Dodaj do ulubionych

córeczki tatusiów

25.11.04, 18:08
czytałyście artykuł w najświeższej Polityce o ojcach, ich relacjach z
córkami? moim zdaniem jest tam kopalnia dobrych myśli - takich do
przeanalizowania :) właściwie dużo zaczerpnięte z psychoanalizy, kiedyś już
natknęłam się na fajne rzeczy tego typu u Ericha Fromma "O miłości" (polecam).

macie dobre relacje z ojcami?

bo jeśli chodzi o mnie, dużo z mojego ED pewnie wzięło się stamtąd. mam
wymagającego, pewnego siebie ojca, trochę może zarozumiałego. byłam jego
małą, ukochaną córeczką. a potem podrosłam, zaczęłam być osobną istotą,
miałam okres buntu, robiłam swoje, podważałam Jego zdanie, kłóciłam się -
taka niesforna przekorna paskuda ;)
on, zamiast zrozumieć, że taki okres w życiu musi czasami po prostu się
odbyć, w pewnym sensie (może nieświadomie) mnie za to "ukarał". nigdy (albo
b. rzadko - nie pamiętam) nie usłyszałam z jego strony komplementu, czasami
jedynie złośliwe przytyki na temat mojej wagi (że się obżeram, że ruszam się
jak słoń, że jestem ciężka, nie mam gracji, i że jestem grubasem). wszystko
to były niby-żarty, które mocno mnie dotykały.
chyba przez niego nauczyłam sie traktować moje ciało i w ogóle siebie z dużą
ironią i rezerwą.

a kontakty z innymi facetami? paranoja, nie ma nawet o czym mówić. mam
wrażenie, że ten ojciec (który powinien być pewnym wzorem mężczyzny dla mnie)
wyhodował we mnie odpowiedni zestaw zachowań wobec mężczyzn, albo po prostu
przeniosłam swoje oczekiwania na innych facetów. tymczasem nic z tego nie
wychodziło, więc pocieszałam się swoim kochanym ED.
może to uproszczone rozumowanie, ale sama sie w tym gubię i nie wiem co było
potem a co wczesjniej.

wiem jedynie, że moj ojciec do dziś chyba po prostu żałuje, że dorosłam. bo
kiedyś to tak strasznie za mną szalał. tak mnie uwielbiał.

teraz prawie nie rozmawiamy, on jest wyniosły, ja wyniosła, on ceni wolność,
ja też, i oboje jesteśmy zbyt dumni na szczere relacje. on za dużo pije, nie
szanuje mojej mamy - tym bardziej więc nie mam ochoty się do niego zbliżać.

niektóre zdania z artykułu były prawie o mnie...

a oto link:
polityka.onet.pl/162,1204591,1,0,artykul.html
Obserwuj wątek
    • parwati Re: córeczki tatusiów 25.11.04, 19:00
      Artykulu jeszcze nie czytalam bo 'Polityka' czeka na wieczorna kapiel;D
      Wiec moze nie powinnam odp. przed lektura ale....
      mysle, ze niestety moje stosunki z tata maja ogromny wplyw na ED i wogole na
      moje emocje..... 'moje stosunki' a raczej ich brak...
      Moj tata umarl gdy mialam 10 miesiecy wiec jest dla mnie postacia totalnie
      fikcyjna ale niestey wyroslam ze swiadomoscia ze jestem jego fizyczna i
      psychiczna kopia, ze byl cudowjny/kochany/dobry/madry, ze oblednie mnie kochal
      i ze.... zapewne moje zycie ( i ja sama ) bylo by lepsze gdyby zyl.....
      Teraz dzieki terapi staram sie walczyc z tym wszytskim . Ucze sie zyc kochajac
      tate ale staram sie zrzucic ' z duszy' ciezar tego ze nie dane mi bylo go
      poznac....
      No i mam nadzieje, ze kiedys poznam wspanialego&normalnego faceta, ktory nie
      umrze i nie zostawi mnie i bedzie mial zdrowy wplyw na wychowanie mojej
      ewentualnej corki.... bo jestem przekonana , ze dla kobiety to wlasnie ojciec
      jest i powinien byc ta kluczowa postacia w zyciu.... a ja co? ani ojca, ani
      zadnego wujka, ani ojczyma tylko mit , ktory istnial w postaci plyty
      nagrobkowej..... a relacje moje z facetami? porazka od A do Z.

      pozdrawiam:)

      ps. coreczka tatusia?
      tak. jestem nia zdecydowanie.
      coreczka tatusia , ktorego nigdy nie bylo. czyli podwojna porazka;]
    • kasiolda Re: córeczki tatusiów 25.11.04, 19:14
      zaraz sie biore za czytanie.
      a jesli chodzi o relacje z tata to mam identycznie jak ty.
      > mam
      > wymagającego, pewnego siebie ojca, trochę może zarozumiałego. byłam jego
      > małą, ukochaną córeczką. a potem podrosłam, zaczęłam być osobną istotą,
      > miałam okres buntu, robiłam swoje, podważałam Jego zdanie, kłóciłam się -
      > taka niesforna przekorna paskuda ;)


      nigdy (albo
      > b. rzadko - nie pamiętam) nie usłyszałam z jego strony komplementu, czasami
      > jedynie złośliwe przytyki na temat mojej wagi (że się obżeram, że ruszam się
      > jak słoń, że jestem ciężka, nie mam gracji, i że jestem grubasem). wszystko
      > to były niby-żarty, które mocno mnie dotykały.

      niestety tak jest teraz.wczoraj sie o to poklocilismy,nie odzywamy sie do
      siebie.mialam dosc.poplakalam sie,a on stwierdzil ze to zarty i ze nie mam
      poczucia humoru.

      > wiem jedynie, że moj ojciec do dziś chyba po prostu żałuje, że dorosłam. bo
      > kiedyś to tak strasznie za mną szalał. tak mnie uwielbiał.

      moj chyba tez

      >on za dużo pije, nie
      > szanuje mojej mamy - tym bardziej więc nie mam ochoty się do niego zbliżać.
      >

      a ja jednak sie zblizam.krytykuje ale i tak kocham.

      a co do facetow to tak jak u parawati kompletna porazka

      dzieki za linka.dzieki za to co napisalas.pozdrawiam

    • un_papillon_de_nuit Re: córeczki tatusiów 26.11.04, 11:15
      Ja też jeszcze nie przeczytałam (zajrzałam tylko wyrywkowo), miałam straszne
      ostatnie dwa tygodnie i pewnie dopiero w weekend uda mi się nadrobić prasowe,
      no i forumowe zaległości:)

      Od kiedy pamiętam zawsze byłam taką „pocieszką” całej rodziny – tzn. robiłam,
      jak to zazwyczaj dzieci, różne rozśmieszające dorosłych głupstwa. Podobno jak
      byłam mała, to wszyscy nie mogli się nadziwić, jak można być takim wesołym
      dzieckiem (możliwe, że wtedy wyczerpałam swoje zasoby optymizmu:) ). Przez
      wiele lat dzieciństwa dorastałam w przekonaniu, że mój Tata jest najmądrzejszy
      na świecie:), bo znał odpowiedź na każde moje pytanie – wtedy chyba już zaczęło
      we mnie kiełkować przekonanie, że muszę zrobić wszystko, żeby mój Tata był ze
      mnie dumny, żebym mogła usłyszeć, jak się cieszy z moich sukcesów i
      najzwyczajniej chwali mnie za coś. W dzisiejszych czasach to nie jest już nic
      nadzwyczajnego, ale Tata zaczął uczyć mnie czytać, gdy miałam cztery lata, tak
      że gdy miałam pięć często w przedszkolu czytałam innym dzieciom bajki
      (oczywiście nie wszystko z tego, co czytałam było dla mnie zrozumiałe, wiele
      wyrazów długich i skomplikowanych sprawiało mi trudność). Do dzisiaj mam takie
      migawki, gdy siedziałam na swoim łóżeczku i każdego dnia wieczorem przeglądałam
      z Tatą elementarz:) – to jest chyba jedno z najlepszych wspomnień. Pamiętam też
      wyjazdy z Tatą latem nad wodę, zimą chodzenie na łyżwy. Mam wrażenie, że na
      moje relacje z Tatą wpływało bardzo to, ze wszyscy dookoła powtarzali, że
      jestem do Niego podobna fizycznie, a z czasem ponoć też w zachowaniu. I tak się
      jakoś utarło, że moja siostra (starsza) lepiej dogadywała się z Mamą, a ja z
      Tatą.

      Wszystko się jednak poprzewracało do góry nogami, gdy zaczęłam dorastać.
      Dokładnie tak jak u Ciebie, Horlaa. Podobno wraz z dorastaniem wzrósł u mnie do
      niebotycznych rozmiarów poziom bezczelności i przestałam się z Tatą dogadywać.
      A już totalnie się posypało, gdy zaczęłam się spotykać z facetami – wtedy
      przestałam już prawie w ogóle rozmawiać z Tatą, z Mamą nie miałam zbyt silnych
      więzi, wiec zostałam nagle zdana tylko na samą siebie. To był najgorszy etap w
      moim życiu rodzinnym, bo mój Tata nie szczędził mi przykrych słów – powtarzane
      przez kilka lat utrwaliły się we mnie tak silnie, że cała moja pewność w
      kontaktach z facetami, chociaż myślę, ze także ogólnie w relacjach
      międzyludzkich, w zawrotnym tempie ze mnie po prostu wyparowała. Upadł mit
      najmądrzejszego i rozumiejącego mnie Taty – chociaż dzisiaj wiem, ze On
      najzwyczajniej nie umiał ze mną porozmawiać, chociaż chciał i na swój sposób
      próbował – nie udało Mu się tego nauczyć w relacjach ze swoimi rodzicami, nie
      miał dobrych wzorców – to w jakimś stopniu na pewno też miało na to wpływ (taki
      nieprzerwany łańcuszek)

      Teraz, po tylu latach wzlotów i upadków, próbujemy z Tatą jakoś doprowadzić do
      ładu nasze relacje. Powiedziałam Mu, jak odbierałam to, co działo się między
      nami przez okres liceum i jeszcze jakiś czas po. Mówię Mu, gdy uważam, że nie
      ma racji – ale mówię spokojnie, już staram się nie krzyczeć. Tata ma swoje
      pewne „odchylenia”:), nie ma też z pewnością łatwego charakteru, ale teraz już
      się z tego całą rodziną śmiejemy i po prostu dajemy się Mu wygadać, a to
      wygląda tak, że On mówi coś do siebie w jednym kącie domu a my siedzimy w
      drugim:) i Tata myśli, że Go słyszymy:) czasami to jest naprawdę zabawne, ale
      czasami potrafi mnie to mocno zirytować. Dużym problemem jest to, że Tata nie
      potrafi przepraszać, po prostu nie umie przyznać się do błędu, a za to czasami
      zbyt mocno wytyka błędy innym. Ale to już jest jakby wpisane w Jego naturę,
      chociaż walczymy z tym:)

      Mam wrażenie, że sytuacja ustabilizowała się, gdy poszłam na studia, miałam
      jako taki plan na dalsze lata:), ale ciągle łapię się na tym, że mogłabym
      zrobić więcej i więcej, żeby tylko Tata był ze mnie zadowolony – może dlatego,
      że gdy osiągałam jakieś sukcesy, to była o nich mowa w domu może przez dwie
      minuty – taki czas wystarczający na gratulacje - a gdy niestety coś się nie
      powiodło, to porażka była rozkładana na czynniki pierwsze:( i wtedy ją
      zajadałam, zajadałam też to całe gadanie wokół niej.
      Qrczę, sporo jakoś napisałam, ale może dlatego, że ten temat przewijał się
      strasznie mocno przez moje życie i niestety czasem za mocno na mnie
      oddziaływały te zawirowania w relacjach z Tatą. A co do realcji z
      facetami...Tata nie akceptował w zasadzie żadnego (ale spisywałam to na karb
      tego, ze ojcowie po prostu tak mają:). Teraz już nie ma z tym problemu, bo po
      prostu jestem sama i to już od dłuższego czasu ( a to już zupełnie inna
      historia:)

      Buziaki mocne.

    • mostena Re: córeczki tatusiów 26.11.04, 15:29
      Gdy bylam malutka, bylam podobno coreczka tatusia. Ja tego nie pamietam. U Was
      problemy zaczely sie w okresie dojrzewania, u mnei duzo wczesniej. Rodzice sie
      nie kochali, byly awantury, chcieli sie rozwodzic (wtedy o tym nie wiedzialam).
      Mama od czasu, gdy skonczylam tak z 10 lat opowiadala mi bardzo duzo zlego o
      ojcu, to na pewno wplynelo na moj jego obraz. Ale wtedy jeszcze go kochalam,
      chociaz juz zaczynalam go powaznie nie lubic. Potem doszlo wrecz obrzydzenie,
      wreszcie nienawisc. I tak zostalo.
      Rodzice sie rozwiedli, zamieszkalam z mama, ojca odwiedzalam rzadko. Kazda
      wizyta konczyla sie moim placzem. A rzadko placze.
      Boje sie ojca, nie znosze go z calego serca. Nienawidze jego idiotycznych,
      wulgarnych zartow, oblesnego usmiechu, jego nadecia, wszechwiedzy. Sposobu w
      jaki mnie traktowal i nadal traktuje.
      Jestem od niego zalezna finansowo, i to mnie doprowadza do szalu. Gdybym miala
      troche godnosci, zerwalabym kontakty, ale coz... lenistwo mi nie pozwala. Czuje
      sie z tym zle. Z tym, ze jestem tak chciwa, malo dumna, czy jak to zwac.

      Przykro mi strasznie, bo naprawde chcialabym miec tate. Madrego, milego,
      kochajacego. Takiego, ktorym bym nie pogardzala, ktory bylby autorytetem i
      pomagal swojej malej coreczce, bo ona przeciez na to zasluguje.

      Podobaja mi sie czesto starsi mezczyzni, duzo starsi. Wiem dlaczego. Podobaja
      mi sie tez 'zli chlopcy'. Nikt inny nigdy nie mial u mnie szans. Mam swoja
      droga problemy z facetami, ale to inna sprawa - moja nadeta mina, wyzszosc i
      brak wdzieku (to ostatnie juz nieaktualne na szczescie;)) i fakt, ze kochalam
      naprawde dwoch - jednego z nich chyba wciaz, a nie bylam z zadnym z nich i tak
      to sie ciagneeelo.

      No i jestem niedowartosciowana (chcialabym byc perfekcyjna - zwlaszcza w
      rzeczach typu spiew, taniec, i oczywiscie wyglad) i cale zycie marze o tym,
      zeby mnie ktos przytulil.
    • to_ona Re: córeczki tatusiów 04.12.04, 12:42
      LINK JUŻ NIE DZIAŁA.....:(

      A TAK BARDZO CHCIALAM PRZECZYTAĆ :(
      • horlaa Re: córeczki tatusiów 04.12.04, 13:10
        aktualny:

        polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1204329
        powinno działać.
      • trycka Re: córeczki tatusiów 04.12.04, 19:21
        A u mnie było tak,ze nie miałam właciwie ojca,bo rodzice rozwiedli sie ,gdy
        miałam roczek.Z opowiadan mamy dowiedziałam sie ,ze był nieodpowiedzialnym
        lekkoduchem.Odwiedzał mnie raz na kilka lat!!!Nie wiem czemu mu sie w ogole
        przypomniałao,ze ma corke.Całym moim zyciem była mama,moze przez to troche za
        bardzo rzadziła i jeszcze troche rzadzi moja mama...Jest lepiej,coraz lepiej :).
        A co do facetow,to nigdy nie szukałam straszego,ale moj maz jest 9 lat
        starszy :).Nie wiem czy to dlatego,ze nie miałam ojca...I nie jest moim
        opiekunem,bo chyba rowno "rzadzimy" w zwiazku,moze troszke ja wiecej :).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka