wamcia
13.12.04, 09:41
Ponad rok intensywnego zwiazku, pod koniec duzo nieporozumien a 3tygodnie
temu poklocilismy sie na maksa i rozstali, oboje wkurzeni na siebie.
Nie widzielismy sie od tej pory ale On czesto wysyla czule smsy ze teskni
kocha i marzy o mnie.
Wierzylam w Jego slowa az do ostatniego piatku. Spotkalismy sie przypadkiem
na miescie. Wracalam z zakupow, bylam sama. On z dwoma rozsmianymi laskami,
nie poznalam ich przez ten rok naszego byca razem wiec chyba to swiezo
poznane laski i szli do knajpy najwyrazniej na wieczorne danse i driny.
I On tylko polgebkiem cos w rodzaju powitania rzucil w moja strone i polecial
za nimi. Nawet sie nie zatrzymal na 10 sekund.
Doslownie mnie zatkalo. Super zakochany, nie?
Ale to nic, dzis znowu przyslal smsa o tym jak mnie mu brakuje i jak bardzo
mnie kocha.
:?? Wytlumaczycie mi o co tu chodzi?