Dodaj do ulubionych

okazywanie miłości

03.12.04, 09:05
czy można kogoś kochać i nie okazywać mu miłóści? być dla tej osoby obojętnym
nieczułym złóśliwym ciągle tylko z pretensjami bez żadnego zainteresowania jej
problemami a jednocześnie mówić że się ją kocha tylko nie trzeba nic okazać.
To chyba nie jest miłość tylko wielkie kłamstwo?
Obserwuj wątek
    • Gość: iwa Re: okazywanie miłości IP: *.lublin.mm.pl 03.12.04, 09:27
      dobre pytanie.....wiesz,z perspektywy 13 lat stwierdzam, ze to nie jest milosc,
      zadawalam sobie to samo pytanie az w koncu i ja stalam sie obojetna, skutek?
      moj maz dostrzegl jednak 'ze teraz jestem inna niz kiedys' i podobno zrozumial,
      ze stracil cos,za czym teraz teskni. To dramat mojego zycia, jestem z kims,
      kogo juz NIE kocham, bardzo mi z tym zle, latwiej byloby znow go kochac, ale
      nie da sie tego kazac mimo ,ze sie przysiegalo ...co do niego, on teraz bardzo
      okazuje mi wszystko to, na co czekalam bezskutecznie, co z tego, ja jestem juz
      obojetna i nic nie moge poradzic!!!!!
    • Gość: Gala Re: okazywanie miłości IP: *.pixs.philips.com 03.12.04, 10:32
      mialam dokladnie tak samo - ja kochalam, szalalam gdy bylo źle, pokazywalam, że
      mi zależy, walczylam gdy odchodzil... on robil wszystko z miną pokerzysty...
      też potrafil mnie ranić strasznie, być zlośliwym, wszystko co dotyczylo mnie -
      zaczynając od mojego sposobu ubierania się po "wspólne" plany - bylo dla niego
      beznadziejne... krytyka non stop!! w końcu zobojętnialam i ja... wtedy on
      zacząl nagle się starać! nagle byly slowa, że on nie wyobraża sobie przyszlości
      beze mnie! co z tego, skoro uslyszalam to wtedy, gdy nie zrobilo to już na mnie
      żadnego wrażenia! nie kochalam go już, mialam tylko same wątpliwości, bylam
      zdolowana i nie potrafilam normlanie żyć! zrozumialam, że nie da się być z
      kimś, kto w decydującym momencie zrywa i chowa glowe w piasek, nie da się
      kochać za dwie osoby, a sila uczucia z jednej strony nie starczy, aby utrzymać
      związek! gdy kolejny raz powiadomil mnie, że ma inną nie zrobilo to na mnie
      żadnego wrażenia - wręcz odetchnęam! mam nadzieję, ze się czegoś nauczyl...
      miość do mnie z jego strony przysza o trzy lata za późno... wcześniej traktowal
      mnie na zasadzie: jesteś to jesteś! mialam dość! :-((( smutne, ale prawdziwe...
      • kobie_ta1 Re: okazywanie miłości 04.12.04, 11:30
        Galu, to po co się z Tobą żenił? Zadałaś mu to pytanie?
        Miłości uczymy się w domu. jesli rodzice nie nauczyli go okazywać miłość i może
        tylko na niego wrzeszczeli, to on nauczył się, ze okazywanie miłości to
        obojetność lub wrzask. To bardzo trudne nauczyć się kochać samemu jesli rodzice
        nas tego nie nauczyli. Trudne jest nawet przytulic się do kogoś, chociaż gdzies
        w głębi serca wiemy, że kochamy tę osobę. A to, że Ty kochałas za Was dwoje nic
        nie da. Mozna jedynie nauczyć kochac drobnymi kroczkami. Przytulic, pogłaskać,
        znienacka pocałować, powiedzieć coś miłego, pochwalić itd. Pomysl o tym i naucz
        swoje dzieci kochac, żeby w przyszłości nie były takie jak ojciec.
    • Gość: gf nie mozna nt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 10:34
    • Gość: Hubert Re: okazywanie miłości IP: *.chello.pl 04.12.04, 14:20
      Jak kogos kochasz, to okazujesz mu milosc nawet wtedy, gdy jej nie okazujesz
      :)

      Pozdrawiam Hubert.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka