Dodaj do ulubionych

pierwsza przecznica w lewo..

14.12.04, 10:47
Dzien dobry po urlopie.
Z racji, ze M.S. zamknal nieodwolalnie "Dojrzalosc.." postanowilem zalozyc
watek chwilowej obecnosci.
Wypoczety i rumiany ze wszech-stron (Lepper..? ;))przejrzalem newsy z mojej
ulubionej ojcowizny-darowizny, sprawdzilem wstepna
ilosc przepompowanej krwi w sercach zakochanych kobiet, zanurzylem sie w
struktury kwarkow i rownan matematycznych, przechylilem na krotko glowe w
binoklu ku egzystencjalnemu balansowaniu po linie bytu i czlowieczenstwa
i....przystanalem na chwile, by skomentowac.
Ojcowizna jak to ojcowizna. Rywin bedzie dalej krecil filmy z pogranicza
kiczu i sztuki, Kulczyk zdaje sie zawrocil-byl z przymusowego urlopu, Miller
za to poszedl nan- slowem norma.
Kobiety. Patrzac po ilosci przepompowanej krwi z konczyn do miesnia sercowego-
wciaz zakochane. Chyba jakas nowa historia? Jakas nowa zdrada? Nowa,
fizyczna osoba w zyciu starych ukladow..? Cos szumi na ksztalt nowosci. Mozna
byloby sprobowac zaspokoic ciekawosc, tyle ze wnioski gdzies wczesniej
juz..jakby przeczytane, jakby chcace wyprzedzic zainteresowanie. Nie bede
wdrazal sie i zagladal dziewczynkom pod plisowane spodnice. Niech zostana
nieodkryte koronkowe stringi i barchanowe gacie.
Kwarki? Ciekawe, bede musial jeszcze kiedys do nich wrocic, uczynie to
jednak czytajac kolejna literatura fachowa czyli inaczej drukowana w
slupkach i na stronicach uszczuplajacych bogactwo Ziemi jak i zapasy w
tartaku.
Egzystencjalizm linoskoczka? Przede mna typy zaproponowane przez M.S.:
Bertrand Russell "Wladza- nowa analiza spoleczna" oraz Hermann Hesse "Demian".
Niebawem Swieta i kolejny Nowy(?) Rok. Kilka punktow na liscie do realizacji
w 2005. Zamierzenia zdaja sie byc calkiem realne i osiagalne, czuje sie w
zwiazku z tym pewniej, zdecydowanie prostuje sie w klacie.
Coz wiecej jeszcze z mojego spaceru..? Dwie mysli moze. Dzis Ziemia jawi sie
niczym malenka kulka zawieszona na metalowym palaku osadzonym w ciezkiej
podstawce. Niczym globus, ktorym mozna zakrecic z dowolnie zaaplikowana przez
siebie sila i w dowolnym kierunku. Mozna go nawet polozyc lub zawiesic na
haku do gory nogami. Kulka, ktorej miejsce jest w przeciwleglym, zacienionym
kacie pokoju.
Psychologia. Wszelkie proby budowania podwalin pod rzeczowe konstrukcje
okazaly sie nieskuteczne. Wrocily wiec w calosci do mnie juz uporzadkowane
chronologicznie i znaczeniowo. Tak chlopcze- mowie do siebie- nie zmarnowales
czasu, nauczyles sie czegos. Nie zmarnuj pozyskanej wiedzy.
Mathias polecil (powyzej) dwie ksiazki, ja polece trzecia zamykajaca
wypowiedz.
Jesli ktos szuka terapii i chce sobie lub komus innemu pomoc znajdzie
wszystko w "przewodniku" pt. : "Picie. Opowiesc o milosci" Caroline Knapp.
Znajdzie w niej kompendium nt. Jesli nie chce niech poda tytul tym, ktorzy
gdzies w jego otoczeniu potrzebuja wsparcia.

kardiolog
Obserwuj wątek
    • Gość: reni6 Re: pierwsza przecznica w lewo.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 12:36
      Jesli ktos szuka terapii i chce sobie lub komus innemu pomoc znajdzie
      > wszystko w "przewodniku" pt. : "Picie. Opowiesc o milosci" Caroline Knapp.
      > Znajdzie w niej kompendium nt. Jesli nie chce niech poda tytul tym, ktorzy
      > gdzies w jego otoczeniu potrzebuja wsparcia.

      kardiologu, witaj...
      o jakiej terapii tu wspominasz? czy jest ona dla DDA, czy moze dla
      wspołuzależnionych. Czy jest tam poruszony problem z dzieckiem w sobie, a co z
      ludzmi molestowanymi seksualnie lub psychicznie w dziecinstwie, porzuconymi
      przez rodzicow???

      Jesli mozesz, rozwin prosze czego mozna sie spodziewac lub odpowiedzi na jakie
      pytania znalezc w tej ksiazce.

      pozdr,
      Reni.
      • kardiolog Re: pierwsza przecznica w lewo.. 14.12.04, 13:33
        Gość portalu: reni6 napisał(a):

        > Jesli ktos szuka terapii i chce sobie lub komus innemu pomoc znajdzie
        > > wszystko w "przewodniku" pt. : "Picie. Opowiesc o milosci" Caroline Knapp
        > .
        > > Znajdzie w niej kompendium nt. Jesli nie chce niech poda tytul tym, ktorz
        > y
        > > gdzies w jego otoczeniu potrzebuja wsparcia.
        >
        > kardiologu, witaj...
        > o jakiej terapii tu wspominasz? czy jest ona dla DDA, czy moze dla
        > wspołuzależnionych. Czy jest tam poruszony problem z dzieckiem w sobie, a co
        z
        > ludzmi molestowanymi seksualnie lub psychicznie w dziecinstwie, porzuconymi
        > przez rodzicow???
        >
        > Jesli mozesz, rozwin prosze czego mozna sie spodziewac lub odpowiedzi na
        jakie
        > pytania znalezc w tej ksiazce.
        >
        > pozdr,
        > Reni.

        "Picie. Opowiesc o milosci" to brutalaie szczera autoanaliza dwudziestu lat
        trwania w nalogu alkoholizmu. Caroline Knapp- postrzegana przez otoczenie jako
        wspanialy czlonek rodziny, oddana przyjacioka, doswiadczona profesjonalistka-
        dziennikarka- w czterech scianach upijala sie do nieprzytomnosci, uwiklana w
        zwiazki, ktore coraz bardziej podkopywaly jej wiare w siebie. Jej niezwykla
        autobiografia przynosi wiele nowych, wnikliwych pogladow na temat alkoholizmu,
        a takze-co istotniejesze- na temat samego zycia (tyle z zakladki). Od siebie
        dodam, ze ksiazka jest uniwersalna i nie nalezy jej odbierac w kontekscie plci
        lecz wylacznie problemu. Powinien przeczytac ja kazdy, niezaleznie czy w
        zerowym, ograniczonym lub poszerzonym zakresie dotyczy go choroba. Autorka w
        blyskotliwy, elokwetny i brutalny (niestety) sposob zrywa zaslone milczenia,
        wstydu, odkrywa krok po kroku mechanizmy picia, zniewolenia nalogiem. Opisuje
        jak dzien po dniu, miesiac po miesiacu, rok po roku zapada sie i traci sama
        siebie i resztki godnosci.
        Przede wszystkim, ksiazka adresowana jest dla osob uzaleznionych dokumentujac,
        iz ich przezycia nie roznia sie od doswiadczen innych, pozwala spojrzec na
        siebie niejako z dystansu. Dla osob wspoluzaleznionych bedzie wskazowka jak
        jakie bledy popelniam ja, jak pomoc uwiklanemu w chorobe, jak ochronic siebie.
        DDA, obok partnerow zyciowych naleza rowniez do grona wspoluzaleznionych, wiec
        i dla nich wiele drogowskazow.

        Mozna nie dostrzegac otaczajacego nas wiata i cale zycie przeslizgiwac sie po
        powierzchni, mozna zmusic sie i podjac wysilek, by lepiej zrozumiec drugiego
        (byc moze obcego) czlowieka, ale i siebie.

        kardiolog
        P.S. niestety ksiazka bardzo trudno osiagalna na rynku polskim.
    • mathias_sammer Re: na swiatlach 14.12.04, 12:48
      Witaj kardiologu,

      czyzbys zalal sie juz lzami, iz to szacowne i dobrze wychowane towarzystwo z
      Toba nie rozmawia? O czym chcialbys porozmawiac drogi chlopcze na forum Gazety
      Wyborczej po powrocie z Szynszyli albo i innych odleglych ogonow swiata? O
      nalogach i o tym "jak trudno odnalezc sie w nowym, trzezwym zyciu (...) majac
      dwa fakultety, swietna prace i mieszkanie"?
      A moze cytujac niem.ieckiego nobliste :"Moja to byla sprawa uporac sie z samym
      soba i znalezc wlasna droge, a wywiazalem sie z tego zadania zle, jak wiekszosc
      tych, ktorych dobrze wychowano. Kazdy czlowiek przezywa te trudnosc. Dla
      przecietnej natury jest to ow punkt zycia, w ktorym wymagania wlasnego bytu
      wioda najbardziej zaciekly spor z otaczajacym swiatem, w ktorym trzeba stoczyc
      zacieta walke o wlasna droge naprzod. Wielu przezywa ow zgon i ponowne
      narodziny, ktore sa naszym losem, jedynie ten jeden raz w zyciu, w chwili gdy
      prochniec i stopniowo rozpadac sie zaczyna swiat dziecinstwa, gdy wszystko co
      ulubione chce nas opuscic, i nagle odczuwamy wokol siebie samotnosc oraz
      smiertelny chlod wszechswiata. A bardzo wielu na zawsze pozostaje na tej
      mieliznie, przez cala reszte zycia lgnac bolesnie do wszystkiego, co
      bezpowrotnie minelo, do marzenia o raju utraconym- najgorszego i najbardziej
      morderczego z wszystkich marzen" chcesz zawiesic w przestrzeni constans racji?
      A moze zatrzymany tuz za skrzyzowaniem odwracasz sie jeszcze by siegnac po
      jakze znane "Das namenlose Grabmal"- die polnische phantastische Novelle?
      Ile to juz lat, drogi chlopcze,ramie w ramie z Franzem Hesselem i Walterem
      Benjaminem przemierzasz opustoszale ulice metropolii poprzecinanych
      poprzecznie dusz? Czy trzeba bylo lat by siegnac po niemieckiego Dostojewskiego
      i "Wie es leuchtet" a nie zachlystywac sie "Helden wie wir" niczym kaszlem?
      Subiektywnie "tak", by zrozumiec stojacego na kwartale czasu.
      Siegnales po opublikowany przeze mnie moj doktorat. Co myslisz? Czyz nie jestem
      juz debilem i nieukiem w okowach arogacji i glupoty?
      O czym chcialbys, drogi chlopcze, jeszcze porozmawiac? Moze pomowmy o Swietach.
      Beda takie jak w zeszlym roku. Chciales dla mnie innych, bardziej kolorowych, z
      prawdziwymi swieczkami na choince i paczkami w kolorowym papierze pod nia. Tak
      jak wtedy, przed dwudziestoma laty.To, chlopcze, ofiara nie zapomniana lecz
      zlozona w holdzie na oltarzu pamieci mojego doczesnego, marnego zycia.
      Jakim czlowiekim jestem dzis, po miesiacach i latach? Nie znajdujesz juz nic ze
      mnie, zostana tylko owoce pracy i byc moze kolejne uratowane zycie.

      Czy chcesz mnie o cos zapytac, chlopcze?

      M.S.
      • kardiolog Re: na swiatlach 14.12.04, 13:57
        witaj Dziadzie Mrozie:),
        mam dzis wolne po-podrozne i wlasnie cierpie na tak zwany kaprys 10-cio-paka
        placzastego. Zaspakajam sie znakomicie sam:), acz pozywki moglbym poszukac
        gdzie indziej .
        Pytania, pytania, wiecznie jakies pytania a ja marze o kropach, kropkach i
        kropeczkach. Czyz nie uczono nas, ze na koncu zdania, gdy wyczerpalismy uparcie
        powtarzane "?" i "!" powaznie i wskupieniu nalezy wycisnac atramentowego bobka?
        Kaprys mam jednak i gniecie mnie, wybyczylem sie od stop po szyje, zaladowalem
        mozg, by miarowo pracowal pochlupujac miedzy uszami w takt 4/4 . Humor
        zdecydowanie nie wisielczy acz zawieszony "jak na lotni".

        Dziadu Mrozie;) (skoro Ty do mnie chlopcze),
        Prawie tysiac stron ubitej na twardo literatury fachowej. O nie! Nawet gdyby
        streszczenie mialo tylko 200 stron krecilbym sie w kolko w okolicy dwudziestej.
        Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek wymyslal Tobie od idiotow, choc leniem
        nazwalem Cie niejednokrotnie:). No coz, leniwy nie jestes rowniez. Tym zdaniem
        chcialbym zakonczyc dla odmiany moj rozpoczety przewod mysleniowy.
        Ksiazki, ksiazki, ksiazki. Tak. "Wiesniak berlinski"? Oj tak, zawsze. W zamian
        (moge sypac dzis dlugo, nie wiem tylko czy "chwilo trwaj" = kaprysny kaprys
        muzy mej nie porzuci mnie za chwile)dokooptuje Polaka do wspolnego spaceru po
        okolicy.
        "Niedawno szedlem wieczorem do domu, a z drugiej strony murku wystawala glowa
        parkingowego. "Panie Januszu-zawolal-niech pan pozwoli". Pare razy mocno
        potrzasnal moja reka: "Pan nawet nie wie, jak ja pana szanuje. Przepraszam, ze
        w tej chwili oddaje mocz". Pomyslalem, ze chyba jednak powinienem wrocic do
        Polski..." / "Z glowy" Janusz Glowacki/. Jem go od lat lyzkami.



        kardiolog
        • mathias_sammer naduszam guzik od zebry 14.12.04, 14:34
          Alez drogi chlopcze! Czyz nie para-koksem jest nazywanie mnie Dziadem Mrozem?:)
          Pamietasz DDR-owska bajke animowana "Sandmann, drogi Sandmann nie chcemy
          jeszcze spac"? Tos-my, drogi.. Dziadu, prawie w tym samym wieku. Tys, chlopcze-
          niech pozostane konsekwentny, zaledwie ociupine mlodszy:)

          Janusz Glowacki. Czytalem "Wirowke nonsensu", oczywiscie "Trzeba zabic te
          milosc". Obecnie czytam "Ostatniego ciecia" (jestem w okolicy 20 strony) i
          usmiecham sie od ucha do ucha.. Pozostawmy jednak Glowackiego na razie na lewym
          boku, tuz przy krawezniku i przesunmy sie ku alejom..:) Jesli mowisz o jajku
          powinienes, drogi..chlopcze:), nie oddzielac zoltka od bialka. Jak to "jak"?
          Zwyczajnie. Popatrz tylko:

          "Oda do Berlina"

          Twoje serce z asfaltu
          Proletariat ciska w nim szyby stulecia
          A twoje elektryczne oko plonie nad wiszacymi ogrodami
          Zolta kolejka podziemna
          Mknie do slodkich zrodel wieczoru

          Berlinie, knajpo planety
          Jakze czuje czas prawiekow!
          Autobus wychynie z podziemi
          Mozgi spieczone na obraz u Kempinsky'ego

          Tlustopalczasty profeta
          Nad pruskoblekitnym poczciarzem
          Bracie: ach os nieba sie chwieje
          trzasnie w twoj cylinder ( ta zwrotka w tlumaczeniu moja -najulubiensza-:,
          przyp. M.S.)

          Lecz w kinie sa jeszcze koronacje krolow
          Kant i Einstein usmiechaja sie popularnie
          Kultura! Kultura! Kultura!
          Niech wasze klamstwo po drucie pelznie do Murzynow

          Male dziewczynki maja serce z papieru
          Lawki na promenadzie cienisty paradyz
          Twoje wiosny z tiulu i lipowych kwiatow
          Uwielbia szef burdelu

          Niechaj sie kolos pyszni marmurami!
          Zadnych wiez ani zadnych bogow:
          Ale kwadrat banku, wiezienie Moabit:
          I zda sie, ze egipska
          Statua straznika
          Przy sztolni i jej automatach

          Juz wytrysnal z kaluzy sznapsa moj proletariusz!
          Wolnosc! sterany pysk glodu zuje
          Wolnosc! swiergocze w dali artyleria
          Wolnosc! w marszowych kolumnach idacych do boju

          Wypisuje hymny czerwony redaktor!
          A organy hucza: O Zuzanno!
          W Landwehrkanal kwitna swiete roze
          Ostatnia rozna Niemiec!

          Cale zloto struga darmowego piwa
          Spulchnilo asfalt motlochu-
          O Berlinie , pokrzywo z krzyzowych rozdrozy na Wschodzie
          Susz sie w swym pyle pokrusz zapomnienie
          (1918)

          Wiersza (uzupenima) nie znasz na pewno, drogi chlopcze. Ale, byc moze,
          spotkales sie juz z autorem..?



          Kolaczesz kolatka juz w glowie?
          Pokolacz troche zanim pomoge.

          M.S.
          • mathias_sammer Re: naduszam guzik od zebry 14.12.04, 14:58
            Pewnie nie wiesz, wiec mowie: Yvan Goll

            A wiesz, ze i ja dzisiaj na "home office", wiec luzy:)
            Wlasnie siedze juz gdzie indziej, glosniki mi odpadaja od komputera. Ide
            sluchac dalej. Jesli chcesz dziele sie moim niedawnym odkryciem:
            www.yahoo.de
            wchodzisz na "musik" potem top 10 videos i archiv w nim na alternative, szukasz
            w literach "m" i klikasz na "mia". Lubie ja od kilku tygodni za "Hungriges
            Herz" (slucham wlasnie), ale podoba misie tez jej utwor z top listy. Nara!
            param pam pam

            M.S.
            • mathias_sammer jeszcze jedno 14.12.04, 15:02
              Gram sobie dalej, ale pomyslalem, ze moze inni nie sluchaja muzyki tylko
              szukaja podtekstow (gdyby niechcaco czytali nasza rozmowe). Podtekstow nie ma
              zadnych. PO prostu gram SOBIE muze.
              M.S.
              • kardiolog Re: jeszcze jedno 14.12.04, 16:25
                Jestesmy sami na watku. Nie widze powodow, by tlumaczyc sie z kazdego
                napisanego Tobie Mathiasie slowa.

                kardiolog
            • kardiolog Re: naduszam guzik od zebry 14.12.04, 16:23
              fiu fiu! Bylem Dziadu Chlopcze:), ale dlaczego grasz na planszy, w dodatku po
              niemiecku drobne blondynki bez biustu? Pogmeram sobie w innych videosach, tych
              z wiekszym..dorobkiem artystycznym:).

              Tegel= Hegel? Dlaczego przemianowales filozofa w plaski, rozklapniety pas
              startowy..? Skoro siedzimy w niemieckim ogrodku (a tak a' propos jak nazywaja
              sie u Was krzaki rodoandrony? bo u nas wlasnie tak sie nazywaja) chcialbym
              zwrocic Twoja zacna uwage na ogrodek polski umocowany w kontekscie. Polski
              ogrodek w pewnej ksiazce notuje:
              "(...) Swiat jest niemal jakims zywym organizmem, poniewaz oddycha. Oddechem
              swiata jest muzyka. W tych wierszach, w ktorych poeta moi o demuzykalizacji
              kosmosu, zawarta zostalka smutna mysl o rozgoraczkowanym wspolczesnym swiecie.
              Slyszymy jego chorobliwy krotki oddech, jego zmeczenie i nerwowosc". Czy dobrze
              przetlumaczylem innymi slowy tekst mia? :) Biegnie i biegnie z tym swoim malym
              biustem po pasie startowym na gumie, a kilometrow jej nie ubywa. Jak czytasz-
              jeszcze muza ma dzisiaj ciska, wiec wyciskam z tubki, Dziadu Chlopcze, cos na
              tasme naszego "filmu drogi":

              W stolice siewiernoj tomitsia pylnyj topol,
              Zaputalsia w listwie prozracznyj cyferblat,
              I w tiomoj zieleni friegat ili akropol
              Sijajet izdali, wodie i niebu brat.

              Lad'ja wozdusznaja i maczta-niedroga (acha "nietroga", przypis tym razem
              kardiologa)
              Sluzna liniejkoju priejemnikam Pietra,
              On ucit:krasota nie prichot' (opla apostrofik:))poluboga,
              A chiszcznyj glazomier prostogo stolaria.

              No i co? Mysl, mysl, niech zadymi spod blaszanej pokrywy mozgogara,
              Sandamannie:)

              kardiolog

              • mathias_sammer a ampelowi wysiadla zarowka czerwona? 14.12.04, 17:07
                Drogi chlopcze,
                Twoja muza powinna znow odpoczac, skrzydla schowac do szuflady kredensu
                bidamajerowskiego inaczej objawisz sie nie muza a tylko czlonkiem..AA. Zapalam
                wymieniona na nowa czerwona zarowke. Polsko-rosyjskiego tworce potraktuje po
                macoszemu. Czyz wazny na tyle, by czesac panoramicznie bruzdy sieci? Pozostane
                przy niemieckich oplotkach, a wiec Brussig Brussig Brussig. U mnie wciaz muza
                gra, tym razem "biegnie" u mnie Aurelie pod tytulem "Wir sind Helden".

                To tez ulica, drogi Chlopcze.
                Wepchne Cie na nia, idz jednak chodnikiem i nie odwracaj sie. Idz szybko. Dzien
                ma sie ku zmierzchowi:

                "Wiekszosc rzeczy miedzy ZOO,
                Dworcem Poczdamskim, Molkenmarktem,
                cesarz i grypa hiszpanka,
                wydarzenia i konfekcja,
                martwa twarz w poduszkach, pazdziernik,
                wszystko, co trzeba wiedziec o pluskwach,
                wszystko o kelnerze Albercie, smutne
                wyjazdy na wies, zawsze i wciaz
                te brakujace zwiazki,
                dzieciece godziny nad pomyjami,
                same rzeczowniki, grypa,
                Otto strzelec, cesarz, wszystko
                miedzy Holzmarktstraße i
                Landwehrkanal, listopad.

                Günter Eich, 1966

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka