Dodaj do ulubionych

Rozbicie życiowe

18.01.19, 08:31
Witam wszystkich.

Mam na imię Miłosz. Mam 22 lata. Czuję, że muszę się podzielić z kimś o tym co przeżywam.

Cóż, od czego by zacząć. Może od tego co się najbardziej za mną ciągnie czyli od nauki. Odkąd pamiętam wmawiano mi, że bez studiów niczego nie osiągnę w życiu, że będę nikim. Takie teksty słyszałem już chyba od najwcześniejszych lat. Potem przyszedł czas podstawówki, gimnazjum i technikum. W szkole radziłem sobie całkiem dobrze, powiedziałbym nawet, że bardzo dobrze. I w końcu przyszedł czas na wybranie kierunku studiów. Jako, że nie chciałem studiować byle czego, postanowiłem pójść na Mechanikę Maszyn. I od tego momentu zaczyna się wszystko co sprowadziło mnie do tego momentu w życiu, gdzie jestem teraz. Studia rzuciłem bardzo szybko, za bardzo przejąłem się fizyką, której niestety nie umiem. Po nieudanym kierunku trzeba było się czymś zająć i poszedłem do pracy. Trochę miałem szczęścia, bo z zawodu jestem geodetą i w tej branży znalazłem pracę. Pracowałem rok z planami w głowie, że przeczekam trochę i dam sobie czas do namysłu co chciałbym robić. I rok później poszedłem na informatykę. Tutaj było trochę lepiej ale sytuacja powtórzyła się sprzed roku. Zbyt mała wiedza, stres, nerwy i koniec końców rzuciłem studia. Wróciłem do starej pracy. I nadal w niej pracuję. To chyba tyle we wstępie.

Do czego zmierzam. Cały czas po rzuceniu studiów ciągną się za mną myśli, że bez nich jestem nikim, że straciłem szansę na życie, że już jest za późno by cokolwiek zrobić fajnego, kreatywnego, zrobić coś z czego byłbym dumny i czulbym się wartościowy. Dodatkowo dochodzi jeszcze depresja, która została u mnie zdiagnozowana, od 5 miesięcy biorę leki. Jakbym było tego mało, nie jestem w stanie zapomnieć o pewnej dziewczynie, którą poznałem dzięki znajomej mamy. Na początku relacja między nami była w porządku. Wszystko zaczęło się zmieniać gdy się spotkaliśmy na żywo. Po tym zauważyłem, że coraz rzadziej odpisuje, aż w końcu olała mnie totalnie. Wiem, że nie jestem bez winy, ale miałem nadzieję, że dzięki tej znajomości uda mi się wziąć życie we własne ręce i iść do przodu. Przeszedłem również kilku miesięczną terapię u psychologa. Trochę otworzyło mi to oczy ale nadal ta cała przeszłość momentami dobija mnie do ziemi.
Obserwuj wątek
    • afq Re: Rozbicie życiowe 18.01.19, 09:10
      znam geodetów bardzo szczęśliwych, fajnych ludzi, lubianych przez innych ludzi
      mających udane zycie rodzinne, fajne relacje ze znajomymi itd

      jednym slowem.. wszystko w porządku :-)

      to co mi sie rzucilo w oczy to to, ze sam wesz ze przeszkadzają ci przekonania ktore kiedys ci ktos wpompował w glowe a ktore chyba nie sa twoje

      napisales tez
      "Cały czas po rzuceniu studiów ciągną się za mną myśli, że bez nich jestem nikim, że straciłem szansę na życie, że już jest za późno by cokolwiek zrobić fajnego, kreatywnego, zrobić coś z czego byłbym dumny i czulbym się wartościowy. "

      mam 47 lat, cale moje dorosłe zycie budowałem cos co potem szybko niszczylem, na rozne sposoby
      dotarlem w koncu do miejsca w ktorym stwierdzilem ze jestem zerem

      od kilku miesiecy zaledwie czuje ze wszystko przede mna. ze mam jeszcze kolejne 40 lat [jak dobrze pojdzie]
      na szczesliwe zycie, to bardzo bardzo duzo
      40 lat doroslego swiadomego zycia
      tzn ze nawet w polowie jeszcze nie jestem, przestalem miec wrazenie ze cos zmarnowalem
    • afq Re: Rozbicie życiowe 18.01.19, 09:12
      osiągaj swoje cele
      nie cudze
    • herakles-one Re: Rozbicie życiowe 18.01.19, 10:31
      Jeśli w szkole radziłeś sobie bardzo dobrze, to pewnie przeszkodą w studiowaniu nie jest Twój brak zdolności, lecz blokada spowodowana lękiem, że nie podołasz oczekiwaniom rodziców. Pewnie warto byłoby kontynuować psychoterapię i przerobić głębiej problemy z przeszłości. Jeśli tamta terapia nie dala wystarczających efektów może warto poszukać innej? Ty nie urodziłeś się na świat po to by spełniać oczekiwania rodziców i Twoje poczucie własnej wartości nie powinno zależeć od tego czy je spełniasz. Podobnie zresztą od tego też nie zależy czy dziewczyna chce być z Tobą czy nie.I czy Cię ktoś kocha czy nie. Sam powinieneś nauczyć się kochać siebie.
      Słusznie Ci odpowiedział Afg, że poczucie bycia szczęśliwym nie zależy od tego czy masz wyższe wykształcenie czy nie. Zastanów się ; co tak naprawdę chciałbyś robić w życiu i gdy to będziesz wiedział podejmij decyzję o realizacji tego. Postaw sobie cel i krok po kroku go realizuj, nie zrażając się porażkami po drodze. Ludzi sukcesów od pozostałych różni to, że ponieśli więcej porażek niż Ci pozostali, lecz po każdej potrafili się podnieść i zaczynać na nowo.
      • herakles-one Re: Rozbicie życiowe 18.01.19, 11:32
        A gdy uporasz się z najważniejszymi Twoimi problemami dopiero wtedy jesteś w stanie zbudować dobry, szczęśliwy związek. Wiem, że to bardzo boli gdy Cię ktoś w ten sposób potraktuje jak ona. Błędem jest szukanie swojego poczucia wartości u innej osoby. Zwykle wtedy spotykają się dwie osoby o podobnie niskim poczuciu własnej wartości i oczekują, by je ta druga osoba im je podniosła.To zwykle tak jakoś bywa, że przyciągają się podobieństwa i te osoby mają zwykle podobnie niskie poczucie własnej wartości. I następuje rozczarowanie, bo taka osoba niewiele potrafi partnerowi dać. Aby dawać i otrzymywać miłość trzeba najpierw samemu nauczyć się kochać siebie. Kochanie siebie nie oznacza egoizmu, lecz umiejętność zaspokajania swoich potrzeb, akceptacje siebie wraz z wadami i pracę nad nimi oraz szanowanie swoich uczuć. Jeśli to było pierwsze Twoje zakochanie to powiedz sobie ,że nie ma czego żałować: pierwsze koty za płoty. Gdyby to była na poziomie dziewczyna to inaczej by się z Tobą rozstała, a nie jak rak wycofała. Powiedz sobie tak, jak mawiał Wołodyjowski, który przeżył niejedną porażkę w tym względzie : " Nic to" i idź dalej.
        • milosz19966 Re: Rozbicie życiowe 18.01.19, 12:13
          Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Trochę mi to otworzyło oczy.

          Co do mojego wykształcenia oraz doświadczenia zawodowego, to myślałem aby dać sobie czas na osiągnięcie tych celów np. do 30-stki.

          Jesli chodzi o związki, to raczej nie jestem mówiąc brzydko desperatem i raczej nie chwytam się pierwszej lepszej okazji. Przyznaję się bez bicia, że na nieudany kontakt z dziewczyną miałem pewnie spory wpływ, ale wynikało to z tego, że przynajmniej z mojego punktu widzenia otworzyłem się przed nią, opowiedziałem co leży mi na sercu, oczywiście dotyczyło to życia a nie jej. A mimo tego zostałem odtrącony. To bardzo zabolało i boli nadal. A mimo tego nie potrafię o niej zapomnieć. Z drugiej strony zadaję sobie pytanie, po co zawracam sobie nią głowę jeśli zostałem tak potraktowany.
    • yadaxad Re: Rozbicie życiowe 19.01.19, 20:39
      Dzięki jakiejkolwiek znajomości nie weźmiesz życia w swoje ręce, a raczej oddasz je w cudze, może chętnie, bo straciłeś ręce rodziców, albo tylko czujesz, że nie wiele mogą ci już dać. Studia już nie są warunkiem sukcesu, po świecie się pałęta wielu sfrustrowanych magistrów bez porządnej pracy i widoku perspektyw. Dziewczyna wygasiła znajomość wycofując się rakiem, może i dobrze, że bez bezpośredniego podania powodów, bo pewnie by cię dotknęły i dalszy powód do sycenia depresji murowany. Zresztą twoje zainteresowanie nie stawia żadnej dziewczynie warunku spełniania twoich planów. A aby stwierdzić, że to nie odpowiada, jednak trzeba wejść w relację. Raczej też analizuj czego oczekujesz od partnera, bo mam wrażenie, że masz w głowie jakiś schemacik, który ci może wyjść bokiem. Na pewno nie odkładaj żadnych planów do 30stki. Teraz masz jedyny czas by się rozkręcać. Masz zawód, który daje ci finansową niezależność i to jest atut, którego wielu brakuje. Nie poszło ci na studiach, bo je wybierasz wbrew sobie i dobrze, że nie zostałeś wymęczonym magistrem, który nie znosi swojej dziedziny.Weź znajdź coś " nieperspektywicznego", ale coś co cię rozwinie. Zamiast czekać na coś . W końcu stwierdzasz, że masz czas. Zrób jakiś licencjat, który otworzy cię na świat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka