Dodaj do ulubionych

zdradzajacy i zdradzani

06.12.04, 21:00
duzo na tym forum spraw dotyczacyh zon ,kochanek, mezow i kochankow,jednym slowem zdrada,,a ja mam pytanie czemu osoba zdradzajaca kogos nie ma odwagi sie przyznac do tego.moze ze strachu przed odpowiedzia ;kochanie jak to dobrze ja tez zyje z toba tylko dla obowiazkow,,ale od dawna zakochana jestem w sasiedzie.co wy na to?
Obserwuj wątek
    • joars Re: zdradzajacy i zdradzani 06.12.04, 21:32
      A potrafilabys sie przyznac kolezance, ze historia, ktora opowiedzialas 2 dni
      temu byla troche podkoloryzowana?
      1. Po co, bylo minelo, opowiadanie bylo jednorazowe, nie ciagniesz dalej tej
      historii.
      2. Kolezanka sie obrazi i nie bedzie chciala z Toba rozmawiac.
      3. Wstyd, ze sie jest niewiarygodnym

      W malzenstwie dochodzi dodatkowo uczucie.
      • beznadziejna2 Re: zdradzajacy i zdradzani 06.12.04, 21:54
        joars napisała:

        > A potrafilabys sie przyznac kolezance, ze historia, ktora opowiedzialas 2 dni
        > temu byla troche podkoloryzowana?
        > 1. Po co, bylo minelo, opowiadanie bylo jednorazowe, nie ciagniesz dalej tej
        > historii.
        > 2. Kolezanka sie obrazi i nie bedzie chciala z Toba rozmawiac.
        > 3. Wstyd, ze sie jest niewiarygodny
        a co bedzie skoro jej tego nie powiem , i ona sie dowie prawdy od kogos innego?
        prawda i tak kiedys wyplywa, ale nie zrozumiales sensu chodzi o dawanie komus rownej szansy,
        >
        > W malzenstwie dochodzi dodatkowo uczucie.
        uchucie? mozna je dalej miec ,tu chodzi o sex?sasiad/ka moze byc ciekawy.
    • joars Re: zdradzajacy i zdradzani 06.12.04, 22:05
      beznadziejna2 napisała:

      > czemu osoba zdradzajaca kogos nie ma odwagi sie przyznac do tego.

      1.Bo traktuje romans przelotnie, zdarzylo sie, nie potrafil(a) zapanowac nad
      rosnacym uczuciem, nie milosci.
      2. Brojace dziecko ukryje prawde by nie byc ukaranym przez rodzicow, skrzyczanym
      Moj maz wie,ze jestem osoba monogamiczna i wie, co bym zrobila, gdybym sie
      dowiedziala.
      • beznadziejna2 Re: zdradzajacy i zdradzani 06.12.04, 22:25
        joars napisała:

        > beznadziejna2 napisała:
        >
        > > czemu osoba zdradzajaca kogos nie ma odwagi sie przyznac do tego.
        >
        > 1.Bo traktuje romans przelotnie, zdarzylo sie, nie potrafil(a) zapanowac nad
        > rosnacym uczuciem, nie milosci.

        > 2. Brojace dziecko ukryje prawde by nie byc ukaranym przez rodzicow, skrzyczany
        > m
        > Moj maz wie,ze jestem osoba monogamiczna i wie, co bym zrobila, gdybym sie
        > dowiedziala.
        to prawie jak grozba,on wie ze,,,wie co by bylo,,,
        boi sie Ciebie?
        a co bys zrobila,?
        ja tak sobie mysle ze mojemu dalabym odczuc ze tez ,,sie zdazylo,,
        teraz pytanie do ciebie jako mezatki-myslisz ze nasi panowie by nam wybaczyli.?
        • joars Re: zdradzajacy i zdradzani 06.12.04, 22:32
          A wiesz jakbys sie czula, gdybys dowiedziala sie, ze Twoj patner byl w bliskim
          zwiazku z inna kobieta?
          - niekochana (cokolwiek to znaczy)
          - brzydka
          - nieciekawa
          - glupia
          - mniej seksownaa lbo w ogole
          - kompletne dno.
          Wybierz sobie, co chcesz z tej listy. Moim zdaniem mozna wybaczyc raz, bo kazdy
          sie myli, ale potem powinien wyciagnac z tego zdarzenia wnioski. Jezeli partner
          zrobi, to drugi raz, to znaczy, ze sie niczego nie nauczyl, albo ma wszystko w
          d...pie (skrotowo).
          A tak poza tym wszystko zalezy od sytuacji.
          • beznadziejna2 Re: zdradzajacy i zdradzani 06.12.04, 23:18
            joars napisała:

            > A wiesz jakbys sie czula, gdybys dowiedziala sie, ze Twoj patner byl w bliskim
            > zwiazku z inna kobieta?
            > - niekochana (cokolwiek to znaczy)
            > - brzydka
            > - nieciekawa


            wszystkie punkty bralabym pod uwage, jak sobie nad tym pomyslec ze mogloby to ciebie sama dotknac ,zakladajac ze kocha sie meza,to chyba swiat by mi sie zawalil,dlatego chcialam narobic troche strachu panom ,ze te zony tez moglyby,,,jednak jestem baba,
            mnie sie jeszcze wydaje ze zapominamy o czyms waznym o tym ze sa dzieci,kobiety w zasadzie maja wiecej obowiazkow z tym zwiazanych,i dlatego nie zawsze sa tak wyluzowane jak wolne kobiety,okey ktos moze powiedziec ,chciala dzieci to ma,
            ale to one kiedys beda pracowaly na nasze emerytury,tych co te dzieci maja i tych ktorzy nie podjeli sie tego obowiazku,dlatego jesli ma sie juz rodzine powinno sie pamietac o obowiazkach,te trzecie osoby -nie bronie im niczego-
            powinny przynajmniej nie krytykowac matek dzieci ze przytyly,nie sa super w lozku,tak a ja bym jednego razu tez (?!)

            > - glupia
            > - mniej seksownaa lbo w ogole
            > - kompletne dno.
            > Wybierz sobie, co chcesz z tej listy. Moim zdaniem mozna wybaczyc raz, bo kazdy
            >
            > sie myli, ale potem powinien wyciagnac z tego zdarzenia wnioski. Jezeli partner
            >
            > zrobi, to drugi raz, to znaczy, ze sie niczego nie nauczyl, albo ma wszystko w
            > d...pie (skrotowo).
            > A tak poza tym wszystko zalezy od sytuacji.
        • joars Re: zdradzajacy i zdradzani 06.12.04, 22:37
          beznadziejna2 napisała:

          > teraz pytanie do ciebie jako mezatki-myslisz ze nasi panowie by nam
          wybaczyli.?

          W zyciu bym sie nie przyznala...
    • Gość: Marta Re: zdradzajacy i zdradzani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 09:28
      ja tez nigdy bym sie nie przyznała
      Jeśli odejde od meża to i tak nie powiem mu ze zakochalam sie w innym
      Dla facetów takie słowa sa straszne kobietom łatwiej przebaczac facet nigdy Ci
      tego nie zapomni NIGDY!!!
      • beznadziejna2 Re: zdradzajacy i zdradzani 07.12.04, 10:48
        Gość portalu: Marta napisał(a):

        > ja tez nigdy bym sie nie przyznała
        > Jeśli odejde od meża to i tak nie powiem mu ze zakochalam sie w innym
        > Dla facetów takie słowa sa straszne kobietom łatwiej przebaczac facet nigdy Ci
        > tego nie zapomni NIGDY!!!
        no tak! pewnie ja tez ,ale z drugiej strony ,czemu uwzasz ze nam latwiej pogodzic sie z tym ?-
        czemu musimy znosic jako zony ,strach ze to my stajemy sie nudne,a pan i wladca
        moze znalezc sobie mlodsza.
        Takie opinie mazna wyczytac tez na stronach tego forum,ja tylko chce poruszyc sprawe mezatek ktore tez by mogly gdyby chcialy.Albo ;,maz zdradza zone,i nie robi w jego mniemaniu nic zlego,bo jego zona nic o tym niewie,,pytam czemu pancio nie ma odwagi powiedziec jej tego,moze boja sie ze to bedzie otwarta furtka dla zony?
        A powiedzcie jak to jest z nasza wolnoscia i tolerancja malzenska,maz ma kumpli
        jego pobyt w miescie moze sie przedluzyc ,nawet potrafi zadzwonic i powiedziec
        ze pobedzie dluzej,,ale jesli chodzi o kobiete to jesli juz ma pozwolenie na wyjscie to musi byc na czas ,bo pan maz ma krzywa mine,a najlepiej gdyby siedziala w domu,po co jej kolezanki itd,tacy sa mezczyzni,wasi pewnie tez,a apropo`moj dziadek mawial ;najtrudniej zaspokoic kobiete po 30 latach bycia ze soba.

        • joars Re: zdradzajacy i zdradzani 07.12.04, 11:19
          beznadziejna2 napisała:
          > czemu musimy znosic jako zony ,strach ze to my stajemy sie nudne,a pan i
          wladca
          > moze znalezc sobie mlodsza.
          PRZESTAN MYSLEC W TYCH KATEGORIACH. TWOJ MAZ NIE JEST PANEM I WLADCA. JEST
          TWOIM PARTNEREM.

          ,,pytam czemu pancio
          > nie ma odwagi powiedziec jej tego,moze boja sie ze to bedzie otwarta furtka dl
          > a zony?
          TO BY SIE DOPIERO ZACZELO PIEKLO WYMOWEK. ZEBY CHOCIAZ TAKA ZONA MIALA
          CHARAKTER I POKAZALA MU, CO MYSLI NA TEN TEMAT.

          > A powiedzcie jak to jest z nasza wolnoscia i tolerancja malzenska,maz ma
          kumpli
          >
          > jego pobyt w miescie moze sie przedluzyc ,nawet potrafi zadzwonic i powiedziec
          > ze pobedzie dluzej,,ale jesli chodzi o kobiete to jesli juz ma pozwolenie na
          wy
          > jscie to musi byc na czas ,bo pan maz ma krzywa mine,a najlepiej gdyby
          siedzial
          > a w domu,po co jej kolezanki
          MASZ WYBOR. MOZESZ SIE GODZIC NA TAKIE TRAKTOWANIE LUB WYJASNIC MU, ZE
          WYCHODZISZ, BO KAZDY POTRZEBUJE TROCHE WOLNOSIC I CHCESZ MU JA WLASNIE
          PODAROWAC.
          • beznadziejna2 Re: zdradzajacy i zdradzani 07.12.04, 12:11
            joars napisała:

            > beznadziejna2 napisała:
            > > czemu musimy znosic jako zony ,strach ze to my stajemy sie nudne,a pan i
            > wladca
            > > moze znalezc sobie mlodsza.
            > PRZESTAN MYSLEC W TYCH KATEGORIACH. TWOJ MAZ NIE JEST PANEM I WLADCA. JEST
            > TWOIM PARTNEREM.


            >
            > ,,pytam czemu pancio
            > > nie ma odwagi powiedziec jej tego,moze boja sie ze to bedzie otwarta furt
            > ka dl
            > > a zony?
            > TO BY SIE DOPIERO ZACZELO PIEKLO WYMOWEK. ZEBY CHOCIAZ TAKA ZONA MIALA
            > CHARAKTER I POKAZALA MU, CO MYSLI NA TEN TEMAT.
            >
            > > A powiedzcie jak to jest z nasza wolnoscia i tolerancja malzenska,maz ma
            > kumpli
            > >
            > > jego pobyt w miescie moze sie przedluzyc ,nawet potrafi zadzwonic i powie
            > dziec
            > > ze pobedzie dluzej,,ale jesli chodzi o kobiete to jesli juz ma pozwolenie
            > na
            > wy
            > > jscie to musi byc na czas ,bo pan maz ma krzywa mine,a najlepiej gdyby
            > siedzial
            > > a w domu,po co jej kolezanki
            > MASZ WYBOR. MOZESZ SIE GODZIC NA TAKIE TRAKTOWANIE LUB WYJASNIC MU, ZE
            > WYCHODZISZ, BO KAZDY POTRZEBUJE TROCHE WOLNOSIC I CHCESZ MU JA WLASNIE
            > PODAROWAC.
            wiem ,ale mnie to denerwuje.ot co...
        • niewybrany Re: zdradzajacy i zdradzani 07.12.04, 11:43
          100 razy byla dyskusja na ten temaT.
          JUZ MI SIE NIE CHCE PRZYPOMINAC,
          czemu zdradzajacy nie mowi, ze zdradza:

          najczestsza przyzczyna to: bo chce miec i zone i kochanke.
          gdyby powiedzial, to skonczyloby sie w najlzejszym przypadku awantura,
          a w najgorszym rozwodem - wiec po co?

          a jezeli mowi, ze zdradzil, to nie dlatego, ze go sumienie rusza
          (tez sie zdarza, ale rzadziej), lecz dlatego, ze chce odejsc.
          • beznadziejna2 Re: zdradzajacy i zdradzani 07.12.04, 12:09
            niewybrany napisała:

            > 100 razy byla dyskusja na ten temaT.
            > JUZ MI SIE NIE CHCE PRZYPOMINAC,
            > czemu zdradzajacy nie mowi, ze zdradza:
            >
            > najczestsza przyzczyna to: bo chce miec i zone i kochanke.
            > gdyby powiedzial, to skonczyloby sie w najlzejszym przypadku awantura,


            > a w najgorszym rozwodem - wiec po co?
            >
            > a jezeli mowi, ze zdradzil, to nie dlatego, ze go sumienie rusza
            > (tez sie zdarza, ale rzadziej), lecz dlatego, ze chce odejsc.
            Przepraszam dopiero od niedawna mam internet i nie widzialam tych dyskusji.
            przepraszam ze cie nudze,
            a jednak mam pytanie uparta jestem...
            czemu facet decyduje sie na kochanke,zamiast przekona zonusie do sexu,moze cos nowego by wymyslil,zaimponowl wlasnej kobiecie ?
            • niewybrany Re: zdradzajacy i zdradzani 07.12.04, 12:42
              rzeczywiscie...

              widac, ze jestes tu od niedawna
              (pisze to bez ironii).

              Otoz jezeli nie jest notorycznym babiarzem (bo to osobna dzialka),
              to najczesciej juz wielokrotnie przekonywal zone do zmiany jakosci/ilosci*
              (* - niepotrzebne skreslic) kontaktow erotycznych.

              Ale bez skutku.
              Postanowil sobie wiec poszukac dopelnienia na zewnatrz.
              • beznadziejna2 Re: zdradzajacy i zdradzani 07.12.04, 15:21
                niewybrany napisała:

                > rzeczywiscie...
                >
                > widac, ze jestes tu od niedawna
                > (pisze to bez ironii).
                >
                > Otoz jezeli nie jest notorycznym babiarzem (bo to osobna dzialka),

                > to najczesciej juz wielokrotnie przekonywal zone do zmiany jakosci/ilosci*
                > (* - niepotrzebne skreslic) kontaktow erotycznych.
                >
                > Ale bez skutku.
                > Postanowil sobie wiec poszukac dopelnienia na zewnatrz.
                a moze oni chca zeby zona sexu niechciala ?.
                bo przy zonie moga sie spokojnie wyspac?
                ona to zrozumie ze mial problemy w pracy itd.
                kochanke zabiera do lokali zona nie idzie do kosmetyczki ,bo szkoda pieniedzy,
                trzeba oszczedzac,potrafi zona sobie przyjemnosci odmowic.
                dlaczego oni nie?
                moze lepiej miedzy drzwi ?
                ja wiem ze to temat rzeka,ale dobrzeby bylo zeby panowie o tam pamietali.
                • joars Re: zdradzajacy i zdradzani 08.12.04, 10:20
                  I widzisz droga beznadziejna (dlaczego taki nick?) czym sie roznia zony od
                  kochanek. Zona odmiawia sobie przyjemnosci (czyt. kosmetyczki), a kochanka nie.
                  I ma z tego w zw. z tym podwojna przyjemnosc, bo:
                  a) zrobila sobie przyjemnosc, zrelaksowala sie
                  b) czuje sie zadbana, wiec ma przyjazny stosunek do siebie, a to przeklada sie
                  na cale zachowanie.
                  • Gość: ja Re: zdradzajacy i zdradzani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 10:33
                    Droga Joaris, a co jak żona jednego jest jednocześnie kochanką innego? Twoje
                    tezy kosmetologiczne biorą w łeb...
                    A o zdradzaniu nie mówi się partnerowi i już. Napisać tutaj miałam, ze ze
                    względu na szacunek dla partnera, ale to jakos tak zgrzyta...
                    • joars Re: zdradzajacy i zdradzani 08.12.04, 12:14
                      Gość portalu: ja napisał(a):

                      > Droga Joaris, a co jak żona jednego jest jednocześnie kochanką innego?

                      JEST WIEC ZADBANA ZONA. POZA TYM PRZEJELAS SIE ZA BARDZO TYM CO NAPISALAM. GDYZ
                      NIGDZIE NIE UZYLAM SLOW "WSZYSTKIE" LUB "KAZDA", A WIEC JEST DOPUSZCZALNE, ZE
                      PONIEKTORE Z ZON SZANUJA SIE.

                      Twoje
                      > tezy kosmetologiczne biorą w łeb...

                      CHYBA JEDNAK NIE W ZW. Z TYM POWYZEJ...
                      > A o zdradzaniu nie mówi się partnerowi i już.
                      NIE WIEM DLACZEGO TO NAPISALAS, SKORO ANALIZOWALAS TO, CO NAPISALAM, ALE MASZ
                      RACJE.

                      Napisać tutaj miałam, ze ze
                      > względu na szacunek dla partnera, ale to jakos tak zgrzyta...
                      CHYBA JUZ TAKI POLOWICZNY SZACUNECZEK...
                      • Gość: ja Re: zdradzajacy i zdradzani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 15:23
                        Joaris, przyznaję się bez bicia, ze nie czytałam całego tego wątku,
                        przeglądnęłam go tylko i stąd to o niemówieniu o zdradzaniu. Twoja wypowiedź
                        była ostatnia i jakoś tak się dopisałam. Mam nadzieję, że CapsLock to
                        przypadek... Pozdrawiam cieplutko
                  • Gość: Doświadczona Re: zdradzajacy i zdradzani IP: 5.5R4D* / 47.211.0.* 08.12.04, 10:47
                    Joars, absolutnie się z tobą zgadzam. Kobiety są w związkach za mało
                    egoistyczne.
                  • beznadziejna2 Re: zdradzajacy i zdradzani 08.12.04, 12:20
                    ty masz racje ,wlasciwie wszyscy po trochu maja racje.
                    ja sama jestem kosmetyczka,znam kobiety , ich troski,i nieraz widze jakie maja zycie,mnie w moim malzenstwie tez troche spraw denerwuje ,np.te wyjscia,i nie bede tego zmieniac dla swietego spokoju,ot i taka prawda,kladlam nacisk w swoich wywodach na pewne sprawy dlatego ze te kobiety ktore wlasnie ,dla swietego spokoju odmawiaja sobie pewnych rzeczy.prosilyby o troszeczkie szacunku,to naturalnie frywolne wywody na tym forum mnie do tego doprowadzily.
                    Gdyby nie bylo ludzi ktorzy po prostu odmawiaja sobie uciech(a przeciez nie wiemy jak nam dzieci odplaca,czy partner ,,dla sexu,, nie znajdzie czegos lepszego,czy dzieci nie wpakuja sie w zle towarzystwo)bo to sa te obawy rodzica,to znowu wyrosnie nastepne pokolenie ktore swe nieudolnosci zwala na karb,,zlego dziecinstwa. a czemu beznadziejna ,tak sie czulam jak zakladalam poczte w gazecie,,,a to ze siedze tutaj przy komputerze i nie biore sie do roboty jest zastanawiajace.jestem krytyczna osoba wobec wlasnej osoby. pozdrawiam cie
                    • joars Re: zdradzajacy i zdradzani 08.12.04, 13:33
                      beznadziejna2 napisała:

                      mnie w moim malzenstwie tez troche spraw denerwuje ,np.te wyjscia,i nie b
                      > ede tego zmieniac dla swietego spokoju,ot i taka prawda

                      Jezeli piszesz, ze Cie to denerwuje, to dlaczego tego nie chcesz zmienic.
                      Odpowiedz: boisz sie reakcji meza. Nie chce zabawiac sie w malzenskiego
                      terapeute, ale sprobuj (chociaz raz) wyjsc i nie przejmowac sie naburmuszonym
                      mezem. Wyznacz sobie np. godz. powrotu nie wczesniej niz przed 10. Teraz nie
                      chcesz zmienic takiej blahostki, a co z wazniejszymi problemami. Probuj zawsze
                      od malych rzeczy. Twoj maz to zapewne fajny gostek, skoro wyszlas za niego.
                      • beznadziejna2 Re: zdradzajacy i zdradzani 08.12.04, 13:56
                        joars napisała:

                        > beznadziejna2 napisała:
                        >
                        > mnie w moim malzenstwie tez troche spraw denerwuje ,np.te wyjscia,i nie b
                        > > ede tego zmieniac dla swietego spokoju,ot i taka prawda
                        >

                        > Jezeli piszesz, ze Cie to denerwuje, to dlaczego tego nie chcesz zmienic.
                        > Odpowiedz: boisz sie reakcji meza. Nie chce zabawiac sie w malzenskiego
                        > terapeute, ale sprobuj (chociaz raz) wyjsc i nie przejmowac sie naburmuszonym
                        > mezem. Wyznacz sobie np. godz. powrotu nie wczesniej niz przed 10. Teraz nie
                        > chcesz zmienic takiej blahostki, a co z wazniejszymi problemami. Probuj zawsze
                        > od malych rzeczy. Twoj maz to zapewne fajny gostek, skoro wyszlas za niego.
                        pewnie ze fajny,dla mnie i dzieciakow ,
                        moze jest zazdrosny?
                        Ale nieraz przesadza to co powiem teraz moze byc najglupsze co w zyciu slyszalas,ale nieraz jego on to nazywa ; niepokojem o mnie;mnie obraza.on sam nigdy mnie nie obrazil ,fajny jest wlasnie dlatego ze nieraz potrafi zmilczec
                        moje delkatnie to nazywajac bledy ,
                        to fajne i niemodne ale to pozwala mi byc po prostu kobieta.
                        Wiesz to nieraz jest tak ide na babski wieczor,nastepnym razem do kina z inna,
                        jak go cos najdzie to mowi ,,bo ze mna nie wychodzisz,,ale jak chce z nim wyjsc to on nie ma ochoty.
                        a jak juz jestesmy w domu to on siedzi przed telewizorem.
                        ten komputer chyba tez mi kupil zebym miala swoje zajecie,,
                        taki on dziwny,ten moj maz.
                        ale wiesz co ja wiem ze nie jestem w tym jedyna,wiele kobiet tak ma.
                        moze jestes inteligentniejsza odemnie i znasz wyjasnienie jak tak to
                        zrobisz mi przysluge jak to wyjasnisz,,,pozdrawiam
                        • joars Re: zdradzajacy i zdradzani 08.12.04, 14:36
                          beznadziejna2 napisała:

                          > moze jest zazdrosny?

                          Chyba raczej jest zazdrosny, moze nie o kogos, tylko o poswiecany nie jemu czas.


                          > a jak juz jestesmy w domu to on siedzi przed telewizorem.
                          No wlasnie, bo jemu sie juz nie chce. Jestes w domu, to jest juz zadowolony.


                          ale jak chce z nim wyjsc
                          > to on nie ma ochoty.
                          To zgas mu telewizor i spytaj sie czy nadal nie ma ochoty:-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka