Dodaj do ulubionych

Emocjonalne wampiry.

IP: *.a2000.nl 03.05.02, 06:52

Jestem zla, wsciekla, bo odkrylam, ze przez lata cale bylam uzalezniona od
emocjonalnego wampira (kobiecego rodzaju), ktory mnie zahipnotyzowal i
wykorzystal dla poprawy wlasnego samopoczucia. Najgorsze sa takie
"milutkie"osoby, pelne zrozumienia i wspolczucia, dobrej woli do "pomocy",
ktora oczywiscie nigdy nie nadchodzi.
Ale od poczatku. Problem polega na tym, ze mam w sobie wyniesiony z domu
straszliwy niedobor akceptacji, zrozumienia i szacunku, z czego bardzo dlugo
nie zdawalam sobie w ogole sprawy. Kazdy kto okaze mi choc troche ciepla i
zrozumienia moze mnie emocjonalnie wykorzystac, a ja zrobie wszystko dla tej
odrobiny ciepla, lacznie z calkowitym zapomnieniem o sobie i dzialaniem na
wlasna szkode.
Teraz obudzilam sie z przyslowiowa reka w nocniku i nie wiem jak sobie z tym
poradzic. Ale nastepnym razem tez pewnie pobiegne jak pies za innym wampirem.

Obserwuj wątek
    • kamfora Re: Emocjonalne wampiry. 03.05.02, 06:57

      Podaj jakis konkretny przyklad ...
      • Gość: Elle Re: Emocjonalne wampiry. IP: *.a2000.nl 03.05.02, 15:28
        Przyklad - prosze bardzo. Jedna ciotka meza. Na pierwszy zrzut oka - przemila
        osoba. Wspanialomyslna, skora do pomocy, cudowna, wszyscy za nia przepadaja.
        Dalam sie zahipotyzowac i ja. Zawsze taka wyrozumiala dla moich problemow.
        Dalam sie omotac i zanim sie nie zorientowalam wynajmowalam juz u niej
        mieszkanie (osobne, nie to samo gdzie ona mieszka) za ciezkie pieniadze, kiedy
        (o glupoto ludzka) mialam pieniadze na swoje wlasne i moglam spokojnie sobie
        cos kupic. Ale bylo tak milo i taka ciepla atmosfera i nie chcialam jej robic
        przykrosci... Nie mialam zadnej prywatnosci, bo z tytulu wynajmu mogla mnie
        odwiedzac o kazdej porze dnia (to przeciez ona jest wlascicielka)i wtracac sie
        do mojego zycia. A tyle szumu robila kolo tego jakie wspaniale mieszkanie mi
        wynajmuje (podlogi byly zbutwiale a w lazience bardzo smierdzialo z odplywu,
        ale tego oczywiscie nikt nie naprawil, bo za drogo by bylo), ze rodzina i
        znajomi mysleli (niektorzy nadal tak mysla), ze dobra ciotka zlitowala sie nade
        mna i nie chciala ode mnie zadnych oplat. A mnie to kosztowalo mase kasy plus
        prywatnosc. Malo tego. Ciotka wykorzystywala mnie do zalatwiania dla siebie
        roznych interesow, ktore zajmowaly mi czas i byly korzystne tylko dla niej.
        Urlop spedzalam (o zgrozo) na zalatwianiu jej spraw za granica. Zupelnie
        bezinteresowanie. No nie idiotka ze mnie?? Prawde mowiac to bylam przez kilka
        lat na uslugach ciotki do jej dyspozycji. Wreszcie oprzytomnialam i zastanawiam
        sie jak moglam tak sie dac. Nie rozumiem, moze to czary czy cos.
        • kamfora Re: Emocjonalne wampiry. 03.05.02, 15:50
          Gość portalu: Elle napisał(a):

          > Przyklad - prosze bardzo. Jedna ciotka meza.
          A mąż?

          Na pierwszy zrzut oka - przemila
          > osoba. Wspanialomyslna, skora do pomocy, cudowna, wszyscy za nia przepadaja.

          Jeżeli wszyscy za nią przepadają - to chyba nie taka zła?
          Wszystkich przecież nie mogła zahipnotyzować...
          Ale wydaje mi się, ze wielu ludziom przytrafia się to, co Tobie.
          Nie potrafią "sprawić przykrości" komuś, kto jest dla nich dobry...
          albo wydaje się dobry. Ale to chyba nie w tych, jak to nazywasz, wampirach
          emocjonalnych problem, tylko w Tobie i Tobie podobnym...
          Niektórzy ludzie zyją po to, (tak im się wydaje) zeby "niesć innym pomoc" nawet
          gdyby mieli im tą pomocą zaszkodzić ;-) No i ich nie zmienisz...
          Możesz natomiast zmienić swoje do nich podejście.
          Czego życzę majowo.
          • Gość: Elle Re: Emocjonalne wampiry. IP: *.a2000.nl 03.05.02, 16:01
            Dzieki, tak wiem, ze to moje nastawienie i niezaspokojone potrzeby.
            Fakt, na moje usprawiedliwienie dodam, ze bylam wtedy w ciezkiej sytuacji. CO
            do meza, to zginal w wypadku i po tym wydarzeniu ciotka okazala (ku ogolnemu
            podziwowi rodziny) taka wspanialomyslnosc wzgledem mnie za moje pieniadze. Umie
            sie pokazac od najlepszej strony, ale widac, ze ciagle kombinuje i strzela
            oczami jak na zawiasach. Nie wszyscy za nia przepadaja, ale ona tak caly czas
            opowiada, jacy to wszyscy sa dla niej wspaniali i jak powtorzy to wystarczajaco
            czesto, to kazdy mysli, ze to wyjatkowa osoba szczegolnie uprzywilejowana przez
            los i wszystko co najlepsze jej sie wlasnie nalezy. Chodzi jej o wlasny tylek,
            jak kazdemu, za co trudno miec pretensje, tylko czemu to co robi tylko dla
            siebie koloryzuje jako poswiecanie sie dla innych i niewyslowiona laske, za
            ktora nalezy jej sie podziw.
            A wsciekam sie na siebie, bo teraz to juz zadnego mieszkania nie kupie i musze
            brac jakis kredyt. Glupota kosztuje. Oj kosztuje.
            • kamfora Re: Emocjonalne wampiry. 03.05.02, 16:15

              Pomyśl pozytywnie ( ona pewnie myśli o sobie aż za bardzo pozytywnie)
              Może gdybyś wtedy kupiła to mieszkanie - byłoby lepiej...
              Ale tak można też żałować, że się nie skreśliło tych liczb obok w TOTKU..:-)
              Człowiek buntuje się przeciw "wtrącaniu" mu się w życie, ale w gruncie rzeczy
              chyba gorsza jest obojętność...
              A może powinnaś pomyśleć, że to Ty byłaś jej potrzebna?

    • cc=sisi Re: Emocjonalne wampiry. 03.05.02, 14:09
      Rozumiem cie, chyba tez tak mam. Ale udalo mi sie nie zgubic po drodze siebie.
      Chociaz ... no dobra, zgubilam, ale odzyskalam. :-)
      • krasnoludek1 Re: Emocjonalne wampiry. 03.05.02, 15:59
        Wiem co przeżywasz - też doświadczyłam odziaływania takiej osoby - mało tego,
        ona mówiła, że jestem jej najlepszą przyjaciółką. Ale ja po pewnym czasie byłam
        już znużona jej opowieściami TYLKO o niej i TYLKO jej dotyczącymi. Nasze
        spotkania wyglądały tak: ona rozsiadała sie an ławce i potrafiła mówić
        godzinami o sobie, swoim facecie, o tym,że wiecznie nie ma pieniędzy. Pod
        koniec tego monologu pytała - a co u ciebie słychać? Przyznam szczerze, że nie
        za bardzo po czyms takim chciało mi się gadać z nią o mnie.

        Stało się tak, że zerwałam z nią stosunki -poprostu zaczęłam na nią reagować
        agresją. Oborbiła mi tyłek przed moją najlepszą przyjaciółką, że to ja
        zamęczałam ja opowieściami o sobie. Niestety jest tak, że chodzimy razem na
        uczelnię -więc ją czasami widuję, ale zupełnie na nią nie reaguję. Czuję do
        niej obrzydzenie. A na siebie jestem wściekła - jak mogłam tak się dać zrobić w
        konia?

        To co ci mogę poradzić, to zerwanie stosunków z taką osobą - na pewno nie
        uzdrowisz już tej sytuacji - nosisz w sobie za duzo żalu i wściekłości. A na
        drugi raz starnniej dobieraj zanjomych i nie daj sie wykorzystywać. Nie ufaj
        każdej nowo pozananej osobie. Daj sobie i jej czas na lepsze pozanie się -wtedy
        unikniesz takich paskudnych rozczarowań. Moja "przyjaciółka" też na początku
        była do rany przyłóż, dopiero później okazało się, że szukała osoby, którą
        mogła poprostu wykorzystać.

        Pozdrawiam serdecznie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka