arrabiata
14.05.02, 00:08
Postaram sie, zeby bylo krotko.
Moj "ex" - pracuje za granica, nie jest Polakiem, ma 27 lat, ale niekoniecznie
dazy do "pelnej" stabilizacji. Bylismy razem 2 lata, nie widzielismy sie rok,
ale caly czas bylismy w kontakcie.
Cos miedzy nami caly czas iskrzy. Oboje szukamy pretekstu by ze soba rozmawiac.
Ani on ani ja nie jestesmy obecnie w powaznych zwiazkach. Powodem rozstania
byla tylko i wylacznie odleglosc.
W tej chwili jestem 150km od niego i dzis zadzwonil, ze przyjezdza do mnie.
Juz 2 razy umawialismy sie na spotkanie i za kazdym razem to nie wyszlo, bo
byly jakies obiektywne przeszkody: a to zasypane tunele, a to on musial
wyjechac, kiedy ja bylam w jego miescie.
Teraz sie zastanawiam, czy to przypadek, czy jednak los tak chcial, zebym go
nie zobaczyla i skonczyla te znajomosc.
Tym bardziej, ze nadal mi na nim zalezy i chociaz minal rok, to czuje sie tak,
jakbysmy sie rozstali wczoraj.
Co powinnam zrobic? Boje sie rozdrapywac stare rany, ale co, jesli to ma jakas
szanse...