anyzek
30.04.02, 23:35
Jestem taka dziwna. Jestem tak cholernie niepewna siebie, ze to ludzkie pojecie
przechodzi. Jestem niepewna swoich opinii, reakcji, uczuc, decyzji. Nie moge
utrzymac kontaktu wzrokowego z rozmowca, bo wydaje mi sie, ze kogos oszukuje!
nie jestem pewna, czy to, co aktualnie ma wartosc dla mnie nie rozbije sie w
drobne kawalki za moment. I jakze czesto sie rozbija! Wiem, ze to dlatego, ze
zalozylam sobie ta niepewnosc. Ale jak tego nie zrobic, skoro zdarzylo mi sie
popelniac bledy i ktos inny musial mi pomoc je widziec? Boje sie, ze popelnie
ich wiecej i ze sie w nie zapadne. Teraz miewam "pelny" obraz, swiadomosc
mozliwosci wyboru sposrod wielu opcji, ale co z tego?
nie moge juz pisac. wydaje mi sie, ze sie zapedze. nie wiem, czemu jestem taka
niepewna. Pisanie tego troche mi pomaga. Ale caly czas czuje, ze chodze po
ruchomych piaskach. Jak mozna poradzic sobie z taka
niepewnoscia "egzystencjalna" (kiedys egzystencjalizm byl moja ulubiona
filozofia....)? Chyba moglabym byc ekspertem od relatywizowania wszystkiego.:)(
Prosze, doradzcie cos. I nie besztajcie mnie.:)