Dodaj do ulubionych

Obrzydliwi ci dewianci !

IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 28.04.02, 20:39
Czyli homoseksualisci . Widzialem ostatnio w parku dwoch lizacych sie facetow .
Przechodzilem przez park ze swoja dziewczyna oraz z jej kolezanka i chlopakiem
kolezanki. Wszystkich nas to obrzydzilo i zniesmaczylo.
A wiec jednak anty-homoseksualizm heteroseksualny to normalny odruch,a nie jak
mowia liberalne media : faszystowsko-klerykalne uprzedzenia.......
HOMOSEKSUALIZM JEST POPROSU OCHYDNY WIZUALNIE I TYLE !
PS.Jak to dobrze,ze w Polsce nikt sie nie odwarzy dac takim ludziom prawa do
malzenstw gwarantowanych przez panstwo ,albo prawo do adopcji dzieci.
Obserwuj wątek
    • Gość: bleble Re: Obrzydliwe sa bledy ortograficzne IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.04.02, 20:48
      Gość portalu: knecht napisał(a):
      > ... JEST POPROSU OCHYDNY WIZUALNIE ....
      > ... sie nie odwarzy dac takim ludziom prawa do ...

      - po prostu (oddzielnie)
      - oHydny (samo H)
      - odwaZy (Z z kropka, chyba, ze chodzi o warzenie strawy)



      a tak w ogole, to o co ci chodzi w tym watku?
      • krasnoludek1 Re: obrzydliwość 28.04.02, 21:57
        Obrzydliwy jest facet maltretujacy żonę, obrzydliwa jest matka bijąca dziecko.

        Reszta mnie nie obchodzi. Nie zwracam na to uwagi.
        • Gość: Sam Jesli cię nie obchodzi to po co zabierasz głos IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.02, 23:36
          Powtarzasz jak papuga za nawiedzonymi znawcami pedalskiego tematu. Nagle
          brzydzi cię mąż maltretujący żonę. Pomijam, że nie powinien cię brzydzić a
          raczej oburzać. A brzydzić rzeczywiście może pedał obmacujący drugiego pedała
          albo co gorsza Bogu ducha winne dzieci. Potem rozpisują sie o molestowaniu. A
          jak niby inaczej zdobywa taki zbokol obekt wyżycia ? Naganne jest niewłaściwe
          traktowanie nie tylko żony ale kogokolwiek. Natomiast zachowanie pedziów jest
          skandaliczne. Dostali przyzwolenie od mediów i uwazają, że im wszystko wolno. A
          jacy sa - zawsze odsyłam do parady berlińskiej. Tam pokazali swój obrzydliwy
          portret.
      • Gość: Sam Takie proste i nie wiesz ? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.02, 23:31
        W tym wątku chodzi o to, że pedał to pedał a nie kochający inaczej. Chodzi
        równiez o to, że dewiacji nie można postrzegać w kategoriach nowoczesności,
        liberalizmu czy poprawności politycznej. Spójrz do czego przez głupia
        propagandę doszło: dwóch zbokoli ślini sie w miejscu publicznym. A ja np.: nie
        życzę sobie aby takie monstrum deprawowało moje dzieci. Zatem wątek jest jasny
        i ja ten plan wątku popieram. Wolę jednak naturę od sztucznego wykorzystywania
        odbytu. Zawsze brzydziło mnie grzebanie w kale (chodzi o gówno).
    • Gość: fnoll obrzydliwosc jest w glowie obserwatora IP: *.bydgoska.krakow.pl 29.04.02, 01:48
      i tyle, nie istnieje poza nia

      jak ktos lubi miec obrzydliwie w glowie - jego sprawa, byleby sie z tym
      niekomfortowym stanem nie narzucal innym, no chyba, ze proszac o pomoc

      bo w koncu ktos, kto czuje obrzydzenie do gejow, lechtaczki, czy spermy - ma
      problem ;)
      • Gość: Sławek Re: Do Knechta i Sama IP: 213.186.93.* 29.04.02, 09:40
        Przy następnym spotkaniu walcie pedziów bejsbolami ! W końcu po coś je pod
        dresami nosicie, nie ?
      • Gość: matrek Re: obrzydliwosc jest w glowie obserwatora IP: *.pw.edu.pl 29.04.02, 12:08
        Rozumiem, że gdyby jakiś gość koło Twojego domu kopulował z suczką, równiez nie
        nie widziałbyś w tym nic niewlaściwego ?
        W końcu co tam - wolno mu.
        • Gość: fnoll Re: obrzydliwosc jest w glowie obserwatora IP: *.bydgoska.krakow.pl 29.04.02, 15:32
          Gość portalu: matrek napisał(a):

          > Rozumiem, że gdyby jakiś gość koło Twojego domu kopulował z suczką, równiez nie
          > nie widziałbyś w tym nic niewlaściwego ?
          > W końcu co tam - wolno mu.

          A czy spodniczki mini nie sa gorszace? Ano nie sa - a kiedys byly.

          Zastanow sie nad tym :) - w koncu po to masz glowe (i nie sluzy przeciez ona
          tylko do noszenia fryzury, modnego zarostu i koloru skory)
          • Gość: Andrzej Re: obrzydliwosc jest w glowie obserwatora IP: *.unl.edu 29.04.02, 15:45
            Gość portalu: fnoll napisał(a):

            > Gość portalu: matrek napisał(a):
            >
            > > Rozumiem, że gdyby jakiś gość koło Twojego domu kopulował z suczką, równie
            > z nie
            > > nie widziałbyś w tym nic niewlaściwego ?
            > > W końcu co tam - wolno mu.
            >
            > A czy spodniczki mini nie sa gorszace? Ano nie sa - a kiedys byly.
            >
            > Zastanow sie nad tym :) - w koncu po to masz glowe (i nie sluzy przeciez ona
            > tylko do noszenia fryzury, modnego zarostu i koloru skory)

            Fnoll, podciagnij lepiej lejce, bo ci sie konisko znarowi i go nie upilnujesz.
            Czasami ci sie uda cos madrego podrzucic, ale czasami twoj liberalizm przeraza
            mnie. Strach przed wezem jest w mojej glowie, ale to jest potrzebne do zachowania
            zycia, strach przed wysokoscia jest w mojej glowie, ale to pozwala mi nie
            spacerowac w czasie lanczu po gzymsie na 40 pietrze, lek przed smiercia, ktory
            jest w mojej glowie powoduje, ze przestrzegam przepisow drogowych i nie pruje
            120 mil na godzine, gdy dozwolona predkosc jest 35. Te same pryncypia rzadza tym
            co sie pojawia w moim umysle, gdy widze dwoch calujacych sie publicznie
            odmiencow. Moje poczucie tego co jest estetyczne i zgodne z natura jest
            wystawione na probe i uciekam od tego. Twoj solipsyzm jest niebezpieczny panie
            fnoll. Widzenie aktu mordu moge zignorowac, poniewaz obraz ten pojawia sie tylko
            w moim umysle, ekshibicjonista zonglujacy swym ptaszkiem na rondzie jest wytworem
            mojej wyobrazni, i kiedys moze uznamy to za normalne... jak mini spodniczki.
            Fnoll, przestan pic albo zacznij troche racjonalnie myslec. To twoje nowomodne
            podejscie do zycia kupy sie nie trzyma.
            Pozdr jak zawsze od Andrzeja (brrrr, opanuj sie).
            • Gość: fnoll Re: obrzydliwosc jest w glowie obserwatora IP: *.bydgoska.krakow.pl 29.04.02, 16:12
              drogi andrzeju

              nie uwazam, ze caly swiat jest wytworem naszej wyobrazni, ani tez ze wszystko
              jedno co i jak robimy - chcialem tylko przypomniec, ze ocena swiata, na
              podstawie ktorej podejmujemy dzialania, jest w naszych glowach, a zatem mamy
              na nia wplyw, i nic nie jest raz na zawsze i dla wszystkich obrzydliwe, co
              pieknie unaocznil nam Slawek piszac o tym jak rozne maja ludzie zwyczaje

              trwanie jak baran przy raz powzietej ocenie, szczegolnie negatywnej (ktora
              odcina nas od ocenianego), bez podejmowania prob dalszego zapoznania sie z
              przedmiotem oceny, jest z mojego punktu widzenia niezbyt chlubne

              jesli na punkcie homoseksualizmu masz klapki na oczach, to prosze bardzo, ale
              ja nigdy ich nie zaloze :), bo lubie widziec rzeczy z roznych stron i w calosci

              wez chocby pod uwage jak wiele mitow istnieje na temat homoseksualistow (ze sa
              jednoczesnie pedofilami, ze chodzi im tylko o seks, ze przebieraja sie w
              damskie ciuchy, etc.) - bo mity najlepiej trzymaja sie nieznanego, a
              niemozliwym jest poznac cos, do czego z zalozenia ma sie negatywne podejscie,
              dlatego zacna cecha jest umiec zawieszac swoje oceny, by moc jeszcze raz, z
              ciekawoscia przyjzec sie swiatu

              czego ci zycze

              pzdr

              fnoll
              • Gość: Andrzej Re: obrzydliwosc jest w glowie obserwatora IP: *.unl.edu 29.04.02, 16:31
                Gość portalu: fnoll napisał(a):

                > drogi andrzeju
                >
                > nie uwazam, ze caly swiat jest wytworem naszej wyobrazni, ani tez ze wszystko
                > jedno co i jak robimy - chcialem tylko przypomniec, ze ocena swiata, na
                > podstawie ktorej podejmujemy dzialania, jest w naszych glowach, a zatem mamy
                > na nia wplyw, i nic nie jest raz na zawsze i dla wszystkich obrzydliwe, co
                > pieknie unaocznil nam Slawek piszac o tym jak rozne maja ludzie zwyczaje
                >
                > trwanie jak baran przy raz powzietej ocenie, szczegolnie negatywnej (ktora
                > odcina nas od ocenianego), bez podejmowania prob dalszego zapoznania sie z
                > przedmiotem oceny, jest z mojego punktu widzenia niezbyt chlubne
                >
                > jesli na punkcie homoseksualizmu masz klapki na oczach, to prosze bardzo, ale
                > ja nigdy ich nie zaloze :), bo lubie widziec rzeczy z roznych stron i w calosci
                >
                > wez chocby pod uwage jak wiele mitow istnieje na temat homoseksualistow (ze sa
                > jednoczesnie pedofilami, ze chodzi im tylko o seks, ze przebieraja sie w
                > damskie ciuchy, etc.) - bo mity najlepiej trzymaja sie nieznanego, a
                > niemozliwym jest poznac cos, do czego z zalozenia ma sie negatywne podejscie,
                > dlatego zacna cecha jest umiec zawieszac swoje oceny, by moc jeszcze raz, z
                > ciekawoscia przyjzec sie swiatu
                >
                > czego ci zycze
                >
                > pzdr
                >
                > fnoll

                przygladanie sie czemus (nieingerowanie ) a propagowanie czegos, to sa chyba
                dwie rozne sprawy ? czy tak ? homoseksualizm jest i bedzie czyms egzotycznym
                i peryferyjnym, i taka role mu pozostawmy. Tak samo z jedzeniem slimakow
                w Polsce czy ruskich pierogow w Paryzu. Posmakujmy, poczytajmy, podyskutujmy,
                ale nie wciskajmy (dla przykladu) slimakow do stolowek szkolnych. To co Ty
                prezentujesz to stawianie znaku rownosci miedzy heteroseksualizmem a
                homoseksualizmem. Nie kaz nam Polakom sluchac hymnu z rodzinnego kraju Olisadebe
                zeby mu ulatwic zycie miedzy polonusami. Czy Ty widzisz proporcje w jakich
                zycie rozdziela preferencje seksualne ? Ja wiem, ze istnieja homoseksualisci
                i wszyscy wydaje sie ze wiedza. Jedno co nam pozostaje to uczyc tolerancji
                wobec mniejszosci, ale Ty ze swoja filozofia wyrzadzasz wiecej krzywdy, bo
                wciskasz wiekszosci jej nienormalnosc w zwiazku z niemozliwoscia (i sluszna)
                zaakceptowania homoseksualizmu jako cos rownoprawnego.
                Pozdr, Andrzej.
                • Gość: fnoll do andrzeja IP: *.bydgoska.krakow.pl 29.04.02, 17:11
                  tez jestes egzotyczny i peryferyjny, nie w smak by ci jednak chyba bylo gdyby
                  zupelnie nieznane ci osoby roscily sobie pretensje do "obiektywnej" prawdy,
                  zes obrzydliwy w swych przejawach, i w dodatku ochoczo fakt twej obrzydliwosci
                  (w ich oczach) miedzy soba dyskutowaly, hmm?

                  a jesli chodzi o "naturalne" odruchy - naturalnym jest tez odczuwanie
                  negatywnych emocji na widok kalectwa - czy zakazesz wobec tego kalekom
                  wychodzenia z domow i eksponowania swojej formy?

                  nie, bo czlowiek to istota kulturalna i moze nie poprzestac na
                  bezrefleksyjnym powtarzaniu tego samego zachowania (czy oceny) - potrafi sie
                  rozwijac i przekraczac samego siebie

                  czego ci zycze :)

                  fnoll
                  • Gość: Andrzej Re: do andrzeja IP: *.unl.edu 29.04.02, 17:24
                    Gość portalu: fnoll napisał(a):

                    > tez jestes egzotyczny i peryferyjny, nie w smak by ci jednak chyba bylo gdyby
                    > zupelnie nieznane ci osoby roscily sobie pretensje do "obiektywnej" prawdy,
                    > zes obrzydliwy w swych przejawach, i w dodatku ochoczo fakt twej obrzydliwosci
                    > (w ich oczach) miedzy soba dyskutowaly, hmm?
                    >
                    > a jesli chodzi o "naturalne" odruchy - naturalnym jest tez odczuwanie
                    > negatywnych emocji na widok kalectwa - czy zakazesz wobec tego kalekom
                    > wychodzenia z domow i eksponowania swojej formy?
                    >
                    > nie, bo czlowiek to istota kulturalna i moze nie poprzestac na
                    > bezrefleksyjnym powtarzaniu tego samego zachowania (czy oceny) - potrafi sie
                    > rozwijac i przekraczac samego siebie
                    >
                    > czego ci zycze :)
                    >
                    > fnoll

                    A tu Cie mam !!! Nie zabronie kalekom wychodzenia z domow, ale Ty chcialbys
                    bym ja pozbyl sie moich emocji na widok kalek (akurat ja zadnych negatywnych
                    emocji nie mam na ich widok). Takie emocje mam na widok trzymajacych sie za
                    rece facetow. Moj umysl ma wiele zadan do spelnienia, a jedno z nich to
                    segregowanie bodzcow dostarczonych przez zmysly, katalogowanie ich etc.
                    Widzac cos, co jest w totalnej niezgodzie z moim rozumieniem slusznosci,
                    moj caly systen jest postawiony w stan alertu, i dokladnie tak sie dzieje
                    gdy ktos stara sie wmowic mi, ze homoseksualizm jest rownoprawna droga, nie
                    w sensie ze istnieje (co akceptuje), ale w sensie ze mozliwa jest z jakichs dla
                    mnie niejasnych filozoficznych wzgledow, ekspancja tego zjawiska.
                    Pozdr, Andrzej.
                    • Gość: fnoll Re: do andrzeja IP: *.bydgoska.krakow.pl 29.04.02, 17:33
                      Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                      > Widzac cos, co jest w totalnej niezgodzie z moim rozumieniem slusznosci,
                      > moj caly systen jest postawiony w stan alertu,

                      to zrozumiale, gdy sie uznaje, ze "ja" to "moje opinie" - kazda ocena sprzeczna
                      z toba staje sie zagrozeniem twojego poczucia tozsamosci, przyjmujesz wobec tego
                      postawe obronna i trzymasz sie "zagrozonej" opini jak przestraszone dziecko misia

                      co zrobic? to takie ludzkie... byc dzieckiem az do grobu

                      • Gość: Andrzej Re: do andrzeja IP: *.unl.edu 29.04.02, 17:47
                        Gość portalu: fnoll napisał(a):

                        > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
                        >
                        > > Widzac cos, co jest w totalnej niezgodzie z moim rozumieniem slusznosci,
                        > > moj caly systen jest postawiony w stan alertu,
                        >
                        > to zrozumiale, gdy sie uznaje, ze "ja" to "moje opinie" - kazda ocena sprzeczna
                        >
                        > z toba staje sie zagrozeniem twojego poczucia tozsamosci, przyjmujesz wobec teg
                        > o
                        > postawe obronna i trzymasz sie "zagrozonej" opini jak przestraszone dziecko mis
                        > ia
                        >
                        > co zrobic? to takie ludzkie... byc dzieckiem az do grobu
                        >

                        No i wez tu dyskutuj z nim. A czy Tobie sie nie wydaje, ze trzymanie sie swoich
                        przekonan, tak jak to robisz w dyskusji ze mna, nie stawia Cie w tej samej pozycji
                        jak ja, tyle tylko, ze moze troche lepiej "przewietrzonej". Ale ciagle trzymasz
                        sie czegos, ja, twardziel trzymam sie drzewa, a Ty chmury. A z tymi dziecmi, to
                        tak jest fnoll, ze one sa madrzejsze od nas, starych szkap. I do tego Chrystus
                        powiedzial, ze nie osiagniesz Krolestwa Bozego nie bedac dzieckiem.
                        Co Ty wybierasz ?
                        Andrzej.
                        • Gość: fnoll Re: do andrzeja IP: *.bydgoska.krakow.pl 29.04.02, 19:03
                          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                          > No i wez tu dyskutuj z nim. A czy Tobie sie nie wydaje, ze trzymanie sie
                          > swoich przekonan, tak jak to robisz w dyskusji ze mna, nie stawia Cie w tej
                          > samej pozycji jak ja, tyle tylko, ze moze troche lepiej "przewietrzonej".

                          nie wiem, jak rozumiec "przewietrzonosc" pozycji (czy chodzi ci o to, ze jest
                          wynikiem wielokrotnego jej rewidowania w swietle kolejnych doswiadczen?),
                          niemniej roznica miedzy nami jest zasadnicza - ja nie widze powodu, by stosowac
                          do kogos inna miare, dyskryminowac go czy uwazac za uprzywilejowanego, tylko
                          dlatego, ze ma odmienna od mojej orientacje seksualna, mysle, ze ludzie o jednej
                          orientacji seksualnej powinni traktowac ludzi o drugiej orientacji seksualnej
                          tak, jakby sami chcieli byc przez nich traktowani, i tyle

                          taka pozycja sprawia, ze z kazdym czlowiekiem spotykam sie osobno i zanim sie z
                          nim nie zblize nie czynie zadnych zalozen co do jego osoby, a przynajmniej
                          staram sie tak robic (tak samo jak obca jest mi homofobia, obcy jest mi takze
                          nacjonalizm, czy tez uwazanie kogos z gory za chuligana z bejsbolem tylko
                          dlatego, ze skonczyl zawodowke i lubi czapki z daszkiem, oraz inne streotypy)

                          nie znaczy to, ze jestem pozbawiony "kregoslupa moralnego" - o nie! lecz nie
                          uzywam swojego "kregoslupa" jako palki, jednoczesnie starajac sie uchronic go od
                          skoliozy czy zesztywnienia i poddawac "rehabilitacji" pewne wady wrodzone

                          bo zycie to ruch :) - jesli lapiesz o co chodzi

                          > A z tymi dziecmi, to
                          > tak jest fnoll, ze one sa madrzejsze od nas, starych szkap. I do tego Chrystus
                          > powiedzial, ze nie osiagniesz Krolestwa Bozego nie bedac dzieckiem.

                          nie bierz metafor doslownie ;)

                          pzdr

                          fnoll
                          • Gość: Andrzej Re: do andrzeja IP: *.unl.edu 29.04.02, 20:04
                            Gość portalu: fnoll napisał(a):

                            > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
                            >
                            > > No i wez tu dyskutuj z nim. A czy Tobie sie nie wydaje, ze trzymanie sie
                            > > swoich przekonan, tak jak to robisz w dyskusji ze mna, nie stawia Cie w te
                            > j
                            > > samej pozycji jak ja, tyle tylko, ze moze troche lepiej "przewietrzonej".
                            >
                            > nie wiem, jak rozumiec "przewietrzonosc" pozycji (czy chodzi ci o to, ze jest
                            > wynikiem wielokrotnego jej rewidowania w swietle kolejnych doswiadczen?),
                            > niemniej roznica miedzy nami jest zasadnicza - ja nie widze powodu, by stosowac
                            >
                            > do kogos inna miare, dyskryminowac go czy uwazac za uprzywilejowanego, tylko
                            > dlatego, ze ma odmienna od mojej orientacje seksualna, mysle, ze ludzie o jedne
                            > j
                            > orientacji seksualnej powinni traktowac ludzi o drugiej orientacji seksualnej
                            > tak, jakby sami chcieli byc przez nich traktowani, i tyle
                            >
                            > taka pozycja sprawia, ze z kazdym czlowiekiem spotykam sie osobno i zanim sie z
                            >
                            > nim nie zblize nie czynie zadnych zalozen co do jego osoby, a przynajmniej
                            > staram sie tak robic (tak samo jak obca jest mi homofobia, obcy jest mi takze
                            > nacjonalizm, czy tez uwazanie kogos z gory za chuligana z bejsbolem tylko
                            > dlatego, ze skonczyl zawodowke i lubi czapki z daszkiem, oraz inne streotypy)
                            >
                            > nie znaczy to, ze jestem pozbawiony "kregoslupa moralnego" - o nie! lecz nie
                            > uzywam swojego "kregoslupa" jako palki, jednoczesnie starajac sie uchronic go o
                            > d
                            > skoliozy czy zesztywnienia i poddawac "rehabilitacji" pewne wady wrodzone
                            >
                            > bo zycie to ruch :) - jesli lapiesz o co chodzi
                            >
                            > > A z tymi dziecmi, to
                            > > tak jest fnoll, ze one sa madrzejsze od nas, starych szkap. I do tego Chry
                            > stus
                            > > powiedzial, ze nie osiagniesz Krolestwa Bozego nie bedac dzieckiem.
                            >
                            > nie bierz metafor doslownie ;)
                            >
                            > pzdr
                            >
                            > fnoll

                            Tak, tak wlasnie rozumiem "przewiewnosc" twojego stanowiska. Fnoll,
                            zrozum wreszcie, ja nie chodze i nie bije homoseksualistow, ja nie wyzywam ich,
                            uwazam, ze homoseksualizm jest do wyleczenia, a z czym sie nie zgadzam to
                            z manifestacja ich zachowania. Ale to nie przeszkadza mi rozmawiac z nimi
                            i oceniac ich postepowanie "wedlug zaslug", na rownych kryteriach z innymi.
                            Mam prawo uwazac, np. ze homoseksualizm jest do wyleczenia, czy nie mam tego
                            prawa? Odpowiedz mi na to pytanie, bo zaczynam miec wrazenie, ze nie wolno mi
                            posiadac swego zdania, bedac podejrzewanym o brak czlowieczenstwa, o infantylnosc,
                            i fobie wszelkiego rodzaju. Uwazam ze rak jest uleczalny, a czego nam brakuje,
                            to metody zeby to osiagnac. To samo czuje w stosunku do jakiejkolwiek kondycji
                            w jakiej moze znalezc sie czlowiek. Homoseksualizm nie jest wyjatkiem, i uwazam
                            ze zamiast pojsc droga pomocy na zasadzie uleczenia, umacnia sie w przekonaniu
                            wszystkich i homoseksualistow i heteroseksualistow, ze wyjscie z tej sytuacji
                            jest tylko jedno: akceptacja. Nie wierze w to. I nigdy nie uwierze. Dlatego droga
                            wiodaca na kobierce slubne, na droge adopcji, na droge akceptacji publicznego
                            ekshibicjonizmu jest zla droga. Tak czuje fnoll, ze robimy zla przysluge i IM
                            i nam samym.
                            pozdr, Andrzej.
                            Pozdr, Andrzej.
                            • Gość: fnoll Re: jak z andrzeja (i innych hetero) zrobic geja? IP: *.bydgoska.krakow.pl 29.04.02, 20:58
                              gość portalu: Andrzej napisał:

                              > Tak, tak wlasnie rozumiem "przewiewnosc" twojego stanowiska.

                              no to mi pochlebiasz :)

                              > Fnoll,
                              > zrozum wreszcie, ja nie chodze i nie bije homoseksualistow,

                              domyslam sie

                              > ja nie wyzywam ich,

                              slicznie, nie uzywasz tez pewnie slowa "pedal" czy jego amerykanskiego
                              odpowiednika, a na dowcipy o gejach reagujesz grobowa mina i pelnym dezaprobaty
                              spojrzeniem (o murzynie z usa zas nie powiesz inaczej jak "afroamerykanin"), no
                              nie? ;)

                              > uwazam, ze homoseksualizm jest do wyleczenia,

                              podobnie jak heteroseksualizm i biseksualizm? czy zakochales sie kiedys w
                              mezczyznie, chciales sie z nim przytulac, calowac etc., budzic sie u jego boku,
                              jesc wspolnie obiady i razem mieszkac? nie? no to wyobraz sobie, ze ktos jest
                              przekonany, ze odpowiednie leczenie i bedziesz do tego zdolny, zapomniesz zas o
                              kobietach - klawo, nie?

                              > a z czym sie nie zgadzam to z manifestacja ich zachowania.

                              ta, przez wieki ludzie zmuszeni przynajmniej oficjalnie do stronienia od uciech
                              cielesnych wzbraniali ich tez innym - szczesliwie zyjemy w czasach demokracji i
                              nie wszyscy musimy byc tacy sami, jesli tylko nie dzialamy na szkode innych :),
                              a wiesz dlaczego homoseksualizm i biseksualizm zostaly wykreslone z listy
                              zaburzen i uznane za rownorzedne wobec heteroseksualizmu orientacje seksualne?
                              wlasnie dlatego, ze nie dopatrzono sie w nich samych niz, co by komukolwiek
                              szkodzilo czy unieszczesliwialo - i sprobuj dowiesz, ze jest inaczej, prosze
                              bardzo

                              > Ale to nie przeszkadza mi rozmawiac z nimi
                              > i oceniac ich postepowanie "wedlug zaslug", na rownych kryteriach z innymi.

                              zacne

                              > Mam prawo uwazac, np. ze homoseksualizm jest do wyleczenia, czy nie mam tego
                              > prawa?

                              uwazac to sobie mozesz nawet, ze pewnego dnia ufoludki zabiora nas na swoja
                              planete w okolicach syriusza - jednak gdybys probowal zaczac wcielac swoj poglad
                              w zycie, to juz mozna ci sie przyjzec, czy aby nie dzialasz na czyjas szkode, i
                              jesli by tak bylo, zabronic ci tej dzialalnosci - chyba sie zgodzisz? a z
                              medycznego punktu widzenia jedyne z czego moze sie leczyc "wrodzony"
                              homoseksualista (pomijamy tu biseksualistow o silniejszej tendencji
                              homoseksualnej) to z nieakceptowania swojej orientacji - dzialanie w odwrotnym
                              kierunku (co ty proponujesz) jest juz SZKODZENIEM

                              > Odpowiedz mi na to pytanie, bo zaczynam miec wrazenie, ze nie wolno mi
                              > posiadac swego zdania, bedac podejrzewanym o brak czlowieczenstwa, o
                              > infantylnosc, i fobie wszelkiego rodzaju.

                              mam nadzieje, ze wyczerpujaco odpowiedzialem :) zdanie - tak (nie mozesz jednak
                              zabronic innym miec zdania na temat twojego zdania, nie?), dzialanie - to zalezy

                              > Uwazam ze rak jest uleczalny, a czego nam brakuje,
                              > to metody zeby to osiagnac. To samo czuje w stosunku do jakiejkolwiek kondycji
                              > w jakiej moze znalezc sie czlowiek. Homoseksualizm nie jest wyjatkiem, i uwazam
                              > ze zamiast pojsc droga pomocy na zasadzie uleczenia, umacnia sie w przekonaniu
                              > wszystkich i homoseksualistow i heteroseksualistow, ze wyjscie z tej sytuacji
                              > jest tylko jedno: akceptacja.

                              analogia dosyc nietrafiona, bo gdy czlowiek zaakceptuje swojego raka - umiera, a
                              gdy zaakceptuje swoja orientacje seksualna - ma szanse na szczesliwe zwiazki i
                              komfort psychiczny, takie sa fakty

                              czujesz roznice?

                              > Nie wierze w to. I nigdy nie uwierze. Dlatego droga
                              > wiodaca na kobierce slubne, na droge adopcji, na droge akceptacji publicznego
                              > ekshibicjonizmu jest zla droga.

                              czy masz jakies inne powody poza irracjonalna wiara by tak uwazac? wyloz je na
                              stol i tyle, bo choc sila wiary jest dzis wciaz niebagatelnie wplywowym
                              czynnikiem (w co to ludzie nie wierza...), to osobiscie wole sile argumentow ;)

                              > Tak czuje fnoll, ze robimy zla przysluge i IM
                              > i nam samym.

                              a ja i czuje, i znam potwierdzajace to obserwacje, ze jest inaczej :)

                              no i klops, nie?

                              pzdr

                              fnoll
                  • Gość: Renka Re: kaleka i homoseksualista IP: *.home.cgocable.net 30.04.02, 03:52
                    "jesli chodzi o "naturalne" odruchy - naturalnym jest tez odczuwanie
                    negatywnych emocji na widok kalectwa - czy
                    zakazesz wobec tego kalekom
                    wychodzenia z domow i eksponowania swojej
                    formy?"-cytat

                    Natychmiast zaskoczylo w mojej glowie, ze faktycznie,homoseksualiste mozna
                    porownac do kaleki. Taki juz jest. Cos sie w nim poprzestawialo, ze czuje
                    inaczej, wiec jest INNY.
                    W tym kontekscie traktuje homoseksualistow jak nieszkodliwe kaleki, ktore maja
                    prawo zyc w spoleczenstwie jak ty i ja i inni.A to, ze sie kochaja..to
                    WSPANIALE!
                    Spojrz na nich z tej strony, Andrzej, jak na kaleki, latwiej ci bedzie
                    zaakceptowac ich INNOSC.
    • Gość: matrek Ja to widzę tak IP: *.pw.edu.pl 29.04.02, 12:04
      Chcą, to niech się calują, przytulają, "kochają" - co tam chcą, ich sprawa.
      Podobnie - jak ktoś lubi zwierzątka. Ale nie mam najmniejszej ochoty oglądac
      tego na środku Marszałkowskiej.
      • Gość: Sławek Re: Ja to widzę tak IP: 213.186.93.* 29.04.02, 12:19
        A jak komuś wyda się obrzydliwe jak na Marszałkowskiej całujesz się ze swoją
        dziewczyną albo jak z zapałem pochłaniasz na ulicy hamburgera to co ? Przyznasz
        mu rację i wyniesiesz się ?
        • Gość: matrek Re: Ja to widzę tak IP: *.pw.edu.pl 29.04.02, 12:22
          No wie pan panie doktorze, na początku trochę sie wstydziliśmy, ale teraz to
          już na każdym trawniku...

          Tak na prawde, staram sie tego nie robić w miejscach publicznych.
          Poza tym to jednak nie to samo.
          • kini Re: Ja to widzę tak 29.04.02, 12:27
            Dla mnie to samo. Nie przepadam zarówno za ślimakami homo, jak i hetero.
            • Gość: matrek Re: Ja to widzę tak IP: *.pw.edu.pl 29.04.02, 12:33
              Ja też. Ale jednak homo, to nie to samo co hetero. Można bagatelizować normy
              spoleczne, ale one funkcjonują - bez wzgledu na to czy sie to komuś podoba w
              szczególności socliberalnym mediom), czy nie.

              Róbta co chceta ?
            • Gość: iwek Re: Ja to widzę tak IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 29.04.02, 13:25
              Tylko z jedną rzeczą się zgodzę - uczucie wymaga intymności. Ale to dotyczy
              par homo- i heteroseksualnych. Zbytnie manifestowanie swoich uczuć może być
              krępujące dla otoczenia.
              A co do dzieci, nie martwiłabym się ich deprawacją. Dzieci mają czyste serca i
              są otwarte na inność, dopóki dorośli nie zarażą ich swoją hipokryzją.

              pozdrawiam :)
            • Gość: Malwina Re: slimaki IP: *.abo.wanadoo.fr 30.04.02, 10:37
              slimaki sa hermafrodytami - ale to pewnie przekracza mozliwosci zrozumienia wielu ludzi.
              Nic to - bedziemy leczyc slimaki !
          • Gość: Sławek Re: Ja to widzę tak IP: 213.186.93.* 29.04.02, 12:38
            Jak wiele innych rzeczy jest to rzecz gustu. Kiedyś pewnie starsi ludzie
            spluwali widząc dziewczynę w mini a dzisiaj to normalka. Z całującymi się
            panami też się oswoją.
            • Gość: soso les w tramwaju IP: 195.41.66.* 29.04.02, 13:04


              Kiedys w Poznaniu 2 mlode dziewczyny calowaly sie w tramwaju z jezyczkami i to
              bardzo namietnie, niemal nie przerywajac a przy tym majac niezy ubaw z reszty
              wycieczkowiczow. I wiecie co? Bylo to nawet sympatyczne bo w koncu wszyscy
              zaczeli sie do wszystkich usmiechac. Zadne tam komentarze o lesbach czy w
              stylu. A jeszcze dodam, ze widzialem to wiele lat temu kiedy jeszcze nawet
              malzenstwa homo nie byly w modzie.

              pzdrw

              soso



              PS 1

              Kopulacja do calowania nijak sie nie ma. Troche z innej polki zdjete bez
              wzgledu na plec. Tak wiec te porownania sa wgl mnie nie na miejscu.

              PS 2

              Dlaczego piszecie, ze kochaja inaczej? Mysle, ze kochaja tak samo tylko sa
              bardziej zunifikowani plciowo, ot i wszystko.
    • otryt Podajcie przykłady literatury, sztuki , filmu 29.04.02, 14:03
      Prosiłbym, aby się tak łatwo nie gorszyć niepochlebnymi opiniami, wyrażanymi
      przez przygodnych obserwatorów praktyk homoseksualnych. Homoseksualizm jest
      stary jak świat, a oficjalne opinie o nim zmieniają się tak jak rytm wahadła. W
      ciągu dwóch tysiącleci powstało wiele utworów literackich i innego rodzaju
      sztuki sławiącej i ukazującej piękno miłości pomiędzy kobietą i mężczyzną. Jest
      to jeden z najważniejszych wątków w kulturze. Na tym wyrośliśmy wszyscy. Nic
      natomiast nie wiemy o pięknie tego, co łączy homoseksualistów. Chętnie bym
      poznał takie utwory i zachwycił się tym pięknem. Może ktoś podpowie mi tytuły?

      Pozdrawiam
      Otryt
      • Gość: Sławek Re: Podajcie przykłady literatury, sztuki , filmu IP: 213.186.93.* 29.04.02, 14:29
        Wiele jest rzeczy na świecie o których wiem niewiele albo nic. Biorąc pod uwagę
        odmienność kulturową podam jako przykład plemiona które sztucznie wydłużają
        szyje, uszy, wargi, przekłuwają różne części ciała, mają kilka żon, dziwne,
        niezrozumiałe zwyczaje. Nie wiem czemu to robią, nie wiem co im to daje, nie
        wiem co wtedy czują i czasami trudno mi dostrzec gdzie w tym jest piękno. Nie
        podoba mi się - omijam to. Ale nie wrzeszczę na forum wielkimi literami że
        pióro w tyłku jakiegoś murzyna z afrykańskiego plemienia jest ohydne bo jest
        niezgodne z moimi obyczajami i tradycjami.
      • vicca Re: Podajcie przykłady literatury, sztuki , filmu 29.04.02, 15:35
        Cokolwiek Platona, "Satyricon" Gajusz Petroniusz (to ten którego sportretował
        Sienkiewicz w Quo Vadis), wiersze Safony - jak jeszcze coś mi się przypomni to
        dopiszę.

        Pzdr ciepło Vicca
        • vicca Re: Podajcie - dopisek 29.04.02, 15:37
          Aaa! !przypomniało mi się - fragmenty Bibli - pisane przez Dawida
      • Gość: fnoll Re: Podajcie przykłady literatury, sztuki , filmu IP: *.bydgoska.krakow.pl 29.04.02, 15:50
        polecam ksiazki Jean'a Genet'a - nie pamietam w ktorej, ale w jednej jest
        naprawde piekny opis rodzacej sie milosci i pozadania do innego mezczyzny

        literatura warta przeczytania takze z innych wzgledow :)
        • Gość: Andrzej Re: Podajcie przykłady literatury, sztuki , filmu IP: *.unl.edu 29.04.02, 16:05
          Gość portalu: fnoll napisał(a):

          > polecam ksiazki Jean'a Genet'a - nie pamietam w ktorej, ale w jednej jest
          > naprawde piekny opis rodzacej sie milosci i pozadania do innego mezczyzny
          >
          > literatura warta przeczytania takze z innych wzgledow :)

          odsylam Cie do mojego postu wyzej. masz problemy z ostroscia widzenia.
          Andrzej.
          • Gość: Andrzej do fnolla IP: *.unl.edu 29.04.02, 16:56
            Wracajac do twej poprzedniej wypowiedzi fnoll. Wedlug Ciebie wiec, nie ma sensu
            miec jakiejkolwiek opinii na jakikolwiek temat. Rozumiem glebie tej filozofii,
            tyle tylko, ze wedlug mnie jest to nie wykonalne, dopoki zyje. Poza tym, wedlug
            Ciebie cos takiego jak moralnosc, zdroworozsadkowe podejscie do zycia to
            niepotrzebny balast i klapki na oczach. Chyba posuwasz sie za daleko fnoll, gdyz
            taka postawa to nihilizm, tumiwisizm, emocjonalna anemia, nie mowiac juz o
            otwieraniu bram dla wszelkiej gadziny, ktora tylko czeka na oslabienie naszej
            spolecznej i indywidualnej odpornosci i slepoty w ocenie sytuacji (patrz jak
            rodzi sie faszyzm dla przykladu). Z drugiej strony, ilez mozna sie przygladac
            zjawisku jak homoseksualizm. Proponujesz zdejmowanie klapek, wciaz i wciaz, by na
            nowo przyjrzec sie zjawisku. Czy ta sama metode proponujesz do innych zjawisk,
            ktore nas niepokoja, czy propopnujesz bycie w stanie nieustannej weryfikacji
            naszych opinii ? Moze nieslusznie postepujemy "trwajac jak barany" w krytycyzmie
            Hitlera, moze nie powinnismy zwlaczac raka, tylko przypatrywac mu sie wciaz i
            wciaz. Gdzie postawisz ta granice, kiedy nalezaloby juz zatrzymac sie i w koncu
            cos postanowic, przyjmujac jakas opinie. Czy moze nigdy ?
            Pozdr, Andrzej.
            • Gość: fnoll Re: do fnolla IP: *.bydgoska.krakow.pl 29.04.02, 17:28
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):

              > Wedlug Ciebie wiec, nie ma sensu
              > miec jakiejkolwiek opinii na jakikolwiek temat.

              przeczytaj jeszcze raz: "chcialem tylko przypomniec, ze ocena swiata, na
              podstawie ktorej podejmujemy dzialania, jest w naszych glowach, a zatem mamy
              na nia wplyw..."

              skoro na podstawie ocen (opini) podejmujemy dzialania - jak moglibysmy dzialac
              bez nich? ja tylko uwypuklam fakt, ze oceny sobie sami dobieramy, i my ponosimy
              odpowiedzialnosc za to, czy dobrze sluza naszym dzialaniom i swiatu wokol;
              dobrze jest umiec nie przywiazywac sie do nich, zmieniac, szukac lepszych i tyle

              > Rozumiem glebie tej filozofii,

              jak widac - jednak nie rozumiesz, no i tu masz przyklad oceny, ktora przyjales,
              a ktora okazala sie zwodna przeslanka do dzialan - i zapewne ja odrzucisz

              wyobraz sobie jednak, ze trwasz przy niej bez wzgledu na kolejne, sprzeczne z
              nia informacje, ze ciagle ci sie wydaje, iz uwazam, ze nie ma sensu miec
              jakiejkolwiek opini na jakikolwiek temat - dobrze to bedzie sluzylo i tobie z
              osobna i naszym kontaktom?

              no chyba nie, no nie? dlatego wiekszosc ocen "zluszcza" sie nam jak skora, do
              innych natomiast jestesmy przywiazani jak dziecko do misia, wydaje nam sie, ze
              jak wyrzucimy tego misia, to swiat sie skonczy

              a to tylko mis, tylko opinia... potrzebna, a jakze, ale nie jedyna mozliwa, nie
              najlepsza, nie na zawsze

              pantha rei - lecz ilu umie to zniesc? coz, na nauke nigdy nie jest za pozno ;)

              a hitler to akurat zbudowal swoja pozycje na ludziach, ktorzy nie mieli
              watpliwosci co do swych racji... (no i mordowal homoseksualistow)

              pzdr

              fnoll
        • otryt Vicca, Fnoll - pokażcie piękno 30.04.02, 10:00
          Drogi Fnollu postaraj się i podaj nam chociaż tytuł książki Genet'a, o której
          piszesz.

          Vicco miła rzuć nam jakąś strofę Safony, abyśmy podziwiali.

          Ja natomiast zachwyciłem się wierszem Małgorzaty Hillar "Rzeka"

          Pod dotknięciem
          płonącej zapałki
          twoich palców
          wybucha płomień
          tak gwałtowny
          jakby w samym piekle
          się narodził

          Niepohamowany
          wciska się
          w najdrobniejsze szczeliny
          pod paznokcie
          pod powieki

          Żywioł
          nie do ujarzmienia
          huczy
          pod gorącym niebem
          skóry

          Jeszcze chwila
          a rozsadzi
          zaciśnięte źrenice
          i wybuchnie
          oszalałe morze pożaru

          Jeszcze chwila
          a rozerwie
          niebieskie strumienie
          nerwów
          i zacznie się
          potop ognia

          Jeszcze chwila
          a
          Wtedy
          zanurzasz się
          we mnie
          jak w płonącej rzece



          Prawda , że piękne?

          Pozdrawiam
          Otryt
          • Gość: Sławek Re: Vicca, Fnoll - pokażcie piękno IP: 213.186.93.* 30.04.02, 10:11
            A skąd wiesz co poetka miała na myśli ? Może napisała to obserwując dwóch
            kochających się mężczyzn ? Bo treść wiersza tego nie wyklucza.
            • otryt Re: Vicco, Fnollu, Sławku - pokażcie piękno 30.04.02, 10:34
              Sławku , tu nie będziesz miał takich wątpliwości.

              Małgorzata Hillar
              Wspomnienie twych rąk

              Kiedy wspomnę
              pieszczotę twych rąk
              nie jestem już dziewczyną
              która spokojnie czesze włosy
              ustawia gliniane garnki na sosnowej półce

              Bezradna czuję
              jak płomienie twoich palców
              zapalają szyję ramiona

              Staję tak czasem
              w środku dnia
              na białej ulicy
              i zakrywam ręka usta

              Nie mogę przecież krzyczeć

              Pozdrawiam

              • Gość: Sławek Re: Vicco, Fnollu, Sławku - pokażcie piękno IP: 213.186.93.* 30.04.02, 10:41
                To z kolei może być pochwała miłości między dwoma kobietami (bo treść wiersza
                tego nie wyklucza). A tak wogóle to co próbujesz udowodnić ? Że w literaturze
                są piękne erotyki heteroseksualne ? A ktoś ma wątpliwości ?
                • otryt Re: Vicco, Fnollu, Sławku - pokażcie piękno 30.04.02, 10:48
                  W tym erotyku na pewno nie chodzi o miłość między kobietami. A Ciebie Sławek
                  proszę, pokaż mi coś równie pięknego o tym co łączy pary gejów. Vicca pokazała
                  wiersz o tym co łączy lesbijki.

                  Małgorzata Hillar
                  O sowie


                  Zziębnięci
                  pod przydrożną kapliczką
                  w noc
                  kiedy fiołki z zimna dygocą
                  zawijali się szczelnie
                  ciepłem swoich ramion

                  Wiatr strącał im
                  na głowy gwiazdy
                  które osiadały
                  we włosach jak szron

                  Zazdrościli Matce Boskiej
                  patrzyła słuchała
                  wyszła z kapliczki
                  iść im ze sobą kazała

                  poszli prze rowy
                  kaczeńców żółtych pełne
                  przez płoty
                  z księżycowego drutu
                  nad zielony staw

                  Do stodoły
                  ciepłej i złotej
                  jak słoma

                  Marka Boska
                  sowę wrzeszczącą
                  z dachu zdjęła

                  Odeszła uśmiechnięta
                  ze zgorszoną sową
                  pod pachą

                  Pozdrawiam
                  • Gość: Sławek Re: Vicco, Fnollu, Sławku - pokażcie piękno IP: 213.186.93.* 30.04.02, 11:22
                    otryt napisał(a):

                    > W tym erotyku na pewno nie chodzi o miłość między kobietami. A Ciebie Sławek
                    > proszę, pokaż mi coś równie pięknego o tym co łączy pary gejów.

                    W życiu nie czytałem wiersza o gejach. Powiem więcej! Ja wogóle niewiele wierszy
                    przeczytałem a chodziło mi tylko o to że odniosłem wrażenie że twoim zdaniem
                    piękno poezji erotycznej o charakterze heteroseksualnym wyklucza istnienie takiej
                    samej poezji o charakterze homoseksualnym.
                    A kiedyś w szkole uczyli mnie że próbując zrozumieć poezję należy uważać ze
                    słowami " na pewno " bo można się pomylić.
                    pozdrawiam
                    • otryt Re: Vicco, Fnollu, Sławku - pokażcie piękno 30.04.02, 12:07
                      Gość portalu: Sławek napisał(a):

                      >
                      > odniosłem wrażenie że twoim zdaniem
                      > piękno poezji erotycznej o charakterze heteroseksualnym wyklucza istnienie taki
                      > ej
                      > samej poezji o charakterze homoseksualnym.


                      Nie uważam tak Sławku.
                      Istnieją tysiące utworów pokazujących i sławiących miłość kobiety i mężczyzny.
                      Ale z tego faktu nie wynika, że nie istnieją utwory pokazujące uczucia pary
                      gejów. Ja nie znam takich utworów i nie wiem czy takie istnieją.

                      Od dziecka byliśmy wszyscy przesiąknięci kulturą hetero, z wypiekami na twarzy
                      czytaliśmy w szkole podstawowej pod ławką „Sztukę obłapiania” Aleksandra Fredry,
                      w szkole średniej czytaliśmy Leśmiana , Tetmajera, Pawlikowską-Jasnorzewską i
                      wielu, wielu innych.

                      Nawet podręczniki o seksie dla nastolatków z serii „co każdy chłopiec wiedzieć
                      powinien”(dla dziewcząt też była książka) homoseksualizm wymieniały jako jedno ze
                      zboczeń. Do dziś autorzy tych książek są seksuologami i piszą poradniki. Gdyby
                      wygrzebać taką książkę i pokazać jej autorowi pewno by się jej dziś wypierał. A
                      co się takiego wydarzyło w ciągu tych 30lat? Czyżby jakieś epokowe odkrycie
                      naukowe zmieniło tak diametralnie punkt widzenia na tę sprawę? Według mnie chodzi
                      raczej o zmianę koniunktury politycznej i ideowej, która pociąga za sobą albo
                      akceptacją albo dezaprobatę dla homoseksualizmu. I dzieje się tak od początku
                      historii człowieka. Dzisiejsi seksuolodzy, psycholodzy i naukowcy powodowani
                      konformizmem łatwo zmieniają swoje poglądy i dostosowują je do panującego dziś
                      trendu.

                      Dlatego kocham matematykę, jej prawda jest piękna i niezmienna, łączy pokolenia.
                      Podręczniki pisane w roku 1700, 1900, 1950 i 2000 mówią zgodnie o tym samym. Inne
                      nauki podlegają niestety koniunkturom ideowym.

                      Pozdrawiam

                      • Gość: Sławek Re: Vicco, Fnollu, Sławku - pokażcie piękno IP: 213.186.93.* 30.04.02, 12:41
                        Czemu więc ma służyć poniższy pojedynek na wiersze ? Nawet gdyby sie okazało że
                        poezja "homo" prawie nie istnieje to co ? Nie istnieje też poezja sławiąca
                        granie w gry komputerowe a rozrywka ta powstała dopiero parę lat temu. Czy
                        jeśli o gry to wymysł naszych zepsutych czasów i nie pisze się o nich wierszy
                        to grając jestem zboczeńcem ?
          • vicca Otryt - proszę bardzo 30.04.02, 10:26
            *

            Wydaje mi się samym bogom równy
            mężczyzna, który siadł naprzeciw ciebie,
            i słowa twoje przyjmuje z zachwytem,
            w oczekiwaniu.

            Słodkim uśmiechem budzisz w nim pragnienia,
            lecz w piersi mej drży serce pełne lęku,
            i gdy na ciebie patrzę, głosu z krtani
            dobyć nie mogę.

            Zamiera słowo, dreszcz przenika ciało
            albo je płomień łagodny ogarnia,
            ciemno mi w oczach, to znów słyszę w uszach
            szum przejmujący.

            Oblana potem, drżąca, zalękniona
            blednę jak zwiędła, poszarzała trawa,

            i już niewiele brak, abym za chwilę
            padła zemdlona.

            Ze wszystkim jednak trzeba się pogodzić

            ..................................
            ..................................

            *

            Przyjdź tutaj nocą, kwitnąca jak róża,
            Gongylo, lirę swą przynieś lidyjską,
            Tęsknota moja krąży wokół ciebie,
            gdy ona dźwięczy.

            Urodę twoją podziwiam, wzruszona,
            trwogą przejęta, i to mnie raduje,
            piękność w zmieszanie bowiem wprawić może
            samą Kiprydę.

            Do niej dziś prośby zanoszę, niech sprawi,
            abyś wróciła do mnie, najpiękniejsza
            ze wszystkich dziewcząt. Ciebie najgoręcej
            pragnę zobaczyć!

            Jeden o zazdrości, drugi o tesknocie - może być?

            Pzdr ciepło Vicca
            PS. To właśnie od miejsca zamieszkania Safony (wyspa Lesbos) powstał termin na
            ukucie homoseksualnej miłości kobiet
            • otryt Re: Vicca - Bolesław Leśmian 30.04.02, 10:40
              A co Ty na to, vicco?

              Bolesław Leśmian

              Pożarze pierśny, płomieniu ustny,
              Bezsenne noce, senne poranki!
              Bądź pochwalony i bądź rozpustny,
              Uśmiechu wiernej mojej kochanki!

              Choć, zasypiając, nie wie, że pieszczę,
              Lecz drga opodal swymi ramiony...
              Raduj mnie jeszcze i męcz mnie jeszze,
              Śnie, jej biodrami w łożu wyśniony!

              Pozdrawiam
              Otryt
              • vicca Otryt - K.Przerwa - Tetmajer 30.04.02, 11:08
                Hmm, otryt - ale to już ewidentnie nie była miłość homoseksualna (mam na myśli
                Leśmiana), ale w zamian...

                W twego ciała przecudownej czarze
                życie kipi, jak złociste wino:
                trzykroć, trzykroć ten będzie szczęśliwy,
                komu dasz się nim upić, dziewczyno.


                W twego ciała przecudownej głębi
                oczy toną, jak w jeziora fali
                i powrócić na słońce nie mogą
                z ławic pereł i ławic korali.


                Pzdr ciepło Vicca



                • otryt Re: Vicca - Heinrich Heine 30.04.02, 12:18
                  Vicco, to było piękne, ale również hetero. Chciałem tu urządzić pojedynek. Ty
                  jedna podjęłaś rękawicę i zacytowałaś Safonę, a ja ze swej strony pokazuję
                  piękno poezji hetero. Ale dlaczego przeszłaś na moją stronę?

                  Heinrich Heine
                  "Der Brief, den du geschrieben"
                  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
                  Piszesz mi moja miła,
                  Że już nie kochasz mnie,
                  Wieść by mnie ta zmartwiła,
                  Ale nie wierzę, nie!

                  Podziwiam pióra wprawę,
                  List stron dwanaście ma,
                  Dając komuś odprawę,
                  Wystarczą słowa dwa.

                  Pozdrawiam
                  Otryt


                  • vicca Otryt - A. Rimbaud 30.04.02, 12:45
                    Bo po pierwsze - nie wiedziałam ze to pojedynek, po drugie nawet gdybym
                    wiedziała to bym w nim nie brała udziału, po trzecie - poezja nie dzieli się na
                    homo i heteroseksualną, po czwarte - ewidentnie nie jestem homoseksualna.
                    O wiele bardziej wolałabym usłyszeć taki czterowiersz z ust mężczyzny a nie
                    kobiety:

                    Gwiazda w muszli twych uszu płakała różowo,
                    Bezkres biało z twych ramion na biodra się stoczył,
                    Morze spłoniło wzgórza twych piersi perłowo,
                    A człowiek na twym łonie czarno krwią się zbroczył.




                    • otryt Re: Vicco - dlaczego? 30.04.02, 13:17
                      vicca napisał(a):

                      > Bo po pierwsze - nie wiedziałam ze to pojedynek, po drugie nawet gdybym
                      > wiedziała to bym w nim nie brała udziału, po trzecie - poezja nie dzieli się na
                      >
                      > homo i heteroseksualną, po czwarte - ewidentnie nie jestem homoseksualna.
                      > O wiele bardziej wolałabym usłyszeć taki czterowiersz z ust mężczyzny a nie
                      > kobiety:
                      >
                      > Gwiazda w muszli twych uszu płakała różowo,
                      > Bezkres biało z twych ramion na biodra się stoczył,
                      > Morze spłoniło wzgórza twych piersi perłowo,
                      > A człowiek na twym łonie czarno krwią się zbroczył.
                      >
                      >
                      > Zgadzam się z Tobą we wszystkich 4 punktach.

                      Po pierwsze i po drugie: pojedynek to złe słowo, zakłada jakąś walkę. Może lepiej
                      twórcza wymiana myśli. Pojedynek na wiersze wywołuje duży niesmak.

                      Po trzecie : mówimy miłość heteroseksualna, miłość homoseksualna i wszystko jest
                      OK. Ale gdy mówimy poezja heteroseksualna, poezja homoseksualna coś mocno
                      zgrzyta, rodzi się znowu niesmak. Dlaczego tak jest?

                      I po czwarte: ewidentnie tak samo i pozdrawiam
                      >

                      • vicca Re: Otryt - dlatego 30.04.02, 13:52
                        otryt napisał(a):
                        Po pierwsze i po drugie: pojedynek to złe słowo, zakłada jakąś walkę. Może lepiej
                        twórcza wymiana myśli. Pojedynek na wiersze wywołuje duży niesmak. Po trzecie :
                        mówimy miłość heteroseksualna, miłość homoseksualna i wszystko jest OK. Ale gdy
                        mówimy poezja heteroseksualna, poezja homoseksualna coś mocno zgrzyta, rodzi się
                        znowu niesmak. Dlaczego tak jest?
                        >
                        > I po czwarte: ewidentnie tak samo i pozdrawiam

                        Dobrze trafiłeś - nie lubię pojedynków. Natomiast co do wyrażenia "miłość homo
                        czy heteroseksualna" - jest to powiedzenie które zostało ukute w celu poprawności
                        politycznej i przyjęło się bardzo szybko choć moim zdaniem nie ma różnicy w
                        uczuciach w związkach hetero czy homoseksualnych. Jest różnica w samym akcie. I
                        może dlatego "poezja homo/hetero" zgrzyta - w końcu "poezja to język miłości" a
                        miłość jest tylko jedna - to jej przejawy są różnorodne.

                        Pozdrawiam ciepło Vicca



          • Gość: fnoll linki IP: *.bydgoska.krakow.pl 30.04.02, 12:49
            drogi otrycie spragniony piekna i inni poszukujacy

            polecam strony:

            www.ht.sart.pl
            www.gej.pl
            ww.gej.net

            uparty dogrzebie sie gdzies tam do prozy i poezji, a juz na pewno mozna tam
            znalezc mnostwo ciekawych, aktualnych informacji i artykulow dotyczacych
            srodowisk mniejszosci seksualnych

            pzdr i milej lektury

            fnoll
    • Gość: Pastwa Do Pana Andrzeja IP: *.rivnet 29.04.02, 17:10
      Andrzej napisał:

      Strach przed wezem jest w mojej glowie, ale to jest potrzebne do zachowania
      zycia, strach przed wysokoscia jest w mojej glowie, ale to pozwala mi nie
      spacerowac w czasie lanczu po gzymsie na 40 pietrze, lek przed smiercia, ktory
      jest w mojej glowie powoduje, ze przestrzegam przepisow drogowych i nie pruje
      120 mil na godzine, gdy dozwolona predkosc jest 35. Te same pryncypia rzadza
      tym co sie pojawia w moim umysle, gdy widze dwoch calujacych sie publicznie
      odmiencow. Moje poczucie tego co jest estetyczne i zgodne z natura jest
      wystawione na probe i uciekam od tego.

      Czy gdy widzisz, antypatyczny dla Ciebie obraz w galerii( = 2 całujących się)
      to tym, co pojawia Ci się wówczas w umyśle rządzą te same pryncypia, co podczas
      jazdy samochodem?
      Przyznam, że masz bardzo skomplikowany psychologicznie zmysł estetyczny, chyba
      że dostrzegasz realne zagrożenie swojego życia, widząc dwu całujących się
      homoseksualistów.

      Ja bym bardzo chciał usłyszeć logiczne wytłumaczenie, czym się różni w swej
      istocie pociąg seksualny „hetero” od „homo”. Na dobrą sprawę to nawet nie ma tu
      różnic w technikach seksualnych, jeśli weźmiemy pod rozwagę całkowitą ich
      różnorodność dla obu typów preferencji seksualnych.

      Ps. Powyższe odnosi się do wszystkich zbulwersowanych przeciwników odmienności
      seksualnych.
      • Gość: Andrzej Do Pani(a) Pastwy IP: *.unl.edu 29.04.02, 17:37
        Gość portalu: Pastwa napisał(a):

        > Andrzej napisał:
        >
        > Strach przed wezem jest w mojej glowie, ale to jest potrzebne do zachowania
        > zycia, strach przed wysokoscia jest w mojej glowie, ale to pozwala mi nie
        > spacerowac w czasie lanczu po gzymsie na 40 pietrze, lek przed smiercia, ktory
        > jest w mojej glowie powoduje, ze przestrzegam przepisow drogowych i nie pruje
        > 120 mil na godzine, gdy dozwolona predkosc jest 35. Te same pryncypia rzadza
        > tym co sie pojawia w moim umysle, gdy widze dwoch calujacych sie publicznie
        > odmiencow. Moje poczucie tego co jest estetyczne i zgodne z natura jest
        > wystawione na probe i uciekam od tego.
        >
        > Czy gdy widzisz, antypatyczny dla Ciebie obraz w galerii( = 2 całujących się)
        > to tym, co pojawia Ci się wówczas w umyśle rządzą te same pryncypia, co podczas
        >
        > jazdy samochodem?
        > Przyznam, że masz bardzo skomplikowany psychologicznie zmysł estetyczny, chyba
        > że dostrzegasz realne zagrożenie swojego życia, widząc dwu całujących się
        > homoseksualistów.
        >
        > Ja bym bardzo chciał usłyszeć logiczne wytłumaczenie, czym się różni w swej
        > istocie pociąg seksualny „hetero” od „homo”. Na dobrą s
        > prawę to nawet nie ma tu
        > różnic w technikach seksualnych, jeśli weźmiemy pod rozwagę całkowitą ich
        > różnorodność dla obu typów preferencji seksualnych.
        >
        > Ps. Powyższe odnosi się do wszystkich zbulwersowanych przeciwników odmienności
        > seksualnych.

        Tak, widzac Guernike Picassa, wstrzasa to mna. Widzac Koniec Czasu Salwadore Dali
        wstrzasa to mna a czy wiesz dlaczego ? Bo kazde malarstwo, w szczegolnosci to tzw.
        najwieksze jest obrazem naszej podswiadomosci, ktora w wiekszosci nas jest zbiorem
        podstawowych, najprymitywniejszych elementow naszego umyslu. Malarstwo takie
        mowi nam o nas samych, o naszej brutalnej glebi. I taki jest cel wielkiego
        malarstwa. Guernika ma Toba wstrzasnac, tak jak swiadomosc smierci w pedzacym
        samochodzie, ma przypomniec Ci o zagrozeniach, a jesli po Tobie splywa to,
        tak jak widok wlasnie dwoch calujacych sie kumpli, to cos tu nie tak, gdyz Twoje
        instynkty samozachowawcze poszly spac.
        Pozdr, Andrzej.


        • Gość: Pastwa Re: Do Pana Pastwy IP: *.rivnet 29.04.02, 18:09
          Andrzej :
          > Tak, widzac Guernike Picassa, wstrzasa to mna. Widzac Koniec Czasu Salwadore Da
          > li wstrzasa to mna a czy wiesz dlaczego ? Bo kazde malarstwo, w szczegolnosci
          > to t zw. najwieksze jest obrazem naszej podswiadomosci, ktora w wiekszosci nas
          > jest zbio rem podstawowych, najprymitywniejszych elementow naszego umyslu.
          > Malarstwo takie mowi nam o nas samych, o naszej brutalnej glebi. I taki jest
          > cel wielkiego malarstwa. Guernika ma Toba wstrzasnac, tak jak swiadomosc
          > smierci w pedzacym samochodzie, ma przypomniec Ci o zagrozeniach, a jesli po
          > Tobie splywa to, tak jak widok wlasnie dwoch calujacych sie kumpli, to cos tu
          >nie tak, gdyz Twoje instynkty samozachowawcze poszly spac.


          Szczerze powiem, że nie przepadam za terapią wstrząsową, bo każdy wstrząs
          pozostawia jakieś szkody umysłowe( np. wstrząs mózgu). Wolę spokojne zgłębienie
          problemu i zrozumienie jego istoty, niż podejście estetyczne, bo nijak się ono ma
          rozumowo do powyższego zagadnienia, a o zmysł artystyczny się z założenia nie
          spiera.
          Nie zgadzam się również ze stwierdzeniem, że wielkie, większe,a nawet i
          największe malarstwo itp. jest obrazem mojej podświadomości, może Twojej, ale nie
          mojej.
          O sobie, mówię ja sam i nie potrzebuję do tego celu czyichkolwiek obrazów, nie
          widzę związku, zwłaszcza, że owi malarze nie mogli mieć pojęcia o mojej osobie,
          ale może jestem mniej znany, niż Ty.
          Do widoku dwojga całujących się facetów mam taki sam neutralny stosunek, jak do
          wszystkich pozostałych całujących się kombinacji płciowych, gdyż nie wyrządzają
          mi one krzywdy, stąd nie widzę potrzeby ingerencji mych zmysłów
          samozachowawczych, ponieważ wszystko i tak sam zachowuję.
          Dalej nie wytłumaczyłeś mi, co groźnego widzisz dla innych w widoku całujących
          się homoseksualistów, względy estetyczne jeszcze, bowiem potrafię zrozumieć, ale
          to chyba nie jest jeszcze zagrożenie?


          Pozdr.




          • Gość: Andrzej Re: Do Pana Pastwy IP: *.unl.edu 29.04.02, 18:33
            Posluchaj, Ty istniejesz bo Twoj tatus calowal sie z twoja mamusia, a nie z kolega
            w ubikacji publicznej, czy w parku, jak wolisz. Ale powiedzmy ze dla Ciebie to
            nie ma znaczenia. Ty przyszybowales na dziobie bociana, i Twoja sprawa jesli w to
            wierzysz. Piszesz, ze "to chyba nie jest jeszcze zagrozeniem", czyli brak
            estetyki. Jeszcze nie, tak samo jak dziesiec lat palenia papierosow jeszcze nie
            jest smiertelnym zagrozeniem dla pluc, ale nastepne dziesiec juz jest. Ale
            powiedzmy, ze ten argument nia ma dla Ciebie znaczenia. Mieszkam w USA juz dawno,
            i wiem do czego zdolne sa reklamy czegokolwiek. Podczas meczow futbolowych, gdy
            czas na reklame, to pokazuja tylko jedna rzecz, piwo i napisz: IT'S MILLER TIME.
            Miliony mlodych ludzi, wzrasta w jednym przekonaniu, ze jak przerwa, to czas na
            piwo. Na piwo marki Miller. Ten argument oczywiscie nie ma dla Ciebie znaczenia.
            Bo Pan Pastwa jest odporny. Pan Pastwa nie pali, nie pije, kochal i kocha tylko
            jedna dziewczyne (albo chlopca), przyniosl go bocian i wszystko jest CACY ?
            czy tak ? Jestes Pan w bledzie Panie Pastwa. Obraz tego, na czym budowane jest
            spoleczenstwo i jego wartosci, musi byc jasny i dla wszystkich zrozumialy.
            Obraz mezczyzn calujacych sie i klepiacych po tylkach w miejscach publicznych
            jest obrazem falszywie rozumianego zwiazku miedzy ludzmi, zwiazku, ktory pan
            chcialby wpuscic na "main road", odwracajac oczy. Nie wolno nam pozwolic by
            miejsca publiczne zamienily sie w bary dla gejow, by krzaki w parkach, lawki na
            pasazach zamienily sie w sypialnie, ubikacje publiczne w kawiarnie itp, itd. A
            daje Panu glowe, ze gdyby zapalic zielone swiatlo dla tego typu zachowan, Pan
            bylby pierwszym protestujacym. Czy jeszcze czyms moge sluzyc ?
            Pozdr, Andrzej.

            • Gość: Pastwa Re: Do Pana Pastwy IP: *.rivnet 29.04.02, 19:12

              Z tego, co wiem to powstałem w wyniku kontaktu seksualnego moich rodziców, na
              którego to przebieg, nie miało najmniejszego wpływu zachowanie się dwóch
              całujących, gdzieś tam na ławce homoseksualistów, czyżbyś Andrzeju miał inaczej?

              Co więcej, nie znam żadnego przypadku( proszę o przykłady, zatem) gdzie
              preferencje seksualne skracałyby nasze życie w wyniku czego, można by owe
              różnice, uznać za szkodliwe, jak palenie papierosów.
              Skoro to nie my wybieramy naszą seksualność, lecz jest ona nam nadana w chwili
              narodzin( upraszczając), dodatkowo osoby homoseksualne nie mogą się rozmnażać,
              więc nie widzę ich wpływu( zwłaszcza negatywnego) na moje lub kogokolwiek
              narodziny, bo to bzdura.
              Nikogo nie zamierzam też wpuszczać na drogę życiową Pana Andrzeja, bo to nie
              ode mnie zależy, ciekaw też jestem, dla kogo są miejsca publiczne Andrzeja
              zdaniem, wszystkich ludzi, czy tylko podobnie Panu myślących?
              Tak samo nie burzy moich wartości społecznych, spotykanie na ulicach w barach,
              itd. osób o włosach blond, czarnych, rudych, itp. różnorodności naszej
              powierzchowności, jak widzę są jednak osoby, które tego nie tolerują, bo nie
              rozumieją, że mogą być inni od nich.

              Pozdr.


              • Gość: Andrzej Re: Do Pana Pastwy IP: *.unl.edu 29.04.02, 19:44
                Gość portalu: Pastwa napisał(a):

                >
                > Z tego, co wiem to powstałem w wyniku kontaktu seksualnego moich rodziców, na
                > którego to przebieg, nie miało najmniejszego wpływu zachowanie się dwóch
                > całujących, gdzieś tam na ławce homoseksualistów, czyżbyś Andrzeju miał inaczej
                > ?
                >
                > Co więcej, nie znam żadnego przypadku( proszę o przykłady, zatem) gdzie
                > preferencje seksualne skracałyby nasze życie w wyniku czego, można by owe
                > różnice, uznać za szkodliwe, jak palenie papierosów.
                > Skoro to nie my wybieramy naszą seksualność, lecz jest ona nam nadana w chwili
                > narodzin( upraszczając), dodatkowo osoby homoseksualne nie mogą się rozmnażać,
                > więc nie widzę ich wpływu( zwłaszcza negatywnego) na moje lub kogokolwiek
                > narodziny, bo to bzdura.
                > Nikogo nie zamierzam też wpuszczać na drogę życiową Pana Andrzeja, bo to nie
                > ode mnie zależy, ciekaw też jestem, dla kogo są miejsca publiczne Andrzeja
                > zdaniem, wszystkich ludzi, czy tylko podobnie Panu myślących?
                > Tak samo nie burzy moich wartości społecznych, spotykanie na ulicach w barach,
                > itd. osób o włosach blond, czarnych, rudych, itp. różnorodności naszej
                > powierzchowności, jak widzę są jednak osoby, które tego nie tolerują, bo nie
                > rozumieją, że mogą być inni od nich.
                >
                > Pozdr.
                >
                >

                Bzdury Panie Pastwa. Zyje miedzy innymi ode mnie, juz od wielu lat. Nie
                przeszkadza mi, ze ktos jest homoseksualista, ale przeszkadza mi, jak sie z tym
                afiszuje. Nie przeszkadza mi ktos, kto uwielbia kobiety dopoki ten ktos nie
                zlapie mojej zony za tylek albo okaze swa "milosc" samotnej kobiecie w alejce
                parkowej. Nie przeszkadza mi ktos, kto modli sie do Mein Kampf, tak dlugo jak nie
                zacznie nauczac zza pulpitu szkolnego. Czy rozumiesz Wasci o co mi chodzi ?
                Czy jeszcze nie. Czy zauwazyl Pan, ze ani razu nie powiedzialem niczego
                obrazliwego w stosunku do mniejszosci seksualnych, poza wyrazaniem mojej opinii
                na ich temat, do czego chyba mam prawo.
                Nie wiem czy Pana dobrze zrozumialem (chodzi o miejsca publiczne). Czy chcesz Pan
                powiedziec, ze ja, spacerujacy w parku, sam, czy ze swoja dziatwa, puszczajacy
                latawce, albo karmiacy wiewiorki przy dzwiekach Chopina mam przymykac oczy na
                osobnikow onanizujacych sie za moimi plecami, na osobnikow oblapiajacych sie
                na lawkach bez opamietania ? Czy rozumiesz Pan co to jest miejsce publiczne ?
                Smiem watpic.
                Pozdr, Andrzej.
                • Gość: Pastwa Re: Do Pana Pastwy IP: *.rivnet 29.04.02, 20:31
                  Napisałeś Andrzeju :

                  Czy zauwazyl Pan, ze ani razu nie powiedzialem niczego
                  obrazliwego w stosunku do mniejszosci seksualnych, poza wyrazaniem mojej opinii
                  na ich temat, do czego chyba mam prawo.

                  oraz "nic obraźliwego", tylko swą opnię:

                  Moze nieslusznie postepujemy "trwajac jak barany" w krytycyzmie
                  Hitlera, moze nie powinnismy zwlaczac raka, tylko przypatrywac mu sie wciaz i
                  wciaz ?

                  Zestawiasz, więc homoseksualistów z Hitlerem, rakiem( śmiertelną chorobą
                  przecież) i gdzieś tam jeszcze z paleniem papierosów.

                  Nie wiem, dlaczego, postanowiłeś dorzucić teraz do dyskusji jakieś skrajności
                  jak np.: łapanie cudzych żon za tyłki oraz gwałcenie kobiet w parkach.
                  Co ma do powyższego, zachowanie się w pełni świadome i obustronnie akceptowalne
                  dwojga ludzi z tematu wyjściowego?
                  Może i całowanie się w miejscu publicznym jest wyrazem afiszowania się, ale nie
                  aż tak karygodnego, by je potępiać, zwłaszcza, że to tylko niewinne całusy, a
                  nie onanizowanie się( znowu skrajność, Twoja).

                  Pozdr.


                  • Gość: Andrzej Re: Do Pana Pastwy IP: *.unl.edu 29.04.02, 21:07
                    Gość portalu: Pastwa napisał(a):

                    > Napisałeś Andrzeju :
                    >
                    > Czy zauwazyl Pan, ze ani razu nie powiedzialem niczego
                    > obrazliwego w stosunku do mniejszosci seksualnych, poza wyrazaniem mojej opinii
                    > na ich temat, do czego chyba mam prawo.
                    >
                    > oraz "nic obraźliwego", tylko swą opnię:
                    >
                    > Moze nieslusznie postepujemy "trwajac jak barany" w krytycyzmie
                    > Hitlera, moze nie powinnismy zwlaczac raka, tylko przypatrywac mu sie wciaz i
                    > wciaz ?
                    >
                    > Zestawiasz, więc homoseksualistów z Hitlerem, rakiem( śmiertelną chorobą
                    > przecież) i gdzieś tam jeszcze z paleniem papierosów.
                    >
                    > Nie wiem, dlaczego, postanowiłeś dorzucić teraz do dyskusji jakieś skrajności
                    > jak np.: łapanie cudzych żon za tyłki oraz gwałcenie kobiet w parkach.
                    > Co ma do powyższego, zachowanie się w pełni świadome i obustronnie akceptowalne
                    >
                    > dwojga ludzi z tematu wyjściowego?
                    > Może i całowanie się w miejscu publicznym jest wyrazem afiszowania się, ale nie
                    >
                    > aż tak karygodnego, by je potępiać, zwłaszcza, że to tylko niewinne całusy, a
                    > nie onanizowanie się( znowu skrajność, Twoja).
                    >
                    > Pozdr.
                    >
                    >

                    ta dyskusja do niczego nie doprowadzi. ja lubie bigos, ty nalesniki.
                    mnie to przeszkadza, jak ktos sie caluje w mojej obecnosci, nie dlatego ze
                    jest to obrzydliwe (moze troche nieestetyczne) ale dlatego, ze KOMUS NIE WPADNIE
                    DO GLOWY ZASTANOWIC SIE, CZY JA MAM OCHOTE TO OGLADAC. Ekshibicjonizm jest wlasnie
                    karany za to o czym mowie. Ze ktos jest zmuszony do uczestnictwa w akcie
                    seksualnym, bez wlasnej woli. Pocalunek, ten gleboki (nie w policzek)jest
                    elementem gry seksualnej. Nie przemawia do mnie argument, ze moge przeciez
                    odwrocic glowe, w takim razie kobieta napastowana przez ekshibicjoniste tez
                    powinna odwrocic glowe i mamy sprawe zalatwiona. czy tak ?
                    Pozdr, Andrzej.
                    • Gość: Pastwa Re: Do Pana Pastwy IP: *.rivnet 29.04.02, 21:42
                      Uważam, że do czegoś doprowadziła ta dyskusja, bo co raz mniej, kłują mnie
                      Twoje wypowiedzi.
                      Jedno jeszcze, tylko Twoje zdanie wymaga odpowiedzi:

                      „Nie przemawia do mnie argument, ze moge przeciez
                      odwrocic glowe, w takim razie kobieta napastowana przez ekshibicjoniste tez
                      powinna odwrocic glowe i mamy sprawe zalatwiona. czy tak ?”

                      Należy bowiem rozróżnić, napastowanie od całowania się dwóch osób zupełnie nie
                      zainteresowanych Twym przyglądaniem się im, bądź dołączeniem do nich, a już z
                      pewnością nie zmuszającym Cię do udziału w tym.
                      Dla jasności, sam nie jestem fanem przesadnego "ślinienia" się ludzi na
                      mieście, gdyż osobiście wolę prywatność w tej naturze, ale na taki widok nie
                      mam bólu oczu, zwyczajnie okazuję brak zainteresowania, jak i wielu innym mało
                      ciekawym rzeczom, publicznie mnie otaczającym.
                      • Gość: Andrzej Re: Do Pana Pastwy IP: *.unl.edu 29.04.02, 22:00
                        Cytuje Cie:

                        "Należy bowiem rozróżnić, napastowanie od całowania się dwóch osób zupełnie nie
                        zainteresowanych Twym przyglądaniem się im, bądź dołączeniem do nich, a już z
                        pewnością nie zmuszającym Cię do udziału w tym."

                        Koniec cytatu.

                        Czyli mozna sobie wyobrazic ekshibicjoniste spelniajacego twe warunki tzw.
                        anonimowosci i "zupelnie nie zainteresowanego przygladaniem sie, nie chcacym
                        przylaczenia sie i nie zmuszajacym nikogo do niczego". Ot, zwyczajnie, od
                        niechcenia wywijajacy sobie gdzies w kaciku peniskiem, nie patrzacy na nikogo,
                        nie wolajacy, nie zmuszajacy. Czy to powinno byc wobec Ciebie tolerowane,
                        czy nie ? Jestem ciekaw obrony Twej pozycji. Masz swoj cytat, tylko zmienilismy
                        dwoch zakochanych panow na jednego samotnika, za drzewkiem.
                        Pozdr, Andrzej.
                        • Gość: Pastwa Re: Do Pana Pastwy IP: *.rivnet 29.04.02, 22:25
                          Problem w tym, że przy takich Twoich wytycznych( naturalnie korzystając z mego
                          cytatu)ów ekshibicjonista, to diabli wiedzą, kim będzie, pewnie już tylko samym
                          eks.
                          Z definicji, chyba, ekshibicjonizm cechuje się zwracaniem na siebie uwagi
                          innych,nie na odwrót, zatem powstała nam abstrakcyjna zagadka, której
                          rozwiązanie może być tylko abstrakcyjne, zatem najprawdopodobniej mało
                          użyteczne.
                          Mogę się z Tobą pobawić w intelektualne rebusy, ale to nudne i jałowe może się
                          stać.

                          Pozdrawiam
                          • Gość: Andrzej Re: Do Pana Pastwy IP: *.unl.edu 29.04.02, 22:36
                            Gość portalu: Pastwa napisał(a):

                            > Problem w tym, że przy takich Twoich wytycznych( naturalnie korzystając z mego
                            > cytatu)ów ekshibicjonista, to diabli wiedzą, kim będzie, pewnie już tylko samym
                            >
                            > eks.
                            > Z definicji, chyba, ekshibicjonizm cechuje się zwracaniem na siebie uwagi
                            > innych,nie na odwrót, zatem powstała nam abstrakcyjna zagadka, której
                            > rozwiązanie może być tylko abstrakcyjne, zatem najprawdopodobniej mało
                            > użyteczne.
                            > Mogę się z Tobą pobawić w intelektualne rebusy, ale to nudne i jałowe może się
                            > stać.
                            >
                            > Pozdrawiam

                            Mozna i tak zalozyc, ze to tylko rebusy, ale mozna tez zalozyc, ze eks
                            tak dla zmylenia, ot chocby by wypelnic twoja definicje anonimowosci
                            i niezaczepialnosci, bedzie udawal, ze nie interesuje go tlum przechodzacych
                            kobiet i co wtedy ? Nikogo nie zaczepial, ba, nawet wypial dupe na przechodniow,
                            by im udowodnic, ze mu na nich nie zalezy.... i co wtedy ?
                            Wtedy jest to, o czym ja mowie, a czego brak u Ciebie pastwa. Morale i
                            poszanowanie innych, nie to co ja chce robic (glosna muzyka, calowanie sie,
                            dekolt do kolan, zarzygane spodnie itp)tylko szacunek dla innych, ta kultura
                            osobista w miejscu publicznym, to smak i grzecznosc w przeciwienstwie do
                            chamstwa, neglizu, plucia, wrzaskow itp, itd. I oto mi chodzi Pastwa.
                            Pozdr, Andrzej.
                            • Gość: Pastwa Re: Do Pana Pastwy IP: *.rivnet 29.04.02, 23:00
                              Dla mnie owo wystawianie dupy w takiej skrytości świadczy o potrzebie czynności
                              fizjologicznej, która jest naturalna jak potrzeba oddechu, a że w miejscu,
                              obecnie nieadekwatnym do tego typu czynności...
                              Czasy się zmieniają, kiedyś robiło się „to” na łączce, w lesie i nikt
                              przechodzący się nie bulwersował, ale pojawili się z czasem wrażliwi estetycy i
                              zaczęli poszturchiwać naturszczyków kijkami.
                              Co do poszanowania innych, jak człowiek się samemu szanuje, to mało go powinno
                              obchodzić poparcie pozostałych dla swego morale, nie stajemy się przecież
                              grzesznymi widząc pół dupy z za krzaka.

                              Pozdr.
                            • Gość: knecht HITLER IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 29.04.02, 23:03
                              To,ze hitlerowcy zabijali homoseksualistow lub zamykali ich w obozach
                              koncentracyjnych z rozowym trojkatem na ramieniu to nie znaczy,ze
                              Homoseksualizm jest OK. Podobnie to,ze Hitlerowcy zabijali Bolszewikow-
                              Stalinowcow i NKWD-istow i Komisarzy Ludowych ZSRR to nie znaczy ,ze
                              Stalin,Komuna,ZSRR byly lub sa OK. To ,ze kogos przesladowano to nie znaczy ,ze
                              ma np. pozytywne,normalne poglady i zachowania.....
                              Szantaz Homoseksualnego swiatka w stylu: BO NAS HITLER MORDOWAL i Wy Heterycy
                              podonie sie zaczynacie odnosic.....taki szantaz jest glupi i prymitywny.
                              Nie wycierajcie sobie geby Hitlerem Homosie ! Tylko sie leczcie dewianci !
                              • Gość: dodo duzo pracy jeszcze... IP: *.sympatico.ca 30.04.02, 02:45
                                mieszkam sobie w wygodnym i pogodnym kraju.
                                zatrudniam do pracy ludzi bialych, czarnych, zoltych, we wszelkich
                                odcieniach bezu, brazu i rozowosci jak rowniez mlodych, starych,
                                w okularach i bez. na wozkach inwalidzkich i takich, co tylko chodza po
                                schodach na moje 17 pietro.
                                ludzi z gromadka dzieci, religijnych i tradycyjnych (we wszelkich
                                mozliwych odmianach wszystkich wiekszych religii swiata) i ludzi,
                                ktorych jedynym partnerem jest czasem tylko kot, pies lub kanarek.
                                no i oczywiscie, w calym tym tlumie - heteroseksualnych
                                pracownikow i homoseksualnych pracownikow.
                                problemy z ludzmi sa wielorakie - jedni sie spozniaja, inni ciagle
                                choruja, jeszcze inni korzystaja z telefonu czy internetu w nadmiarze
                                (w godzinach pracy), sa tacy, ktorzy co chwila maja jakies religijne
                                swieta wiec musza sie zwolnic albo tacy, co maja liczna rodzine, ktora
                                a to przylatuje do toronto, a to z niego odlatuje wiec... itd.
                                sa tez i tacy, co przyprowadzaja swoje pociechy do pracy, bo im sie
                                babysitter rozchorowala albo zona uciekla z sasiadem (prawdziwa
                                historia!) i sa tacy, co wystaja przez caly lunch przed budynkiem calujac
                                sie ze swoimi ukochanymi (plci tej samej badz przeciwnej), obok nich
                                zas sa ci, ktorzy stoja przed budynkiem palac i obsmradzajac okolice
                                przy okazji szkodzac sobie i swiatu.
                                z ludzmi naprawde zawsze sa klopoty.
                                zapomnialam jeszcze dodac, ze gdy rozni ludzie podgrzewaja sobie
                                w lunch room swoje potrawki przyniesione z domu to czasem az
                                trudno oddychac od tej mieszaniny cebuli, curry, kapuchy, miesa, ryby
                                i kto to wie czego jeszcze...
                                ludzie sa okropni ze swoimi przyjemnosciami, przyzwyczajeniami,
                                milosciami, dieta, zapachami, dziecmi, psami, kotami, kochankami
                                i chorobami...
                                jezeli komus sie wydaje, ze bycie heteroseksualnym lub
                                homoseksualnym ma jakiekolwiek znaczenie w kontekscie moich
                                obserwacji i zmagan z pracownikami to sie grubo myli.
                                tak naprawde to kazdy chce sie czuc potrzebny i bezpieczny a cala
                                reszta to tylko dzwieki i zapachy, ktore mozna tylko polubic, bo
                                przeciez trudno z nimi wszystkimi walczyc.
                                i jeszcze jedno.
                                nie tak dawno temu jeden z naszych pracownikow dowiedzial sie
                                o raku swojej siostry. poszukiwany byl dawca szpiku kostnego.
                                wszyscy z firmy (ktorzy mogli ze wzgledow zdrowotnych) oddalismy
                                swoja krew zeby sprawdzic czy mozemy byc dawcami.
                                i jak w pouczajacej basni - dawca sie znalazl.
                                zycie mlodej dziewczyny z pakistanskiej bardzo religijnej rodziny
                                (muzulmanie) uratowal jeden z naszych kolegow w bostonie -
                                homoseksualista, facet, ktory ma ze swoim partnerem adoptowana
                                dziewczynke z chin, ktos ze zdecydowanie "nietradycyjnym" szpikiem
                                kostnym.
                                i o czym to swiadczy?
                                a no o tym, ze wszyscy jestesmy sobie potrzebni, ze nie znamy dnia ani
                                godziny, ze nie rob drugiemu, co tobie nie milo i ze nie sadzcie abyscie
                                nie byli sadzeni - ja tak moge jeszcze dlugo z tymi odwiecznymi
                                madrosciami ale teraz juz cicho sza - nich sobie kazdy pomysli o byciu
                                czlowiekiem i juz.
                                tyle od dodo na dobranoc :-)
                                • otryt Re: duzo pracy jeszcze... 30.04.02, 12:24
                                  Piszesz dodo:

                                  ***
                                  w calym tym tlumie - heteroseksualnych
                                  pracownikow i homoseksualnych pracownikow.
                                  problemy z ludzmi sa wielorakie ***

                                  A mnie nie interesuje, czy kolega, który ze mną pracuje jest homo czy hetero.
                                  Nikt o tym nie mówi i nikt o to nie pyta. I tak chyba jest normalnie?
                                  Pracodawcę też nie interesuje , czy ktoś jest homo czy hetero. Ważne jakim jest
                                  kolegą i pracownikiem.
                                  • Gość: dodo do otryta ciut wyjasnienia IP: *.sympatico.ca 30.04.02, 13:07
                                    otryt napisał(a):

                                    > A mnie nie interesuje, czy kolega, który ze mną pracuje jest homo czy hetero.
                                    > Nikt o tym nie mówi i nikt o to nie pyta. I tak chyba jest normalnie?
                                    > Pracodawcę też nie interesuje , czy ktoś jest homo czy hetero. Ważne jakim jest
                                    >
                                    > kolegą i pracownikiem.

                                    to bardzo szlachetne podejscie ale nader rzadko spotykane.
                                    poza tym, mnie nie dotyczy - gdy zatrudniam kogos do pracy musze
                                    wiedziec o jego/jej stanie cywilnym nie z ciekawosci ale dla wypelnienia
                                    wszystkich informacji na temat benefitow i wyplaty ubezpiecznienia
                                    w przypadku wypadku lub smierci. to sa dosc oczywiste sprawy - kto
                                    bedzie tzw. beneficiary, z kim dany pracownik zamieszkuje i z kim bedzie
                                    dzielic owe benefity. jezeli ktos jest w zwiazku nieformalnym ma takie
                                    same prawo do owych benefitow dla swojego partnera jak w zwiazku
                                    malzenskim ale musi mnie o tym poinformowac.
                                    tak wiec to, co napisalam - to zeznania kadrowej, ktora o ludziach
                                    w swojej firmie z zalozenia sporo wie ;-) taka praca - jesli ktos jest
                                    ciekawski to pewnie i calkiem niezla (hi hi hi).
                                    no i naprawde - nie ludz sie, ze nikogo zycie prywatne pracownikow nie
                                    interesuje - naprawde u ciebie w pracy ludzie ze soba nie gadaja i sie nie
                                    obgaduja? to ty pracujesz sam(a)?
                                    • otryt Re: do otryta ciut wyjasnienia 30.04.02, 13:27
                                      Gość portalu: dodo napisał(a):

                                      > otryt napisał(a):
                                      >
                                      > > A mnie nie interesuje, czy kolega, który ze mną pracuje jest homo czy hete
                                      > ro.
                                      > > Nikt o tym nie mówi i nikt o to nie pyta. I tak chyba jest normalnie?
                                      > > Pracodawcę też nie interesuje , czy ktoś jest homo czy hetero. Ważne jakim
                                      > jest
                                      > >
                                      > > kolegą i pracownikiem.
                                      >
                                      > to bardzo szlachetne podejscie ale nader rzadko spotykane.
                                      > poza tym, mnie nie dotyczy - gdy zatrudniam kogos do pracy musze
                                      > wiedziec o jego/jej stanie cywilnym nie z ciekawosci ale dla wypelnienia
                                      > wszystkich informacji na temat benefitow i wyplaty ubezpiecznienia
                                      > w przypadku wypadku lub smierci. to sa dosc oczywiste sprawy - kto
                                      > bedzie tzw. beneficiary, z kim dany pracownik zamieszkuje i z kim bedzie
                                      > dzielic owe benefity. jezeli ktos jest w zwiazku nieformalnym ma takie
                                      > same prawo do owych benefitow dla swojego partnera jak w zwiazku
                                      > malzenskim ale musi mnie o tym poinformowac.
                                      > tak wiec to, co napisalam - to zeznania kadrowej, ktora o ludziach
                                      > w swojej firmie z zalozenia sporo wie ;-) taka praca - jesli ktos jest
                                      > ciekawski to pewnie i calkiem niezla (hi hi hi).


                                      Wynika z tego więc jasno, że takie zainteresowanie spowodowane jest przez prawo ,
                                      które ustanowiło państwo. W Polsce jeszcze tego nie ma.

                                      > no i naprawde - nie ludz sie, ze nikogo zycie prywatne pracownikow nie
                                      > interesuje - naprawde u ciebie w pracy ludzie ze soba nie gadaja i sie nie
                                      > obgaduja? to ty pracujesz sam(a)?

                                      Ludzie gadają i to sporo, jak wszędzie. Ale jest tyle spraw interesujących
                                      ludzi... Sprawa, o której mówimy jest naprawdę nieistotna. Nie przypominam
                                      sobie , aby ktokolwiek z naszego zespołu poruszył kiedyś te kwestie..
                                      Gdy zmienią nam prawo może to się zmieni...

                                      Pozdrawiam ciepło
                                      Otryt


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka