mona.blue 21.05.19, 14:11 Czy umiecie akceptować innych takimi, jakimi są? Widząc ich wady i slabosci i mimo to niemosadzajac ich? Czy to w ogóle możliwe? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
miminiczka Re: Akceptacja 21.05.19, 15:44 Umiem ale to że kogoś akceptuję nie znaczy od razu, że jest to osoba z którą chcę utrzymywać jakiekolwiek relacje. Nikt nie jest idealny, ja też nie, więc od nikogo tego nie wymagam ale z własnej woli otaczam się osobami, których zestaw cech w większości mi odpowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
mmkaa11 Re: Akceptacja 21.05.19, 16:00 mona.blue napisała: > Czy umiecie akceptować innych takimi, jakimi są? Widząc ich wady i slabosci i m > imo to niemosadzajac ich? Czy to w ogóle możliwe? > > Ucze sie tego. To dostrzezenie kim ktos jest. Nawet mojego ex psychopate akceptuje w tym sensie ze widze kim on jest i przyjmuje te prawde o nim. I nie oszukuje siebie ze jest inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
mmkaa11 Re: Akceptacja 21.05.19, 17:24 I tez mam taka dziwna relacje. Gdzie jedynie akceptacja pomaga mi to ogarnac. Wielomiesieczna netowa znajomosc bardzo duza glebia rozmow, dotykania traum, wstydu, przekopanie sie przez ciemne strony. I dysonans pomiedzy glebia spotkania dusz, a pustka kontaktu w realnym wymiarze. Taka dziwnisc ze znamy sie od najciemniejszych stron i ze to tak naprawde nie jest zadna prawdziwa bliskosc, a jedynie zludzenie. Netowe relacje cos takiego wytworzyly, nowy typ wirtualnych wiezi. Odpowiedz Link Zgłoś
kod_matrixa Re: Akceptacja 21.05.19, 18:28 mmkaa11 napisał(a): > I tez mam taka dziwna relacje. Gdzie jedynie akceptacja pomaga mi to ogarnac. W > ielomiesieczna netowa znajomosc bardzo duza glebia rozmow, dotykania traum, wst > ydu, przekopanie sie przez ciemne strony. I dysonans pomiedzy glebia spotkania > dusz, a pustka kontaktu w realnym wymiarze. > Taka dziwnisc ze znamy sie od najciemniejszych stron i ze to tak naprawde nie j > est zadna prawdziwa bliskosc, a jedynie zludzenie. > Netowe relacje cos takiego wytworzyly, nowy typ wirtualnych wiezi. To prawda. Dzieje się tak, bo taka relacja praktycznie nigdy nie miała miejsca w antropologii człowieka. Kontakt z drugą osobą zawsze odbywał się na poziomie werbalnym i niewerbalnym. Umysł ludzki nie jest ewolucyjnie do czegoś takiego przystosowany jak relacja internetowa. Emocje i uczucia, które mogą się wówczas pojawić nie potrafią odnaleźć swojego odbiorcy. Zwłaszcza te na poziomie nieświadomym. Zaczynamy czuć dyskomfort. Trochę podobnie dzieje się w relacji terapeutycznej, zwłaszcza w takiej intensywnej dzień w dzień z jaką ma się doczynienia w szpitalu na oddziale stacjonarnym, gdzie może powstać bardzo silna więź emocjonalna między ludźmi na wielu płaszczyznach. Tej werbalnej i tej niewerbalnej, której nie będziemy nigdy w stanie do końca ogarnąć, a będzie ona mieć ogromne znaczenie. Poza tym do takiej relacji również zostają wprowadzane nieantropologiczne czynniki (także wywołujące dyskomfort na poziomie podświadomym) jak "obiektywizm" terapeuty przejawiający się brakiem wymiany poglądów na różne tematy, brak praktycznie jakichkolwiek informacji o nim itp. To jest naprawdę silna manipulacja i nieetyczna gra na ludzkich uczuciach, emocjach i psychice człowieka, tyle, że usankcjonowana prawnie jak niegdyś lobotomia. Dochodzi wówczas do silnego dysonansu emocjonalnego, bo w pewnym momencie umysł człowieka przestaje postrzegać terapeutę jako kogoś pełniącego obowiązki zawodowe. Taka percepcja w pewnym momencie dla ludzkiej psychiki staje się nie do przyjęcia. Jeśli nie ta świadoma to nieświadoma część umysłu zacznie postrzegać drugą stronę jako bliską, bo tak skonstruowane mamy mechanizmy ukształtowane przez miliony lat. A jeśli dojdzie do tego różnica płci i wspólna płaszczyzna mentalną, to kultura (psychoterapia), zawsze ulegnie antropologii (uczuciom). Niby ten szkodliwy wpływ na ludzką psychikę wydaje się oczywistą oczywistością, ale pewne rzeczy (nb logiczne, aż do bólu) do niektórych i tak nie dotrą. Odpowiedz Link Zgłoś
mmkaa11 Re: Akceptacja 22.05.19, 09:08 kod_matrixa napisał: > Trochę podobnie dzieje się w relacji terapeutycznej, zwłaszcza w takiej intensy > wnej dzień w dzień z jaką ma się doczynienia w szpitalu na oddziale stacjonarny > m, gdzie może powstać bardzo silna więź emocjonalna między ludźmi na wielu płas > zczyznach. Tej werbalnej i tej niewerbalnej, której nie będziemy nigdy w stanie > do końca ogarnąć, a będzie ona mieć ogromne znaczenie. > Dochodzi wówczas do silnego dysonansu emocjonalnego, bo w pewnym momencie umysł > człowieka przestaje postrzegać terapeutę jako kogoś pełniącego obowiązki zawod > owe. Taka percepcja w pewnym momencie dla ludzkiej psychiki staje się nie do pr > zyjęcia Widze, ze po czyms takim trzeba sie leczyc emocjonalnie. Przekroczone tu sa granice intymnosci emocjonalnej w sztuczny sposob, nie zintegrowane z innymi wymiarami. Ja nie wiem jeszcze jak to uporzadkowac, jak zamknac takie doswiadczenie, gdy ono fizycznie nigdy nie mialo swojego przebiegu. Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Akceptacja 22.05.19, 15:57 mmkaa11 napisał(a): > I tez mam taka dziwna relacje. Gdzie jedynie akceptacja pomaga mi to ogarnac. W > ielomiesieczna netowa znajomosc bardzo duza glebia rozmow, dotykania traum, wst > ydu, przekopanie sie przez ciemne strony. I dysonans pomiedzy glebia spotkania > dusz, a pustka kontaktu w realnym wymiarze. > Taka dziwnisc ze znamy sie od najciemniejszych stron i ze to tak naprawde nie j > est zadna prawdziwa bliskosc, a jedynie zludzenie. > Netowe relacje cos takiego wytworzyly, nowy typ wirtualnych wiezi. Może tu kontakt w realu wymagał budowania pomalu, tak jakby od nowa relacji, może też doszlibyscie z czasem na głębszy poziom relacji. Odpowiedz Link Zgłoś
wiktor_bog Re: Akceptacja 21.05.19, 20:10 Ja wcale nie uważam, by miała to być jakaś uniwersalna prawda. Przede wszystkim nie można akceptować zachowań szkodliwych społecznie i dla osób wokół osoby "szkodzącej", bo niby dlaczego? Nie osądzam, widzę wady i zalety, ale... nie akceptuję, jeżeli jest to osobnik szkodliwy. Odpowiedz Link Zgłoś
herakles-one Re: Akceptacja 21.05.19, 21:58 wiktor_bog napisał: > Ja wcale nie uważam, by miała to być jakaś uniwersalna prawda. Przede wszystkim > nie można akceptować zachowań szkodliwych społecznie i dla osób wokół osoby "s > zkodzącej", bo niby dlaczego? Nie osądzam, widzę wady i zalety, ale... nie akce > ptuję, jeżeli jest to osobnik szkodliwy. > I masz pełną rację. Przyzwalanie na zło też jest złem. Odpowiedz Link Zgłoś
yadaxad Re: Akceptacja 21.05.19, 21:15 Osądzanie kojarzy się z odsądzeniem. Ale na pewno oceniam, bo inaczej nie da się współegzystować. W zakresie jaki niesie dana sytuacja Bez definiowania ostatecznego, ale na poziomie dystansu. Dla niektórych , jeśli to możliwe, ten dystans jest aż za horyzontem. Odpowiedz Link Zgłoś
kod_matrixa Re: Akceptacja 22.05.19, 10:51 Nie ma zero-jedynkowych odpowiedzi na to pytanie. Ta granica między akceptowalnym, a nieakceptowanym jest płynna. Trzeba zdać się na własną intuicję. Różne są kryteria nie/akceptowalności. Żadna dziedzina tego nie usystematyzuje. Ani psychologia, ani żadna inna dziedzina społeczna. Jesteśmy skazani w dużym stopniu na subiektywizm. Oczywiście do pewnych rozsądnych granic. Nie można zaakceptować czynów krzywdzących innych ludzi itp. Problem w tym, że ludzi można krzywdzić na wiele sposobów, również w majestacie prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
kod_matrixa Re: Akceptacja 22.05.19, 11:48 Ja np. akceptuję konformistów, ale nie dlatego, że lubię ich postawę. Tylko dlatego iż wiem, że wielu z nich nie stać na nonknformizm. Są zbyt słabo rozwinięci intelektualnie i wstyd oraz lęk przed brakiem ich akceptacji ze strony stada ich paraliżuje. Antropologia przypisała im inną funkcję społeczną. Odpowiedz Link Zgłoś
herakles-one Re: Akceptacja 22.05.19, 12:57 Najpierw potrzeba zdefiniować to słowo, bo widzę, że różne osoby różnie je rozumieją. Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Akceptacja 22.05.19, 15:40 Sama zaczęłam mieć wątpliwości. Bo u nas we wspólnocie mówi się z jednej strony o akceptacji, ale z drugiej strony można komuś zwrócić uwagę, jeżeli zrobi coś źle czy przeciwko nam. Chodzi chyba o to, żeby nie potepiac i nie odrzucać za to takiego człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
herakles-one Re: Akceptacja 22.05.19, 19:37 www.deon.pl/inteligentne-zycie/psychologia-na-co-dzien/art,117,tak-malo-akceptujemy-tych-ktorych-kochamy.html Odpowiedz Link Zgłoś