c2h3oh
08.02.26, 01:26
Mam taki mały dylemat, może czyjaś irracjonalna intuicja mi pomoże.
Koło mojego domu zawsze kręciła się para srok. Zawsze tylko 1 para.
Bardzo eleganckie ptaki, zawsze pięknie ubrane, w pełnym smokingu i bardzo ciche jak na swój gatunek.
Po prostu moje klimaty. Jak tylko przyleciały od razu ich estetyka i kultura osobista bardzo pozytywnie wpływała na moje samopoczucie.
Razu pewnego coś mocno stuknęło mi w szybę.
Okazało się, że moja elegancka sroka dorwała jakiegoś wróbla, których zawsze przepędzała,
rozpłatała jemu cały brzuch, wszystkie wnętrzności na wierzchu, wróbel jeszcze się rusza, a moja sroka z godnością powoli się nim pożywia.
Taka masakra, że aż nie mogłem na to patrzeć. Aczkolwiek mój szacunek do nich znacznie wzrósł.
Ostatnio przyszły mrozy i czapy śniegu, zwierzęta nie mają co jeść i moje sroki zaczęły zaglądać mi w okna.
Poczytałem co lubią, zainwestowałem sporo czasu i pieniędzy w pożywienie, obczaiłem ich zwyczaje, nagrałem ich dźwięk, podrasowałem go w kompie i puściłem przez dobry głośnik, żeby je zwabić do posiłku, który dla nich przygotowałem.
Chyba przesadziłem z dźwiękiem, bo momentalnie zleciało mi się ze 30 srok! Albo lepiej.
Może te moje sroki to wcale nie były moje tylko jakiś random z tych 30?
Generalnie ich gatunek to mam gdzieś.
Ale czy w tej sytuacji powinienem odfiltrować spośród nich jakoś te 2 najbardziej inteligentne, z nadzieją, że to te moje, czy lepiej dać se siana?