyzna. I na
        pewno nie powinno to interesować księdza. Ja też kiedyś
        popełniłam błąd i powiedziałam szczerą prawdę na
        spowiedzi. Zwierzyłam się że mam problemy w małżeństwie
        - tylko cywilnym. Ksiądz odmówił rozgrzeszenia, bo moje
        mieszkanie z mężem było dla niego karygodne... Mąż już
        dawno jest ex a we mnie niesmak do logiki księży i
        przykrość pozostały.
        Szkoda tylko że tak się męczysz nieodwzajemnieniem, ale
        przecież nikogo nie zmusisz do miłości... więc musisz
        przeboleć :-(
        Myslisz że mama będzie cię mniej kochać jak dowie się
        prawdy? Nie wierzę. Ale może rzeczywiście na razie
        lepiej jej nic nie mówić, musisz się chyba najpierw
        zdecydowanie upewnic co do orientacji.
        Życzę dużo szczęścia, mądrości i odwzajemnionych
        miłości:-))) Susan
    • myszkin Mezczyzni sa lepsi do kochania 26.08.01, 23:04
      kobieta dla kobiety jest tylko namiastka, substytutem, sama posrednio do tego
      sie przyznajesz ( twoje urazy z dziecinstwa ), mezczyzni sa lepsi do kochania,
      mozna sie do nich przytulic i oni moga przytulic. Poza tym nie funduj sobie
      konfliktu wartosci, skoro jestes katoliczka.
      Pozdrawiam
      • n_ina Re: Mezczyzni sa lepsi do kochania 28.08.01, 02:11
        Czy Ty myślisz, że ja to sobie wybrałam? Jak za przeproszeniem bułki w
        sklepie?! Jak to mam nie fundować sobie konfliktu moralności? I to też można
        wybrać? To powiedz mi jak, bo narazie czuję się strasznie w tym wszystkim
        zagubiona. I chyba trochę oszukana.
        Pozdrawiam.
        • myszkin Re: Mezczyzni sa lepsi do kochania 28.08.01, 13:12
          Przykro mi jest za moj zartobliwy ton, mysle ze tak samo jak wiekszosc osob na
          tym watku czuje do Ciebie sympatie. Jestes wrazliwa osoba i nic nie jestes
          winna temu co sie stalo. Zreszta to w ogole nic zlego, nikt nie ma prawa Cie
          krytykowac. Nie mam dla Ciebie zadnej rady. Powiem Ci tylko, ze znam kilku
          gejow, zyja jak inni i sa szczesliwi, nikt im nie dokucza.
        • Gość: myszkin Re: Mezczyzni sa lepsi do kochania IP: 217.153.26.* 28.08.01, 13:16
          Przykro mi jest za moj zartobliwy ton i mala antyfeministyczna prowokacje. Nie
          chcialem Cie dotknac i tak samo jak wiekszosc osob na tym watku czuje do Ciebie
          szczera sympatie. Jestes wrazliwa osoba i nic nie jestes winna temu co sie
          stalo. Cierpisz. Co moze byc zlego w tym, ze kogos kochasz.
    • aion Re: kocham kobietę - do Niny 28.08.01, 09:45
      Każdy przeciera swoją własną ścieżkę, Nina. Zastanawiam się czego oczekiwałaś,
      pisząc tutaj. Zachęty? Może przyzwolenia? Nie, nie kwestionuję słuszności Twej
      decyzji, ale... przecież nikt nie powie Ci jak masz żyć i kiedy możesz zacząć.
      To *Twoje* życie i Ty sama czynisz je pięknym i wartościowym. Znajdą się od
      razu tacy, którzy "z wysokości ambony" zaczną nawoływać do powrotu na "jedyną
      słuszną drogę". Ich drogę. Ale oni wcale nie muszą wiedzieć więcej od Ciebie, a
      już z pewnością - nie mają Twojej przeszłości, uczuć i emocji. Z ich
      perspektywy rzeczy wydają się więc prostsze - własne lub obce, białe lub
      czarne - potrzeba tylko pędzla i farby, a wszystko wróci do normy.

      Lękamy się tego co nowe, ponieważ czasem zabiera stare. Podobnie, boimy się
      zmian u innych, gdyż kwestionują one porządek rzeczy, w którym przyszło żyć i
      nam. Nie chcemy ranić i nie chcemy, by nas raniono. A to nie pozwala przejść
      obok sprawy obojętnie. Nie znaczy to jednak, że nie warto nic robić, że nie
      warto szukać swego miejsca na ziemi, że nie warto próbować. Wiesz o tym dobrze.

      Czasem chodzi już tylko o to, żeby sobie samemu zaufać.

      Trzymaj się ciepło.

      Leszek
      • Gość: dorota Re: kocham kobietę - do Niny IP: *.punkt.pl 31.08.01, 13:58
        KTOŚ powiedział kochajcie się...to kochaj i nie zastanawiaj się co ma do
        powiedzenia w tej kwestii ksiądz. Jesli dobrze Ci z ideologią chrześcijańską,
        to trzymaj ją nadal w sercu, nie patrząc na to, że Kościół odrzuca takich jak
        Ty. Bo...też ktoś powiedział że najprzyjemniejszą rzeczą w zyciu człowieka jest
        kochać, ale jest też ciąg dalszy "i być kochanym",czego tak bardzo Ci życze.
        wiesz co, taka miłośc nie jest mi obca, i powiem tak niewielu mężczyzn potrafi
        kochać za zalety i pomimo wad, a mężczyźni...mężczyźni zazwyczaj ( Panowie,
        napisałam zazwyczaj!) używają takiego sitka, co to potrafi wyciągać na wierzch
        tylko wady, tylko to co jest złego w partnerze i czynić z tego użytek przeciwko
        niemu ( niej). a i jeszcze jedno-jesli znajdziesz kobietę która i Ciebie
        pokocha, będzie potrafiła o tym mówić, będzie potrafiła okazywać swe uczucia,
        będzie ich pewna, a mężczyzna ZAZWYCZAJ...ale to już wielokrotnie stwierdzili
        psychoterapeuci. I daj sobie troszkę czasu...
        pozdrawiam i zycze ciepła.
    • myszkin Do Niny 30.08.01, 23:57
      czy jest lepiej...?
      • Gość: Nina Do Myszykina IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 31.08.01, 18:38
        Nie gniewam się Myszykinie. Chodziło mi tylko o to, że to wszystko nie jest
        takie proste (czarno - białe) jak często się u nas przedstawia. Miłość do
        człowieka tej samej płci nie jest kwestią wyboru, a uczuć. Przecież Ty także
        nie kochasz swojej partnerki tylko dlatego, że "tak wypada". Prawda? To kwestia
        duszy i serca. Nie wiem dlaczego tak się stało. JK sugeruje, że jestem zboczona
        (i ma pełne prawo do swojego zdania - żyjemy w wolnym kraju, każdy może mówić i
        myśleć co mu się podoba), ale zastanawia mnie jedno: dlaczego bardziej normalny
        jest człowiek, który np. bije swojego (swoją) partnera (partnerkę)? Albo
        nastoletni chłopcy, którzy dla zabawy ściągają z internetu pliki ze zdjęciami
        pornograficznymi?
        Nie rozumiem tego.
        Przecież ja nie chcę nikomu nic narzucać. Drażnią mnie wszelkie przejawy
        agresji, bo świadczą o braku szacunku dla drugiego CZŁOWIEKA.
        Czy to nienormalne, że pragnę aby była szczęśliwa, aby nie miała żadnych
        problemów, że staram się być obok, gdy tego potrzebuje? Boże! Przecież ja nie
        chcę nikogo zgwałcić ani zamordować!
        Nie wiem czy kiedykolwiek powiem Jej o swoich uczuciach. Zbyt bardzo sznuję Jej
        wybory i Jej uczucia. A one są inne niż moje.
        Jestem tylko człowiekiem i jestem aż człowiekiem. Tak jak i Ty Myszykinie.

        Dziękuję za sympatię - jest wzajemna. Dziękuję za zainteresowanie.
        Trzymaj się ciepło! :)
        nina
        • myszkin Re: Do Myszykina 01.09.01, 01:49
          Rozmawialismy o Tobie z moja dziewczyna, tak samo ona, jak i ja uwazamy ze
          milosc jest jednym z najdrozszych klejnotow jakie sa na tym padole lez. Twoja
          jest trudna, bardzo ciezko Ci jest. Ale w tym wszystkim jest jakas taka czys
          tosc i piekno, heroizm, niewinnosc. Jestesmy z Toba.
          • Gość: nina Re: Do Myszkina IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 01.09.01, 22:24
            Na początku przepraszam za błąd w Twoim imieniu jaki popełniłam w poprzednim
            poście.
            Dziękuję za ciepłe słowa, ale nie wydaję się sobie ani piękna ani czysta ani
            heroiczna. Prawdę mówiąc wali mi się na głowę cały mój świat, czy raczej
            ustalony porządek rzeczy.
            Ale tak to już widać musi być. Trzeba iść dalej. Bo chyba jesteśmy tacy jakie
            są nasze wybory (a nie czyny, które mogą być przypadkowe).
            I to one zdecydują o naszej przyszłości.
            Pozdrawiam.
            • zuzzka Re: Do Niny 04.09.01, 09:53
              Witaj Nino !
              Szkoda, ze życie jest takie krotkie. Szkoda, ze otaczaja nas smutni,
              rozgoryczenia swoim życiem ludzie - pełni agresji i braku akceptacji wobec
              innych. Nino jestem z Tobą, bądź dobrej myśli. Dla mnie jesteś normalnym
              człowiekiem, który ma takie samo prawo do miłości jak inni.
              Pozdrawiam Cię,
              zuza
    • Gość: Yola Re: kocham kobietę Do NINY IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 31.08.01, 08:33
      Droga Nino!
      Spotkałam się kiedyś z podobnym "przypadkiem". Koleżanka moja w wieku 21 lat,
      nie mając stałego chłopaka, stwierdziła, że w takim razie jest z nią cos nie w
      porządku. Wmówiła sobie, że w takim razie jest stworzona do kochania kobiet.
      Tak bardzo w to uwierzyła, że twierdziła, iż zakochała sie w naszej wspólnej
      przyjaciółce ("normalnej" - jak bys to nazwała). Chodziła za nią krok w krok,
      wpatrzona jak w obrazek, prawie jak natręt! I tym ją do siebie zraziła. Z
      przyjaźni nic nie zostało - głownie z tego względu, że nie dała się
      ruszyć "swojej miłości" na krok, wszędzie ja osaczała... Teraz obydwie mają
      swoje rodziny: mężów, dzieci... Szkoda tylko, że zaprzepaściły piękną
      wieloletnią przyjaźń.
      Myślę, że gdybyś miała w otoczeniu jakiegoś męskiego wielbiciela - chyba
      łatwiej byś zapomniała o uczuciu do koleżanki. Bo twoje uczucie nie świadczy o
      tym, że jesteś "skierowana na kobiety". Po prostu - imponuje Ci twoja
      przyjaciółka, jesteś nią zauroczona, ale nie znaczy to, że potrafiłabyś
      zakochać się w innej kobiecie.
      Zwolnij trochę ! Nie mów nigdy o tym przyjaciółce, jesli nie chcesz jej
      stracić. Rozejrzyj się raczej w otoczeniu swoim za jakimś przystojniakiem i
      przekonaj sie, czy twoje uczucie do koleżanki to miłość, czy może przyjaźń i
      przywiązanie.
      Pozdrawiam.
      • Gość: nina Re: kocham kobietę Do NINY IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 01.09.01, 22:11
        Bo twoje uczucie nie świadczy o
        > tym, że jesteś "skierowana na kobiety".

        Przepraszam za to pytanie (staram się wszystko zrozumieć), ale czy to znaczy, że
        są uczucia, które "skierowują na kobiety" i takie, które kierują "w dobrą
        stronę"? Skąd o tym wiesz?
        Nigdy nie miałam myśli typu "nie wychodzi mi z facetami, pewnie jestem less".
        (miłości chyba nie da się "wychodzić" na siłę, prawda?).
        Przepraszam za tą drobiazgowość, ale mam w głowie mnóstwo pytań, przeciwstawnych
        poglądów i wartości. Próbuję to sobie wszystko ułożyć.
        (a może po prostu boję się stracić to co miałam do tej pory)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka