Gość: Elle
IP: *.a2000.nl
03.05.02, 06:52
Jestem zla, wsciekla, bo odkrylam, ze przez lata cale bylam uzalezniona od
emocjonalnego wampira (kobiecego rodzaju), ktory mnie zahipnotyzowal i
wykorzystal dla poprawy wlasnego samopoczucia. Najgorsze sa takie
"milutkie"osoby, pelne zrozumienia i wspolczucia, dobrej woli do "pomocy",
ktora oczywiscie nigdy nie nadchodzi.
Ale od poczatku. Problem polega na tym, ze mam w sobie wyniesiony z domu
straszliwy niedobor akceptacji, zrozumienia i szacunku, z czego bardzo dlugo
nie zdawalam sobie w ogole sprawy. Kazdy kto okaze mi choc troche ciepla i
zrozumienia moze mnie emocjonalnie wykorzystac, a ja zrobie wszystko dla tej
odrobiny ciepla, lacznie z calkowitym zapomnieniem o sobie i dzialaniem na
wlasna szkode.
Teraz obudzilam sie z przyslowiowa reka w nocniku i nie wiem jak sobie z tym
poradzic. Ale nastepnym razem tez pewnie pobiegne jak pies za innym wampirem.