kod_matrixa
06.07.18, 11:52
Czy psychologia zajmuje się czymś takim? Pytanie retoryczne. Oczywiście, że nie. Psychologia wychodzi z założenia, że społeczeństwo jest zawsze normą i jest punktem odniesienia, zawsze, wszędzie i we wszystkich okolicznościach. I właściwe już na tym etapie nie ma sensu dalej rozwijać wątku ws tej pseudonauki.
Jednak dla uczciwości przeanalizujmy czym jest społeczeństwo. To zbiór osobników w 2/3 średniorozgarniętych stworzeń, umiejących pisać, czytać, liczyć i posiadających jeszcze parę niezbyt skomplikowanych uzdolnień. Generalnie takie robotnice w roku pszczelim. Następne kilkanaście procent to osobniki ponadprzeciętne, które chwilami mają jakieś przebłyski większej świadomości i czasem uda im się wpaść na coś samodzielnie - zdecydowana mniejszość. I wreszcie 2% elity, od której zależy rozwój cywilizacyjny tego gatunku i na głowie których jest cały ten grajdołek zwany planetą Ziemia.
Jak wiadomo społeczeństwo pozbawione swoich elit funkcjonuje kiepsko i siłą inercji dzięki przekazanemu dziedzictwu (słowo pisane itd.). Rekonstrukcja elit trwa całe dekady i nie bez uszczerbku na dla niej samej bo musi zostać wykształcona bezpośrednio przez pseudoelity.
Jak wiadomo wiek XX obfitujący w wojny pozbawił dużą część europejskiej populacji jej elit, rozwijając się dalej przez dekady wspomnianą siłą inercji i dzięki resztce elit, które przeżyły depopulacje.
Jak wiemy Europa zeszła na psy i coraz mniej liczy się w światowym rozwoju. W dodatku starzeje się w tempie wykładniczym i nie ma sensownych pomysłów na poprawę demografii. Islamską imigrację za taką nie uważam, wręcz przeciwnie - spowoduje tylko skrócenie agonii resztek zachodniej cywilizacji na starym kontynencie.
Wracając do naszej kochanej psychologii - co ona nudna jest w stanie zdziałać skoro sama składa się ze stworzeń średniorozgarniętych, a w porywach ponadprzeciętnych. Nie jest ona zdolna ani do diagnozy sytuacji z racji swojej przeciętności i związanego z tym zaburzonego punktu odniesienia, ani tym bardziej do autodiagnozy swojego środowiska. To mniej więcej tak jakby jednostka dysfunkcyjna miała sama sobie postawić diagnozę i zaordynować właściwą dla siebie terapię.
W tej sytuacji jedyna nadzieja pozostaje w matce naturze, że jednak populacja europejska, zdąży przed punktem krytycznym i doczeka się rozwoju swoich elit do adekwatnego poziomu, który będzie zdolny powstrzymać ją przed sukcesywną i konsekwentną autodestrukcją, a przy okazji będzie zdolna udzielać sensownej pomocy zwykłym potrzebującym pomocy ludziom w codziennych sytuacjach życiowych. Jednak nie odbędzie się bez gruntownej i sensownej reformy różnych dziedzin m. in. właśnie i psychologii.