brightsun
04.09.26, 16:30
Gdzieś tam podobno się mówi że to najbardziej kryzysogenne lata związku czy tam małżeństwa.
Jakbym zliczył to u starszych chyba jednak później pękło, ale nie znam całkiem dokladnie kalendarium wyskoku starszego. Sis... 8 lat małżeństwa. U brata 2 lata faktycznie.
Wśród znajomych to się ludzie rzeczywiście po 2-3 albo hajtaja, zamieszkują razem, albo rozstają. Znajomi jedni staż 8 lat I kumpela powiedziała że ostatni rok to był koszmar.
W sumie kiedyś myślałem że brednie jakieś ale chyba wychodzi że coś jest na rzeczy. Jest?
Jak patrzę na żonkę i siebie i nasze 2 lata no to nie powiedzialbym że mamy jakiś kryzys ale na stówę więcej jakichś tarc, durnych nieporozumień, humorków ale bardziej bym to zwalał nie na staż tylko konkretną sytuację życiową przy której logistyka musi być level master i czasem już nie ma czasu na nic innego, ale faktem jest że zapalniki jednak w ruch idą.
Wierzyć w to i być czujnym czy odwrotnie bo jak się za tym pójdzie to znajdziesz sobie ten kryzys?