Dodaj do ulubionych

Spotkanie z "EX"??

14.05.02, 00:08
Postaram sie, zeby bylo krotko.

Moj "ex" - pracuje za granica, nie jest Polakiem, ma 27 lat, ale niekoniecznie
dazy do "pelnej" stabilizacji. Bylismy razem 2 lata, nie widzielismy sie rok,
ale caly czas bylismy w kontakcie.
Cos miedzy nami caly czas iskrzy. Oboje szukamy pretekstu by ze soba rozmawiac.
Ani on ani ja nie jestesmy obecnie w powaznych zwiazkach. Powodem rozstania
byla tylko i wylacznie odleglosc.

W tej chwili jestem 150km od niego i dzis zadzwonil, ze przyjezdza do mnie.
Juz 2 razy umawialismy sie na spotkanie i za kazdym razem to nie wyszlo, bo
byly jakies obiektywne przeszkody: a to zasypane tunele, a to on musial
wyjechac, kiedy ja bylam w jego miescie.

Teraz sie zastanawiam, czy to przypadek, czy jednak los tak chcial, zebym go
nie zobaczyla i skonczyla te znajomosc.
Tym bardziej, ze nadal mi na nim zalezy i chociaz minal rok, to czuje sie tak,
jakbysmy sie rozstali wczoraj.

Co powinnam zrobic? Boje sie rozdrapywac stare rany, ale co, jesli to ma jakas
szanse...
Obserwuj wątek
    • Gość: Izabella Re: Spotkanie z IP: *.vgernet.net 14.05.02, 01:14
      Spotkaj sie z nim, nic przeciez nie starcisz a mozesz spojrzec na niego z innej
      perspektywy gdyz jak piszesz dosc dlugo sie nie widzieliscie.
      Nie bardzo zrozumialam powod dla jakiego sie rozstalisice, piszesz ze byal to
      tylko odleglosc? Odleglosc nie jest powodem do rostania jak sie kocha.
      Pozdrawiam serdecznie i zycze milego spotkania.
    • Gość: dalla Re: Spotkanie z "EX" IP: *.uzh.uni-freiburg.de 14.05.02, 01:18
      Zawsze uwazalam, ze jesli facetowi zalezy, to zrobi wiele dla kobiety. Czy
      przyjazd do dziewczyny moze byc takim miernikiem?
      No coz, sama musisz zdecydowac...

      Oczywiscie, ze takie spotkanie korci, chcialabys sie przekonac, czy jemu moze
      zalezy, czy nadal cos czuje do Ciebie... Byc moze.
      Zastanow sie, czy warto, bo jesli ktos kocha, to nie czeka rok, zeby to
      powiedziec.
      • Gość: soso Re: Spotkanie z IP: 195.41.66.* 14.05.02, 13:01
        Co znaczy: 'Ani on ani ja nie jestesmy obecnie w powaznych zwiazkach.'?

        Jak dla mnie taki zwrot to jakas lipa. Chodzi o lozko i tyle. Czy sie myle?

        pzdrw

        soso
        • masaker Re: Spotkanie z 14.05.02, 13:31
          Gość portalu: soso napisał(a):

          > Co znaczy: 'Ani on ani ja nie jestesmy obecnie w powaznych zwiazkach.'?
          >
          > Jak dla mnie taki zwrot to jakas lipa. Chodzi o lozko i tyle. Czy sie myle?

          A ja uważam, że chodzi o krzesło.
          • Gość: soso Re: Spotkanie z IP: 195.41.66.* 14.05.02, 17:55

            A moze o ta lampe co to ja ukradli i teraz ciemno na ulicy :-)

            Nie wiem, czy kumam czy nie ale jezeli sytuacja jest banalna to nie owijajmy w
            bawelne. Kochali sie, rozstali, znowu sie spotkaja i cos iskrzy. Maja nowych
            partnerow ale nie wypada sie przed soba przyznac, ze bada nie fair wobec nich
            wiec mowia, ze ci partnerzy 'to nie sa powazne zwiazki'. Zacznie sie od lozka
            czy tam krzesla, zalezy jak kto wygimnastykowany. Przepraszam, ze trywializuje
            ale takie watki to juz przerabialismy. Niektorzy wynosza cos na forum by
            otrzymac rozgrzeszenie. Moze sie myle ale moze i nie.

            Kiedys byl taki watek, ze ona nie wie, czy zdradzi czy nie bo taka zauroczona.
            Potem ludziska pisali, ze nie zastanawiaj sie, jak kochasz to wolno, itd. Po
            kilku dniach ona napisala, ze zrobila to, dostala brawa od gawiedzi i watek
            zgasl.

            sorry

            pzdrw

            soso
    • maritsa Re: Spotkanie z 15.05.02, 13:07
      Ja byłam w podobnej sytuacji... jeżeli między wami nadal coś jest, to zawsze
      warto spróbować. Ale najpierw uporządkuj sprawy z tymi "niepowaznymi
      zwiazkami" -lepiej być wobec nich fair

      Pozdrawiam:)
    • Gość: Lea Re: JEDZ I ZOBACZ., NIE MARNUJ CZASU IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.05.02, 13:20
      Dziewczyno, rada jest prosta: Jedz do jego miejscowosci bez powiadamiania go o
      tym i odwiedz go z pelnego zaskoczenia. Zobaczysz wowczas czy ma kogos, czy sie
      ucieszy na twoj widok itp. Porozmawiaj z nim szczerze, bo ja czuje ze on tak
      cie trzyma na dystans, jako odskocznie, albo po prostu sie bawi toba. Nie
      wierze ze musial wyjechac jak ty tam przyjechalas, raczej chcial cie uniknac.
      Sprawdz, nie rozbudzaj w sobie zadnych nadzieji. Jesli bedziesz widziala ze z
      tego nici, idz swoja droga i nie marnuj czasu. Mozesz w tym czasie poznac kogos
      bardzo interesujacego. NIE DAJ SIE BLOKOWAC PSYCHICZNIE. Gdyby facetowi
      zalezalo to by lecial te skromne 150 km na skrzydlach. Wierz mi.
      • Gość: soso leo IP: 195.41.66.* 15.05.02, 14:29
        Dobrze to ujelas i zupelnie sie zgadzam z wyjatkiem tego jechania do niego. To
        troche dziwaczne dla mnie tak bez powiadomienia.

        ale moze nie znam sie na kobiecych taktykach :-)

        pzdrw

        soso
        • Gość: Lea Re: Soso IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.05.02, 17:52
          Zgadzam sie z toba Soso, ze to troche nie tak w normalnej sytuacji, ale tu
          trzeba zeby ona dowiedziala sie prawdy , a nie zeby facet sie przygotowal, albo
          znowu wyjechal jak ona przyjedzie.Oczywiscie nie ma gwarancji, ze dowie sie tej
          prawdy akurat wtedy , ale moze to i lepiej ze facet nie bedzie sie czul taki
          bezpieczny( dokladnie to samo poradzilabym gdyby byl to odwrotny uklad, on chce
          sie spotkac, a ona kreci). Jezeli chce z nia dalej byc to mysle, ze powinien
          sie ucieszyc na jej widok. A moze po prostu brak mu zdecydowania, wowczas to
          mogloby przyspieszyc jego decyzje, aby wrocic do dziewczyny.
    • arrabiata Re: Spotkanie z 20.05.02, 12:36
      dziekuje wszystkim ...bardzo ...ostaecznie sie spotkalismy .. ale to nie ja(
      jak mi radzono) pojechałam do niego tylko on przyjechal do mnie... i choc w
      ostatniej rozmowie telefonicznej powiedzialam nie...uparl sie niemalze.. wiec
      sie spotkalismy ... i sama oczywiscie nie wiem co o tym myslec ...scena wyrwana
      zywcem z jakiegos Harequina ... rzucajcy sie sobie na szyje ludzie, bynajmniej
      nie o usciski przyjacielskie chodzi, i cisza ... zamarlismy przytuleni do
      siebie .. jakby bojac sie ze znowu nam cos ucieknie ... a potem były długie
      rozmowy.. i trzymanie sie za rece.. czułam sie jakbym miala 16 lat .. nie było
      zadnych pocałunkow ... choc cos wisialo w powietrzu niemilosiernie .. ale
      przeciez nie jetesmy razem .. spotkanie po roku ... ja mialm kogos przez ten
      czas .. on jest jakos tam zwiazany z dziewczyna...bardzo chcialam oddzielic
      iskrzace pomiedzy nami, emocje i przyciaganie od zwiazku emocjonalnego naszych
      dusz ... i udlao sie chyba ...przez to rozmowa była bardzo jasna i gleboka ...
      i pewnosc ze nie wokól łozka swiat sie kreci... spwdzilismy ze soba 6 godzin
      usilujac powidziec soebie wszystko co sie wydarzylo w tym roku ... wspominajc
      rozne smieszne rzeczy... i rozmawiajac o naszym rozstaniu... czulam ze caly zal
      i niedomowienia ktore narosly ( ob rozstalismy sie telefonicznei ..nietsty..)
      jakos stopnial .. poczulam spokoj ..nie wiem co o tym myslaec ... wiem ze to
      jest czlowiek ktorego po prostu dalej kocham ... wiem ze on tez cos do mnie
      czuje ...czy wystarczajaco duzo ... o to nie zapytalam .. nie mam
      zwyczaju..powiedzial ze nie jest jeszce gotowy na staly zwiazek z kobieta
      ...dla niego staly to oznacza malzenstwo.. i takie traktowanie sprawy ...

      i tylko jego zaszklone oczy na do widzenia wprawily mnie w zamyslenie ...

      skoro po drodze spotykam roznych mezczyzn..i nic nie dziala( a bynajmniej sie
      nie zamykam) ... i po roku znowu czuje kogos tak jakby wczoraj..i wszystko
      dziala ... to co powinnam ??

      jedno wiem nie moge naciskac ...

      napiszcie .. i dziekuje za dotychczasowe opinie
      • Gość: dalla Re: Spotkanie z IP: *.uzh.uni-freiburg.de 21.05.02, 01:12
        Niestety nikt nie bedzie potrafil odpowiedziec na pytanie, co powinnas zrobic.

        Banalne, ale prawdziwe: czas pokaze.

        Pamietaj tylko, zebys nie zamknela sie na innych, bo nie powinnas czekac, az
        ten, na ktorym Ci obecnie zalezy, kiedys sie zdecyduje - albo nie.

        Rob tak, zeby Tobie bylo dobrze. Zycze Ci duzo szczescia i milosci takiego
        faceta, ktory nie bedzie mial zadnych watpliwosci co do bycia z Toba.
        • Gość: soso no to szykuje sie problem IP: 195.41.66.* 21.05.02, 10:24
          Wgl mnie wpadlas we wlasne sidla i kiedys sie odbije rykoszetem to popadanie w
          marzenia i wiara w magiczne slowa typu 'iskrzenie'. On ma inna, nie chce sie
          wiazac, malzenstwo to nie dla niego, itd. To sa czytelne komunikaty. A tu
          kwitnie kwiat marzen!
          Uf, Arrabiata, jezeli juz w to wchodzisz to zrob to z odrobina dystansu a
          rozczarowanie bedzie mniej bolesne.

          pzdrw

          soso
          • arrabiata Re: no to szykuje sie problem 21.05.02, 11:26
            No coz... zycie ...

            mysle ze nie popadne w obłed... i bynajmniej nie zyje marzeniami...
            wrocilam do rzeczywistosci ... obecnie jestem w Polsce ... i mam wiele rzeczy
            do zrobienia ...nowa, swietna prace od 01/06 ...cala mase pomyslow jak nie dac
            sie zwariowac..

            a w zwiazku z tym czlowiekiem bynajmniej nie o marzenia chodzi tylko
            reczywistosc ... partnerstwo i checi z obu stron ...nie jestem w stanie zrobic
            wiecej niz zrobilam... czuje sie spokojna... i tak sobie mysle ze chyba to bylo
            wlasnie nasze bardzo czule pozegnanie ... wreszcie moze "dam komus innemu
            szanse" - jak powtarza moja przyjaciólka ...
            a co do tej panny,z ktora jest.. zycze im duzo szczescia ..byc moze trafili na
            siebie ...i nie bedzie wahania z zadnej strony ...

            ...pewnie mnie beda dopadały rozne nostalgie jeszcze przez dlugi czas...

            a co do rozczarowan ... chyba juz swoje przezylam rok temu ... przeciez co ma
            byc to i tak bedzie ... i tak jak mi napisala Dalla ... czas pokaze ....

            wiem ze nie mam prawa marnowac zycia ... to jest pewne ...
            dziekuje ... mysle ze potrzebowalam sie wygadac ...
            pozdrawiam wszystkich






            • Gość: soso Re: no to szykuje sie problem IP: 195.41.66.* 21.05.02, 11:37
              Nie oszukuj sie, prosze. Cytat z pierwszego postu po spotkaniu:

              'wiem ze to jest czlowiek ktorego po prostu dalej kocham '

              Nie udawaj przed soba, ze wszystko trzymasz w rekach, ze ciekawa praca i ze
              masz dystans. Ja mysle, ze jest krok od klopotow.

              pzdrw
              soso

              • arrabiata Re: no to szykuje sie problem 21.05.02, 13:01
                Gość portalu: soso napisał(a):

                > Nie oszukuj sie, prosze. Cytat z pierwszego postu po spotkaniu:
                >
                > 'wiem ze to jest czlowiek ktorego po prostu dalej kocham '
                >
                > Nie udawaj przed soba, ze wszystko trzymasz w rekach, ze ciekawa praca i ze
                > masz dystans. Ja mysle, ze jest krok od klopotow.

                tego nie zaprzeczam ... tak... bardzo kocham ... i nic nie zniknelo ... bo to tak
                sobie nie znika...

                ale kocham tez siebie sama ... i bynajmniej nie o egoizm chodzi ...

                no wlasnie ... krok ...
                krok od klopotow ...
                krok naprzód....
                krok wstecz ...
                która scieżę wybrac??

                jakims dziwnym sposobem dopadl mnie ogromny optymizm ... ze byc moze wlasnie ten
                krok naprzod powinnam wybrac...
                i tak jak powiedzialm ....przezylam rozstanie rok temu ... bylo i mi i jemu
                bardzo ciezko ... później szukalam ukojenia swojego bólu w różnych
                związkach...szukając namiastki tego człowieka ... ale zdałam soebie sparwe z tego
                ze po pierwsze nie o namiaste mi chodzi...po drugie... ranie kogos po
                drodze...kogos kto zobaczyl we mnie caly swiat.. kto okazal sie barzdo
                wartosciowym czlowiekiem i byl gotow zrobic dla mnie wszystko ...(Dalla
                znakomicie wie o kim pisze)...

                mialam juz proby izolacji calkowitej .. z wyboru, uparlam sie ...zadnych maili i
                tel... wytrzymal 2 miesiace ... odezwal sie ...

                i skoro on nie potrafi pozwolic mi odejsc ... i nie potrafi tez byc ze mna ...to
                ja musze byc silniejsza... i wcale nie mówie ze wszystko trzymam w rekach ...
                gdyby tak bylo pewnie bym nie pisala na forum ... chcialabym tylko zeby mi zycie
                nie ucieklo miedzy palcami ... dlategotez staram sie jak potrafie najlepiej uciec
                od tych klopotów które mi wróżysz...

                byc może nigdy już nie przezyje z nikim tylu cudownych chwil ...(które przeciez
                sa tylko moje i zawsze beda)... a byc moze czeka mnie jeszcze cos piekniejszego..?
                mysle ze cos we mnie peklo... pozytywnie ...

                a kochac przeciez mozna wiele osob ....i zle jesli tylko przez jedna osobe jest
                sie kochanym ...

                ja wierze, ze w zyciu wszystko jest po cos ...

                i wiem jedno ... bardzo wiele sie nauczylam ... ogromnie duzo ...i paradoksalnie
                to ten czlowiem zbudowal we mnie poczucie pewnosci siebie ...i to on mnie zarazil
                optymizmem... moze czas komus innemu to wszystko co zyskalam podarowac ...???

                a 'propos... wracal autobusem do W-wy ... wsiadlo troche ludzi ... patrzylam
                troche przygnebiona przez jakies trzy godziny bez ruchu na siedzenia obok, puste
                ... myslami bedac gdzie indziej ... i dopiero po tych tzrech godzianch zauwazylam
                powieszony na pustym siedzeniu zegarek meski ... ktory tam caly czas byl ... od
                poczatku ...ktos zapomnial w dodze do Freiburga ... ja go znalazlam w drodze
                powrotnej... nie jestem przesadna ... ale pierwsza mysl, ktora mi przyszla do
                glowy ... to bylo wlasnie to "czas na zmiany mała"... moze komus podaruje ten
                zegarek ...dla mnie za duzy.. meski ... niezly nawet ...


                pozdr
                A.








Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka