Praca nad zwiazkiem?

24.04.02, 21:17
Co to takiego jest, slyszy sie, ze nad zwiazkiem trzeba
pracowac. Czy wystarczy do tego jedna osoba??
Mieszkamy razem od roku, zastanawiam sie, kiedy konczy
sie faza tzw. "docierania sie", a nadejdzie calkowita
tolerancja, zrozumienie.
Kiedy stwierdzacie, ze to nie ma sensu, bo nigdy sie
nie "dotrzecie" i to nie jest TO! Czasem nie mam juz
sily...
Zakochalam sie w Nim, bo byl...taki bezposredni,
swietne poczucie humoru, dusza towarzystwa - tak, to
mnie w Nim najbardziej ujelo, byl cudowny. Zmienilo
sie, odkad razem zamieszkalismy. Okazalo sie, ze moj
ukochany wesolkiem jest, ale raczej na pokaz, latwiej
mu to wychodzi w towarzystwie, zawsze sypnie jakims
dowcipem, smieszna historyjka, wszyscy Go lubia.
Natomiast w domu...jest wiecznie zmeczony, nic mu sie
nie chce. Wszystko ma podane przeze mnie na tacy.
Przychodzi z pracy, ma gotowy obiad i posprzatane
mieszkanie. Jemy obiad, siada przed komputerem i tak do
wieczora (nocy).
Co jakis czas ja wybucham, rozmawiamy, mowie mu, co
mnie rani i z czym sie zle czuje (zeby Go nie urazic,
nie obwiniam Go i nie oskarzam, przynajmniej staram
sie). Przez kilka dni jest dobrze, pozniej znowu to
samo. W weekendy prawie nigdy nic nie robimy razem, ja
ide gdzies z kolezankami, On albo przed komputerem,
albo sie uczy na egzamin, ktory ma nastepnego dnia...

Nie wiem jak dlugo jeszcze to wytrzymam.
Gdzie konczy sie milosc a zaczyna przyzwyczajenie?
Powoli sie wypalam.
Czy wogole taki zwiazek ma sens? Inaczej wyobrazam
sobie partnerstwo. Nie chce za pare lat obudzic sie z
reka w nocniku.
Wiem, ile ludzi tyle historii, ale - moze podzielicie
sie swoimi doswiadczeniam. Jak to w waszym wypadku
bylo, kiedy zorientowaliscie (lyscie) sie, ze milosci
juz nie ma...
Przepraszam za chaos.....
    • Gość: rick Re: Praca nad zwiazkiem? IP: *.met.pl 24.04.02, 22:00
      karolcia_78 napisał(a):

      > Nie wiem jak dlugo jeszcze to wytrzymam.
      > Gdzie konczy sie milosc a zaczyna przyzwyczajenie?
      > Powoli sie wypalam.
      > Czy wogole taki zwiazek ma sens? Inaczej wyobrazam
      > sobie partnerstwo. Nie chce za pare lat obudzic sie z
      > reka w nocniku.

      jak to za parę lat ? już się z tą ręką w nocniku budzisz. jesteś dla niego za
      dobra, za dużo mu dajesz niewiele w zamian otrzymując, wykorzystuje Cię, a
      będzie jeszcze bardziej. nad związkiem, a właściwie jego powodzeniem trzeba
      pracować, ale wspólnie. to, co masz to zwykłe wykorzystywanie. przykro, ale tak
      to widzę. nie licz na to, że on się zmieni. chyba, że długo, naprawdę długo,
      będziesz umiała żyć złudzeniami

      3maj się
      rick
      • karolcia_78 Re: Praca nad zwiazkiem? 24.04.02, 22:13
        dzieki...dobrze jest uslyszec opinie od osoby trzeciej,
        dopiero wtedy probuje patrzec na to z boku, obiektywnie i
        dociera do mnie....
      • Gość: Nika Re: Praca nad zwiazkiem? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.02, 22:20
        Słyszałam gdzieś takie powiedzenie: "Jeżeli masz wątpliwości , tzn. że nie ma
        wątpliwości ..." I -niestety- potwierdzaja to moje niewesołe doswiadczenia.:((
        Jest tak, że jeżeli na poczatku zwiazku jakis "drobiazg" Cie drażni - z czasem
        stanie się on nie do wytrzymania. A na pewno nie zniknie sam ...
        Oczywiscie , ze wszystko można przepracować, dogadać sie i dojsć do jakiegpos
        kompromisu, ale tu potrzebne jest zaangażowanie w sprawę obu osób.
        Chciałabym Ci doradzić cos konstruktywnego i mysle, że powinnaś zacząć stawiać
        granice, stopniowo wymagać od niego wiecej. Powiedz mu jednoznacznie , że
        zwiazek w obecnej formie jest dla Ciebie niesatysfakcjonujacy , ale własnie
        dlatego , ze go kochasz, chcesz spróbować to naprawic (wspólnie z nim).
        Prawda jest taka, że jesli mu na Tobie zalezy - zacznie coś robić. A jesli
        nie... ucieknie. To będzie bolało, ale z czasem przestanie a Ty zregenerowana
        znajdziesz kogoś kto bedzie mial energie do pracy nad związkiem.
        3maj się!
        • karolcia_78 Re: Praca nad zwiazkiem? 24.04.02, 22:28
          Dziekuje za rady :)

          On mnie kocha, wiem to, ale czasem to nie wystarczy...
          Jest leniwy, ja robie blad wyreczajac Go w ....
          praktycznie wszystkim, co wiaze sie z domem...
          Te granice juz zaczelam wyznaczac, probowalam kilka razy
          wspolnie z Nim ustalac pewne sprawy, przez jakis czas
          trzymal sie tego, ale nie ma z Jego strony zadnej
          inicjatywy i aktywnosci, wszystko trzeba pokazac paluchem...

          • Gość: Melba Re: Praca nad zwiazkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.02, 22:50
            Wiesz, ja miałam podobne zarzuty na początku związku, bolało mnie ciągłe
            docieranie się, moje większe wysiłki, jego kiblowanie przy komputerze itd. I
            wiesz co? Jest mi teraz, po prawie 2 latach bardzo dobrze :) Ustaliliśmy, że
            jak ja jestem w domu, to nie ma grania na kompie i z powodu grania nic nie może
            być zawalone (typu spalony obiad). Ja zauważyłam, że mam faceta, który kocha
            mnie i umie to udowodnić, jest wspaniały w tych wielkich rzeczach, a ja
            znakomita w drobiazgach. Tzn. przykładowo i od czapy: on zbuduje stół aja go
            przystroję do obiadu i zadbam o fikuśne serwetki :) To dobry, uzupełniający się
            związek. Ale uwaga! Od początku wymagałam i dalej wymagam, granice są jasne i
            nie ma mowy o wyręczaniu. Mój facet wie dokładnie, co i jak, reguły sa jasne.
            Też bywa zmęczony, zakuwa do sesji, ale...fajny jest :) Dogadajcie się jakoś.
            Jak mnie było źle to postawiłam sprawy na ostru noża i myślałam, że będzie
            koniec i katastrofa...a on rzucił się do ratowania wszystkiego! Jak Twój się
            nei rzuci, rzuć go Ty. Powodzenia i pamiętaj - nie chodzi o symetrię ale o
            równowagę!!!
            • karolcia_78 Melba 24.04.02, 23:19
              Widzisz, ze mna to jest tak, ze ja nienawidze wymuszac
              nic na nim. Nie potrafilabym stawiac mu warunkow - jak
              jestem w domu, zero komputera i ogladac jego
              nieszczesliwa z tego powodu mine. Poza tym czulabym sie
              winna, ze stawiam mu ograniczenia...chore...ale przeciez
              nie jest malym dzieckiem, juz tyle razy rozmawialismy na
              ten temat, on wie, co mnie unieszczesliwia, a co sprawia
              mi radosc, i nic...

              • Gość: Melba Re: Melba IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.02, 00:40
                No właśnie, wie i nic...Hm...u mnie chodziło o gry (jest od nich uzależniony) a
                komputera "zabronić" nie mogę, o to informatyk , hi hi. Karolcia, ale coś mi
                się widzi, żeTy miękka jesteś, te rozważania o smutnej minie i wyrzutach
                sumienia...A on nie ma wyrzutów sumienia, że Cię olewa?A Ty masz wesołą mine,
                jak go obskakujesz? Wiesz, co TERAZ jest kiepskie? Że nie wiesz, czy mu tak
                naprawdę zależy...I pewnie się obawiasz, że nie...Ale nei dowiesz się, jeśli
                nie spróbujesz. U mnie podziałało i do mojego miśka doterło, jak jest dla mnie
                ważny ale i...jak bardzo ja jestem ważna dla niego. I teraz obojgu jest
                łatwiej, "luźniej" i ...prawdziwiej. Polecam :)
                • karolcia_78 Re: Melba 25.04.02, 00:47
                  Patrz: moja rozmowac z kasia :-)
                  Moj tez informatyk uzalezniony od gier...:)
                • karolcia_78 Re: Melba 25.04.02, 00:50
                  aha, a ta jego nieszczesliwa mina to mnie po prostu
                  wk...:-) i to ne wyrzuty sumienia, tylko nerwy, wole sie
                  nie denerwowac patrzac na te mine i zrobic cos sama :-)
    • spulka Praca nad sobą 24.04.02, 23:12
      Karolciu, nie jest łatwo zmienić drugą osobę. Zresztą nie na tym polega w moim
      mniemaniu praca nad związkiem.
      Ja pracuję przede wszystkim nad sobą.
      Na początku sprawiałam mojemu partnerowi różne niespodzianki często bez okazji.
      Zauważyłam, że... oczekiwałam od niego tego samego. Dopiero z czasem dojrzałam
      do tego, by czerpać radość z samego obdarowywania.
      Mój mężczyzna też uwielbia komputer a poza tym ma mnóstwo zainteresowań. Często
      byłam niezadowolona, że poświęca mi tak mało czasu. W końcu postanowiłam
      skończyć z czekaniem. Odkryłam własne zainteresowania i... czasami to ja nie
      mam czasu dla niego ;-) A poza tym mam wrażenie, że wzrosły moje notowania ;-)
      Dzięki związkowi z moim mężczyzną wiele się nauczyłam i dalej uczę. Bo to nie
      jest tak, że rok się docieramy a potem już jest jak w bajce. Życie ciągle
      stawia nas przed koniecznością dokonywania wyborów, rzuca nam kłody pod nogi a
      my decydujemy kto tym razem pójdzie na kompromis i jak pokonamy kolejną
      przeszkodę.
      Myślę, że to jak zachowują się nasi partnerzy w dużej mierze zależy od nas
      samych. Od tego jaki mamy stosunek do samych siebie. Jeśli np. posiadamy niską
      samoocenę, to druga strona to wyczuje i chcąc nie chcąc będzie nas w tym
      utwierdzać. To działa na zasadzie sprzężenia zwrotnego.
      • Gość: kasia28 Re: Praca nad sobą IP: *.atol.com.pl 24.04.02, 23:54
        A może powinnaś zastanowić się dlaczego on woli komputer a nie Twoje
        towarzystwo? A wiesz dlaczego jest zmęczony? I czy robisz coś, by był mniej
        zmęczony? Próbujesz go rozerwać, zrobić mu np. masaż itd. Moze własnie przed
        owym komputerem odpoczywa bardziej niz w Twoim towarzystwie? Nie napisałaś
        prawie nic o sobie, ale wierz mi, ze jak facet jest zmęczony, przepracowany a
        w domu ma kobietę, która chodzi z nieszczęśliwą miną albo ma do niego
        pretensje, to ma dość zycia. Piszesz, ze mówiłaś mu wiele razy co byś chciała,
        co Ci się nie podoba, a on? Mówił Ci co lubi, czego oczekuje od Ciebie, co mu
        sie w waszym związku nie podoba? "Zanim zaczniesz narzekać na innych wejrzyj
        najpierw w siebie".
        Jak juz wyjaśnicie tę kwestię, to czasami zamiast obiadku na stół powiedz, ze
        wychodzisz, a obiad/kolację ma w lodówce. Znajdź sobie jeszcze coś innego poza
        swoim facetem. Koleżanki, hobby, ucz się czegoś, rób coś. Mój mąż np. pracuje
        dużo na komputerze, czasem mnie szlag trafiał, a teraz kupilismy laptopa i on
        siedzi przy swoim, ja przy swoim, co jakiś czas "kukamy" do siebie, a po
        skończonej pracy, gdy ja Mu nie truję spedzamy zgodnie resztę czasu lub nocy.
        Niestety zwiazek polega przede wszystkim na wspólnych rozmowach, ustalaniu
        granic,kompromisach i wzajemnym szacunku i tolerancji dla drugiej osoby. Ja
        kiedyś tez wsciekle kłóciłam sie o ten komputer, a jak sobie odpuściłam,
        zajęłąm sobą , to i Jemu jakoś ta ochota na komputer przeszła, bardziej woli
        mnie:) Faceci tacy są: im bardziej im zabraniasz, tym bardziej tego chcą.

        Pozdrawiam
        Kasia
        • karolcia_78 Re: Praca nad sobą 25.04.02, 00:28
          ze jak facet jest zmęczony, przepracowany a w domu ma
          kobietę, która chodzi z nieszczęśliwą miną albo ma do
          niego pretensje, to ma dość zycia.
          -----nie wiem Kasiu, czy przeczytalas dokladnie moje
          wszystkie posty. Nie chodze z nieszczesliwa mina, wrecz
          przeciwnie, zazwyczaj tryskam humorem, energia i robie
          wszystko, zeby jemu bylo dobrze, wygodnie, cieplo i milo.
          Ale jak widze, ze Jemu mimo tego sie "nie chce" to po
          prostu opadaja mi rece. Jest zmeczony robieniem tego, co
          kazdy - pracuje, uczy sie. Ja robie to samo plus gotuje
          mu obiadki, piore, sprzatam. Tez jestem zmeczona, ale to
          nie powod, zeby kazda wolna od pracy chwile spedzac lezac
          plackiem lub przed komputerem, nie jestesmy w koncu
          starymi emerytami, troche aktywnosci!! (zazwyczaj jest
          tak -jak juz zreszta pisalam, ze On zostaje, ja wychodze
          gdzies z kolezankami) Po prostu czasem jest mi przykro,
          ze pewnych rzeczy nie robimy razem.

          ------Piszesz, ze mówiłaś mu wiele razy co byś chciała,
          > co Ci się nie podoba, a on? Mówił Ci co lubi, czego
          oczekuje od Ciebie, co mu sie w waszym związku nie
          podoba? "Zanim zaczniesz narzekać na innych wejrzyj
          > najpierw w siebie".
          ----------zaznaczylam, ze nie mowie mu tego w formie
          oskarzen czy wymagan, tylko mowie, jak sie czuje,
          delikatnie, jak z dzieckiem, ale chyba powinnam byc
          bardziej stanowcza.

          Koleżanki, hobby, ucz się czegoś, rób coś. Mój mąż np.
          pracuje dużo na komputerze, czasem mnie szlag trafiał, a
          teraz kupilismy laptopa i on siedzi przy swoim, ja przy
          swoim, co jakiś czas "kukamy" do siebie, a po skończonej
          pracy, gdy ja Mu nie truję spedzamy zgodnie resztę czasu
          lub nocy.
          ----------moj nie pracuje na komputerze tylko gra, to
          roznica (pracuje caly dzien przy kompie, przychodzi do
          domu i gra). To nie jest tak, ze ja sie tylko Nim
          zajmujei tylko On jest moim swiatem. Mam hobby,
          kolezanki, ucze sie, robie "swoje" Ale chyba zwiazek
          polega tez na tym, ze robi sie fajne rzeczy razem, np.
          idzie sie na wiosenny spacer z Nim dla odmiany...a moze
          to tylko moje mrzonki...

          > granic,kompromisach i wzajemnym szacunku i tolerancji
          dla drugiej osoby. Ja kiedyś tez wsciekle kłóciłam sie o
          ten komputer,
          -----ja nigdy nie kloce sie z Nim wsciekle - patrz
          wyzej...wrecz przeciwnie, zadziwiajaco odkrylam w sobie
          ogromne poklady cierpliwosci, o ktore nigdy wczesniej bym
          siebie nie podejrzewala..."-)

          Dziekuje Wam za posty i pozdrawiam,
          K.

          • Gość: kasia28 Re: Praca nad sobą IP: *.atol.com.pl 25.04.02, 00:37
            Wiesz co, a moze taka wściekła kłótnia to jest metoda na niego? Bo Ty jesteś
            taka miła, spokojna i on po prostu się Ciebie nie boi. Moze zrób mu awanture,
            pokaż pazury, nie ugotuj mu obiadu raz czy dwa, albo zarządź, ze np. w piatki
            wychodzisz i ma sobie sam ugotować. Moze taka terapia wstrzasowa podziała.
            Tu na forum trudno jest dawać jakieś rady. KAżdy musi sobie sam wypracować
            sposby na życie, na partnera. To co zadziała na jednego niekoniecznie musi na
            drugiego. Spróbuj tak, spróbuj inaczej. Obydwoje jesteście w tym zwiazku i
            obydwoje macie takie sam e prawa i obowiązki.A jak nie podziała to, no cóż,
            moze warto wtedy zastanowic się nad sensem takiego związku. Bo masz rację, ze
            bycie razem to takze spedzanie wspólne czasu, wspólne zainteresowania, wspólny
            kontakt.
            Mam nadzieję, ze sie Wam jakoś uda:)
            Pozdrawiam
            Kasia
            • Gość: zula Re: Praca nad sobą IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.02, 09:09
              Tak, ale życie w związku to również inne zainteresowania. Fajnie jeśli
              interesujecie się tym samym ale jeszcze fajniej, gdy wasze zainteresowania
              sięuzupełniają, mijają. Może spróbuj zainteresować sięjego grami, może poproś
              by pokazał Ci co jest jego pasją, może spróbój zagrać, niech on bedzie Twoim
              nauczycielem. A z drugiej strony spróbuj wciągnąc go w swoje własne hobby o ile
              nie jest to szydełkowanie, bo może mieć opory :)).
              Co do obiadków, to przestałabym gotować, chyba że sprawia mi to przyjemność. Ja
              nie gotuję a mój związek kwitnie. :)))

              Kobiety są romantyczne i wydaje im sie że spacer to przyjemność dla dwojga. Mój
              facet nie lubi spacerów, ale woli przejażdżki rowerowe. Od czasu do czasu
              wybierze się jednak ze mnąna spacer. A ostatnio podczas jednej z rozmów
              doszliśmy do pewnych wniosków, że jak spacer to po lesie a nie alejkach w
              parku. Tak więc od tej pory spacerujemy rzadziej ale z obustronnym zadowoleniem.

              Związek to kompromisy obu stron a nie jednej. Ty nie musisz się zgadzać na
              wszystkie jego propozycje.
              A i jeszcze jedno, w związku warto zachować swoją własną wolność, warto myśleć
              o sobie i kiedy wybierasz między wyjściem z koleżanką do kina a zadowoleniem
              faceta, ugotowanym obiadem i posprzątanym mieszkaniem, to zadecyduj tak byś
              miała z tego większe zadowolenie. No i działa od czasu do czasu odrobina
              tajemniczości. Jeśli Twój facet nie będzie wiedział z kim wychodzisz, następnym
              razem pójdziecie razem.
              Pozdr.
Pełna wersja