scrivo
06.11.04, 23:54
Moja przyjaciołka, lekuchno po 40, mądra i piekna dziewczyna, szuka ciepła w
zwiazku, wiele potrafi z siebie dawać, umie tez brac, lecz...pomimo natłoku
chetnych absztyfikantów, powaznych ale i ulotnych, ubzdurała sobie ze tylko
ten jeden jedyny, akurat ten co jej nie chce i daje wyraźnie to odczuc.
Uff, zaraz wyzione ducha bo rozmawiamy od 19 a ona swoje.
teraz wisi na telefonie i prowadzi kolejną rozmowę z kolejnym potencjalnym
kandydatem. I każdego równo spławia. A ja, dyskretnie, umknełam do drugiego
pokoju i piszę bo już nie wiem, co mówic, jakich czarów użyc i mądrość swą i
zyczliwość zastosować.
Może jakies pomysły jak dziewczynie wybic młotkiem ten opór wobec miłości
stukającej do drzwi???